Psiutka380 Posted February 4, 2008 Posted February 4, 2008 Ja jestem z woj. Wlkp. Jarocin jest oddalony hmmm coś około 60-70 kliometrów od Poznania. Quote
Psiutka380 Posted February 4, 2008 Posted February 4, 2008 A to babsko to już stare ma wnuka i wnuczkę, a ja nie mieszkam "centralnie" w Jarocinie tylko na przedmieściach. Tak półwieś i półmiasto. Quote
WŁADCZYNI Posted February 4, 2008 Posted February 4, 2008 zgłosiłaś zajście na policję? Ścignąć trzeba "uroczą staruszkę":mad: Quote
Psiutka380 Posted February 4, 2008 Posted February 4, 2008 WŁADCZYNI - rozmawiałam o tym z tatą. Tata nie chce, bo raz miał z nią do czynienia i po drugie ona jest "upośledzona". Od ludzi usłyszałam "to tylko kot". Poddałam się, umorzyłam sprawę. To było chyba 4-5 miesięcy temu:-( Quote
zerduszko Posted February 4, 2008 Posted February 4, 2008 A mnie wku****ją obce koty sra**ce między moimi marchewkami. Także chamstwo kociarzy swoją drogą :diabloti: To, że ktoś ma kota, to nie znaczy, że ja go chcę miewać też :diabloti: Quote
Psiutka380 Posted February 4, 2008 Posted February 4, 2008 Ale on nie srał, siedział na drzewie! Ona powiedziała że go zabiła bo był na jej działce! Inne koty jakoś jej nie przeszkadzały! Quote
Psiutka380 Posted February 4, 2008 Posted February 4, 2008 No i kot to kot ma swoje drogi wszędzie chodzi i to ne jest chamstwo kociarzy, kot wszędzie wejdzie i wyjdzie. Quote
WŁADCZYNI Posted February 4, 2008 Posted February 4, 2008 trzeba było pociągnąć sprawę dalej - a jak zamorduje następnego kota? Zresztą ja za swoje zwierzę sama bym zatłukła:mad: A jeśli chodzi o scieżki - nie interesują mnie ścieżki cudzych zwierząt dopoki nie wkraczają bez mojej zgody w moją przestrzen życiową. Zabić bym nie zabiła ale właścicielowi wyjasnila ostatecznie zwierze złapała i czekała aż własciciel odbierze. Quote
Psiutka380 Posted February 4, 2008 Posted February 4, 2008 Ale ty mieszkasz w mieście a ja jakby na wsi. Quote
Vermas Posted February 4, 2008 Posted February 4, 2008 Ja, gdy idę z psem na spacer to zawsze pies jest ubrany w kaganiec, smycz i obrożę. W lesie też często pies jest w kagańcu, bo często ostatnio się zdarzają "dziekie" psy w lesie, albo facet z huskim , który przejeźdza obok nas a moją sukę jak zwykle świeżbi by pogonić za tym psem:diabloti::razz: Muszę mieć oczy dookola głowy:cool3: Wracając do temtu, to jak szykuje się bójka między moją suką a innym psem to łapię sukę za obroże i mam już ją pomiędzy nogami i próbuję odgonić psa, a gdy slowa nie pomagają to rzucam obok psa kijem lub kamieniem:angryy: Podczas wieczornego spaceru (godzina 22.00-23.00) chodnikiem maszerujemy w dół w stronę miasta to cichota jest , ale jak pójdziemy na około tech "wiochy" to często wyskakuje suka z niezamkniętej bramy:shake: jakaś taka Donkowa jak moja sucz. ale z wyższym garbem i już mamy po "fajnym" spacerze, bo moja suka jej nie znosi tej suki i zaczyna sie bitwal;/ i w tedy musze wejść pomiędzy dwa gryzące się psy , bo tamta się mojego krzyku nie boi, więc trudno jest:mad::onfire:. A właściciel z za rogu smieje się, bo jego myślą psy same by załatwiły "sprawę" między sobą:angryy::angryy: eh.... ale co tu dużo gadać. Brak mi słów na takich ludzi...:mad: Quote
marmara_19 Posted February 4, 2008 Posted February 4, 2008 Psiutka380 napisał(a):Ja jestem z woj. Wlkp. Jarocin jest oddalony hmmm coś około 60-70 kliometrów od Poznania. oo:D to napisz cos wiecej:D:D ten Jarocin znam:D:D to moj drugi dom:D Quote
marmara_19 Posted February 4, 2008 Posted February 4, 2008 Psiutka380 napisał(a):Ale ty mieszkasz w mieście a ja jakby na wsi. Jarocin to miasto..., chyba, ze pod Jarocinem mieszkasz... to inna sprawa.. Quote
