Martens Posted July 24, 2012 Posted July 24, 2012 (edited) Ja dzisiaj musiałam wchodzić do klatki schodowej prawie po żywopłocie, bo pewnie z nogawek zostałyby mi frędzelki - sąsiedzi mają pekińczyka, który jak wściekły rzuca się na smyczy na widok moich psów, a od niedawna i mnie samej... Akurat pani siedziała na ławce z pieskiem na smyczy wyluzowanej na całej długości i nie widziała, że się zbliżam - piesio wyskoczył mi z rykiem do kostek i musiałam robić spory łuk, żeby mnie nie sięgnął... Ja rozumiem, że pekińczyk, że mały, że płaski ryjek - ale skoro pies rzuca się na przechodniów z zamiarem gryzienia niemal dusząc się przy tym na smyczy, to wypadałoby mu jednak kaganiec założyć, bo nikt nie ma ochoty mieć podartych ciuchów czy blizn, jak smycz się urwie czy pani nie zdąży jej skrócić... Tylko zapewne zabawnie będzie wyglądało, jak właścicielka ttb bez kagańca zwraca uwagę właścicielce włochatej ozdóbki, że ta kaganiec powinna nosić :evil_lol: Edited July 24, 2012 by Martens Quote
Soko Posted July 24, 2012 Posted July 24, 2012 a_niusia myślę że bym Ci spokojnie wybaczyła gdyby Twoje psy podbiegły do mojej Happy, bo zaraz byś przyleciała, czy byś je odwołała i po prostu - tak samo szybko jak przyleciały tak samo szybko zostałyby zabrane. Koniec spięcia, mogę się zająć uspokajaniem własnego psa a nie muszę pokazywać parówkę nieznanemu psu i liczyć na to, że zaskoczenie psa na moje nagrody będzie działać na tyle długo, że właściciel zdąży przylecieć. Sądzę, że Twoich psów, i w ogóle psów świadomych właścicieli nie ma co porównywać do podbiegaczy, o które się tutaj pieklą dziewczyny. Wera jakiś czas temu po raz pierwszy w życiu nie przyszła na zawołanie (ze mnie idiotka, bo jej nie przypięłam, chociaż już kilka minut węszyła i nie zajmowała się zabawą z kolegą, więc spokojnie mogłam ją przypiąć..), ale przybiegłam od razu i jak tylko mnie zobaczyła to się odwróciła od psów do których podleciała i bez dyskusji odeszła. Przeprosiłam i zabrałam psa. Natomiast mi osobiście nigdy w życiu przeprosiny i zabranie psa zaraz po tym jak mnie dopadł się nie zdarzyły ;) Quote
FLY Posted July 24, 2012 Posted July 24, 2012 motyleqq napisał(a): duży czy mały, co za różnica. jak sobie nie życzę, to mam do tego prawo. gdyby podbiegający pies został pogryziony, to wina leży po stronie tego, co puszcza nieodwoływalnego podbiegacza luzem. ale tak, puszczajmy swoje pieski i róbta co chceta ;) ale a propos czego to...? Napisałam tylko, że w historii, do której się odniosłaś "bohaterem" był ratlerek więc raczej nie "duży pies". I tylko o tym pisalam. I o tym żeby wyluzowała laska, która tu się żali, że nikt i tak jej tłumaczen nie słucha i dogo jest złe. A teraz mi sugerujesz, że jestem zwolennikiem puszczania psów luzem i "róbta co chceta" yyyy?? Quote
evel Posted July 24, 2012 Posted July 24, 2012 Martens napisał(a):Ja dzisiaj musiałam wchodzić do klatki schodowej prawie po żywopłocie, bo pewnie z nogawek zostałyby mi frędzelki - sąsiedzi mają pekińczyka, który jak wściekły rzuca się na smyczy na widok moich psów, a od niedawna i mnie samej... Akurat pani siedziała na ławce z pieskiem na smyczy wyluzowanej na całej długości i nie widziała, że się zbliżam - piesio wyskoczył mi z rykiem do kostek i musiałam robić spory łuk, żeby mnie nie sięgnął... Ja rozumiem, że pekińczyk, że mały, że płaski ryjek - ale skoro pies rzuca się na przechodniów