Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='HelloKally']Ja nic o snobizmie nie wspominałam. Jedynie nie pochwalam kupowania rasy X do sportu Y, bo kundel i rasa Z się do tegoż nie nadadzą. Tak smao nie pochwalam myśi "Chcę trenować z psem tropienie! Kupie sobie beagla!" bardziej jestem za myśleniem "Skoro kupuję beagla, to warto spróbować z tropieniem"[/QUOTE]

Hihi, no to my mieliśmy bardziej egoistyczne powody wybrania rasy, którą wybraliśmy :evil_lol: Ale że jesteśmy snobami, to już wiemy - powiadomiła nas na wątku galeriowym dogomaniaczka oburzona, że kupiliśmy psa rasowego, a nie wzięliśmy najbiedniejszej biedy ze schroniska :roll:

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

ja myślę, że są ludzie i ludzie - i tak samo są ludzie od adopcji i ludzie od adopcji.
dogofaszyzmu nie określiłabym leczeniem kompleksów, dowartościowywaniem się, wywyższaniem - być może tylko dlatego, że nie trafiłam jeszcze na takich ludzi. ale jestem tutaj od paru lat, udzielam się i widzę, że i we mnie dogofaszyzm zaczyna kiełkować. i wiem, skąd się we mnie bierze.

kiedyś byłam przeciętną polką. przeciętną, czyli taką, która rozróżniała dobermany, rottweilery, amstaffy, yorki, cziły i bernardyny. no i owczarki, oczywista (wtedy nie istniały dla mnie inne owczarki niż te szprechające). myślałam, że przeznaczeniem psa jest polować na koty i hasać po łące (odwoływać? panie, kiedyś sam wróci, ja mam czas...), że pedigree to niezła karma, że skoro pies chce czekoladę, to przecież może ją dostać.
a potem trafiłam na dogo.

zaczęło się od kalejdoskopu ras, fascynacji wszystkimi po kolei (postanowienie życiowe: border collie), dyskusjach o karmie suchej (postanowienie życiowe: tylko orijen), kagańcach (postanowienie życiowe: tylko fizjologi), smyczach, weterynarzach, szkoleniu (postanowienie życiowe: tylko pozytywnie), karmie domowej (postanowienie życiowe: tylko barf), szkoleniu (postanowienie życiowe: obserwować psa), wakacjach, obozach, seminariach...

no i się wyedukowałam. nabrałam wiedzy, dystansu do siebie, poczucia odpowiedzialności za żywe stworzenie, świadomości tego ciężaru. szukałam rozwiązań najlepszych dla psa, pod każdym możliwym względem, i chciałam jak najszybciej wprowadzać je we własnym otoczeniu.
a potem zderzyłam się z życiem.

i nagle okazało się, że nie każdy musi być dogomaniakiem, nie każdy wie, co to jest kliker, że nie każdy uzna, że podawanie psu śmierdzącej surowej karmy jest fajne, że nie każdy widzi psa z tej perspektywy co ja - i się zaczęło. wylazł dogofaszyzm. szok w oczach i płomienna przemowa, przekonanie, że wszyscy muszą myśleć tak samo, w przeciwnym wypadku niegodni - i się zaczęło. zapominanie, że dom, micha i właściciel po drugiej stronie smyczy są lepsze od schroniska, a każdy ma prawo popełniać błędy. i że do swoich racji trzeba przekonywać spokojnie, powoli i profesjonalnie, ponieważ nikt nie dał mi jeszcze licencji na jedyną słuszną prawdę.

myślę, że niektórzy z nas z nadmiaru dobrej woli czasami cierpią na dogofaszyzm, ale to nie dlatego, że są złymi ludźmi. myślę, że należy im tylko przypominać po co zajmują się schroniskowcami, przypominać bezlitosne statystyki i nieludzkie warunki, żeby przypominać, że trzepnięcie w tyłek za zeżarty kapeć może być dla psa lepszym wyjściem niż uśpienie. czasami każdemu z nas może zdarzyć się zapomnieć - przecież chcemy dobrze. jeśli nam kolejny raz przypomnieć, tulimy uszy i wracamy ze swoim ego do polski, gdzie schroniska są brudne, zimne i przepełnione - i zaczynamy znowu robić to, co powinniśmy byli robić.

a jeśli ktoś okaże się być nastawiony roszczeniowo i dogofaszystowsko - zdarza się, są ludzie i ludzie. ale to przecież wśród nas jednostki, bo z tego co pamiętam, wszyscy tutaj kochamy psy, prawda?

