motyleqq Posted January 8, 2012 Posted January 8, 2012 omry napisał(a):Iwan mnie :lol: Ze trzy lata temu. Ale to były nasze początki, żadnej więzi z nim nie było, nic. W sumie dopiero niedawno zaczął mi ufać całkowicie. Musiałam się trochę namęczyć, bo kobiet nie lubi szczególnie :) no patrz, może te rottko podobne tak mają, bo i ten dziadków rottkowy :lol::lol: Quote
ulvhedinn Posted January 8, 2012 Posted January 8, 2012 Sybel napisał(a):Mój tylko czeka, żeby mu jeża rzucić... Też wkurzajace, choć najzabawniejsze było, jak drugi jeża wystawił, a ten nie wiedział, w czym rzecz, poleciał pomóc i... się o jeża potknął i walnął na pysk. Mówią, ze psy sie upodabniają do właścicieli, ale ja aż taką pierdołą nie jestem. Tia, Kraksa jeże PRZYNOSI i szczeka, żeby jej rzucać.... Co do sikania, to gorzej, miałam psa, który potrafił znienacka obsikać atrakcyjną w swoim mniemaniu suczkę. Miał również upiorny zwyczaj obsikiwać przedmioty należące do ludzi, którzy mu się narazili, albo ich zwyczajnie nie lubił. Buty, torby... co ja się naprzepraszałam. Tym bardziej, że kundel robił to z przyczajki. Natomiast szczytowym wybrykiem była "zemsta" na wyjątkowo nielubianym sąsiedzie, który za każdym razem jak nas spotkał, to wrzeszczał i wydziwiał na psy (które mu nic nie zrobiły). Za którymś razem Pał najwyraźniej nie wytrzymał, wskoczył mu na dach auta i zrobił kupę...... Quote
omry Posted January 8, 2012 Posted January 8, 2012 motyleqq napisał(a):no patrz, może te rottko podobne tak mają, bo i ten dziadków rottkowy :lol::lol: Haha, może, kto ich tam wie :lol: A co do jeży to gdy jeszcze Nikita żyła, to notorycznie rozszarpane jeże na podwórku się znajdowało. Iwan morderczych zapędów na szczęście nie ma. Quote
sacred PIRANHA Posted January 8, 2012 Posted January 8, 2012 ulvhedinn napisał(a):Tia, Kraksa jeże PRZYNOSI i szczeka, żeby jej rzucać.... i pańcia rzuca??? hihii Quote
sacred PIRANHA Posted January 8, 2012 Posted January 8, 2012 ladySwallow napisał(a):Spoko, pies sacred PIRANHII obsikał kiedyś... jeża :lol: on do tej pory jak wychodzimy na dwór w sezonie łażących wszędzie jeży, to każdego którego spotka obsikuje hihihi nic innego tak nie obsikuje jak te jeże, za skóre mu zalazły czy co...a może on sobie wymyślił, że co ma obsikiwać stacjonarne punkty na osiedlu jak może te ruchome i w ten sposob wiekszy teren obsikany hahahahahaha a mojej koleżanki dobek kiedyś ją obsikał hihi było lato wiec goła noga i japonki, podeszli pod jakiż żywopłot, pies go zaczął obwąchiwac i nastawiac sie do sikania, wiec ona sie zatrzymała...i nagle ciepło sie jej zrobiło, pies nie ta łapę podniósł hihihi do tej pory zastanawiamy sie czy sie pomylił czy to specjlanie tak:-) Quote
filodendron Posted January 8, 2012 Posted January 8, 2012 Mojemu dwa razy zdarzyło się obsikać innego psa - raz młodziutką suczkę, raz szczeniaka. To się zdarzyło jak był młody, tak po okresie dojrzewania. Potem już nie, ale mi uraz został i uważnie go obserwuję w kontaktach ze szczylami :) Mnie próbował obsikać samiec shih-tzu. A właściwie to moją torbę. Siedziałam na trawie, z torbą opartą o biodro - psy się obwąchały, chwilę pogoniły, a potem ten malec zrobił przymiarkę do mojej torby. Na szczęście zdążyłam zareagować. Ale rekordzista to pies, który na widok innego samca obsikuje nogę swojej właścicielki - taka sympatyczna starsza pani, nie zwraca na to uwagi :D Quote
