strix Posted February 21, 2012 Posted February 21, 2012 [quote name='darunia-puma']......ale ja zawsze będę taka, jeśli będzie potrzeba oddam rękę za zwierze.....I KONIEC!!!!!!!!!!!!![/QUOTE] Mąż pewnie ma wizję domu jak u Violetty Villas i panikuje. Może po prostu umówcie się, że na stałe żadnych więcej zwierząt ale w sytuacji podbramkowej bierzecie psa i znajdujesz mu dom, tzn aktywnie tego domu szukasz. My mamy dwa psy na stałe, oba 'z odzysku' ale mamy umowę, że w razie czego możemy dać dom tymczasowy jednak jedynie w sytuacji typu znajdujemy psa w lesie itp. Po prostu pogadaj z mężem. Ja ze swoim pogadałam i pomogło. W ostateczności lepiej takiego psa odwieźć do schroniska niż pozwolić mu zamarznąć, bo pan w pijanym widzie o nim zapomniał. Quote
Cockermaniaczka Posted February 22, 2012 Posted February 22, 2012 u mnie tez raczej bylby foch ale w podbramkowej syt mysle ze nie bylo by dyskusji ze nie...Moj TŻ jest na szczescie tez wrazliwy na krzywde zwierzakow,mysle ze nie pozwolil by zrobic krzywdy:) Quote
a_niusia Posted February 22, 2012 Posted February 22, 2012 moj facet to by sam go przyprowadzil do chaty i jeszcze by mu zarcie zrobil wyjatkowo dobre, zeby na pewno zjadl. dzis rano na spacerze spotkalam typka z duzym kundlem. zapial go na nasz widok na smycz. ja swojej suki nie zapielam, kazalam jej tylko isc przy nodze. i nagle pada niesmiertelne pytanie "pies czy suka". wiec mowie, ze suka. no wiec gosc puscil swojego kundla, ktory natychmiast wpadl w galop i wbiegl ta ranem w moja suka, ktora sie wywrocila i jeszcze ja przygniotl. oczywiscie wyskoczyla do niego z zebami i to bardzo ostro jak na nia. kazalam typowi natychmiast kundla zabrac, a on do mnie "mowila pani, ze to suka". Quote
blackraven Posted February 22, 2012 Posted February 22, 2012 [quote name='darunia-puma']Jestem załamana ........ mój mąż poszedł z dwoma naszymi psami na spacer, ja z naszym małym astem przed dom. Po kilkunastu minutach wrócił i mówi :" wiesz nie wiem czy ci powiedzieć"??? hhmmm znany nam lump przywiązał golden retrivera do obcego ogrodzenia i chwiejnym krokiem odszedł.... według mnie olał psa i poszedł ....[/QUOTE] Ja bym na straż miejską zgłosił. Bo gdybyś go wzięła, żul mógłby jeszcze Cię o kradzież oskarżyć. Quote
omry Posted February 22, 2012 Posted February 22, 2012 A mój TŻ to by temu psu już legowisko zamawiał, mówię Wam! :roll: To chyba nie o to tu chodzi? darunia-puma, bardzo współczuję sytuacji.. Ile czasu zajęło Ci wrócenie się po psa? Możliwe, że ktoś inny go wziął. Golden piechotą nie chodzi :roll: Nie mam pojęcia, co można zrobić w takiej sytuacji.. Nie wiadomo przecież, co się stało z tym psem. Często widujesz tego faceta? Może faktycznie na chwilę go zostawił.. Może? Quote
