Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='LadyS']Ależ ja uważam, że właściciel tego psa to debil. Natomiast pies nie. I to jest tak różnica, której Ty nie zauważasz.[/QUOTE]
Pies urodził się już całkowicie zdebilały po amstafce, którą znam - ta suka nigdy nie powinna mieć szczeniąt. Jej debilizm plus siła i upór typowo astowy czynią ją bardziej niebezpieczną niż by to miało miejsce w przypadku np. przytaczanego tu jamniczka. Cały jej przychówek odziedziczył agresywne nastawienie do innych psów dodatkowo wzmocnione przez nieprawidłowe wychowanie zafundowane dzięki właścicielom z alkoholowym zanikiem mózgu.

Uważasz, że wszystkie psy rodzą się czyste i niewinne? Taka tabula rasa? Bardzo to naiwne i dziecinne.

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

[quote name='badmasi']Pies urodził się już całkowicie zdebilały po amstafce, którą znam - ta suka nigdy nie powinna mieć szczeniąt. Jej debilizm plus siła i upór typowo astowy czynią ją bardziej niebezpieczną niż by to miało miejsce w przypadku np. przytaczanego tu jamniczka. Cały jej przychówek odziedziczył agresywne nastawienie do innych psów dodatkowo wzmocnione przez nieprawidłowe wychowanie zafundowane dzięki właścicielom z alkoholowym zanikiem mózgu.Uważasz, że wszystkie psy rodzą się czyste i niewinne? Taka tabula rasa? Bardzo to naiwne i dziecinne.[/QUOTE]No ale czyja to wina psa czy czlowieka.....

Posted

badmasi, ja zdecydowanie nie lubię jak małe pieski rzucają się na moją rottkę. Jedna suczka jak tylko ją widzi to biegnie z zębami na wierzchu i rzuca się do gardła. Właściciel miał to zawsze w d***e bo to mały piesek i nic przeciez nie zrobi. Raz miał pecha bo trafił na czas przed cieczką, gdy hormony już walą w łeb, suczka miała szczęście, ze moja była w kagańcu i trafiła w ziemię zamiast w nią bo by na jej łeb roztrzaskała. Nie winię suczki tylko właściciela kretyna.
Postrachem większości psów na moim osiedlu jest borderka, która ma właścicieli debili. To też nie jej wina, że tak trafiła.

Zostałaś zaatakowana przez zwyjłego kundla a wyżywasz się na astach. To baardzo cie fair z Twojej strony. Nie możesz oceniać danej rasy na podstawie primo: psów rasopodobnych a secundo: przez pryzmat poczynań właścicieli.

Posted

[quote name='Dardamell']Zostałaś zaatakowana przez zwyjłego kundla a wyżywasz się na astach. To baardzo cie fair z Twojej strony. Nie możesz oceniać danej rasy na podstawie primo: psów rasopodobnych a secundo: przez pryzmat poczynań właścicieli.[/QUOTE]
badmasi nigdzie nie ocenia danej rasy na podstawie niczego.
badmasi stwierdza, że przy wadze, sile szczęk, pewnych instynktach doprawionych brakiem prawidłowej selekcji hodowlanej i nieodpowiednim wychowaniem, przeciętny amstaff stwarza większe zagrożenie niż przeciętny jamnik, york, czy inne małe dziadostwo.
mam rozumieć, że zupełnie się z tym nie zgadzasz?

Posted

[quote name='badmasi']Pies urodził się już całkowicie zdebilały po amstafce, którą znam - ta suka nigdy nie powinna mieć szczeniąt. Jej debilizm plus siła i upór typowo astowy czynią ją bardziej niebezpieczną niż by to miało miejsce w przypadku np. przytaczanego tu jamniczka. Cały jej przychówek odziedziczył agresywne nastawienie do innych psów dodatkowo wzmocnione przez nieprawidłowe wychowanie zafundowane dzięki właścicielom z alkoholowym zanikiem mózgu.

