Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Chodzę po lesie z kilkoma psami na raz. Żadne nie zwracają uwagi na ludzi, ale ze względu na moją osobistą wrażliwość przywołuję wszystkie do siebie. Jeden na lince, reszta luzem, nie odchodzą dalej niż 2 m ode mnie. Rozumiem strach i obawy innych dlatego je szanuję, ale tego też wymagam od innych. Jeśli ja przechodzę w maksymalnej odległości od ludzi z moimi psami to nie chcę już słyszeć przykrych komentarzy. Tylko tyle lub aż tyle.

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

a_niusia napisał(a):
akurat w orgaznizacjach zajmujacych sie zwierzetami nie ma urzedasow.
takie organizacje najczesciej dzialaja na zasadzie stowarzyszen.
czesto dzialaja w nich mlodzi ludzie, ktorzy bardzo szumnie o tej swojej dzialalnosci glosza na plakatach czy ulotkach.

a pozniej okazuje sie, ze dupa zbita-na ulotkach sie konczy.

no niekoniecznie. Popatrz na "starego" typu TOZy czy inne z tych czasów (siedzę w organizacjach po uszy i coś tam wiem i o mentalności i o tym co mogą i o tym ile krzyczą - zwłaszcza ochroniarze przyrody.... choć nie tylko). Po prostu jeśli ktoś jest człowiekiem to nim będzie zawsze i wszędzie a jak ktoś jest młotkiem to będzie choć nie wiem co by się z nim robiło.
a organizacje pozarządowe maja wielką siłę, ale co z tego jak zaraz jeden w drugim wroga widzi i konkurenta.... I dooopa. A w jedności siła i to jak wielka!
a tu ku pocieszeniu kartka z biurowego kibelka (wspólnego dla kilku firm)


I co - dopisać "czy moze dać woreczek?"

i dziś też w końcu złapałam podrzucaczy śmieci do naszego śmietnika firmowego (babom się nie chcialo do niszczarki wsadzić dokumentów z adresem własnej firmy, oczywiście fota pyknięta, w poniedzialek szykuję się do akcji - zabieraj swoje śmieci.

Posted

a_niusia napisał(a):
dodam cos jeszcze.

w zeszlym roku wiosna, kiedy bylismy w terenie, zobaczylismy suke i 5 szczeniakow, ktore blakaly sie przy drodze. pewnie je ktos wywalil z auta.

poniewaz bylismy w robocie i nie mielismy jak ich wylapac, zadzwonilam najpierw do schroniska-nie ich rejon, potem do strazy dla zwierzat-powiedzieli, ze sie tym nie zajma.
nastepnego dnia znow tam podjechalismy i zalatwilismy sprawe sami.



Kilka razy szukałam u organizacji pomocy dla zwierząt.
Nigdy więcej.
Najmniej kulturalnie odezwała się szumnie ogłaszająca miłość do kotów fundacja z Lublina.
Chamstwo w czystej postaci. Inni po prostu mówili, że to nie ich sprawa.
Jeżeli straży dla zwierząt (mogę mylić nazwy, bo są 2 org o podobno brzmiącej nazwie) nie obchodzi szczeniak na śniegu przed zapowiadanym 30 stopniowym mrozem to k.... od czego oni są?
Złotówki nie dam na żadną z organizacji.

Posted

zaginiona sara napisał(a):
Kilka razy szukałam u organizacji pomocy dla zwierząt.
Nigdy więcej.
Najmniej kulturalnie odezwała się szumnie ogłaszająca miłość do kotów fundacja z Lublina.
Chamstwo w czystej postaci. Inni po prostu mówili, że to nie ich sprawa.
Jeżeli straży dla zwierząt (mogę mylić nazwy, bo są 2 org o podobno brzmiącej nazwie) nie obchodzi szczeniak na śniegu przed zapowiadanym 30 stopniowym mrozem to k.... od czego oni są?
Złotówki nie dam na żadną z organizacji.


Straż dla zwierząt nie działa obecnie w Lublinie, od jakichś... roku? Dwóch lat? Teraz działa LSOZ - reprezentantem na dogo jest MaDi ;) A fundacja kocia z Lublina, jeśli to ta sama, o której myślę - mam bardzo złą opinię o niej i niestety miałam z nią styczność.

Posted (edited)

Nie wypowiadam się dokładnie o nazwie organizacji bo nie pamiętam ale w wątku szczeniaka ze śniegu jest wszystko.
A fundacja kocia bardzo znana i bardzo chamskie zachowanie, zawsze można powiedzieć nie mamy kasy, czasu, miejsc a nie to co ja otrzymałam w odpowiedzi na prośbę.
Zbulwersowałam się ale dalej kulturalnie napisałam, że ja 1% nie biorę i dalej co o tym myślę.
Można mieć zły dzień ale to nie jest powód żeby tak traktować ludzi tym bardziej jak się swoją głupotą i twarzą reprezentuje fundację.

