Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='panbazyl']a nie pisalam, ze to gorsze od faszyzmu????? Ja też mam dzieci - o zgrozo!!!! Moje dzieci 4 i 7 lat wychowane z psami, z reszta każdemu dziecku w dzien ich narodzin - no nie dokladnie ale w okolicach narodzin zafundowalam po psie - aby wyrastały ze swoimi psimi aniołami. 2 lata temu mialam miot w hodowli, dzieci byly o 2 lata młodsze i co? wszystko ok, nikt nikogo nie skrzywdził.
też nie chce aby ktos na forum pisal co i jak mam w chacie, to moja prywatna sprawa.
Polecam więc adopcje albo ze schronów - sa bardzo przejrzyste, albo sąsiedzkie, albo zagraniczne.[/QUOTE]

Prawda jest taka, że wizyty przedadopcyjne (bo rozumiem, że tego poniekąd dotyczy dyskusja) są koniecznością - przekonałam się o tym niejednokrotnie, jak ktoś brzmiał cukierkowo przez maila/telefon, a potem okazywało się coś innego. Tyle, że jeszcze ten, kto idzie na wizytę, musi mieć w sobie "to coś" - czyli takt, kulturę. Przy "naszych" wizytach (tzn. robionych przez nas i dla nas) nigdy nie było tak, żeby ktoś na forum pisał np. o mieszkaniu, zamożności, komentował cokolwiek. Jeśli pojawiały się jakieś ale - były owszem, oznajmiane, ale na PW, przez telefon, nie publicznie. No i zwykle po wizytach takich ludzie, którzy dostają psa na DS sami z siebie zapraszają na następne wizyty, kawkę, herbatkę, ciasteczko (mnie się zdarzyło, że i na obiad, a ponoć jestem takim chamem :evil_lol: ), a ja z wieloma domami przeszłam na "Ty". Tylko to zależy od człowieka ;) No i ja piszę/mówię otwarcie, dlaczego wizyty są organizowane i co mają na celu.

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

jak ktos jest "cukierkowy" to dla mnie juz pierwszy sygnał mówiący o falszu.
Będziemy robic w Piaskach (lubelskie) projekt ze szkoleniem - calkiem niedługo nt pozawerbalnych środków przekazu (do tego w pakiecie jak zdobyć finanse na działalnośc stowarzyszen, jak nawet sie stowarzyszac itp) - to tak na marginesie.

Posted

[quote name='panbazyl']jak ktos jest "cukierkowy" to dla mnie juz pierwszy sygnał mówiący o falszu.
Będziemy robic w Piaskach (lubelskie) projekt ze szkoleniem - calkiem niedługo nt pozawerbalnych środków przekazu (do tego w pakiecie jak zdobyć finanse na działalnośc stowarzyszen, jak nawet sie stowarzyszac itp) - to tak na marginesie.[/QUOTE]

Tylko trudno używać pozawerbalnych środków przekazu przez telefon czy mail ;) Cukierkowy w tym znaczeniu - jawiący się jako dobry dom ;)

Posted

nie, bo słowa to slowa, ale jest ton głosu, przerwy w mówieniu, specyficzne słowa czy sformulowania - mozna i przez telefon -choc to już poniekąd werbalne, ale na duzym pograniczu, ale dużo łatwiej w realu (pod warunkiem, ze ten z kim rozmawiasz jest naturalny a nie po odpowiednich szkoleniach - nawet krowe mozna tak wyszkolic aby do sejmu startowała)

Posted

[quote name='panbazyl']nie, bo słowa to slowa, ale jest ton głosu, przerwy w mówieniu, specyficzne słowa czy sformulowania - mozna i przez telefon -choc to już poniekąd werbalne, ale na duzym pograniczu, ale dużo łatwiej w realu (pod warunkiem, ze ten z kim rozmawiasz jest naturalny a nie po odpowiednich szkoleniach - nawet krowe mozna tak wyszkolic aby do sejmu startowała)[/QUOTE]

Wiem, wiem - uczyłam się na szkoleniach marketingowych, na uczelni.

