Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

No właśnie ja mam problem, bo są dwa rodzaje ludzi: jedni obchodzą nas szerokim łukiem (mimo, że moje ttb jest grzeczne i idzie przy nodze), drudzy wyciągają do niego ręce, bo to takie słodkie pieseczki. Rino jest ekspresyjny i niestety nauczył się dawać "buzi z wyskoku". Zawsze grzecznie ostrzegam, że rudy skacze, ale to nie działa, a potem są bolące nosy. Teraz chodzę z nim i z drobną labradorką. Ona jest wycofana i wielu rzeczy się boi. Rudy staje w jej obronie. Labka najlepiej się czuje jak oba są spięte jedną smyczą.

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Bo koło TTB nie da się przejść obojętnie! A jak jeszcze TTB się uśmiechnie, to już tylko błyskawiczne pytanie MOŻNA? i gdzieś w połowie "tak" właściciela już jest psio-ludzka miłość. :evil_lol:

Posted

Mi się bardzo ttb spodobały i mojemu facetowi, ale moje psy są za bardzo rozpieszczane przez niego, o ile małe pieski wielkiej krzywdy nie zrobią, o tyle duży i silny pies może jeśli nie będzie konsekwentnie prowadzony.

Jednak wieś jest fajna pod względem spacerów, my mijamy przeważnie tylko sarny, bażanty i zające na spacerach.
Ludzie czasem sami spacerują, podbiegacze się zdarzają, ale nie podchodzą bliżej.

Posted

Szura napisał(a):
Bo koło TTB nie da się przejść obojętnie! A jak jeszcze TTB się uśmiechnie, to już tylko błyskawiczne pytanie MOŻNA? i gdzieś w połowie "tak" właściciela już jest psio-ludzka miłość. :evil_lol:
mi tego mówić nie musisz ;-) Na wystawie wymiziałam większość za zgodą właścicieli z pełną świadomością, że zostanie mi zmyty makijaż. One już tak mają, że lubią wchodzić na kolana. Mam tylko obawy jak ktoś w "wyjściowym" ubraniu chce poprzytulać mojego rudzielca, bo wiem, że skończy się to pieczątkami na ubraniu. Zawsze ostrzegam, ale ludzie są dziwni. My się spotykamy z suczką astka, ale ja chodzę w dresie i wiem, że ona na mnie skoczy i to nie raz. Jest nieduża, ja całkiem wysoka, a i tak dostaję buzi z wyskoku.

Posted

sachma napisał(a):
Mam psa rasy uznawanej za szczekliwą.

No coś Ty? Pierwsze słyszę :)
Wprawdzie pudle spotyka się na spacerach dość rzadko, niemniej szczekającego nigdy nie spotkałam. Tam, gdzie jeżdżę na wakacje, jest kilka pudelków "ogródkowych" - takich, które w ładną pogodę wypuszczane są do ogrodu. One nawet z zza płotu nie szczekają.

Posted

Sybel, u nas w parku jest taki demon, ciemnostalowy niemal czarny, z jasnymi oczami, bossski!!! nazywa się grey. mój tymczas, lisław - zdzisław jazgoczący, vel forfiter, vel kargul, vel wunderwaffe bardzo go nie lubi, niestety :-(.

jakiś czas temu spotkałam greya naćpanego w lecznicy - odjajczanie...

Posted

No coś Ty? Pierwsze słyszę :smile:


Ja spotykam same jazgoty... nawet w jednej hodowli były jazgoty potworne! w życiu nie byłam tak oszczekana jak u tej pani w domu....
Zresztą ja przyzwyczajona jestem do cichych psów - nasze kaukazy i onki praktycznie nie szczekały.

Posted

sachma napisał(a):
Ja spotykam same jazgoty... nawet w jednej hodowli były jazgoty potworne! w życiu nie byłam tak oszczekana jak u tej pani w domu....

Rujnujesz moją wiarę w tę rasę... ;)
Mój w domu, na dźwięk domofonu, troszkę poszczeka, ale bez przesady. Nie kojarzę natomiast zupełnie, żeby szczeknął na innego psa na spacerze. Nawet jeśli ten drugi piłuje gardło wyraźnie pod jego adresem.