zaba14 Posted February 22, 2012 Posted February 22, 2012 Ja się akurat mężowi nie dziwię, nie każdy w domu chce mieć schronisko :/ inaczej jest mieć swoje psy a co innego jeszcze przynosić do domu inne zwierzęta, od tego są odpowiednie służby, masz w domu trzy psy, wizja czwartego to już dla niektórych tragedia, ja też bym nie chciała mieć tyle zwierząt. Musicie się jakoś porozumieć, małżeństwo to też pewne ograniczenia, trzeba liczyć się z zdaniem drugiej osoby , a nie tylko swoim. Co innego wziąć psa do domu , do przyjazdu ludzi z schroniska a co innego mieć na głowie czwartego psa, kupić jedzenie, a niech będzie jeszcze chory... nie będziesz przecież na to patrzeć, a leczyć co jest logiczne ;) popatrz na to w ten sposób, że kolejny pies to kolejne wydatki, co nie musi się podobać Twojemu facetowi.. a pisanie później na dogo że potrzebna kasa na karmę, to troche nie fair, stać Cię to bierz i się zajmuj... To nie atak na Ciebie !! tylko zobacz na to z innej perspektywy, człowieka który chce mieć normalny dom, a nie z perspektywy zwierzęcia. Quote
a_niusia Posted February 22, 2012 Posted February 22, 2012 [quote name='omry']A mój TŻ to by temu psu już legowisko zamawiał, mówię Wam! :roll: To chyba nie o to tu chodzi? ?[/QUOTE] moj nie, bo nie jestesmy zbieraczami psow jak niektorzy. tak jak napisala zaba-nikt u nas nie chce z domu robic schroniska. po prostu najadlby sie, ogrzal i powedrowal w bezpieczne miejsce. nikt by go po prostu nie zostawil przywiazanego do plotu. Quote
ajeczka Posted February 22, 2012 Posted February 22, 2012 Miałam już problem co mam zrobić z tym psem, którego właśnie znalazłam. Na szczęście dotychczas lokalizowałam właścicieli, nie raz widziałam zaskoczenie, że pies uciekł. U mnie odpada przyprowadzenie psa do domu nie tylko ze względu na M, ale z powodu mojego rudzielca. Nie toleruje innych samców na swoim terenie, chyba, że to szczeniak. Suki ok, ale też tylko na tymczas. Quote
darunia-puma Posted February 22, 2012 Posted February 22, 2012 ja kompletnie nie chciałam brać go na stałe do domu broń cię Panie Boże, ale wizja tego że gość zostawił go tam i mógł spać na dworze w taki ziąb..... ja miałam sprawdzić czy on tam jest, jakby był cynk do męża i telefon na straż miejską, wolałam zostać z nim do przyjazdu straży niż dzwonić z domu i nie wiedzieć co z tym psem się dzieje.... Trzy psy to i tak dużo nawet jak na mnie więc o kolejnych zwierzach NIE MA MOWY!!! można pomagać inaczej, a mój mąż wpadł w panikę, bo źle zinterpretował moje zachowanie i słowa, byłam wzburzona, a że w takich sytuacjach działam impulsywnie to pognałam zobaczyć czy tam jest... czasami wolałabym być mniej wrażliwa na innych... Quote
milagros19853201 Posted February 22, 2012 Posted February 22, 2012 Moja mam z kolei uszyla wdzianko zimowe mojej niuni...no coz niunia woli bez :-) Quote
zaba14 Posted February 22, 2012 Posted February 22, 2012 Darunia teraz Cię rozumię, myślałam chyba tak jak Twój mąż ;) także nie dziwie się że tak zaragował, ale wyjaśniliście sobie sprawę więc super. Ja ostatnio na spacerze też "znalazłam" psa, tzn. widziałąm kobietę z 3 psami na smyczy i 4 biegł za nią, więc spodziewałam się że to absolutnie nie jej pies, jak zobaczył nas to w długą za nami, tak się na spacer doczepił ;) też nie wiedziałam co mam z nim zrobić, gdyby wrócił za mną do domu to miałby spanie w szopce na ogródku, aż do znalezienia domu, jednak znalazł kolejną panią z psem i poszedł za nią, okazało się że tego psa po prostu ktoś wypuszcza ... Quote