z zamiarem gryzienia niemal dusząc się przy tym na smyczy, to wypadałoby mu jednak kaganiec założyć, bo nikt nie ma ochoty mieć podartych ciuchów czy blizn, jak smycz się urwie czy pani nie zdąży jej skrócić... Tylko zapewne zabawnie będzie wyglądało, jak właścicielka ttb bez kagańca zwraca uwagę właścicielce włochatej ozdóbki, że ten kaganiec powinna nosić :evil_lol: Dziwię się, że jeszcze się nie uczył latać, albo że pańcia nie mija Ciebie jakoś zakosami - bo ja bym chyba się nie umiała powstrzymać od stanowczej reakcji. Osiedlowym terrorystom mówię NIE :diabloti: Quote
Martens Posted July 24, 2012 Posted July 24, 2012 Mi jakiś zen ostatnio wszedł i na "chamstwo psiarzy" reaguję nadzwyczaj luzacko ;) Choć gdyby mnie użarł, to zapewne byłoby mniej przyjemnie :evil_lol: Mam za to inne zjawisko - mam na osiedlu zafiksowaną karmicielkę kotków i piesków i spotkałam wczoraj intrygujący obrazek. Pani ze swoim jamnikiem na smyczy, plus w szeregu na spacerze karmione przez nią od ponad roku dwa niskopodłogowe bezdomniaki. Oczywiście do Buca z mordą, jak zawsze, co już zdążyło nieco zniweczyć nasz socjal z psami nad morzem... I co - do kogo ja mam mieć pretensje? Do miasta, że olewa problem, bo psy koczują w przygarażowych ogródkach od zeszłego roku? Czy do baby, z którą chodzą na spacery jak jej własne, tyle że bez smyczy, karmi je, etc. tylko nie ma ich w domu...? Quote
gops Posted July 24, 2012 Posted July 24, 2012 u nas pseudo "szit zu " chodzi w kaganku bo nie lubi innych piesków i ludzi , i właściciele nie mają z tym problemu , na dodatek sami się z tego śmieją że to jakiś mix z pit bullem :) Quote
zaba14 Posted July 24, 2012 Posted July 24, 2012 Przypomniało mi się jak mama mi opowiadała, ze sąsiadka spełniła marzenie swoich dzieci i wzieli młodego psa z schroniska, bardzo małego... na początku było okej, ale po jakimś czasie pies tak się zadomowił, że rzuca się na wszystkich sąsiadów :/ pies chodzi na flexi (oczywiście ludzie nie wiedzą co to blokadA) jak i bez kagańca... raz mama musiała zasłonić się reklamówką z zakupami bo pies centralnie na nią skoczył z zębami, i delikatnie upomniała sąsiadkę że póki zdarzyło się to tylko raz to ona nic nie z tym nie zrobi, ale lepiej aby nie powtórzyło sie to jeszcze raz... pojawił się kaganiec ;] ale wisi na szyi psa, a nie leży na mordzie, uroczo?? Quote
motyleqq Posted July 24, 2012 Posted July 24, 2012 FLY napisał(a):ale a propos czego to...? Napisałam tylko, że w historii, do której się odniosłaś "bohaterem" był ratlerek więc raczej nie "duży pies". I tylko o tym pisalam. I o tym żeby wyluzowała laska, która tu się żali, że nikt i tak jej tłumaczen nie słucha i dogo jest złe. A teraz mi sugerujesz, że jestem zwolennikiem puszczania psów luzem i "róbta co chceta" yyyy?? wcześniej pisałaś, że owa historia wcale nie pokazuje chamstwa, albo że pokazuje chamstwo obu stron. a_niusia, nie wydaje mi się, żeby tutaj ktoś się żalił na pieski, które nagle poczuły silną potrzebę zapoznania się, a za które właściciel potem przeprosił. przepraszanie nie jest chamstwem przecież ;) Quote
