Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Paulina516 napisał(a):
No ale bez przesady, pies nie będzie całe życie na smyczy chodził, czytałam gdzieś że taki policjant wkleił mandat czy coś za psa bez smyczy, znaczy właściciel miał smycz ale pies nie był uwiązany, bo za piłką ganiał i to było gdzieś na łączce za blokami:eviltong:

No ale nie wyjmuj moich słów z kontekstu aż tak :D
Napisałam, że u mnie widok na rowerzystę (na przykład) i to w dość odległej perspektywie, powoduje że straż miejska postrzega psa bez smyczy jako zagrożenie. Jak mniemam - zagrożenie dla ruchu rowerowego.
Jak się komuś nie chce zabrać psa w miejsce, w którym nie ma rowerzystów/dzieci/rolkarzy/wrotkarzy itp, itd, to owszem - ryzykuje mandat o wysokości 250 zł. Proste przecież, nie? W takich warunkach, jeśli się uważa, że pies "nie może całe życie na smyczy" to sobie to 250 zł trzeba odłożyć i mieć na "czarną godzinę".

Posted

filodendron napisał(a):
Jak mniemam - zagrożenie dla ruchu rowerowego.
.


Nieee, zagrożenie dla straży miejskiej.:evil_lol:

panbazyl napisał(a):
hahaha!!! Co Wy na wsi nie mieszkacie????? Cieszcie się jak sąsiad siekierką nie przyłoży przy stawianiu płotu.... Bo prawo prawem ale miedza po naszej stronie byc musi....


O, o właśnie! Ja mieszkam, a żeby było weselej to za sąsiadów mam lokalne "kółko rolnicze"/"bazę pracowników regionalnych od prac różnych".
W zeszłym roku kawałek płotu poszarpali koparką i nie dość, że gmina ( właściciel terenu) odmówiła pokrycia części kosztów naprawy to jeszcze owi "pracoffnicy" kazali nam się odpie... od ich płotu i zostawić jak jest; bo... bo... "bo, to ku... ich płot. a te miastowe siem pakujam gdzie nie trza". :evil_lol:
Zmienili zdanie jak im moje psice wpadły na teren i biedni panowie musieli szukać schronienia w oborze. :diabloti:

Posted

filodendron napisał(a):
No ale nie wyjmuj moich słów z kontekstu aż tak :D
Napisałam, że u mnie widok na rowerzystę (na przykład) i to w dość odległej perspektywie, powoduje że straż miejska postrzega psa bez smyczy jako zagrożenie. Jak mniemam - zagrożenie dla ruchu rowerowego.
Jak się komuś nie chce zabrać psa w miejsce, w którym nie ma rowerzystów/dzieci/rolkarzy/wrotkarzy itp, itd, to owszem - ryzykuje mandat o wysokości 250 zł. Proste przecież, nie? W takich warunkach, jeśli się uważa, że pies "nie może całe życie na smyczy" to sobie to 250 zł trzeba odłożyć i mieć na "czarną godzinę".


Rany, serio? Bo ja jak jestem w stolycy województwa, konkretniej na Czechowie, to puszczam psa luzem ile wlezie, bo tam takie fajne alejki spacerowe są i nie ma ulic przecinających je. Sucz jest odwoływalna w 99%, nie interesują jej ludzie, nawet w dziwnej postaci typu rolkarze czy rowerzyści, jak ktoś na nią cmoka, to zwykle zdegustowana omija go szerokim łukiem :eviltong:, ale na wszelki wypadek jak widzę, że ktokolwiek idzie czy jedzie, to wołam ją do siebie i idzie kawałek przy nodze. W razie czego mam jakieś szanse udowodnić, że moja odwoływalna suka (puszczana w kagańcu) nie stanowi zagrożenia, czy mam sobie naszykować 2,5 stówy? ;)

Posted

Erica napisał(a):