darunia-puma Posted February 22, 2012 Posted February 22, 2012 uuuffff myślałam że zostanę drugą Villas... ;-) tak w domu już super wyjaśniliśmy sobie co i jak mąż mnie przeprosił i zrozumiał że ja najpierw sercem a potem rozumem ;-) .. no ale na stałe nie miałam zamiaru wziąć, nie dziwie się chłopu jak zobaczył mnie rozchisteryzowaną i latającą aby psa ratować hhahahahaha ;-) Quote
motyleqq Posted February 22, 2012 Posted February 22, 2012 [quote name='zaba14']Darunia teraz Cię rozumię, myślałam chyba tak jak Twój mąż ;) także nie dziwie się że tak zaragował, ale wyjaśniliście sobie sprawę więc super. Ja ostatnio na spacerze też "znalazłam" psa, tzn. widziałąm kobietę z 3 psami na smyczy i 4 biegł za nią, więc spodziewałam się że to absolutnie nie jej pies, jak zobaczył nas to w długą za nami, tak się na spacer doczepił ;) też nie wiedziałam co mam z nim zrobić, gdyby wrócił za mną do domu to miałby spanie w szopce na ogródku, aż do znalezienia domu, jednak znalazł kolejną panią z psem i poszedł za nią, okazało się że tego psa po prostu ktoś wypuszcza ...[/QUOTE] kiedyś jak mnie chłopak odprowadzał do domu(3km od miasta) to podczepił się do nas pewien pies i szedł aż pod moją bramę. potem tam siedział i ruszył w drogę powrotną z Piotrem. później podczepił się do innej pary ;) Quote
omry Posted February 22, 2012 Posted February 22, 2012 Do nas często się czepiają dwa kundelki do kolana, bardzo lubią się z Iwanem i biegną za nami i się z nim bawią. Raz staliśmy sobie trochę z boku, a psiaki się bawiły i jakiś starszy dziaduszek zaczął biec żeby ratować pieski, bo nas nie widział :D Jak nas zobaczył, to się wrócił i z daleka obserwował bacznie dopóki nie zabraliśmy Iwana :) Quote
strix Posted February 22, 2012 Posted February 22, 2012 (edited) [quote name='a_niusia']moj facet to by sam go przyprowadzil do chaty i jeszcze by mu zarcie zrobil wyjatkowo dobre, zeby na pewno zjadl. . Cóż, jak się nie ma empatii to pozostaje licytacja... . Myśmy kiedyś znaleźli psa w lesie, latał luzem a była zima i mróz. Już mieliśmy go brać (sam nam wlazł do samochodu), ale odnalazł się 'właściciel'. Właściwie od razu było widomo, że pies zostałby z nami max kilka dni, do czasu zgłoszenia się właściciela albo znalezienia domu. Po prostu czasem warto takie sprawy obgadać na zapas i wtedy jeśli zdarzy się sytuacja mocno stresowa, to każde już wie, na czym stoi. Ale widzę, że u Was, Darunia, już wszystko zostało wyjaśnione ;) Co do uwagi Blackraven, to nie jest wcale od czapy. Moja koleżanka kiedyś chciała zabrałać do domu psa, który stał przywiązany na mrozie pod Tesco ponad dwie godziny! Nawet poprosiła panią w punkcie obsługi klienta, żeby ogłosiła przez megafon, że pies marznie, ale nikt nie wyszedł. Potem rzekomy właścciel pogonił za nią i zawołał i policję i ochronę. Na szczęście ochroniarze mieli łeb na karku i wytłumaczyli policjanom, że pies stał i marzł a pani ich pytała, do kogo piesek należy i się o niego martwiła. Podobno piesek rodowodowy, więc pańcio się pewnie przestraszył, że mu dochód z pseudo spadnie jak mu go ukradną.... . Edited February 23, 2012 by strix Quote
