natalia.aleksandrov Posted May 15, 2012 Posted May 15, 2012 To i ja się dołączę: sytuacja pierwsza. jesteśmy z Julianem (naszym ex-tymczasem, ma już DS w Krakowie) u weterynarza. Julian za piękny nie był, ale w tym jego urok - że to owczarek niemiecki, po którym walec przejechał :-D Zarejestrowaliśmy się do wizyty, podkreśliłam, że to pies schroniskowy i uzgodniłam wystawienie faktury przelewowej za usługę. W poczekalni była z nami mamusia z dzieckiem i yorkiem. Dziecko chciało podejść do Julka i pogłaskać go, ale mamusia wydarła paszczę, że nie, nie wolno, po czym dodała po cichu (co słyszeliśmy), że on na pewno jest chory i Kubuś (york) coś od niego złapie, bo to schroniskowy pies. Ja na to scenicznym szeptem do TŻ-ta: - Tak, tak, jest schroniskowy, więc chory, zapchlony, brudny i zaświerzbiony... A na pewno niegodny YORKA. Pani usłyszała, zaczerwieniła się, ale podziałało - przy wyjściu zatrzymała się przy nas i powiedziała, że jest bardzo sympatyczny i nawet Julka pogłaskała wraz z córką :smile: Sytuacja druga. Wyszliśmy na spacer z Julkiem i Nygusem (również naszym ex-tymczasem, ma już DS). Oba psy miały problem z podbiegaczami i psami większymi od siebie, co staraliśmy się eliminować z przyjaznymi znajomymi psiakami. Nagle zza rogu wypadł wielki szczeniak czegoś podhalanopodobnego i leci na nasze psy. rozglądamy się - właściciela nie widać. Odganiam sunię, TŻ trzyma psy i stara się je uspokoić, bo warczały i były niespokojne. I wtedy właścicielki się ukazały. Krokiem spacerowym radośnie wyszły zza rogu, gawędząc siebie. Wrzeszczę więc: - Proszę zabrac psa na smycz! Pani, wielce zdziwiona: - Ale to jest SZCZENIAK! Może jeszcze w kaganiec, co? Czy pani jest głupia? Ja: - No i co z tego? Mysli pani, że dorosły nagle się obudzi z umiejętnością chodzenia na smyczy? Proszę go zabrać! TŻ (z boku): - Kaganiec to chyba pani powinna sobie założyć... Pani: - Ona chce się tylko bawić! Ja: - Ale moje NIE CHCĄ! Po czym pani nieporadnie zabrała się za łapanie pieska. Tak jej tio świetnie wychodziło, że pies uciekając przed nią, leciał prosto na moje psy. I - niestety - został przeze mnie odepchnięty nogą. Nie kopnęłam go - po prostu przesunęłam na inny tor biegu. o dziwo, nagle pani umiała złapać suczę na smycz i odmaszerowała z nią, wielce oburzona. Brak słów po prostu. Quote
darunia-puma Posted May 15, 2012 Posted May 15, 2012 (edited) [quote name='natalia.aleksandrov']To i ja się dołączę: sytuacja pierwsza. jesteśmy z Julianem (naszym ex-tymczasem, ma już DS w Krakowie) u weterynarza. Julian za piękny nie był, ale w tym jego urok - że to owczarek niemiecki, po którym walec przejechał :-D Zarejestrowaliśmy się do wizyty, podkreśliłam, że to pies schroniskowy i uzgodniłam wystawienie faktury przelewowej za usługę. W poczekalni była z nami mamusia z dzieckiem i yorkiem. Dziecko chciało podejść do Julka i pogłaskać go, ale mamusia wydarła paszczę, że nie, nie wolno, po czym dodała po cichu (co słyszeliśmy), że on na pewno jest chory i Kubuś (york) coś od niego złapie, bo to schroniskowy pies. Ja na to scenicznym szeptem do TŻ-ta: - Tak, tak, jest schroniskowy, więc chory, zapchlony, brudny i zaświerzbiony... A na pewno niegodny YORKA. Pani usłyszała, zaczerwieniła się, ale podziałało - przy wyjściu zatrzymała się przy nas i powiedziała, że jest bardzo sympatyczny i nawet Julka pogłaskała wraz z córką :smile: Sytuacja druga. Wyszliśmy