Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

czyzby uczyli sie na swych błędach?te smycze rozciagane to niezły wynalazek nawiasem mówiąc,niby pies na smyczy a ma szerszy "zasięg"niz na zwykłej.no i nikt się nie przypieprza,że pies luzem lata

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

[quote name='ladySwallow']Ludzie - załóżcie osobny temat!
OK, dokończę na PW chociaż by dla wiedzy psychologicznej, bo przypadek jest zaiste ciekawy :p

Posted

[quote name='Martina']Wiem, że nie są to wielkie koszty dla ludzi pracujących , ale powiedz to emerytkom, które na co dzień karmią swojego pieska rarytasem Puffi , albo skrajnie nieodpowiedzialnym osobom, które miałyby środki na kastrację a jednak z jakiegoś powodu szkoda im wydać pieniądze na ten cel :/ . Niestety tak też bywa.[/QUOTE]
wiesz co - emerytki nie karmia swoich zwierząt takimi rzeczami z oszczędności, bo akurat w naszym spoleczenstwie emeryci to ludzie ze stalymi (!) dochodami (na wsiach jak jest emeryt w domu to luksus, bo za jego emeryture oplacaja inne nalezności). Emerytki są wychowane w innych czasach i dla nich takie puffi to szczyt luksusu, cos najlepszego na świecie. One zazwyczaj gotują coś zwierzakom, noszą im jedzenie a to przysłowiowe pufi to taka wisienka na tort. Poza tym gdyby emetyci tylko dla siebie mieli swoje emerytury to mieli by duzo lepiej i spokojniej, a oni mają je tylko chwile dla siebie a zaraz potem dają dzieciom/wnukom na inne wydatki i sobie zostawiają niewiele. Oczywiście nie bronię emerytów, każdy ma prawo rządzić swoim portfelem. Ale uważam, ze jak się chce to mozna zaoszczędzić albo jak pisała Sybel - jest dużo innych mozliwości. Ale trzeba chcieć. Nic więcej.

Posted

Moja babcia emerytka karmiła sukę hill'sem light, jak suce się pojawiły problemy z kręgosłupem ;) Także czasem można całkiem skutecznie uświadamiać. Suka przedtem dostawałą ryżyk i dobre mięsko z warzywami :)

Posted

[quote name='Sybel']Moja babcia emerytka karmiła sukę hill'sem light, jak suce się pojawiły problemy z kręgosłupem ;) Także czasem można całkiem skutecznie uświadamiać. Suka przedtem dostawałą ryżyk i dobre mięsko z warzywami :)[/QUOTE]

Akurat Hill's nie ma najlepszej opinii jeśli chodzi o suche karmy. To jedna z tych karm, do której wrzucają zwierzeta padłe na skutek chorób, w tym nowotworów spowodowanych chemią dodawaną im do paszy, tzw. roadkill (firmy produkujące karmę dla zwierzą podpisują umowy z zakładami usług komunalnych i te dowożą im padlinę :/) oraz.... ciała psów poddane eutanazji!

Hill's jest też naprawdę ciężko obrabiane chemicznie (a na koniec spryskiwane nasyconymi tłuszczami, żeby pieski chciały jeść).

Ja moje też karmię mięskiem, rybami, ryżem, warzywami i naturalnymi suplementami (olej z łososia, algi itp). Chyba wszystko zależy od ilości, bo żaden nie jest gruby. :)

[quote name='gryf80']czyzby uczyli sie na swych błędach?te smycze rozciagane to niezły wynalazek nawiasem mówiąc,niby pies na smyczy a ma szerszy "zasięg"niz na zwykłej.no i nikt się nie przypieprza,że pies luzem lata[/QUOTE]

Jednak się nie nauczyli, bo jak się spotkaliśmy późnym wieczorem, to szczylek już latał bez smyczy i to co gorsza po ulicy, po której jeździły taksówki rozwożące towarzystwo z klubów do domów. :/ Witki mi opadły, ale co zrobię? Znam ich stanowisko, już na ten temat rozmawialiśmy. Tutaj nie ma ani SM ani TOZu, a policja takie zgłoszenia olewa. Najgorsze, że on podbiega do moich, które lubią go coraz mniej.

Posted

o masz ci los!!no to faktycznie się nie nauczyli,strix-o hill'sie co pisałaś -tzn z czego jest robiony-to gdzieś wyczytane?jeśli tak to mogłabyś podrzucic mi link?