darunia-puma Posted February 4, 2008 Posted February 4, 2008 dokładnie nie zawsze jest tak że psy same polubownie załatwią swoje sprawy ja nigdy nie pozostawiam takich spraw samym psom ponieważ trzeba wiedziec że po obu stronach musi być chęć a jak jeden pies podbiega z chęcią zabawy a drugi chce go zjeść ? nie mam aż tak nerwów na wodzy żeby się przyglądać takiej akcji Quote
Psiutka380 Posted February 4, 2008 Posted February 4, 2008 No właśnie mówię że na przedmieściach to jakby pólwieś i półmiasto. Quote
zerduszko Posted February 4, 2008 Posted February 4, 2008 Psiutka380 napisał(a):Ale on nie srał, siedział na drzewie! Och, ale ja nie piszę o Twoim kocie, bo przecież, co by ten kot nie robił, to zatłuc go nie miała prawa, o sumieniu nie wspominając. Z tym, że mi koty na moim ogrodzonym terenie przeszkadzają, coby tam nie robiły. Jakby mój pies komuś wlazł na plac, to już widzę ten raban. Także kociarze powinni swoje koty trzymać u siebie. Quote
Psiutka380 Posted February 4, 2008 Posted February 4, 2008 Aaaa:p W mojej okolicy koty mogą chodzić wszędzie sąsiedzi każą. Do tej sąsiadki mogą też chodzić koty oprócz moich:angryy: Quote
Apbt_sól Posted February 4, 2008 Posted February 4, 2008 W sobote , wyszłam z Sorem na dwor jak zwylkle w pełnym zabezpieczniu i ide sobie przez podworko na gorke - co zresztą jest rytualem. Po podwrowku lata sznaucerka miniatura - sonia , asiada z bloku obok... no wiec sobie idziemy a Sonia lap podbiega i robuje podgryxc, pies mi sie obruszyl ,napial i piszczy. Probowalam nie zwacać uwagi ale ona natretna , nawet Sora zburalam by nie wydziwial a tu sonia łup nastepny raz i pies mi sie wpinil... wlasciel stoi w barmie i pali fajke i sie glupio smieje jak sie z psem szamoce a jego suke probuje odgonić. Natretna byla strasznie wiec "kysz" i tupie noga a gdzie tam.. a ni w te ani we wte...bloto slisko - poprosrtu super. Prosze by koles suke zawolal ....taaaaaa.... eche..... smial sie jeszcze badziej ;/ wiec wzielam z ziemi taki zbity klebek trawy z ziemia i rzucialam w strone psa by odstaszyć.... I sie zaczelo ... koles jak z baramy domnie wystartowal to juz sie w szpitalu widzialam... sor stanal na dwie lapy jak do mnie dobiegl , i chyba to ochlodzilo, mowie " czlowieku - zobacz do czego doprowadzileś... trzeba bylo ladnie suczke odwolać , ja przejde y suczke puszczasz , tym bardziej ze nie jest za mila dla innych psow , zreszta moj tez . Czy nie mozna w zgodzie zyć i isc sobie na reke? Scierpialam jak mi Maje podpuszczaleś nieraz nie dwa , ale dzis nie stoje na betonie a na blocie ktroe jest miekki i cholernie ślizkie - gdy sie wywroce - mie sie nic nie sta nie , mojemu psu tez, ale twojego w Leśnej Górze nie poskladają - czy warto?" bllaa , blaaa blaaa , a koles mi bluzgi... coż nie znize sie do jego poziomu(a suka nadal doskakuje mi do psa) , wyciahnelam telefon i cudowny numer 112 na jego oczach wystukalam , po czym w magiczny niemal sposob , pan z piesiekiem opuscili miejsce akcji. Dziś juz pies zostal odwolany . Tylko jakim kosztem - tylu sytacji gdzie moglo być goraco a to wszsytko ku uciesze owego pana. Quote
