panbazyl Posted January 13, 2012 Posted January 13, 2012 [quote name='zaba14']Ja akurat polsat przywiozłam z Polski, wiec talerza nie brałam bo nie miałam gdzie, ale telewizje polską można kupić już w Irlandii, więc troche głupio byłoby nie wziąć talerza który jest w pakiecie, a kupić nowy w sklepie za 50e... ;] a talerz odbiera tak samo... zależy gdzie mieszkasz, w poprzednim domu miałam zwykły talerz kupiony tutaj, super odbierał, teraz musiałam kupić na nowe mieszkanie siatkowaną satelite bo za bardzo tu wieje i sygnał się gubił.. nie bardzo rozumie Twoją aluzje do talerzy ;) nikt ich z Polski nie sprowadza bo się nie opłaca, a kupując tutaj to za 50e mam worek karmy dla psa... a białe skarpetki to spotykane w starszym pokoleniu, bo młodzi ludzie tak nie robią ;) nie wiem gdzie mogłaś to zauważyć.. ja mam tylko jedną zasadę, nie ufam polakowi którego znam jako "cześć" i to wszystko ;) bo nasz naród absolutnie razem się nie trzyma, rusek za ruskie pójdzie w ogień, polak polaka w niego wrzuci ;] a co do kasjerek w sklepach, niestety ja tą różnice widzę gdy przyjeżdżam do Polski, tutaj panie się uśmiechają, doradzą, nikt się nie denerwuje że utnie się pogawędkę przy kasie, że kasjerka przyniesie Ci towar, wymieni go..to czasem trwa, ale Irlandczycy to spokojny naród, nie będą przewracać oczami ;) a w Polsce robiąc zakupy czasem mam dość, ale cóż nic na to człowiek nie poradzi ;) trzeba się przyzwyczaić i do życia w Polsce, jak i w Irlandii, lub gdziekolwiek indziej ;)[/QUOTE] tu nie ma co rozumiec bo tu żadnej aluzji nie bylo - ot zwykle spostrzeżenia - na talerzu napisy z logo Polsat. Ot i wszystko. A co do bialych skarpetek - to jest taki plac w centrum Madrytu gdzie stoją ludzie szukający pracy. też tylko spostrzeżenie. Badań nie prowadzilam zadnych w tym kierunku. Aj temat sie rozwinął..... Znaczy się sterylki/kastracje. Quote
LadyS Posted January 13, 2012 Posted January 13, 2012 Dziewczyny, nie ma co tłumaczyć - z pustego i Salomon nie naleje :diabloti: Poza tym, do takich dyskusji jest masa wątków, a tutaj się zrobił wieeeelki OT. A wracając do tematu wątku - spotkaliśmy przed chwilą znów tego samego psa, który znów rzucił się na mojego... Tym razem była przygotowana i na moje głoooośne "kuuuuuurrrrrrrrrrrrrrrr*aaaaaaaaaaaaaa" pies się zatrzymał, a pan doszedł za kilka minut i stwierdził do niego "wariacie, na psie dziecko się rzucasz?!". No i to tyle reakcji. Quote
filodendron Posted January 13, 2012 Posted January 13, 2012 [quote name='Sybel']Dla wielu to jest problem sądząc po ilości psów w schroniskach (tak samo, jak dzieci w domach dziecka, ale wraz z moim zdaniem dotyczacym ludzkiej sterylizacji, aborcji itd już inna kwestia). [SIZE="1"]Tak gwoli ścisłości, bo mnie jakoś te analogie między zwierzętami a ludźmi zupełnie nie przekonują - "winnym" takiej liczby dzieci w domach dziecka jest polskie prawo, które prawa rodzicielskie traktuje jak świętą krowę. Jeżeli rodzice nie zrzekną się prawa do dziecka dobrowolnie, to oboje muszą być totalnymi psycholami, żeby sąd te prawa im zabrał. Kolejka bezdzietnych rodziców czekajacych na dziecko jest bardzo długa, ludzie chcą adoptować, ale większość dzieci ma nieuregulowaną sytuację prawną. A kiedy się ją mozolnym trudem przeróżnych organów uda wreszcie uregulować, dziecko nie jest już - brzydko mówiąc - w wieku adopcyjnym. Quote