Posted

A ja jestem dzisiaj w szoku, pozytywnym. Mijaliśmy się w wąskim przejściu z panem z pięknym, wielkim cane corso. Pan się zatrzymał i zrobił nam miejsce, żebym swobodnie mogła przejść z moją pchłą :)

Posted

[quote name='gryf80']o masz ci los!!no to faktycznie się nie nauczyli,strix-o hill'sie co pisałaś -tzn z czego jest robiony-to gdzieś wyczytane?jeśli tak to mogłabyś podrzucic mi link?


http://www.bornfreeusa.org/facts.php?more=1&p=359

http://www.healthyhappydogs.com/DogFood

http://www.acreaturecomfort.com/truthaboutpetfood.htm

Przepraszam, że nie po polsku, ale u nas to chyba jeszcze mało znany temat.

Hill's jest produkowany przez koncern Colgate-Palmolive, btw.

Posted

[quote name='evel']A ja jestem dzisiaj w szoku, pozytywnym. Mijaliśmy się w wąskim przejściu z panem z pięknym, wielkim cane corso. Pan się zatrzymał i zrobił nam miejsce, żebym swobodnie mogła przejść z moją pchłą :)[/QUOTE]
bo mimo wszystko istnieja kulturalni ludzie :)
moja suka jest zawsze na smyczy na spacerach i jest dość przyjaźnie nastawiona do psów więc u nas w zasadzie nie istnieje problem że będzie jakieś agresywne starcie nawet jak jakiś pies luzem do niej podbiegnie .... ale ja zawsze się denerwuję takimi sytuacjami
raz tylko była lekka awanturka , jak naszą Fiskę zaatakował weimar ,
syn wyjeżdża z nią na rowerze późno wieczorem , a w zasadzie w nocy , bo wtedy jest małe prawdopodobieństwo spotkania innych psów . a widok roweru jadącego z wielką prędkością z psem na przodzie w uprzęży może zdenerwować innego psa
i właśnie zdarzyło się kiedyś takie starcie , dość niebezpieczne bo wyhamowanie było ostre ....

Posted

U nas pół na pół - ładnie minęliśmy się z duużym, nieco zakręconym na psy owczarek, za to pan od małego, agresywnego kudłacza na nasz widok spuścił go ze smyczy :roll:

Posted

[quote name='ladySwallow']U nas pół na pół - ładnie minęliśmy się z duużym, nieco zakręconym na psy owczarek, za to pan od małego, agresywnego kudłacza na nasz widok spuścił go ze smyczy :roll:

Przeżył? :evil_lol:

Posted

[quote name='ladySwallow']U nas pół na pół - ładnie minęliśmy się z duużym, nieco zakręconym na psy owczarek, za to pan od małego, agresywnego kudłacza na nasz widok spuścił go ze smyczy :roll:[/QUOTE]

Tego nigdy nie zrozumiem.

Swego czasu, jak jeszcze żył mój olbrzymi (56kg, ponad 70cm w kłębie) ONek, wyprowadzałam jego i psa rodziców. Ponieważ pies rodziców, mały kundel, miał do Onka spore 'ale' i ciągle go zaczepiał, nawet na łąkach i polach maszerował na smyczy, a ONek luzem, bo był dobrze wyszkolony i 100% odwoływalny. No i kiedyś na polnej drodze z dala od miasta natknęliśmy się na gościa z jakimś większym mixem, który widział tylko tego małego na smyczy i też spuścił swojego agresora na nasz widok! Zdziwił się bidak, jak z łanów pszenicy wypadł mój wielkopies ;) Do niczego nie doszło, bo ten agresywny pies na widok ONka dał nura w pole i tyle go widziałam. Za to mina jego właściciela - absolutnie bezcenna. ;)

Myślę, że ludzie, którzy tak robią to po prostu jacyś psychopaci, których rajcuje widok walki i krwi.

Posted

Nie wiem czy do końca w temacie...
Dzisiaj uczyłam Neskę ignorowania psów i wychodziło dobrze :)
A kiedy pan z równie niezrównoważonym ON-kiem przechodził to sam przywołał swojego psa do porządku jak nas zobaczył.

Posted

[quote name='evel']Przeżył? :evil_lol:[/QUOTE]

Tak, bo jak mnie zobaczył, to nas ominął łukiem - chyba mnie pamięta :diabloti:

[quote name='strix']Tego nigdy nie zrozumiem.