Posted

Wszystko zależy od podejścia. Miałam pod opieką niedawno psa, w schronisku, po zabiegu - miałam szansę oddać go do domu, był chętny, taki "zwyczajny", a pies był mega bystry, aktywny, łapał w mig wszystko. Miał mieszkać na podwórku z budą, biegać sobie tam, dostawać jeść i mieć opiekę weta i tyle - no i nie wydałam. Tzn. do tego domu poszedł pies, ale inny, nie ten. I posypały się gromy, że jak to - zostawiać psa w schronie, skoro jest chętny dom? Ano tak to, normalnie - pies po kilku następnych dniach poszedł do super zakręconego na szkolenie domu. Sytuacje są różne ;) Ale może już skończmy OT.

Posted

[quote name='Soko']Hanako, od każdego może lekko zajeżdżać dogofaszyzmem, sztuka się do tego przyznać a nie zagłębić się w to jeszcze mocniej.[/QUOTE]
otóż i to. W całej całości. Mylic sie jest ludzkim odruchem, ale potrafić sie przyznac do tego to już sztuka.

Posted

Cóż. Ja miałam możliwość kupna psa z rodowodem, ale kupiłam bez, bo dla mnie rodowód był wtedy papierkiem do wystaw, a na wystawy nie zamierzałam i póki co, nie zamierzam jeździć. Jeżeli kolejny husky, to zapewne bez rodowodu, ze schronu, bo tych z metrykami jest wystarczająco i nie czuję się zobowiązana do kupowania szczeniaka, który tak czy inaczej znajdzie dom, a ten roczny już niekoniecznie. Myślę nad innymi rasami, takimi, które mnie interesują i które można byłoby popularyzować w Polsce czy za granicą, choćby gończe polskie. Nie każdy jest w stanie zaopiekować się psem schroniskowym, który może mieć jakieś nawyki, schizy i inne problemy. Niektórzy chcą psa o określonym wyglądzie charakterze i mają do tego prawo, nikomu nic do tego. Ale pisanie, że tylko rasowe, przebadane 5 pokoleń wstecz mają szanse w sporcie jest nie na miejscu i wg. mnie obrazuje przedmiotowe traktowanie psa. No i badania na dyslazje nie dają gwarancji zdrowego szczenięcia, jedynie zmniejszają ryzyko.

Posted (edited)

[quote name='a_niusia']no to chyba normalne, co?

szczerze gdyby do mnie ktos przyszedl po szczenie do sportu to bym mu powiedziala prawde: jesli myslisz np o dogtrekingu, postaram ci sie wybrac szczenie, ale jesli o agility czy frisbee, pomysl o innej rasie.

Przepraszam, jesli ktoś nie zrozumiał moich intencji, może nie wyraziłam się dość jasno.

Ja nie mam nic przeciwko szukaniu hodowców i inwestowaniu w psa do sportu czy czego tam jeszcze. Ale bardzo mi się nie podoba kiedy osoba uważająca się za miłośniczkę psów odmawia komuś prawa do szukania psa, który jej się podoba w schronisku. Przecież fakt, że ktoś chce psa w typie rasy nie oznacza, że nie może go poszukać w schronisku. Tym bardziej, że alternatywą często jest pseudohodowla.

Jeśli chodzi o niechęć Panbazyl do ciotek adopcyjnych i ich procedur, to ja mam tak samo ze 100% pozytywnymi trenerami. Zdaję sobie sprawę, że na pewno są jacyś porządnie wyedukowani (chociaż czy wtedy byliby zawsze 100% pozytywni??) ale w swojej pracy widziałam tyle psów, które nieomal skończyły z igłą, bo przez długi czas były zwyczajnie nagradzane za warczenie, agresję, nieposłuszeństwo itp i zwyczajnie nie znały żadnych granic. I wiem, że nie wszyscy tak robią, ale ci, z którymi ja się zetknęłam mają na swoim sumieniu sporo psich istnień. I dalej nie widza,co robią źle. Nie rozumieją, że 100% pozytywnym to można i trzeba być podczas nauki komend ale podczas korygowania problemów behawioralnych już niekoniecznie.