Już wiem do kogo dzwoniłam LSOZ http://lsoz.org/ na numer alarmowy. Pan bez cienia emocji powiedział, że to nie jest ich sprawa i chyba żeby do schroniska zadzwonić, więc podziękowałam.

U nas zanim pies pojedzie do schronu to musi kogoś pogryźć i musi się zrobić szum.
Obecnie pojawił się nowy szczeniak podrzucony, ale niestety ponad moje możliwości żeby mu znaleźć dom.

Kilka osób mi mówiło żebym mu znalazła dom, zapytałam czy wezmą go do siebie do tego czasu.
Myślą, że jestem cudotwórcą a nie wiedzą ile trzeba się narobić przy tym. I ile osób musi się zaangażować.

Edited by zaginiona sara
Posted

wracajac do chamstwa...jestem na spacerze ze starsza suka, ktora bardzo teraz cierpi, bo mlodsza ma cieczke, wiec wszystkie psy czepiaja sie tez starszej. widze idzie pan, pani i dlugowlosa czilalka na flexi. na wszelki wypadek posadzilam psa, bo dobrze wiem, ze niektorzy wlasciciele malych pieskow sadza, ze wieksze pieski zywia sie mniejszymi.

no i ta czilalka wyciagnela sie na flexi i zaczela obskakiwac moja suke i probowac dostac sie jej wiadomo gdzie-czilalka okazala sie mezczyzna. moja suka jednak nie wziela tego na powaznie i tylko westchnela zbulwersowana tymi przejawami nietaktu.

babka podeszla do swojego pieska, ktory dalej ladowal lep w krocze mojej suki i machnela na moja suke reka (!!!!) jakby odganiala muche i powiedziala do niej "no juz spadaj".

moja suka oczywiscie nie przejela sie ta pania, gdyz mimo swojego adhd jest bardzo zrownowazonym psem, ale jednak byl to przejaw chamstwa:))

Posted

Ja widziałam lepszą scenę, nowopodrzucony szczeniak machał ogonkiem do dziecka które samo wyszło ze sklepu, ok. mogło się bać więc zaczęło tupać, jak on się zaczął wycofywać i odszedł dziecko zachęcone leciało i go straszyło.
Dopiero jak się położył ze strachu to dziecko poszło dalej.
Skąd taka radość z dokuczania zwierzętom u tak małych dzieci? Brak wychowania.

Posted

Bo jak coś się rusza to trzeba wokół tego skakać itp., nauka od zabawek ;) a rodzice nie uczą dzieci odróżniać plastiku i mechanicznych piesków od żywego stworzenia i dla dziecko to jest to samo, a nawet ciekawsze.

Posted

zaginiona sara napisał(a):

Skąd taka radość z dokuczania zwierzętom u tak małych dzieci? Brak wychowania.


Przykład idzie z góry. Jak tutejsze dzieci próbowały podlatywać do moich psów i szarpać je za uszy, to spotkały się z moją stanowczą reakcją. Oczywiście nastąpiło ochłodzenie stosunków sąsiedzkich ale to mi akurat wisi i powiewa.

Posted

strix napisał(a):
Przykład idzie z góry. Jak tutejsze dzieci próbowały podlatywać do moich psów i szarpać je za uszy, to spotkały się z moją stanowczą reakcją. Oczywiście nastąpiło ochłodzenie stosunków sąsiedzkich ale to mi akurat wisi i powiewa.

skąd ja to znam :-( moje stosunki sąsiedzkie są mocno nadwyrężone z powodu faktu iż posiadam 3 psy :-(

Posted

a_niusia napisał(a):
a ja mam dwa i wszyscy sasiedzi lubia i mnie i moje psy.



Zależy jakie ma się psy i jakich sąsiadów.

Nie każdy pies to łasząca się do wszystkich ciapa. Moje takie nie są, a już na pewno nie Bruno i nie widzę powodów, dlaczego miałabym pozwalać niewychowanym bachorom albo ich podpitym tatusiom na miętolenie go.

Nas też wszyscy lubią, aż musimy się opędzać od 'wielbicieli'. :P

Posted

moje psy nie lasza se do wszystkich.

naturalnym behawiorem ich rasy jest nieufnosc do obcych.
wiataja sie tylko z ludzmi, ktorych znaja i lubia.

ja obie dobrze wychowane, my jestesmy kulturalni. ze wszystkimi sasiadami zyjemy w zgodzie.

moja siostra ma dwa bulle-to tez twoim zdaniem ciapy?
i tez nie ma najmniejszych problemow z sasiadami.

to zalezy od tego jak wychowany jest pies i jak kulturalnie umie sie zachowac jego wlasciciel.

