Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Gops, albo wyżej podnieść kota.
Gdyby lab skoczył na Amiego, dostał by kopa z buta rozmiar 48 od mojego TZ - tego jestem pewna. Ami ma przed sobą może kilka miesiecy, ledwo stoi, krew z nosa, do tego od leków bardzo napięty brzuch, bo wątroba obciążona, chore stawy... Mają go od czasu, gdy miał 4 tygodnie (trzeba go było zabrać od mamy, bo miała zapalenie sutków i maluchy umierały). Gdyby teraz ten pies skoczył na niego, mógł by po prostu narobić Amiemu poważnej krzywdy, a ten pies już solidnie cierpi. Lab sam w sobie fajny, energiczny, sympatyczny, towarzyski, ale kurde... To byłą lecznica, zdrowe psy tam nie chodzą raczej, wszyscy wymęczeni czekaniem, a poczekalnia też ciasna, jak u Ciebie, Gops. jakieś trzy na trzy metry może, a z każdym zwierzem minimum jedna osoba (bo wiadomo, trzeba przytrzymać, u nas była siłą trzymająca, czyli TZ, jego mama najlepiej wiedziała, jaka sytuacja, a ze mną nie mieli co zrobić po pracy, to też poszłam :P ).

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

ej no spoko-na spacerze o ile mam na sobie spodnie zula-dresy spacerowe, to nawet jak jakis durny goldenek czy labek na mnie skacze, to moze nie jest to przyjemne, ale jakos to zniose. ale bez przesady-u lekarza trzeba sie zachowywac.

my za to musielismy isc do weterynarza z suka w cieczce. cudowne ozdrowienie wystapilo wsrod niektorych psow w poczekalni, ale jakos wszyscy to zniesli-mloda zostala przyjeta bez kolejki na wniosek innych pacjentow:)))
a z chamstwa u weterynarza moich psow to warto wspomniec o tym jak po premedykacji do przeswietlenia bioder malutka obsikala skorzana kanape, wage, poczekalnie i caly gabinet, gdyz jakos nie czula, ze idzie i sika. jednak za to konkretnie ciezko ja winic:))

Posted

Mnie zadziwia głupota i brak odpowiedzialności niektórych ludzi. Jak można puszczać dziecko na spacer z psem , który na dwóch łapach jest 2 razy większy od niego?

Wczoraj na wieczornym spacerze zaatakował nas labrador , mój pies był na smyczy więc nie miał możliwości ucieczki. Gdy owy labrador nas zobaczył podleciał i zaczął się rzucać na mojego o prawie połowę mniejszego , pogryzać i przygniatać do ziemi.
Rozglądałam się za właścicielem i co? Z psem był na spacerze dzieciak nie straszy niż 10-11 lat, który zdębiał i nie wiedział co począć. I to nie pierwszy raz z resztą. Wiele razy widziałam jak to dziecko było ciągnięte na kolanach przez trawę ponieważ nie miało siły utrzymać takiego psa.
Ten pies na pewno nie był agresywny tylko miał jakieś odbicie ponieważ mój mąż ryknął do niego "spokój k***" i o dziwo labrador wstał i zaczął się patrzeć na mojego męża ze strachem w oczach , w ciężkim szoku , jakby ktoś pierwszy raz do niego się odezwał w ten sposób. Dopiero wtedy wziął go za obrożę i podprowadził do dziecka żeby zapiął go na smycz.

Na pewno nie omieszkam porozmawiać na ten temat z rodzicami chłopca , ponieważ pewnie wyznają zasadę "twój pies więc ucz się na nim odpowiedzialności i go wyprowadzaj" ale nie biorą pod uwagę jak te spacery wyglądają.

