Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Handzia55 napisał(a):
A ja rozumiem właścicieli małych piesków. 9 lat temu straciłam ratlerkowatą sunię prowadzoną na smyczy. Rzuciła się na nią suka ON też prowadzona na smyczy. Zaznaczam, że Żaba [* ] nie zaczepiała obcych psów, była dobrze wychowanym, grzecznym psiakiem:-( Teraz mam małego kundelka i też biorę go na ręce, gdy widzę nieznajomego, dużego psa luzem albo nawet na smyczy. Nie chcę przeżywać drugi raz takiego nieszczęścia:placz: Wolę mieć opinię przewrażliwionej wariatki, niż ryzykować krzywdę psa. Zaznaczam, że do znajomych psów pozwalam mu podchodzić. Filuś świetnie dogaduje się z psami, bawi się pięknie z ratlerkiem jak i z ONkiem czy olbrzymim wodołazem.

My też widzieliśmy podobną sytuację na wystawie w Lesznie, chyba w zeszłym roku... Pani szła spokojnie z jamnikiem na smyczy, a z kennelu wyskoczył owczarek szkocki(drzwiczki były otwarte), pies został pogryziony tylko trochę, ale nie wiadomo co by było, gdyby właściciel owczarka był trochę dalej...
A poza tym ogromne współczucie...

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted (edited)

darunia-puma napisał(a):
kochani byłam ze swoim astkiem przed chwilką na ostatnim spacerze, reszta psów została już w domu.
W oddali widziałam pana, który szedł ze swoim psem (DON) w naszym kierunku więc ustąpiłam mu drogę, aby nie doszło do konfliktu między psami... weszłam w boczną uliczkę...mój faktycznie zaczął się rzucać na smyczy, spokojnie go utrzymałam i uspokajałam,a dostałam stek wyzwisk pod swoim adresem że jestem tititititti bo mam asta, bo te psy trzeba wyeliminować itd!!! to ja ustępuję drogę, uśmiecham się do pacana a on mi wyjeżdża z takim słownictwem!!! Zostałam zwyzywana bo mam amstaffa!!! Krew się we mnie buzuje po takich spotkaniach!!!


Uspokajaąc psa, tzn. mówiac do niego miłym głosem podczas, gdy on się kotłuje na smyczy chwalisz go. Pies to odbiera jako pochwałę tego, co robi. Poczytaj trochę o tym, jak radzić sobie z agresją terytorialną u psów (nie chcę wydawac opinii bez widzenia psa, ale z doświadczenia wiem, że asty to raczej mocne psychicznie i asertywne psy i nieczęsto występuje u nich wrodzona agresja lękowa).

Na wątku swoich psów opisujesz wakacje z psami i wygląda na to, że Twoje psy są mocno konfrontacyjne, bo nie brakuje opisów spięć z innymi psami. Na Twoim miejscu zabrałabym się za swoje psy i to szybko, bo masz szansę zostać postrachem osiedla.

I nie, nie mam nic przeciwko astom, przeciwnie. Wyzywania też nie pochwalam. Po prostu ktoś, kto ma trzy duże psy i nad nimi nie panuje inaczej niż fizycznie budzi moje powątpiewanie.

Rozumiem, że setery jest dużo łatwiej ułożyć niż asty (setery poleca sie nawet nowicjuszom, bo mało w nich agresji i terytorializmu), ale nie ma obowiązku posiadania asta. Skoro ktoś już ma dwa psy z problemami i decyduje się na asta, to rozumiem, że wie, co robi.

Ponieważ ten ast jest u Daruni od szczeniaka obstawiam, że napatrzył się na dwa dorosłe rzucające się do innych psów i teraz sam to robi. Nic tak nie modeluje zachowania młodego psa jak dorosły pies, z którym żyje.

Edited by strix
Posted

Olson napisał(a):
Doszłam do wniosku, że mam tego totalnie D O Ś Ć.


Czy moglibyście mi poradzić - gdzie napisać? Gdzie to zgłosić? Będę bardzo wdzięczna.


Poszukaj lokalnych organizacji pomocy zwierzętom, jak nic nie da to TOZ i straż miejska. Nic innego nie przychodzi mi do głowy.

Posted

strix napisał(a):
Uspokajaąc psa, tzn. mówiac do niego miłym głosem podczas, gdy on się kotłuje na smyczy chwalisz go. Pies to odbiera jako pochwałę tego, co robi. Poczytaj trochę o tym, jak radzić sobie z agresją terytorialną u psów (nie chcę wydawac opinii bez widzenia psa, ale z doświadczenia wiem, że asty to raczej mocne psychicznie i asertywne psy i nieczęsto występuje u nich wrodzona agresja lękowa).

