sleepingbyday Posted January 31, 2012 Posted January 31, 2012 strix napisał(a):No co ty, szkolenie w Norwegii? :crazyeye: Tutaj przecież kochają pieski i ich nie męczą jakimś tam szkoleniem. :razz: Może agility i to by było na tyle. Moje dwa psy są jedynymi w parku, które znają komendy obedience. Nigdy nie widziałam, żeby ktokolwiek tutaj szkolił psa w obedience, nawet podstawowym. 99% właścicieli czuje, że wypełnia obowiązek w momencie, kiedy odpinają swojemu pupilkowi smycz. Pamietam jak kiedyś, jak Faust jeszcze był młodszy i bardziej narwany, kazałam mu usiąść, bo się sadził na coś. Nie usiadł od razu, dopiero po chwili. Mi było wstyd, że od razu nie usiadł a pan się pyta, gdzie piesek był na szkoleniu, że tak się słucha, bo jego pieski to robią co chcą. Masakra. W Oslo jest jedna szkoła dla psów i z tego, co wiem inwencja trenerów nie wykracza zbytnio poza dawanie smaków. W efekcie komendy wykonują tylko te psy, które uważają, że smaczek jest bardziej atrakcyjny niż podbiegniecie do innego psa. Jak pewnie sie domyślasz, takich psów nie jest dużo. Z resztą ta szkoła jest okropnie droga i mało ludzi z niej korzysta. Nie mają wykwalifikowanych trenerów, bo jedyne kwalifikacje jakie chcą od kadry to wyszkolenie dwóch psów w agility. Czyli od biedy każdy pasjonat agility mógłby tam dostać pracę. O przypadkach trudniejszych, o innych metodach szkolenia nie wiedzą nic :/ strix, jakby co, możesz zacząć niezłą szkołę, myśle, ze miałabyś chętnych. Quote
panbazyl Posted January 31, 2012 Posted January 31, 2012 camelek napisał(a):A po co studiować kierunki ściśle związane z psami? Na takie specjalizacje w Polsce nie ma popytu. Lepiej skończyć weterynarię, pracy po niej nigdy nie zabraknie. A hobby niech zostanie hobby trochę się mylisz. Popyt jest i to dośc spory a kierunki zaczynają się pojawiać. (vide dogoterapia) Quote
gryf80 Posted January 31, 2012 Posted January 31, 2012 camelek napisał(a):A po co studiować kierunki ściśle związane z psami? Na takie specjalizacje w Polsce nie ma popytu. Lepiej skończyć weterynarię, pracy po niej nigdy nie zabraknie. A hobby niech zostanie hobby akurat tu bym polemizowała,ale nie ten dział Quote
strix Posted January 31, 2012 Posted January 31, 2012 motyleqq napisał(a):a jednak mimo tego co piszesz w Norwegii można studiować kierunek/ki związane z psami, tak? a u nas właściwie nic... Nieeee. Ja studiuję w Anglii, eksternistycznie. W Norwegii nie ma takiej możliwości. Co do psiego behawioru, to oczywiście, że warto to studiować. Weterynaria to nie jest to samo. Podobnie jak medycyna to nie psychologia. Jak ktoś chce być psim psychologiem, to powinien mieć możliwość studiowania tego właśnie. Studiowanie weterynarii akurat nijak się do tego ma. Dobrzy weterynarze na Zachodzie współpracują z behawiorystami, bo to są inne dziedziny wiedzy, chociaż się uzupełniają, ale w niewielkim stopniu. Quote
strix Posted January 31, 2012 Posted January 31, 2012 sleepingbyday napisał(a):strix, jakby co, możesz zacząć niezłą szkołę, myśle, ze miałabyś chętnych. Dzięki, ale raczej nie w Norwegii. Tutaj prowadzenie prywatnego biznesu tyle kosztuje, że poszłabym z torbami (Norwegia to państwo socjalistyczne i nie wspiera prywatnego biznesu, nawet ulgi podatkowo-składkowej nie ma na pierwsze dwa lata). Może kieyś jak wrócę do PL. Chociaż przyznam, że bardziej mi się uśmiecha załozenie fundacji i skupienie się na psach schroniskowych, bo widzę, że sporo wraca z adopcji przez zupełnie błahe rzeczy. Quote