Posted

i dobrze zareagowliscie na labka. No moze ten przerywnik był zbyt nasycony emocjonalnie, ale skuteczny. Bo wszyscy myślą, ze labradory są od urodzenia już mądre.... upsss.... To są psy jak wszystkie inne nad ktorymi trzeba moccno pracować i wbrew pozorom potrzebują stanowczego człowieka Choć z natury sa przyjacielskie, ale pzreciez znane są z tego, ze potrafią przygnieść na śmierć swoje własne szczeniaki, bo sie suka położyła na nich... Na te psy trzeba nawet bardziej uważąc niż na inne, bo nie wiadomo jakiego mają wlaściciela i jak je zwichrował.

Posted

Nasz pies już został kiedyś pogryziony mając jedynie rok i ledwo się z tego stanu wykaraskał , więc baliśmy się powtórki stąd niecenzuralne słowa.
Po całej "akcji" nie zabraliśmy psa do domu żeby mu nie utrwalić w głowie tego incydentu , ale od razu udaliśmy się za blok na polanę i bawiliśmy się piłką. Nie chcę żeby znowu mu odwaliło ponieważ po pierwszym pogryzieniu sam zaczynał prowokować psy podobne do jego oprawcy. Niby teraz mu przeszło ale obawiam się, że przez wczorajszy incydent znowu wszystko wróci i zacznie się ponowna praca od podstaw nad nim na tym podłożu.

Posted

Właśnie tego się obawiam. Kiedyś wierzgał wściekły na smyczy jak szalony gdy zobaczył podobnego psa, czyli dużego, czarnego a udało mi się zmniejszyć reakcję do najeżenia i drobnego poburkiwania pod nosem. Jakby tego było mało ten labek też był cały czarny więc powrót takiego zachowania nie będzie dla mnie zaskoczeniem.

Posted

no to wspólczuję.ale z tego co przynajmniej w lublinie zaobserwowałam większość labkowatych jest koloru jasnego.jedna pani powiedziała mi że czarne są mniej popularne bo ludzie myla je z rottweilerami(!)

Posted

Nie wiem jak można labka pomylić z rottweilerem :p. Z tego co mi wiadomo ogólnie czarne/ciemne psy są mniej atrakcyjne wg ludzi. Nawet kiedyś było badanie na ten temat wśród schronisk i wyszło, że jaśniejsze a nawet łaciate psy mają większe szanse na adopcje.

Posted

Martina napisał(a):
Nie wiem jak można labka pomylić z rottweilerem :p. Z tego co mi wiadomo ogólnie czarne/ciemne psy są mniej atrakcyjne wg ludzi. Nawet kiedyś było badanie na ten temat wśród schronisk i wyszło, że jaśniejsze a nawet łaciate psy mają większe szanse na adopcje.


Nie wiem, jak można na JRT powiedzieć "szczeniak labka".

Posted

[quote name='mch']Czemu wszystkim tak latwo usprawiedliwic psiaki ,,inne" ? A tylko Onki sa te głupie i zadymiarskie ? Ja niedawno tlumaczylam panu jednemu na osiedlu , zeby się nie zdziwił ,jak kiedys moje psy nie zdzierżą i przestaną udawac ze nie widzą coraz bardziej jazgotliwego czegos ,biegającego luzem ,doskakującego do nas coraz blizej i coraz częściej. Zapytalam po prostu czy jakby jemu ktos codzien bluzgal prosto w twarz ,to jak długo nie reagowałby.

A gdzie ja napisałam, że tylko ONki są najgorsze? :niewiem: Chociaż w sumie patrząc na moje doświadczenia są w pierwszej piątce :evil_lol:

[quote name='mch']Podejscie ,,moja-mój tylko straszy i nie ugryzie" ma jakies 95 % posiadaczy malych i srednich psow na moim osiedlu , i pieseczki biegają luzem

No moja straszy, owszem, raz na jakiś czas jej się wypsnie, ale jest korekta i zamyka dziób. Nie wyobrażam sobie, żeby moja suka wystartowała do innego psa a ja miałabym się przyglądać - nie ma takiej opcji. To, że jest mała nie upoważnia mnie do zwolnienia z pilnowania jej w ciągu całego spaceru. Nawet jak jest luzem to ją odwołuję jak tylko widzę innego psa, chyba, że ten drugi pies bardzo dąży do kontaktu, właściciel pozwala się psom zapoznać i akurat są warunki do zabawy - wtedy zazwyczaj psy się poznają, robią razem dwa kółka i tyle zabawy :lol:

[quote name='mch']Wiem ze jest wiele źle wychowanych , są tez takie, ktore mają przykre doswiadczenia (tak ONki tez miewają przykre doswiadczenia z innymi psami wyobraźcie sobie :evil_lol:) .

