Szura Posted January 11, 2012 Posted January 11, 2012 Ja ze szczurami u wetów miałam już takie przejścia, że temu pytaniu się wcale nie dziwię... Poza tym nikt normalny nie zdyskwalifikuje potencjalnego kupca za to, że wybrał zego weta/nie wiedział jakiego, to raczej sygnał do tego, że taką osobę należy trochę pokierować i uświadomić. Quote
sachma Posted January 11, 2012 Posted January 11, 2012 Są ludzie i ludzie. i żeby się dowiedzieć czy mamy do czynienia z osobą uświadomioną czy taką z którą będzie trzeba pogadać i dopiero uświadomić są ankiety, bo czasem o czymś człowiek w rozmowie zapomni, a tak to wie na co zwrócić uwagę ;) Quote
panbazyl Posted January 11, 2012 Posted January 11, 2012 sleepingbyday napisał(a):kupić kota zamiast adoptować, bo się na jakieś kociary obraziłaś? rozumiem, jakbyś się obraziła na koty do adopcji, ale tak? mysie zwłoki odpuśc, znajdziesz za jakiś czas ładny szkielecik ;-). wiem co mówię, moja matka mi wycięła taki numer. poprosiła o posprzątanie jednej szafki ze wszystkim, zaćkanej do imentu setką różnych rzeczy. na samym dnie leżała zapomniana łapka ze szkieletem myszki lekko obciągniętym na żebrach resztkami spergaminionej skóry... zamiast ogonka wygięta w łuk linia proszku po kosteczkach... zostawiłam to matce poglądowo do jej powrotu, naprawde powinna pamietac o swoich zabójstwach... ale najciekawsze jest to, że mebel stał w dużym pokoju, a nic nie było czuć. na pocieszenie znalazłam tez w tej szafce zapomnianą, kilkuletnia butelke bordeaux :-) Nie na kociary ale na caloksztalt akcji przez nie prowadzonych i tego jak mnie potraktowały (jak jakąś smarkulę, wybaczcie, ale ja mam juz naście lat x2 nawet, ze 3 uniwerki na karku, jeden doktorat, hodowle psów i tylko przez to, że uczciwie sie przyznalam, że mojego 10 letniego persa w ta sobote zadusił pies znajomych co do nas przyjechali i pies byl bez smyczy to dla nich jestem osoba nieodpowiedzialna!!!!!). ja tak traktowac siebie nie powolę, znam swoja wartość a ci co mnie znają w realu wiedza jakie jest moje podejście do zwierząt. czasem takie zachowanie pan z kociego forum jest gorsze od faszyzmu - serio. Więc wolę kupic a nie spełniac jakies wyimaginowane wymagania dziwnych osób ktorych jedyną rozrywka jest wynajdowanie problemów. I jak kupie, to na pewno nie z Polski - cale szczęście, ze mamy wolny rynek i otwarte granice. I jak bym adoptowała to też nie z Pl. a co do myszy - ja ja znajde jak nie teraz to za jakiś czas. albo i nie. Quote
LadyS Posted January 11, 2012 Posted January 11, 2012 Panbazyl, a może od nas kota chcesz, cooo? :lol: A szczerze - w niektórych kwestiach kocie forum przebija dogo, ale czasem trzeba pamiętać, że my jako osoby "z zewnątrz" odbieramy to forum tak, jak ludzie, którzy przychodzą na dogo i powiedzą jedno słowo nie tak :evil_lol: Quote
