Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

ja też niezbyt lubię na pół dzikie laby które obłapiają moje psy (również laby). Rasa jest w ajkims stopniu wyznacznikiem zachowania psa, ale tylko wyznacznikiem. Grzeczności nauczyć nie jest wcale trudno.

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

panbazyl napisał(a):
bez skrępowania - moje sie ucieszą, że będą mieć nowe ofiary do "gwałtu" :diabloti:

Wyobrażasz sobie 40kg na 6kg albo na 4? Moje dziewczyny potrafią pokazać co im się nie podoba i czasem to takie damy przyjaciółki ;). Lepiej uważaj na głowę swoich psiaków jakby się położyły a dziewczyny zechciałyby na nich poużywać :D.

Co do ludzi wrzeszczących, może bali się psów.

Ja zawsze pilnowałam, żeby nikt nie musiał się bać mojego dużego psa. Małych pilnuję bo już mają odruch jak ktoś idzie to pewnie pogłaska :), żeby nie obskakiwały nikogo.
Jak ktoś był pogryziony albo panicznie boi się psów to inaczej interpretuje 2 psy szarpiące się ząbkami po ciele.
Komuś może się wydawać, że walczą.
Znajomych syn boi się moich miniaturek i ucieka przed nimi. Nie zmuszam go do kontaktów, ale chciałam żeby się przekonał, że go nie zaatakują. Nie wiem czemu tak boi się psów, pogryziony raczej nie był.

Mimo, że w psim ośrodku byliście, to ludzie mają prawo bać się obcych psów. Nie trzeba od razu się wydzierać, ale jak ktoś panikuje to czasem mu nerwy puszczają.

Posted

Ja już nawet nie zwracam uwagi na to co ludzie chcą od mojego psa - jeździ ze mną wszędzie i po wypadzie na mazury przestałam robić wszystko żeby pies był niewidoczny dla wszystkich, bo oni też chcą wypocząć - ostatnie kilka dni w ośrodku pewnie były na nas skargi, ale miałam to już serdecznie gdzieś - zmęczenie materiału.
Telefonicznie dowiedziałam się że pies może wchodzić wszędzie, że jest plaża, sprzęt wodny do wynajęcia, że są ścieżki spacerowe i piękny las na terenie ośrodka, który jest ogrodzony, że pies może wchodzić do wody itd.
Plaża 5x5m usiana skipami i butelkami + wielki zakaz wprowadzania psów - miejsce gdzie pies mógł wejść do wody to 5m skarpa, po której nie dało się zejść bo była pionowa. Sprzęt wodny to 6 rowerów, które były ZAWSZE zarezerwowane dla kolonii, nawet jeśli kolonia aktualnie zajmowała się czymś innym i nie było żywego ducha przy wodzie. W wodzie pływały na kąpielisku śnięte ryby i kilka dni pływała tam też kupa. Piękny las to krzaki w które kolonia srała - przy plaży nie dało się przejść bo tak śmierdziało... Pies nie mógł wejść z nami do stołówki, nawet do stołów stojących na dworze. Sąsiedzi z góry rzucali za budynek na łączkę butelki i puszki po piwie (dorośli ludzie!) a darli mordy jak mój pies na tej łączce robił kupę (mimo że stałam nad nim z woreczkiem i sprzątałam po nim - sprzątać przestałam na dwa dni przed wyjazdem, bo nie będę sprawdzać czy to kupa mojego psa czy jakiegoś bachora...)
Za psa zapłaciłam tyle co za dorosłą osobę a nie mógł nawet oddychać, żeby komuś nie przeszkadzał.
Po 3 dniach pies szczekał ile chciał i gdzie chciał - po 2 nieprzespanych nocach, stwierdziłam że skoro inni nie szanują mojej potrzeby snu i ciszy nocnej od 22 do 6 to ja też nie szanuję ich potrzeby odsypiania nocy. Po 4 dniach pies chodził bez smyczy - skoro nie miałam gdzie z nim iść (wszystkie lasy w okolicy poogradzane, bo tereny ośrodka...) a płaciłam jak za człowieka to niech korzysta z ośrodka jak człowiek.

