Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Podobnie jak stix uważam. Nie możesz gościa zrazić ale u zależy na psie "obronnym" świetny wybór tylko zagai że musi z nim nawiązać kontakt inaczej bronic nie będzie kontakt najlepiej się nawiązuje podczas spacerów (niech będzie jeden godz dziennie wystarczy). Sznaucer szybko sie uczy i wiem po sobie że robi wrażenie na ludziach wykorzystać to można mojemu tacie bardzo się podobały szkolenia i poza tym że zauważył że pies potrzebuje nauki to też dla tego że jego ego to łechtało jak on nad pse panuje etc. etc. wydaje mi się że to można by było też wykorzystać. Jesli chodzi o puszczanie luzem i krzaczki...ja mam jedno rozwiązanie ale idealne ono nie jest...jak on tak o nie dba i dlatego pies nie jest wypuszczany niech je ogrodzi pastuchem wtedy pies pod krzaczki nie podejdzie a bedzie mógł być na podwórku no rozwiązanie ostateczne dość ale chociaż pies bedzie wypuszczany.

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

problem w tym, ze na tego typu wlascicieli nic za bardzo nie dziala.
to jest taka metalnosc: jest dom, ma byc pies. pies to nie jest dla nich czlonek rodziny. pies to jest po prostu pies-ma siedziec w kojcu i ujadac.

najgorsze jest to, ze przekazuja taki wzorzec postepowania dzieciom.
sama jakis czas temu mialam kontakt z moze siedmioletnim gnojkiem z takiego towarzystwa-byl oburzony tym, ze nasze psy jezdza w samochodzie na siedzeniu, zbulwersowany faktem, ze chca sie z nim zaprzyjaznic (jechal z nimi z tylu).

a jak wracal z powrotem to chcial je trzymac na kolanach, bo tak mu sie spodobaly-odkryl, ze pies to nie tylko do kojca.

kiedy bylam dzieckiem u mojej babci w wiosce byl koles co tez trzymal w kojcu duzego wlochatego psa. ostatecznie pozwolil dzieciakom z nim wychodzic na spacery, ale pies kogos pogryzl i zdaje sie skonczyl marnie.

taka jest po prostu mentalnosc niektorych ludzi. i co by im sie nie powiedzialo, wiedza swoje.

Posted

mojej mamy znajoma miała 3 psy wszystkie w kojcach takich dość dużych co nie zmienia faktu że z tych kojców prawie wcale nie są wypuszczane, jak tam byłam i głaskałam przez kraty kojca to miały pełno kleszczy , sierść pozlepiana a psy bardzo bardzo chciały wyjść , podobno puszczane co jakiś czas nie wiem co jaki na noc na podwórko ale tylko na kawałek podwórka bo niszczą krzaki, ten kawałek podwórka to może z 5 arów .
a teraz w lesie znaleźli jeszcze jednego psa , szczeniaka i też sobie zostawili , kolejny pies do kojca.
i najlepsze jest to że to dobrzy ludzi są tylko mało wiedza o psach , jak powiedziałam o kleszczach to pojechali do weterynarz powyciągac i pokupowali obroże na kleszcze , jak powiedziałam żeby wypuszczali chociaż na noc z kojców to chyba nawet to robią , ba nawet jak spytałam czemu mają sierść pozlepianą to je wykąpali z węża w ogrodzie ale ważne że wykąpali.

ale jak właściciel takiego psa nie chcę żadnych porad, uważa że robi dobrze i ma gdzieś zdanie innych to nie pomożesz niestety , skoro nie jest wychudzony czy bity to nie możesz nic zrobić , i wiem że serce pęka jak się takiego biedaka widzi .

Posted

[quote name='"a_niusia"']problem w tym, ze na tego typu wlascicieli nic za bardzo nie dziala.
to jest taka metalnosc: jest dom, ma byc pies. pies to nie jest dla nich czlonek rodziny. pies to jest po prostu pies-ma siedziec w kojcu i ujadac.
[...]
taka jest po prostu mentalnosc niektorych ludzi. i co by im sie nie powiedzialo, wiedza swoje.

ale jak właściciel takiego psa nie chcę żadnych porad, uważa że robi dobrze i ma gdzieś zdanie innych to nie pomożesz niestety , skoro nie jest wychudzony czy bity to nie możesz nic zrobić , i wiem że serce pęka jak się takiego biedaka widzi .


Dokładnie. On nie rozumie albo nie chce zrozumieć...