Posted

ja może niezbyt dużo znam rasę, ale dla mnie jazgotami sa yorki i sznaucery miniaturowe. To takie wspomnienia ze wspólnych przejazdów z psami na wystawy - te dwie rasy potrafily zagłuszyć nawet własne myśli....

Posted

wczoraj u weterynarza-staly klient moja starsza suka, bo w sobote wystawa...wiec jak zwykle.

wchodzi babka z yorkiem czy czyms takim w ubranku ale bez smyczy (!!!). york rusza zawierac znajomosci, przyszedl do nas, wacha moja suke pod ogonkiem, co odkad juz jest kobieta nie jest zbyt mile odbieranym przez nia behawiorem. babka porywa yorka na rece i z wyrzutem mowi "bo jeszcze cie zagryzie".

Posted

Nie kojarzę natomiast zupełnie, żeby szczeknął na innego psa na spacerze. Nawet jeśli ten drugi piłuje gardło wyraźnie pod jego adresem.


Lenny się wdaje w pyskówki, nie pozwalam mu na to i potrafię go uciszyć, co nie zmienia faktu, że tendencje ma.

Posted

szczekacze to faktycznie - "z tych małych kundelków" co to pod nogi podbiegają, szczeka to koszmarnie i jeszcze capnąć potrafi a właściciel z anielską miną mówi - ale on mały jest, nic nie zrobi....

Posted

Pamiętacie tę reklamę z Borysem Szycem, zdaje się dezodorantu, jak na takich licznikach odliczał sobie, ile razy jakaś laska się za nim obejrzała?
Dziś na spacerze pomyślałam, że przydałby mi się taki. Do liczenia "ale on nic nie zrobi".

Posted

filodendron napisał(a):
Pamiętacie tę reklamę z Borysem Szycem, zdaje się dezodorantu, jak na takich licznikach odliczał sobie, ile razy jakaś laska się za nim obejrzała?
Dziś na spacerze pomyślałam, że przydałby mi się taki. Do liczenia "ale on nic nie zrobi".

:evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol: choc wiem, ze to wredne tak się śmiać, bo to na prawdę jest potworne zjawisko "ale on nic nie zrobi" "ale to labrador przecież"

Posted

[quote name='Litterka']Proszę bardzo:
http://www.toys4boys.pl/licznik-podrywacza-item2487.html
No chyba sobie kupię normalnie :D Ale jeśli będę pokazywać właścicielowi psa przy każdym "ale on nic nie zrobi", to chyba mogę zostać źle zrozumiana :D
Jakoś z sąsiadką powinnam się umówić na rywalizację - ona ma takiego jakby JRT na trochę wyższych łapkach, też ma czasem dyskomfort z 40-kilogramowymi ale-on-nic-nie-zrobi - dobry przeciwnik do rozgrywki :)

Posted

Mam psa rasy tu znienawidzonej a mianowicie - labradora. Atos ma niecałe 5 miesięcy i jak to lab uwielbia ludzi, dzieci i inne pieski. Uczymy się przywołania aczkolwiek zawsze kiedy biega luzem a zbliża się któryś z obiektów jego pożądania zapinam go na smycz. Tak było dzisiaj kiedy spacerowaliśmy nad Wisłą. Wyszło nam na przeciw dwóch starszych panów uprawiających north walking <przepraszam jeśli źle napisałam> jeden z panów mijając nas zatrzymał się i powiedział : proszę pani, pies potrzebuje ruchu, musi biegać wolno- to jest wolne stworzenie, męczy go pani... odp panu, że zapięłam psa po to by nie podbiegał do ludzi, nie skakał na nich oraz po to by nie uznał jego kijków za najfajniejszą zabawkę na świecie - pan mi powiedział, że NAPEWNO nic takiego by się nie stało... chcąc zakończyć dyskusję z panem powiedziałam, żeby się nie martwił o mojego psa bo ten i ma ruch i wszystko czego potrzebuje a chodzenie na smyczy nie jest dla niego żadną karą ani cierpieniem. Na co pan się wściekł i zaczął wykrzykiwać bym sama się zapięła na smycz i czy by mi tak fajnie było.. bla bla bla /wariat??

