Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Tak, pewnie, bo mamy każde chamstwo tolerować? To co, że dziewczyna nie sprząta po psie? Pogłaskać po główce mamy i dać cukierka? Trzeba uczyć od razu takie osoby, bo dzięki obojętności nasz świat jest, jaki jest...

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Ja kolejny raz dostaję zaproszenia na bazarki, na wątki na pw.
Jeśli już ktoś musi to tak natrętnie robić, zawsze można zostawiać wiadomość w profilu a nie zapychać skrzynkę.
Zawsze mnie odrzuca od takiego wątku czy bazarku, pw nie od tego jest.
Sami psiarze na dogo :).
Ludzie litości.

Posted

U mnie miarka się przebrała, kiedy dostałam zaproszenie na wątek psa (i bazarek dla niego), który jest agresywny i kogoś pogryzł, a na którego cioteczki z uporem godnym podziwu zbierają grubą kasę na hotel z behawiorystą, żeby tylko schronisko nie uśpiło :p Zazwyczaj olewałam zaproszenia, ale na to nie mogłam nie odpisać, wyraziłam dosyć dosadnie swoje zdanie, ilu psom ADOPCYJNYM i bez cienia agresji ta kasa mogłaby poprawić jakość życia, a które muszą gnić w boksie, bo nikogo nie pogryzły, więc i dogo-cioteczki się nimi nie interesują, żeby na siłę ratować.

Posted

Ja też nie jestem zwolenniczką ratowania psów, które mają małe szanse, bo inne padają z głodu, zdrowe i młode, ale to już ofiarodawcy decydują na kogo ich pieniądze idą.
Ja od dzisiaj zaczynam odpisywać prośbą o nie zapychanie skrzynki, bo później kiedy np. ja robię bazarek to nie można się skontaktować ze mną bo nie mam czasu na usuwanie tych pw wszystkich.

Posted

Ja uważam, że agresywne psy mają prawo być odratowane, tak samo jak człowiek z chorobą psychiczną, fizyczną ma prawo do w miarę normalnego życia, na które często zbiera rodzina, media. Dzieci chore mukowiscydozę zostawiać bez grosza, a pieniądze zamiast na leki przekazać na dzieci z Domu Dziecka?
Im więcej psów agresywnych, tym więcej ludzi zdających sobie sprawę z tego, jaka to odpowiedzialność, posiadanie psa.

Posted

Soko napisał(a):
Ja uważam, że agresywne psy mają prawo być odratowane, tak samo jak człowiek z chorobą psychiczną, fizyczną ma prawo do w miarę normalnego życia, na które często zbiera rodzina, media. Dzieci chore mukowiscydozę zostawiać bez grosza, a pieniądze zamiast na leki przekazać na dzieci z Domu Dziecka?
Im więcej psów agresywnych, tym więcej ludzi zdających sobie sprawę z tego, jaka to odpowiedzialność, posiadanie psa.

Nie porównujmy psów do ludzi... Nie pod takim względem.
Dzieci mamy w Polsce niedobór, psów nadmiar, poza tym dzieci są nasza przyszłością a psy? Psy są towarzyszami o których przyszłość my musimy zadbać.
Nie odratujemy WSZYSTKICH psów, niektóre zgniją w schroniskach (czasem dosłownie). Więc może zróbmy miejsce dla tych, które mają jakieś szanse?

Posted

moja mlodsza suka wrocila po cieczce do swiata zywych...dzis spotkalysmy WROGA.
malego rudego kundla, ktory zawsze napada na moja starsza suke, ktora nie umie sie bronic .
z mlodsza suka nie miala jeszcze ta ruda pinda przyjemnosci.

i dzis znow podbiegla...
widze starsze sie kuli...
ale mlodsze...bynajmniej.
usiadl maloletni niedzwiedz na dupsku, rude probuje ja kasac.
a mloda wydala z siebie tylko jedno bardzo glebokie warkniecie. poza tym totalny zen-mlody budda, jak zwykle postawa "mam to gdzies".

