Sybel Posted February 15, 2012 Posted February 15, 2012 A ja mam niestabilnego psychicznie psa, nad którym pracuję. Lubię spotykać znajomych psiarzy, bo to pozwala Filipowi nieco się ustabilizować, pobawić. Owszem, gdybym sobie kupiła super psa, na pewno miała bym mniej problemów. Niestety pies zamarzał u mnie pod blokiem, więc pomimo, ze miałam już dwa psy - stabilne i fajne - postanowiłam go wziąć na DT, który z czasem zamienił się w stały. Jako właścicielka psa sfiksowanego, po traumach i przejściach mogę tylko powiedzieć, że praca z takim psem daje bardzo dużo satysfakcji. Filip jest u nas długo, bo już prawie 6 lat, a więc idzie mu 13 rok życia, a ja widzę zmiany - na lepsze, ciągłe. A to, ze spotykam chamskich psiarzy, to już inna sprawa. Biorę za mojego psa odpowiedzialność, bo wiem, jaki jest, w związku z czym nie puszczam go luzem, jeśli gdzieś hen daleko widzę obcego psa lub człowieka. Pies i tak jest w super kondycji, skacze jak sprężyna, biega, szaleje. Nie cierpię ludzi, którzy mają psy podobne do mojego i zachowują się, jakby im móżdżki do czaszki przywarły - puszczają psa luzem, nie reagują na jego ataki, nie odwołują, albo prują mordę z kilometra. Nie cierpię tego. No i pomimo, że mam niestabilnego psychicznie, niezsocjalizowanego psa, wypowiadam się w innych tematach zamiast klęczeć na grochu i biczować się, bo według wielu osób postronnych dałam ciała jako opiekun psa. Otóż nie, poprzedni człowiek dał ciała, a ja siedzę i to odkręcam na każdym kroku. Quote
a_niusia Posted February 15, 2012 Posted February 15, 2012 dobra, chyba wiesz i rozumiesz do czego konkretnie nawiazuje. Quote
Rysia88 Posted February 15, 2012 Posted February 15, 2012 Wiecie co? denerwujące jest to uogólnianie labów... ja mam labradora - ani zapasionego, ani zboczonego, ani nachalnego... nie wiem może to kosmita a nie labrador... mało tego - nie spotkałam jeszcze takiego laba jakiego obraz jest tutaj przedstawiany.... Quote
omry Posted February 15, 2012 Posted February 15, 2012 Rysia88 napisał(a):Wiecie co? denerwujące jest to uogólnianie labów... ja mam labradora - ani zapasionego, ani zboczonego, ani nachalnego... nie wiem może to kosmita a nie labrador... mało tego - nie spotkałam jeszcze takiego laba jakiego obraz jest tutaj przedstawiany.... Ale czemu Cię to boli? To jest modna rasa i nikt nic nie poradzi na to, że ludzie w znacznej większości nie mają pojęcia jak o psa dbać i jak go wychować. Tak, jak niszczą yorki tak i niszczą laby. Jeśli masz dobrze wychowanego laba to nic, tylko się cieszyć i być dumnym. To nie wina tych psów, że są jakie są, ale durnych opiekunów. Ja znam laba giganta. Większego od mojego rottka. No szczerze jak widziałam rasowe laby na wystawie, to ten jest z dwa razy większy. Do tego bardzo agresywny. A co robi jego 'pańcio'? Głaszcze pieska po główce ledwo go utrzymując, gdy ten rzuca się do moich psów. Zawsze unikamy ich jak ognia, ale niestety spotykamy się prawie codziennie latem nad rzeką. Gdyby ten lab jeszcze rzucał się na Iwana, to bym przebolała, ale on się rzuca na yorki. Suczki! A Iwan bardzo nie lubi jak się ktoś rzuca do jego dziewczyn, szczególnie do Toriki i stresuje nam się chłopak bardzo. Ale co tam, dziadek się nie przejmuje i idzie z tym labem prosto na nas. Jak my nie odejdziemy, to będą spięcia. Jego chyba cieszy, że ma groźnego psa. A na podwórku mają ścieżkę wydeptaną wzdłuż płotu, bo kochany labek biega tam setki razy dziennie rzucając się czy to na ludzia, czy to na psa, czy to na samochód.. Takie psy zdarzają się KAŻDEJ rasy, ale moda jednak robi swoje. Quote