Poza tym, nie będę tego ukrywać ale mam wystarczająco swoich problemów i często brakuje mi czasu dla własnego psa, a co dopiero żeby wyprowadzać czy zajmować się cudzymi. Dzwonić i donosić też nie zamierzam, bo po jakiego gwinta? Mogą przyjechać popatrzeć i wrócić, bo pies nie jest chudy, w kojcu ma czysto, budę ma - nikt go nigdy chyba nie uderzył...
Jednak powiedzieć coś by mu można było. Tylko co? Tak żeby mu w pięty poszło.
Koło niego codziennie na spacer idzie Pan z labkiem (cudnym, grzecznym na smyczy i wgl) i dziewczyna z chłopakiem z DONem i kundlem (ale to zły przykład, bo dziewczyna biegnie za psem, a ten się poddusza), do tego ja z moimi psami. Wydaje mi się, że wystarczająco żeby samemu dojść do tego, że psa należy chociaż wypuścić.

Aha, nie dodałam jeszcze jednego szczegółu. Jego córka (12 lat chyba) ma swojego psa - lhasę apso sukę - pies mieszka w domu, dziewczyna chodzi z nim na spacery. Kiedyś pytałam się jej czemu sznaucera też nie zabierze. Odpowiedź była prosta - ona po prostu się go boi, bo ten skacze, szarpie - nie da się z nim nawet pobawić. A ojciec nie robi nic w tym kierunku by było lepiej

Posted

Na forum jednej z lubelskich gazetek wielkie poruszenie - dziadek dostał mandat za psa bez smyczy i/lub kagańca: KLIK.
Z komentarzy wyłazi potężne chamstwo i psiarzy, i nie-psiarzy. Aż strach do miasta na spacer pojechać ;)

Posted

myslalam ze dzisiaj albo mnie beda alvo juniora zbierac z ulicy. ide z junkiem wzdluz plotu za ktprym szczekaja 2 psy wielosci suki tollera, takie do kolona. szybko ide i obserwuje je katem oka bo wpladly tak jak by w amok. szybko odchodze i z przerazniem pdkrywal dziure kawalek dalej w plocie. zabieram mlodego i szybko sie oddalam a psy z dIury za mna. mysle ze jak dwa zaatakuja to jun nie ma szans iec ustawilam ie miedzy nimi a moim psem w postawie dominujacej p psy sie zatrzymaly i o dziwo uciekly. serce mi walilo jeszcze dlugo bo bylam aw sandalkach jak nas zaatakowaly to nawet porzadnie nie moglabym sie bronic.

Posted (edited)

Olson, no to zaproponuj chociaż jeden czy dwa wspólne spacery. Po jednym, dwóch pies nie powinien dostawać takiego kręćka i córka mogłaby z nim wychodzić.

edit: tak na dobrą sprawę mogłabyś założyć psu wątek i można by go pewnie za stówkę odkupić i umieścić w hoteliku.

Edited by Soko
Posted

[quote name='Soko']Olson, no to zaproponuj chociaż jeden czy dwa wspólne spacery. Po jednym, dwóch pies nie powinien dostawać takiego kręćka i córka mogłaby z nim wychodzić.

edit: tak na dobrą sprawę mogłabyś założyć psu wątek i można by go pewnie za stówkę odkupić i umieścić w hoteliku.

Odkupowanie psów - czy to od właścicieli, czy z pseudo - jest największą glupotą (moim zdaniem), jaką można zrobić. Ona odkupi, a na to miejsce będzie kolejny za kilka miesięcy - też do odkupienia, bo w jego sytuacji nic się nie zmieni.

Posted

[quote name='evel']Na forum jednej z lubelskich gazetek wielkie poruszenie - dziadek dostał mandat za psa bez smyczy i/lub kagańca: KLIK.
Z komentarzy wyłazi potężne chamstwo i psiarzy, i nie-psiarzy. Aż strach do miasta na spacer pojechać ;)
kuźwa!!!! To wiesz dlaczego się wyniosłam z tego miasta z psami? I dokładnie z tego osiedla o którym artykuł.... I nie ważne, ze kilka bloków dalej można wyjść z nożem w plecach przechodząc obok bloku, albo dostac butelką lecącą z okna, ale że w parczku biega pies z dziadkiem i dziećmi to już przestępstwo....

Posted

LadyS napisał(a):
Odkupowanie psów - czy to od właścicieli, czy z pseudo - jest największą glupotą (moim zdaniem), jaką można zrobić. Ona odkupi, a na to miejsce będzie kolejny za kilka miesięcy - też do odkupienia, bo w jego sytuacji nic się nie zmieni.


my odkupilismy za 200 zeta psa szczeniaka z lancucha i znalezlismy mu swietny dom, do ktorego suczka wyjechala wyprawiona jak z najlepszej hodowli-sama dla zadnej z moich dziewczyn nie dostalam takiej wyprawki, z jaka ona od nas wyjechala.

drugi raz zrobilabym dokladnie to samo i nie uwazam, zeby to byla glupota.

szczeniak nie mial watku na psach w potrzebie ani nie mieszkal w zadnym z dogo hotelikow.