a_niusia Posted July 24, 2012 Posted July 24, 2012 wiesz jakis czas temu zdarzylo mi sie minac yorka i pancio wzial go na widok moich psow na rece. kilka tygodni pozniej znow mijalysmy tego yorka, tym razem szedl kawalek za panem. na widok moich psow wpadl normalnie w histerie i zaczal ujadac jakby mu ktos przypalil zadek. mlodsza nawet na niego nie spojrzala, starsza znana z bardzo dobrego charakteru na widok jego histerii zatrzymala sie i zamerdala ogonkiem-zwyczajne zachowanie psa chcacego uspokoic drugiego psa. psy mijaly sie na sciezce. na co pancio podbiegl, chwycil yorka i powiedzial mi, ze moj pies zaczepil jego psa i powinien chodzic na smyczy. gdyby pancio byl uzytkownikiem dogo, to moglby opisac cale zdarzenie tak: ide sobie z moim pimpusiem, a tu nagle podbiegl do niego wielki pies bez smyczy, a wlasciciel nie zareagowal na to i nawet nie powiedzial przepraszam. Quote
motyleqq Posted July 24, 2012 Posted July 24, 2012 haha, no może część postów jest tak wyolbrzymionych, ale nie wiem ;) wiem, że na początku wszystkie te posty o chamstwie strasznie mnie negatywnie nakręcały i wkurzało mnie wszystko. a potem sobie uświadomiłam, że nie spotyka żadna krzywda ani mnie, ani mojego psa i generalnie mam w nosie, jak psy do nas podbiegają. jak chcą się bawić, to ją puszczam, nie chcą to idziemy dalej i tyle. ale u mnie nikt nie puszcza agresywnych psów Quote
a_niusia Posted July 24, 2012 Posted July 24, 2012 a jeszcze jedno: kiedys stalam ze starszym psem w oczekiwaniu az mlodszy zalatwi pilna potrzebe fizjologiczna. nagle do mojego psa podszedl maly piesek na flexi-normalnie wielkosci chi. on byl na smyczy, moja nie. ale za to moja siedziala na tylku tuz obok mojej nogi. i ten piesek nie byl zbytnim dzentelmenem. zaczal wachac jej tylek tak, ze normalnie prawie caly jej sie wladowal pod ogon. no wwiec po kilku razach dostal otrzezenie-zupelnie niegrozne. i na to babka sie obudzila i powiedziala, ze mam zabrac psa i ze nie ma smyczy ani kaganca. to ja zapytalam, gdzeie mam go zabrac...do kieszeni sobie schowac? skonczylo sie na tym, ze jestem bezczelna itd, bo moj pies mogl cos zrobic jej psu i nie mial nawet smyczy:)))) Quote
gops Posted July 24, 2012 Posted July 24, 2012 a mu już jakiś czas spacerujemy ze znajomą i jej yorkiem , moja czasami coś tam warknie na psy mijając a tamta ciągle merda ogonem i się cieszy do każdego nie zwraca uwagi na to co robi moja, ten york to dorosła suczka bardzo fajnie z socjalizowana, nigdy nie brana na ręce i pozwalają jej się witać z psami obojętnie jakiej wielkości są -oczywiście za obustronną zgodą i takiego yorka bym mieć chciała :) pływa, aportuję , jest łagodna, ideał yorkowy . to tak odnośnie nieznośnych yorków i i nnych małych psów . mój pudel natomiast był samobójcą bo też kochał inne psy i potrafił się ładować nawet takim rzucającym się pod morde by się przywitać jak nie udało się go w pore odwołać . nie raz mi było za niego wstyd , na szczęście nie miał w sobie grama agresji . Quote
evel Posted July 24, 2012 Posted July 24, 2012 gops napisał(a):a mu już jakiś czas spacerujemy ze znajomą i jej yorkiem , moja czasami coś tam warknie na psy mijając a tamta ciągle merda ogonem i się cieszy do każdego nie zwraca uwagi na to co robi moja, ten york to dorosła suczka bardzo fajnie z socjalizowana, nigdy nie brana na ręce i pozwalają jej się witać z psami obojętnie jakiej wielkości są -oczywiście za obustronną zgodą i takiego yorka bym mieć chciała :) pływa, aportuję , jest łagodna, ideał yorkowy . to tak odnośnie nieznośnych yorków i i nnych małych psów Mam takiego yorczka na osiedlu! :) Jest on wielkości paczki mąki, ale to chodzący szczyt wyrafinowania, finezji i savoir vivre'u :) Zu zresztą go uwielbia, bo on ma podejście bardzo naturalne do innych psów - jak chcą się witać, to się wita ładnie, bez jakiegoś charczenia, wywijania koziołków, naskakiwania, a jak jakiś piesek się do niego pluje to go mija okręgiem ;) Są jeszcze na świecie wychowane YT ;) Quote