Swego czasu, jak jeszcze żył mój olbrzymi (56kg, ponad 70cm w kłębie) ONek, wyprowadzałam jego i psa rodziców. Ponieważ pies rodziców, mały kundel, miał do Onka spore 'ale' i ciągle go zaczepiał, nawet na łąkach i polach maszerował na smyczy, a ONek luzem, bo był dobrze wyszkolony i 100% odwoływalny. No i kiedyś na polnej drodze z dala od miasta natknęliśmy się na gościa z jakimś większym mixem, który widział tylko tego małego na smyczy i też spuścił swojego agresora na nasz widok! Zdziwił się bidak, jak z łanów pszenicy wypadł mój wielkopies ;) Do niczego nie doszło, bo ten agresywny pies na widok ONka dał nura w pole i tyle go widziałam. Za to mina jego właściciela - absolutnie bezcenna. ;)

Myślę, że ludzie, którzy tak robią to po prostu jacyś psychopaci, których rajcuje widok walki i krwi.[/QUOTE]

Albo ludzie, którzy zwyczajnie nie myślą... Coraz większą część społeczeństwa podejrzewam już nie o głupotę, tylko o brak mózgu...

Posted

[quote name='ladySwallow']



Albo ludzie, którzy zwyczajnie nie myślą... Coraz większą część społeczeństwa podejrzewam już nie o głupotę, tylko o brak mózgu...[/QUOTE]

Możliwe chociaż tamten pies był sporo większy od złośnika moich rodziców i z daleka już widac było, że szczerzy kły, wyrywa się i warczy, więc podejrzewam, że pan (w dresie i łysy, chociaz oczywiście nie dyskryminuję z powodu wyglądu!) chciał sobie urozmaicić niedzielny spacerek z pieskiem. Bo cieszył ryja i wołał 'no dalej' dopóki ze zboża nie wypadł mój ONek.

To było w okolicach Gorzowa Wlkp., a wszyscy wiedzą, że w tamtejszych wiochach kwitnie proceder walk psów, więc może pan chciał wykorzystać okazję. Jego pies wyglądał amstaffowato,ale był mixem.

Posted

głupota moich sąsiadów mnie przerasta .
boję się wyjść z moją agresywna suką w kagańcu ! a dlaczego ? bo mam 2 wspaniałych sąsiadów z równie agresywnymi sukami które biegają beztrosko nie mając nawet na sobie obroży , i jak je spotkam zawsze jest jatka (czyli jakieś raz w tygodniu, mieszkają klatkę obok zawsze patrzą przez okno czy ja nie idę ale co z tego) .
starałam się być odpowiedzialna mój pies nosił na każdym spacerze kaganiec dla bezpieczeństwa innych i co z tego jak wszyscy w koło mają to w du...
nie będę czekać aż będę musiała szyć psa , kaganiec zakładam dopiero jak oddale się od bloków przy których one spacerują .
wczoraj znowu wracam z pól , moja suka padnięta bo długo aportowała piłkę , jak wyszliśmy za róg bloku moim oczom na środku polanki pod blokiem ukazuję się suka jednego z sąsiadów i od razu leci na nas , moja na smyczy , nie mam gdzie uciec , dobiegła ,psy się złapały , sąsiad biegiem do nas swoją za skórę podnosi do góry bo oczywiście obroży nie ma.. przeprosił , pierwszy raz przeprosił .
na szczęście jego suka jest wielkości mojej a nie większa więc zazwyczaj walka kończy się kilkoma rankami zarówna u nas jak u niej (chyba że "nie chcąco" upuszczę smycz to moja ją przytrzyma przy ziemi i nie ma większych szkód dla nas).
ale co to za logika, wiedząc że ma się agresywnego psa wychodzić z nim bez obroży nawet a samemu stojąc pod klatka w klapkach ...
żeby to jeszcze tylko jeden taki był ale drugi sąsiad z mojej klatki jest taki sam , ostanio szłam z moją po klatce (w tej samej mieszkamy) i ta kobieta wyszła z dom i mówi do mnie" uważaj bo tam moja Saba biega bez smyczy , ja tylko na chwilkę weszłam po rękawiczki" .. pięknie zostawiła samego psa pod blokiem :crazyeye:
na szczęście ta jest już starsza (suczka) i raczej tylko straszy/szczypie podbiegając a nie rzuca się jak tamta od razu do gryzienia .
rozmów przeprowadzonych było chyba z tysiąc , a jak było tak zostało .
musiałam się wygadać , od razu mi lżej .

Posted

Gops, ja nigdy nie prowadzałem rottweilera w kagańcu. Za to zawsze na spacer z psem noszę gaz pieprzowy. Polecam. Nie robi krzywdy, a odpędza intruza aż miło. :)

Posted

ktoś puszcza większego psa na mniejszego, można to wytłumaczyć tym, ze ten ktoś jest nienormalny i chce, zeby jego pieseczek się tak 'pobawił'. ale powiedzcie mi, co miała na myśli kobieta, która na nasz widok puściła na nas agresywnego psa trzy razy mniejszego od mojego? pozbyć się go chciała, czy jak?