Posted

panbazyl napisał(a):
kuźwa!!!! To wiesz dlaczego się wyniosłam z tego miasta z psami? I dokładnie z tego osiedla o którym artykuł.... I nie ważne, ze kilka bloków dalej można wyjść z nożem w plecach przechodząc obok bloku, albo dostac butelką lecącą z okna, ale że w parczku biega pies z dziadkiem i dziećmi to już przestępstwo....


ta sytuacja kojarzy mi sie z sytuacja, w ktorej policja zatrzymala mnie, bo przejechalam przez przejscie dla pieszych, a tuz obok dwoch dresow demolowalo smietnik:)))

Posted

a_niusia napisał(a):
my odkupilismy za 200 zeta psa szczeniaka z lancucha i znalezlismy mu swietny dom, do ktorego suczka wyjechala wyprawiona jak z najlepszej hodowli-sama dla zadnej z moich dziewczyn nie dostalam takiej wyprawki, z jaka ona od nas wyjechala.

drugi raz zrobilabym dokladnie to samo i nie uwazam, zeby to byla glupota.

szczeniak nie mial watku na psach w potrzebie ani nie mieszkal w zadnym z dogo hotelikow.


A ja nadal na bazie mojego doświadczenia twierdzę, że to głupota - ostatnio jedna z organizacji w lubelskiem, zamiast zrobić interwencję i odebrać psy kobiecie prawdopodobnie chorej psychicznie (psa zaniedbane, jeden zagłodzony), to chciała je wykupować - doskonały sposób, aby zrobić miejsce na kolejne.

Posted

tak, w przypadku jak mamy do czynienia z chora psychicznie kobieta, ktora ma pewlno psow, to faktycznie idiotyczny pomysl z placeniem jej za te psy.

ale w sytuacji, w ktorej na lancuchu przed domem bez zadnej budy stoi szczenie setera szkockiego, ktore sobie ktos kupil w pseudohodowli za 200 zeta, to watpie, zeby ktos mogl interweniowac. zawsze przeciez moga ja spuscic ze smyczy i powiedziec, ze mieszka w domu, a ze brudna-szczeniaki sie przeciez brudza.

ja uwazam, ze zrobilismy bardzo dobrze. szczegolnie, ze jej wlasciciele chcieli sie jej pozbyc, bo srednio na lancuch i do pilnowania.

Posted

[quote name='a_niusia']tak, w przypadku jak mamy do czynienia z chora psychicznie kobieta, ktora ma pewlno psow, to faktycznie idiotyczny pomysl z placeniem jej za te psy.

ale w sytuacji, w ktorej na lancuchu przed domem bez zadnej budy stoi szczenie setera szkockiego, ktore sobie ktos kupil w pseudohodowli za 200 zeta, to watpie, zeby ktos mogl interweniowac. zawsze przeciez moga ja spuscic ze smyczy i powiedziec, ze mieszka w domu, a ze brudna-szczeniaki sie przeciez brudza.

ja uwazam, ze zrobilismy bardzo dobrze. szczegolnie, ze jej wlasciciele chcieli sie jej pozbyc, bo srednio na lancuch i do pilnowania.

Owszem, tylko wzięli kolejnego - ciekawe, czy ten się sprawdzi na łancuchu i do pilnowania...

Posted

dodam cos jeszcze.

w zeszlym roku wiosna, kiedy bylismy w terenie, zobaczylismy suke i 5 szczeniakow, ktore blakaly sie przy drodze. pewnie je ktos wywalil z auta.

poniewaz bylismy w robocie i nie mielismy jak ich wylapac, zadzwonilam najpierw do schroniska-nie ich rejon, potem do strazy dla zwierzat-powiedzieli, ze sie tym nie zajma.
nastepnego dnia znow tam podjechalismy i zalatwilismy sprawe sami.


zdarzylo nam sie tez sciagnac z drogi szybkiego ruchy cztery kaczeta, ktorym auto przejechalo mame. rowniez zero odzewu ze strony organizacji, ktore powinny miec ochote zajac sie tymi maluchami. na szybko przy pomocy znajomych, ktorzy byli akurat w domu, sami namierzylismy osrodek zajmujacy sie pomoca takim zwierzetom (pani ze strazy twierdzila, ze nie ma takiego na dolnym slasku), sciagnelismy osobe odpowiedzialna z poprawin po przyjeciu weselnym-byla niedziela i wracalismy z wystawy psow i zawiezlismy te kaczki gdzie trzeba opanowujac naszego psa, ktory stal przez godzine drogi w pelnej stojce na tylnym siedzeniu.