NinaVi Posted February 15, 2012 Posted February 15, 2012 Nie rozumiem ludzi, którzy puszczają swoje AGRESYWNE psy. Mój nie zawsze wraca na zawołanie (to jeszcze szczeniak) ale zawsze zapinam psa, kiedy widzę innego, którego nie znam bądź wiem, że jest agresywny. Mój pies to czysta dusza towarzystwa - kocha wszystkie psy. Nie ma procenta respektu. Po osiedlu chodzi baba z kundlami. Suka = szczeniak, pies = dorosły. Babka puszcza ile tylko może psy ze smyczy, a one co robią? Gryzą wszystkie dookoła... Podobnież inna baba, która ma 2 kundle. Jej psy mają ją w głębokim poważaniu, ale chodzą bez smycz. Oczywiście zaraz podbiegają do mojego psa, który chce je spokojnie obwąchać. Co robią tamte psy? Oczywiście się rzucają. Baba nic z tym nie robi -,-'' Quote
Sybel Posted February 15, 2012 Posted February 15, 2012 Niestety tak to wygląda. Na osiedlu mam dobrze wychowane laby i takie, które po prostu na widok innego psa się kładą i człowiek za nic nie może ich ruszyć z ziemi. Pamiętam, jak PÓŁROCZNY lab przewlókł swoją pańcię do innego psa, a ona go utrzymac nie mogła (nie wiem, jak to zrobił, baba waży naprawdę sporo). Mamy też kompletnie walniętą babę z suka miks mastifa, o której już wspominałam i która doprowadziła do tego, że spacer po łączce z moimi psami to stres i ciągłe rozglądanie się, czy ten wieprz na nas nie leci z pańcią drepczącą kilometr dalej. Jak suka kiedyś zaatakuje, będę mogła moje psy popakować do słoików, bo ona z 60-70 kg waży, jest naprawdę ogromna, masywna, spasiona. Generalnie lubię mastify i psy w ich typie, uważam, ze są super, ale ta wielka spasiona dzika świnia mnie przeraża - autentycznie się jej boję, boję się jej ograniczonej pańci z galaretką zamiast mózgu i boję się o moje psy, które razem ważą 25 kg. Quote
ajeczka Posted February 15, 2012 Posted February 15, 2012 Wielokrotnie pisałam o agresywnym labie z naszego osiedla. Oprócz tego jest zadziorny mix yorka. Są też labradory świetnie ułożone, sama opiekuję się jedną suczką jak jej pani jest w pracy. Labka chodzi za mną po lesie, zawsze wraca na zawołanie, nie podbiega bo jej nie pozwalam, tak samo jak mojemu ttb. Są też fantastyczne yorki, jeden z nich chodzi z nami po lesie, tyle samo co my (5-7 km). Ogólnie większość właścicieli jest odpowiedzialna i całkiem w porządku. Mój całkiem prywatny ttb jest ciągle wychowywany, jeszcze jest w stanie mnie zaskoczyć, ale udało mi się go zsocjalizować z większością psów (z suczkami nie miałam problemu). Niestety ostatnio zaczął bronić labki, którą mam pod opieką i muszę mu to wybić z głowy. Broni jej przed wszystkim (łącznie z pługiem), a to już zaczyna przypominać psychozę ;-) Quote
strix Posted February 15, 2012 Posted February 15, 2012 (edited) a_niusia napisał(a):... ale:))) sa osoby, ktore "maja 15 lat doswiadczenia" i nawet z kosmosu zrobia tobie i twoim psom psychoanalize. poza tym ja majac psy zrownowazone psychicznie i dobrze wychowane wiem, ze na widok gapiacej sie na nie etny same tez zaczelyby sie gapic i merdac ogonami i nie sadze, zeby byly zniecierpliwione. raczej cieszylyby sie na wspolna zabawe. a_niusia napisał(a):ja uwazam, ze jak ktos mastabilne psychicznie psy, ktorych zycie nie polega tylko na aportowaniu pilki na lince, dobrze socjalizowane z innymi przedstawicielami swojego gatunku, to ma duzo mniej problemow i moze wypowiadac sie tez w innych tematach niz chamstwo psiarzy i chetnie spotyka na spacerach innych psiarzy. a_niusia napisał(a):dobra, chyba wiesz i rozumiesz do czego konkretnie nawiazuje. Tak, ja wiem. No widzisz, akurat w przypadku mojego Fausta zabawy na lince skutecznie pomogły mu w zajęciu się czymś innym niż usiłowaniem zagryzienia latających luzem psów, w tym suk. Ja swojego psa