[quote name='a_niusia']mi sie wydaje, ze ja sie jawilam w pierwszym kontakcie jako totalnie podjarana wariatka.

ale jednak dostalam tego diabla...najniegrzeczniejszego pieska na swiecie.[/QUOTE]

No ja też wariatka, takiego maila hodowczyni wysmarowałam, że chyba dwa dni go czytała :lol:

Posted

Jeśli chodzi o psich behawiorystów mamy złe doświadczenia. Zaprosiliśmy panią do siebie, bo rudy miał problemy przy psach za ogrodzeniami (totalny amok, frustracja, wymioty i.in atrakcje). Pani przyjechała, ale nie chciało jej się wyjść z nami przed blok i przejść jakieś 200 m żeby zobaczyć zachowanie psa. Rudy w domu jest aniołkiem, pani nic mądrego nie powiedziała, wzięła 170 zł.
Z amokiem poradziliśmy sobie trenując grzeczność (chodzenie przy nodze) i rozpraszanie zabawkami. Małymi kroczkami doszłam do tego, ze rudy zaprzyjaźnił się z niektórymi pieskami i na spacerach witają się przez kratę, a już do łez doprowadziła mnie akcja, jak rudy chciał pyskiem podnieść siatkę żeby jego kumpel z nim poszedł ;-)
Jeśli chodzi o adopcje to przerobiłam osobiście tę ze schroniska. Skontaktowaliśmy się z opiekunką Rino, potem zabraliśmy go na kilka spacerów (nie mogliśmy go od razu zabrać do domu). Po miesiącu takiego poznawania się pojechaliśmy razem do nas. Ciągle jesteśmy w kontakcie z opiekunką, wysyłamy zdjęcia, odwiedzamy schronisko.
Teraz towarzyszę przyjaciółce w adopcji suczki z DT. Była wizyta przedadopcyjna, teraz jeździmy do DT i jest na prawdę fajnie. Już się nie mogę doczekać kiedy młoda będzie z nami.

Posted

no to dlatego teraz masz niegrzecznego psa.
takiego ci dali.

ja np. uwazam, ze moj jest niegrzeczny z natury, bo moj starszy pies jest bardzo grzeczny, a przeciez wychowuja go ci sami ludzie.

Posted (edited)

Ja tam absolutnie nie neguję potrzeby wizyt przedadopcyjnych i poadopcyjnych. Pracuję z psami i ich właścicielami i widzę, że to, co opisują w mailach i przez telefon naprawdę mocno różni się od rzeczywistości, więc nie sądzę, żeby w przypadku kandydatów do posiadania psa było inaczej. Zwłaszcza, że np. rynek walk psów kwitnie i zawsze dobrze jest pojechać i sprawdzić, czy w ogródku nie stoi jenny albo jakieś stare klatki itp. Innymi słowy, z samą ideą się zgadzam.

Natomiast uważam, że rozmaite faszystki i faszyści, bo trudno takie upojenie władzą nazwac inaczej, doprowadzili sprawę do absurdu. Widze po sobie - z Polski, w której bezpańskie psy sa masowo usypiane albo zagryzają się wprzepełnionych schroniskach, nie mogłam adoptować pieska, natomiast w Norwegii, gdzie nawet po bezpańskie psy są póki co kolejki, dostaliśmy go bez problemu. I to młodego szczyla, na którego był spory popyt. Jeśli chodzi o Bruna to zaufała nam najlepsza hodowla ONków w Norwegii, która hoduje psy dla policji.

Przypomina mi to zachowanie niektórych 'wyłącznie pozytywnych' trenerów, wg których zdrowego psa lepiej usadzić psychotropami, bo przecież kto to wdział, żeby pokazać psu trochę dyscypliny (co z resztą jest naturalną potrzebą psa jako zwierzęcia społecznego, jedynie nasilenie się różni). W efekcie wylewamy dziecko z kąpielą.

Mam po prostu wrażenie, że niektórzy 'pomagacze' leczą w ten sposób własne kompleksy. I tyle.