evel Posted January 8, 2012 Posted January 8, 2012 O psach sikających na torby czy plecaki słyszałam i nawet widziałam, ale obcy pies, który próbował oblać moją nogę jakoś zbił mnie z pantałyku... Quote
panbazyl Posted January 9, 2012 Posted January 9, 2012 oj tam, oj tam - to bylo tak - najpierw ojciec Bazyla (ten co mieszka w Hiszpanii i ma teraz 11 lat) obsikał swoja właścicielkę, potem Bazyl obsikał, a potem jego dziecko, czyli czarnuch Panbazyl znow mnie obsikal. Myslę, ze to jest jakaś genetyczna przypadłość, no może plemienna. takie obsikiwanie zdarza sie im raz w życiu - byc moze "podpisują" właścicielki????? I to zawsze w wieku młodzieńczym (gimnazjum). Najgorsze bylo obsikanie przez Panbazyla - nie wiem nawet czy nie było Cie przy tym evel, bo to bylo na wystawie w tamtym roku w Lbl - mialam wchodzic na ring jak mi cholera nasikał do sandałów... Troche ślisko mi było potem biegać po ringu w takim zalanym sandale.... Quote
Sybel Posted January 9, 2012 Posted January 9, 2012 Mi się przypomniało, jak miałam jakieś 7-10 lat i mnie nasz Maks oblał. Na dodatek na takie czerwone buciki, co mi pięknie farbę puściły... Ale nie pamiętam, czy podszedł i nasikał, czy ja mu z nieuwagi wlazłam pod strumień. U nas jest problem jeszcze z Felkiem, Filipem i Tyfusem, oni są w rozmiarach "stopniowanych" od małego do duzego i bywa, ze chcą to samo w tym samym czasie olać. Zwykle wszystko laduje na Felu, bo najmniejszy. Przypuszczam, ze notoryczne oblewanie przez jednego szczura się nie liczy? Bo mam trzy, o ile Kacper i Melchior są mało sikalni, to Belzebub, spaślak jeden, specjalnie się wspina na rękę, leje i w nogi... Quote
panbazyl Posted January 9, 2012 Posted January 9, 2012 no nie wiem -szczury chyba sa wyjęte z akcji - kto nasika wiecej i w jak najdziwniejszym miejscu, bo by wygrały ;) (a czemu Belzebub a nie Baltazar?) Quote
Sybel Posted January 9, 2012 Posted January 9, 2012 Charakterem bardziej pod Belzebuba pasuje. Mały, rozpuszczony, spasiony, wrzeszczący chłopiec, co jak mu cokolwiek nie przypasuje, to wpada w kwik, a jak miska z oczu zniknie, to już dramat. Bracia są bardziej kontaktowi, lubią na ręce, nie leją po wsjem, są szczuplejsi. Belek poza tym jest u nas przypadkiem, wybraliśmy najpierw jego braci, a potem dowiedzieliśmy się, że reszta idzie na karmę dla węży. Akurat Belek wylazł z klatki, to jeszcze jego zgarnęliśmy. Poza tym nie wiem, czemu, Baltazara nie mogę zapamiętać :| Belek ja ma fazę, to nawet przylezie się pomiziać, ale generalnie histeryk, płaczliwy taki. Jak się czasem zdarzają tacy spasieni chłopcy, co piłkę nożną znają doskonale, ale w teorii, a jak im każesz biegać, to jest płacz. Taki typ. Pozostali są bardziej ciekawscy, Meluś uwielbia siedzieć na moim Tolkienie (nie wiem, czemu), przegryzł nam cztery komplety kabli sygnałowych do głośnika, wszędzie wlezie. Kacper zaś musi na ręce, na głowę, pod koszulę, tylko miziaj miziaj MIZIAJ... Taka moja łasiczka, siedzi na rękach i tylko grzbiecik nadstawia. Swoją drogą cztery miesiące temu nie wpadła bym na to, ze każdy gryzoń ma swój unikatowy charakter. Są tak różni... I tacy ciekawscy, towarzyscy, no super :) Tyolko mój Felek chce ich przekąsić, jak wpada w odwiedziny. Sztywnieje i zaczyna wydawać dźwięki, jak by mu się woda gotowała - gwiżdże jak czajnik :] Jejku, ja to teraz o szczurach mogę godzinami. Wczoraj jakiejś przypadkowej parze radziliśmy, jaką ściółkę wziąć, bo wybrali trociny dla pierwszego szczura, a trociny uczulają i szczury w nich kaszlą, kichają, duszą się. No i trociny po trzech dniach trzeba wymienić, bo cuchną. Quote