strix Posted January 31, 2012 Posted January 31, 2012 FRODKA napisał(a):Dziwi mnie dlaczego skoro w Norwegi psów si nie szkoli ich zawodnicy potrafią zajmować czołowe miejsca na MŚ np obi ,o agility to już nie wspomnę . Ale szkolenie w agility nijak sie ma do obedience. Sama znam czempiona agility, który na spacerze rzuca się na każdego psa i wcale nie słucha swojej przewodniczki. Zachowanie na torze agility nijak się ma do zachowania w innych sytuacjach. Po prostu pies lubi agility i na torze zachowuje się poprawnie. To nie oznacza jeszcze, że to jest usłuchany pies. Podobnie jest z psami problemowymi. Tutaj się je usypia zamiast nad nimi pracować. Quote
Soko Posted January 31, 2012 Posted January 31, 2012 Agility może ewentualnie pomóc w wychowaniu psa, bo jest kolejną rzeczą przez którą warto się skupiać na właścicielu, ale wiadomo, że wychowania nie zastąpi. Co do studiów w PL mam nadzieję, że behawiorystyka się jakoś rozwinie przez półtora roku.. ;) Quote
evel Posted January 31, 2012 Posted January 31, 2012 Yorkomanka napisał(a):j teraz żadnego takiego kolegi już nie mamy bo nowo poznane pieski trzeba zeżreć/zgwałcić albo po prostu ignorować ewentualnie obwarczeć jak na za dużo sobie pozwalają:roll: Czemu go nie wykastrujesz i nie zaczniesz normalnie szkolić wtedy? To musi być strasznie upierdliwe, posiadanie takiego małego krzykacza, co się stawia do innych psów. Nie wyobrażam sobie takiej frustracji codziennie, chyba by ktoś zginął w końcu :evil_lol: Co do chamstwa - niestety, przedwczoraj okazało się, że najlepszym remedium na małego podbiegającego, agresywnie oszczekującego nas, ludzi (!) psa - jest wrzask z przepony, odpowiednio nasycony wulgaryzmami... :shake: camelek napisał(a):A po co studiować kierunki ściśle związane z psami? Na takie specjalizacje w Polsce nie ma popytu. Lepiej skończyć weterynarię, pracy po niej nigdy nie zabraknie. A hobby niech zostanie hobby Bo może ktoś chciałby usystematyzować swoją wiedzę i zdobyć przy okazji tzw. papier? Na szczęście pojawiają się już powoli ciekawe propozycje i w PL. Ktoś, kto interesuje się psami niekoniecznie musi chcieć kończyć wetę, bo może nie czuje powołania do akurat takiej pracy. Weterynaria to wcale nie jest lekki, łatwy i zawsze przyjemny zawód. Quote
FRODKA Posted January 31, 2012 Posted January 31, 2012 (edited) Ale szkolenie w agility nijak sie ma do obedience. A czy ja napisałam że ma ? Napisałam że psy z Norwegi zajmują czołowe lokaty na MŚ np w obi i agility więc muszą być dobrze szkolone, i dobrych szkoleniowców na pewno tam nie brakuje. Sama znam czempiona agility, który na spacerze rzuca się na każdego psa i wcale nie słucha swojej przewodniczki. Zachowanie na torze agility nijak się ma do zachowania w innych sytuacjach. Po prostu pies lubi agility i na torze zachowuje się poprawnie. To nie oznacza jeszcze, że to jest usłuchany pies. Pies nie jest ch agility bo to lubi ,musi mieć duże porozumienie z przewodnikiem i robić to co ten mu każe .Jeżeli ten champion się na spacerze rzuca na psy to znaczy że ma na to pozwolenie , na zawodach spotyka przy torze dużo innych psów i jakoś umie posłuchać przewodnika . Edited January 31, 2012 by FRODKA Quote
Yorkomanka Posted January 31, 2012 Posted January 31, 2012 evel ja nie mam takich cyrków codziennie;) generalnie ma pieski w dupie z pewnymi wyjątkami:evil_lol: Quote
sleepingbyday Posted January 31, 2012 Posted January 31, 2012 ja mam na tymczasie klasycznego jazgota podbiegacza, a kastrat. strach pomyślec, jaki był za młodu... Quote