na spacer z Julkiem i Nygusem (również naszym ex-tymczasem, ma już DS). Oba psy miały problem z podbiegaczami i psami większymi od siebie, co staraliśmy się eliminować z przyjaznymi znajomymi psiakami. Nagle zza rogu wypadł wielki szczeniak czegoś podhalanopodobnego i leci na nasze psy. rozglądamy się - właściciela nie widać. Odganiam sunię, TŻ trzyma psy i stara się je uspokoić, bo warczały i były niespokojne. I wtedy właścicielki się ukazały. Krokiem spacerowym radośnie wyszły zza rogu, gawędząc siebie. Wrzeszczę więc: - Proszę zabrac psa na smycz! Pani, wielce zdziwiona: - Ale to jest SZCZENIAK! Może jeszcze w kaganiec, co? Czy pani jest głupia? Ja: - No i co z tego? Mysli pani, że dorosły nagle się obudzi z umiejętnością chodzenia na smyczy? Proszę go zabrać! TŻ (z boku): - Kaganiec to chyba pani powinna sobie założyć... Pani: - Ona chce się tylko bawić! Ja: - Ale moje NIE CHCĄ! Po czym pani nieporadnie zabrała się za łapanie pieska. Tak jej tio świetnie wychodziło, że pies uciekając przed nią, leciał prosto na moje psy. I - niestety - został przeze mnie odepchnięty nogą. Nie kopnęłam go - po prostu przesunęłam na inny tor biegu. o dziwo, nagle pani umiała złapać suczę na smycz i odmaszerowała z nią, wielce oburzona. Brak słów po prostu. Kochana ja jako posiadaczka trzech psów już dawno zostałam odepchnięta na boczny tor. ;-) ludzie nie mogą zrozumieć jak można mieć 3 duże psy??????? Koszmar!!! Najgorsze są matki-polki - mój mąż ostatnio zwrócił uwagę panience mieszkającej obok nas aby jej dzieci nie kopały piłką koło naszego białego prania które schnie i co odwet " tak a wy macie trzy psy ( chciałabym zauważyć że ani nie agresywne do ludzi ani nie koopają na wspólnym terenie) ale patologia, bo trzy psy, nie ważne że uratowane, nie ważne że by już nie żyły ale patologia!!! Mam czasami dość ale ja jestem su....a więc trzymam się mocno!!! Boli mnie to że ludzie nas tak oceniają, każda matka -polka jest sii a my nie !!!! p.s. mam nadzieję że nikogo nie uraziłam kto ma dzieci, bo sami się o nie staramy - więc z góry przepraszam skoro ktoś się poczuł urażony, mój post na pewno nie miał tego w zamiarze ;-) Edited May 15, 2012 by darunia-puma Quote
strix Posted May 15, 2012 Posted May 15, 2012 [quote name='natalia.aleksandrov']To i ja się dołączę: Po czym pani nieporadnie zabrała się za łapanie pieska. Tak jej tio świetnie wychodziło, że pies uciekając przed nią, leciał prosto na moje psy. I - niestety - został przeze mnie odepchnięty nogą. Nie kopnęłam go - po prostu przesunęłam na inny tor biegu. o dziwo, nagle pani umiała złapać suczę na smycz i odmaszerowała z nią, wielce oburzona. Brak słów po prostu. No, mam sąsiadkę z końca ulicy z suką ONka. Jak się spotykamy to zawsze mi mówi, że powinna mnie była spotkać 7 lat temu, jak sobie kupiła tego psa. Jakiś głupi pseudotrener jej doradził, że pies ma biegac luzem do roku albo dwóch, a potem 'zmądrzeje'. Efekt jest taki, że pani mąż wyprowadzał psa przez długi czas a pani zaczela dopiero jak pojawił się gentle leader... . Bo jej po prostu nie mogła utrzymać. Suka już nauczona chodzić przy nodze ale pierwsze 3 lata to była masakra. Poza tym, latając luzem podbiegała nie do tych co trzeba, dostała lika razy lanie od innego psa i teraz się psów boi, co się objawia agresją. A na świeżo to wczoraj jeden gość też miał uchachanego setera bez smyczy i niestety pies wbiegł