nie kupiłam tylko uratowałam od igły i wiedziałam, na co sie decyduję. Także swoje madrości zachowaj dla siebie, bo nie mają zastosowania w trudniejszych przypadkach. Tyle gadasz o socjalizowaniu, ale jak podbiega owczarek, to już Ci sie nie podoba, bo ich 'nienawidzisz'. To jak to jest? Twoje psy mogą latać luzem i się socjalizować a inne nie? Bruno bawił się czasami z dwiema sukami setera, teraz już z jedną. Były fajne i pogodne, ale już jest jedna, bo druga wybiegła na ulicę i przejechał ją samochód. Właściciel ja wołał (słyszałam) ale nic z tego, z resztą one go nigdy nie słuchały. One też nie podchodziły do innych psów tylko się gapiły z bezpiecznej odległości. Co do Bruna to zazwyczaj chodzi bez linki, bo z nim nie ma problemów, jest odwoływalny i nie pędzi do innych psów. Woli zabawy piłką, bo jak większość ONków, lubi pracować i wykonywanie zadań sprawia mu frajdę. Na lince wyłacznie jesli w pobliżu jest dużo psów, chociaż i tak chyba z tym skończę, bo on nie jest nimi zainteresowany. W przeciwieństwie do tych innych, które non stop podbiegają i skaczą po nim jak po trampolinie. To, co się sprawdza w przypadku Twoich psów, nie musi się sprawdzać w przypadku innych psów i tyle. Setery z linii nieużytkowych należą do najłatwiejszych w prowadzeniu ras, zwłaszcza suczki. Np mój Bruno ma silny instynk obronny i nie lubi, jak inny pies staje naprzeciwko i się w niego wgapia albo próbuje go okrążyć. I ja mu się nie dziwię,że traci cierpliwość, bo to nie jest normalne psie powitanie tylko jakieś podchody. Chodzi mi o psy, które nie podejdą, żeby się przywitać, tylko stoją i się gapią, po czym usiłują podejść moje psy od tyłu, a na normalną psią próbę powitania reagują lękiem. Odnosnie wypowiadania się w innych wątkach, to miło mi, że poświęcasz czas na śledzenie mojej aktywności tutaj, ale naprawdę, nie muszę się nikomu tłumaczyć, na których wątkach się udzielam/nie udzielam i dlaczego :D Edited February 16, 2012 by strix Quote
Rysia88 Posted February 15, 2012 Posted February 15, 2012 omry to nie tyle mnie 'boli' co denerwuje... tutaj panuje przekonanie, że KAŻDY lab jest niewychowany, nienormalny i jest zagrożeniem nie tyle dla innych psów ale także ludzi, a te wychowane uznaje się tu za wyjątki potwierdzające regułę... Ja mieszkam w mieście gdzie świadomość ludzi na temat hodowli, szkolenia psów itp. jest naprawdę znikoma - ale przysięgam nie spotkałam takiego labradora jakie tu są opisywane... nie wiem może to jakieś zagłębie normalnych labów? Yorki zresztą też jakieś takie normalne, a sugerując się waszymi postami to powinna być istna masakra... Ja nigdy nie mówie, że nie lubię jakiegoś psa/jakiejś rasy - co najwyżej nie lubię jego właściciela.... Quote
Izura Posted February 15, 2012 Posted February 15, 2012 Ja labów nie lubię od czasu, kiedy mój sąsiad miał. "Uroczy" pieseczek wychodził sobie i witał się zwalając swoje otyłe ciało z brudnymi łapami(rozrzucają ludzie na drogę popiół z pieca żeby dziury jakoś zatkać). Urocze, najbardziej jak się umawiałam z kimś, wychodziłam tak, żeby być na czas a bydlak zostawiał mi pieczątki na spodniach. Jedne mi załatwił, nie dało się doprać, a tak je lubiłam... Nie widział również nic złego w taranowaniu mojej bramy, bo przecież kot łażący po podwórku w 100% chce skończyć jako psia karma. Może jakbym sama miała albo normalnego spotkała to by mi przeszło, ale u mnie nie ma normalnych labów. Drugi rośnie na psiego panicza, właścicielka prosi, błaga i przekonuje smaczkami, że nie wolno siadać na środku chodnika i czaić się na ludzi. Quote