W tym roku zjeżdżam do Polski i mam zamiar być może założyć fundację i świadczyć usług behawiorystyczne dla psów ze schronisk za darmo. No ale nie wiem, czy się zdecyduję, bo zajadłosć niektórych dogofaszystek mnie po prostu przeraża i zwyczajnie boję się publicznego ukamienowania, bo np. ośmieliłam się zasugerować, że pies potrzebuje więcej dyscypliny i jasnych zasad. Już miałam tego typu przejścia, więc wiem, o czym piszę.

Powtarza się jakieś półprawdy, np., że psy z człowiekiem nie tworzą stada i za argument podaje się rzekome słowa człowieka (Coppingera), który tak naprawdę jedyne, co powiedział to to, że stara się uniknąć rozbudzania w psach dążenia do hierarchii i co za tym idzie tworzenia z nim stada (bo niby musiałby ciągle bronić swojej pozycji). Łatwo mu to robić, bo gość hoduje psy zaprzęgowe, które nawet nie mieszkają w domu. Problem w tym, że nikt nie czyta tych publikacji w oryginale tylko w jakiś wybiórczych i tendencyjnie tłumaczonych kompilacjach, a potem okazuje się, że psy, które jednak mają silną potrzebę hierarchii lądują na psychotropach.

Wk*rwia mnie to po prostu, bo w imię jakiś wydumanych i nieprawdziwych teorii usypia się i faszeruje lekami zupełnie zdrowe psy.

Edited by strix
Posted

[quote name='ajeczka']Jeśli chodzi o psich behawiorystów mamy złe doświadczenia. Zaprosiliśmy panią do siebie, bo rudy miał problemy przy psach za ogrodzeniami (totalny amok, frustracja, wymioty i.in atrakcje). Pani przyjechała, ale nie chciało jej się wyjść z nami przed blok i przejść jakieś 200 m żeby zobaczyć zachowanie psa. Rudy w domu jest aniołkiem, pani nic mądrego nie powiedziała, wzięła 170 zł.
Z amokiem poradziliśmy sobie trenując grzeczność (chodzenie przy nodze) i rozpraszanie zabawkami. Małymi kroczkami doszłam do tego, ze rudy zaprzyjaźnił się z niektórymi pieskami i na spacerach witają się przez kratę, a już do łez doprowadziła mnie akcja, jak rudy chciał pyskiem podnieść siatkę żeby jego kumpel z nim poszedł ;-)
Jeśli chodzi o adopcje to przerobiłam osobiście tę ze schroniska. Skontaktowaliśmy się z opiekunką Rino, potem zabraliśmy go na kilka spacerów (nie mogliśmy go od razu zabrać do domu). Po miesiącu takiego poznawania się pojechaliśmy razem do nas. Ciągle jesteśmy w kontakcie z opiekunką, wysyłamy zdjęcia, odwiedzamy schronisko.
Teraz towarzyszę przyjaciółce w adopcji suczki z DT. Była wizyta przedadopcyjna, teraz jeździmy do DT i jest na prawdę fajnie. Już się nie mogę doczekać kiedy młoda będzie z nami.[/QUOTE]


taaa pamietam jak pani behawiorystka rzadzila, zeby odwracac uwage psa od szczekajacych zza plotu zarciem.

u nas jest jeden taki bohater zza plotu, co kiedys wybiegl i chcial mi sie rzucic do lydki (abylo lato, wiec miala glumowe klapki i krotkie gacie jako ze nie dbam o stroj, gdy ide z psem), gdyby nie mloda, ktora go przeciagnela po asfalcie (musiala sie strasznie wkurzyc, bo ona jest maksymalna pacyfistka), to bym miala dziure w nodze.
teraz nie musze chyba mowic, ze go nienawidzi i mimo ze potrafi przejsc obok szczekajacych psow bez emocji, jak to male gowno szczeka przy plocie, to ma dzika chec odszczekania mu sie.

majac po jednym psie w kazdej rece niezbyt moge trzymac jej przed morda zarcie, wiec tylko pytam ja, czy chce w lep i dzieki temu sie opanowuje:))) behawiorysta by tego nie pochwalil.

