strix Posted January 20, 2012 Posted January 20, 2012 Victoria napisał(a):Jak zachowuje się pies psiknięty gazem..?? Piszczy, ucieka.. widzi cokolwiek?? Najczęściej się zatrzymuje, odwraca i odchodzi. Nie trzeba koniecznie trafiać w oczy, w okolice pyska wystarczy, bo pies ma dużo bardziej wrazliwy węch niż człowiek i go taki gaz szybko dosiega. Tylko, że ja nie polecam gazu w żelu, bo przykleja się do włosów psa i moze zrobić krzywdę (poparzenie skóry, poparzenie wewnętrzne jeśli pies zliże). Pies bedzie się meczył a Ty możesz bulic za weta jeśli Ci udowodnią, że to Ty psiknęłaś. Zwykły gaz wystarczy, bo pies ma wrażliwszy nos niz człowiek, a Ty nie ryzykujesz trwałego uszkodzenia psa. Quote
Asia&Kleo Posted January 20, 2012 Posted January 20, 2012 Victoria napisał(a):Asia, ale pies nie piszczy? Zastanawiam się jakie sznse ma 21kg w starciu z ONem..? Nie, sprawia to jedynie dyskomfort. Strix dokładniej dopisała o podrażniającym działaniu gazu na psi nos, zapomniałam o tym dodać:lol: Ale, że dostępne są w postaci żelu, pierwsze słysze. Tylko należy pamiętać, że taki gaz pieprzowy również nie daje 100% gwarancji tego, że pies nie zaatakuje lub odejdzie w spokoju. Różnie bywa, człowiek w takiej chwili jest zdenerwowany, może przypadkiem nie trafić tym gazem w psa itp. A z drugiej strony lepszy taki bajer niż kopanie psa w oślep, co może się skończyć krzywdą psa lub obrażeniami u człowieka. Quote
panbazyl Posted January 20, 2012 Posted January 20, 2012 Asia&Luna napisał(a):Nie, sprawia to jedynie dyskomfort. Strix dokładniej dopisała o podrażniającym działaniu gazu na psi nos, zapomniałam o tym dodać:lol: Ale, że dostępne są w postaci żelu, pierwsze słysze. Tylko należy pamiętać, że taki gaz pieprzowy również nie daje 100% gwarancji tego, że pies nie zaatakuje lub odejdzie w spokoju. Różnie bywa, człowiek w takiej chwili jest zdenerwowany, może przypadkiem nie trafić tym gazem w psa itp. A z drugiej strony lepszy taki bajer niż kopanie psa w oślep, co może się skończyć krzywdą psa lub obrażeniami u człowieka. oj tam oj tam, my tu w Pl tez niedoinformowani, że kryzys na świecie, ale nie u nas (bo do nas wszystko z opóźnieniem przychodzi) Quote
sachma Posted January 20, 2012 Posted January 20, 2012 bo Polska to taki kraj, że się nawet kryzys nie udał :P Quote
panbazyl Posted January 20, 2012 Posted January 20, 2012 sachma napisał(a):bo Polska to taki kraj, że się nawet kryzys nie udał :P no to już zakrawa na chamstwo :diabloti: Quote
Asia&Kleo Posted January 20, 2012 Posted January 20, 2012 panbazyl napisał(a):no to już zakrawa na chamstwo :diabloti: Niestety, Polska schodzi na psy :D Quote
Yorkomanka Posted January 21, 2012 Posted January 21, 2012 (edited) bo Polska to taki kraj, że się nawet kryzys nie udał :P mam nadzieję że i ACTA się nie uda:wallbash: W środę wyszłam z psami na wieczorne siku patrze a tu średni kundel sobie łazi bez smyczy pan ze smyczą w ręce jakieś 10m dalej. Próbuję jakoś pieska ominąć ale nie zauważył nas i podszedł bo czemu by nie? Pan mówi żeby się nie bać on nie gryzie itp... tylko co z tego skoro mój tak? Pan idzie po pieska w tempie chyba nawet gorszym od żółwia. W tym czasie piesek zdążył obwąchać sobie Odinka i podszedł do Urwisa nie mogłam za bardzo odejść... Urwis standardowo chop na pieska i próbujemy gwałcić. Odciągałam go ale piesek się sam przybliżał aż w końcu wywalił