evel Posted January 13, 2012 Posted January 13, 2012 [quote name='cienkun']Tak, na serio. Dział PWP przeglądam zawsze jak zaglądam na dogo. Edukacja ludzi tak. Kastracja już nie, a usypianie miotów to zwyczajne zabójstwo na żywej istocie. Rozumiem że wiele osób z takimi poglądami chce jak najlepiej dla psów, ale idą w złą stronę. Tak samo jak nie rozumiem zabijania zdrowych psów, tylko dla tego że są agresywne, a walka o życie psów ewidentnie chorych i kalekich, dla których akurat eutanazja byłaby ulgą w cierpieniu... To może wolontariat w schronisku by Ci rozjaśnił w głowie? Patrzenie na stada zdychających we własnych gównach szczeniaków, które się wcale na ten świat nie prosiły? Patrzenie, jak ktoś adoptujący małą kruszynkę musi patrzeć, jak ona odchodzi, w ogromnym cierpieniu, mimo intensywnego i drogiego leczenia, np. na parwowirozę? Czy Tobie się wydaje, że weterynarze schroniskowi usypiają ślepe mioty ze śpiewem na ustach? Że sterylizują aborcyjnie suki w wysokiej ciąży, bo mają z tego fun? Jak to "tylko dlatego, że są agresywne"? Czy Ty jesteś oderwany granatem od rzeczywistości? Zdrowe, piękne, bezproblemowe psy gniją latami w schroniskach, bo niechcianych psów w Polsce mamy setki tysięcy i NIE STAĆ NAS, jako państwa, żeby utrzymywać psy przewlekle chore czy agresywne? Nie ma amatorów na "normalne" schroniskowe psy, dlaczego więc liczysz, że możemy sobie pozwolić na komfort utrzymywania także psów nieadopcyjnych? A może chętnie przyjmiesz do siebie wszystkie niechciane szczeniaki, które się urodziły, bo ktoś był przeciwny kastracji albo uśpieniu miotu? Może przyjmiesz do siebie na długotrwałą, często mało skuteczną w sytuacji, gdy pies nie ma konkretnego przewodnika, rehabilitację - psy agresywne? Szlag mnie trafia jak czytam takie posty idealistów nie zdających sobie w najmniejszym stopniu sprawy o tym, jak naprawdę wygląda w PL sytuacja bezpańskich zwierząt. Zamiast kłapać dziobem, może załóż fundację i rób coś, ratuj, utrzymuj w dobrym stanie te wszystkie "ocalone mioty", "ocalone agresory", obrońco życia? No macki mi opadły i chyba długo nie wrócą do normalności. Cholera jasna no. A jak to nie trafi, to może obrazki. Źródło: Psi Anioł. I jeszcze: Nie rozumiem, jak odwiedzając PWP można wątpić w słuszność idei kastracji psów niechcianych, schroniskowych, z ulicy. Szok. I EOT. Quote
motyleqq Posted January 13, 2012 Posted January 13, 2012 [quote name='ladySwallow']Dziewczyny, nie ma co tłumaczyć - z pustego i Salomon nie naleje :diabloti: Poza tym, do takich dyskusji jest masa wątków, a tutaj się zrobił wieeeelki OT. A wracając do tematu wątku - spotkaliśmy przed chwilą znów tego samego psa, który znów rzucił się na mojego... Tym razem była przygotowana i na moje głoooośne "kuuuuuurrrrrrrrrrrrrrrr*aaaaaaaaaaaaaa" pies się zatrzymał, a pan doszedł za kilka minut i stwierdził do niego "wariacie, na psie dziecko się rzucasz?!". No i to tyle reakcji.[/QUOTE] fajne są takie reakcje. "durny, przecież to suka" :cool3: za ścianą mamy takiego milusiego yorka, który warczy na wszystko i wszystkich, nawet jak bez psa byłam to na mnie nawarczał. ale to york, można mu ;) evel, ukradam obrazek Quote
panbazyl Posted January 13, 2012 Posted January 13, 2012 [quote name='ladySwallow']Dziewczyny, nie ma co tłumaczyć - z pustego i Salomon nie naleje :diabloti: Poza tym, do takich dyskusji jest masa wątków, a tutaj się zrobił wieeeelki OT. A wracając do tematu wątku - spotkaliśmy przed chwilą znów tego samego psa, który znów rzucił się na mojego... Tym razem była przygotowana i na moje głoooośne "kuuuuuurrrrrrrrrrrrrrrr*aaaaaaaaaaaaaa" pies się zatrzymał, a pan doszedł za kilka minut i stwierdził do niego "wariacie, na psie dziecko się rzucasz?!". No i to tyle reakcji.[/QUOTE] no ale mam nadzieję, że ten przecinek slowny powiedzialas z odcieniem pozytywnym, bo panu pies się zbiesi jeszcze..... (a tak przy okazji JRT wygladają właśnie jak wieczne szczylki, zwłaszcza te szorstkowłose) Quote