Uważasz, że wszystkie psy rodzą się czyste i niewinne? Taka tabula rasa? Bardzo to naiwne i dziecinne.[/QUOTE]

Nie, nie uważam tak, ale nie sądzę również, że jesteś jedyną pokrzywdzoną i ofiarą, wokół której nagle nagromadziły się same "zdebilałe" asty. Natomiast z każdą Twoja wypowiedzą wyrabiam sobie o Tobie coraz gorsze zdanie - sorry, ale nawet jeśli astka jest agresywna, to nie jest jej wina, tylko człowieka, który ją rozmnożył, a przedtem rozmnożył jej przodków. To nie jest jest sam z siebie "zdebilały", tylko ludzie nie myślą. A Ty - naiwnie właśnie i dziecinnie - próbujesz winę człowieka zwalić na psa. Jak Ci opadnie adrenalina i emocje, to się nad tym zastanów.

Posted

[quote name='Dardamell']badmasi, ja zdecydowanie nie lubię jak małe pieski rzucają się na moją rottkę. Jedna suczka jak tylko ją widzi to biegnie z zębami na wierzchu i rzuca się do gardła. Właściciel miał to zawsze w d***e bo to mały piesek i nic przeciez nie zrobi. Raz miał pecha bo trafił na czas przed cieczką, gdy hormony już walą w łeb, suczka miała szczęście, ze moja była w kagańcu i trafiła w ziemię zamiast w nią bo by na jej łeb roztrzaskała. Nie winię suczki tylko właściciela kretyna.
Postrachem większości psów na moim osiedlu jest borderka, która ma właścicieli debili. To też nie jej wina, że tak trafiła.

Zostałaś zaatakowana przez zwyjłego kundla a wyżywasz się na astach. To baardzo cie fair z Twojej strony. Nie możesz oceniać danej rasy na podstawie primo: psów rasopodobnych a secundo: przez pryzmat poczynań właścicieli.[/QUOTE]
Na moją collie i bordery mojej siostry też rzucają się małe ujadacze. Nasze psy choć to nie sierotki marysie to kompletnie nie reagują na pchły. Pies na pewnym poziomie nie zniży się do zaatakowanie słabszego od siebie;)
To nie był zwykły kundel tylko silny, szybki mix asta. Zwykłego kundla to ma moja ciocia Czesia. Jest to stukilowa parówka na krótkich łapkach. Gdzie ja wyżywam się na astach? Twierdzę tylko, że mix asta jest bardzie niebezpieczny od mixa jamniczka czy jorczka.

Posted

[quote name='LadyS']Nie, nie uważam tak, ale nie sądzę również, że jesteś jedyną pokrzywdzoną i ofiarą, wokół której nagle nagromadziły się same "zdebilałe" asty. Natomiast z każdą Twoja wypowiedzą wyrabiam sobie o Tobie coraz gorsze zdanie - sorry, ale nawet jeśli astka jest agresywna, to nie jest jej wina, tylko człowieka, który ją rozmnożył, a przedtem rozmnożył jej przodków. To nie jest jest sam z siebie "zdebilały", tylko ludzie nie myślą. A Ty - naiwnie właśnie i dziecinnie - próbujesz winę człowieka zwalić na psa. Jak Ci opadnie adrenalina i emocje, to się nad tym zastanów.[/QUOTE]
Twoje zdanie na mój temat mało mnie obchodzi.
Następnym razem zanim skopię jakiegoś psa próbującego zagryźć mojego zastanowię się czyja to jest wina a że wszystko wskazuje na to że moja jako człowieka to w imię idei i samobiczowania pozwolę załatwić mojego szetlanda.