Posted

zaginiona sara napisał(a):
Ja widziałam lepszą scenę, nowopodrzucony szczeniak machał ogonkiem do dziecka które samo wyszło ze sklepu, ok. mogło się bać więc zaczęło tupać, jak on się zaczął wycofywać i odszedł dziecko zachęcone leciało i go straszyło.
Dopiero jak się położył ze strachu to dziecko poszło dalej.
Skąd taka radość z dokuczania zwierzętom u tak małych dzieci? Brak wychowania.

A to trzeba podziękować kolegom-psiarzom. Teraz, jak zrobiło się ciepło, średnio raz dziennie jestem świadkiem jak cudze psy napastują przypadkowo spotkane rodziny z dziećmi. Celują w tym labradory, czy raczej ich właściciele, którym się wydaje, że labom wszystko wolno, bo to urodzeni dogoterapeuci. Więc te laby podchodzą do wózków, potrafią włożyć tam łeb, podchodzą do dzieci, liżą po rękach, potrafią skoczyć na ubranie, zabrać piłkę albo latawca. Rodzice łapią dzieciaki na ręce przerażeni - jak widzą, gdy biegnie do nich pies bez smyczy. No i tupią, i krzykną czasem albo udają, że schylają się po kamień - bo właściciel psa nie reaguje albo reaguje niemrawo. A dzieci patrzą i się uczą. I tak to się kręci.

Posted

zaginiona sara napisał(a):
Ja widziałam lepszą scenę, nowopodrzucony szczeniak machał ogonkiem do dziecka które samo wyszło ze sklepu, ok. mogło się bać więc zaczęło tupać, jak on się zaczął wycofywać i odszedł dziecko zachęcone leciało i go straszyło.
Dopiero jak się położył ze strachu to dziecko poszło dalej.
Skąd taka radość z dokuczania zwierzętom u tak małych dzieci? Brak wychowania.


A jak ty zaaragowalas po tym co widzialas?

Posted

filodendron napisał(a):
A to trzeba podziękować kolegom-psiarzom. Teraz, jak zrobiło się ciepło, średnio raz dziennie jestem świadkiem jak cudze psy napastują przypadkowo spotkane rodziny z dziećmi. Celują w tym labradory, czy raczej ich właściciele, którym się wydaje, że labom wszystko wolno, bo to urodzeni dogoterapeuci. Więc te laby podchodzą do wózków, potrafią włożyć tam łeb, podchodzą do dzieci, liżą po rękach, potrafią skoczyć na ubranie, zabrać piłkę albo latawca. Rodzice łapią dzieciaki na ręce przerażeni - jak widzą, gdy biegnie do nich pies bez smyczy. No i tupią, i krzykną czasem albo udają, że schylają się po kamień - bo właściciel psa nie reaguje albo reaguje niemrawo. A dzieci patrzą i się uczą. I tak to się kręci.


zgadzam sie z tym.

Posted

co do sasiadow i ich psow,u nas na wsi jest w moim okreg okolo 20 psow roznej wysokosci i charakteru ,ale poniewaz o godzinie 17 ,a teraz 18 jest zborka wszystkich sasiadow i codziennie wszyscy sasiedzi ze swoimi psami ida min 3 km na spacer.wiec psy musza sie zgadzac bo sie znaja.
Co do dzieci,to sasiedzi co ´maja dzieci tak okolo 8-9 lat pytaja sie innym co maja psy czy moga sie pobawic w ogrodku z psem ,-psami .Jezeli dostaja zezwolenie to dzieci przychodza i sei bawia nie ze swoimi psami.
Podczas sasiedzkich spacerow pojawil sie pan z agresywnym psem nie z naszej wsi.Opiekun ten mial zalecenie z psiej szkoly zeby chodzil systematycznei ze swoim ágresywnym yokiem-mix z grupa socjalnych psow.Pies chodzi na spacery codzienniez innymi psami .Trzymany jest na lince do cwiczen.
Niedlugo psom sie skonczy bieganie po polach we wysokich trawach gdyz od czerca do lipca w trawie pojawiaja sie mlode sarenki co nie maja szansy uciec nawet przed jamnikeim.Stad jest zakaz spuszczania psow z linki ,chyba ,ze psa da sie odwolac i biega przy opiekunie,a nie wchodzi w wysokie trawy i do lasu.