panbazyl Posted January 13, 2012 Posted January 13, 2012 evel - dzieki za ten poglądowy rysunek :) bardzo obrazowy. Żeby nie powiedzieć dołujący (skojarzyło mi się od razu z panią co wypuścila parkę szczurów pod podloge.... Tylko wtedy trzeba by mocno powiększyć to drzewko.....) Quote
LadyS Posted January 13, 2012 Posted January 13, 2012 [quote name='panbazyl']no ale mam nadzieję, że ten przecinek slowny powiedzialas z odcieniem pozytywnym, bo panu pies się zbiesi jeszcze..... (a tak przy okazji JRT wygladają właśnie jak wieczne szczylki, zwłaszcza te szorstkowłose)[/QUOTE] Powiedziałam wyraźnie negatywnie, ale pies był zaszokowany, że ktoś tak może do niego mówić :evil_lol: Jednak spodziewany efekt odniosło ;) No JRT zwykle wyglądają jak szczyle, szczególnie jak otwór paszczowy mają otwarty i zieją ;) Quote
Sybel Posted January 13, 2012 Posted January 13, 2012 Wiesz filodendron, ja sama nie cierpię takich porównań, jak pies ze schronu - dziecko z domu dziecka. Po prostu człowiek z pewnym poziomem powinien miec na tyle rozwiniete poczucie etyki, morlaności, empatii, że nie porównuje dzieci i psów. No ale skoro rozmówca tak rzuca, staram się dopasować argumenty :| Sama w sumie myślę o tym, żeby kiedyś, za kilka lat, adoptowac dwójkę dzieci (poza planowana dwujką własnych), zeby dac małym ludziom w wieku dowolnym jakąś szansę na dom. Oczywiście wiadomo, czas i nasze mozliwości zrewidują plan, ale chciała bym i wiem, że nasze wspaniałe prawo rzuca taką ilosc kłód pod nogi, że sie odechciewa.. Panbazyl, miałam to samo skojarzenie. Jak mamie o tym opowiedziałam, to teraz na hasło szczur krzyczy "NIE MÓW MI NIC O SZCZURACH, BO MI NIEDOBRZE!" Quote
panbazyl Posted January 13, 2012 Posted January 13, 2012 [quote name='ladySwallow']Powiedziałam wyraźnie negatywnie, ale pies był zaszokowany, że ktoś tak może do niego mówić :evil_lol: Jednak spodziewany efekt odniosło ;) No JRT zwykle wyglądają jak szczyle, szczególnie jak otwór paszczowy mają otwarty i zieją ;) oj niedobrze, trzeba będzie psa na terapie jakąś wyslać.... niedobrze :diabloti: a tak swoja drogą - ludzie trzymajcie wlasne psy na smyczach. I o ile mniej by było problemów.... Quote
Martina Posted January 13, 2012 Posted January 13, 2012 Także coraz częściej słyszę głosy sprzeciwu odnośnie kastracji/sterylizacji. Wszyscy co tak mówią są święcie przekonani , że problem ich nie dotyczy , oni swojego psa upilnują i nic się nie stanie a w rzeczywistości bywa inaczej. Następnie nawet przy "wpadce" myślą, że jak szczeniaki są słodkie to zaraz każdy będzie chciał je adoptować. Nawet spotkałam się z jednym przypadkiem sprzedaży kundelków po 100zł. Pewna siebie pani nie sprzedała ani jednego, nawet oddać za darmo później nie miała komu i szczeniaki wylądowały w schronisku... Prawda jest też taka , że niektórym ludziom po prostu jest żal wydać parę stów na kastrację i w imię zaoszczędzenia pieniędzy wolą męczyć się z psem. Quote
LadyS Posted January 13, 2012 Posted January 13, 2012 [quote name='panbazyl']oj niedobrze, trzeba będzie psa na terapie jakąś wyslać.... niedobrze :diabloti: a tak swoja drogą - ludzie trzymajcie wlasne psy na smyczach. I o ile mniej by było problemów.... Dodam - a szczególnie, gdy widzicie, ze ktoś ma swojego psa na smyczy :roll: Quote
panbazyl Posted January 13, 2012 Posted January 13, 2012 kastracja/sterylizacja to nie az tak wielkie koszty. Można odlożyć, zaoszczędzić. I się uda. zamiast cukierkow/chipsów/piwa do skarpety i za jakiś czas będzie na zabieg. Quote