Posted

[quote name='a_niusia']no to dlatego teraz masz niegrzecznego psa.
takiego ci dali.

ja np. uwazam, ze moj jest niegrzeczny z natury, bo moj starszy pies jest bardzo grzeczny, a przeciez wychowuja go ci sami ludzie.[/QUOTE]

No mój jakoś się ostatnio ogarnia, ale dostałam, jak chciałam - psa do sportu :lol:

[quote name='strix']Ja tam absolutnie nie neguję potrzeby wizyt przedadopcyjnych i poadopcyjnych. Pracuję z psami i ich właścicielami i widzę, że to, co opisują w mailach i przez telefon naprawdę mocno różni się od rzeczywistości, więc nie sądzę, żeby w przypadku kandydatów do posiadania psa było inaczej. Zwłaszcza, że np. rynek walk psów kwitnie i zawsze dobrze jest pojechać i sprawdzić, czy w ogródku nie stoi jenny albo jakieś stare klatki itp. Innymi słowy, z samą ideą się zgadzam.

Natomiast uważam, że rozmaite faszystki i faszyści, bo trudno takie upojenie władzą nazwac inaczej, doprowadzili sprawę do absurdu. Widze po sobie - z Polski, w której bezpańskie psy sa masowo usypiane albo zagryzają się wprzepełnionych schroniskach, nie mogłam adoptować pieska, natomiast w Norwegii, gdzie nawet po bezpańskie psy są póki co kolejki, dostaliśmy go bez problemu. I to młodego szczyla, na którego był spory popyt. Jeśli chodzi o Bruna to zaufała nam najlepsza hodowla ONków w Norwegii, która hoduje psy dla policji.

Przypomina mi to zachowanie niektórych 'wyłącznie pozytywnych' trenerów, wg których zdrowego psa lepiej usadzić psychotropami, bo przecież kto to wdział, żeby pokazać psu trochę dyscypliny (co z resztą jest naturalną potrzebą psa jako zwierzęcia społecznego, jedynie nasilenie się różni). W efekcie wylewamy dziecko z kąpielą.

Mam po prostu wrażenie, że niektórzy 'pomagacze' leczą w ten sposób własne kompleksy. I tyle.

W tym roku zjeżdżam do Polski i mam zamiar być może założyć fundację i świadczyć usług behawiorystyczne dla psów ze schronisk za darmo. No ale nie wiem, czy się zdecyduję, bo zajadłosć niektórych dogofaszystek mnie po prostu przeraża i zwyczajnie boję się publicznego ukamienowania, bo np. ośmieliłam się zasugerować, że pies potrzebuje więcej dyscypliny i jasnych zasad. Już miałam tego typu przejścia, więc wiem, o czym piszę.[/QUOTE]

Nam (mówię tutaj o "nas" współpracujących ściśle przy adopcjach, może ze 4-5 osób) już nieraz się dostawało. A to krytykowałyśmy, że pies wygląda jak chodzący stół i przez nadwagę ledwo się rusza - źle, bo przecież pies jest kochany wtedy, jak jest gruby. A to znów krytykowałyśmy bezstresowe wychowanie burków - źle, bo jak można męczyć biednego pieska?! Pomijam, że jak oddawałyśmy psa np. do budy (nie na łańcuch, a do budy - ocieplonej itd), to byłyśmy STRASZNE, bo jak tak można. Pewnie, lepiej, żeby męczył się w bloku, skoro nigdy tak nie żył i źle się czuje w bloku, a sąsiedzi by fiknęli od jego wycia i stróżowania pod drzwiami wejściowymi :lol: Niestety, widze, że ostatnio coraz częściej oddaje się psy do "szablonowego domu", a nie dopasowuje się domu do psa - czyli wydaje się, aby wydać, bo dobry dom, to co się będzie marnował; to nic, że pies nie pasuje ani pod względem aktywności, wieku, niczego. Przeraża mnie to. No, ale to już inny temat, trochę OT ;)