Posted

Rysia88 napisał(a):
Mam psa rasy tu znienawidzonej a mianowicie - labradora. Atos ma niecałe 5 miesięcy i jak to lab uwielbia ludzi, dzieci i inne pieski. Uczymy się przywołania aczkolwiek zawsze kiedy biega luzem a zbliża się któryś z obiektów jego pożądania zapinam go na smycz. Tak było dzisiaj kiedy spacerowaliśmy nad Wisłą. Wyszło nam na przeciw dwóch starszych panów uprawiających north walking <przepraszam jeśli źle napisałam> jeden z panów mijając nas zatrzymał się i powiedział : proszę pani, pies potrzebuje ruchu, musi biegać wolno- to jest wolne stworzenie, męczy go pani... odp panu, że zapięłam psa po to by nie podbiegał do ludzi, nie skakał na nich oraz po to by nie uznał jego kijków za najfajniejszą zabawkę na świecie - pan mi powiedział, że NAPEWNO nic takiego by się nie stało... chcąc zakończyć dyskusję z panem powiedziałam, żeby się nie martwił o mojego psa bo ten i ma ruch i wszystko czego potrzebuje a chodzenie na smyczy nie jest dla niego żadną karą ani cierpieniem. Na co pan się wściekł i zaczął wykrzykiwać bym sama się zapięła na smycz i czy by mi tak fajnie było.. bla bla bla /wariat??


Chodzi Ci pewnie o nordic walking ;) Nie martw się, ja nagminnie spotykam się z komentarzami, że pies jak chodzi na smyczy tylko, to zgłupieje i będzie agresywny. Stąd zdziwienie sąsiadów, jak mój pies biega na 10metrowej lince i wraca na każde zawołanie, a do tego jest bardzo wybiegany,a ich pupile spuszczone luzem nie dość, że nie wracają, to jeszcze łażą łapa za łapą. Ja tam "znawców" albo omijam i ignoruję, a jak bardzo są upierdliwi, to proponuję, żeby kupili sobie własnego psa i wychowywali wg własnych zasad, a mnie i mojemu psu dali spokój ;)

Posted

Wariat. Zdecydowanie. Bywa, choć krew mnie na widok takich "mędrców" zalewa. Ja się kiedyś dowiedziałam, ze mam umierającą sukę, bo się nażarła na czczo perzu i własnie puszczała pawia zółcią. Było "łeeee... paaaanii, z tego to już nic nie będzie" na co jak zawsze dyplomatycznie odparłam "wzajemnie". Pies żył jeszcze jakieś 8 lat.

Posted

O, tak. Takich mędrców jest pełno. Nie ma tygodnia, w którym nie usłyszałabym "spuści go pani , niech sobie polata, nie można psa na smyczy trzymać" :/


Jeszcze bardzo mnie wkurzają ludzie, którzy bez mojej zgody chcą karmić psa. Zazwyczaj wygląda to tak : " łooo, jaki ślyyczny pies, zaraz ci coś dam pieseczku" - i wyciągają z kieszeni co mają np. cukierek, jakiś psi przysmak a nawet zdarzyło się, że jedna pani już wyciągała wędlinę z siatki żeby poczęstować. A najczęściej nam się to zdarza kiedy pies jest na smyczy O_o. Jak zabraniam dawania to zaczyna się kazanie jaka to ja zła jestem, że psa głodzę, że nie daje mu nic dobrego , że ma ze mną jak w więzieniu.
Nie chcę żeby mój pies brał cokolwiek od obcych , sam jest bardzo nieufny wobec ludzi i od obcego nawet najlepszego smakołyka nie weźmie i wolę żeby tak zostało ale nie wszyscy, których spotykam rozumieją to.

Posted

Jak lusia była mała (3-4mc), to spotkałyśmy na spacerze faceta, który wyszedł zza zakrętu strasząć mnie i porwal mala na rece. Ja sie wkurzylam, zaczelam kulturalnie prosic zeby ja postawil, ale on oczywiscie nic. Patrzylam tylko na rece, zeby przypadkiem nie powedrowaly do zapiecia smyczy..
Bylam kompletnie przerazona (mialam lat 12 bodajze..), facet mnie olewal i zaczal jakies madrości głosić. Nawet nie pamietam co..
Probowalam zabrac lusie, ale ten cham odpychal moje rece!
I nie wytrzymalam - zaczełam wrzeszczec i ryczec ;]
Facet postawił Lusię (czyt. rzucił na ziemię) i zwiał.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...