Martina Posted January 13, 2012 Posted January 13, 2012 [quote name='panbazyl']kastracja/sterylizacja to nie az tak wielkie koszty. Można odlożyć, zaoszczędzić. I się uda. zamiast cukierkow/chipsów/piwa do skarpety i za jakiś czas będzie na zabieg.[/QUOTE] Wiem, że nie są to wielkie koszty dla ludzi pracujących , ale powiedz to emerytkom, które na co dzień karmią swojego pieska rarytasem Puffi , albo skrajnie nieodpowiedzialnym osobom, które miałyby środki na kastrację a jednak z jakiegoś powodu szkoda im wydać pieniądze na ten cel :/ . Niestety tak też bywa. Quote
Sybel Posted January 13, 2012 Posted January 13, 2012 Są akcje typu Arka Noego, gdzie sie psy kastruje i sterylizuje np. na koszt miasta, za pół ceny, czy inne grosze. Są też schroniska, np. Medor w Zgierzu, gdzie schronisko oferuje zabieg za darmo. Quote
Paulina516 Posted January 13, 2012 Posted January 13, 2012 Wczoraj byłam z pytaniem, ile sterylizacja kosztuje 250, a jest tuż obok domu wet. więc mam szczęście! No to zacznę zbierać:multi: Ciekawe co ojciec powie, jak mu na stoliczek kasę wyłożę, pewnie gębę z podłogi będzie zbierał:roll: Quote
Amber Posted January 13, 2012 Posted January 13, 2012 W UK oficjalne stanowisko wszystkich liczących się stowarzyszeń behawiorystycznych jest takie, że brak sterylizacji/kastracji psa nieprzeznaczonego do rozrodu jest zwyczajnie znęcaniem się nad tym zwierzęciem. Ponieważ zwierzę w 100% podlega instynktowi i niemożność zaspokojenia owego instynktu jest torturą. A instynkt seksualny jest jednym z najsilniejszych, jeśli nie najsilniejszym. A to ciekawostka? Według wszystkich liczących się stowarzyszeń behawiorystycznych w UK torturuje mojego psa... :diabloti: Chyba dziś nie zasnę? :lol: A co powiesz w takim razie na to? Negatywne skutki kastracji samców:- jeśli zabieg wykonano poniżej pierwszego roku życia psa, znacząco wzrasta ryzyko osteosarcoma (bardzo agresywny nowotwór kości), - kilkukrotnie zwiększa ryzyko naczyniakomięsaka serca, - trzykrotnie zwiększa ryzyko niedoczynności tarczycy i psa czeka wówczas leczenie substytucyjne do końca życia, - zwiększa ryzyko upośledzenia starczego - dezorientacja w otoczeniu domowym lub zewnętrznym, problemy w kontaktach z domownikami, - trzykrotnie zwiększa ryzyko otyłości, a co za tym idzie wielu problemów zdrowotnych z nią związanych, - czterokrotnie zwiększa ryzyko nowotworu prostaty. Badania wykazują, że ponad 80% niekastrowanych psów powyżej 5 roku życia rozwija łagodny przerost prostaty. Ale kastrowane psy mają większe niż niekastrowane psy szanse na wystąpienie wysoce złośliwego nowotworu prostaty (adenocarcinoma). Kastrowane psy mają także większą skłonność do pojawienia się przerzutów w płucach, - dwukrotnie zwiększa ryzyko nowotworów dróg moczowych - zwiększa ryzyko schorzeń układu kostnego - zwiększa ryzyko nieprawidłowych reakcji poszczepiennych, - zmniejszenie masy mięśniowej, - skrócenie życia o 2 lata w porównaniu z niesterylizowanym rodzeństwem Niekorzystne skutki kastracji suk: - przy zabiegu wykonanym poniżej 1 roku życia suki, zwiększa się znamiennie zagrożenie osteosarcoma, - zwiększa ryzyko naczyniakomięsaka śledziony i serca, - trzykrotnie zwiększa ryzyko niedoczynności tarczycy, - zwiększa ryzyko otyłości, ponieważ spowolniony zostaje metabolizm organizmu - powoduje problemy z nietrzymaniem moczu - u 4-20% suk, częstomocz. Niedobory testosteronu i estrogenów indukują problemy z nietrzymaniem moczu. Pojawiają się zwłaszcza u suk (20%). Rasy większe są bardziej zagrożone tym powikłaniem( boksery do 60%), - zwiększa ryzyko zakażeń dróg moczowych, - zwiększa ryzyko zmian zapalnych pochwy, zwłaszcza u suk sterylizowanych przed osiągnięciem dojrzałości płciowej, - zwiększa ryzyko guzów układu moczowego, - zwiększa zagrożenie schorzeniami układu kostno-szkieletowego, - zwiększa zagrożenie niepożądanymi reakcjami poszczepiennymi (nawet do 40%), - zmienność nastrojów i zwiększenie agresji (ostatnie doniesienia), - zmniejszenie aktywności u psów użytkowych (a nie każdy pies jest tylko ozdobą dywanu czy kanapy), - zmniejszenie masy mięśniowej, - skrócenie życia o 2 lata w porównaniu z niesterylizowanym rodzeństwem. źródło: http://www.wilczarz.