go na ziemię:mad: Niby nic takiego mu nie zrobił tylko przytrzymał i nawarczał więc czekałam aż pan który nagle dostał przyspieszenia go zabierze. Wolałam nie pchać tam łap bo jeszcze by mnie któryś udziabał a jak znam życie to pewnie mój:loveu:. Skończyło się na ubrudzonym ubranku i wystraszonym psie ale czy usłyszałam chociaż głupie przepraszam? nie. Pan tylko zrobił psu wywód o tym że tak nie wolno jeszcze do takiego małego pieska... i teraz będzie chodził na smyczy bo go chyba popier... Edited January 21, 2012 by Yorkomanka Quote
evel Posted January 21, 2012 Posted January 21, 2012 A mnie taka refleksja naszła. Już pomijając to, że jedni mogą chodzić z psami na smyczach, nawet w kagańcach, albo i bez akcesoriów, ale pod kontrolą, a drudzy najwyraźniej nie, bo im nie pozwala duma czy coś tam... Dzisiaj mijał nas ON z młodym chłopakiem. Smyczy niet, kagańca niet. Chłopak zorientował się dość późno, że nie jest sam na osiedlowej alejce, złapał ONka za obrożę, ONek zaczął się pruć i podskakiwać, chłopak pojechał za nim trochę po śniego-lodzie (w tym momencie się modliłam, żeby jednak go utrzymał), wytarmosił go obok nas (od razu jak ich zobaczyłam, przezornie zeszłam na alejkę i usadziłam Zuza), przelazł i pięć metrów dalej znowu puścił luzem. Ja bym chyba osiwiała, gdybym musiała sukę łapać "na szczupaka" za każdym razem jakby widziała innego psa :roll: A wystarczyłaby choćby smycz... I mini-statystyki. Zu przyjechała do mnie w marcu 2010 roku. Od tamtej pory spotkałyśmy jednego "owczarka niemieckiego", który się na nią nie rzucił z pianą. I niech mi ktoś powie, że z owczarkami i owczarkowatymi jest wszystko w porządku :roll: Quote
Yorkomanka Posted January 21, 2012 Posted January 21, 2012 w mojej okolicy są bardzo normalne owczarki z większością mogę spokojnie pozwolić swojemu kurduplowi się przywitać :) tylko z 3 na 10 które znam jest coś nie tak:p ale chyba najlepiej z nich jest wychowana Saba sąsiada która w życiu nie widziała smyczy :p Quote
gops Posted January 21, 2012 Posted January 21, 2012 evel napisał(a): I mini-statystyki. Zu przyjechała do mnie w marcu 2010 roku. Od tamtej pory spotkałyśmy jednego "owczarka niemieckiego", który się na nią nie rzucił z pianą. I niech mi ktoś powie, że z owczarkami i owczarkowatymi jest wszystko w porządku :roll: zależy chyba od miejsca zamieszkania u nas na osiedlu jest z 7 onków , i tylko jeden się zawsze rzuca, 2 reagują na zaczepki mojej rzucaniem sie a reszta w 100% ja olewa. za to mamy masę ttb i 3/4 to rzucające się kupy mięsa , kilka zaledwie nie reaguję wcale. Quote
Beatrx Posted January 21, 2012 Posted January 21, 2012 evel napisał(a): I mini-statystyki. Zu przyjechała do mnie w marcu 2010 roku. Od tamtej pory spotkałyśmy jednego "owczarka niemieckiego", który się na nią nie rzucił z pianą. I niech mi ktoś powie, że z owczarkami i owczarkowatymi jest wszystko w porządku :roll: nie jest. i z ich właścicielami również, skoro, chociazby na przykładzie tego chłopaka, właściciel nijak nie reaguje jak pies się rzuca na innego. ale w sumie ja się tym psom nie dziwię, też bym się wkurzała na wszystko co się rusza jakbym miała tyle ruchu i zajęcia co kot napłakał. no bo jak może się zachowywać zwierzątko stworzone do pracy z człowiekiem, które jest wyprowadzane jedynie na spacer fizjologiczny na pół godziny wokół bloku? Quote