panbazyl Posted January 11, 2012 Posted January 11, 2012 z kotem to sobie na razie czekam. Za wcześnie jeszcze, choc moj TZ bardzo chce zwierza (dziwne, bo nigdy bym go o to nie posądzała!). Dlatego uważam, ze należy podchodzić bardziej ludzko do ludzi. Zwłaszcza, ze ja się tam zalogowałam loginem z dogo, podalam tez możliwość sprawdzenia mnie oraz tego kim jestem. Więc o co kaman? Jeszcze oddzielny numer konta z pieniedzmi przeznaczonymi na tego konkretnego zwierzaka????? Od kilku dni jestem mądrzeszja o taka wiedze, że taniej sprowadzic sobie np z USA zwierzę do adopcji (bilety lotnicze dla zwierzakow wbrew pozorom sa baaardzo tanie na takich rejsach) i mieć spokój sumienia, ze się na prawde uratowalo zwierza przed uśpieniem (oni tam usypiaja bez jakiś ceregieli nawet najbardziej rasowe zwierzaki). Quote
Onomato-Peja Posted January 11, 2012 Posted January 11, 2012 A ja sobie powrócę do tematów kagańców i kolczatek. Victoria - Wiele osób zakłada psu kolce przez niewiedzę, więc stwierdzenie na tej podstawie czy pies to agresor nie jest zbyt słuszne. Co innego, że tak jak powiedziałaś - warczał. Kolce jak dla mnie sa dość fajnym narzędziem o ile nie idą w parze z sadyzmem właścicieli. Tzn. używane sa tylko w przypadkach kiedy pies tego wymaga. A kaganiec? Nie wiem w czym tutaj problem. Moja suka bardzo czesto nosi, bez powodu. Lepiej dmuchać na zimne. Do aportowania czy zabawy jej zdejmę ale poza tym nie ma potrzeby. Wyjątkami są spacery w odludne miejsca. Co do chamstwa, to powinnam opisywać siebie. Fajna sprawa, tyle razy można coś komuś grzecznie wałkować a raz się sprawę oleje i pozwoli poczwarowi pogonić szczura i spokój od razu. ;) Chamstwem tez nazywa się głośne komentowanie. No więc tak, komentuję głośno, zwracam uwagę innym własicicelom psów, po czym zostaję nazwana chamską gówniarą. Przykładowa sytuacja kiedy opierniczyłam pewnego pana który wypuszczał swojego rozszczekanego kundla z bramy za każdym razem gdy przechodził jakiś pies. Po moim wykładzie, że nie każdy pies to zniesie w miare łagodnie i albo jego pieseczek wyląduje u weterynarza albo z pomocą SM w schronisku zostałam okrzyknięta "jeb**ą pyskatą gówniarą''. No niestety, chamstwem za chamstwo. Quote
hecia13 Posted January 11, 2012 Posted January 11, 2012 panbazyl napisał(a):z kotem to sobie na razie czekam. Za wcześnie jeszcze, choc moj TZ bardzo chce zwierza (dziwne, bo nigdy bym go o to nie posądzała!). Dlatego uważam, ze należy podchodzić bardziej ludzko do ludzi. Zwłaszcza, ze ja się tam zalogowałam loginem z dogo, podalam tez możliwość sprawdzenia mnie oraz tego kim jestem. Więc o co kaman? Jeszcze oddzielny numer konta z pieniedzmi przeznaczonymi na tego konkretnego zwierzaka????? Dobrze powiedziane! Moja córka miała podobne odczucia po poszukiwaniach kota, w końcu znalazła małą biedę bez pomocy tych rozhisteryzowanych panienek. Takie same zwyczaje panują na forum fretkowym... W końcu adoptowała fretkę z ogłoszenia poza forum. Quote
evel Posted January 11, 2012 Posted January 11, 2012 engelina_88 napisał(a): Nie wiem po co ludzie biorą zwierzęta i tak beztrosko pozwalają im się rozmnażać. U mnie po ulicach, jak bezpańskie koty biegają fretki, podejrzewam, że przypadek podobny do tej babki od szczurów. U mnie też, ostatnio jakiś wysyp, porządki okołoświąteczne czy ki czort? Coraz więcej widuję też fretek zabitych przez samochody :-( Chyba mi się sucz zrehabilitował trochę w stosunku do obcych psów - co chwilę spotykamy puszczane luzem (:roll:) "menelskie" psy i jeszcze z żadnym się nie pobiła o nic... Albo to selekcja naturalna - co bardziej awanturnicze włóczęgi może zostały już zjedzone :evil_lol: I nie o chamstwie, lecz przeciwnie - ku mojemu zdumieniu, bardzo ładnie i kulturalnie się mijaliśmy ostatnio z panem z kaukazką. Oby wszystkie psy były tak ułożone jak ta suka, życie byłoby piękniejsze... ;) Quote