Posted

[quote name='Beatrx']ktoś puszcza większego psa na mniejszego, można to wytłumaczyć tym, ze ten ktoś jest nienormalny i chce, zeby jego pieseczek się tak 'pobawił'. ale powiedzcie mi, co miała na myśli kobieta, która na nasz widok puściła na nas agresywnego psa trzy razy mniejszego od mojego? pozbyć się go chciała, czy jak?[/QUOTE]

Może przestał jej się podobać i nie ma co z nim zrobić :evil_lol:

Posted

[quote name='cienkun']Gops, ja nigdy nie prowadzałem rottweilera w kagańcu. Za to zawsze na spacer z psem noszę gaz pieprzowy. Polecam. Nie robi krzywdy, a odpędza intruza aż miło. :)[/QUOTE]
pomyślę o tym ale raczej nie chciałabym tym traktować psa ze względu że to jednak sąsiedzi nasi .
musze sobie kupić rotwailera może wtedy nagle znajdą sie wszystkie smycze u sąsiadów :lol:
[quote name='Beatrx']ktoś puszcza większego psa na mniejszego, można to wytłumaczyć tym, ze ten ktoś jest nienormalny i chce, zeby jego pieseczek się tak 'pobawił'. ale powiedzcie mi, co miała na myśli kobieta, która na nasz widok puściła na nas agresywnego psa trzy razy mniejszego od mojego? pozbyć się go chciała, czy jak?[/QUOTE]
moja mniejszych od siebie nie atakuję więc wszyscy moi sąsiedzi z yorkami (a mamy ich 8) puszczają do nas swoję psy żeby się pobawiły , a zabawa polega na wiszeniu na moim psie i uciekaniu przed jej łapami którymi chce je radośnie chlasnąć w zabawie .
dziś biegało mi pod nogami 3 yorki wszystkie w czerwonych sweterkach i wyglądały identycznie nigdy nie wiem który to który :lol: dodam że są one wielkości jak głowa mojego psa więc prześmiesznie to wygląda .
jeśli byłyby agresywne nie miałabym chyba problemu , puściłabym mojego psa w kagańcu skórzanym(żeby krzywdy nie zrobiła dużej) i pewnie drugi raz by nie puścili do nas już małego agresora.

Posted

Q**wa, a ja jestem wściekła na... siebie.
W całym moim życiu z psami wypadki, kiedy pies dostał ode mnie po tyłku mogłam policzyć na połowie palców jednej ręki... do dzisiaj. :wallbash::wallbash::wallbash:

Wczoraj umówiłam się z rodzicami, że dziś kąpię psy ( zresztą w kalendarzu rodzinnym jak byk jest zaznaczone: 15 - 17 pranie stada) i przypomniałam, że jakaś tam ich pomoc będzie konieczna.
Dziś rano zaczęłam od Rubensa - wykąpałam, wyczesałam ( wczoraj też poświęciłam na czesanie 2h, a teoretycznie to obowiązek mojej mamy; w końcu to jej pies) i wysuszyłam suszarką.
Potem wzięłam się za kąpanie Willi. Młoda kąpiel zniosła spokojnie, ale jak ją zaczęłam wycierać to dostała kompletnego jobla - szarpała ręcznik, skakała i zaczęła uciekać po całym pokoju mocząc wszystko na swojej drodze. :shake:
Stwierdziłam, że nie dam rady i poszłam po posiłki. Mama odśnieżała ścieżki z tyłu ogrodu ( po jaką cholerę, nie mam pojęcia - tam i tak nikt nie chodzi) i powiedziała, żebym poprosiła ojca. Ojciec rozmawiał z sąsiadem ( no bo niby podjazd odśnieżał) i odesłał mnie do mamy :roll: Znowu sama spróbowałam wycierać Wi - która dalej radośnie zostawiała mokre ślady i za nic nie dawała się złapać. Zawołałam mamę, a ta stojąc na tarasie zaczęła mi robić wykład jak to ona ma swoje rzeczy do zrobienia i w ogóle to nie było dzisiaj w planach żadnego kąpania psów przez pół dnia ( erm.... 1.5h?) :angryy: Jakoś w środku tej tyrady Willa wskoczyła do doniczki z palmą przechylając roślinę i tytłając siebie i okolicę w ziemi.
I w tym momencie nerwy mi puściły - wydarłam się na psa, złapałam ją za kark i przyłożyłam w tyłek :wallbash::wallbash::wallbash:
Szlag jasny by to trafił... i mnie zresztą też.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...