i kundel zaczal spieprzac.
a mloda na to...wymowne spojrzeniee na starsza "wez nie badz dupa, chodz se pogonimy".
pozwolilam kilka krokow pogonic dla podniesienia poczucia wlasnej wartosci starszej, ale przyznaje ze mnie straszliwie kusilo, zeby im pozwolic pogonic jej porzadnie kota.

no ale dobra...nie chcialam juz byc takim strasznym chamem:)))

Posted

Soko napisał(a):
Ja uważam, że agresywne psy mają prawo być odratowane, tak samo jak człowiek z chorobą psychiczną, fizyczną ma prawo do w miarę normalnego życia, na które często zbiera rodzina, media. Dzieci chore mukowiscydozę zostawiać bez grosza, a pieniądze zamiast na leki przekazać na dzieci z Domu Dziecka?
Im więcej psów agresywnych, tym więcej ludzi zdających sobie sprawę z tego, jaka to odpowiedzialność, posiadanie psa.

A uważasz, że mamy takie prawo żeby narażać np. ludzi na pogryzienia?
Pies może mieć tysiąc możliwości żeby uciec, kombinuje jak koń pod górkę i w dodatku zawsze należy liczyć się z możliwością jakiegoś wypadku, że pies ucieknie.
Psy z nadmierną agresją mogą spowodować wiele szkód.
Nie chciałabym być na miejscu osoby, która takiego psa by ratowała a on kogoś by pogryzł...

Zawsze pies może się wspiąć po siatce, podkopać, może zerwać smycz, obrożę, ktoś niedomknie drzwi. Takie rzeczy się zdarzają i nie mamy szansy zapanować nad wszystkim.

Posted

dog193 napisał(a):
U mnie miarka się przebrała, kiedy dostałam zaproszenie na wątek psa (i bazarek dla niego), który jest agresywny i kogoś pogryzł, a na którego cioteczki z uporem godnym podziwu zbierają grubą kasę na hotel z behawiorystą, żeby tylko schronisko nie uśpiło :p Zazwyczaj olewałam zaproszenia, ale na to nie mogłam nie odpisać, wyraziłam dosyć dosadnie swoje zdanie, ilu psom ADOPCYJNYM i bez cienia agresji ta kasa mogłaby poprawić jakość życia, a które muszą gnić w boksie, bo nikogo nie pogryzły, więc i dogo-cioteczki się nimi nie interesują, żeby na siłę ratować.


Bo Ty się w ogóle nie znasz :evil_lol: Ostatnio, z ironią i przekąsem, wymyśliłam idealny model psa do dużo odwiedzanego wątku. Najlepiej pies po wypadku, bez łapy i stary, ze smutna historią; do tego chory - im bardziej jest to niemożliwe do wyleczenia, tym więcej osób. I nie daj borze szumiący, żeby wyzdrowiał - bo nagle nikogo nie ma z krzykaczy...

Posted

Co się da to leczyć, ale jeśli pies ma ileś lat, jest stary i ledwo żywy, to nie wiem czy komfortowo bym się czuła ładując w niego kasę a młode by zdychały z głodu.
Ciężko jest wycenić ile warte jest życie psa i którego ratować.

Posted (edited)

nie zawsze pies agresywny jest psem agresywnym,dlatego nalezy dac mu szanse na pokazanie sie z innej strony.Przyczyny agresji sa rozne stad dobrym sposobem jest wspolpraca z psimi psychologami ,ale tylko dobrymi,kompententnymi , co bez emocji stawia diagnoze.Taka obserwacja i praca moze trwac miesiacami.Nalezy wpierw poznac przyczyne ,dlaczego pies gryzie ,czy ugryzl.
Dostalam ostatnio psa co schronisko uznalo ,ze jest agresywny,suczka siedzala w metalowej klatce ,zeby mnie podac psa wzieli ja na petle ,na lasso .To bylo straszne,teraz po 2 tygodniach stala sie aniolek nie gryzie,chodzi bez linki przy nodze "fruwa"z innymi psami po polach ,jest psim aniolem..Ona poprostu gryzla niemilosiernie ze strachu.