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=322&Itemid=6 To chyba podchodzi pod dogofaszyzm :diabloti:. Mam 2 suki wysterylizowane, bo miały ciąże urojone, ale tak naprawdę nie chciało mi się zmywać kropek :p Gdyby nie to, nigdy bym ich nie wycięła. Pies jajka ma i raczej będzie je miał, choć to dla niego tortury. Na pewno większe niż operacja polegająca na wycięciu gruczołów dokrewnych, które tkwią w psie tylko po to aby je usunąć. Zgodzę się, że kastracja jest dobrą metodą zapobiegania bezdomności, ale kastracja wszystkiego co się rusza jest utopijne i bezmyślne. Quote
Martina Posted January 13, 2012 Posted January 13, 2012 [quote name='Sybel']Są akcje typu Arka Noego, gdzie sie psy kastruje i sterylizuje np. na koszt miasta, za pół ceny, czy inne grosze. Są też schroniska, np. Medor w Zgierzu, gdzie schronisko oferuje zabieg za darmo.[/QUOTE] Jak ktoś się uprze, że szkoda zachodu itd. to nawet za darmo się nie zgodzi. Swojego psa właśnie uratowałam od oddania do schroniska bo mądra pancia puściła luzem sukę z cieczką z myślą , że ona się nie da dobrać do siebie innemu psu i oczywiście spacer zakończył się ciążą. Z tego co mi wiadomo po tej przygodzie sterylizacja wraz była dla niej "niepotrzebnym zachodem" Quote
strix Posted January 13, 2012 Posted January 13, 2012 (edited) [quote name='Amber']A to ciekawostka? Według wszystkich liczących się stowarzyszeń behawiorystycznych w UK torturuje mojego psa... :diabloti: Chyba dziś nie zasnę? :lol: A co powiesz w takim razie na to? Negatywne skutki kastracji samców:- jeśli zabieg wykonano poniżej pierwszego roku życia psa, znacząco wzrasta ryzyko osteosarcoma (bardzo agresywny nowotwór kości), - kilkukrotnie zwiększa ryzyko naczyniakomięsaka serca, - trzykrotnie zwiększa ryzyko niedoczynności tarczycy i psa czeka wówczas leczenie substytucyjne do końca życia, - zwiększa ryzyko upośledzenia starczego - dezorientacja w otoczeniu domowym lub zewnętrznym, problemy w kontaktach z domownikami, - trzykrotnie zwiększa ryzyko otyłości, a co za tym idzie wielu problemów zdrowotnych z nią związanych, - czterokrotnie zwiększa ryzyko nowotworu prostaty. Badania wykazują, że ponad 80% niekastrowanych psów powyżej 5 roku życia rozwija łagodny przerost prostaty. Ale kastrowane psy mają większe niż niekastrowane psy szanse na wystąpienie wysoce złośliwego nowotworu prostaty (adenocarcinoma). Kastrowane psy mają także większą skłonność do pojawienia się przerzutów w płucach, - dwukrotnie zwiększa ryzyko nowotworów dróg moczowych - zwiększa ryzyko schorzeń układu kostnego - zwiększa ryzyko nieprawidłowych reakcji poszczepiennych, - zmniejszenie masy mięśniowej, - skrócenie życia o 2 lata w porównaniu z niesterylizowanym rodzeństwem Niekorzystne skutki kastracji suk: - przy zabiegu wykonanym poniżej 1 roku życia suki, zwiększa się znamiennie zagrożenie osteosarcoma, - zwiększa ryzyko naczyniakomięsaka śledziony i serca, - trzykrotnie zwiększa ryzyko niedoczynności tarczycy, - zwiększa ryzyko otyłości, ponieważ spowolniony zostaje metabolizm organizmu - powoduje problemy z nietrzymaniem moczu - u 4-20% suk, częstomocz. Niedobory testosteronu i estrogenów indukują problemy z nietrzymaniem moczu. Pojawiają się zwłaszcza u suk (20%). Rasy większe są bardziej zagrożone tym powikłaniem( boksery do 60%), - zwiększa ryzyko zakażeń dróg moczowych, - zwiększa ryzyko zmian zapalnych pochwy, zwłaszcza u suk sterylizowanych przed osiągnięciem dojrzałości płciowej, - zwiększa ryzyko guzów układu moczowego, - zwiększa zagrożenie schorzeniami układu kostno-szkieletowego, - zwiększa zagrożenie niepożądanymi reakcjami poszczepiennymi (nawet do 40%), - zmienność nastrojów i zwiększenie agresji (ostatnie doniesienia), - zmniejszenie aktywności u psów użytkowych (a nie każdy pies jest tylko ozdobą dywanu czy kanapy), - zmniejszenie masy mięśniowej, - skrócenie życia o 2 lata w porównaniu z niesterylizowanym rodzeństwem. źródło: http://www.wilczarz.