Posted

Moja mama całe dzieciństwo bała się psów, ale tak potwornie, do granic histerii, nawet na widok szczeniaka dostawała ataku paniki.
Nie byłą pogryziona, tak po prostu miała, nikt nie wie, dlaczego. Potem, jak była starsza, miewała psy, teraz ma 2 i co jakiś czas coś znajduje bezdomnego, psy uwielbia - no czasem ludzie tak mają dziwacznie.
Gdzieś był filmik o leczeniu się ze zwierzęcych fobii, pokazywali gościa, tak ze 40 lat, łysy, wielki, wytatuowany, no wyglądał mrocznie. Na widok szczeniaka zaczynał płakać ze strachu, prawie się posikał dosłownie.

Sachma, gdzie to, zeby się nie wpakować?

Posted

Piecki na mazurach - obeszliśmy całe, żaden ośrodek nie był dla psiarzy odpowiedni... bo myśleliśmy żeby z naszego uciekać, ale nie chcieliśmy w ciemno...

Posted

Dzięki za info, mój TZ marzy o Mazurach. to przynajmniej wiemy, czego unikać za rok... W sumie jest gdzieś wątek o ośrodkach psiolubnych i niekoniecznie?

Posted

Sybel napisał(a):
Moja mama całe dzieciństwo bała się psów, ale tak potwornie, do granic histerii, nawet na widok szczeniaka dostawała ataku paniki.
Nie byłą pogryziona, tak po prostu miała, nikt nie wie, dlaczego. Potem, jak była starsza, miewała psy, teraz ma 2 i co jakiś czas coś znajduje bezdomnego, psy uwielbia - no czasem ludzie tak mają dziwacznie.
Gdzieś był filmik o leczeniu się ze zwierzęcych fobii, pokazywali gościa, tak ze 40 lat, łysy, wielki, wytatuowany, no wyglądał mrocznie. Na widok szczeniaka zaczynał płakać ze strachu, prawie się posikał dosłownie.

Miałam trochę do czynienia z pogryzionymi ludźmi. To są czasem takie traumy, że żadna terapia nie pomoże. No, może hipnoza, ale w PL jest tylko jedna placówka, która zajmuje się konkretnie wyprowadzaniem z fobii związanej z psami.
Z drugiej strony różnie bywa - mój ojciec miał rozszarpane udo (cud, że nie tętnicę) i nadal bardzo lubi psy. Wszystkie. Dla psiarzy jest idealnym pasażerem pociągu - bo zawsze wpuści każdego, z każdym psem, z dwoma, bez kagańca, co tylko sobie zażyczycie.
Niemniej jest całkiem dużo osób, które psów się boją - mniej albo bardziej.
Ja sama obcym psom nie ufam i żadne zapewnienia mnie nie przekonają. Poznałam kiedyś przesympatycznego asta, super pies, pogodny, z wiecznie dyndającym ogonem, z uśmiechem na pysku, świetnie zsocjalizowany z ludźmi, psami, kotami, końmi. Moja mała wówczas córeczka lubiła go głaskać i mam takie sympatyczne fotki w rodzinnym albumie. Jakiś czas później ten sam pies zmasakrował dziecko - dosłownie zmasakrował. Dlatego, jak słyszę "proszę się nie bać, on nie ugryzie" to odpowiadam "wzajemnie - smycz pana/panią też nie ugryzie".

Posted

Jest nawet cały dział TUTAJ, i nawet dobrze, że jest podzielony, bo łatwiej znaleźć np. miejsca przyjazne w górach albo nad morzem zależnie od tego co kogo interesuje.

ed. Jesli chodzi o strach przed psami, to jak byłam mała zostałam pogryziona przez ogara- bolało, ale nie zniechęciło mnie to do psów. Za to doskonale zrozumiałam każdą fobię, jak sama odkryłam u siebie lęk przed pająkami, który potrafił mnie sparaliżować na kilkadziesiąt minut, wywołać histerię i płacz, albo raczej wycie, a to wszystko widząc, niewielkiego według innych, pajączka. Po trzech latach mieszkania na (prawie) wsi, gdzie pająki są wielkości dłoni małego dziecka, nadal się boję, ale jestem w stanie już się opanować i zawołać chłopa na ratunek. Dlatego, rozumiejąc to, że można normalnie poprosić, rozumiem też panikę ludzi, którzy po prostu się psów boją.