a_niusia Posted February 23, 2012 Posted February 23, 2012 [quote name='strix']Cóż, jak się nie ma empatii to pozostaje licytacja... . [/QUOTE] sluchaj jeszcze raz sie do mnie przypieprzysz na tym swoim zenujaco niskim poziomie, to zglosze zly post. Quote
ajeczka Posted February 23, 2012 Posted February 23, 2012 No to ja się wykazałam wczoraj chamstwem i jest mi z tego powodu ogromnie przykro. Wieczorem wyszłam na łąkę z dwoma psami, a że wcześniej widziałam tam psa z którym rudy się nie lubi to labkę puściłam luzem, a mojego miałam na smyczy. Nie chciałam się zbliżać do tamtych psów więc szłam dookoła łąki. Prawie mi się udało, ale zatrzymałam się na wysokości psiarzy żeby pogadać. Rudy siedział przed mną, właściciel tamtego psa podszedł do nas (często tak robimy żeby psy się odczuliły). Wszystko było ok do momentu kiedy rudy szarpną w kierunku sznaucera. Pękła obroża, nie na zapięciu. Psy się ścięły. Rudy jest silniejszy i złapał psa za kark. Udało mi się go odciągnąć za drugą obroże (nosi dwie, na wszelki wypadek). Psom nic się specjalnego nie stało, mnie któryś chwycił za dłoń, ale nie przeciął skóry. Uspokoiłam rudego i zobaczyłam, że nie ma labki. Wystraszyła się i uciekła do lasu! Na szczęści wróciła. Oglądałam obrożę, która pękła i nie wiem co się stało. Jest nowa. Dobrze, że mam jeszcze starą, która farbuje, ale mam do niej zaufanie. Źle mi z tą sytuacją, bo lubimy się z właścicielami tamtego psa. Wzajemnie lubimy nasze psy, ale one się nie lubią. Rudy ma jeszcze coś do labradora, który się na niego rzuca, ale z innym psami albo się bawi albo toleruje. Quote
panbazyl Posted February 23, 2012 Posted February 23, 2012 ja od czasu jak pękł karabinczyk w smyczy u mojego laba (bo sie wyrwał do haszczaka) bacznie się przyglądam jakości i "mocy" karabinczyków, ale zazwyczaj jest tak, ze smycz z mocniejszym karabinczykiem jest cięzka, gruba i toporna - nie wiem czemu firmy produkujace smycze tak robią.... więc zamawiam specjalnie dla nas smycz z lekkiego materialu z mocnym karabinczykiem u cioteczek z dogo co szyją takie rzeczy. jakos bardzo ufam dogomanicakim wyrobom, bo wydają mi sie sprawdzone przez użytkowników a co ważniejsze przez samych producentów. Quote
ajeczka Posted February 23, 2012 Posted February 23, 2012 Panbazyl, mam zaufanie do karabińczyka (kupowany osobno w sklepie żeglarskim). Pękła obroża. Smycz też mam solidną, specjalnie dla silnych psów. Poszukam na dogo obroży dla mojego nynusia, musi być jak dla konia ;-) Quote
Cockermaniaczka Posted February 23, 2012 Posted February 23, 2012 bo to chyba wynika z tego ze producenci mysla ze jak pies duzy to zaraz smycz musi przypominac lancuch krowy... Eh a mi wczoraj negro narobil wstydu:angryy::mad: Puscilam go na naszej ulicy ze smyczy,prawie ze pod domem...Nie zauwazylam tylko ze szla akurat jakas zakonnica...Negro do niej zaczal burczec,oszczekiwac...:roll: Na szczescie nic nie zrobil ale wstyd jak nie wiem co,nie wiem co mu odwalilo:mad: Przeprosilam oczywiscie i zapytalam czy na pewno sie nic nie stalo,wole mimo wszystko okazac troche kultury mimo jej braku u psa:shake:;) Chyba zaczne lazic pod jasna gora z psem i smakami i bede zaczepiac zakonnice co by karmily mi psa...Bo cos negro ostatnio ma jakas awersje do nich...Co dziwne bo mieszkamy z 700 m od klasztoru i zakonnice widzi codziennie:roll: Quote