ajeczka Posted January 21, 2012 Posted January 21, 2012 W najbliższej okolicy jest kilka onków. Osobiście znam sukę i jej syna, świetne psy, dobrze ułożone, poza posesją chodzą na smyczy. Inne też są ok, tylko te dwa z wymienionej posesji są niewychowywane. Latają luzem bez jakiejkolwiek kontroli. Mamy już kilka filmów na komórce i chyba pofatyguję się z tym do SM. Sama mam psa w typie ttb i bardzo się staram go dobrze wychować. Nie atakuje, ale potrafi się bronić. Na osiedlu są jeszcze 2 suki ttb, obie kochane i zabawowe. Biegają z innymi psami bez konfliktów. Agresywny jest labrador, rzuca się nie tylko na mojego psa, ale też na mnie i mojego M. Quote
a_niusia Posted January 21, 2012 Posted January 21, 2012 evel napisał(a):A mnie taka refleksja naszła. Już pomijając to, że jedni mogą chodzić z psami na smyczach, nawet w kagańcach, albo i bez akcesoriów, ale pod kontrolą, a drudzy najwyraźniej nie, bo im nie pozwala duma czy coś tam... Dzisiaj mijał nas ON z młodym chłopakiem. Smyczy niet, kagańca niet. Chłopak zorientował się dość późno, że nie jest sam na osiedlowej alejce, złapał ONka za obrożę, ONek zaczął się pruć i podskakiwać, chłopak pojechał za nim trochę po śniego-lodzie (w tym momencie się modliłam, żeby jednak go utrzymał), wytarmosił go obok nas (od razu jak ich zobaczyłam, przezornie zeszłam na alejkę i usadziłam Zuza), przelazł i pięć metrów dalej znowu puścił luzem. Ja bym chyba osiwiała, gdybym musiała sukę łapać "na szczupaka" za każdym razem jakby widziała innego psa :roll: A wystarczyłaby choćby smycz... I mini-statystyki. Zu przyjechała do mnie w marcu 2010 roku. Od tamtej pory spotkałyśmy jednego "owczarka niemieckiego", który się na nią nie rzucił z pianą. I niech mi ktoś powie, że z owczarkami i owczarkowatymi jest wszystko w porządku :roll: mloda u mnie od polowy wrzesnia 2010 i spotkalismy takie dokladnie 3. ale i tak to, ze jeden na nia napadl i przez to miala rtg, rezonans (a to bylo szczegolnie uciazliwe ze wzgledow finansowych), miesiac rehabilitacji i siedzenia w chacie (co przy trybie zycia tego psa bylo dla nas gorsze niz rezonans), skresla tamte trzy. moj mlodszy pies w ogole niczego sie nie boi i jak jakis owczar do nich sie pruje, to ona albo patrzy na niego jak na swira albo sporadycznie-bo jest jeszcze mala a poza tym odkryla juz, ze tego nie pochwalam, odpyskowuje dosadnie. obawiam sie, ze niedlugo ktoremus odgryzie ogon-a w przeciwienstwie do mojej starszej suki, mala zapowiada sie na mocna i duza dziewczyne:))) u nas jest babka, ktora chodzi po parku z owczarkiem, ktory nienawidzi innych psow bez smyczy-niby ma pileczke i on sie nia bawi, ale juz duzo razy widzialam probe ataku na psa z jego strony i raz jej pies zainteresowal sie moimi, ktore juz byly bez smyczy i weszyly za wiewiorkami, ale babka wie, jakie mam psy, wiec nawet nie probowala wyskoczyc do mnie, ze sa bez smyczy (tak jak to jej sie zdarzalo do innych wlascicieli), tylko tez na szczupaka zlapala swojego kundla, a my spokojnie oddalilysmy sie za wal na pole. jset tez wielki owczar na linie, ktory juz duzo razy przeciagnal swoim panem po trawie. a najlepsza jest babka, ktora ma pochodna owczara. przez cale dziecinstwo mojej starszej suki, ten kundel wyskakiwal na nas w najmniej spodziewanych momentach tak, ze natychmiastowa reakcja byla niemozliwa. mnostwo razy tlumaczylam babce, ze to skandal, kila razy wdalam sie w nia