prosto pod samochód. Właściciel jeszcze sie rzucał do kierowcy! To był ten sam pies, którego myśmy prawie przejechali, bo też nam wbiegł pod koła. Miał nie więcej niż 6-8 miesięcy. Berneńczyk z mojej ulicy od niedawno chodzi na smyczy. Okazało się, że prawie zagryzł innego psa, który był na smyczy. Idiotka właścicielka wykłócała się, że to dlatego,że ten drugi pies miał napiętą smycz :shake: Berneńczyk był oczywiscie luzem. Już od jakiegoś czasu jej powtarzałam, żeby wzięła go na smycz, bo dorósł i włączył mu się instynkt bronienia terytorium (do moich psów też się rzucał) ale głucha była. Zwiewam z Oslo jak najszybciej! ;) Nie łudze się, że Polska to raj ale przynajmniej jest SM ;) Quote
Litterka Posted May 15, 2012 Posted May 15, 2012 Każdy powinien mieć prawo posiadania tylu psów, z iloma sobie poradzi. Chcesz 10 dogów niemieckich? Proszę bardzo, ale panuj nad nimi, a jeśli nie, to po coś są smycze, haltery, wreszcie kolczatki (prawidłowo użyte). Ale jak ktoś ma za dużo psów, lub zbyt dużego, no to coś tu jest nie tak... Chociaż i malutki, słodziutki joreczek może być zmorą osiedla... Niemniej jestem za jakimiś licencjami na posiadanie psa, bo czasem włos się jeży na głowie, co ludzie z niewinnymi zwierzętami wyprawiają. Na przykład: sąsiadka ma chi. Fajnie, pies nawet miły, ale ona ciągle na niego wrzeszczy, tupie i "samowyprowadza" przed klatkę. Eh... Szkoda psa, babka nie powinna mieć nawet pchły! No to się troszkę wyżaliłam... Quote
strix Posted May 15, 2012 Posted May 15, 2012 [quote name='Litterka']Każdy powinien mieć prawo posiadania tylu psów, z iloma sobie poradzi. Chcesz 10 dogów niemieckich? Proszę bardzo, ale panuj nad nimi, a jeśli nie, to po coś są smycze, haltery, wreszcie kolczatki (prawidłowo użyte). Ale jak ktoś ma za dużo psów, lub zbyt dużego, no to coś tu jest nie tak... Chociaż i malutki, słodziutki joreczek może być zmorą osiedla... Niemniej jestem za jakimiś licencjami na posiadanie psa, bo czasem włos się jeży na głowie, co ludzie z niewinnymi zwierzętami wyprawiają. Na przykład: sąsiadka ma chi. Fajnie, pies nawet miły, ale ona ciągle na niego wrzeszczy, tupie i "samowyprowadza" przed klatkę. Eh... Szkoda psa, babka nie powinna mieć nawet pchły! No to się troszkę wyżaliłam...[/QUOTE] Zgadzam się w całej rozciągłości. Co prawda jeśli chodzi o Polskę nie jestem na bieżąco, ale ludzie są wszędzie tacy sami... .Tutaj w 80% przypadków duże psy są oddawane do schroniska bo 'są zbyt silne dla właściciela' (schroniska podają powód oddania w internecie w opisie psa). A to oznacza nic innego jak fakt, że piesek biegał luzem do 2 roku życia (popularny trend w Norwegii) a jak zaczął dojrzewać i wszczynać bójki i trzeba go było wziąć na smycz, okazało się, że na smyczy chodzić nie umie. I tak dobrze, że oddają, bo ostatnio natrafiłam na dane,że najczęścieć tutaj się niechciane psy usypia i weterynarze to robią bez mrugniecia okiem! Może Polska jednak nie jest taka zła, bo w Polsce jest przynajmiej jakiś tam opór społeczny przed usypianiem 'z wygody' a tu nie. Ech.... . Już sie zamknę. Quote