O, o właśnie! Ja mieszkam, a żeby było weselej to za sąsiadów mam lokalne "kółko rolnicze"/"bazę pracowników regionalnych od prac różnych".
W zeszłym roku kawałek płotu poszarpali koparką i nie dość, że gmina ( właściciel terenu) odmówiła pokrycia części kosztów naprawy to jeszcze owi "pracoffnicy" kazali nam się odpie... od ich płotu i zostawić jak jest; bo... bo... "bo, to ku... ich płot. a te miastowe siem pakujam gdzie nie trza". :evil_lol:
Zmienili zdanie jak im moje psice wpadły na teren i biedni panowie musieli szukać schronienia w oborze. :diabloti:

temat płotów/ogrodzeń to temat rzeka - zrozumialam to dopiero od czasu jak zamieszkaliśmy na wsi - i to co czasem w tv pokazuja, to tylko promil tego co sie tu potrafi dziać. A szanowna policja ma to kolo pióra jaks sie zgłasza ze sąsiad kamieniami rzuca na nie swoją posesję.... Bo pada nazwisko rzucającego a panowie stróże prawa mówią - e, tam to nie jeździmy....
a ja jak jestem w Lbl z którymś z moich labiszonów to zbieram tylko ochrzany od ludzi, bo zazwyczaj kagańcuję gada (to, że jest na smyczy to norma) ale zbieram takie opiernicze od ludzi za ten kaganiec że szok! Bo meczę psa wedle ludzi. I bądź tu mądry....
Choć jesienią chyba zrobilam z czarnuchem male widowisko w Lbl na dworcu PKS, a właściwie to na przystankach MPK przylegających do dworca. Umówilam się tam ze znajomymi którzy sie ciut mocno spoźnili, bylam z czarnuchem, a że on lubi posiedziec mi na kolanach (mam kolankowego labradora) to oczywiście jak usiadłam na murku to mi się wpakowal na kolana.... Az panowie policjanci zwalniali samochód jak nas mijali - tylko nie wiem czemu, bo nic nie mówili, nie wiem czy chodziło o prawa zwierząt czy prawa ludzia, bo +/- 40 kg to jednak sporo na kolanach.

Posted

evel napisał(a):
Rany, serio? Bo ja jak jestem w stolycy województwa, konkretniej na Czechowie, to puszczam psa luzem ile wlezie, bo tam takie fajne alejki spacerowe są i nie ma ulic przecinających je. Sucz jest odwoływalna w 99%, nie interesują jej ludzie, nawet w dziwnej postaci typu rolkarze czy rowerzyści, jak ktoś na nią cmoka, to zwykle zdegustowana omija go szerokim łukiem :eviltong:, ale na wszelki wypadek jak widzę, że ktokolwiek idzie czy jedzie, to wołam ją do siebie i idzie kawałek przy nodze. W razie czego mam jakieś szanse udowodnić, że moja odwoływalna suka (puszczana w kagańcu) nie stanowi zagrożenia, czy mam sobie naszykować 2,5 stówy? ;)

Z moich danych wynika, że ze strażą ciężko się dogadać i jeśli już capną, to lepiej bardzo przepraszać i obiecywać, że nigdy więcej, bo jak się zacznie dyskutować, od razu dają górny pułap, czyli 250 zł. Znajomy, starszy, stateczny pan, całkiem niedawno wyskoczył z takiej kwoty bo spuścił ze smyczy westika (spokojniutki, nieszczekający, nie podbiegający piesek) w wąwozie na Czubach - miał pecha, bo się napatoczyła straż na rowerach. Sąsiad, równie stateczny ojciec dzieciom, z kolei odmówił przyjęcia mandatu twierdząc, że nie ma żadnego zagrożenia (ósma wieczór, ciemno, zero spacerowiczów, wszystkie matki z dziećmi już w domach, daleko od szosy ale potencjalnie mógł się pojawić rowerzysta) - sąd grodzki i mandat do zapłaty plus koszty sądowe. Policja jest łagodniejsza - kiedyś nawet zatrzymali się przy grupce psiarzy z tekstem "państwo połapią te psy, bo za nami straż miejska jedzie" :D Mnie policja zatrzymała w Starym Gaju (na widok gazika policyjnego w środku lasu szczęka mi opadła). Myślałam, że wlepią mi mandat, bo pies latał luzem, ale okazało się, że szukają tej dwójki nastolatków, która nawiała ze Stalowej Woli. Nic o psie nie wspomnieli. Także są dobrzy policjanci i zła straż miejska ;)