Jak widać doświadczenie kształtuje nasze przekonania czasami chyba zbyt mocno.

EOT ;) teraz już naprawdę ;)

Edited by strix
Posted

[quote name='panbazyl'][quote name='Soko']Hanako, od każdego może lekko zajeżdżać dogofaszyzmem, sztuka się do tego przyznać a nie zagłębić się w to jeszcze mocniej.[/quote]otóż i to. W całej całości. Mylic sie jest ludzkim odruchem, ale potrafić sie przyznac do tego to już sztuka.[/QUOTE]
Myslę, że będzie to piękny morał do zakończenia dyskusji.

Posted

Ja mam marzenie o kupnie 100% aussie, mam wybraną hodowlę, w marzenia wchodzi ustalony już kolor oczu, sierści i pewnie jeszcze jakieś szczególiki sobie wymyślę, ale wiem, że rzeczywistość jest różna i mogę kupić coś zupełnie innego. Zresztą ostatnio zaczynam myśleć, że rasą dla mnie są cocker spaniele, koniecznie wredne i kochane złośliwe zołzy z charakteru!, ale wiem też, że się o tym nie przekonam, póki nie spróbuję. Na wątki na dogo z biedakami wchodzę tylko jeśli wyświetlają się w tych z najnowszymi postami na str. głównej albo dostanę zaproszenie, bo inaczej by mi mozilla padła od wszystkich otwartych kart i wiem tak samo, że nie jestem w stanie pójść do schroniska i nie wyjść ze wszystkimi psami, które mi zechcą wydać.
Marzę też o prowadzeniu DT, ale wiem też, że skończyć się to wszystko może różnie. Ale nikt mi nie wmówi, że jeśli mam ochotę kupić psa rasowego tak, do sportu, to jestem BE.

Posted

[quote name='Soko']Ja mam marzenie o kupnie 100% aussie, mam wybraną hodowlę, w marzenia wchodzi ustalony już kolor oczu, sierści i pewnie jeszcze jakieś szczególiki sobie wymyślę, ale wiem, że rzeczywistość jest różna i mogę kupić coś zupełnie innego.[/QUOTE]
No właśnie, w życiu bywa różnie...
Marzyłam zawsze o rasowym, wychuchanym i super extra odlotowym labku. Skończyło się na miesięcznej czarnej kulce, która miała trafić do schronu. Była nią Luna, mix labradora. A marzenie o labie z rodo, przeszło ;)
Ale niestety Lusia trafiła zbyt szybko za TM, miała niecałe dwa lata. No i znowu szansa na psiaka z hodowli powróciła. Ale, że rzeczywistość bywa różna, tydzień po odejściu Luny, poszłam do schronu i zakochałam się w czekoladowej chudzinie:lol: Tym oto sposobem, trafiła do mnie Kleo, która okazała się być psem w typie kelpie.. (przepraszam za ot:roll:)

Posted

[quote name='panbazyl']buchachacha!!!! To nie z Ciebie a z tego, ze wierzysz w dobroczynność adopcji.... Wiesz ja od jakiegoś czasu jestem na nie i to bardzo - na nie dogofaszymowi w róznych przejawach (psy, koty, konie, fretki, szczury, myszki itp). Jak nie przedstawisz harmonogramu zajęc, planu pracy i oddzielnego konta w banku to fora ze dwora. A - jeszcze nianka do zwierzaczka adoptowanego, bo inaczej byc nie może. I oddzielne łózko z masażem.
Jak bedziesz chiała psa z adopcji mocno sie zastanów czy na pewno z Pl. O wile taniej wychodzi z USA uratowac psa przed zastrzykiem śmierci (tam nie trzymają wieki w schronach jak u nas) niz tu na miejscu sie użerać z dziwnymi ludźmi.[/QUOTE]

a to nie wiesz, że polak z reguły chce dorównać innym narodowością? niedługo będzie tak, że nie będziesz mogła pracować na pełen etat w pracy bo pies nie może siedzieć w domu 8h sam, toż to męczarnia dla zwierzaka.. ;] ;] w IRL tak jest, gdyby małżeństwo chciało adoptować psa a oboje pracują na pełen etat to psa nie dostaną ;] śmieszne, ale prawdziwe... tak wyczytałam kiedyś, a jak jest w praktyce to nie wiem ;) bo moja znajoma ktora wzieła suke z schroniska mogła ją wziąć od razu, wizyte adopcyjną miała po tygodniu ;) kazano jej lepiej zabezpieczyć ogródek, chociaż nawet potem tego nie sprawdzili ;)