Posted

Tak mi się przypomniało, jak kiedyś z mamą, siostrą, naszym Felkiem (10 kg w typie szpica) i Fiśką (25 kg, coś pomiędzy collie, goldenem i czymś mniejszym) jechałam pociągiem znad morza. Udało nam się złapać wolny przedział. Potem dosiadła się grupa młodych ludzi, zostało jedno miejsce. Młodzi generalnie usiłowali nasze psy podkarmiać, ale jak ich poinformowałam, ze po kiełbasie Fiśka smrodzi tak, ze się idzie udusić, zrezygnowali. Na wolne miejsce dosiadł sie facet, jakieś 20-25 lat. Usiadł i od razu z mordą na nas, ze mamy się wynosić z przedziału, bo on sobie psów nie życzy, a zapłacił za bilet. Uprzejmie go poinformowałyśmy, ze również zapłaciłyśmy za bilety, co więcej, oba psy mają również bilety i również miejsca w pociągu opłacone. Najlepsza byłą reakcja młodych. Felek jechał u mnie na kolanach, więc zaraz gość obok zaczął go miziać i zaprosił na swoje kolana. Fel w efekcie zrobił tourne po kolanach całej ekipy, został wymiziany na maksa, Fiśkę też wszyscy pieścili dyskutując z psami "no patrz, jaki niemiły pan, widać, ze głupi, ze takich fajnych psów nie docenia". Prawdę mówiąc nas zatkało...

Inna akcja, w trójmiejskim SKM, te same psy. Obok mnie usiadł chłopak z zespołem Downa i zapytał, czy moze Fela pomiziać. Ja mówię, ze jasne, czemu nie. Po dwóch minutach Fel był w jego objęciach liżąc chłopaka po twarzy i słysząc, jak tamten go kocha. Fiśka leżała na podłodze, więc zaraz wylądowała na boczku otoczona wianuszkiem dzieci - wszyscy rodzice z wagonu byli baaardzo zadowoleni, bo dzieci się zajęły psem, były przy tym bardzo delikatne, a kontrolowała sytuację moja siostra.
Z obecnym psem, Filipem, bym się na coś takiego za nic nie odważyła... Też ludzie powinni mieć świadomość, jakiego psa mają. Fiśka sie nadawała na dogoterapię, kochała ludzi, nigdy nikogo nie ugryzła, bała się jedynie łysych z brodą, bo ją sąsiad obszczekał. Filip zaś jest nieobliczalny. Nie znamy w ogóle jego przeszłości, więc nie pozwalamy mu na kontakty z obcymi ludźmi.

Posted

filodendron napisał(a):
Miałam trochę do czynienia z pogryzionymi ludźmi. To są czasem takie traumy, że żadna terapia nie pomoże. No, może hipnoza, ale w PL jest tylko jedna placówka, która zajmuje się konkretnie wyprowadzaniem z fobii związanej z psami.
Z drugiej strony różnie bywa - mój ojciec miał rozszarpane udo (cud, że nie tętnicę) i nadal bardzo lubi psy. Wszystkie. Dla psiarzy jest idealnym pasażerem pociągu - bo zawsze wpuści każdego, z każdym psem, z dwoma, bez kagańca, co tylko sobie zażyczycie.
Niemniej jest całkiem dużo osób, które psów się boją - mniej albo bardziej.
Ja sama obcym psom nie ufam i żadne zapewnienia mnie nie przekonają. Poznałam kiedyś przesympatycznego asta, super pies, pogodny, z wiecznie dyndającym ogonem, z uśmiechem na pysku, świetnie zsocjalizowany z ludźmi, psami, kotami, końmi. Moja mała wówczas córeczka lubiła go głaskać i mam takie sympatyczne fotki w rodzinnym albumie. Jakiś czas później ten sam pies zmasakrował dziecko - dosłownie zmasakrował. Dlatego, jak słyszę "proszę się nie bać, on nie ugryzie" to odpowiadam "wzajemnie - smycz pana/panią też nie ugryzie".