Posted

no nie do końca taka zła ta straż miejska, w moim poprzednim miejscu zamieszkania było sporo zabawowych psów, więc puszczaliśmy je na osiedlu(dodam, że całkiem zielone osiedle, nie ulice i niebezpieczeństwo;)), ale była pewna pani z astem której to przeszkadzało. wprawdzie żaden z psów nigdy do niej podszedł, ale i tak kilka razy zadzwoniła na SM ;) przyjeżdżali, raz z nami pogadali że przyjechać musieli, to są, a raz nawet do nas nie podjechali, tylko siedzieli w aucie aż pozapinaliśmy psy, po czym odjechali ;)
w lesie miejskim do którego chodzę i spuszczam psa czasem też jeździ policja-zajmując tym całą ścieżkę-zawsze wtedy odwołuję psa i nigdy nie było problemu, choć słyszałam że właśnie SM wlepia tam mandaty

Posted

U nas na osiedlu "blokowym" ostatnio dość często spacerują policjanci, ale chyba mają jakiś inny cel tych przechadzek, bo nigdy nie widziałam, żeby zwrócili uwagę komuś spacerującemu z psem bez smyczy.
SM za to co jakiś czas jeździ naszą uliczką (mieszkamy na uliczce domków jednorodzinnych) i potem stają sobie przy łączce, na którą sporo osób wychodzi wybiegać psy, bo to najbliższe takie miejsce przy osiedlu. Też nigdy nie zwrócili nikomu uwagi. Także chyba mamy szczęście ;)

Ogólnie to nigdy nie miałam żadnych scysji z policją czy SM. W zasadzie tylko raz, podczas spaceru na Polach Mokotowskim, strażniczka zwróciła uwagę, żeby zapiąć psa na smycz-sobota, ciepło, sporo ludzi. I tylko tyle, widziała zapewne, że pies zmęczony wlecze się przy nodze, a całe otoczenie ma głęboko gdzieś (wracaliśmy już) ;). Czasem jak chodzimy po lasku bródnowskim (to taki miejski las) to spotykamy policjantów na koniach-wtedy oczywiście przywołuję psa i zapinam, no ale oni i tak widzą, że wcześniej był luzem, a nigdy słowa nie powiedzieli na ten temat, kiedy nas mijali ;)

Posted

u nas straż miejska patroluję kilka razy parki w ciągu dnia i jak się natrafi to dają mandaty za psy bez smyczy lub kagańca, jak ma kaganiec to zwrócą uwagę ewentualnie czasami nic nie mówią ale bez smyczy i kagańca dają mandaty, trzeba być czujnym i obserwować drogę :lol:
już kilka razy w panice łapałam psa.
a na polach gdzie chodzimy nie raz mijała nas policja i nie zwrócili uwagi na 2 średnie psy biegające luzem bez kagańców , nawet stanęli o coś się spytać mnie(czy nie widziałam dzieciaków z petardami bo dostali wezwanie) i pies stał obok , nie zwrócili w ogóle uwagi .
więc jedni ganiają psiarzy inni olewaja .

Posted

panbazyl napisał(a):
hahaha!!! Co Wy na wsi nie mieszkacie????? Cieszcie się jak sąsiad siekierką nie przyłoży przy stawianiu płotu.... Bo prawo prawem ale miedza po naszej stronie byc musi....

Dokładnie. Trzeba się cieszyć jeśli sąsiad nie wyraża sprzeciwów co do miedzy a nie oczekiwać udziału w ogrodzeniu.
To jest Polska właśnie. Jest prawo ale jak jest z egzekwowaniem to się nie oszukujmy.