Posted

Mam kundla TTB ze schroniska. Świetnie się nadaje do argility - skoczny i chętny do współpracy. W lesie szukamy zaginionych psów (na razie mamy dwa na koncie). Potrafi wytropić, a potem odprowadzić do właścicieli (jeden nie chciał go opuścić, chyba stwierdził, że znalazł obrońcę). Jak pojechałam do schroniska szukałam psa lub suki nie malutkie, niezbyt stare. Nie miałam pojęcia o TTB, a teraz świetnie się dogadujemy. Odpowiada mi energią (dużo się ruszam), zapewniamy mu odpowiednią ilość atrakcji.

Posted

[quote name='Brezyl']Oczywiście. Ponadto, to że psa roznosi, nie oznacza, że jest na tyle zdrowy, aby nie okazało się po roku czy dwóch, że ma jakieś problemy. Zaraz się dowiem, że u kundelków ze schroniska moge sprawdzić występowanie dysplazji czy padaczki 5 generacji wstecz. A po półgodzinnej sesji, sorry przetestowaniu psa strix wiedziałaby, że pies jest zdolny dojść do IPO-3, ciekawe czy przetestowałaby psa na czołówkę ?
Linki, które dałaś mówią o psach wyróżniającym się na lokalnych ringach w Stanach, tam takich championów jest na pęczki. Ja się poważnie pytałam o psy znaczące w sporcie, a takich ciekawostek to mogę ci przesłać setki.
Mam pytanis strix - jaki % w populacji Norwegi stanowią kundelki ?[/QUOTE]

nie wmówisz mi, że u psa rasowego od razu wiadomo, do jakiego etapu dojdzie... błagam Cię ;) pies to nie zaprogramowany robot, to co z nim wypracujesz, to będziesz miała.
oczywiście wiadomo, że są psy mniej i bardziej predysponowane i nie uważam, że nie można nam decydować się na rasowe psy, ale takie teksty, że psy nierasowe do niczego nie mogą dojść, za to pies rasowy to gwarancja(że co?!) sukcesu są dla mnie po prostu śmieszne.

Posted

[quote name='motyleqq']nie wmówisz mi, że u psa rasowego od razu wiadomo, do jakiego etapu dojdzie... błagam Cię ;) pies to nie zaprogramowany robot, to co z nim wypracujesz, to będziesz miała. oczywiście wiadomo, że są psy mniej i bardziej predysponowane i nie uważam, że nie można nam decydować się na rasowe psy, ale takie teksty, że psy nierasowe do niczego nie mogą dojść, za to pies rasowy to gwarancja(że co?!) sukcesu są dla mnie po prostu śmieszne.[/QUOTE]

Co Ci daje większą gwarancję zdrowia u psa i odpowiedniej do sportów obronnych psychiki, super sportowe pochodzenie przodków IPO-III i mondio III, czy kundelek nieznanego pochodzenia ? Nigdzie nie pisałam, że psy nierasowe nie mogą do niczego dojść, sama miałam psy ze schronisk, z którymi robiłam od PT-1 do PO II (takie dawne IPO). Nie chodzi o gwarancje sukcesu, ale o zwiększenie prawdopodobieństwa, że pies bedzie zdrowy i że będę mogła sie z nim pobawić w rózne sporty. Jeżeli coś nie wyjdzie to nie będę rozpaczać, to przecież w pierwszej kolejności przyjaciel i towarzysz wspólnego życia, ale wybrałam rasę i linię nastawioną na pracę z człowiekiem i czerpiącą z tej wspólnej pracy radość. Co w tym złego ? I co w tym śmiesznego ?