Na wątku swoich psów opisujesz wakacje z psami i wygląda na to, że Twoje psy są mocno konfrontacyjne, bo nie brakuje opisów spięć z innymi psami. Na Twoim miejscu zabrałabym się za swoje psy i to szybko, bo masz szansę zostać postrachem osiedla.

I nie, nie mam nic przeciwko astom, przeciwnie. Wyzywania też nie pochwalam. Po prostu ktoś, kto ma trzy duże psy i nad nimi nie panuje inaczej niż fizycznie budzi moje powątpiewanie.

Rozumiem, że setery jest dużo łatwie ułożyć niż asty (setery poleca sie nawet nowicjuszom), ale nie ma obowiązku posiadania asta. Skoro ktoś już ma dwa psy z problemami i decyduje się na asta, to rozumiem, że wie, co robi.

Ponieważ ten ast jest u Daruni od szczeniaka obstawiam, że napatrzyłsię na dwa dorosłe rzucające się do innych psów i teraz sam to robi. Nic tak nie modeluje zachowania młodego psa jak dorosły pies, z którym żyje.


Tak jak strix chciałam zwrócić uwagę na to, że pies twoje zachowanie mógł odebrać jako chwalenie. Wiesz, może tamten mężczyzna miał trochę racji, bo twój pies może faktycznie zachowywać się niebezpiecznie w stosunku do reszty. Jednak zdecydowanie przesadził z tymi wyzwiskami i 'uogólnianiu całej rasy'!

Posted

Handzia55 napisał(a):
Teraz mam małego kundelka i też biorę go na ręce, gdy widzę nieznajomego, dużego psa luzem albo nawet na smyczy. Nie chcę przeżywać drugi raz takiego nieszczęścia:placz: Wolę mieć opinię przewrażliwionej wariatki, niż ryzykować krzywdę psa. Zaznaczam, że do znajomych psów pozwalam mu podchodzić. Filuś świetnie dogaduje się z psami, bawi się pięknie z ratlerkiem jak i z ONkiem czy olbrzymim wodołazem.


ja też moje biorę na ręce jak widzę ze biegnie pies bez własciciela na nas i nie raz nas to ocaliło - tzn psa, nie mnie.

czy zostaliście kiedyś wyśmiani publicznie jak sprzątaliscie po psie?

Posted

motylek1007 napisał(a):


czy zostaliście kiedyś wyśmiani publicznie jak sprzątaliscie po psie?


Ze mnie i siostry kiedyś recholiła grupka dresów, ale nie wiem, czy można to zaliczyć do publicznego wyśmiania, skoro ich łączne IQ jako całej grupy jest pewnie mniejsze niż IQ mojego psa :)

Posted

We Wrocławiu raczej to się spotyka z uznaniem i życzliwym uśmiechem (żeby nie powiedzieć: wdzięcznym), ale czasem idą, szczególnie młodzi ludzie, trącają się łokciami i mówią "ttyyyyy, patrz, sprząta gówno!". Mój znajomy dla żartu zapytał, czy sprzątam po piesku, a jak odpowiedzialam, że tak, to aż zadławił się piwem z wrażenia - nie rozumie, jak można dotknąć psiego urobka :lol:

Posted

ze mnie nikt nie pociska dlatego, ze sprzatam kupska. albo ja tego nie zauwazylam, bo mam to w dupie:))))


wracajac do fizycznego panowania nad psami...zgodnie z zaproszeniem zajrzalam sobie do galerii...jesli pies wywija sie z obrozy, zeby spuscic manto koledze, to chyba nie mozna twierdzic, ze ma sie nawet fizyczne panowanie nad swoimi psami. nawet jesli psy te sa na linkach.

Posted

jak się wywija z obroży powinien nosić 2 lub obroże i szelki , moja suka też miała moment w swoim życiu że nic do niej nie docierało i popylała nawet w 2 obrożach i szelkach , 2 cienkie obroże i szelki smycz zaczepiona o 2 rzeczy i nigdy mi z tego nie wyszła, teraz na szczęście nie ma takich akcji .
ja jestem zdania że póki ktoś panuję nad swoim psem nawet tylko i wyłącznie fizycznie to jest ok , problem zaczyna się gdy nie panuje w żaden sposób .

Posted

Wydaje mi się, że inaczej jest z tym zbieranie odchodów w dużych miasta jak np. piszecie Wrocław, a małych miejscowościach, gdzie nie jest to jeszcze tak przyjęte. Ja kiedyś się spotkałam z wyśmianiem, ale to dziwne, bo niestety ludzie nie rozumieją, że robię to właściwie dla nich.