omry Posted February 16, 2012 Posted February 16, 2012 Rysia88 napisał(a):omry to nie tyle mnie 'boli' co denerwuje... tutaj panuje przekonanie, że KAŻDY lab jest niewychowany, nienormalny i jest zagrożeniem nie tyle dla innych psów ale także ludzi Jakoś nie zauważyłam.. Quote
a_niusia Posted February 16, 2012 Posted February 16, 2012 (edited) strix napisał(a):Tak, ja wiem. No widzisz, akurat w przypadku mojego Fausta zabawy na lince skutecznie pomogły mu w zajęciu się czymś innym niż usiłowaniem zagryzienia latających luzem psów, w tym suk. Ja swojego psa nie kupiłam tylko uratowałam od igły i wiedziałam, na co sie decyduję. Także swoje madrości zachowaj dla siebie, bo nie mają zastosowania w trudniejszych przypadkach. Tyle gadasz o socjalizowaniu, ale jak podbiega owczarek, to już Ci sie nie podoba, bo ich 'nienawidzisz'. To jak to jest? Twoje psy mogą latać luzem i się socjalizować a inne nie? Bruno bawił się czasami z dwiema sukami setera, teraz już z jedną. Były fajne i pogodne, ale już jest jedna, bo druga wybiegła na ulicę i przejechał ją samochód. Właściciel ja wołał (słyszałam) ale nic z tego, z resztą one go nigdy nie słuchały. One też nie podchodziły do innych psów tylko się gapiły z bezpiecznej odległości. Co do Bruna to zazwyczaj chodzi bez linki, bo z nim nie ma problemów, jest odwoływalny i nie pędzi do innych psów. Woli zabawy piłką, bo jak większość ONków, lubi pracować i wykonywanie zadań sprawia mu frajdę. Na lince wyłacznie jesli w pobliżu jest dużo psów, chociaż i tak chyba z tym skończę, bo on nie jest nimi zainteresowany. W przeciwieństwie do tych innych, które non stop podbiegają i skaczą po nim jak po trampolinie. To, co się sprawdza w przypadku Twoich psów, nie musi się sprawdzać w przypadku innych psów i tyle. Setery z linii nieużytkowych należą do najłatwiejszych w prowadzeniu ras, zwłaszcza suczki. Np mój Bruno ma silny instynk obronny i nie lubi, jak inny pies staje naprzeciwko i się w niego wgapia albo próbuje go okrążyć. I ja mu się nie dziwię,że traci cierpliwość, bo to nie jest normalne psie powitanie tylko jakieś podchody. Chodzi mi o psy, które nie podejdą, żeby się przywitać, tylko stoją i się gapią, po czym usiłują podejść moje psy od tyłu, a na normalną psią próbę powitania reagują lękiem. Odnosnie wypowiadania się w innych wątkach, to miło mi, że poświęcasz czas na śledzenie mojej aktywności tutaj, ale naprawdę, nie muszę się nikomu tłumaczyć, na których wątkach się udzielam/nie udzielam i dlaczego :D aaa teraz nawet sie mozna dowiedziec z jakiej linii sa moje psy. ich rodowody tez znasz na pamiec?:))) moja starsza suka ma rodowod polujacy od pokolen, do tego sama tez jest suka pracujaca i na wionse bedzie startowac w konkursach dla psow mysliwskich. instynkt i chec do pracy ma wybujaly-tak wiec pudlo. nie przeszkadza jej to w bezwzglednym posluszenstwie. bzdura jest, ze setery z linii uzytkowych sa nieposluszne. linie uzytkowe to linie, ktore od pokolen sluza czlowiekowi. moja druga suka jest jeszcze dzieckiem. piszesz totalne glupoty, ktore maja sulzyc obrazeniu mnie. wyciagasz wnioski nie wiadomo na jakiej podstawie. Edited February 16, 2012 by a_niusia Quote
gops Posted February 16, 2012 Posted February 16, 2012 NinaVi napisał(a):Nie rozumiem ludzi, którzy puszczają swoje AGRESYWNE psy.-'' nie wrzuca się wszystkich agresywnych psów do jednego worka, moja suka jest agresywna i biega luzem po parku/polach/lesie jak widzę psa to ją zapinam na smycz (pomiędzy blokami i na mieście na smyczy wiadomo bo za dużo ludzi/psów), skoro się słucha i wiem że nie podbiegnie do psa to nie widzę powodu by chodziła w kagańcu i na smyczy , jeśli jakiś pies podbiegnie do nas to już nie jest nasza wina gdy moja się rzuci , bo moja nie podeszła tylko tamten . Quote