Myślę, że "problem" wynika z popularności ONków i ONkowatych. Na starych dużych osiedlach lubelskich jest mnóstwo owczarkowatych. Na tę całą pulę tylko niewielki % jest naprawdę ogarniętych.

W ogóle to na śmierć zapomniałam, że znam przecież Twoje psy i że są normalne :multi: Przynajmniej na tyle, na ile widziałam ;) :evil_lol: Może się umówimy na jakiś niemcowy spacer odwrażliwiający na wiosnę? ;)

[quote name='mch']I moze faktycznie to problem z włascicielami ONkow jest , ja np jestem juz bardzo niegatywnie nastawiona do kazdego pędzącego do nas psa , i nie interesuje mnie juz co biegnie ,jego pochodzenie , po prostu chce juz swietego spokoju dla swoich psow

Ja zwykle też, chociaż teoretycznie staram się nie spinać, żeby Zuz nie przejmował reakcji. Ale czasem mi ktoś nerwa nieźle szarpie... Jak np. wczoraj...

Wracam z suką ze spaceru, z zamiarem wrzucenia psa do domu i pobiegnięcia na autobus. I nagle słyszę: Fifiiiiiii, Fifiiiiii! Wracaj do domu!!! Więc sobie myślę, że chyba nie jest dobrze :roll: Po czym z krzaków wypada na nas bigielka*, której Zu z całego serca nie cierpi. Szukam właścicielki i - ku mojemu zdumieniu - dostrzegam ją... na balkonie :roll: wydzierającą się na swojego psa. Przyfrunąć miał do niej, czy coś?

Suki się złapały, na mój wrzask się puściły, młoda sobie poszła a w tym czasie właścicielka łaskawie ruszyła zad i wylazła przed blok wołać swojego pieseczka jak gdyby nigdy nic. No para mi z uszu poszła lekko :diabloti: Po krótkiej wymianie zdań, usłyszałam, że to nie jej wina, bo pies jej uciekł!!! I że pies to w ogóle się musi wybiegać!!! Ręce mi opadły do ziemi i do dzisiaj ich nie pozwijałam jeszcze. No, bo piesek się musi wybiegać...

Ale zostałam przeproszona, o ile można tak nazwać pełne wyrzutu "No przepraszam!!!" :diabloti:

[quote name='Cortina']Ależ ktoś tu jeździ po właścicielach onków.

A czy ja pisałam, że owczarki Cortiny to zadymiarze? Albo, że ONy dogomaniaków to durne są i w ogóle? :roll: Ufam, że użytkownicy tego forum mają więcej rozumu niż przeciętny Kowalski, co sobie kupił Szarika, nic z nim nie robi i cieszy mordę, że mu wyrasta, "hehe, agresor ku*wa" (to akurat zasłyszany cytat rzeczywisty, choć wolałabym, żeby był zmyślony...).

[quote name='panbazyl']ja sie tylko dziwię, ze nikt w poczekalni nie zareagował ostrym FEEEEE w stosunku do właścicieli laba....

Ja bym raczej zareagowała kopniakiem w dupsko, albo wiąchą do właścicieli. Czy w tym chorym społeczeństwie się nie da inaczej? :roll:



* "bigielka" ma jakieś 50cm w kłębie :evil_lol:

Posted

gryf80 napisał(a):
"szczeniak labka"na rusell'a?a w którym miejscu on podobny do labradora,nawet kufa jest "bardziej spiczasta"


No, pominę już kolor i kropki :lol: Ale pan mi wmawiał, że na to pewno labek i ktoś mnie oszukał, bo rasa "jack russell terrier" nie istnieje :lol:

Posted

Martina napisał(a):
Nie wiem jak można labka pomylić z rottweilerem :p.