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=322&Itemid=6 Co powiem na to? Że ta strona i cytowane na niej badania już dawno została zdyskredytowane :D I ze nie będę przepisywac tutaj książek z moich studiów aby to udowodnić. I że o ile dobrze widzę, nie jest to strona żadnego stowarzyszenia z UK, więc nie rozumiem, jak jakieś polskie ideologiczne brednie miałyby świadczyć o nieprawdziwości mojej wypowiedzi? Ludzie robią różne badania i odczytują wyniki często przez pryzmat swoich własnych przekonań. Przysłowiowi 'amerykańscy naukowcy' dowiedli już wielu rzeczy, które okazały się totalnymi bzdurami. Zapytaj o to ojca Rydzyka, on bardzo lubi cytować amerykańskich naukowców :D W występowaniu raka, miedzy innymi typu sarcoma największą rolę odgrywają predyspozycje genetyczne (zły dobór hodowlany zwłaszcza wśród ras popularnych) i dodatki w złej jakości karmach. Jedynym agrumentem, który wciąż pozostaje jest ryzyko otyłości. Ale ono wynika głównie z faktu, że kastrowany pies po prostu się uspokaja, obniża mu się poziom kortyzolu i adrenaliny (hormony stresu przyspieszające przemianę materii), więc potrzebuje trochę mniej żarcia. Poza tym, jeśli przeczytasz to, co zacytowałaś, to się dowiesz, że owo rzekome ryzyko występuje wyłącznie podczas wczesnej kastracji, a więc przed 6 miesiacem życia, której ja zwolenniczką nie jestem. Według mnie optymalny czas na kastrację to około 2 roku życia u ras dużych i około 1.2- 1.5 u psów małych. Do tego czasu żaden rak sę nie rozwinie, zachowania związane z nadmiarem testosteronu nie są utrwalone a zwierzę zakończyło już rozwój na tyle, że brak hormonów nie naruszy równowagi. Co do suk to po pierwszym cyklu. Takie jest moje zdanie. EOT, bo to nie ten wątek Edited January 13, 2012 by strix Quote
Erica Posted January 13, 2012 Posted January 13, 2012 [quote name='strix'] Jedynym agrumentem, który wciąż pozostaje jest ryzyko otyłosci. Ale ono wynika głównie z faktu, że kastrowany pies po prostu się uspokaja, obniża mu się poziom kortyzolu i adrenaliny (hormony stresu przyspieszające przemianę materii), więc potrzebuje trochę mniej żarcia.[/QUOTE] Nie pozostaje. Pies sam sobie lodówki nie otworzy ;) :D Quote
strix Posted January 13, 2012 Posted January 13, 2012 [quote name='Erica']Nie pozostaje. Pies sam sobie lodówki nie otworzy ;) :D Tak ale sporo ludzi nie rozumie, że te cyferki podane na worku z suchą karmą to są dane orientacyjne i jak pies zaczyna tyć, to oczywiście winna jest kastracja. Bo przecież nie fakt, że pies się uspokoił, nie chodzi nakręcony i w związku z tym powinien jeść mniej... . ;) Quote
Amber Posted January 13, 2012 Posted January 13, 2012 Rozumiem, że naukowcy z UK są mądrzejsi od tych z USA (już nie mówiąc o polskim bełkocie, a fe!), a twoje książki ze studiów (kiedy je ukończyłaś, to bardzo ważne!?) są mądrzejsze od tamtych (podanych w przypisach). Ludzie robią różne badania i odczytują wyniki często przez pryzmat swoich własnych przekonań. To działa też w drugą stronę. kastrowany pies po prostu się uspokaja, obniża mu się poziom kortyzolu i adrenaliny Nie zawsze i nie wszędzie. Raz - może mu to obniżyć predyspozycje do pracy, dwa - kastracja nie zawsze