Posted

[quote name='badmasi']
Następnym razem zanim skopię jakiegoś psa próbującego zagryźć mojego zastanowię się czyja to jest wina a że wszystko wskazuje na to że moja jako człowieka to w imię idei i samobiczowania pozwolę załatwić mojego szetlanda.[/QUOTE]
tu nie chodzi o określanie "czyja wina" w trakcie, jak swoje zwierzątko ratować trzeba, tylko można się nad tym zastanowić już po fakcie, jak rany zostaną wygojone. i to nie jest wina psa, tylko człowieka. to człowiek powołuje na świat psy, to człowiek psy bierze pod swój dach, to człowiek psa wychowuje (bądź nie) i to człowiek jest za działanie psa odpowiedzialny, niezależnie od tego czy ten pies ma wśród przodków amstaffy czy szetlandy. i pisze to osoba, której szczeniak został pogryziony przez samca asta/pitta czy mixa tych ras. i nie uważam, ze to pies-debil jest winien tylko właściciel idiota, który wiedząc jakie ma zwierze śmiał się, że jego piesiuńcio z zębami się rzucił:roll:

Posted

U mnie na osiedlu o dziwo prawie wszystkie asty i pseudoasty są super, przyjazne i w odpowiedzialnych rękach. A te agresywne też są pod kontrolą. Sama się 'woziłam' z pseudoastem, w kagańcu, bo agresywny. Do furii mnie doprowadzały wszelkie podbiegacze. Ale najbardziej mnie wkurzało oburzenie, że zdejmuję psu kaganiec, jak inny do niego z mordą leci.

Przy Tośku za to nie mogę się denerwować, bo on to wyczuje, więc musiałam się nauczyć olewać podbiegające psiaki, o ile nie są agresywne lub nie przerażają mojego psiaka. ;)

Posted

[quote name='Beatrx']tu nie chodzi o określanie "czyja wina" w trakcie, jak swoje zwierzątko ratować trzeba, tylko można się nad tym zastanowić już po fakcie, jak rany zostaną wygojone. i to nie jest wina psa, tylko człowieka. to człowiek powołuje na świat psy, to człowiek psy bierze pod swój dach, to człowiek psa wychowuje (bądź nie) i to człowiek jest za działanie psa odpowiedzialny, niezależnie od tego czy ten pies ma wśród przodków amstaffy czy szetlandy. i pisze to osoba, której szczeniak został pogryziony przez samca asta/pitta czy mixa tych ras. i nie uważam, ze to pies-debil jest winien tylko właściciel idiota, który wiedząc jakie ma zwierze śmiał się, że jego piesiuńcio z zębami się rzucił:roll:[/QUOTE]
Wzruszyłam się...
Szetlandy oraz ich mixy są zupełnie niegroźne;)

Posted

[quote name='Szura']U mnie na osiedlu o dziwo prawie wszystkie asty i pseudoasty są super, przyjazne i w odpowiedzialnych rękach. A te agresywne też są pod kontrolą. [/QUOTE]
Napisz, która to dzielnica to pójdę i obejrzę tę bajkę;) Moja siora też jest w Polsce od kilku dni i nie może uwierzyć, że dzieją się tu takie cuda...

Posted

Mojego psa też zaatakowała raz pseudoastka - to był jedyny atak na serio, jaki przeżyliśmy. Bez głosu. Bez warknięcia. Była luzem, właściciel idiota puścił ją w środku miasta, wieczorem. Miałam OGROMNE szczęście, że było bardzo ślisko (oblodzone ulice). Pies podbiegł znienacka i rzucił się mojemu do szyi - "zabić!". Było ślisko, szarpnęłam psa za siebie, jakoś odbiłam ręką astkę tak, że nie trafiła zębami w szyję psa, bo rozjechała się na lodzie. Mogłabym mieć ze sobą nawet pistolet, nie byłabym w stanie zareagować. Na szczęście miałam refleks, ale to było wyuczone, odruchowe - gdyby z Frotkiem szła moja mama, to psa bym już nie miała. Człowiek idiota skopał sukę po brzuchu, a kiedy ryknęłam na niego, wrzasnął wkurzony do granic możliwości "NO PRZEPRASZAM!". Nie ma za co, pana kundel właśnie mało nie zabił mi psa, ale to nic.