a_niusia Posted February 16, 2012 Posted February 16, 2012 zalezy jeszcze, co agresywny pies zrobi. ja uwazam, ze pies agresywny, ktory np. atakuje psa, ktory kolo niego przechodzi czy przebiega nie powinien byc puszczany ze smyczy w miejscu, gdzie inne psy mozna spotkac. np. ja jak widze psa, ktory nie jest na smyczy, to tez nie zapinam swoich, bo to jest bezposredni sygnal "ten pies jest bezpieczny". nie chodzi mi o sytuacje podbiehniecia, ale np. o taka, ze mijaja cie inne osoby, ktorych psy sa bez smyczy i psy te po prostu przechodza obok twojej suki-jesli sie zjezy, zacznie warczec itd, ale sytuacja bedzie bezpieczna i pod kontrola, to spoko, ale jak wyskoczy z zebami, to np ja bym byla gotowa zadzwonic po straz miejska lub sprzedac jej kopa. kazdy zna reakcje swojego psa i ocenia sytuacje indywiualnie. ja np. wczoraj spotkalam goscia, ktory mial suke skundlonego owczara (jak mogloby byc inaczej...) na smyczy-baaardzo dlugim flexi. i ta suka wyskoczyla do mojego psa prawie dziabiac go w bok, kiedy obie moje suki siedzialy przede mna, bo juz konczylysmy spacer i czas bylo sie pozapinac. gdyby gosciu mial odwolywalna suke puszczona ze smyczy, to bym nic totalnie do niego nie miala. a tak to oczywicie musialam opieprzyc mimo ze jego pies byl na smyczy, a moje jeszcze nie. Quote
gops Posted February 16, 2012 Posted February 16, 2012 ale nawet jeśli mijając na smyczy psa który jest luzem i się rzuci to co mnie to obchodzi, jest na smyczy . moja się rzuca będąc na smyczy i wymagam tego by psy do nas nie podbiegały. po to ją łapie na smycz by nikomu nie zrobiła krzywdy. jakbym jej nie zapięła to mogła by zaatakować ale zawsze jestem w stanie ja odwołać i taka sytuacja nigdy nie miała miejsca, w parku już nas znają wiedzą że trzeba łapać psy i tyle . Quote
a_niusia Posted February 16, 2012 Posted February 16, 2012 a co za roznica, czy mijajace cie psy sa na smyczy, czy luzem? tak na zdrowy rozum. jesli twoja suka jest w stanie uszkodzic mijajacego ja psa, to zrobi to niezaleznie od tego, czy pies ten jest luzem, czy na smyczy. wiedzac, ze twoja suka sie rzuca, powinnas zejsc z nia na bok i poczekac az druga osoba z psem was minie-ja bym tak zrobila. nie mowie o sytuacji, kiedy drugi pies podbiegnie do twojej suki. mowie o kulturalnym minieciu sie na ulicy czy na spacerze. Quote
daderma Posted February 16, 2012 Posted February 16, 2012 Widzisz a_niusia - bardzo długa flexi to max 8 m. -czyli nie taka znów długa.Jak pies prowadzony na flexi wyskakuje do Twojego to oznacza że jego właściciel ma ,,coś z głową " bo flexi rzecz jasna, ma hamulec i funkcję stop. Zresztą tak to najczęściej jest, że jak właściciel ma ,,coś z głową", to jego pies też.Może to stanowić usprawiedliwienie psa , ale na pewno nie właściciela. pozdrawiam Quote
gops Posted February 16, 2012 Posted February 16, 2012 a_niusia napisał(a):a co za roznica, czy mijajace cie psy sa na smyczy, czy luzem? tak na zdrowy rozum. jesli twoja suka jest w stanie uszkodzic mijajacego ja psa, to zrobi to niezaleznie od tego, czy pies ten jest luzem, czy na smyczy. wiedzac, ze twoja suka sie rzuca, powinnas zejsc z nia na bok i poczekac az druga osoba z psem was minie-ja bym tak zrobila. nie mowie o sytuacji, kiedy drugi pies podbiegnie do twojej suki. mowie o kulturalnym minieciu sie na ulicy czy na spacerze. nie nie, oczywiście że jak się z kimś mijam to psa mam od zewnętrznej strony , za nogami nie od strony mijającego psa i staram się iść najbardziej z boku ;) własnie tak wygląda u nas kulturalne mijanie. Quote
