Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Evel, no właśnie z Tori i Iwanem nigdy takiej sytuacji nie miałam, Avril u mnie drugi dzień i już? :D

Moja koleżanka też ze swoją kicią wychodzi na dwór :)

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

omry napisał(a):
Evel, no właśnie z Tori i Iwanem nigdy takiej sytuacji nie miałam, Avril u mnie drugi dzień i już? :D

Do Iwana wątpię, żeby ktokolwiek podszedł bo przecież mimo wszystko to pies w typie rottka, więc każdy myśli, że morderca ;-)

Posted

vege* napisał(a):
Do Iwana wątpię, żeby ktokolwiek podszedł bo przecież mimo wszystko to pies w typie rottka, więc każdy myśli, że morderca ;-)


No właśnie nie każdy, zdarzały się osoby, które pchały łapy nawet, gdy ostrzegałam. A jedna babka w autobusie kiedyś twarz podstawiła pod pysk Iwana i zaczęła go tarmosić. Ja od razu panika, bo wiem, jak to się skończy i jej mówimy oboje, żeby odeszła, a ona nic. Zaczęła jeszcze międzyczasie wspominać swoją rottweilerkę ;) No, ale Iwan jej zaraz udowodnił, że nie każdy rottek to jej sunia.

Posted

omry napisał(a):
No właśnie nie każdy, zdarzały się osoby, które pchały łapy nawet, gdy ostrzegałam. A jedna babka w autobusie kiedyś twarz podstawiła pod pysk Iwana i zaczęła go tarmosić. Ja od razu panika, bo wiem, jak to się skończy i jej mówimy oboje, żeby odeszła, a ona nic. Zaczęła jeszcze międzyczasie wspominać swoją rottweilerkę ;) No, ale Iwan jej zaraz udowodnił, że nie każdy rottek to jej sunia.

Czyli jednak i tacy się zdarzają :shake:
Ja nigdy nie podchodzę do czyjegoś psa, ani rąk nie wyciągam (mimo, że kocham psy i ogólnie zwierzęta) bo zdaję sobie sprawę, że sobie ktoś tego nie życzy tak jak ja nie życzę sobie, cmokania do mojego psa, bo mimo, że Nuka olewa te cmokanie to mnie to wkurza :eviltong:

Posted

Kot wsadził mi mordę do domu przez balkon, w mieszkaniu na parterze bloku, w środku ogromnego blokowiska. Być może udałoby mi się przerwać atak psa, a może kot akurat zdążyłby uciec - a może nie. Ja rozumiem, że szkoda kota w razie czego, ale nie zamierzam ani siedzieć i się smażyć z pozamykanymi oknami ani psa wywalać z balkonu jak sobie może poleżeć w cieniu i mu wieje, bo przynajmniej nie wygląda wtedy jak półzdechły ;-)


dlatego pisałam że jak włazi na cudze podwórko i tam go spotka niemiła niespodzianka no to nie mogę mieć pretensji (chyba że celowe okrucieństwo ze strony człowieka) a już na pewno nie mogę mieć pretensji jak ci do domu włazi. Prosiła bym raczej o pogonienie go co by nie przywykł.

Do Iwana wątpię, żeby ktokolwiek podszedł bo przecież mimo wszystko to pies w typie rottka, więc każdy myśli, że morderca ;-)

też tak myślałam ale coraz wiecej ćumkaczy, o dziwo kaganiec i mniej słitaśna obroża i prawie robi się respekt :roll:

Muszę się przyznać że ja ostatnio tak delikatnie pogłaskałam w tramwaju ONka stałam obok i co chwila podbijał mi ręke łbem no i w końcu pogłaskałam:oops: nie mogłam się oprzeć był taki milusi (mój ma szorstką sierść )

Posted

PaulinaBemol napisał(a):

też tak myślałam ale coraz wiecej ćumkaczy, o dziwo kaganiec i mniej słitaśna obroża i prawie robi się respekt :roll:


Taaa, to jest właśnie ten efekt wizualny :) Iwan zawsze bez kagańca w słodkich, kolorowych obróżkach, więc jak on może nie być słitaśny? :D