Można, można - a jeszcze jak jest w kagańcu typu fizjolog, to już swobodnie. Jakieś sześć lat temu też myślałam, że to rottki z nieobciętym ogonem :D
A kiedyś na forum pisała dziewczyna, która miała berneńczyka i cavalierka w analogicznych kolorach - i wszyscy myśleli, że to suka ze szczeniakiem :D

Posted

Mój sąsiad pozwolił dzieciom głaskać Iwana, bo myślał, że jest labkiem. Jak chciał się upewnić, a ja mu odparłam, że to rott to troszkę oczka mu wyszły :lol:
I bardzo dobrze. Lubię z pomocą Iwana łamać stereotypy :)

Posted

filodendron napisał(a):
Można, można - a jeszcze jak jest w kagańcu typu fizjolog, to już swobodnie. Jakieś sześć lat temu też myślałam, że to rottki z nieobciętym ogonem :D
A kiedyś na forum pisała dziewczyna, która miała berneńczyka i cavalierka w analogicznych kolorach - i wszyscy myśleli, że to suka ze szczeniakiem :D



Pisząc to przypomniałaś mi , że moja sąsiadka z działki ma Kaukaza a twierdzi , że to bernardyn tylko innej maści ;)

Posted

Teraz mamy z Rino na "dziennym pobycie" czekoladową labkę. Jest 2 letnią suczką uratowaną z pseudo, dziwne, że nie straciła zaufania do ludzi. Uczymy ją jak być psem. Na razie musiałam nauczyć ją jak ma na imię i reagować na nie. Nauka jak szczeniaka. Na razie chodzi na lince, bo ma tendencje do podbiegania. Tak się składa, że to ja będę chodzić z nią na spacery w ciągu dnia i ogromnie mi zależy żeby była dobrze wychowanym labkiem. Na razie mój ttb uczy ją jak być psem, mogą być ciekawe efekty tej nauki.

Posted

Bernardyn innej maści hehe :lol:

Na wieczornym spacerku oczywiście nie obyło się bez spotkania utuczonej parówki i jej cudownej właścicielki. Wyskoczyło toto na nas zza krzaków i rzuciło się na 5 razy większego Basterka wściekle ujadając. Szykowało się na bójkę, więc poluzowałam smycz, a co tam :D
Paniusia półbiegiem do nas podleciała wrzeszcząc "Maja, Maja co ty robisz? Wracaj!" zabrała parówkę po uprzednim przyłożeniu jej smyczą w zadek, a my poszliśmy dalej. Słowa od niej nie usłyszałam. Żadnego przepraszam. No bo za co? Że jej parówa chciała trochę pojazgotać? Przecież mój jest większy - na pewno by sobie poradził.

Tym sposobem na moich oczach Baster staje się agresywny. Jeszcze 2 tyg. temu mało co mu się ogon nie oderwał na widok nnego psa, a teraz? Teraz widząc innego psa szukam drzewa, żeby się go złapać, bo wiem, że B. będzie się szarpał w warkotem.

Chodzę po mieście i szukam zrównoważonych psów, z którymi mógłby się pobawić. W tym problem że takich nie ma! Na kilkugodzinnych spacerach przez 2 tygodnie nie spotkałam ŻADNEGO psa, który by się na B. nie rzucał. Nie wiem co mam robić.. Nie urodzę mu przecież kolegi do zabawy.. a on musi poznać jakiegoś normalnego psa, bo inaczej skończy na kolcach, albo w kagańcu..

Posted

Już jesteśmy po wieczornym spacerze i nie jest tak źle jak przewidywałam.