zdarzylo nam sie tez miec w domu osierocone lasice.
rowniez organizacje, ktore na swoich www deklaruja pomoc takim zwierzetom, nas olaly.
zalatwilismy lasicom sanatorium w zoo. za jakis czas zadzwonili do nas z zoo, ze wypuszczaja nasze lasice na wolnosc i czy chcemy byc przy tej wielkiej chwili.


po takich doswiadczeniach jakos tak niezbyt wierze we wszystkie organizacje...
nie wierze, ze ktos by sie zdecydowal zajac tym szczeniakiem a tak dawno ma dom i jest szczesliwy.

teraz tez jestesmy na etapie szukania domu dla wyjatkowej suczki.
nie jest ogloszona na psach w potrzebie, sami jej kupilismy karme i sami zaplacimy za sterylizacje.
kiedy pomysle, ze mialaby siedziec za kase w boksie czy stodole, to po prostu nie chce mi sie jej oglaszac i urzadzac na nia skladek.
mimo ze mam wielka, ogromna nadzieje, ze znajdzie dom, bo jest w 100% adopcyjna.

Posted

[quote name='evel']Na forum jednej z lubelskich gazetek wielkie poruszenie - dziadek dostał mandat za psa bez smyczy i/lub kagańca: KLIK.
Z komentarzy wyłazi potężne chamstwo i psiarzy, i nie-psiarzy. Aż strach do miasta na spacer pojechać ;)
Ale nie wiadomo, za co ten mandat dostał? Czy za brak smyczy, czy kagańca?
Dla mnie psy nie muszą chodzić w kagańcach, jeśli są na smyczy. Jestem jednak za tym, żeby karać za brak smyczy - choć faktem jest, że SM lubi się przyczaić na starszych ludzi z mikropsiaczkami, a do dresów z astem nie podejdą. Prawdę ktoś tam napisał, że to realizacja planu mandatowego. Co nie zmienia faktu, że ludzie przeginają ze spuszczaniem psów ze smyczy.

Posted

my kolo nas dwa razy mielismy przygode ze straza miejska.
raz do mojego faceta doczepily sie dwie strazniczki, ze pies jest bez smyczy, ale on im wyjasnil, ze byli na lakach, teraz wracaja przez park i oczywiscie, ze ja zapnie na smycz, wiec sobie poszly.

ja jestem gorszym anarchista, bo kiedys mnie dorwali w parku w momencie jak mloda ze smyczy spuszczalam. ale im powiedzialam, ze moj pies jest CALKOWICIE POD KONTROLA a poza tym i tak idziemy na lake, zagwizdalam i mloda w 5 sekund siedziala przy nodze. wiec stwierdzili, ze faktycznie mandat za psa puszczonego bez kontroli bylby niedorzecznoscia i nam zyczyli milego dnia.
kiedy wracalysmy, zauwazylam, ze wypisuja mandac gosciowie, ktora swoja wielka nieposluszna suke lubiaca krac dzieciom bulki, napadac na ludzi gnebic inne psy, ZAWSZE puszcza bez kontroli, bo po prostu ten pies ma ja w dupie.

odczulam duza satysfakcje:))))
wiec stwierdzili,

Posted

filodendron napisał(a):
Ale nie wiadomo, za co ten mandat dostał? Czy za brak smyczy, czy kagańca?
Dla mnie psy nie muszą chodzić w kagańcach, jeśli są na smyczy. Jestem jednak za tym, żeby karać za brak smyczy - choć faktem jest, że SM lubi się przyczaić na starszych ludzi z mikropsiaczkami, a do dresów z astem nie podejdą. Prawdę ktoś tam napisał, że to realizacja planu mandatowego. Co nie zmienia faktu, że ludzie przeginają ze spuszczaniem psów ze smyczy.

fakt - puszczanie psa wolno bez smyczy to koszmar - zwłaszcza w terenach gdzie są ludzie, samochody. Ale sm kocha mandatować staruszków z równie starymi psami, bo staruszkowie to grupa spoleczna WYPŁACALNA, a dresy zazwyczaj nie. Bo staruszkowie mają zazwyczaj emerytury które można w świetle prawa zająć na koszt niezapłaconego mandatu. A dres oficjalnie nie pracuje, mieszka tez nie wiadomo gdzie - czyli same problemy....