Hmm jeśli pies wyrwa się z obroży może też być taka kwestia, że po prostu jej nie lubi, znam kilka przypadków kiedy psy potrafią chodzić tylko w szelkach lub odwrotnie :)

Posted

to ja troche przekornie odwroce kota ogonem:)))

bylo tu wyzej wspominane, ze sa rozne psy np. takie ze schroniska, ktore maja prawo miec swoje zawirowania i przeciez tez maja prawo chodzic na spacery.

a co jesli ktos ma psa powiedzmy wlasnie ze schroniska, ktory na maksa boi sie innych psow i nie reaguje na nie agresja lekowa, ale np. szczaniem ze strachu i proba ucieczki?

znam taka jedna suczke. na poczatku bala sie kazdego psa, nawet takiego wielkosci ratlerka.
wlasciciele bardzo duzo z nia pracowali, a kazda sytuacja, w ktorej pies, z ktorym sie mijali zaczynal wyskakiwac na nia z rykiem, powodowala, ze cofali sie krok milowy w tyl mimo ze wlasciciele tych rzucajacych sie psow mieli nad nimi fizyczna kontrole-przynajmniej tak im sie wydawalo, w koncu psy byly na smyczy.

kiedys bylismy razem z ta suczka na spacerze.
wyskoczyla do nas bokserka.
moja suka spojrzala na bokserka jak na kretynke i sie odsunela. tamta suczka wpadla w panike.
pan sie zdenerwowal i zadal pytanie, czemu wlascicielka bokserki na to pozwala.
a babka od bokserki odpowiedziala, ze pies jest na smyczy i pod kontrola i mamy sie od niej odpieprzyc.

moim zdaniem ta baba wykazala sie chamstwem i co z tego, ze pies byl na smyczy.
jak ktos wie, ze jego pies sie rzuca, to powinien temu zapobiec widzac innych psiarzy. a jesli nie potrafi, to wykazujac sie wyobraznia powinien zmienic trase spaceru-PRZECIEZ SA ROZNE PSY, ROWNIEZ TE ZE SCHRONISKA, KTORE MAJA SWOJE PROBLEMY I ONE TEZ MAJA PRAWO DO SPACEROW. tylko ze te problemy to nie zawsze agresja. to takze lek i napady paniki. i o tym nalezy pamietac skoro juz tak myslimy o innych psach i ich problemach.

Posted

No ale kurde, już abstrahując od małego amstaffa, ja osobiście się palę ze wstydu jak moja suka wyskoczy z mordą do jakiegoś psa (u niej to lękowe akurat) i NATYCHMIAST reaguję, a są ludzie, których psy robią tak codziennie, pięć razy dziennie, a ci ludzie to przyjmują jak gdyby nigdy nic. Owszem, pies ma prawo się komunikować. Może więc sobie podczas mijanki zarzucić ogon na plecy, może się zjeżyć, może sobie burczeć pod nosem, ale jak wyskakuje z wrzaskiem to chyba nie jest normalne i obowiązkiem właściciela jest na to reagować i coś z tym zrobić.

Posted

Na moim osiedlu jest facet z ONką, która się rzuca na psy. Na początku właśnie zmieniał trasę spacerów jak nas widział, ale to tylko pogorszyło zachowanie suki. Jak zaczeliśmy się z psami mijać (jego w szale i z mordem w oczach a moja spokojna i nie reagująca) zachowanie ONki zaczeło się zmieniać. Na początku miotała się jakby ją smycz paliła a teraz poszczekuje i powarkuje ale idzie normalnie.
Nie wiem czy Darunia robi coś w sprawie zachowania swojego psa ale ten wątek jest o chamstwie innych psiarzy wobec nas i moim zdaniem zwyzywanie kogoś z uwagio na rasę psa jest chamstwem.

Posted (edited)

Mojego Onka jak był mały napadł wielgachny biały labek. Udało mi się awanturnika odgonić, ale od tej pory Bruno ma awersję do białych psów. Sąsiadka zza rogu ma fajną białą sukę retrievera i Bruno zaraz po tej akcji z labem zaczął ją oszczekiwać. No ale wytłumaczyłam sąsiadce, co i jak, popracowaliśmy i dość szybko mu to minęło (także za sprawą reakcji tej suki, która stała patrząc się na mojego jak na ostatniego idiotę i merdała ogonem). Teraz jak Bruno widzi białego psa wielkości labka, to owszem, jest bardziej skoncentrowany na nim niż na innych psach ale nie ma mowy o rzucaniu się.