strix Posted January 11, 2012 Posted January 11, 2012 ladySwallow napisał(a):Panbazyl, a może od nas kota chcesz, cooo? :lol: A szczerze - w niektórych kwestiach kocie forum przebija dogo, ale czasem trzeba pamiętać, że my jako osoby "z zewnątrz" odbieramy to forum tak, jak ludzie, którzy przychodzą na dogo i powiedzą jedno słowo nie tak :evil_lol: Nie tylko kocie. Swego czasu chcieliśmy zaadoptować psa z Polski. Nawiązaliśmy kontakt z pewnym stowarzyszeniem, zaoferowaliśmy oczywiście pokrycie kosztów leczenia, czipa, szczepienia, testu na przeciwciała (wtedy jeszcze trzeba było) a nawet opłacenie biletu lotniczego na wizyte przedadopcyjną. Nie mówiąc o tym, że po pieska oczywiście chcieliśmy przyjechac osobiście. Chodziło o psa, który był dośc leciwy i miał małe szanse na adopcję w PL. W odpowiedzi usłyszeliśmy, że pewnie chcemy go podać jako danie główne w naszej chińskiej restauracji.... :shake: (email do wglądu :P) Od razu uściślę, że żadne znas nigdy nie prowadziło ani nie prowadzi restauracji ani innego punktu gastronomicznego . Quote
LadyS Posted January 11, 2012 Posted January 11, 2012 strix napisał(a):Nie tylko kocie. Swego czasu chcieliśmy zaadoptować psa z Polski. Nawiązaliśmy kontakt z pewnym stowarzyszeniem, zaoferowaliśmy oczywiście pokrycie kosztów leczenia, czipa, szczepienia, testu na przeciwciała (wtedy jeszcze trzeba było) a nawet opłacenie biletu lotniczego na wizyte przedadopcyjną. Nie mówiąc o tym, że po pieska oczywiście chcieliśmy przyjechac osobiście. Chodziło o psa, który był dośc leciwy i miał małe szanse na adopcję w PL. W odpowiedzi usłyszeliśmy, że pewnie chcemy go podać jako danie główne w naszej chińskiej restauracji.... :shake: (email do wglądu :P) A to też norma, wszystko do jednego wora, bo tak wygodniej :evil_lol: Quote
panbazyl Posted January 11, 2012 Posted January 11, 2012 [quote name='strix']Nie tylko kocie. Swego czasu chcieliśmy zaadoptować psa z Polski. Nawiązaliśmy kontakt z pewnym stowarzyszeniem, zaoferowaliśmy oczywiście pokrycie kosztów leczenia, czipa, szczepienia, testu na przeciwciała (wtedy jeszcze trzeba było) a nawet opłacenie biletu lotniczego na wizyte przedadopcyjną. Nie mówiąc o tym, że po pieska oczywiście chcieliśmy przyjechac osobiście. Chodziło o psa, który był dośc leciwy i miał małe szanse na adopcję w PL. W odpowiedzi usłyszeliśmy, że pewnie chcemy go podać jako danie główne w naszej chińskiej restauracji.... :shake: (email do wglądu :P) Od razu uściślę, że żadne znas nigdy nie prowadziło ani nie prowadzi restauracji ani innego punktu gastronomicznego .[/QUOTE] ufff, czyli nie zwariowalam do konca, bo już w kategorii jakiegos wariactwa odbieram większośc tego typu spraw, żeby nie powiedzieć chamstwa ze strony mającej zwierzaka do adopcji. Mnie nie pytano jeszcze, czy zbieram koty na jedzenie dla swoich psów, ale myslę, ze jakbym napisala, ze psy na barfie (oj, tylko musiala bym wyjaśnić co to) to bym od razu zostala o to posądzona. a co do dziwnych rzeczy - moja sąsiadka ze wsi co dzien wychodzi ze swoim pieskiem na smyczy! na spacer :) jakie to piekne :) Quote