Posted

fakt - puszczanie psa wolno bez smyczy to koszmar


A jak pies jest odwoływalny? IMO przepisy powinny być takie, że pies ma być POD KONTROLĄ, a czy to wyszkolenie, smycz, czy klatka na kółkach to mało mnie interesuje.

Posted

[quote name='a_niusia']dodam cos jeszcze.

w zeszlym roku wiosna, kiedy bylismy w terenie, zobaczylismy suke i 5 szczeniakow, ktore blakaly sie przy drodze. pewnie je ktos wywalil z auta.

poniewaz bylismy w robocie i nie mielismy jak ich wylapac, zadzwonilam najpierw do schroniska-nie ich rejon, potem do strazy dla zwierzat-powiedzieli, ze sie tym nie zajma.
nastepnego dnia znow tam podjechalismy i zalatwilismy sprawe sami.


zdarzylo nam sie tez sciagnac z drogi szybkiego ruchy cztery kaczeta, ktorym auto przejechalo mame. rowniez zero odzewu ze strony organizacji, ktore powinny miec ochote zajac sie tymi maluchami. na szybko przy pomocy znajomych, ktorzy byli akurat w domu, sami namierzylismy osrodek zajmujacy sie pomoca takim zwierzetom (pani ze strazy twierdzila, ze nie ma takiego na dolnym slasku), sciagnelismy osobe odpowiedzialna z poprawin po przyjeciu weselnym-byla niedziela i wracalismy z wystawy psow i zawiezlismy te kaczki gdzie trzeba opanowujac naszego psa, ktory stal przez godzine drogi w pelnej stojce na tylnym siedzeniu.

zdarzylo nam sie tez miec w domu osierocone lasice.
rowniez organizacje, ktore na swoich www deklaruja pomoc takim zwierzetom, nas olaly.
zalatwilismy lasicom sanatorium w zoo. za jakis czas zadzwonili do nas z zoo, ze wypuszczaja nasze lasice na wolnosc i czy chcemy byc przy tej wielkiej chwili.


po takich doswiadczeniach jakos tak niezbyt wierze we wszystkie organizacje...
nie wierze, ze ktos by sie zdecydowal zajac tym szczeniakiem a tak dawno ma dom i jest szczesliwy.

teraz tez jestesmy na etapie szukania domu dla wyjatkowej suczki.
nie jest ogloszona na psach w potrzebie, sami jej kupilismy karme i sami zaplacimy za sterylizacje.
kiedy pomysle, ze mialaby siedziec za kase w boksie czy stodole, to po prostu nie chce mi sie jej oglaszac i urzadzac na nia skladek.
mimo ze mam wielka, ogromna nadzieje, ze znajdzie dom, bo jest w 100% adopcyjna.
mało mam kontaktów z organizacjami ochroniarskimi - nie mam takiej potrzeby. Za to dzień w dzień spotykam się ze zjawiskiem zwanym Opieka Spoleczna - mamy biuro obok ich biur. I co? Ano to, że co jakiś czas u nas lądują osoby które powinny być klientami opieki, ale opiece się nie chce. My zajmujemy się organizacjami pozarządowymi (tu nasz najnowszy projekt www.tarczasobieskiego.pl) ale jak mamy "zrzuty" od sąsiadów to nie wystawiamy ludzi za drzwi, tylko pomagamy, choc to nie nasze kompetencje. Ostatni przypadek po prostu rozlożył mnie na łopatki - przyszła starsza pani mówiąc, ze była w opiece, ale tam nie wiedzą nic i ze do nas wysłali. A problem pani miała taki, że chciala aby jej tylko ktoś pokazał jak oglądać zdjęcia z komputera z CD, bo umarł jej syn i zostawil komputer i masę CD ze zdjęciami swoimi i ona przynajmniej chciała popatrzeć na syna. Nie chciala żadnych pieniędzy czy pomocy żywnościowej, chciała po prostu czystej porady i pokazania co i jak kliknąć na myszce aby obejrzeć te foty. W opiece ją "olali" a tak ciężko było wysłać jakiegoś opiekuna środowiskowego do tej osoby i jej na miejscu pokazać co i jak? Olali, bo pani trzeźwa, nie darła się o kasę na dzieci, męża pijaka i zdechłe krowy.

Posted

akurat w orgaznizacjach zajmujacych sie zwierzetami nie ma urzedasow.
takie organizacje najczesciej dzialaja na zasadzie stowarzyszen.
czesto dzialaja w nich mlodzi ludzie, ktorzy bardzo szumnie o tej swojej dzialalnosci glosza na plakatach czy ulotkach.

a pozniej okazuje sie, ze dupa zbita-na ulotkach sie konczy.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...