mch Posted January 31, 2012 Posted January 31, 2012 evel napisał(a): W ogóle to na śmierć zapomniałam, że znam przecież Twoje psy i że są normalne Przynajmniej na tyle, na ile widziałam Może się umówimy na jakiś niemcowy spacer odwrażliwiający na wiosnę? O rany , ,że niby jak widzialas ? ;-)))) Niemcowy odczulający wiosną ? a bardzo prosze :) Quote
annes Posted February 1, 2012 Posted February 1, 2012 Dziś po raz kolejny sąsiad "zapomniał" zamknąć bramę wyjeżdżając do pracy. Efekt jest taki, że jego dwa kundelki robią mi solidny jazgot pod domem co doprowadza mnie do szewskiej pasji :/ A to dopiero południe :D Quote
gryf80 Posted February 1, 2012 Posted February 1, 2012 może mu je odprowadż i zostaw jakąś karte informacyjną,aczkolwiek kulturalnie napisaną;) Quote
Klaudia M. Posted February 2, 2012 Posted February 2, 2012 annes napisał(a):Dziś po raz kolejny sąsiad "zapomniał" zamknąć bramę wyjeżdżając do pracy. Efekt jest taki, że jego dwa kundelki robią mi solidny jazgot pod domem co doprowadza mnie do szewskiej pasji :/ A to dopiero południe :D Ja proponuje zadzwonić na straż miejską:) Mandat 200 zł. za niedopilnowanie psa:) Quote
Victoria Posted February 4, 2012 Posted February 4, 2012 Na dzisiejszym spacerku spotkaliśmy kogo? Laba.. oczywiście przerośniętego pseudo laba. Rzuca się na nas to bydle, właściciela nie widać, no to odganiam psa, ale ciężko mi, bo mój się szarpie.. Jak lab przeszedł do ataku (no bo jak inaczej, laby są taaaaakie łagodne), to mój mi się między nogami chowa, ja nie wiem co robić, to się dre "proszę zabrać psaaa!!' a pan cham lezie w żółwim tempie z rękami za plecami i zero reakcji.. Zawołał ze 2 razy imię psa, tonem jakby to były ostatnie słowa przed śmiercią... Szkoda gadać. Widzi idiota, że jego bydle się rzuca na mniejszeo od siebie i jopi się jeszcze. Wydarłabym się jakoś ianczej, ale byłam na spacerze z nowo poznaną panią kolegą Bastera i nie chciałam już na pierwszym spacerze jej do siebie zrazić. Quote
strix Posted February 4, 2012 Posted February 4, 2012 Victoria napisał(a):Na dzisiejszym spacerku spotkaliśmy kogo? Laba.. oczywiście przerośniętego pseudo laba. Rzuca się na nas to bydle, właściciela nie widać, no to odganiam psa, ale ciężko mi, bo mój się szarpie.. Jak lab przeszedł do ataku (no bo jak inaczej, laby są taaaaakie łagodne), to mój mi się między nogami chowa, ja nie wiem co robić, to się dre "proszę zabrać psaaa!!' a pan cham lezie w żółwim tempie z rękami za plecami i zero reakcji.. Zawołał ze 2 razy imię psa, tonem jakby to były ostatnie słowa przed śmiercią... Szkoda gadać. Widzi idiota, że jego bydle się rzuca na mniejszeo od siebie i jopi się jeszcze. Wydarłabym się jakoś ianczej, ale byłam na spacerze z nowo poznaną panią kolegą Bastera i nie chciałam już na pierwszym spacerze jej do siebie zrazić. Jeden psik gazem najprawdopodobniej załatwiłby sprawę. Laby wcale nie są łagodne. Nawet mój wet mówi, że ludziom się coś pokiciało w głowach, bo laby są konfrontacyjne wobec innych psów. A właścicielka cane corso, z którym pracowałam, miała na przedramieniu bliznę, bo jej lab wyrwał mięcho jak próbowała go odgonić. najlepsze jest to, że odganiała tego agresora w obawie o jego zdrowie, bo inaczej jej pies przerobiłby go na mielonkę :/ Oczywiście właściciel - zero reakcji, a jak zobaczył, ze lab chwycił ją za rękę to... zwiał! Cane corso od tej pory miał problemy z agresją wobec innych psów, trudno mu się dziwić. Quote