sachma Posted January 11, 2012 Posted January 11, 2012 Chamstwem tez nazywa się głośne komentowanie.to ja jestem chamska... bo nie mogę się powstrzymać, ale to nie tylko jeśli chodzi o psy, ale i o dzieci... Ja wczoraj powinnam trafić do tego tematu... przez swoją hym.. no przez lenistwo totalne :P Wyszłam z psem na podwórze.. brama otwarta, bo TŻ miał zaraz przyjechać, po za tym z domu do bramy mamy kawałek i nie chciało mi się iść. Pies biegał przy płocie, psy sąsiadów darły japę, ale one zawsze drą.. mój im wtórował, ale pozwalam, niech drze, skoro sąsiedzi z obu stron nie chcą psów uciszać to niech i mój sobie poszczeka - umiem go wyciszyć, ale po co? ;) no i szedł pan z psem... Lenny zaczął lecieć do bramy cały czas ujadając, pan zobaczył otwartą bramę, Lenny podleciał do niewidocznej~linii czyli jakieś 3m przed bramą - dalej mu nie wolno, ja dla pewności krzyknęłam "GDZIE?!" coby pies sobie przypomniał że niewidoczna linia dalej istnieje ;) ale pan się wystraszył i zaczął prawie biec z pieskiem... Lenny nie wyszedł za podwórko, ale mi się zrobiło strasznie głupio, bo gdybym szybciej zareagowała, to pies by nawet do bramy nie podleciał - ale za późno zobaczyłam że tam ktoś idzie - myślałam że jak zawsze drą japy bez powodu - dodam tylko że mieszkam przy drodze wylotowej ze wsi - tu praktycznie nigdy nikt nie chodzi, droga wąska, bez chodnika, samochody jeżdżą 80-100km/h, strach iść żeby nie rozjechali - przeważnie chodzi się górą polami, bo tam bezpieczniej... Quote
Yorkomanka Posted January 11, 2012 Posted January 11, 2012 i teraz się zastanawiam czy wystraszył się pudelka czy twojego GDZIE:evil_lol: Quote
sachma Posted January 11, 2012 Posted January 11, 2012 szarawo było, nie wiem czy wiedział że pudel na niego leci :P bo Lenny wyskoczył z tujek i podleciał do bramy, w tym czasie pan przyspieszył kroku :P Quote
PieswWarszawie.pl Posted January 11, 2012 Posted January 11, 2012 [quote name='Yorkomanka']i teraz się zastanawiam czy wystraszył się pudelka czy twojego GDZIE:evil_lol: ahahaha, aż się roześmiałam na głos :D panbazyl, co do kota z kociego forum - hm, jakby ktoś powiedział na dogo, że chce adoptować psa, bo poprzedni wpadł pod samochód - też by łatwo go nie dostał, bo cóż za nieodpowiedzialność! przecież kolejny może skończyć tak samo! ocenia się po pozorach. nie wiem, czy to dobrze, czy źle, ale myślę, że niejedna osoba została z dogo odesłana z kwitkiem. przypomniało mi się, jakie ja stresy przeżywałam, kiedy miała przyjść do nas behawiorystka i bałam się, że nas ochrzani, że trzymamy psa w kawalerce :) Quote