panbazyl Posted February 16, 2012 Posted February 16, 2012 Izura napisał(a):Ja labów nie lubię od czasu, kiedy mój sąsiad miał. "Uroczy" pieseczek wychodził sobie i witał się zwalając swoje otyłe ciało z brudnymi łapami(rozrzucają ludzie na drogę popiół z pieca żeby dziury jakoś zatkać). Urocze, najbardziej jak się umawiałam z kimś, wychodziłam tak, żeby być na czas a bydlak zostawiał mi pieczątki na spodniach. Jedne mi załatwił, nie dało się doprać, a tak je lubiłam... Nie widział również nic złego w taranowaniu mojej bramy, bo przecież kot łażący po podwórku w 100% chce skończyć jako psia karma. Może jakbym sama miała albo normalnego spotkała to by mi przeszło, ale u mnie nie ma normalnych labów. Drugi rośnie na psiego panicza, właścicielka prosi, błaga i przekonuje smaczkami, że nie wolno siadać na środku chodnika i czaić się na ludzi. to nie psy sa nienormalne a ich własciciele. Pieknie to opisujesz. Quote
a_niusia Posted February 16, 2012 Posted February 16, 2012 ja dalej o owczarach, sorry ze jestem monotematyczna. dzis w polowie spaceru spotkalysmy grupe znajomych psiarzy, wiec dolaczylysmy. i tak biegaja razem dwa moje psy, mloda corsiaczka, dorosly corsiak, spanielka i jeszcze maly szczekliwy kundel, ktory kazdego wkurza, ale wszyscy go toleruja. troche sie bawia, troche biegaja po sniegu i nagle idzie gosciowa ze skundlona owczarzyca, ktora ja znam i nie znosze. oczywiscie owczarzyca bez smyczy, mimo ze zachowac sie nie umie. podleciala i napadla na corsiaczke. pani corsiaczki to troche taki wlasciciel jak nadopiekunczy rodzic-nic groznego, raczej smieszne. gdyby miala parasolke, to by stlukla i owczarzyce i jej wlascicielke. oczywiscie wlascicielka owczara stwierdzila, ze to normalne zachowanie starszej suki wobec mlodszej i "psy musza sie socjalizowac". i mimo ze dosyc dobitnie wszyscy okazali jej, ze nie jest mile widziana w towarzystwie, zmienila kierunek i zaczela lezc za nami, a jej suka raz na jakis czas probowala kogos napasc. w koncu pan od kundla powiedzial, ze ma ja zabierac, bo jej strzeli przez lep i dopiero bedzie zabawa, to powiedziala, ze jestesmy wszyscy bezczelni i nie znamy sie na psach. Quote
zaba14 Posted February 16, 2012 Posted February 16, 2012 a niusia rzeczywiście masz pecha na te ONkowate psy ;) u mnie nie ma ich dużo, a jak są to tylko na smyczy bo widząc innego psa bardzo często się rzucają, nie wiem czemu ... kiedyś nawet byłam pierwsza na łące, psu rzucałam piłkę i pojawił się facet z owczarkiem pies widząc moją sukę od razu wystartował, zmyłam się z tego miejsca, bo pies nie chciał popuścić, moja miała to akurat gdzieś bo miała piłeczkę ale zanim właściciel wyszarpałby się z tym psem to pewnie by mu rękę oderwał ;) ale też widziałam sporo ludzi pracujących z takimi psami ;) ale na usprawiedliwienie żeby nie było ze ktoś napisze że wszystkie ONy są agresywne, po polach chodzi facet z czarnym długowłosym (przepięknym) samcem ONka który jest bardzo posłuszny i otwarty na kontakty z innymi psa ;) ideał psa. JA nigdy nie szukam konfliktów, idąc sama z psem nie przeszkadzają mi podbiegające psy, ale wczoraj idąc z psem i wózkiem (a to się zdarza bardzo rzadko bo ja dziecka nie posiadam, a tylko czasem pilnuję) wiec moja suka nie jest dobrze obyta z tym urządzeniem, szła pięknie, ale co z tego że to chodnik, z jednej strony wysoki mur, a z drugiej barierki i ocean? Nie mam gdzie zejść, a na przeciwko nas idzie facet z 4 psami? suką laba która czaiła się na moją w formie zabaway i trzy małe psy... :/ nie przyjemne sytuacja, wystarczyłoby zapiąć wszystkie swoje psy na smycz i minąć nas kulturalnie, ale po co? to ja się męczę z psem w jednej ręce bo ona nie ma ochoty na zabawy, a w drugiej wózek, rewelacja.. pan nas