co do ratowania psow ,to uwazam ,ze wszystkie psy w potrzebie nalezy ratowac czy to mlode stare nie ma znaczenia,nalezy tylko patrzec hierechicznie ,ktorych stan zdrowia,choroba zagraza zyciu.Schronisko nie moze byc miejscem w ktorym pies do konca swego zycia przesiedzi zza kratami ,chyba ze go zagryza inne psy lub umrze przed wczesnie z powodu chorob.Psy tzw.agresywne o ile wielomiesieczna praca z psim psychologiem ,socjalizacji nie przynosi rezultatu ,to uwazam ,ze nalezy oszczedzic wieloletnie cierpienie w schronisku i go uspic.Tylko nie wolno z dnia na dzien uspic zwierze chyba ,ze pies zaatakowal,zaczal gryzc,nie da sie go w tym gryzieniu odwolac co zagraza zyciu czlowieka, to na miejscu nalezy go uspic.

Edited by xxxx52
Posted

Ja też podnosiłam "agresywnego psa" i wkładałam do auta, bo ludzie którzy dostali go kilka dni wcześniej bali się a on musiał mieć wykonany zabieg ratujący życie, na stół też go wnosiłam, i trzymałam do zastrzyku, tylko przy zastrzyku naprawdę się pluł chwilę, ze strachu, wiedziałam jak chwycić, żeby nam się krzywda nie stała.
Później okazało się, że właściciele się nie boją, weterynarz też, bo skoro ja dałam radę to i oni mogą.
Co innego pies przerażony a co innego pies pewny siebie z agresją i chęcią mordu.

Posted

Jasne, dajmy szansę agresywnym psom, które mogą zrobić człowiekowi krzywdę - a kto da szansę tym tysiącom psów, które są w pełni adopcyjne, nieagresywne, grzeczne, przytulaśne? Nikt, zgniją w schronisku, bo przecież lepiej na siłę ratować psa agresywnego :) Te 'normalne' są zbyt nudne dla dogo-cioteczek, które wolą być TYMI-KTÓRE-URATOWAŁY-BIEDNEGO-AGRESYWNEGO-PSA-OD-UŚPIENIA.
Nigdy nie zrozumiem takiej mentalności.

Posted

xxxx52 napisał(a):
to nie ma z chamstwem nic wspolnego,tylko z bezmyslnoscia.Poza tym pies nie "sra"


Jakby mój pies nie srał, to bym poleciała do weta :lol: (musiałam, Martens :diabloti:)

Posted

Mój pies jak nie sra to szybko do weta lecę, raz jej się zdarzyło przy niedowładzie, miał lewatywę.
Czasem mu się sierść zlepi trzeba pilnować bo wtedy sra ale nie sra ;).
Też sobie odmówić nie mogłam :D.
No i u mnie też wszyscy w domu SRAJĄ ale z nas prosięta.

Posted

Dziś mieliśmy przykrą przygodę z mixem malamuta, z którym już kiedyś Iwan się ściął.
Taka uliczka domków jednorodzinnych jakby, z jednej strony pola i lasy, a z drugiej właśnie te domki. Wracamy po spacerze i przy tych domkach zapięliśmy psy na smycz, gdy ten malamut stanął w otwartej bramie. Nie zwracali z Iwanem na siebie uwagi, pies podszedł powoli do Avril. To mała sunia, bardzo młoda, dziś pierwszy dzień pierwszej cieczki :lol: więc nie myślałam, że będzie problem. Powąchały się sekundę i on się na nią rzucił :shake: W szoku byłam, jak złapał ją za skórę na barku. Lekko pisnęła i Iwan się wściekł :shake:
Dobrze, że był na krótkiej smyczy, bo rzucił się z ogromną siłą i miałam wrażenie, jakby chciał tego psa zabić. Wtedy z bramy wyleciał facet, kilka sekund próbował złapać tego psa (oczywiście nie miał nawet obroży) jak rzucały się na siebie i w końcu zagonił go na podwórko. Na szczęście akurat był w garażu.
Oczywiście na żadne przepraszam ani cokolwiek liczyć nie mogliśmy, a strachu się najadłam jak on złapał Avril że ja pitole..