WŁADCZYNI Posted February 5, 2008 Posted February 5, 2008 Miły dzien,park, słoneczko ja i Łaciata bajka gdyby nie właściciele labów którzy mają kisiel zamiast mózgu - nie da się przejść przez park żeby mnie jakiś biszkopt nie napadł:angryy: W tym jedna dziewczynka na prośbę o zabranie psa zaczeła wołać "Huugo" tak głośno że nie słyszałam dopóki nie podeszła na jakieś 2 metry do mnie, później pobiegała sobie wokół mnie razem ze swoim psem. Nawet zawarowana sucz była dla tego laba ciekawsza niż jego właścicielka koooszmar:angryy: Gdyby to jeszcze był szczeniak jakieś 3-5 miesięcy a nie wielki byk to mogłabym zrozumieć brak reakcji wogóle i brak chęci przyjscia:shake: zapieła go na 1,2 metrową smycz i odciągneła dalej, gdybym to ja byłabym tym psem odgryzłabym jej rękę. Później już kolo domu spotkałam super agresywnego mieszańca oczywiście smycz,kaganiec i nieszczęsne kolce któych tatuś używa do podnoszenia psa, a dziewczynka nie używa wcale:mad: Quote
Guest ursa81 Posted February 5, 2008 Posted February 5, 2008 Nie ważne czy jesteś z psem czy prowadzisz samochód, czy stoisz w kolejce czy załatwiasz jakąś sprawę w urzędzie. Ludzie są różni i to widać :) Quote
darunia-puma Posted February 5, 2008 Posted February 5, 2008 dziś stanęłam z panią która nas zaczepiła w lesie i o moich psiakach zaczęła mówić a skąd je mam a jakie śliczne a takie identyczne itd shilla była bez smyczy seth na lince i jak nagle shilla nie wyrwie do psa oddalonego od nas o jakieś 50metrów zaraz ją przywołałam szybko wróciła a pani w śmiech "że jej psa pogoniła i dobrze bo po co się wydzierał jak opętany ..." nic się nie stało ale takie miłe sytuacje też się zdarzają a tym razem to moja sucz wyrwała do innej a ja jak opętana przepraszałam tą pania która była ponad wszystko cudowna i przemiła,rzadko kiedy zdarzają nam się takie sytuacje bo zazwyczaj spotykamy gburów,osoby nieodpowiedzialne lub zwykłych chamów Quote
Jenny19 Posted February 5, 2008 Posted February 5, 2008 Grr..ja miałam dzisiaj nieprzyjemną sytuację:cool1: Wracałyśmy z Neską ze spaceru.Z naprzeciwka szło dwóch panów-jeden dosyć wypity,był prowadzony przez kolegę.Pan wypity z daleka zaczął cmokać na Neskę,wyrwał się koledze i szedł prosto na nas z wyciągniętą ręką i bełkotem "jaki piękny piesek,muszę koniecznie pogłaskać".Mówię mu że to nie jest dobry pomysł i żeby nie podchodził,ale gdzie tam:mad:W ostatniej chwili udało mi się odciągnąć Neskę od jego ręki:cool1: Do pewnego momentu machała ogonem,ale postawiła jeża na całej długości od karku po ogon i czułam że tylko czekała aż podejdzie bliżej.Nigdy wcześniej nie przejawiała aż tak agresywnej postawy do kogoś,ale też nigdy wcześniej nikt mi się,szczególnie pijany, nie pchał z łapami do psa.Ludzie nie mają za grosz wyobraźni,a później wielkie pretensje,jak pies ugryzie.:shake: Quote
darunia-puma Posted February 6, 2008 Posted February 6, 2008 jenny 19 ja się psu nie dziwię po pierwsze pies gościa nie znał po drugie wyczuła alkohal i nie jest to najlepsza mieszanka dla psa mój seth wogóle nie pozwala na podchodzenie obcych osób do mnie i do shilli reaguje bardzo nerwowo tym bardziej jeśli jest ciemno albo jesli jesteśmy w lesie albo na polach Quote
Jenny19 Posted February 6, 2008 Posted February 6, 2008 No ona w ogóle jest nieufna do facetów,znajomi się śmieją że mam psa feministkę:evil_lol: Ale miałam też niedawno śmieszną sytuację-wyszłam z nią wcześnie rano,koło 6 i na parku stał jakiś facet i palił papierosa.Było jeszcze ciemno,więc Neska nie widziała dokładnie kto tam stoi,więc oczywiście musiała go obszczekać.Jak przechodziłyśmy obok niego,facet pochylił się nad Neską (dość ryzykowny manewr:lol:) i powiedział jej "Czemu się drzesz z samego rana,zołzo,jakbym słyszał swoją starą!":evil_lol::evil_lol::evil_lol: Biedaczek;) Quote
darunia-puma Posted February 6, 2008 Posted February 6, 2008 no nie boki zrywać bidok z niego a żonkę to musi mieć hohohohoho Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.