wycisza i uspokaja. To jest ruchome, każde zwierzę reaguje inaczej. Nietrzymanie moczu u suk jest również bzdurą. Tak samo jak zmiany hormonalne. Niedoczynność tarczycy. Wchodząc na bardziej niepewny grunt, masz pojęcie, że człowiek jeszcze nie wszystko zbadał i tak naprawdę w wielu dziedzinach nie ma najmniejszego pojęcia czemu dzieje się tak, a nie inaczej? Tj jeżeli jakiś narząd, gruczoł co więcej w psie siedzi to mam wrażenie, że po coś on jest. Biologia nie jest matematyką jak to tu chyba chciałabyś przedstawić i większość rzeczy dzieje się w organizmie kompletnie po swojemu. Co do wykonywania kastracji przed 1 rokiem życia to jest to popularne w niektórych krajach. W Norwegii przynajmniej są sprawiedliwi. W PL mogę na życzenie, bez kłopotu wypatroszyć zdrową sukę, ale nie mogę już uciąć kawałka ucha. Sadź te teksty o wspaniałości kastracji wszystkim właścicielom psów ciepiących z powodu tego "zabiegu", że przynajmniej nie torturują swoich psów psychicznie. Nie bardzo rozumiem jak osoba, która twierdzi, że ma jakieś tam pojęcie o fizjologii tak kompletnie odrzuca wszelkie możliwe skutki uboczne kastracji i pieje nad tym "zabiegiem". Czy to psychiczne czy fizyczne. Quote
strix Posted January 13, 2012 Posted January 13, 2012 (edited) [quote name='Amber']Rozumiem, że naukowcy z UK są mądrzejsi od tych z USA (już nie mówiąc o polskim bełkocie, a fe!), a twoje książki ze studiów (kiedy je ukończyłaś, to bardzo ważne!?) są mądrzejsze od tamtych (podanych w przypisach). Jeszcze ich nie ukończyłam. Owszem, bo tak sie składa, że połowa tych przypisów to artykuły pisane przez panaX i panią Y w necie. Ja tez taki artykuł moge napisac, tylko po co? Natomiast nieliczne przytoczony źródła wyraxnie różnicują kastrację wczesną i późną i wskazują, że to wczesna kastracja moze mieć takie skutki uboczne. Może, ale ryzyko jest bardzo małe. Może się podszkol z angielskiego na tyle, żeby przeczytać te teksty w oryginale, to wtedy dopiero zobaczysz, jaka tendencyjna jest ta lista, którą przytoczyłaś. [quote name='Amber']Nietrzymanie moczu u suk jest również bzdurą. Nie jest, ale dotyczy suk sterylizowanych przed 3. miesiacem życia. Jak już wielokrotnie wspomniałam, nie uważam, żeby taka wczesna sterylizacja była ok. Naprawdę, doczytaj swoje własne źródła. [quote name='Amber']Tak samo jak zmiany hormonalne. Niedoczynność tarczycy. Wchodząc na bardziej niepewny grunt, masz pojęcie, że człowiek jeszcze nie wszystko zbadał i tak naprawdę w wielu dziedzinach nie ma najmniejszego pojęcia czemu dzieje się tak, a nie inaczej? Tj jeżeli jakiś narząd, gruczoł co więcej w psie siedzi to mam wrażenie, że po coś on jest. Biologia nie jest matematyką jak to tu chyba chciałabyś przedstawić i większość rzeczy dzieje się w organizmie kompletnie po swojemu. Co do wykonywania kastracji przed 1 rokiem życia to jest to popularne w niektórych krajach. Cóż, ja nie ponosze odpowiedzialności za to, co jest popularne w niektórych krajach. W USA usypia się miliony zwierząt, bo nikt ich nie chce i nie dziwię się, że hodowcy i schroniska sterylizuja tam nawet szczeniaki. Po prostu chcą mieć pewność, że osoba, która tego szczeniaka kupi nie bedzie go rozmnażać. Moze zejdź na ziemię i wtedy okaże się, że Twoje postulaty zwyczajnie nie przystają do rzeczywistości, jaka panuje w owych 'innych krajach'. No właśnie, człowiek nie wszystko jeszcze zbadał, ale Ty już wiesz, że sterylizacja i kastracja są szkodliwe. Pomimo faktu, że miliony sterylizowanych i kastrowanych psów cieszą się długim życiem i dobrym zdrowiem i nie widac, żeby panowała wśród nich jakaś plaga chorób. Gdybyś przeczytała owe teksty odnośnikami do których się tak pasjonujesz, to byś wiedziała, że