filodendron Posted May 15, 2012 Posted May 15, 2012 No właśnie, jak to jest z tymi quadami i motocyklami w lesie? To chyba nie jest legalne? Na majówce w Beskidach spotkaliśmy takich buców na ryczących maszynach i mieli raczej celowo zamazane rejestracje. Zresztą nikt ich tam nie złapie, bo jak? Okropne to - pomijając płoszoną zwierzynę (ten ryk niesie się po całym stoku), to zwyczajnie stwarzają zagrożenie dla pieszych turystów. Na niektórych szlakach celowo w poprzek są poukładane pnie drzew, ale jak nie są na tyle solidne, że ich nawet w czterech chłopa nie przeniesie, to znikają, tzn. są przesuwane ze szlaku. Dla mnie te rajdy po górach są barbarzyńskie - huk i smród :shake: Quote
strix Posted May 15, 2012 Posted May 15, 2012 (edited) [quote name='filodendron']No właśnie, jak to jest z tymi quadami i motocyklami w lesie? To chyba nie jest legalne? Na majówce w Beskidach spotkaliśmy takich buców na ryczących maszynach i mieli raczej celowo zamazane rejestracje. Zresztą nikt ich tam nie złapie, bo jak? Okropne to - pomijając płoszoną zwierzynę (ten ryk niesie się po całym stoku), to zwyczajnie stwarzają zagrożenie dla pieszych turystów. Na niektórych szlakach celowo w poprzek są poukładane pnie drzew, ale jak nie są na tyle solidne, że ich nawet w czterech chłopa nie przeniesie, to znikają, tzn. są przesuwane ze szlaku. Dla mnie te rajdy po górach są barbarzyńskie - huk i smród :shake: [FONT=sans-serif]Quady poruszające się na polskich [/FONT]drogach[FONT=sans-serif] powinny być zarejestrowane, posiadać [/FONT]tablice rejestracyjne[FONT=sans-serif] i mieć [/FONT]ubezpieczenie OC[FONT=sans-serif], chyba że przy produkcji maszyny takowej nie wydano. Ich prowadzenie dozwolone jest na tych samych zasadach jak motoroweru lub w przypadku większych quadów prawa jazdy kategori B1 (quady do 550 kg) B lub T a w przypadku quadów 3 kołowych także kategoria A. Od stycznia 2013 roku do prowadzenia quada do 350 kg i prędkości max 45 km/h będzie uprawniało prawo jazdy kat.AM (które będzie również uprawniało do kierowania motorowerem)[/FONT][SUP][1][/SUP][FONT=sans-serif]. Do wypadków dochodzi np. gdy do prowadzenia pojazdów zasiadają osoby niemające prawa prowadzić tego typu pojazdu, nawet małe dzieci[/FONT][SUP][2][/SUP][FONT=sans-serif], a prędkości przez nie rozwijane dochodzą do 60 km/h[/FONT][SUP][3][/SUP][FONT=sans-serif]. [/FONT] http://pl.wikipedia.org/wiki/Quad#Bezpiecze.C5.84stwo Niestety z tego co się orientuję po lesie można jeździć o ile nie ma zakazu wstępu do lasu. Jeździć można tylko po drogach, oczywiście, nie po całym lesie. Na motorower trzeba mieć albo kartę motorowerową albo prawo jazdy dowolnej kategorii. Motorower można prowadzić od 13 roku życia, więc to samo dotyczy mniejszych quadów, niestety... . [FONT=Verdana]Jazda w lesie jest dozwolona tylko drogami publicznymi lub takimi, które są oznaczone, jako dostępne dla ruchu pojazdów silnikowych. Poza tymi drogami wjazd do lasu jest zakazany. Obowiązuje nas w tym przypadku ustawa o lasach. Ten sam zapis ogranicza możliwość wjazdu do lasu także motorowerami, co oznacza, że gdy posiadamy mniejszy typ quada, który nie został zarejestrowany, jako samochód, również do zakazu musimy się zastosować. [/FONT] http://prawo-na-drodze.wieszjak.pl/ciekawostki/287637,Czy-mozna-jezdzic-quadem-po-lesie-Gdzie-mozna-wjechac.html Edited May 15, 2012 by strix Quote
filodendron Posted May 16, 2012 Posted May 16, 2012 W Beskidach są szlaki - szlaki piesze, turystyczne. Nie sądzę, żeby to były drogi dostępne dla ruchu pojazdów silnikowych poza wyjątkowymi sytuacjami, jak dowóz zaopatrzenia do schroniska, który i tak odbywa się tylko na tych szerszych i przystosowanych do tego szlakach. Niestety motocyklistów spotyka się nawet na takich szlakach, na które nawet quad już nie wjedzie, bo są za wąskie. Quote