vege* Posted February 4, 2012 Posted February 4, 2012 strix napisał(a):Jeden psik gazem najprawdopodobniej załatwiłby sprawę. Laby wcale nie są łagodne. Nawet mój wet mówi, że ludziom się coś pokiciało w głowach, bo laby są konfrontacyjne wobec innych psów. A właścicielka cane corso, z którym pracowałam, miała na przedramieniu bliznę, bo jej lab wyrwał mięcho jak próbowała go odgonić. najlepsze jest to, że odganiała tego agresora w obawie o jego zdrowie, bo inaczej jej pies przerobiłby go na mielonkę :/ Oczywiście właściciel - zero reakcji, a jak zobaczył, ze lab chwycił ją za rękę to... zwiał! Cane corso od tej pory miał problemy z agresją wobec innych psów, trudno mu się dziwić. Jezu co za ludzie :O Lab mojej koleżanki prawie zagryzł 10 kg pieska i to pod drzwiami od domu tego psa, jakby właścicielka go nie wciągnęła do domu, to nie wiem co by było, bo moja koleżanka nie potrafi zapanować nad tym psem, nie potrafi go utrzymać na smyczy, pies ma zrytą do granic możliwości psychikę i mama tej mojej koleżanki chce go oddać. Quote
Victoria Posted February 4, 2012 Posted February 4, 2012 vege* napisał(a):mama tej mojej koleżanki chce go oddać. Mądra kobieta. Może trafiłby na ludzi którzy umieją go wychować.. Co do gazu - przydałby mi się, ale za gaz u osoby niepełnoletniej, czyli niestety mnie, mogą być problemy.. Wiem, ze warto zaryzykować, ale tacie coś się odmieniło i znowu jest na nie (a już szukał w necie..) Quote
a_niusia Posted February 4, 2012 Posted February 4, 2012 ide dzis z dziewczynami, z naprzeciwka idzie koles z terierkiem. dobrze go znamy, dziewczyny zawsze sie z nim witaja, znany amant mojej starszej suki. patrza na mnie dziewczyny, czy moga leciec do kumpla (on zawsze jest na flexi), to mowie, ze moga sie przywitac, to one leca. ogony im chodza, terierkowi tez i nagle koles do mnie krzyczy PRZERAZONY "co paaani robi?". niezbyt wiedzialam, o co biega, wiec szybko zawolalam dziewczyny-one w tyl zwrot i nieco rozczarowane wrocily, zapielam je na smycze...mysle, ze moze swierzba dostal albo innych pchel. mijamy sie, towarzystwo merda ogonami jak szalone. a gosciu do mnie "moj jest bardzo agresywny!!!". no to mu powiedzialam, ze spoko, ale z dziewczynami to oni sie akurat uwielbiaja. a gosciu "to chyba jak moj jest z zona":))))) nie wiem za bardzo, o co chodzi, ale faktycznie jak jest z jego zona zawsze leci do nich tak szybko jak mu pozwala to jego flexi. Quote
evel Posted February 4, 2012 Posted February 4, 2012 strix napisał(a):Jeden psik gazem najprawdopodobniej załatwiłby sprawę. Laby wcale nie są łagodne. Nawet mój wet mówi, że ludziom się coś pokiciało w głowach, bo laby są konfrontacyjne wobec innych psów. A właścicielka cane corso, z którym pracowałam, miała na przedramieniu bliznę, bo jej lab wyrwał mięcho jak próbowała go odgonić. najlepsze jest to, że odganiała tego agresora w obawie o jego zdrowie, bo inaczej jej pies przerobiłby go na mielonkę :/ Oczywiście właściciel - zero reakcji, a jak zobaczył, ze lab chwycił ją za rękę to... zwiał! Cane corso od tej pory miał problemy z agresją wobec innych psów, trudno mu się dziwić. Szok. Gdyby we mnie się wczepił obcy pies to chyba bym jednak odruchowo puściła CCta, trudno, że z napastnika zostanie tatar... Zwłaszcza jak właściciel taki odważaniczek :shake: Quote
Beatrx Posted February 4, 2012 Posted February 4, 2012 vege* napisał(a):Jezu co za ludzie :O Lab mojej koleżanki prawie zagryzł 10 kg pieska i to pod drzwiami od domu tego psa, jakby właścicielka go nie wciągnęła do domu, to nie wiem co by było, bo moja koleżanka nie potrafi zapanować nad tym psem, nie potrafi go utrzymać na smyczy, pies ma zrytą do granic możliwości psychikę i mama tej mojej koleżanki chce go oddać. to agresywny, dziewczyna nad nim nie panuje i kagańca mu nie zakłada?o.O Quote