Posted

[quote name='strix']Ja tam absolutnie nie neguję potrzeby wizyt przedadopcyjnych i poadopcyjnych. Pracuję z psami i ich właścicielami i widzę, że to, co opisują w mailach i przez telefon naprawdę mocno różni się od rzeczywistości, więc nie sądzę, żeby w przypadku kandydatów do posiadania psa było inaczej. Zwłaszcza, że np. rynek walk psów kwitnie i zawsze dobrze jest pojechać i sprawdzić, czy w ogródku nie stoi jenny albo jakieś stare klatki itp. Innymi słowy, z samą ideą się zgadzam.

Natomiast uważam, że rozmaite faszystki i faszyści, bo trudno takie upojenie władzą nazwac inaczej, doprowadzili sprawę do absurdu. Widze po sobie - z Polski, w której bezpańskie psy sa masowo usypiane albo zagryzają się wprzepełnionych schroniskach, nie mogłam adoptować pieska, natomiast w Norwegii, gdzie nawet po bezpańskie psy są póki co kolejki, dostaliśmy go bez problemu. I to młodego szczyla, na którego był spory popyt. Jeśli chodzi o Bruna to zaufała nam najlepsza hodowla ONków w Norwegii, która hoduje psy dla policji.

Przypomina mi to zachowanie niektórych 'wyłącznie pozytywnych' trenerów, wg których zdrowego psa lepiej usadzić psychotropami, bo przecież kto to wdział, żeby pokazać psu trochę dyscypliny (co z resztą jest naturalną potrzebą psa jako zwierzęcia społecznego, jedynie nasilenie się różni). W efekcie wylewamy dziecko z kąpielą.

Mam po prostu wrażenie, że niektórzy 'pomagacze' leczą w ten sposób własne kompleksy. I tyle.

W tym roku zjeżdżam do Polski i mam zamiar być może założyć fundację i świadczyć usług behawiorystyczne dla psów ze schronisk za darmo. No ale nie wiem, czy się zdecyduję, bo zajadłosć niektórych dogofaszystek mnie po prostu przeraża i zwyczajnie boję się publicznego ukamienowania, bo np. ośmieliłam się zasugerować, że pies potrzebuje więcej dyscypliny i jasnych zasad. Już miałam tego typu przejścia, więc wiem, o czym piszę.

Powtarza się jakieś półprawdy, np., że psy z człowiekiem nie tworzą stada i za argument podaje się rzekome słowa człowieka (Coppingera), który tak naprawdę jedyne, co powiedział to to, że stara się uniknąć rozbudzania w psach dążenia do hierarchii i co za tym idzie tworzenia z nim stada (bo niby musiałby ciągle bronić swojej pozycji). Łatwo mu to robić, bo gość hoduje psy zaprzęgowe, które nawet nie mieszkają w domu. Problem w tym, że nikt nie czyta tych publikacji w oryginale tylko w jakiś wybiórczych i tendencyjnie tłumaczonych kompilacjach, a potem okazuje się, że psy, które jednak mają silną potrzebę hierarchii lądują na psychotropach.

Wk*rwia mnie to po prostu, bo w imię jakiś wydumanych i nieprawdziwych teorii usypia się i faszeruje lekami zupełnie zdrowe psy.[/QUOTE]
zgadzam się w całej rozciągłości twierdzenia!!!!
Jakbyś miala problemy z założeniem fundacji/stowarzyszenia w Pl - daj znać - od marca zajmujemy sie tym zawodowo (tzn od marca tego co bedzie) co znaczy tyle, że ktos w nas uwierzyli że bedziemy ludziom pomagać w tych sprawach za freee (bo sponsor zaplacił za biuro, pensję itp). najlepiej oczywoście jesli by ono powstało na "naszych" terenach - etedy jest duzo łatwiej starac sie jeszcze o miejscowe dotacje.