Posted

PaulinaBemol napisał(a):

Muszę się przyznać że ja ostatnio tak delikatnie pogłaskałam w tramwaju ONka stałam obok i co chwila podbijał mi ręke łbem no i w końcu pogłaskałam:oops: nie mogłam się oprzeć był taki milusi (mój ma szorstką sierść )

A w takich sytuacjach to i ja wymiękam :oops: Ale tak to sama nie podchodzę i nie wyciągam rąk do psa na smyczy, czy do takiego co biega sobie wolno ;-) Bez pytania głaszczę tylko suczkę sąsiadki, która musi się z każdym przywitać, zresztą Nukę też głaszczą bez pytania tylko sąsiedzi, bo Nuka nie przepuści okazji jak sąsiadki siedzą na ławce, a ona nie zostanie pogłaskana więc siada tyłkiem i czeka aż zostanie wygłaskana :lol:

Posted

hahah to ja tak mam z psicą koleżanki (pół york pół chiwawa :p ) rozbestwione to to nic nie umie ale przekochane i przecierz jak mnie zobaczy to leci na złamanie karku i na nic nie patrzy. Znaczy:
leci- na flexi ile jej tam jest
nie wychowana- żadne komenda nie jest jej znana, ale nic nie atakuje i nie obszczekuje (poza pańcią jak chce na rączki :multi:)

Posted

PaulinaBemol napisał(a):
nie wychowana- żadne komenda nie jest jej znana, ale nic nie atakuje i nie obszczekuje (poza pańcią jak chce na rączki :multi:)


No to czyli wychowana, a jedynie niewyszkolona ;)

Posted

no powiedzmy wychowana na własnych zasadach:lol: ale najważniejsze umie znaczy bez sensu nie lata w kółko i nie gryzie wszystkiego co się rusza.(chyba zasługa nauki chodzenia na spacery z Bemolem bo jak była mała sama nie chciała chodzić na smyczy a jak szliśmy razem nie było problemu) i mi tyle by wystarczyło jakby tylko tego ludzie swoje psy uczyli.

a w domu to królowa nie podzielna, oczko w głowie 3 bab i wszystko jej wolno, ale ja np. nie lubię za bardzo małych psów a ona jest super.

Posted

Mnie dzisiaj cholera strzeliła! Postanowiłam zabrać kudłatą ze sobą do przedszkola [po młodego szłyśmy]. Dla niej to fajny spacerek po lesie w jedną stronę [jakieś 4-5 km] + chwila myślenia w autobusie [a tym jak być grzecznym pieskiem ;)] w drogą stronę... Młody niestety odmawia mi ciągle powrotu do domu na nogach. W związku z powrotem autobusem kudłata dostała kaganiec na pysk. Nie chciało mi się go nieść w ręku, więc biegała w nim cały czas.
Tuż przy przedszkolu siadamy [tzn. ona siada ;)] przed prze
jściem dla pieszych i czekamy aż przejadą samochody. Nagle, z 2 strony ulicy [dość ruchliwej] leci do nas maleńkie coś będące yorkiem chyba 10 pokoleń temu... COŚ na moje oko ważyło może kilogram. Coś wykonało przepiękny slalom między samochodami na ulicy [cud, że go nic nie rozjechało] i... rzuciło się siedzącej Birmie do kosteczek! Kudłata już nie atakuje podbiegaczy, ale to było najwyraźniej za dużo - walnęła w Cosia tak, że Coś wyleciał spowrotem na ulicę, dobrze, że auta akurat nie jechały. jak Coś wstało to kazało się, że nie może na 1 łapie stanać...

Wiecie co w tym wszystkim
jest najlepsze? Do Cosia lądującego na ulicy w końcu dobiegł właściciel i skoczył do mnie z mordą [bo inaczej się tego nazwać nie da], że mu psa uszkodziłam, mam płacić za leczenie i "straty moralne"! Cholerę, która mnie wtedy strzeliła ciężko opisać, niewiele brakowało żebym policję wzywała. No bo skoro kaganiec + ok. 15-20 cm smyczy to dla mojej suki za dużo to jak mam ją wyprowadzać? W klatce na kółeczkach?!