Posted

[quote name='zaba14']a to nie wiesz, że polak z reguły chce dorównać innym narodowością? niedługo będzie tak, że nie będziesz mogła pracować na pełen etat w pracy bo pies nie może siedzieć w domu 8h sam, toż to męczarnia dla zwierzaka.. ;] ;] w IRL tak jest, gdyby małżeństwo chciało adoptować psa a oboje pracują na pełen etat to psa nie dostaną ;] śmieszne, ale prawdziwe... tak wyczytałam kiedyś, a jak jest w praktyce to nie wiem ;) bo moja znajoma ktora wzieła suke z schroniska mogła ją wziąć od razu, wizyte adopcyjną miała po tygodniu ;) kazano jej lepiej zabezpieczyć ogródek, chociaż nawet potem tego nie sprawdzili ;)[/QUOTE]
no cos tam troche wiem.... Tylko szkoda, że tak po łebkach i powierzchownie. Bo to właśnie inne narody mogly by sie uczyc od Polaków jak adoptowac fajnie i godnie psy/koty/fretki/myszy. Ale teraz wszystko idzie w stronę taką, że to my "gonimy" Europę unijną w ich pokręconych zasadach ktorych oni sami mają dość.
Ja mam to szczęście, ze jeżdżę czasem po świecie i mam jako taki ogląd sytuacji i jestem szczęśliwa z wolnego rynku :) i tego że wybieram to co mi pasuje. I wole inwestowac w zdrowe zasady a nie dziwnie pokręcone bo cos komus w życiu nie wyszło i teraz odgrywa sie na innych.
a tak na marginesie - Polacy za granica to mój ulubiony obrazek :) Wiecie jak poznac Polaka w Madrycie? Po białych skarpetkach i sandałach (w pakiecie oczywiście, nawet do japonek białe skarpetki.... ). Na Wyspach trochę trudniej po skarpetkach, bo klimat ciut inny, ale np w Irlandii i w Polnocnej Irl uwielbialam chodzoc po miasteczkach i wiochach i gdzie był talerz cyfry albo polsatu bez pudla wiadomo kto tam mieszka :) no i polskie sklepy na Wyspach - jak chcecie cofnąc się w czasie i zobaczyć zblazowane i niezadowolone sprzedawczynie - taki sklep jest czyms wyjątkowym (no bylam w kilku, może tu generalizuję). I żeby nie było - kocham Polskę :) I tu własnie zarejestrowałam kiedyś tam swoją hodowlę psów :)

Posted

[quote name='Brezyl']Co Ci daje większą gwarancję zdrowia u psa i odpowiedniej do sportów obronnych psychiki, super sportowe pochodzenie przodków IPO-III i mondio III, czy kundelek nieznanego pochodzenia ? Nigdzie nie pisałam, że psy nierasowe nie mogą do niczego dojść, sama miałam psy ze schronisk, z którymi robiłam od PT-1 do PO II (takie dawne IPO). Nie chodzi o gwarancje sukcesu, ale o zwiększenie prawdopodobieństwa, że pies bedzie zdrowy i że będę mogła sie z nim pobawić w rózne sporty. Jeżeli coś nie wyjdzie to nie będę rozpaczać, to przecież w pierwszej kolejności przyjaciel i towarzysz wspólnego życia, ale wybrałam rasę i linię nastawioną na pracę z człowiekiem i czerpiącą z tej wspólnej pracy radość. Co w tym złego ? I co w tym śmiesznego ?[/QUOTE]

nie masz gwarancji. większe prawdopodobieństwo-owszem. ale pisałaś sugerując, że właśnie to, że pies ma rodowód, to znaczy że zajdzie daleko, a to guzik prawda i to właśnie było śmieszne ;)

Posted

[quote name='motyleqq']nie masz gwarancji. większe prawdopodobieństwo-owszem. ale pisałaś sugerując, że właśnie to, że pies ma rodowód, to znaczy że zajdzie daleko, a to guzik prawda i to właśnie było śmieszne ;)[/QUOTE]
to tak samo jak kupowanie psa po super utytułowanych rodzicach. Gwarancje masz na to że rodzice maja tytuły i tyle. To co wyrosnie ze szczeniaka to czas pokaże. moze być rownie piekny jak rodzice, piekniejszy nawet albo całkiem normalnie przeciętny lub nawet paskudny.