Posted

na 100%.

wiadomo, ze bedzie sciemniac i udawac grzecznego pieska. teraz tez to potrafi. ale temperamentu nie da sie zmieniic.

co cieawe: moja pierwsza suka jest na maksa zywiolowa, ma adhd. a druga ma fantastyczny stabilny charakter. ale i tak pod wzgledem grzecznosci mala duzej nigdy nie dogoni:)

Posted

[quote name='panbazyl']Nie na kociary ale na caloksztalt akcji przez nie prowadzonych i tego jak mnie potraktowały (jak jakąś smarkulę, wybaczcie, ale ja mam juz naście lat x2 nawet, ze 3 uniwerki na karku, jeden doktorat, hodowle psów i tylko przez to, że uczciwie sie przyznalam, że mojego 10 letniego persa
[*] w ta sobote zadusił pies znajomych co do nas przyjechali i pies byl bez smyczy to dla nich jestem osoba nieodpowiedzialna!!!!!). ja tak traktowac siebie nie powolę, znam swoja wartość a ci co mnie znają w realu wiedza jakie jest moje podejście do zwierząt. czasem takie zachowanie pan z kociego forum jest gorsze od faszyzmu - serio. Więc wolę kupic a nie spełniac jakies wyimaginowane wymagania dziwnych osób ktorych jedyną rozrywka jest wynajdowanie problemów. I jak kupie, to na pewno nie z Polski - cale szczęście, ze mamy wolny rynek i otwarte granice. I jak bym adoptowała to też nie z Pl.

a co do myszy - ja ja znajde jak nie teraz to za jakiś czas. albo i nie.[/QUOTE]


na ego ci weszły i tyle. ludzka rzecz, ale co kot zawinił? i inne ewentualne koty, którym moglibyście dac dom?
i co doktorat ma do rzeczy? już raczej znajomość psich spraw etc. i to prawda, że każda z grup ma czasem objawy szajby niezrozumiałe z zewnątrz. dalej nie widzę, jak to może przekreślać - z twojej strony - adopcję. z potencjalnie adoptowanym bezdomnym kotem nie pokłóciłaś się przeca.

Posted

Fanatyzm gorszy od faszyzmu.
Ja przesady też nie lubię i zbytniego włażenia z buciorami.
Lepiej psu nawet na łańcuchu a jak jest spuszczany i ma porządną budę i żarcie, niż psu w schronie na łańcuchu jak niedojada i jest jednym z setek psów i nigdy nie chodzi luzem, w dodatku jak mu buda przecieka i grozi zastrzyk bo przepełnienie.

Posted

[quote name='ladySwallow']Prawda jest taka, że wizyty przedadopcyjne (bo rozumiem, że tego poniekąd dotyczy dyskusja) są koniecznością - przekonałam się o tym niejednokrotnie, jak ktoś brzmiał cukierkowo przez maila/telefon, a potem okazywało się coś innego. Tyle, że jeszcze ten, kto idzie na wizytę, musi mieć w sobie "to coś" - czyli takt, kulturę. Przy "naszych" wizytach (tzn. robionych przez nas i dla nas) nigdy nie było tak, żeby ktoś na forum pisał np. o mieszkaniu, zamożności, komentował cokolwiek. Jeśli pojawiały się jakieś ale - były owszem, oznajmiane, ale na PW, przez telefon, nie publicznie. No i zwykle po wizytach takich ludzie, którzy dostają psa na DS sami z siebie zapraszają na następne wizyty, kawkę, herbatkę, ciasteczko (mnie się zdarzyło, że i na obiad, a ponoć jestem takim chamem :evil_lol: ), a ja z wieloma domami przeszłam na "Ty". Tylko to zależy od człowieka ;) No i ja piszę/mówię otwarcie, dlaczego wizyty są organizowane i co mają na celu.[/QUOTE]
Zgadzam się w 100 %. Schroniska raczej nie organizują wizyt przedadopcyjnych, bo nie mają takiej możliwości (czas ludzie itd), ale na dogo, kiedy adopcja często odbywa się na dużej odległości jest niezbędna. Przed świętami organizowałyśmy adopcję collie Otylki z Kalisza do Bielska. Gdyby nie wizyta przedadopcyjna, to pewnie pies by nie poszedł (dlaczego nie będę opisywać) i stracił szansę na cudowny dom. Dodam tylko, że ten sam pies dwa razy wracał z adopcji, gdy nie było wizyty PA.
Wyadoptowałam kilka kotów i nigdy nie brałam pod uwagę tego, czy ktoś ma super mieszkanie, kraty w oknach, dzieci małe, dzieci duże... jeden z moich kocurów poszedł do starszej babeczki, której po rozmowie przez telefon też bym kota nie oddała ale wizyta okazała się jedną z przyjemniejszych- kocur ma się świetnie :) Wydaję koty również do domów wychodzących (oczywiście pod warunkami), co na kocim forum jest dla niego pewną śmiercią. Kilka razy zdarzyło się tak, że rozmowa telefoniczna była bardzo obiecująca i już wszyscy się cieszyli, a wizyta pokazała prawdziwe oblicze potencjalnych opiekunów.