Posted

biedne coś... właściciel nie powinien mieć nawet pluszaka...:roll:
Mieszka koło mnie jamniczo długie, kłapouchate, wełna zamiast włosa psie marki jork. Kiedy z psem wychodziła pani był zawsze na smyczy, teraz wychodzi pan... i psie jest wiecznie bez smyczy. Tofik bo tak się nazywa jest pryjaźnie nastawiony do całego świata i kocha bawić się z piesssssskami:loveu: szczególnie takimi po 2 stronie ulicy:loveu: ile razy już mając głęboko w dupie wołanie pana przybiegł do mojego psa:loveu: dobrze że auta tamtędzy często nie jeżdżą.
Sama ni zabieram ze sobą smyczy kiedy idę tylko wysikać psa pod blokiem, zdarza nam się przejść prez ulicę na rękach ale mój pies do nikogo nie podłazi, ma inne psy w zadzie i wie że nie wolno mu samemu wychodzić na ulicę. Nie mogę zrozumieć jak można chodzić bez smyczy z psem który cieka:roll: nie wiem ludzie traktują to jako jakiś rodzaj chazardu czy jak?:diabloti: Psy koło ruchliwej ulicy jeszcze bardziej mnie zadziwiają, nawet te które idą koło nogi właściciela, nie mogła bym wyjść na ulicę bez smyczy i nie dostać zawału... przecież w karzdej chwili nawet najlepiej wychowanemu psu coś odwalić:roll:.
Wczoraj znowu spotkałam psiaka "On nic nie zrobi" (oczywiście a ten irokez na karku to tak dla ozdoby:angryy:) ale co mnie to kur...de kiedy moje zrobią :angryy:

Posted

Byliśmy w długi weekend na Mazurach i w jednym porcie spotkaliśmy się z parą z dwoma pieseczkami: jamnikiem i drugim trochę jak mały terier. Psy biegały po tawernie i widać było, że są strachliwe. Nie dotykam bez pytania obcych psów.
Wracamy na łódkę i ten terierowaty doskakuje do mojego M szczekając i próbując gryźć. M go przegonił, a pani rozbrajająco stwierdziła, że on tak ma i jeszcze bardziej się nakręci. Dobrze, że nie byliśmy z naszym ttb, bo jemu nie podobają się agresorzy atakujący nas. Nie wiem czy właścicielka teriera byłaby taka radosna jak bez smyczy biegałby amstaff z agresją lękową?

Mój pies został u naszej przyjaciółki. Po 5 dniach rozpieszczania muszę ciężko pracować nad moim kundlem żeby wrócił na swoje miejsce w stadzie ;-) Miał super wakacje.

Posted

A mnie parę dni temu w autobusie szczęka spadła na podłogę i nie mogę jej pozbierać. Usłyszałam mniej więcej taki dialog między fankami Ojca R. tego od Radia M.:
- A bo moja Perła to tak chce mieć te szczeniaki, to niech se jakiegoś amanta znajdzie i będą.
- A co z nimi zrobisz?
- Nie wiem, rozdam.
- A jak nikt nie weźmie?
- To ch*j z nimi, utopi się.

No nie mogę się pozbierać. Tylko nie wiem, co to za pies z tej Misi;)

Posted

Przepraszam, a na jakiej podstawie wnioskujesz,że są fankami wspomnianej radiostacji?
Znasz je osobiście, miały jakiś transparent czy po prostu z góry zakładasz, że wszystkie starsze osoby tak mają?

Posted

Już błagam Was, tak się przyjęło, czy to jest aż takie wykroczenie żeby zaraz się z tego znowu zrobiła dyskusja na 5 stron?