strix Posted January 11, 2012 Posted January 11, 2012 Właśnie wróciłam ze spaceru z psami i oczywiście nie obyło się bez incydentów. Chodzę często do takiego dużego parku, tam jest sporo chaszczy, łączek itp, tak ze spokojnie można z psem na lince połazić bez konieczności wpadania na przechodniów na ścieżkach. Faust na lince, Bruno luzem (ale on jest póki co 100% odwoływalny i 100% skupiony na piłce) i śmigamy. Bruno wie, ze odpięcie smyczy oznacza albo piłkę albo zabawę z Faustem, więc nawet nie próbuje nigdzie odchodzić itp. Rzucam więc tę piłkę, potem trochę zabawy z Faustem i tak w kółko. Nagle obserwuję, że schodzą się właściciele z małymi psami. Nazbierało się może 8-12 psów, a ci stanęli sobie na środku uczęszczanej ścieżki, spuścili psy, które z jazgotem rzuciły się na siebie. Trudno mi było okreslić, ile w tym było zabawy a ile frustracji. Przez 20 minut psy biegały w samopas, podbiegały gdzie chciały a państwo palili na środku chodnika faje i ani myśleli ewakuować się na któryś z pobliskich trawników. Takie zachowanie naprawdę psuje opinię psiarzom. W GW opisali przypadek psow otrutych trutką na szczury i jak przeczytałam komentarze, to włos mi się zjeżył na głowie. Ale jednak osoby, które pozwalają swoim milusińskim na podgryzanie nogawek przechodniów i innych psów są niepoważni i na pewno nie pomagają. czulimordercy - jeśli kiedyś jakakolwiek behawiorystka za cokolwiek Cię ochrzani, to ja proponuję spytać, jakież to ma kwalifikacje i jakie doświadczenie. W Polsce behawiorystą może się nazwać każdy, a ilość durnych rad, o jakich słyszałam, udzelonych przez rzekomych 'profesjonalistów', woła o pomstę do nieba ;) Quote
Soko Posted January 11, 2012 Posted January 11, 2012 strix, 100% prawdy, jedna behawiorystka oceniła mojego psa po jednej wizycie w domu podczas której siedziała, piła herbatę a pies spał. Ocena była, uśpić go! :D Quote
panbazyl Posted January 11, 2012 Posted January 11, 2012 [quote name='czulimordercy'] panbazyl, co do kota z kociego forum - hm, jakby ktoś powiedział na dogo, że chce adoptować psa, bo poprzedni wpadł pod samochód - też by łatwo go nie dostał, bo cóż za nieodpowiedzialność! przecież kolejny może skończyć tak samo! ocenia się po pozorach. nie wiem, czy to dobrze, czy źle, ale myślę, że niejedna osoba została z dogo odesłana z kwitkiem. sory, ale musze to napisać - myslenie należy włączyć. jak komuś pies wpadł pod samochód/kombajn/rower to następnym razem bedzie porządnie pilnował bo wie czym się to konczy, ale co nie znaczy, ze następnego razu nie bedzie, bo moze być, bo pies może spaśc z 8 pietra z balkonu/pozreć trutke na szczury/zadławic sie czymś. Chyba ze wrózka jesteś i wiesz wszystko wcześniej. Quote
BoUnTy Posted January 11, 2012 Posted January 11, 2012 [quote name='Victoria']był, do czasu. To jest przykład na to, że KAŻDEMU psu może coś głupiego do łba przylecieć, niezależnie od tego czy wcześniej mu się to zdarzało, czy też nie. Nawet pies nieagresywny może dziabnąć. To jest zwierze, nie mamy 100% pewności co do jego zachowań i nie możemy zagwarantować, że nigdy mu nic nie odbije i np. nie rzuci się na jakiegoś malucha. Co do szczekania - czasami mam ochotę powiesić moje dziewczyny na suchej gałęzi. Jak dzwoni dzwonek to wskakują na najwyższe tony, że aż uszy bolą. A młoda ma jeszcze