Inna sprawa, to właśnie to o czym pisze panbazyl, brak kultury, bo inaczej tego sie nie da nazwać i przekonanie, że nikt inny na świecie nie jest w stanie sprostać wymaganiom psa/kota/fretki/ szczura. Mi też odmówiono adopcji kota. Za to inne stowarzyszenie oddało mi pod opiekę dwa i żaden raczej nie płacze. Jak już gdzies padło- sa ludzie i ludzie.

Posted

[quote name='a_niusia']taaa pamietam jak pani behawiorystka rzadzila, zeby odwracac uwage psa od szczekajacych zza plotu zarciem.

Typowy przykład kogoś, kto być moze przeczytał coś fachowego, ale niewiele z tego zrozumiał.

Uwagi się nie odwraca żarciem tylko woła się psa po imieniu, jeśli zareaguje i spojrzy w oczy, to w tej samej sekundzie trzeba mu podac coś dobrego.

Ale to nie działa na wszystkie psy, bo większość jest tak nakręcona, że jedyne co pomaga to spacer przy nodze i jasny komunikat, że wyskoki tolerowane nie będą (skrócenie smyczy,zmiana kierunku itp).

Dawanie psu żarcia w momencie kiedy szczeka na inne psy jest po prostu nagradzaniem tego zachowania. Ot co.

Posted

[quote name='panbazyl']zgadzam się w całej rozciągłości twierdzenia!!!!
Jakbyś miala problemy z założeniem fundacji/stowarzyszenia w Pl - daj znać - od marca zajmujemy sie tym zawodowo (tzn od marca tego co bedzie) co znaczy tyle, że ktos w nas uwierzyli że bedziemy ludziom pomagać w tych sprawach za freee (bo sponsor zaplacił za biuro, pensję itp). najlepiej oczywoście jesli by ono powstało na "naszych" terenach - etedy jest duzo łatwiej starac sie jeszcze o miejscowe dotacje.[/QUOTE]

Dzięki, na pewno się zgłoszę. Do tego czasu nie skończę jeszcze licencjata, bo robię eksternistycznie w Anglii, co wymaga lotów na zajecia praktyczne, a te organizowane są w ciągach kilka razy do roku, więc jak sie nie wyrobię z jednym blokiem, to musze czekac kilka miesięcy (w międzyczasie robię teorię).

Zawsze mozemy zrobić filię.

I żeby nie było, ja nie biję zwierząt i uważam, że przemoc fizyczna i psychiczna nie mają racji bytu. Ale uważam też, że lepiej zrehabilitować agresywnego rottka przy użyciu kolczatki (są takie z zagiętymi końcówkami zakończonymi gumą) niż go usypiać, bo nie reaguje na przekupstwo żarciem (przykład z życia) :P

Posted

dzis z dziewczynami spotkalysmy flata. flat przybiegl do nas z daleka. mala sie strasznie ucieszyla na jego widok (a ona nie wszystkie pieski lubi), wiec sie gonili w kolko. nawet duza przyszla sie pogonic. i tak sie chwile gonili-gdzies z 5 minut stalam i czekalam az ktos przyjdzie lub zawola tego psa, ale nic takiego nie nastapilo, wiec zaczelam isc w swoja strone, laski za mna, flat tez.

po jakims czasie podbiegli wlasciciele flata i do mnie odrazu z jadaczka, ze sobie ide a przeciez ich piesek moglby zginac.

nawet mnie to dosyc rozsmieszylo.