panbazyl Posted February 23, 2012 Posted February 23, 2012 [quote name='ajeczka']Panbazyl, mam zaufanie do karabińczyka (kupowany osobno w sklepie żeglarskim). Pękła obroża. Smycz też mam solidną, specjalnie dla silnych psów. Poszukam na dogo obroży dla mojego nynusia, musi być jak dla konia ;-)[/QUOTE] wiem, wiem, że obroża. Mnie się nigdy coś takeigo nie zdarzyło - na szczęście, choc raz mialam firmowke obrożę (nie pamietam nazwy firmy, ale z tych górnopółkowych to byla), ktora byla najgorszą obroża jakie moje psy miały... duzo bardziej wolę obroże od Taks z dogo. solidniejsze, ładniejsze no i tańsze i etycznie pozytywne :) Quote
filodendron Posted February 23, 2012 Posted February 23, 2012 Coceromaniaczka, antyklerykał Ci się trafił :D Quote
panbazyl Posted February 23, 2012 Posted February 23, 2012 [quote name='Cockermaniaczka']bo to chyba wynika z tego ze producenci mysla ze jak pies duzy to zaraz smycz musi przypominac lancuch krowy... Eh a mi wczoraj negro narobil wstydu:angryy::mad: Puscilam go na naszej ulicy ze smyczy,prawie ze pod domem...Nie zauwazylam tylko ze szla akurat jakas zakonnica...Negro do niej zaczal burczec,oszczekiwac...:roll: Na szczescie nic nie zrobil ale wstyd jak nie wiem co,nie wiem co mu odwalilo:mad: Przeprosilam oczywiscie i zapytalam czy na pewno sie nic nie stalo,wole mimo wszystko okazac troche kultury mimo jej braku u psa:shake:;) Chyba zaczne lazic pod jasna gora z psem i smakami i bede zaczepiac zakonnice co by karmily mi psa...Bo cos negro ostatnio ma jakas awersje do nich...Co dziwne bo mieszkamy z 700 m od klasztoru i zakonnice widzi codziennie:roll:[/QUOTE] a jestes pewna że on Negro? Bo moze Nergal się w nim zmutował? Quote
Cockermaniaczka Posted February 23, 2012 Posted February 23, 2012 :evil_lol: najwyrazniej:evil_lol::mad: Ostatnio wogole cos sie gorzej zachowuje...Nie mam zielonego pojecia dlaczego :shake: Nic sie nie zmienilo a zaczal byc jakis nadpobudliwy na spacerach...Nie wiem czy dorasta czy jak(4 lata skonczy niedlugo):cool1: Generalnie chyba musze mu zrobic jakas porzadna musztre z socjalizacji bo tak byc nie moze... :angryy: Quote
panbazyl Posted February 23, 2012 Posted February 23, 2012 [quote name='Cockermaniaczka']:evil_lol: najwyrazniej:evil_lol::mad: Ostatnio wogole cos sie gorzej zachowuje...Nie mam zielonego pojecia dlaczego :shake: Nic sie nie zmienilo a zaczal byc jakis nadpobudliwy na spacerach...Nie wiem czy dorasta czy jak(4 lata skonczy niedlugo):cool1: Generalnie chyba musze mu zrobic jakas porzadna musztre z socjalizacji bo tak byc nie moze... :angryy:[/QUOTE] 4 lata to nie czas na szalenstwa, zazwyczaj u dwulatków sie to zdarza - gimnazjum psie ;) . ale spokojnie mozesz go poćwiczyć - w każdym wieku jest to dobre. Ja osobiście wolę pracowac z psami doroslymi niz ze szczeniakami. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.