w pyskowke i nie tylko ja...a ona zawsze mowila, ze "jej pies pokazuje, kto tu rzadzi i nie mam pojecia o socjalizacji psa i moj szczeniak bedzie agresywny do psow". mloda jest juz dorosla suka, w ogole nie jest agresywna. za to tamta na szczescie wszystkich okolicznych psiarzy skonczyla na smyczy, bo jej "pokazywanie kto tu rzadzi", ktorego nikt nie kontrolowal, skonczylo sie tym, ze jest na maksa agresywna i jak mija drugiego psa to az sie w niej gotuje. ja nienawidze owczarkow niemieckich. a moje psy maja roznych znajomych: i cane corso i ttb, dobrze bawia sie tez z malymi pieskami. ale jak widze owczara, to szykuje buta:))) Quote
Asia&Kleo Posted January 21, 2012 Posted January 21, 2012 Zwyczajnie ttb, laby i ONy stały się ofiarą pseudohodowli. Ostatnimi czasy panuje moda na te rasy. Jeśli jest mowa, że spotykacie na spacerach wyrośnięte labradory i powykrzywiane owczarki i widać na wstępie, że z pseudo;) Quote
a_niusia Posted January 21, 2012 Posted January 21, 2012 ale np amstaffa tez znamy jednego z pseudo i mimo ze nienawidzi innych samcow, dla dziewczyn jest dzentelmenem. ja go uwielbiam. Quote
wikikoniki Posted January 21, 2012 Posted January 21, 2012 ajeczka napisał(a):W najbliższej okolicy jest kilka onków. Osobiście znam sukę i jej syna, świetne psy, dobrze ułożone, poza posesją chodzą na smyczy. Inne też są ok, tylko te dwa z wymienionej posesji są niewychowywane. Latają luzem bez jakiejkolwiek kontroli. Mamy już kilka filmów na komórce i chyba pofatyguję się z tym do SM. Sama mam psa w typie ttb i bardzo się staram go dobrze wychować. Nie atakuje, ale potrafi się bronić. Na osiedlu są jeszcze 2 suki ttb, obie kochane i zabawowe. Biegają z innymi psami bez konfliktów. Agresywny jest labrador, rzuca się nie tylko na mojego psa, ale też na mnie i mojego M. Mój wujek też ma agresywnego laba... W wakacje go sobię biorę na wieś i próbuję wychować ale nie potrafię nad nim zapanować, raz rzucił się na małego haszczaka mojej koleżanki a wujek się śmiał i mówił, że nic mu przecież nie zrobił. Od tej pory nie szkolę laba bo (może i to złe podejście, ale) boję się, że pójdzie na mnie, że go nie potrafię nauczyć. Na podwórku świetnie ale poza masakra ;< Quote
Beatrx Posted January 21, 2012 Posted January 21, 2012 a_niusia napisał(a): u nas jest babka, ktora chodzi po parku z owczarkiem, ktory nienawidzi innych psow bez smyczy-niby ma pileczke i on sie nia bawi, ale juz duzo razy widzialam probe ataku na psa z jego strony i raz jej pies zainteresowal sie moimi, ktore juz byly bez smyczy i weszyly za wiewiorkami, ale babka wie, jakie mam psy, wiec nawet nie probowala wyskoczyc do mnie, ze sa bez smyczy (tak jak to jej sie zdarzalo do innych wlascicieli), tylko tez na szczupaka zlapala swojego kundla, a my spokojnie oddalilysmy sie za wal na pole. psa puszcza bez smyczy a ma pretensje o to, ze inni swoje psy też puszczają?:-o Quote
Asia&Kleo Posted January 21, 2012 Posted January 21, 2012 a_niusia napisał(a):ale np amstaffa tez znamy jednego z pseudo i mimo ze nienawidzi innych samcow, dla dziewczyn jest dzentelmenem. ja go uwielbiam. Bo kupno psa z pseudo to jedna wielka loteria;) Jednego razu trafi się wspaniały pies, bardzo podobny pod względem wzorca rasy i idealny charakter, a kolejny psiak będzie cierpiał przez choróbstwa (choroby nie tylko fizyczne, ale też psychiczne)... Quote