nietrzymanie moczu dotyczy psów sterylizowanych przed trzecim miesiącem życia. No,ale po co wnikać w takie niuanse, prawda? Lepiej potępić w czambuł całą procedurę. To się dopiero nazywa dojrzałość i zrozumienie faktów. [quote name='Amber']W Norwegii przynajmniej są sprawiedliwi. Byłaś? Widziałaś? Bo jedyne, co ja tu widzę to pokątny handel mieszancami, których jest za dużo i które są topione w okolicznych rzekach i stawach albo odstrzeliwane (Norwegia ma 2, po USA współczynnik ilości broni na głowę). Albo wkładane żywcem do zamrażalnika. A policja umywa ręce, bo to sprawa Mattilsynet, które nie robi nic. Ostatnio znaleziono stado huskych, które wyglądały gorzej od tych zagłodzonych dogów, o których było głośno w Polsce. I co? Nic. Nie odebrano ich właścicielowi. A właściciel tłumaczył, że nie ma na jedzenie dla nich, bo mu się rozmnożyły i jest ich za dużo. Nie wypowidaj się o czymś, co chyba znasz wyłącznie z propagandowych pisemek. Nota bene Turid Rugaas, chyba najbardziej znana norweska behawiorystka jest gorącą zwolenniczką kastracji i sterylizacji. [quote name='Amber']W PL mogę na życzenie, bez kłopotu wypatroszyć zdrową sukę, ale nie mogę już uciąć kawałka ucha. No i wyszło szydło z worka, o co tak naprawdę chodzi. Cóż, jesli nie lubisz kłapouchów to przerzuć się na owczarki niemieckie. Dopóki ktoś udowodni jakież to są korzyści z obcinania uszu (poza widzimisię właściciela), to uważam, że jest to słuszna decyzja. Sterylizacja pomaga zwierzetom przetrwać w naszym świecie, obcinanie uszu już niekoniecznie. Jak chcesz o tym dyskutowac, to załóż osobny wątek,bo to nie jest miejsce na dyskusję o tym, że masz żal do prawodawcy, bo sterylizacja jest legalna a kopiowanie uszu nie. W Norwegii też jest nielegalne za to sterylizacja i kastracja już nieługo bedą. Teraz też są legalne w określonych sytuacjach (np. problemy z agresją, hiperseksualność) i sporo wetów je wykonuje na życzenie, bo mają swój rozum. Norweska legislacja jest zwyczajnie stara, ot co. I pozwala na kastrowanie kotów i koni bez podawania powodów, ale nie psów. Ciekawe, co? [quote name='Amber']Sadź te teksty o wspaniałości kastracji wszystkim właścicielom psów ciepiących z powodu tego "zabiegu", że przynajmniej nie torturują swoich psów psychicznie. Nie bardzo wiem, czy to jest po polsku napisane? W każdym razie z checią pogadam znimi bezpośrednio, nie musisz robić tutaj za obrońcę uciśnionych. Pomijam fakt, że większość zwierząt cierpi przez weterynarzy wałkoni, którzy spartaczyli robotę i to nie sama procedura jest winna. Może o tym tez poczytaj. [quote name='Amber']Nie bardzo rozumiem jak osoba, która twierdzi, że ma jakieś tam pojęcie o fizjologii tak kompletnie odrzuca wszelkie możliwe skutki uboczne kastracji i pieje nad tym "zabiegiem". Czy to psychiczne czy fizyczne. Nieczego nie odrzucam. Po prostu nie potępiam w czambuł, jak Ty. Zbyt wczesna kastracja owszem, może mieć niepożądane skutki, ale ja wcale nie jestem jej zwolenniczką. Jednak rozumiem, że czasami nie ma innego wyjścia. Jak np. w amerykańskich schroniskach, gdzie wydają wyłącznie wysterylizowane zwierzęta, w tym szczeniaki. Ja im się nie dziwię. Edited January 13, 2012 by strix Quote
strix Posted January 13, 2012 Posted January 13, 2012 [quote name='ladySwallow']Ludzie - załóżcie osobny temat! Ok ok, ja już ucinam dyskusję. :oops: Żeby nie było, że cały czas off topic, to właśnie spotkaliśmy na spacerku tego mieszańca, co się kilka dni temu zgubił. No i maszerował na flexi! Co prawda biegał gdzie chciał i oczywiscie podbiegł do nas, ale to już i tak coś, bo zanim zaginął, właściciele nawet nie nosili przy sobie smyczy! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.