Posted

Jezu, padłam na spacerze. Pisałam parę stron temu o panu, który prowadza ze sobą (a raczej wypuszcza z klatki idąc gdzieś) małego, starszego, jamnikopodobnego psa bez obroży i smyczy, którego Jax się boi. Pies generalnie rzuca się do innych psów. Dziś patrzę, idzie pan, pies - jak zwykle - a w ręku pan coś niesie. Myślę sobie "smycz?!"... ale nieee, podeszłam bliżej, a pan niósł gałązkę z zawiązanym sznurkiem na końcu i tak sobie poszedł z psem na miasto...

Posted

Paulina516 napisał(a):
Spytała bym się po co mu to, gdybym go spotkała, ale nie :P


Na szczęście pan szedł przed nami, bo nie ręczyłabym za siebie przy kolejnym ataku jego psa i tekście "no to po co pani tu idzie" wypowiedzianym pełnym pretensji głosem.

Posted

Wziął wędkę domowej roboty, czy raczej bacik?
Lady, a może na pytanie 'no to po co tu pani idzie?" odpowiedz "ale ja tu byłam pierwsza, pan mi wlazł :P Ciekawe, co by zrobił...

Posted

Ja dziś miałam dość smutną sytuację. Szłam sobie z psami na 'miejski spacer' (pół godzinki do godziny na smyczy przy nodze, żeby się nie odzwyczaiły ;)) i podjechała do nas samochodem jakaś pani. Okazało się, że jej pies dwie godziny wcześniej wystraszył się czegoś w pobliskim parku tak mocno, że dał dyla i nie mogą go znaleźć. Znam tego psa, zawsze chodził luzem i podbiegał. Wzięłam nr telefonu, ale szczerze, to się obawiam, że mogło go coś potrącić, bo okolica jest ruchliwa.

Mówiłam jej już kiedyś, żeby trzymała psa na smyczy, bo nie ma nad nim kontroli. No i niestety teraz dostała (a właściwie pies dostał) bolesną lekcję.

I tak mi się nasunęło, że nawet najbardziej usłuchany pies może się czegoś przestraszyć i nawiać, więc lepiej chyba nie ryzykować, zwłaszcza w miejscach, gdzie jest duży ruch?

Posted

Sybel napisał(a):
Wziął wędkę domowej roboty, czy raczej bacik?
Lady, a może na pytanie 'no to po co tu pani idzie?" odpowiedz "ale ja tu byłam pierwsza, pan mi wlazł :P Ciekawe, co by zrobił...


Raczej bacik. Ja mu odpowiedziałam, aż go nieco przytkało :lol: Na chamstwo - chamstwem ;)

strix napisał(a):
Ja dziś miałam dość smutną sytuację. Szłam sobie z psami na 'miejski spacer' (pół godzinki do godziny na smyczy przy nodze, żeby się nie odzwyczaiły ;)) i podjechała do nas samochodem jakaś pani. Okazało się, że jej pies dwie godziny wcześniej wystraszył się czegoś w pobliskim parku tak mocno, że dał dyla i nie mogą go znaleźć. Znam tego psa, zawsze chodził luzem i podbiegał. Wzięłam nr telefonu, ale szczerze, to się obawiam, że mogło go coś potrącić, bo okolica jest ruchliwa.

Mówiłam jej już kiedyś, żeby trzymała psa na smyczy, bo nie ma nad nim kontroli. No i niestety teraz dostała (a właściwie pies dostał) bolesną lekcję.

I tak mi się nasunęło, że nawet najbardziej usłuchany pies może się czegoś przestraszyć i nawiać, więc lepiej chyba nie ryzykować, zwłaszcza w miejscach, gdzie jest duży ruch?


No mnie przerażają ludzie, którzy chodzą luzem przy naszej czteropasmowej ulicy, a po drugiej stronie Odra...