minął , labradorka pobiegła za nim a dwa psiaki może maks 4 kg skakały mojej po głowie :o Taka sytuacja mnie nie wkurza jak jestem sama z psem, ale śpiące dziecko i szamoczące się psy to już przesada.. :/ Na tej samej drodze, dość wąskiej mijałam trzy kobiety wyszły na spacer z dzieciakami, rowerki, hulajnogi rolki.. fajnie suka ma okazję widzieć coś z czym nie ma kontaktu nacodzień, brak wyobrażni u dzieci rozumię, zajeły cały chodnik, ale jakoś nas minęły, a niestety irlandczycy nie mają w zwyczaju się przesuwać i zrobić komuś miejsce, a że szły we 3 obok siebie wiec ja nie będę lewitować.. albo skakać może do wody? :D albo na śledzia między nimi? Kobiety widzą mnie, pies przy nodze, one nic, coraz bliżej, już na wyciągnięcie ręki i co? Nic .. popuściłam psu całą smycz, otarła się o nogi kobiety która nie potrafiła się przesunąć, był tylko krzyk zdziwienia, przepraszam z mojej strony nie usłyszała, bo jeśli ktoś nie szanuje mnie to i ja jego... Quote
a_niusia Posted February 16, 2012 Posted February 16, 2012 no ja nie mam problemow z innymi psami. mnie tez nie draznia podbiegacze jesli maja pokojowe zamiary, bo moje psy naprawde umieja bawic sie z kazdym i maja znajomych wsrod wszystkich ras. nawet napalone labki mnie nie draznia, bo sa latwe do przegonienia-odkad moja starsza suka stala sie kobieta, to sama umie dobitnie powiedziec natretowi "stop". nadmiernie przyjazne, nachalne obskakujace wszystkich goldenki tez mnie draznia srednio-zwykle chodze na spacery z psami ubrana w ciuchy spacerowe. ale puszczane bez smyczy "bo trzeba sie socjalizowac" niezrownowazone, niewychowane owczarki niemieckie i ich pochodne draznia mnie bardzo. Quote
strix Posted February 16, 2012 Posted February 16, 2012 (edited) a_niusia napisał(a): nie przeszkadza jej to w bezwzglednym posluszenstwie. bzdura jest, ze setery z linii uzytkowych sa nieposluszne. linie uzytkowe to linie, ktore od pokolen sluza czlowiekowi. moja druga suka jest jeszcze dzieckiem. piszesz totalne glupoty, ktore maja sulzyc obrazeniu mnie. wyciagasz wnioski nie wiadomo na jakiej podstawie. Może przeanalizuj swoje posty i wtedy się dowiesz, kto kogo usiłuje obrażać i kto szuka zaczepki. Napisałaś cztery różne posty wszystkie z brzydkimi przytykami w stosunku do mnie, więc dlaczego się dziwisz, że w końcu odpowiadam? Przecież o to Ci chodziło, sama prowokujesz. Nigdzie nie napisałam, że setery z linii użytkowych są nieposłuszne tylko że te z linii nieużytkowych, a zwłaszcza suczki, są wyjatkowo łatwe w prowadzeniu i przyjacielskie. Zaś ONki nie są przyjacielskie, bo nie hodowano ich po to, żeby się dogadywały z innymi psami tylko po to, żeby broniły terytorium i chroniły właściciela. Mój Bruno ma 8 miesięcy i też jest dzieckiem, a mimo to, mam nad nim kontrolę i nie sprawia problemów. Ale codziennie spędzamy na powietrzu nawet do 3-4 godzin właczając w to obedience i rzucanie piłki, które on uwielbia. Z owczarkami sa problemy dlatego, że to są psy o dużym instynkcie obronnym, terytorialnym, a przy tym niesamowicie aktywne, inteligentne i o niskim progu reakcji. Ludzie zaś naoglądali się Czterech Pancernych i im się wydaje, że ten pies sam się wychowa i że trzy spacery dziennie wokół bloku wystarczą. Albo puszczają je luzem, ale nic z nimi nie robią, więc psy same sobie znajdują 'pracę', bo owczarki uwielbiają pracować. Czasami jesli właściciel jest zbyt leniwy żeby np. porzucać piłkę, ONki w ramach 'pracy' zaczynają oczyszczać przestrzeń z innych psów. Ale to ciągle jest wina właściciela, że nie stymuluje psa i pies sam musi sobie znaleźć coś do roboty. Tu jest ojciec mojego Bruna przy pracy i widzę już, że Bruno ma odziedziczone predyspozycje do PO. I chyba to video wyjaśnia, dlaczego znudzone owczarki moga być niebezpieczne, to wynik rozłożenia i nasilenia instynktów: http://www.youtube.com/watch?v=DQvJwJQVgqg Edited February 16, 2012 by strix Quote