panbazyl Posted May 16, 2012 Posted May 16, 2012 [quote name='Litterka']Każdy powinien mieć prawo posiadania tylu psów, z iloma sobie poradzi. Chcesz 10 dogów niemieckich? Proszę bardzo, ale panuj nad nimi, a jeśli nie, to po coś są smycze, haltery, wreszcie kolczatki (prawidłowo użyte). Ale jak ktoś ma za dużo psów, lub zbyt dużego, no to coś tu jest nie tak... Chociaż i malutki, słodziutki joreczek może być zmorą osiedla... Niemniej jestem za jakimiś licencjami na posiadanie psa, bo czasem włos się jeży na głowie, co ludzie z niewinnymi zwierzętami wyprawiają. Na przykład: sąsiadka ma chi. Fajnie, pies nawet miły, ale ona ciągle na niego wrzeszczy, tupie i "samowyprowadza" przed klatkę. Eh... Szkoda psa, babka nie powinna mieć nawet pchły! No to się troszkę wyżaliłam...[/QUOTE] dokladnie!!!! Ale jak zawsze byli by równi i równiejsi w dostaniu licencji na posiadanie psa. Pewnie ci ze związków byli by od razu wykluczeni z obowiązku licencji, no bo coś tam coś. ech. Ja mam 4 psy - chyba teraz mam równowagę w psach - po 2 na rękę :) choć teraz jest inaczej - 3 dorosle w jednej ręce a szczyl w drugiej (szczyl wbrew pozorom jest trudniejszy w prowadzeniu niż 3 dorosle psy!). Na swojej wsi jestem jak ufo - "no bo jak ona sobie daje radę z TYLOMA psami na raz?????" często to słyszę. a co do tego, że pies okazuje się nie taki o jakim marzyliśmy to znam te przypadki. Bo do ludzi nie dochodzi wcześniej, ze bernardyn urośnie do rozmiarów niedźwiedzia, bo jest słodkim małym szczylkiem. Teraz moi znajomi mają problem ze swoim 10 miesięcznym benkiem - bo im urósł..... Chcą go oddać, bo nie dają sobie z nim rady... no cóż. Proponowałam za gratis, ze zrobię im i psu szkolenie w tym jak chodzic na spacery, ale - uwaga - pies nie chce im wsiadać do samochodu.... Łapki mi opadły. Jak to pies nie chce wsiadać? To należało go tego uczyć. Ja dojeżdżać nie będę na szkolenia, bo mam pracę, dzieci, mieszkam na wsi i nie mamy samochodu. A poza tym jak mam coś robić za freee to druga strona mogła by wygenerować choć trochę dobrej woli i chęci do zmiany sytuacji. Nie mówię, ze znam receptę na wszelkie psie dolegliwości bechawioralne, bo sama mam nadal wiele problemów z tym w moim stadzie, ale kilka dobrych praktyk mam opanowanych. I czasem mam wrażenie, ze pies jest bardziej pojętny od właścicieli. Quote
ajeczka Posted May 16, 2012 Posted May 16, 2012 Panbazyl, już niedługo też będę wychodzić z 3-4 psami: dwa ttb (pies i suka), alano i labradorka. W naszym lesie często spotykam ludzi, ale tylko pojedyncze przypadki się czepiają. Nie wiem czego, bo żaden z psów nie interesuje się ludźmi i są na linkach przy nodze. Quote
panbazyl Posted May 16, 2012 Posted May 16, 2012 [quote name='ajeczka']Panbazyl, już niedługo też będę wychodzić z 3-4 psami: dwa ttb (pies i suka), alano i labradorka. W naszym lesie często spotykam ludzi, ale tylko pojedyncze przypadki się czepiają. Nie wiem czego, bo żaden z psów nie interesuje się ludźmi i są na linkach przy nodze. oj to fajnie, że nie tylko ja "inna" :) Stado psów ma cudną moc :) A jeszcze zrównoważone stado - działa cuda. Przyjeżdżają do mnie często ludzie z dziećmi które to dzieci do tej pory baly się psów. I mam zwrotne informacje, że rodzice zaczynają myśleć o posiadaniu psa. Byle tylko dobrze wybrali - tzn odpowiedniego zwierzaka do własnych potrzeb. Quote