panbazyl Posted July 25, 2012 Posted July 25, 2012 Martens napisał(a): Tylko zapewne zabawnie będzie wyglądało, jak właścicielka ttb bez kagańca zwraca uwagę właścicielce włochatej ozdóbki, że ta kaganiec powinna nosić :evil_lol: padłam - rozbawiłaś mnie dziś tym tekstem. Od razu sobie wyobraziłam paniusię w kagańcu jak z filmu o Lekterze z pekinem na rozciagniętej fleksi. Dzięki za dobry nastrój na reszte dnia!!!! (ja całkiem serio) Quote
ajeczka Posted July 25, 2012 Posted July 25, 2012 U nas też są dobrze wychowane yorki. Agresywne na smyczy i bez niej są labradory (już 3), na szczęście 2 są kontrolowane, jeden nie, ale niezbyt często się z nim spotykam. Jeśli chodzi o moje ttb i dzieci to na naszej wsi jest z tym spokój. Podchodzą tylko znajome i lubiane przez mojego kundla. Jeden autystyczny chłopczyk wyjątkowo lubi ttb, po swojemu pieści i bawi się z nimi. Jego rodzice kupili labradorkę, bo bał się psów, ale ttb bardziej mu pasują (są chyba mniej wrażliwe). Na początku trochę się obawiałam, ale teraz tylko pilnuję czy rudy nie ma dość. Chłopczyk słabo mówi, ale imiona naszych ttb wymawia doskonale. Quote
filodendron Posted July 25, 2012 Posted July 25, 2012 gops napisał(a): mój pudel natomiast był samobójcą bo też kochał inne psy i potrafił się ładować nawet takim rzucającym się pod morde by się przywitać jak nie udało się go w pore odwołać . nie raz mi było za niego wstyd , na szczęście nie miał w sobie grama agresji . Gops, bo Ty tak w czasie przeszłym... Coś się wydarzyło? :( Quote
a_niusia Posted July 31, 2012 Posted July 31, 2012 ja bym chciala wrocic na chwile do tematu glaskania psa przez obce dzieci. wczoraj bowiem przytrafila mi sie sytuacja normalnie ksiazkowa. szlam z moimi psami na spacer, jeden na smyczy, drugi luzem kilka krokow przed nami. zobaczylam oania z mala dziewczynka, wiec natychmiast komenda "wroc' i drugi pies na smycz. a pani podeszla z dzieckiem blizej i zapytala, czy mozna sie przywitac, wiec ja odpowiedzialam, ze pewnie-szczegolnie, ze widzialam, ze jeden z moich psow na chec z ta dziewczynka zawrzec blizsza znajomosc (drugi nie-na wszelki wypadek zaczal patrzec w bok i udawac, ze go wcale tu nie ma). pies zostal usadzony, padla komenda "spokoj" i ta dziewczynka poglaskala psa, a moja suka majac morde na wysokosci jej buzi zblizyla owszem do niej pysk, ale jej nie polizala... sytuacja na plus zarowno dla dziecka jak i dla mojego idealnego pieseczka;)))) Quote
agairiki Posted July 31, 2012 Posted July 31, 2012 A mnie się nad morzem przytrafiła sytuacja wręcz przeciwna... Pies idzie na smyczy, a od tyłu podbiega może 7 letnie dziecko z zespołem downa i łapie mojego psa za ogon. Rysiu wiadomo odwrócił się natychmiast i z początku warknął, ale od razu przestał. Jego mama zaczęła mnie przepraszać, ale ja kompletnie jej zachowania nie rozumiem... A gdyby pies dziecko ugryzł? Z jednej strony wydawać by się mogło, że wina psa, no ale takie zachowanie chyba było oczywiste z jakimi konsekwencjami mogło się w wiązać. Wątpię, że w tym momencie również by mnie przeprosiła. Po prostu gratuluję takiego braku wyobraźni.... Quote