Posted

[quote name='panbazyl']
ech. dodoam tylko, ze w kennelu przyszly na swiat moje szczeniaki. Co prwda był otwarty, ale jednak kennel.[/QUOTE]

Normalnie hodowla kennelowa. :evil_lol:

Mnie bawi, jak ludzie mnie uznają za faszystkę, co to jest antykundlowa, bo uznaje R=R i kastrowałaby wszystko, co się da. Mam na roku na studiach pseudohodowczynię, jak otwarcie powiedziałam, co o tym sądzę, to cala grupa na mnie naskoczyła, że szczeniaczki są słodkie, a ja jestem snobką i tylko papierek się dla mnie liczy, a nie pies. Tylko jak im powiedziałam, że mam kundla w typie, odratowanego, właśnie przez takich artystów jak koleżanka pseudo powołanych na świat, to się skończyły argumenty...

No może jestem walnięta i pół świata bym najchętniej wykastrowała ;) , ale to nie znaczy, że uważam, że kundelki są gorsze. Są równie wspaniałe - niemniej wolałabym, żeby ich tyle nie było, dla dobra psów.

Posted

no kennelowa, jak nic :diabloti:

Kiedys też spotkalam taka wetke co miala misje wykastrowac wszelkie psy-samce (być moze i facetów, nie wiem, ale mówila o tym z takim entuzjazmem, że gdybym miala jaja to bym dala je sobie wyciąć :cool3: )

Posted

To zdaje się jest choroba psychiczna. Nawet jakos tam się nazywa. Jak mam być szczery, to śmieszą mnie ludzie, którzy mówią, kocham mojego pieska więc go wykastruję. Czemu nie wykastrują swojego męża, a samej nie dadzą sobie usunąć macicy? :D

Posted

Rino jest moim pierwszym wykastrowanym psem. Wcześniej miałam w domu rodziców 4 niekastrowane samce. Każdy chodził na smyczy. Mieliśmy dobermana z rodowodem, wystawowego. Na szczęście nie przekazał swoich genów. Co z tego, że piękny, skoro jego psychika była popaprana.
Teraz o Rino. Jajek pozbawili go w schronisku. Nie wiem czy mocno to na niego wpłynęło, bo jest szczupły, żywiołowy i nie da sobie w kaszę dmuchać. Może spacerować i bawić się z suczkami jak mają cieczkę i nie dostaje amoku. Tylko właściciele tych suczek źle na niego wpłynęli w dobrej wierze. Odganiali inne samce, tylko rudy mógł biegać luzem. Uznał, że wszystkie suczki są jego i już. To stado, ewentualnie mogą do niego dołączyć psy małych ras i bardzo uległe duże.

Posted

[quote name='cienkun']To zdaje się jest choroba psychiczna. Nawet jakos tam się nazywa. Jak mam być szczery, to śmieszą mnie ludzie, którzy mówią, kocham mojego pieska więc go wykastruję. Czemu nie wykastrują swojego męża, a samej nie dadzą sobie usunąć macicy? :D[/QUOTE] znam ludzi, którzy z różnych względów nie chcieli przekazywać swoich genów i podali się sterylizacji. Inni stosują metody chemiczne. Człowiek nie ma ochoty rozmnażać się co owulacja, hormony nie uderzają do głowy tak, że nie da się normalnie funkcjonować. Oprócz tego domy dziecka są dla mnie dowodem, że ludzie też nie są idealni. To moja absolutnie subiektywna opinia.

Posted

[quote name='ajeczka']znam ludzi, którzy z różnych względów nie chcieli przekazywać swoich genów i podali się sterylizacji. [/QUOTE]
Ale u nas to nielegalne jest. Poza tym nawet jak na czarnym rynku dokonuje się takich zabiegów na ludziach, to nie polega on na wycięciu narządów produkujących hormony potrzebne do normalnego funkcjonowania (nikt przecież nie rezygnuje z seksu) tylko na podwiązaniu tego czy owego. Tak na marginesie mówiąc, bo porównanie nie jest do końca zasadne ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...