Soko Posted May 16, 2012 Posted May 16, 2012 Panbazyl no widzisz, np. Wera jest dość duży cykor, ale do samochodu wsiadła raz - spadł deszcz jakby grad padał, więc nie najlepsze doświadczenie, drugi - objechała cale osiedle dookoła spokojnie. Naprawdę wiele nie trzeba, ale ludzie najchętniej w ogóle by się nie wysilali. Katastrofa i szkoda psa :roll: Quote
darunia-puma Posted May 16, 2012 Posted May 16, 2012 [quote name='ajeczka']Panbazyl, już niedługo też będę wychodzić z 3-4 psami: dwa ttb (pies i suka), alano i labradorka. W naszym lesie często spotykam ludzi, ale tylko pojedyncze przypadki się czepiają. Nie wiem czego, bo żaden z psów nie interesuje się ludźmi i są na linkach przy nodze. kochana witaj w klubie na mnie zawsze patrzą jak na ufo bo mam jakieś 120kg na smyczach, (3szt).Ludzie nie potrafią zrozumieć że można je opanować i jest oki, ale jak mogą zrozumieć skoro nie potrafią poskromić jednego psa? Ręce opadają !!! Często słyszę na spacerach: " a to wszystko pani?" albo " a gdzie takie bydlaki pani trzyma?" ;-) Quote
PaulinaBemol Posted May 16, 2012 Posted May 16, 2012 kochana witaj w klubie na mnie zawsze patrzą jak na ufo bo mam jakieś 120kg na smyczach, (3szt).Ludzie nie potrafią zrozumieć że można je opanować i jest oki, ale jak mogą zrozumieć skoro nie potrafią poskromić jednego psa? Ręce opadają !!! Często słyszę na spacerach: " a to wszystko pani?" albo " a gdzie takie bydlaki pani trzyma?" ;-) szczerze powiedziawszy nie wyobrażam sobie reakcji ludzi u mnie biorąc pod uwagę że mam jednego psa 50kg. a i tak czesto słyszę pytania czy ja dam radę go utrzymać?? i po co mi taki duży pies, toć to koń etc. Więc jakbym miała jeszcze jednego to by mnie pewnie na widłach ze wsi wynieśli za potencjalne niebezpieczeństwo. Quote
darunia-puma Posted May 17, 2012 Posted May 17, 2012 [quote name='PaulinaBemol']szczerze powiedziawszy nie wyobrażam sobie reakcji ludzi u mnie biorąc pod uwagę że mam jednego psa 50kg. a i tak czesto słyszę pytania czy ja dam radę go utrzymać?? i po co mi taki duży pies, toć to koń etc. Więc jakbym miała jeszcze jednego to by mnie pewnie na widłach ze wsi wynieśli za potencjalne niebezpieczeństwo.[/QUOTE] no to ja tak mam że albo ludzie widząc nas zmieniają kierunek spaceru, albo przechodzą na drugą stronę ulicy, ale zawsze patrzą z niedowierzaniem ... pytają czy utrzymam je, oraz gdzie i po co je trzymam ;-) Quote
PaulinaBemol Posted May 17, 2012 Posted May 17, 2012 miałam dziś sytuację która normalnie by mnie nie wkurzyła i jakich wiele ale dziś było wyjątkowo... na porannym spacerze spotkałam znajomą z jej suczką (mały kudłacz około 4kg. kocha cały świat) i postanowiłyśmy resztę spaceru odbyć razem. Spacerujemy, wszystko fajnie na horyzoncie pojawiają sie dwa psiaki z właścicielką jeden na flexi drugi luzem (dla mnie znak że drugi spoko nie ma się czym przejmować) idziemy dalej a tu nagle...pies luzem nas zobaczyl (kudłacz około 20kg)i leci w naszą stronę, zero reakcji właścicielki dolatuje do nas i ewidentnie nie ma pokojowych zamiarów. Wyszłam przed psy znajoma swoją suczkę wzięła na ręce, mała się kuli ze strachu co z kolei mojego wstawia w tryb obrony ale jest jeszcze grzeczny. Babeczka z idzie do nas nieśpieszni i krzyczy: -on tak tylko straszy nie gryzie (ja mam inne zdanie no ale cóż) - dobrze ale i tak proszę