Posted

filodendron napisał(a):
A to trzeba podziękować kolegom-psiarzom. Teraz, jak zrobiło się ciepło, średnio raz dziennie jestem świadkiem jak cudze psy napastują przypadkowo spotkane rodziny z dziećmi. Celują w tym labradory, czy raczej ich właściciele, którym się wydaje, że labom wszystko wolno, bo to urodzeni dogoterapeuci. Więc te laby podchodzą do wózków, potrafią włożyć tam łeb, podchodzą do dzieci, liżą po rękach, potrafią skoczyć na ubranie, zabrać piłkę albo latawca. Rodzice łapią dzieciaki na ręce przerażeni - jak widzą, gdy biegnie do nich pies bez smyczy. No i tupią, i krzykną czasem albo udają, że schylają się po kamień - bo właściciel psa nie reaguje albo reaguje niemrawo. A dzieci patrzą i się uczą. I tak to się kręci.

to ci horor,tacy to powinni byc karani.Moze mandatami daloby sie tych niedouczonych poduczyc.Nie znam tego na szczescie.Bo ja bedac z moim psem w sklepie,restauracji czy gdzikolwiek,mowie ,ze moj pies ma tylko jednego pana ,ze" pies jest tylko psem"i prosze nie glaskac.Ja nie pozwalam nieznanym mnie dzieciom moich psow glaskac ,a po drugie nie lubie jak dzieci mecza ta "miloscia"psy i moga "zaglaskc na smierc"

Posted

Bo ja bedac z moim psem w sklepie,restauracji czy gdzikolwiek,mowie ,ze moj pies ma tylko jednego pana ,ze" pies jest tylko psem"i prosze nie glaskac.Ja nie pozwalam nieznanym mnie dzieciom moich psow glaskac ,a po drugie nie lubie jak dzieci mecza ta "miloscia"psy i moga "zaglaskc na smierc"


tylko że tu bardziej chodzi o to że niedouczeni posiadacze psów pozwalają swym podopiecznym podbiegać do ludzi, którzy wcale sobie tego nie życzą. Co jest całkowicie naturalne sama nie lubie jak obcy pies od mnie podlatuje, zwłaszcza jak widze że Pancio nad nim nie panuje (skąd mam wiedzieć czego się spodziewać?)

Posted

PaulinaBemol napisał(a):
tylko że tu bardziej chodzi o to że niedouczeni posiadacze psów pozwalają swym podopiecznym podbiegać do ludzi, którzy wcale sobie tego nie życzą. Co jest całkowicie naturalne sama nie lubie jak obcy pies od mnie podlatuje, zwłaszcza jak widze że Pancio nad nim nie panuje (skąd mam wiedzieć czego się spodziewać?)

no wlasnie tych opiekunow bym karala ,moze mandatami by sie podszkolili Ci wlasnie opiekunowie musza zrozumiec ,ze nie kazdy kocha psy i zyczy sobie okazywania milosci psiej na skorze ,na twarzy swojej i dziecka.

Posted

PaulinaBemol napisał(a):
tylko że tu bardziej chodzi o to że niedouczeni posiadacze psów pozwalają swym podopiecznym podbiegać do ludzi, którzy wcale sobie tego nie życzą. Co jest całkowicie naturalne sama nie lubie jak obcy pies od mnie podlatuje, zwłaszcza jak widze że Pancio nad nim nie panuje (skąd mam wiedzieć czego się spodziewać?)


Normalny człowiek tak się nie zachowuje. Tylko pilnuje żeby jego pies dał innym żyć normalnie.
Ja bym sobie nie życzyła żeby obcy pies ślinił się na mnie czy na dziecko gdybym szła z dzieckiem, ani nawet żeby do nas podbiegał, bo pana na smycz nie stać.

Posted

zaginiona sara napisał(a):
Podbiegłam i zaniosłam za uszy dziecko w bliżej nieokreślonym kierunku.

no to tak nie za bardzo do nasladownia jest to ciagniecie za uszy
Nie wiem kogo teraz mam krytykowac ,a kogo wziasc w obrone?

Posted

filodendron napisał(a):
A to trzeba podziękować kolegom-psiarzom. Teraz, jak zrobiło się ciepło, średnio raz dziennie jestem świadkiem jak cudze psy napastują przypadkowo spotkane rodziny z dziećmi. Celują w tym labradory, czy raczej ich właściciele, którym się wydaje, że labom wszystko wolno, bo to urodzeni dogoterapeuci. Więc te laby podchodzą do wózków, potrafią włożyć tam łeb, podchodzą do dzieci, liżą po rękach, potrafią skoczyć na ubranie, zabrać piłkę albo latawca. Rodzice łapią dzieciaki na ręce przerażeni - jak widzą, gdy biegnie do nich pies bez smyczy. No i tupią, i krzykną czasem albo udają, że schylają się po kamień - bo właściciel psa nie reaguje albo reaguje niemrawo. A dzieci patrzą i się uczą. I tak to się kręci.

a mnie wkurza, ze w takiej sytuacji nie ma SM czy policji, żeby przywalić z parę mandatów i porządek zrobić tylko zjawią się jak ktoś z psem się bawi luzem albo coś robi, a pies nikogo nie zaczepia i do nikogo nie podbiega.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...