Posted

niedaleko ode mnie mieszka mix amstafa. pies caly dzien na jest na podworku. na spacery nie wychodzi bo po co skoro ma ogrodek. jak byl slodkim szczeniaczkiem to przez plot nerdal ogonem i chcial sie bawic z moim. sadze ze sa w podobnym wieku. teraz hormony szaleja amstaf szaleje za plotem, czasamii ucieka i wtedy trzeba sie z psem ewakuowac. co dziwne wczoraj moj na warczenie i pokazywane zebow tamtego zaczal merdac przyjacielsko ogonem i zachecac do zabawy. z mojego bylam dumna ze nie zrobil awabtury, ake strasznie zal mi tego psa bo gdyby byl w innch rekach to pewnie wyrosl hy na super psa.

Posted

Culineo napisał(a):
a Iwan ładnie bronił swojej towarzyszki :loveu:
ale takie ludzie to patologia, bo jak można luzem puścić agresywnego psa ? :shake:


Iwan zawsze bronił Toriczki, Avril po raz pierwszy. Kiedyś to możliwe, że przez swoją ingerencję uratował Tori życie, bo atakujący ją pies miał nas kompletnie gdzieś.. Z tym, że w tamtej sytuacji nie było starcia, bo ani tamten pies nie zdążył dobiec do Tori, ani Iwan nie musiał się starać, bo wystarczyło go pogonić.

Posted

ziele77 napisał(a):
Ten malamut to jakiś z lekka dziwny mówiąc delikatnie.. żeby rzucać się na sukę i to do tego z cieczką! No chyba, że to była jednak suczka...


Na 100% pies, 'znamy' go od szczeniaka, aktualnie ma jakoś 1,5 roku a odkąd skończył rok stał się agresywny.

Posted

Ja mam tylko taką jedną parę w drodze do pracy. W ogródku przy sklepie leży malamut lub miks malamuta, który waży tyle, co dwa malamuty. Raz widziałam, jak stoi, a tak to leży i śpi. Drugi pies jest w typie bordera, aktywny, zagania wszystkich wzdłuż płota. Psy są tak biedne, ze w głowie się nie mieści, znudzone, sfrustrowane, o której bym tam nie przejeżdżała, one zawsze w tym malutkim ogródku. Deszcz, śnieg, upał, a te psy leżą na trawniku i fiksują z nudów, nieważne, czy godzina 7 rano, czy 19, czy święto i można by z nimi wyjść. Mają jedną budę, jak malamut wlezie, border siedzi i marznie/moknie. Masakra totalna. Mój TZ już rozważał włamanie z kradzieżą psów, ale obawiam się, że malamuta by nie udźwignął, skoro ten pies tylko leży, a brzuszysko ma prawie do ziemi.

Posted

Sybel napisał(a):
Ja mam tylko taką jedną parę w drodze do pracy. W ogródku przy sklepie leży malamut lub miks malamuta, który waży tyle, co dwa malamuty. Raz widziałam, jak stoi, a tak to leży i śpi. Drugi pies jest w typie bordera, aktywny, zagania wszystkich wzdłuż płota. Psy są tak biedne, ze w głowie się nie mieści, znudzone, sfrustrowane, o której bym tam nie przejeżdżała, one zawsze w tym malutkim ogródku. Deszcz, śnieg, upał, a te psy leżą na trawniku i fiksują z nudów, nieważne, czy godzina 7 rano, czy 19, czy święto i można by z nimi wyjść. Mają jedną budę, jak malamut wlezie, border siedzi i marznie/moknie. Masakra totalna. Mój TZ już rozważał włamanie z kradzieżą psów, ale obawiam się, że malamuta by nie udźwignął, skoro ten pies tylko leży, a brzuszysko ma prawie do ziemi.

No to niech uratuje chociaz border colli.popieram ten pomysl:oops:,chociaz wiem ,ze to bee ,ale co sie nie robi dla ratowania .

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...