taki nawyk, że zaczyna sobie poszczekiwać bez powodu. Ode mnie zawsze jej się dostaje, ale nikt inny na jej wrzaski nie reaguje, więc nawet nie liczę na to, że kiedyś załapie, że tak drzeć japy nie wolno. Mała jeszcze jakoś używa swoich szczątków rozumu, więc jak sama zaczyna szczekać, to można wrzasnąć i jest cisza, ale młoda nic nie łapie, że tak nie wolno. Jak słyszą, że ktoś chodzi wokół domu, to myśleć się nie da tak jest głośno. Kiedy ktoś przyjdzie staram się najpierw uciszyć psy, a potem dopiero iść otworzyć, ale młoda siedzi na swoim miejscu, wgapia się na mnie, uszy po sobie, szklane oczęta i dalej drze ryja, z tym ,że na coraz to wyższych tonach. Mam ją ochotę zadusić wtedy :lol:[/QUOTE] Mam podobnie z moimi psicami ;>>> Na malą juz dawno znalazłam sposób - dostaje opieprz i się zamyka, a na wieksza - sposób znalazłam dośc nieoczekiwanie ;] Z racji zawodowego doszkalania została ona moim hobbistycznym modelem do masażu TTouch ;> No i gdy chciałam poćwiczyc mówiłam 'Fancia choc zrobimy masażyk', no i mam... Pies dostaje furi, ale na to zdanie jest skłonny zrezygnowac ze swoich aspiracji, bo masazyk. Tylko cholera zaczęla naduzywac strasznie - bo Pani przeca spac nie może bo masazyk pred spaniem, po spaniu, przed jedzeniem, po jedzeniu, i oblizana facjata ze szczęścia, i nagle taaaaka kochana sie zrobila, a tak to złośnica straszan.... Interesowna kobieta... No ale kto nie lubi masażu? Quote
a_niusia Posted January 11, 2012 Posted January 11, 2012 moj kolega chcial adoptowac psa i trafil na forum-szczerze mowiec wydaje mi sie nawet, ze na dogomanie. niestety zrezygnowal przed wizyta przedadopcyjna i poslal cioteczki na drzewo. nie podobalo im sie, ze: -jego mama bedzie gotowac psu (bo nie zbilansowane zarcie) - ze pies bedzie miec swobodny dostep do ogrodu, bo moze zrobic podkop-chyba chcialy mu wyadoptowac mutanta, bo to ogrodzenie prawie na calej dlugosci jest betonowe, ale one mu wmawialy, ze pies bedzie podkopywal sie pod brama, wiec stwierdzil, ze jak tak to pastucha elektrycznego zamontuje -ze pies bedzie puszczany bez smyczy, a nie na lince ale najbardziej nie spodobalo im sie, ze kiedys uciekl mu pies i wrocil z polamana lapa. moj kolega mial wtedy 8 lat i zostawil otwarta furtke. podziekowal cioteczka za wspolprace, udal sie do schroniska po kundla. teraz juz maj dwa-drugiego zdjal z drogi, ktos go wyrzil. jego mama im co prawda gotuje, ale nie wygladaja na nieszczesliwe. zaden nie zrobil podkopu i oba biegaja bez smyczy. lubie te psy. sa szczesliwe, dobrze wychowane i zrownowazone. Quote
PieswWarszawie.pl Posted January 11, 2012 Posted January 11, 2012 panbazyl - jasne, że myślenie. Ja nie bronię tych dziewczyn z kociego forum, tylko mówię, że to jest częste i nie tylko na kocim. Na wszelkich forach tematycznych [a przynajmniej kocich, psich i szczurzych] ludzie się czasem zafiksowują. Obserwuję sobie to zjawisko ostatnio, bo dogo śledzę uważniej od niedawna i ogrom dobrych rad, które się często wykluczają, ocenianie z góry i przekrzykiwanie "kto wie lepiej" jest przytłaczający. Przedtem sporo czasu spędzałam szczurzym forach, ale one są mniejsze i jakoś łatwiej ogarnąć towarzystwo i spójne zasady postępowania ze szczurem, które większość popiera. Quote