psa wziąć na smycz (kulturalnie, spokojnie u nas jest w sumie mało niebezpiecznych psów nie pilnowanych wiec ja wierze, że psu coś odbiło, wyjątkowo się coś nie spodobało, bywa pies to pies) -ale ja mam jedną smycz -jak ma się dwa psy to się nosi dwie smycze, choćby na wszelki wypadek - ale ja mam w ogóle jedną smycz No to ja przepraszam Pani ma dwa psy a w DOMU JEDNA SMYCZ. I to nie to że ją nei stać po jeden piesek na flexi to dwie parciane taniej by wyszły. A nawet jakby nie stać to jak na smycz nie stać to chyba na drugiego psa tym bardziej... Ogólnie cała sprawa byłaby jak dla mnie moze nawet śmieszna ale szłam nie z moim 50kg. w miarę spokojnym psem ale również z małą sunią ktora potem była tak przerażona, że nie chciała iść po chodniku tylko na ręce się pchała. Dlaczego mały psiak w którym jest zero agresji ma cierpieć z powodu jakiejś idiotki ktorej żal na smycz (albo z dwoma źle się chodzi). Później dowiedziałam się że to nie pierwszy raz jak znajoma spotyka Pani z psami i jej suńka zaczęła się bać czarnych większych psów a nawet ostatnio szczeknęła na jakiegoś (znam ją już 3 lata i poza zabawą nigdy nie słyszałam żeby szczekała) PS: pies dał nam spokój bo przejeżdżał ktoś na rowerze i pognał za nim... Quote
panbazyl Posted May 17, 2012 Posted May 17, 2012 [quote name='Soko']Panbazyl no widzisz, np. Wera jest dość duży cykor, ale do samochodu wsiadła raz - spadł deszcz jakby grad padał, więc nie najlepsze doświadczenie, drugi - objechała cale osiedle dookoła spokojnie. Naprawdę wiele nie trzeba, ale ludzie najchętniej w ogóle by się nie wysilali. Katastrofa i szkoda psa :roll:[/QUOTE] bo tak ciężko coś porobić z psem.... A potem tragedie - a pies miał być "taki mądry".... [quote name='darunia-puma']kochana witaj w klubie na mnie zawsze patrzą jak na ufo bo mam jakieś 120kg na smyczach, (3szt).Ludzie nie potrafią zrozumieć że można je opanować i jest oki, ale jak mogą zrozumieć skoro nie potrafią poskromić jednego psa? Ręce opadają !!! Często słyszę na spacerach: " a to wszystko pani?" albo " a gdzie takie bydlaki pani trzyma?" ;-)[/QUOTE] u mnie na razie jest ok 130 kg, ale za pól roku dojdzie jeszcze ze 20 kg - szczylek urośnie przecież, na razie waży jakieś 14-15 kg a ma 3 miesiące. No i teksty - a ile to na jedzenie idzie???? A co to kogo obchodzi ile na psy wydaję? Ja nie pytam ile na alkohol komu idzie i po co. Quote
Tusia&NN Posted May 17, 2012 Posted May 17, 2012 [quote name='darunia-puma']kochana witaj w klubie na mnie zawsze patrzą jak na ufo bo mam jakieś 120kg na smyczach, (3szt).Ludzie nie potrafią zrozumieć że można je opanować i jest oki, ale jak mogą zrozumieć skoro nie potrafią poskromić jednego psa? Ręce opadają !!! Często słyszę na spacerach: " a to wszystko pani?" albo " a gdzie takie bydlaki pani trzyma?" ;-)[/QUOTE] Ja mam na smyczach prawie 200kg i o reakcjach ludzi to już w ogóle lepiej nie wspominać... :shake: Ale to nasz Wałbrzych właśnie :cool3: chociaż w innych miastach też nie lepiej ;) no bo jak kobieta może z takimi bydlakami wychodzić, nie? :razz: Quote
Yorkomanka Posted May 17, 2012 Posted May 17, 2012 ja w tym naszym Wałbrzychu niczego takiego nie widzę:eviltong: ale mam mikro pieska i komentarze są tylko od jakichś babć że go powinnam na ręce wziąć bo się męczy:roll: jasne... wzięcie na ręce to obraza majestatu:diabloti: bo jak to? Odie jest zdania że łapki ma po to żeby na nich chodzić, nie lubi być na rękach:p jakie masz psy? Quote