Posted

To mi przypomniało niedawny widoczek ze "szkolenia" jaki zaobserwowałam na spacerze. Idę ze swoim psem, a przy płocie stoi dziewczyna z AStem na długich nogach ;), młodziutkim. Widać, że ambitna bo i kliker, saszetka, smaki w dłoni i stara się skupić psa. Przyblokowała go przy płocie i podtyka smaki pod nos, ale AST i tak wygląda zza jej nóg na nas. W pewnym momencie nie wytrzymał i ruszył i za to zarobił w łeb... a potem dostał smaka :lol: Szkolenie pozytywne w tym wypadku nieco się zachwiało, ale jak widać tylko na momencik :evil_lol:

Posted

To jest off topic ale po prostu muszę wkleić tego linka. Na złość ciotkom faszystkom od ttb, które uważają, że w kwestii współpracy bullowatych z innymi zwierzętami pozjadały wszystkie rozumy itp ;)

http://www.youtube.com/watch?v=hhJaBygPYgg&list=UU8MP3tnaTyctO1Wcl49bHrA&index=41&feature=plcp

Gość od lat ratuje szczeniaki i dorosłe bullowate, także te wykorzystywane do walk. Jak widać trochę 'leadership' i krwiożercze bestyje chodzą jak w zegarku :P

www.packethic.com

Posted

Mi się podobała opowieść kolegi ze szkolenia :) Ma owczarka, chodzili za moją rada do przedszkola, spodobało się i teraz są na szkoleniu. Ekipa to 8 onkowatych plus york :D
Ostatnio jeden ON zobaczył jakiegoś sporego ptaka i poleciał w krzaki. Szukali go chyba z godzinę, w koncu wrócili na miejsce szkolenia i tam czekali. Po jakimś czasie pies wrócił cały zadowolony i przyniósł właścicielowi... kuropatwę.
To się nazywa szkolenie pozytywne człowieka :D

Posted

[quote name='sleepingbyday']na ego ci weszły i tyle. ludzka rzecz, ale co kot zawinił? i inne ewentualne koty, którym moglibyście dac dom?
i co doktorat ma do rzeczy? już raczej znajomość psich spraw etc. i to prawda, że każda z grup ma czasem objawy szajby niezrozumiałe z zewnątrz. dalej nie widzę, jak to może przekreślać - z twojej strony - adopcję. z potencjalnie adoptowanym bezdomnym kotem nie pokłóciłaś się przeca.[/QUOTE]
ja się z nikim nie pokłucilam, czytaj prosze ze zrozumieniem. jestem jak najdalej od takich płaskich spraw jak obrażanie. zawodowo się zajmuje dialogiem społecznym, międzysektorowym (jeśli wiesz co to jest to zrozumiesz do czego to sluzy), jestesmy laureatami nagrody Pro Publico Bono - to zobowiązuje do czegoś.
Więc szkoda mi czasu i nerwów - jak potrzebuje rozmowy z psychologiem to sobie ide na tapczanik i rozmawiam. Wole pomagac tam gzdie chca dwie strony a nie tylko jednaj zależy na tym a druga szuka dziury w całym. Jak sie druga strona choć troche zmieni i wykaze chęć wspólpracy - zapraszam bardzo, jestem otwarta na dialog - ale jak wiesz dialog polega na obecności czynnej dwóch osób, a nie na monotonnej tyradzie stalych elementów gry. Bo niezmienny jest tylko kolek, choć i tak kiedys korniki go pożrą.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...