Spotkaliśmy na "osiedlowej polanie" naszego wroga numer 1 ONka - obaj byli bez smyczy. ONek już do niego leciał wściekły ale jest w miarę dobrze ułożony i dał się przywołać właścicielowi. Po wczorajszej akcji spodziewałam się ,że Brutus będzie prowokował i sam zaczynał jak to bywało kiedyś a tymczasem widząc go zatrzymał się, najeżył , uszy do przodu i obserwował gotowy do startu. Stanowczo powiedziałam "zostań" wiedziałam, że nie ma sensu przywoływać a on mimo wszystko nie wystartował do awantury mimo, że bardzo go korciło.

Czyli jest jak dawniej -nigdy nie był idealny pod tym względem. Przynajmniej cieszę się, że nie wróciliśmy do punktu wyjścia.

Posted

filodendron napisał(a):
Można, można - a jeszcze jak jest w kagańcu typu fizjolog, to już swobodnie. Jakieś sześć lat temu też myślałam, że to rottki z nieobciętym ogonem :D
A kiedyś na forum pisała dziewczyna, która miała berneńczyka i cavalierka w analogicznych kolorach - i wszyscy myśleli, że to suka ze szczeniakiem :D


Kiedyś szłam z Brunem (ONek, wtedy 6 m-cy, już wyglądał jak miniaturka ONka) i Faustem (czarny mix laba, whippeta, border collie) i jakiś pan mnie zaczepił, wskazał na Fausta i zapytał, czy to matka tego szczeniaka ;)

:P

Posted

Mam psa rasy uznawanej za szczekliwą. Ano mam. To jakim kurna cudem mój pies potrafi nie ogłaszać całej okolicy swojego istnienia?!

Jesteśmy na spacerze... ponad 7km za nami, zabawa na psim wybiegu za nami, ja zmęczona, psy pomęczone - w jednym ręku 45kg onek, w drugim 8,5kg pudel... Psy się z lekka ścięły na wybiegu (ich pierwszy wspólny spacer...), oba są rozdrażnione. Zatrzymuję się przed przejściem, a drugą stroną ulicy idzie pan z pieskiem, sznaucerem mini. Jak to to się rozdarło.... no nic, przechodzimy - to jedyna droga do domu, no chyba że chce iść z dwoma psami przy głównej drodze po wąskim chodniku - tam ciężko przejść z samym Lennym, bo wąsko, a co dopiero z dwoma psami...) Pan miast zareagować na jazgot psa, albo chociaż się z nim oddalić stanął. no ok... przejście za szerokie nie jest, ale jakoś się minąć musimy... (dodam, że Pan mógł zejść na trawkę, wtedy zamiast 1m mielibyśmy prawie dwa... ale pan staną na chodniku, więc nie zależnie czy przeszłabym trawką czy chodnikiem, miałabym taką samą przestrzeń... bo staną idealnie na środku..) ściągnęłam smycze, warknęłam na Dina bo już widzę że się zasadza, a on takiego malucha to kagańcem by połamał... warknęłam na Lennego bo już popiskiwać zaczyna, czyli albo zacznie ciągnąć do psa, albo wda się z nim w pyskówkę... i idziemy... Psy pięknie minęły jazgota :) byłam z nich dumna :) ale mimo że byliśmy już dobre 5m dalej, szczekanie nie ustawało... pies darł japę dalej... więc przyspieszyliśmy. Jazgot się skończył, więc znów zwolniłam, nie będę biec, bo psy zmęczone a przed nami jeszcze ponad 7km żeby wrócić do domu... poluźniłam smycze i psiska zaczęły wąchać krzaczki... jeden sik, drugi sik.. no to ten pierwszy musi poprawić... chwilę to zajęło.. i za plecami znów słyszę jazgot :/ pan zamiast zamienić się w buraka, że własnego psa nie może uspokoić zaczął na mnie krzyczeć, bo on PRZEZE MNIE nie może spokojnie przejść, bo jego pies na moje szczeka o.O' zaczęłam się zastanawiać co w tym obrazku nie pasuje ?! i naglę zrozumiałam! olśniło mnie! bo to ja powinnam być tą nie zadowoloną :P na początku grzecznie, że to on mi przeszkadza, ja nad psami panuję, a on nie i to nie moje drą japę... pan zaczął od gówniar - a tego nie lubię, mogą mi walić na ty, a co mi tam, ale gówniarą nie jestem i sobie nie życzę takiego słownictwa... więc wyjaśniłam panu, że lepiej żeby się ulotnił, bo ten pies (wskazanie na Dina, który znów się zaczął zasadzać :/ ) waży prawie tyle co ja i jak go nie utrzymam to jego pies już nigdy nie zaszczeka i będzie po problemie z ironicznym uśmieszkiem popuściłam Dinowi smycz a ten jakby na życzenie wystawił ząbki XD