panbazyl Posted January 9, 2012 Posted January 9, 2012 ja też miałam kiedyś szczury, ale wybierałam panienki (z powodów wiadomych, jakoś nie lubie jak mnie chłopaki szmyrają jajkami). fajne z nich stworzonka a jalepszy jest ich ogon - kocham te ogony!!!!! ale tu o psim chamstwie niby ze to ma byc ;) Quote
Sybel Posted January 9, 2012 Posted January 9, 2012 W ogóle to wczoraj moja mama zadzwoniła, zdenerwowana straszliwie. Poszła z chłopaczkami (Felek & Filip) ma spacer i po raz kolejny zobaczyła z daleka taką sukę, miks jakiegoś mastiffa, spasioną do masy 70 kg jak nic. No, daleko krówsko było, to mama strategicznie wybrała ścieżkę oddalającą się od terenu wypasu tamtej. A tamta i tak ich wypatrzyła i ruszyła. Poprzednio, jak ruszyła, to powąchać i na luzie, a teraz z zębami, zjeżona. Pańcia hen za nią świńskim truchtem. Jak dopełzła, mama była już tak wykończona odganianiem jej, ze nawet słowem się nie odezwała, choć jak dla mnie powinna babę pojechać od góry do dołu, bo to druga taka sytuacja w ciągu 2-3 tygodni. Ma nieodowływalną sukę, cięższą od niej i puszcza ją luzem, łązi jak błędna, nie widzi, że wokół ludzie z psami, a suka leci jak taran. Moje oba psy razem ważą 25 kg, więc wiele by z nich nie zostało. Jak miałam taką akcję z gościem z owczarkiem, że nam wiecznie szarżował, to tak gościa opieprzyłam, ze do tej pory nas szerokim łukiem omija. Bo on o moim Filipie (który był na smyczy, ale chciał wilka przetrzepać) "oj, jaki niegrzeczny". A ja lodowatym tonem "za to ten pana cielak bardzo grzeczny, tylko ma pana serdecznie w doopie." I potem litania o smyczach i psim obowiązku pilnowania nieusłuchanych psów. Quote
ajeczka Posted January 9, 2012 Posted January 9, 2012 Mój rudzielec po schronisku ma tendencje do postawy dominującej. Nie rzuca się na psy, wobec suk uległy, ale zawsze chce wyglądać na większego niż jest. Znajome psy są ok, ale z obcym nigdy nic nie wiadomo więc trzeba się pokazać. Wczoraj, jak zwykle spacerowaliśmy po lesie (na smyczy) z jęzorem do ziemi, bo wcześniej była gonitwa ze znajomą pit bullką (ma nauczkę, że damie nie zabiera się patyka - dziura w karku). W pewnym momencie zobaczyłam psa luzem, na moje niewprawne oko (bez okularów) albo dog argentyński albo wielki amstaff. Akurat stał nam na drodze. Rozglądam się ale właściciela nie widzę, a ostatnią rzeczą na jaką mam ochotę to walka mojej kruszynki (26 kg) z drugim takim. W końcu psy podeszły do siebie. Pełna kultura, obwąchiwanie się, ja pilnuję żeby mój nie położył głowy na karku tamtego. Okazało się, że to amstaff ogromnie przyjacielski, koniecznie chciał iść z nami. Gdzieś usłyszałam, że ktoś gwiżdże. Odprowadziliśmy białaska do właściciela. Pan go zapiął na smycz, a ten w płacz. Koniecznie chciał dalej miziać i całować mojego Rino ;-) Dobrze, że jestem okazem spokoju, a mój pies nie z tych zaczepnych. Myślę, że nie każdy miałby ochotę spotkać się w lesie z biegającym luźno amstaffem bez kagańca i z tych nieodwoływalnych. Drugą sprawą jest nasz nowy kolega z osiedla. Ma na razie 4 miesiące i jest wielkości mojego Rino. To Alano Espanol. Mój rudy wie, że już teraz należy go odpowiednio wychować, bo potem będą problemy. Quote
Beatrx Posted January 9, 2012 Posted January 9, 2012 [quote name='ajeczka']. Ma na razie 4 miesiące i jest wielkości mojego Rino. To Alano Espanol. Mój rudy wie, że już teraz należy go odpowiednio wychować, bo potem będą problemy. czemu? przecież to przyjacielski pies. Quote