Posted

To jest specyficzny wątek. Wytykamy na nim chamstwo innym. Jeśli przy tym sami jesteśmy chamscy to jest to, wybaczcie, co najmniej śmieszne. Chociaż bardziej chyba żenujące… Panie, o których wspomina Litterka zasłużyły zapewne na jakiś epitet, ale tylko one. Dlaczego przy okazji sugerować głupotę innych, niezależnie czy są to fani radia M., radia Zet czy Gazety Wyborczej?

Posted

[quote name='ulana']To jest specyficzny wątek. Wytykamy na nim chamstwo innym. Jeśli przy tym sami jesteśmy chamscy to jest to, wybaczcie, co najmniej śmieszne. Chociaż bardziej chyba żenujące… Panie, o których wspomina Litterka zasłużyły zapewne na jakiś epitet, ale tylko one. Dlaczego przy okazji sugerować głupotę innych, niezależnie czy są to fani radia M., radia Zet czy Gazety Wyborczej?[/QUOTE]

Ja się z tym zgadzam. Na tym poprzestanę, żeby nie przeciągać tej dyskusji.

Posted

No dobra, to ja troszkę w temacie. Mieszkam w takiej okolicy, że wychodzę na spacer z psem do lasu, zawsze na smyczy lub lince. Wszyscy psiarze są zaprzyjaźnieni, psy różnie. Mam koleżankę z labem, który już raz zaatakował mojego psa. Od tego czasu nie doszło do spięcia, bo omijamy się z psami szerokim łukiem. Dzisiaj, idąc do lasu dowiedziałam się, że lab biega z psią kumpelą po lesie luzem. Z duszą na ramieniu zrobiłam naszą "rundkę" oglądając się za siebie. Na szczęście nic się nie stało, ale obawiam się kolejnego starcia. Mój rudy za chwilę skończy 2 lata, waży ok 23 kg, lab jest dużo od niego większy. Nie wiem co mam zrobić w sytuacji kolejnego ataku. Z właścicielką laba bardzo się lubimy i bez psów wszystko jest ok.

Posted

[quote name='ajeczka']No dobra, to ja troszkę w temacie. Mieszkam w takiej okolicy, że wychodzę na spacer z psem do lasu, zawsze na smyczy lub lince. Wszyscy psiarze są zaprzyjaźnieni, psy różnie. Mam koleżankę z labem, który już raz zaatakował mojego psa. Od tego czasu nie doszło do spięcia, bo omijamy się z psami szerokim łukiem. Dzisiaj, idąc do lasu dowiedziałam się, że lab biega z psią kumpelą po lesie luzem. Z duszą na ramieniu zrobiłam naszą "rundkę" oglądając się za siebie. Na szczęście nic się nie stało, ale obawiam się kolejnego starcia. Mój rudy za chwilę skończy 2 lata, waży ok 23 kg, lab jest dużo od niego większy. Nie wiem co mam zrobić w sytuacji kolejnego ataku. Z właścicielką laba bardzo się lubimy i bez psów wszystko jest ok.[/QUOTE]
Może wymieńcie się numerami telefonów kom. Spuszczając psa ze smyczy będziecie mogły się upewnić, czy drugiego nie ma w pobliżu ;)

Posted

skoro sie znacie i do tego lubicie, to macie naprawde swietna okazje do tego, zeby na sobie nawzajem pocwiczyc posluszenstwo z waszymi psami.

psy moga sie nie znosic, ale to nie daje im prawa, zeby sadzic sie do siebie wzajemnie.

Posted

[quote name='a_niusia']skoro sie znacie i do tego lubicie, to macie naprawde swietna okazje do tego, zeby na sobie nawzajem pocwiczyc posluszenstwo z waszymi psami.

psy moga sie nie znosic, ale to nie daje im prawa, zeby sadzic sie do siebie wzajemnie.[/QUOTE]

Też o tym pomyślałam :) Oczywiście oprócz kontaktu komórkowego, żeby można było psy swobodnie puszczać luzem, fajnie byłoby aranżować spotkania ćwiczeniowe właśnie - jeśli to dobrze rozegracie to bardzo Wam pomoże, nawet jeśli się jakoś nie zgadacie i wpadniecie na siebie to psy się nie zeżrą ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...