Nie spodziewałam się że można tak szybko iść XD i tak wytrwale ciągnąć za sobą jazgota! i nagle przejście stało się możliwe! mimo że moje dwa potwory tam stały i wąchały krzaczki! ;)

Zauważyłam jeden plus wychodzenia z Dinem i Lennym jednocześnie - wszyscy zapinają psy na smycz jak nas widzą! to jest piękne, bo wiem, że żaden pies nie podbiegnie żeby sobie po Lennym poskakać XD trochę smutne jest to że ludzie nadal próbują pchać łapy do Lennego i go głaskać, ale kiedy podchodzi Dino się przywitać to uciekają :/ a Dino bardzo lubi głaski... zwłaszcza że ostatnio zwalczyliśmy jego aspołeczne zachowania i odnajduje przyjemność w głaskach od obcych...

Posted

sachma napisał(a):
Mam psa rasy uznawanej za szczekliwą. Ano mam. To jakim kurna cudem mój pies potrafi nie ogłaszać całej okolicy swojego istnienia?!


Mój też! Teraz już też. Jaram się tym ciągle :lol:


sachma napisał(a):
Zauważyłam jeden plus wychodzenia z Dinem i Lennym jednocześnie - wszyscy zapinają psy na smycz jak nas widzą! to jest piękne, bo wiem, że żaden pies nie podbiegnie żeby sobie po Lennym poskakać XD


Dokładnie. Samą moją Tori kto by się przejmował? Mały yorczek nic nie zrobi, więc wszystkie pieski podbiegają i zaczepiają.
Do Iwana czy do Tori, gdy Iwan jest obok jeszcze się nie zdarzyło, by pilnowany pies (w sensie taki, który nie biega samopas) podbiegł, bo zawsze znajduje się smycz. To jest dobre.

Posted

Sachma, ja tak przy okazji gratuluje sukcesu pierwszego wspólnego spaceru, bo tak podczytywałam o Twoich planach i ciekawa byłam, jak pójdzie :)

U nas na osiedlu była sznaucerka miniaturka o imieniu Iskierka, my o niej mówiliśmy Siekierka.. Wiecie, była jedynym psem w moim życiu, który mnie łapał za spodnie. A dlaczego? Bo pani kupowała w kiosku gazetę, a pies latał po całym przystanku i atakował ludzi. Coś kiedyś musiało się zdarzyc, bo pewnego dnia znalazła się smycz i nawet kaganiec dla tej małej wydry.

Dzis za to szłam do sklepu i mijałam faceta, który chciał chyba wychowawczo udusić psa smyczą. Ja ich mijam, pies na mnie uwagi nie zwrócił, a ten psa szarpie, zeby jak najdalej ode mnie. A pies piękny był swoją drogą... Taki do kolan, dość drobnej budowy, czarny z przeświecającym srebrnym podszerstkiem, uszy jak nietoperz i jasnobłekitne oczy. Dokładnie taki pies, jak mi się najbardziej podobają - czarny z jasnymi oczkami, wygląda jak demon :D (Tak, kiedyś mogła bym miec takiego...)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...