filodendron Posted January 9, 2012 Posted January 9, 2012 ajeczka napisał(a): Myślę, że nie każdy miałby ochotę spotkać się w lesie z biegającym luźno amstaffem bez kagańca i z tych nieodwoływalnych. Oj te nieodwoływalne psy biegające luzem po miejskich kompleksach leśnych to tez jest temat na poemat. Mój mąż sporo biega, głównie właśnie w takim lesie leżącym w granicach miasta. Biega sam, bez psa - to jest jeszcze inna kategoria opowieści o chamstwie psiarzy - psy podbiegające do biegaczy i rowerzystów :/ Quote
gryf80 Posted January 9, 2012 Posted January 9, 2012 ja dostałam upomnienie od leśniczego za lużno biegajace psy po lesie(moje własne oczywiście,ja nie frasobliwa nawet kagańców nie założyłam) Quote
wikikoniki Posted January 9, 2012 Posted January 9, 2012 Dzisiaj wracałam z mamą samochodem ze szkoły do domu a ty przy bramie pani idzie z labladorkiem trzymającym w pysku smycz, podbiegającym do naszego drugiego psa i sprytnie wymijającym rękę próbującą go złapać. Kiedy wyszłam do samochodu to psiak do mnie podbiegł, powąchał, chciał wejść za mną do domu ale jakoś mu nie dałam, więc odbiegł. Pani dość sfrustrowana uśmiechnęła się do mnie z przepraszającą miną. I tak oto lab poprawił mi humor, ale pani to troszkę nieodpowiedzialna z labkiem tak chodzić, jak podbiegnia do samochodu nie móc go złapać. Hmmmmm... :evil_lol: Quote
daderma Posted January 9, 2012 Posted January 9, 2012 gryf80 napisał(a):ja dostałam upomnienie od leśniczego za lużno biegajace psy po lesie(moje własne oczywiście,ja nie frasobliwa nawet kagańców nie założyłam) Już myślałem że dostałaś od leśniczego upomnienie za luźno biegającego, bez kagańca męża ;-) ( patrz też post filodendronowy-wyżej ;) pozdrawiam ps. sorry za tą dygresję Quote
Victoria Posted January 9, 2012 Posted January 9, 2012 Wczoraj w lesie ide sobie z większą (12kg) na smyczy i z tatą. Moja lata za patykiem, szaleje, zajęta mną i badylem. Nagle wyskoczylo zza zakrętu wielkie bydle bez kagańca, z kolczatką na szyi, jesli się nie myle był to bokser. Ja się dre że się go boje, a idący ze 40m dalej ludzie drą się "***** do nooogiiii", nadal idąc ślimaczym tempem. A ***** ma ich w poważaniu. W momencie kiedy zjeżony pies podszedł mo nas (ja z warczącą Nanuchą na rękach ledwie ją trzymająca bo się rzucała) mili państwo wrzasnęli "ale on nic nie zrobiii!!" Taaa jaaasne nic nie zrobi.. to czemy ma kolczatke na szyi jak taki grzeczny.. Tata odganiał psa a ja zwiałam dalej z młodą.. Quote
Onomato-Peja Posted January 9, 2012 Posted January 9, 2012 [quote name='Victoria']Wczoraj w lesie ide sobie z większą (12kg) na smyczy i z tatą. Moja lata za patykiem, szaleje, zajęta mną i badylem. Nagle wyskoczylo zza zakrętu wielkie bydle bez kagańca, z kolczatką na szyi, jesli się nie myle był to bokser. Ja się dre że się go boje, a idący ze 40m dalej ludzie drą się "***** do nooogiiii", nadal idąc ślimaczym tempem. A ***** ma ich w poważaniu. W momencie kiedy zjeżony pies podszedł mo nas (ja z warczącą Nanuchą na rękach ledwie ją trzymająca bo się rzucała) mili państwo wrzasnęli "ale on nic nie zrobiii!!" Taaa jaaasne nic nie zrobi.. to czemy ma kolczatke na szyi jak taki grzeczny.. Tata odganiał psa a ja zwiałam dalej z młodą.. ? ;) <10 znaków> Quote