Jestem rasistką, zamordujcie mnie i zakopcie, ale ja też najbardziej się boję psów w typie asta. Są po prostu bardziej niebezpieczne niż inne rasy. Frotek przeżył atak labradora, masy kundli, spaniela, pudla (w tym dwa ostatnie - rzuciły się do gardła). W przypadku tych ras, moja interwencja wystarczyła. W przypadku asta uratowało mnie szczęście. Zapewne pies tej rasy z rodowodem, rasowy, o dobrej i wyselekcjonowanej psychice to świetne zwierzę, znam też sporo fajnych astów i pseudoastów.
Ale znam około 5 mixów, które są niebezpieczne do granic możliwości. Tak, że spuszczone ze smyczy, próbują zabić pierwszego psa, którego widzą - ofiary: szczeniak labradora, stary pudel, stary kundel, jamnikowata suka, pies w typie collie. Nie było prowokacji, w jednym przypadku pies gonił jednego psa, ale tamten zwiał, a ast wpadł na podwórko jakichś ludzi i dorwał ich psa, leżącego pod ławką. Byłam świadkiem, to nie było zabawne, ten pies zachował się jak ostatni psychopata.

Więc moim zdaniem lepiej, żeby astowate miały złą opinię, może ludzie zaczną się bać je kupować tak sobie i zaczną je kupować tylko ludzie świadomi. I cóż, nie dziwię się badmasi, że uznała astkę za debilnego psa. Taki pies nie powinien był się urodzić, ma spaczony charakter, właściciel idiota nad nim nie panuje. Nie jest winą psa, że jest na świecie, to wiadomo. Ale wrodzony charakter też dużo zmienia, pies jest niebezpieczny i agresywny, z pomocą człowieka stał się porąbaną bestią... I nie mogę się nadziwić, że takie zwierzę biega sobie luzem i nic nie można z tym zrobić! :/

Posted

Po raz pewnie tysiąc pięćdziesiąty enty powtórzę się- NIE MA psów "bezpiecznych". Owszem, niektóre rasy mają większe możliwości, niektóre psy mają silniejsze popędy- ale nawet najmniejszy, ozdobny piesek może w konkretnych okolicznościach stanowić zagrożenie czy to dla innego psa, dla dziecka, a już stosunkowo niewielki pies - dla dorosłego.

Bullowate niestety są ofiarą mody, mody która nie dość, że psuje rasę, to powoduje, że mnóstwo tych psów trafia do bałwanów.
Ale mogłaby być moda, na np azjatę- nieporównywalnie większe możliwości i trudniejszy charakter,....

Posted

Nowe Bemowo, okolice pętli, zapraszam. :P Za to radzę się przyszykować na masę psów, w tym agresywnych, biegających luzem. Głównie małe kundle i onkowate. Ba, i na agresywną dobermanicę luzem, którą musiałam gołymi rękami (szczęśliwie obutymi nogami ;) ) zaatakować, gdy próbowała zagryźć szetlanda przyjaciółki. I nie, nie twierdzę, że dobermany to zuo, ani że są skrajnie niebezpieczne.

Naprawdę, ani razu u siebie nie miałam problemu z bullowatymi. W parku czy gdzie indziej - zdarzało się, choć jak na popularność tych psów i tak rzadko. Ale wiadomo, to zależy od okolicy. U mnie zmorą są psy w typie onka i laba, gdzie indziej to mogą być asty.

Posted

[FONT=Calibri][quote name='badmasi']Pies na pewnym poziomie nie zniży się do zaatakowanie słabszego od siebie
Lubię takie drobne złośliwości, ale mnie one nie ruszają. Może i twoje psy mają wpojony kodeks moralny, ale moja suka jest z gatunku pies i nie rozpatruje ataku na siebie pod kątem moralnym i etycznym, tym bardziej jak jest zaraz przed cieczką i hormony walą w czerep. Hormony to hormony i tu nic nie zrobisz. Ja tam akurat nie mam nic, przeciwko aby mój pies bronił się jak jest atakowany. Może wtedy kretyn jeden z drugim zacznie pilnować agresora a nie sypać wymówkami "bo to mały piesek i nic nie zrobi".
[/FONT]
[FONT=Calibri] [/FONT]
[FONT=Calibri]Hanako, ja wiem, że większy pies stwarza większe zagrożenie dla innych. Ale małe psy stwarzają zagrożenie głównie dla siebie. To właśnie źle wychowane małe psy bardzo często psują te większe. [/FONT]