panbazyl Posted January 12, 2012 Posted January 12, 2012 iIj ma zawsze dwa konce. Mojej koleżance nie dano do adopcji bernenki. dzewczyna, oj kobieta po studiach biologicznych, mąż weterynarz (opieka 24 h na miejscu - chciala psa chorego, nie żeby od razu zdrowego) i też nie dali jej do adopcji, bo cos tam cos tam.... Mam coraz wieksze anty uczucia w stosunku do tego - bo to się robi gorsze od faszyzmu. Quote
a_niusia Posted January 12, 2012 Posted January 12, 2012 ja, zeby dostac moja mlodsza suke obfotografowalam cale zycie-gdzie mieszkamy, gdzie chodzimy na spacery itd. hodowczyni nie mogla przyjechac do mnie z wizyta ani ja do niej, bo mieszka bardzo daleko. odpowiedzialam na szereg pytan, bo chciala poznac moja hodowli psow itd. jednoczesnie wszystko odbylo sie z wielka klasa i w ogole nie czulam sie inwigilowana. gdybym jednak chciala adoptowac psa, a nie wykluczam, ze to kiedys nastapi, udam sie bezposrednio do schroniska, bo nie za bardzo usmiecha mi sie wjazd jakis forumowych czy fundacyjnych "cioteczek" na chate i potem jeszcze obsmarowywanie mojego domu. naprawde calkiem szczerze-takie mam wlasnie odczucia. znam tez babke, ktorej umarl pies i chciala drugiego, ale jej nie dali, bo ma uwaga dwojke dzieci trzy i cztery lata, ktore by psa meczyly. w koncu adoptowali pieska od weterynarza, ktoremu ktos podrzucil dwa szczeniaki w pudelku. nikt go oczywiscie nie meczy. Quote
panbazyl Posted January 12, 2012 Posted January 12, 2012 a nie pisalam, ze to gorsze od faszyzmu????? Ja też mam dzieci - o zgrozo!!!! Moje dzieci 4 i 7 lat wychowane z psami, z reszta każdemu dziecku w dzien ich narodzin - no nie dokladnie ale w okolicach narodzin zafundowalam po psie - aby wyrastały ze swoimi psimi aniołami. 2 lata temu mialam miot w hodowli, dzieci byly o 2 lata młodsze i co? wszystko ok, nikt nikogo nie skrzywdził. też nie chce aby ktos na forum pisal co i jak mam w chacie, to moja prywatna sprawa. Polecam więc adopcje albo ze schronów - sa bardzo przejrzyste, albo sąsiedzkie, albo zagraniczne. Quote
evel Posted January 12, 2012 Posted January 12, 2012 A ja byłam ostatnio na wizycie PA i bardzo się cieszę, że są ludzie, którzy rozumieją powody takich wizyt. Jednak uważam, że czasami, ba, coraz częściej, "szalone psiary" przeginają pałkę. O chamstwie - zostałyśmy zaatakowane przez jakiegoś małego pierdka w nylonowym kagańcu :roll: Właściciela ani widu, ani słychu, zadzwoniłam od razu na SM, powiedziano mi, że interweniują. Zobaczymy :roll: I jeszcze coś z pogranicza, czyli stereotypy w narodzie wiecznie żywe. Dialog między mną a właścicielką "pekińczyka", który zapewne w życiu smyczy nie widział. WP: Suczka czy piesek? Ja: Suka, ale to nie ma znaczenia. WP: Pf, pf, jak to?! Ma znaczenie!!! Jak suka to się będą bawić! Ja: Raczej wątpię. W tym momencie Zu zrobiła nachalnie obskakującemu ją i wsadzającemu jej bezpardonowo nos w tyłek pekinowi glebowanie w żwirze. A taki ładny był, jaśniutki, hamerykański ;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.