strix Posted January 9, 2012 Posted January 9, 2012 Właśnie wróciliśmy od weterynarza (rutynowa wizyta). Jestem przerażona, bo Faust waży 37.2 kg, a jak go wzięliśmy ze schroniska półtora roku temu,to nam powiedziano, że 'łeee, on wiecej niż 15-20 kg to mieć nie będzie'. Bruno dziś ma siedmiomiesięczne urodziny i waży 33kg. I pomyśleć, że ja się martwiłam, że on za mało je :oops: (od razu dodam, że nie jest spasiony, nawet weterynarz powiedziała, że jest szczupły) Ale do rzeczy. Moje dwa psy ważą razem więcej ode mnie i to sporo więcej. W dodaku Bruno jest szczeniakiem, a takie wiadomo, że lubią pobrykać. I ja jakoś mogę te moje niecnoty usadzić w poczekalni u weta, pójść na spacerek bez kwiku i podlatywania do innych psów, bez szarpania na smyczy itp. Natomiast o dziwo właściciele jakiś jorków, jrt i innych malusich pieseczków absolutnie nie potrafią prowadzić swoich psów na smyczy. Efekt był taki, że kiedy któreś z kolei małe 'g*wno' podbiegło do moich psów i zaczęło je podgryzać po tylnych łapach, to one się zwyczajnie wkurzyły i pogoniły dziada. Na to właściciel z mordą do mnie, że... uwaga... ja nie kontroluję swoich psów :P :shake: Ale oczywiscie jak jego mini sierściuch zagłębał swoje szpilowate zęby w ciele moich psów to było ok? Może miały podziękować i poprosić o jeszcze? :angryy::angryy: Ręce opadają. Efekt tej debilnej postawy, którą obserwuję nie tylko w poczekalni u weta ale w każdym okolicznym parku jest taki, że ani Faust ani Bruno nie lubią już małych psów. No bo przecież jak rzuca się rotek albo ONek to jest agresywny i trzeba go uśpić. Ale jak joreczek zachowuje się tak samo albo gorzej, to jest taaaaaki słodziuki :mad: Quote
wikikoniki Posted January 9, 2012 Posted January 9, 2012 strix napisał(a):Właśnie wróciliśmy od weterynarza. Jestem przerażona, bo Faust waży 37.2 kg, a jak go wzięliśmy ze schroniska półtora roku temu,to nam powiedziano, że 'łeee, on wiecej niż 15-20 kg to mieć nie będzie'. Bruno dziś ma siedmiomiesięczne urodziny i waży 33kg. I pomyśleć, że ja się martwiłam, że on za mało je :oops: (od razu dodam, że nie jest spasiony, nawet weterynarz powiedziała, że jest szczupły) Ale do rzeczy. Moje dwa psy ważą razem więcej ode mnie i to sporo więcej. W dodaku Bruno jest szczeniakiem, a takie wiadomo, że lubią pobrykać. I ja jakoś mogę te moje niecnoty usadzić w poczekalni u weta, pójść na spacerek bez kwiku i podlatywania do innych psów, bez szarpania na spmyczy itp. Natomiast o dziwo właściciele jakiś jorków, jrt i innych malusich pieseczków absolutnie nie potrafią prowadzić swoich psów na smyczy. Efekt był taki, że kiedy któreś z kolei małe 'g*wno' podbiegło do moich psów i zaczęło je podgryzać po tylnych łapach, to one się zwyczajnie wkurzyły i pogoniły dziada. Na to właściciel z mordą do mnie, że... uwaga... ja nie kontroluję swoich psów :P :shake: Ale oczywiscie jak jego mini sierściuch zagłębał swoje szpilowate zęby w ciele moich psów to było ok? Może miały podziękować i poprosić o jeszcze? :angryy::angryy: Ręce opadają. Małe - to wszystko może -,- Ale nie będę się pogłębiać bo zaraz Balbina wpadnie i dostanę opr ;p Quote
Szura Posted January 9, 2012 Posted January 9, 2012 Ja z kolei już nie raz słyszałam "taki mały, po co pani go szkoli?!", ręce opadają. Ostatnio ja robię za chamską - mam dość właścicieli, którzy nie potrafią odwołać swoich psów. Już nie czekam cierpliwie, choć mam ochotę iść, ani nie wołam mojego, aby drugi za nim podleciał. Po prostu sobie idę. A że najczęściej z dwoma psami? To nie moje zmartwienie. :evil_lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.