strix Posted February 4, 2012 Posted February 4, 2012 (edited) Victoria napisał(a):Mądra kobieta. Może trafiłby na ludzi którzy umieją go wychować.. Co do gazu - przydałby mi się, ale za gaz u osoby niepełnoletniej, czyli niestety mnie, mogą być problemy.. Wiem, ze warto zaryzykować, ale tacie coś się odmieniło i znowu jest na nie (a już szukał w necie..) Nie wiem, czy mądra. Tak najłatwiej - najpierw psa rozpuścić a potem się pozbyć, niech kto inny się martwi. Bardzo prawdopodobne,że ten pies na próby wychowania w nowym domu zareaguje agresją i zostanie uśpiony. A koleżanka sprawi sobie kolejnego psa, którego jej mama też potem odda i tak w kółko. Jesli koleżanka jest niepełnoletnia, to de facto za zachowanie psa odpowiada mama i jako osoba dorosła powinna wiedzieć, że psa się wychowuje. Poza tym, kaganiec nie kosztuje aż tak dużo. Konsekwencja i wprowadzenie w domu zasad też są za darmo, a zazwyczaj znacznie obniżają poziom konfrontacyjności u psa. Kastracja to jakieś 300 zł, dużo mniej niż ewentualne odszkodowanie jak już pies kogoś/coś pogryzie. To niech tata odbędzie męską rozmowę z dzielnicowym, że dziecko nawet pieska nie moze wyprowadzić, bo się agresywny pies na nie rzuca. Czasami pomaga. Edited February 4, 2012 by strix Quote
strix Posted February 4, 2012 Posted February 4, 2012 evel napisał(a):Szok. Gdyby we mnie się wczepił obcy pies to chyba bym jednak odruchowo puściła CCta, trudno, że z napastnika zostanie tatar... Zwłaszcza jak właściciel taki odważaniczek :shake: Ona biedna nie chciała, bo (słusznie z resztą) myślała, że jak jej pies się dorwie do tego psa i wygra to posmakuje w walkach. Jak ten lab ją chwycił, to mówiła, że trwało to ułamek sekundy i zwiał w podskokach. Chyba wiedział, że przegiął. Ona po prostu taka dobra dusza jest. A pies jej broni, bo sobie zapamietał tę sytuację. Dlatego ja noszę gaz, zazwyczaj jedno psiknięcie skutecznie zniechęca takiego delikwenta. Quote
vege* Posted February 4, 2012 Posted February 4, 2012 Victoria napisał(a):Mądra kobieta. Może trafiłby na ludzi którzy umieją go wychować.. może trafi do takich co będą potrafili go naprostować Beatrx napisał(a):to agresywny, dziewczyna nad nim nie panuje i kagańca mu nie zakłada?o.O nie, nie zakłada, kilka razy na dworze go widziałam w kagańcu, akurat ja go tzymałam na smyczy bo była zima, a przechodził koło nas mały pies, i chwycił tego laba za ogon, ja bez problemu go utrzymałam, ale martyna by go nie utrzymała i by było nieszczęście znowu :shake: a kagańca mu nie zakłada bo zgubiła przy przeprowadzce :WTF: strix napisał(a):Nie wiem, czy mądra. Tak najłatwiej - najpierw psa rozpuścić a potem się pozbyć, niech kto inny się martwi. Bardzo prawdopodobne,że ten pies na próby wychowania w nowym domu zareaguje agresją i zostanie uśpiony. A koleżanka sprawi sobie kolejnego psa, którego jej mama też potem odda i tak w kółko. Nie, nie sądzę by kupili nowego psa, ciagle gadają, że kłaki w domu że nowe podłogi a już porysowane, ściana zniszczona bo nie wyschła do końca a on dupą wpadł w ścianę i się wgniotka zrobiła, ja próbowałam go naprostować, pokazywałam martynie co robić, żeby jako tako się zachowywał na tych spacerach ale ona to olała, to teraz ma, ja rękę pomocną do niej wyciągnęłam, chciałam pomóc, pomocy nie wykorzystała to teraz siedzi i płacze, że jej mama go odda. Dobra koniec, nie mój pies, nie moja sprawa, ja mam swojego psa, większych problemów z nim nie mam i niech tak zostanie ;-) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.