Posted

Dardamell, a ja bym powiedziała, że nie "pies na pewnym poziomie" tylko pies na maksa stabilny emocjonalnie, zrównoważony. Wiadomo, że to się zmienia w pewnych okolicznościach (np. cieczka właśnie), ale widziałam już sporo dużych psów, które nic sobie nie robią z małych srajdków-ujadaczy. Nie wiem, czy wielkość ma tu coś do rzeczy, czy małe są bardziej reaktywne, czy co, ale to można też wyćwiczyć. Nie chodzi mi o to, żeby pies się nie bronił wcale, ale żeby ignorował zaczepki.

"Nic nie zrobi" powoduje we mnie chęć zagryzienia właściciela niezależnie od wielkości psa, gdy się okazuje, że jednak "zrobi". I wtedy jest - ooooo, a on tak nigdy wcześniej, wie pani...? :roll: Tudzież szereg innych wymówek, które były już wielokrotnie przytaczane na tym wątku...

Posted

evel, ona jak jest w ciszy hormonalnej to nawet nie zauważa, że coś na nią szczeka czy zaczepia. Jak pies podlatuje to siada obok i czeka aż to ja odgonię zasrańca. Ale jak jest zaraz przed lub w trakcie cieczki to nie ma przebacz. I właśnie dlatego przytyki osób rozgoryczonych nijak wpływają na moją samoocenę czy ocenę mojego psa.
Ale z drugiej strony nie potrafię sobie wyobrazić psa, który stoi spokojnie jak inny pies wbija mu zęby w kark, udo czy gardło. Jakoś mam wrażenie, że w takiej sytuacji pies będzie sie jednak bronił.

Posted

[quote name='evel']Dardamell, a ja bym powiedziała, że nie "pies na pewnym poziomie" tylko pies na maksa stabilny emocjonalnie, zrównoważony. Wiadomo, że to się zmienia w pewnych okolicznościach (np. cieczka właśnie), ale widziałam już sporo dużych psów, które nic sobie nie robią z małych srajdków-ujadaczy. Nie wiem, czy wielkość ma tu coś do rzeczy, czy małe są bardziej reaktywne, czy co, ale to można też wyćwiczyć. Nie chodzi mi o to, żeby pies się nie bronił wcale, ale żeby ignorował zaczepki.[/QUOTE]

Kwestia wyćwiczenia, ale też i świetnego charakteru- przynajmniej taki wniosek wysnuwam po obserwacji mojej starszej suki. Ona była atakowana w swoim życiu z tysiąc razy przez małe wiejskie podbiegacze, może ze 3 razy zdarzył się też pies większej wielkości, nawet jako szczenię została przeciągnięta po ziemi przez dwa dorosłe ONkowate psy sąsiada. A mimo to jest wyjątkowo zrównoważonym psychicznie psem, który zlewa wszystkie drące na nią mordy szczekacze. Owszem, miała taki okres za młodu, gdy dorastała, że zdarzało jej się na innego psa zawarczeć, no ale ćwiczyłyśmy, wówczas stosując jakąs tam metodę Fishera i dzisiaj to jeden z najspokojniejszych psów na świecie.

Jak podleci do niej inny pies drąc pysk albo próbując ugryźć w łapę badź szczerząc zęby to takiego psa ignoruje, chyba że jej każę go popędzić bo próby oddzielenia go od niej przeze mnie nie skutkują- wystarczy zwykłe pokazanie całego uzębienia i groźny warkot. Żadnego rzucania się, szarpania na smyczy. Po prostu się odwraca, pokazuje zęby i patrzy spod byka, i wówczas ,jak do tej pory zawsze, inny pies ustępuje i odchodzi. Z tym, że ona jest spora rozmiarowo i chyba budzi tez swoim wyglądem respekt innych psów.