darunia-puma Posted May 17, 2012 Posted May 17, 2012 [quote name='Tusia&NN']Ja mam na smyczach prawie 200kg i o reakcjach ludzi to już w ogóle lepiej nie wspominać... :shake: Ale to nasz Wałbrzych właśnie :cool3: chociaż w innych miastach też nie lepiej ;) no bo jak kobieta może z takimi bydlakami wychodzić, nie? :razz:[/QUOTE] kochana Ty jesteś z Wałbrzycha? No super to mnie rozumiesz ;-) jakie masz psiurki że takie kg ciągniesz na smyczach ? ;-) Quote
darunia-puma Posted May 17, 2012 Posted May 17, 2012 dziewczyny w jakich częściach miast mieszkacie? Quote
Yorkomanka Posted May 17, 2012 Posted May 17, 2012 uwielbiam samowyprowadzające pieski :angryy: Biały kamień, czasem sobiencin i piaskowa :) Quote
darunia-puma Posted May 17, 2012 Posted May 17, 2012 jak biały kamień to tak jak ja ;-) okolice Bema Quote
strix Posted May 17, 2012 Posted May 17, 2012 (edited) [quote name='PaulinaBemol'] Babeczka z idzie do nas nieśpieszni i krzyczy: -on tak tylko straszy nie gryzie (ja mam inne zdanie no ale cóż) - dobrze ale i tak proszę psa wziąć na smycz No, jakbym czytała o sobie. Ja już się nauczyłam, że zamiast wykłócać się z właścicielem agresywnego psa luzem (wszyscy twierdzą zawsze, że jeżący się pies 'chce się tylko bawić') pozwalam, żeby sami zobaczyli, jakież to ich pies ma zamiary. Tzn pozwalam się powąchać (moje psy zawsze witają się klasycznie i spokojnie), po czym agresor zazwyczaj przystępuje do ataku i zostaje albo przez mnie odepchnięty nogą (nie kopnięty) albo potraktowany gazem (jeśli jest większy). Cóż, brzmi jak brzmi ale zazwyczaj daję właścicielowi jakieś 5 minut na zabranie psa zanim pozwalam na dalszy ciąg. Część ani myśli tego robić, więc niestety ich pies ponosi konsekwencje głupoty właścicieli. Owszem, mam dwa spore psy ale nie pozwalam im 'pogonić' agresorów, bo to jest silne pozytywne wzmocnienie i mogłyby posmakować w konfliktach, a tego nie chcę. Są owszem psy, które tylko obszczekają nas z daleka i idą w swoją stronę. To mnie nie rusza ani moich psów też nie. Ale niestety częściej spotykam psy dążące do konfrontacji. Najlepszy jest pewien gość, który zawsze spaceruje z psem bez smyczy. Pies to labek, niekastrowany samiec, który nie lubi innych psów. Dopóki miałam tylko Fausta, non stop słyszałam, że mam 'puścić smycz, niech się dogadają'. Nb dogadywanie się polegało na tym,że labek próbował gwałcić Fausta, który sobie tego nie życzył. Odkąd Bruno podrósł i chodzę z dwoma, słyszę 'tylko niech pani nie puszcza smyczy!'. :P Edited May 17, 2012 by strix Quote
PaulinaBemol Posted May 17, 2012 Posted May 17, 2012 (edited) nie no początkowo myślałam że to taki wyskok psa. Czasem się zdarza że pies nie lubi danego typu psów (mój labów)albo że akurat mój wzbudził agresję, jest spory część psów odruchowo ze strachu "odstrasza". Tylko jak mi babka powiedziała że mając dwa psy ma jedna smycz to padłam. A jeszcze widok małej trzęsącej się ze strachu... Najczęściej takich "on chce się tylko pobawić" blokuje i sobie idą i mamy spokój nie bawię sie w wołanie właścicieli. Do mocno upierdliwych psiaków kieruje agreswnym tonem jakieś "spier..." (do psa)i jakimś cudem nagle znajdują się właściciele i zabierają maleństwo :cool3: jak się kulturalnie próbuje to marne szanse Edited May 17, 2012 by PaulinaBemol Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.