wikikoniki Posted January 21, 2012 Posted January 21, 2012 Asia&Luna napisał(a):Bo kupno psa z pseudo to jedna wielka loteria;) Jednego razu trafi się wspaniały pies, bardzo podobny pod względem wzorca rasy i idealny charakter, a kolejny psiak będzie cierpiał przez choróbstwa (choroby nie tylko fizyczne, ale też psychiczne)... TAki Off... Jak ja się cieszę, że trafiłam na pseudo "wspaniały pies, bardzo podobny pod względem wzorca rasy i idealny charakter" :loveu: Quote
a_niusia Posted January 21, 2012 Posted January 21, 2012 Asia&Luna napisał(a):Bo kupno psa z pseudo to jedna wielka loteria;) Jednego razu trafi się wspaniały pies, bardzo podobny pod względem wzorca rasy i idealny charakter, a kolejny psiak będzie cierpiał przez choróbstwa (choroby nie tylko fizyczne, ale też psychiczne)... kupno psa to jest zawsze loteria. szczegolnie w polsce. zeby nie bylo: mam dwie rodowodowe suki i zarejstrowany przydomek w zkwp. Quote
Asia&Kleo Posted January 21, 2012 Posted January 21, 2012 a_niusia napisał(a):kupno psa to jest zawsze loteria. szczegolnie w polsce. zeby nie bylo: mam dwie rodowodowe suki i zarejstrowany przydomek w zkwp. Tak, dokładnie. Dlatego niektórzy ludzie sprzeciwiają się nowej ustawie o zwierzętach bez rodo, bo mają w domu psy bezpapierowe, które niczym się nie różnią od tych zarejestrowanych w zkwp. To jeden takich tematów, które zawsze były i będą wzbudzać kontrowersje (jak na przykład sterylka i kastracja) [SIZE="1"]btw Twoje gordony są śliczne, jedna z moich ulubionych ras Quote
a_niusia Posted January 21, 2012 Posted January 21, 2012 :))) ale tylko jedna z nich pochodzi z pl:)) obie jednak dziekuja za komplement:)) Quote
Victoria Posted January 21, 2012 Posted January 21, 2012 Dziękować za wszystkie rady dot. gazu :) Hehe, jak ide z Basterkiem to wszyscy tak pięknie swoje psy zapinają:diabloti: Nawet jeden pan z ONem, kiedy mijaliśmy się na trawce między torami, to złapał swojego psa i puścił jakieś 10m dalej dopiero. Jbc mój był na smyczy, żeby nie było, że psem na torach biegam:evil_lol: A jak szłam z małymi, to nikt się jeszcze nie pofatygował po smycz.. Widziałam ostatnio chłopaka z ONem na smyczy i w kagańcu:cool3: A niedaleko mnie mieszka kolega wychodzący z JRT ZAWSZE na smyczy Znałam pana, który chodził z ONem. Pies anioł:loveu:. Czasami na smyczy, czasami nie, nikogo bez pozwolenia nawet nie powąchał. Quote
Izura Posted January 21, 2012 Posted January 21, 2012 Beatrx napisał(a):psa puszcza bez smyczy a ma pretensje o to, ze inni swoje psy też puszczają?:-o Mnie spotkał zaszczyt być okrzyczanej przez panią, która psa puściła i podleciał do mojego zasmyczowanego. Bo przeze mnie musiała za nim pobiec bo jeszcze kundel by zeżarł jej Pimpusia. Quote
filodendron Posted January 21, 2012 Posted January 21, 2012 Na spacerze w lesie mąż zrobił parę eksperymentów z gazem pieprzowym - psiknął na drzewo, powąchał, w sumie pieczenie poczuł dopiero po polizaniu palca, którym dotknął tego gazu (jest w takim płynie-żelu i ma ważny termin "do spożycia"). Szczerze mówiąc, jakoś nie wierzę, żeby to mogło być skuteczne w przypadku, gdy atakuje pies (prawdziwie atakuje, a nie tylko struga chojraka). Trzeba by mieć sporo szczęścia, żeby trafić prosto w otwarte oczy albo do pyska, bo tak ogólnie w pysk, to nie wiem, czy tylko dodatkowo nie rozdrażni agresora. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.