No i- nie wiem kto był jej ojcem, ale matka miała przecudowny charakter, identyczny jak ma teraz moja. Więc coś musi byc na rzeczy z dziedziczeniem określonych skłonności i cech (a ludziom się wciska często że szczeniak to pusta karta i będzie taki jak go sobie wymarzymy i wychowamy-dla mnie to guzik prawda).

Z kolei z drugą, kilkanaście razy mniej ważącą suką jest większy problem bo to pies niezrownoważony psychicznie z jakimiś traumatycznymi przeżyciami, które tak a nie inaczej wpłynęły na sposoby reakcji na stresowe sytuacje. I ona gdyby jej pozwolić działac na własną łapę to by zapewne biegała po wsi patrząc komu by tu dokopać bo kiedyś została przez jakiegos tam Burka zaatakowana :roll:

Posted

[quote name='badmasi']Twoje zdanie na mój temat mało mnie obchodzi.
Następnym razem zanim skopię jakiegoś psa próbującego zagryźć mojego zastanowię się czyja to jest wina a że wszystko wskazuje na to że moja jako człowieka to w imię idei i samobiczowania pozwolę załatwić mojego szetlanda.[/QUOTE]

No, nie chciałabym Cię spotkać na spacerze - Ty w ogóle panujesz nad swoimi emocjami? I umiesz czytać? Bo zdaje mi się, że wszyscy jak jeden mąż piszą Ci o jednym, a Ty odpowiadasz o drugim.

zmierzchnica - ja z zasady, idąc z moim psem, obawiam się nieco każdego dużego, szczególnie luzem, bo wiem, że mój nie miałby większych szans. Nieraz atakowały mnie i duże, i małe, ostatnio trzy naraz, skończyło się zębami na ręku i na kostce, zdartym gardłem i zjechaną do granic możliwości właścicielką jednego z nich - ale nie zmienia to faktu, że ja nie nienawidzę tych psów, tylko ich właścicieli, jeśli w ogóle odczuwam do nich nienawiść, bo sprawa wydaje się jednak zbyt mało emocjonalna. Zamiast płakać nad tym, ze asty są takie groźne u mnie na osiedlu,dzwoniłabym do upadłego do odpowiednich służb, dostarczyła im odpowiednie pisma i zareagowali by, żebym się choć odczepiła. Na pewno zaś nie zasłaniałabym się tym, że to "patologia" - bo taką patologię już u siebie w centrum miasta załatwiłam właśnie reagowaniem na wszelkie nieprawidłowe zachowania. I jakoś się da :roll:

Posted

[quote name='ulvhedinn']Po raz pewnie tysiąc pięćdziesiąty enty powtórzę się- NIE MA psów "bezpiecznych". Owszem, niektóre rasy mają większe możliwości, niektóre psy mają silniejsze popędy- ale nawet najmniejszy, ozdobny piesek może w konkretnych okolicznościach stanowić zagrożenie czy to dla innego psa, dla dziecka, a już stosunkowo niewielki pies - dla dorosłego. [/QUOTE]
Ale jest jeszcze coś takiego jak statystyka. Jak często zdarza się, że atak małego pieska kończy się założeniem kilkudziesięciu szwów albo rekonstrukcją nosa? Jak długo i w jakich warunkach musi trwać atak małego pieska, żeby rozległe szycie było konieczne? Leży ktoś nieprzytomny, yorczek się nad nim pastwi i w pobliżu nie ma nikogo, kto by go strzepnął z ofiary - no chyba niezbyt często :)

Posted (edited)

[quote name='filodendron']Ale jest jeszcze coś takiego jak statystyka.[/QUOTE]
statystycznie rzecz biorąc to policjant i pies będąc razem na patrolu mają po trzy nogi.

Ile osób zgłasza pogryzienie przez małego psa? Przecież to wstyd być pogryzionym przez knypka...

Edited by Dardamell
Posted

[quote name='Dardamell']
Ile osób zgłasza pogryzienie przez małego psa? Przecież to wstyd być pogryzionym przez knypka...[/QUOTE]
No ja właśnie o tym. O niczym innym. Można przykleić plaster a nie jechać na sygnale na szycie.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...