a_niusia Posted July 31, 2012 Posted July 31, 2012 agairiki napisał(a):A mnie się nad morzem przytrafiła sytuacja wręcz przeciwna... Pies idzie na smyczy, a od tyłu podbiega może 7 letnie dziecko z zespołem downa i łapie mojego psa za ogon. Rysiu wiadomo odwrócił się natychmiast i z początku warknął, ale od razu przestał. Jego mama zaczęła mnie przepraszać, ale ja kompletnie jej zachowania nie rozumiem... A gdyby pies dziecko ugryzł? Z jednej strony wydawać by się mogło, że wina psa, no ale takie zachowanie chyba było oczywiste z jakimi konsekwencjami mogło się w wiązać. Wątpię, że w tym momencie również by mnie przeprosiła. Po prostu gratuluję takiego braku wyobraźni.... myslisz, ze brak jej wyobrazni, czy po prostu ma uposledzone dziecko...? Quote
PaulinaBemol Posted July 31, 2012 Posted July 31, 2012 to że dziecko ma zespół downa nie tłumaczy podbiegania i łapania za ogon z nienacka...niedaleko mnie mieszka chłopiec z zespołem downa tez uwielbia pieski ale jakoś rodzice go nauczyli że nie łapiemy od tak psiaka. Niestety ale rodzice z chorymi dziećmi muszą mieć się jeszcze bardziej na baczności. Natomiast powyższej sytuacji nie zaliczyłabym jako chamskiej...ot wybryk dziecka też musimy być przygotowani na takie sytuacje a Pani zachowała się w porządku Quote
a_niusia Posted July 31, 2012 Posted July 31, 2012 PaulinaBemol napisał(a):to że dziecko ma zespół downa nie tłumaczy podbiegania i łapania za ogon z nienacka...niedaleko mnie mieszka chłopiec z zespołem downa tez uwielbia pieski ale jakoś rodzice go nauczyli że nie łapiemy od tak psiaka. Niestety ale rodzice z chorymi dziećmi muszą mieć się jeszcze bardziej na baczności. Natomiast powyższej sytuacji nie zaliczyłabym jako chamskiej...ot wybryk dziecka też musimy być przygotowani na takie sytuacje a Pani zachowała się w porządku moja siora jak byla mala to raz jej odbilo i wybiegla mojej matce na srodek ulicy. a nie miala zespolu downa i wiedziala wszystko o bezpiecznym przechodzeniu przez ulice. Quote
PaulinaBemol Posted July 31, 2012 Posted July 31, 2012 dlatego napisałam że sytuacja dla mnie nie jest chamstwem a wybrykiem dziecka Quote
a_niusia Posted July 31, 2012 Posted July 31, 2012 nie majacym nic wspolnego z brakiem wyobrazni matki. Quote
PaulinaBemol Posted July 31, 2012 Posted July 31, 2012 zależy czy to był jednorazowy wybryk czy mały ma taki zwyczaj a mamusi to nie przeszkadza no i czy w powyższej sytuacji była zapowiedz tego jak dziecko się zachowa (czyli był czas na reakcję) czy był to "atak" niespodziewany Wiadomo że sytuacja mogła być różna.... Niestety wielu matkom brakuje moim osobistym zdaniem mózgu, dość często wychodziłam na spacery z koleżanką co ma yorko-chi ;) taki pluszak i mamusie same "nasyłają" dzieci na psiaka ten psiak akurat jest przyjazny bardzo ale jak wiemy nie każdy yorkopodobny etc. jest milusi i nie ma zębów... Raz babka z dzieckiem wsadziła wręcz rączkę malca w mordkę wyżej wymienionemu psiakowi a potem zdziwiona/oburzona spojrzała na moją znajomą i stwierdziła: "ona ma zęby" szok nie?? Quote
a_niusia Posted July 31, 2012 Posted July 31, 2012 wyraznie napisane jest, ze kobieta przeprosila wlascicielke psa. luuudzie...troche wyrozumialosci. sama jak powszechnie wiadomo, nie lubie jak ktos w moje psy lapy sobie wyciera, ale jednak troche ludzkich uczuc. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.