Posted

A mnie rozwalają ludzie rzucający piłeczkę/patyczek psu na wąskim pasie zieleni z torami tramwajowymi między dwiema dwupasmowymi jezdniami. No ręce opadają, a wystarczy dokonac tytanicznego wysiłku przejścia przez cała jezdnię, żeby dojsc do parczku...

Posted

Ta, u mnie też - kiedy nie idę przez tory to zawsze widzę jakiegoś yntelygenta bawiącego się z psem na torach.. ręce opadają. A potem się słyszy, że psa pociąg przejechał

Posted

A psy puszczane luzem przy ruchliwych ulicach, ba, przy trasach przelotowych przez miasto? Bezmózgowie totalne... Ludzie oczywiście się cieszą, że mają takie mądre pieseczki, że nie wybiegają na ulicę, a ja bym się bała ryzykować zdrowiem a nawet życiem mojego psa.

Siedzimy w mieście obecnie, piętro wyżej mamy pseudo ONka drącego ryja praktycznie non-stop. Zwariować idzie... Ciekawe, czy jak Zuz zostaje sam to sobie przypadkiem nie pyszczy razem z kolegą znad sufitu :roll:

Posted

evel napisał(a):
A psy puszczane luzem przy ruchliwych ulicach, ba, przy trasach przelotowych przez miasto? Bezmózgowie totalne... Ludzie oczywiście się cieszą, że mają takie mądre pieseczki, że nie wybiegają na ulicę, a ja bym się bała ryzykować zdrowiem a nawet życiem mojego psa.


ech.... jeśli spotkacie czarna labradorke troszke spasioną w Lbl - okolice targu Bronowice, miedzy sklepem Jubilat a Lidl (po prawej stronie tak jak kościól jest przy Dr. Męcz. Majdanka - dajcie mi znac, bo jedna taka malo poważna istota puszcza tam swoją sukę. Bedę z nią niedlugo poważnie rozmawiac o tym, ale pisze tu ku uwadze, ze jakby sie sucz ta znalazła w schronie i pochodzila z takich okolic - prosze o info (ona ma tatooo w uchu,a le może być nieczytelne)

Posted

Jezusie, mało dziś brakowało, a zostałabym oskarżona o napaść o człowieka :diabloti: Idę z TŻtem i Jaxem parkową alejką, z naprzeciwka idą dwie panie, jedna po 60stce, druga po 40stce. Z yorkiem - york posiadał czerwone ubranko, ale nie posiadał smyczy :roll: Jesteśmy na etapie, ze nie ma gdzie uciec ani się wycofać, york się kładzie, a pani do niej "Misia (czy tam inna srisia), nie wolno gryźć piesków!". Szczena mi opadła, ale szybko wyszłam z szoku, jak yorczka podbiegła do nas i zaczęła z warkotem gryźć Jaxa - ten robił uniki. Więc ryknęłam, wielce kulturalnie "ejjjj kuuuu**aaaaa", oba psy przypadły do ziemi na mój dziarski okrzyk, pani przyspieszyła kroku i zabrała yorczkę, wiec pytam - "Nie ma pani smyczy?!". I tutaj pani popełniła spektakularny błąd, bo postanowiła się stawiać, że jej niby wolno bez smyczy, bo york "Nie mam, nie widać?". Przysięgam, że jeszcze chwila, a byłoby "ryp w pyszczydło", oszczędziłam się do "no to sobie k*rwa kup!". Pani chciała chyba coś powiedzieć, ale spojrzała na obłęd w moich oczach i szybkim krokiem się oddaliła. Żałuje, że tak się zagotowałam, bo mogłam ją nakręcić kamerą (miałam aparat na wierzchu) i zadzwonić po SM :diabloti: W każdym razie, jak mijaliśmy ich znów (w pewnym oddaleniu), to o dziwo... smycz się znalazła! Wniosek: trzeba sypnąć epitetami, żeby ktoś zapiął psa na smycz. Ciekawe, czy jakbym szła z dobermanem albo amstafem, to pani też by tak wolno reagowała.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...