a_niusia Posted February 17, 2012 Posted February 17, 2012 strix napisał(a):Może przeanalizuj swoje posty i wtedy się dowiesz, kto kogo usiłuje obrażać i kto szuka zaczepki. Napisałaś cztery różne posty wszystkie z brzydkimi przytykami w stosunku do mnie, więc dlaczego się dziwisz, że w końcu odpowiadam? Przecież o to Ci chodziło, sama prowokujesz. Nigdzie nie napisałam, że setery z linii użytkowych są nieposłuszne tylko że te z linii nieużytkowych, a zwłaszcza suczki, są wyjatkowo łatwe w prowadzeniu i przyjacielskie. Zaś ONki nie są przyjacielskie, bo nie hodowano ich po to, żeby się dogadywały z innymi psami tylko po to, żeby broniły terytorium i chroniły właściciela. Mój Bruno ma 8 miesięcy i też jest dzieckiem, a mimo to, mam nad nim kontrolę i nie sprawia problemów. Ale codziennie spędzamy na powietrzu nawet do 3-4 godzin właczając w to obedience i rzucanie piłki, które on uwielbia. Z owczarkami sa problemy dlatego, że to są psy o dużym instynkcie obronnym, terytorialnym, a przy tym niesamowicie aktywne, inteligentne i o niskim progu reakcji. Ludzie zaś naoglądali się Czterech Pancernych i im się wydaje, że ten pies sam się wychowa i że trzy spacery dziennie wokół bloku wystarczą. Albo puszczają je luzem, ale nic z nimi nie robią, więc psy same sobie znajdują 'pracę', bo owczarki uwielbiają pracować. Czasami jesli właściciel jest zbyt leniwy żeby np. porzucać piłkę, ONki w ramach 'pracy' zaczynają oczyszczać przestrzeń z innych psów. Ale to ciągle jest wina właściciela, że nie stymuluje psa i pies sam musi sobie znaleźć coś do roboty. Tu jest ojciec mojego Bruna przy pracy i widzę już, że Bruno ma odziedziczone predyspozycje do PO. I chyba to video wyjaśnia, dlaczego znudzone owczarki moga być niebezpieczne, to wynik rozłożenia i nasilenia instynktów: http://www.youtube.com/watch?v=DQvJwJQVgqg dobra, odczep sie ode mnie i zajmij sie swoimi psami. im rob analize osobowosci, je sobie trzymaj na linkach itd. Quote
Ewa&Duffel Posted February 17, 2012 Posted February 17, 2012 A my dziś mieliśmy 'uroczą' przygodę na porannym spacerze :roll: Idziemy sobie przez pole, z daleka widzę babkę z rottweilerem, wiem, że to samiec, więc schodzę z psem na bok, jakoś z 15 metrów odchodzimy, rzucam mu śnieżki, czekamy, aż przejdą. W końcu jak są na naszej wysokości, to zatrzymują się, babka staje, pies też. Pies luzem, bez kagańca. Babka się pyta o płeć mojego, odpowiadam, że pies. No i zaczyna się: że po co ja tu chodzę, jak widzę, że ona idzie, że mogłam zmienić trasę, że ona swojego psa nie utrzyma, że ona tu mieszka (niedaleko pola są domki jednorodzinne) i nie może nawet spokojnie iść na spacer, bo całe osiedle tu chodzi:roll: Cóż, chyba się paniusi coś pomyliło, odpowiedziałam spokojnie, ze jak nie panuje nad swoim psem, to niech z nim nie wychodzi, trzeba było sobie yorka kupić:roll: Zresztą co to w ogóle za stwierdzenie, że jak ktoś mieszka w pobliżu danego miejsca, to tylko on może tam chodzić na spacery :roll: Brak słów po prostu, jeszcze na koniec zaczęła mnie wyzywać od debilek, przypomniało mi się powiedzenie "Nie dyskutuj z idiotą, bo sprowadzi cię do swojego poziomu i pokona doświadczeniem", więc dałam spokój. Szczerze mówiąc nie rozumiem, po ona się tak pluła, jej pies stał grzecznie obok niej i patrzył na nas, więc jakichś specjalnych problemów z utrzymaniem go nie miała :roll: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.