Uważam, że przekonanie o tym, że jak się fizycznie panuje nad psem to jest ok to droga do nikąd. Jasne,że jeśli weźmie się ze schroniska psa z problemami, to praca wymaga czasu i kontrola siłą rzeczy będzie z początku tylko fizyczna. Ale grunt w tym, żeby na tym nie poprzestawać.

Jakiś czas temu w USA był taki wypadek, że dwa korsiaki zagryzły na korytarzu bloku sąsiadkę, której z jakiegoś powodu bardzo nie lubiły. Z resztą te psy były w ogóle mocno reaktywne i agresywne, ale zawsze wyprowadzano je na smyczy i w kagańcach. I właściciel uznał, że to wystarczy. Nie wystarczyło, bo pewnego dnia właściciel albo nie domknął drzwi albo ktoś nacisnął na klamkę z zewnątrz. I wydarzyła sie tragedia. To jest bardzo skrajny przykład, ale chodzi mi o to, że zawsze może być tak, że furtka będzie niedomknięta, obroża za szeroka (bo pies np, zgubił w lato kilka kilo), urwie się karabińczyk od smyczy (a to się często zdarza jeśli pies się dużo wyrywa - zmęczenie materiału). Dlatego nieporozumieniem jest poprzestawanie na fizycznej kontroli.

Dodam jeszcze, że szkolenie komend jak najbardziej, ale jeśli w domu nie ma jasnych zasad i pies ustala własne, to nie ma co liczyć, że szkolenie komend cokolwiek zmieni. Pies w sytuacji rozproszenia słucha się bowiem tylko tych, których szanuje. Komendę za smaczka owszem, większość psów wykona prawie zawsze i pewnie dla każdego, ale jeśli w pobliżu pojawia się coś bardziej atrakcyjnego (np. inny pies do zagryzienia), pies będzie słuchał tylko tych, wobec których czuje respekt (nie mylić ze strachem!).

Co do wyzywania, zgadzam się, że to absolutne chamstwo. Na nas czasami wołają 'eses' albo 'jawohl' ale już nie zwracam uwagi.

Edited by strix
Posted

evel napisał(a):
No ale kurde, już abstrahując od małego amstaffa, ja osobiście się palę ze wstydu jak moja suka wyskoczy z mordą do jakiegoś psa (u niej to lękowe akurat) i NATYCHMIAST reaguję, a są ludzie, których psy robią tak codziennie, pięć razy dziennie, a ci ludzie to przyjmują jak gdyby nigdy nic. Owszem, pies ma prawo się komunikować. Może więc sobie podczas mijanki zarzucić ogon na plecy, może się zjeżyć, może sobie burczeć pod nosem, ale jak wyskakuje z wrzaskiem to chyba nie jest normalne i obowiązkiem właściciela jest na to reagować i coś z tym zrobić.


Dla mnie to też jest wstyd i zazwyczaj reaguję od razu i próbuję drugiemu właścicielowi wytłumaczyć zachowanie mojego psa... :)

Posted

a wyobraźcie sobie że są takie sytuację że nie możecie skarcić psa za rzucanie się bo to pogarsza sprawę i wywołuje kolejne problemy (pies potem atakuje bez żadnego ostrzeżenia) i co wtedy ? ja tak mam , z tym że panuję nad suką w każdej sytuacji i zawsze mam ją przy nodze a nie 4 m przed sobą w takich sytuacjach , nie ma możliwości by mi się wywinęła z obroży bo od ostatniego razu(2,5 roku temu) chodzi zawsze w zaciasnej .
i nie jest mi wstyd jak robi akcję (bo doszliśmy do momentu gdzie akcja trwa max 5sec), staram się unikać takich sytuacji wiadomo ale jak już są to trudno , wiem że nikomu krzywda się nie stanie i zakończy sie na pyskówce.

Posted

A teraz coś z innej beczki:cool3: ale też o chamstwie. Wracaliśmy ze szczepienia. Trzymam Filusia na rękach i wsiadam do autobusu. Ludzi sporo, a stojący w przejściu facet usiłuje mnie wypchnąć z autobusu, wrzeszcząc, "gdzie się pchasz z tym zapchlonym kundlem" itd itp. Na szczęście interweniował kierowca, kazał się burakowi zamknąć i nie tarasować wejścia. Oczywiście wywiązała się dyskusja między ludżmi, kilku mądrali perorowało, że miejsce psa to jest w budzie, a nie w autobusie, parę osób mnie broniło, ja się nie odzywałam ale gotowalo się we mnie:angryy:

Posted

gops napisał(a):
a wyobraźcie sobie że są takie sytuację że nie możecie skarcić psa za rzucanie się bo to pogarsza sprawę i wywołuje kolejne problemy (pies potem atakuje bez żadnego ostrzeżenia) i co wtedy ? ja tak mam , z tym że panuję nad suką w każdej sytuacji i zawsze mam ją przy nodze a nie 4 m przed sobą w takich sytuacjach , nie ma możliwości by mi się wywinęła z obroży bo od ostatniego razu(2,5 roku temu) chodzi zawsze w zaciasnej .
i nie jest mi wstyd jak robi akcję (bo doszliśmy do momentu gdzie akcja trwa max 5sec), staram się unikać takich sytuacji wiadomo ale jak już są to trudno , wiem że nikomu krzywda się nie stanie i zakończy sie na pyskówce.


ciezko mi sobie wyobrazic taka sytuacje, bo po prostu nie sadze, zeby u mnie w domu byla mozliwa. i to niezaleznie od tego jakiego bysmy mieli psa.

jesli nie radzisz sobie z nia sama, to dlaczego nie poprosisz o pomoc doswiadczonego szkoleniowca?

Posted

Jeśli mam być szczera, to po wielu postach tutaj zwiększa się liczba dogomaniaków, z którymi nie chciałabym się spotkać na wspólnym, psim spacerze.

Handzia - u nas komentarzy nie ma, co najwyżej zachwyty. Na ewentualne komentarze ja nie reaguję, albo reaguję bardzo niemiło i zapada cisza ;)

gops - nie istnieje coś takiego, jak rzucanie się bez ostrzeżenia. Często po prostu właściciel tego nie zauważa.

Posted

a_niusia napisał(a):

jesli nie radzisz sobie z nia sama, to dlaczego nie poprosisz o pomoc doswiadczonego szkoleniowca?

nie zauważyłam bym sobie nie radziła , radzę sobie bardzo dobrze, suka jest mega karna i bardzo mądra , słucha się mnie pięknie , jedyny problem to to że nie każdy pies się jej podoba i nie ma żadnych innych.
a szkoleniowca o radę pytałam ale 3 lata temu jak suka miała gigantyczne problemy , a w końcu sama sobię z nimi poradziłam , dzięki paru poradom .

Posted

LadyS napisał(a):
Jeśli mam być szczera, to po wielu postach tutaj zwiększa się liczba dogomaniaków, z którymi nie chciałabym się spotkać na wspólnym, psim spacerze.




dokladnie, tez mam taki poglad:)))




gops napisał(a):
nie zauważyłam bym sobie nie radziła , radzę sobie bardzo dobrze, suka jest mega karna i bardzo mądra , słucha się mnie pięknie , jedyny problem to to że nie każdy pies się jej podoba i nie ma żadnych innych.
a szkoleniowca o radę pytałam ale 3 lata temu jak suka miała gigantyczne problemy , a w końcu sama sobię z nimi poradziłam , dzięki paru poradom .


uwazasz, ze pies, ktory idzie i bez powodu rzuca sie na inne psy to jest obiektywnie pies, ktory psychicznie radzi sobie ze wszystkim odpowiednio?

pies nie musi kochac innych pieskow. nie ma jednak prawa, zeby sie na nie rzucac.

Posted

a_niusia napisał(a):

uwazasz, ze pies, ktory idzie i bez powodu rzuca sie na inne psy to jest obiektywnie pies, ktory psychicznie radzi sobie ze wszystkim odpowiednio?

pies nie musi kochac innych pieskow. nie ma jednak prawa, zeby sie na nie rzucac.

uważam że dorosła dominująca, charakterna suka po sterylce na dodatek mocno terytorialna po 2 poważnych i paru mniej poważnych pogryzieniach przez większe psy ma prawo nie lubić niektórych psów i mi to nie przeszkadza , ona ich za darmo nie atakuję , ona nie lubi konkretnego typu psów, są to właśnie te psy które ją pogryzły lub atakują.
nie jest to problemem dla mnie , problemy to my mieliśmy 3,5 roku temu .

Posted

mojej siostry starsza suka tez nie lubi innych psow, a wiekszosci suk po prostu nie trawi.

jest w stanie minac KAZDEGO psa nawet bez smyczy i sie nie sadzi.
dlaczego?
bo jej przewodnik nie wyraza na to zgody.


moja suka tez nie lubi psa, ktory rok temu wyskoczyl zza plotu i gdyby nie ona, to wgryzlby mi sie w lydke. tez ma dzika chcec mu pokazac, co to nie ona. ale ja tego nie toleruje.

po prostu na takie zachowania nie nalezy pozwalac.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...