Straszne to co piszesz.
Ja też zupełnie obcym psom nie ufam.
Wiem też, że jeden z moich psów ma traumę dzieciakową i w samoobronie potrafi zrobić krzywdę.
Po "zabawach nastolatka" bo tak fajnie się piesek denerwuje. Opier zebrał ale pies trochę się skrzywił psychicznie. i nic tego nie zmieni.
Nawet mały pies o słabych zębach potrafi zrobić mocną ranę, mój facet rozdzielał nasze psy jak poszło o jedzenie.Psom nic bo mają sierść to się nie uszkodziły. Ciężko uwierzyć że taki psiunio może rozerwać skórę i zrobić taką ranę.
Teksty on nic nie zrobi... Tylko komu?
Mój poprzedni pies mógł biegać luzem czy iść przy nodze bez smyczy.
Dopóki ktoś nie zagrażał mi czy nie naruszał naszego terenu bez pozwolenia to pies olewał.
Raz leżał na balkonie i sąsiadka z bloku chciała ukraść zaszczepkę, psa nie widziała, miał taki gruby głos, wystarczyło, że zaszczekał i chciał ją ugryźć według jej relacji.
Powiedziała, że więcej ręki na nasz balkon nie wyciągnie.
Następnym razem rodzicom drogę zastąpili cyganie, chcieli sprzedawać "złoto" nie rozumieli, że rodzice nie chcą nic kupować dopóki w końcu pies im tego nie powiedział. Leżał w aucie i wyczuł, że czas atakować. Rodzice sobie pojechali dalej w spokoju.

Posted

[quote name='evel']Skarcić za co? Za wyrażanie niepewności, lęku w stosunku do innego psa? A myślisz, że jak pies przestanie wyrażać lęk, to coś w jego głowie się zmieni, czy uzna właściciela za kretyna, który mu zabrania się komunikować?


kurde, no chociażby za to, że oba się zaczeły jeżyć i warczeć będąc jakieś pół metra ode mnie, a mój pies w ogóle nawet nie zwrócił na nie uwagi. leżał sobie wpatrzony we mnie. a tak poza tym to one były oba wielkości głowy mojego psa, więc ciekawe co by się stało gdyby tak zareagował mój pies, a nie inny. i ja na pewno bym go skarciła i wyszła. nie ma nic złego w braniu psów na kolana ani na ręce w poczekalni, pod warunkiem, że nadal się z nich nie jeżą, a właściciele ich nie tulą w tym momencie i nie mówią 'puci puci dobry piesek'. ja właściciwie zawsze wsadzam tylko głowę, zajmuję kolejkę i czekam na zewnątrz, bo Demon jest trochę po przejściach i mieszkając na wsi nie mam pewności jak się w pewnych sytuacjach zachowa. ale naprawdę jestem z niego dumna:) my wtedy akurat byliśmy umówieni na operację na konkretną godzinę, a poczekalnia była pusta , więc sobie klapnęliśmy w kąciku.

nie widze powodu, żeby chodzić kanałami do weterynarza, bo ja mam dużego psa i naprawdę nie mam postawy roszczeniowej. ale wiele ludzi ją ma, jak dla mnie to - jak ja nie lubie kur i kóz to nie jadę na farmę czy do gospodarstwa agroturystycznego, a jak ktoś nie lubi psów/ma uczulenie to nie ma problemu rezerwując miejsce na wakacje zapytać czy będą w tym czasie psy. proste. szanujmy innych, oczywiście, ale niech inni szanują nas.
ja mam takich ciołków, którzy uważają, że cały świat jest ich dokładnie za płotem. płotem między posesjami, postawionym przez nas, który w pewnym momencie się zaczął rozpadać. pewnego dnia też słyszę krzyk jak zarzynane prosię 'zabierzcie tego psa', wychodzę z domu, no i rzeczywiście Elza wywaliła jedną szrachetę i jakoś się przecisnęło, a krzyczał syn moich sąsiadów, bo Elza sobie biegała radośnie po ich posesji. i zaraz się zaczęło, że 'dziecko'(10-latek, który waży więcej ode mnie) boi się psów i jak tak można i w ogóle. sytuacja powtórzyła się kilka razy, a sąsiedzi zgodnie stwierdzili, że nie dołożą się do płotu(mimo, że zgodnie z prawem koszty dzieli się po połowie), my mamy psy i w naszym interesie jest teren zabezpiczyć(to akurat w sumie racja). więc na własny koszt płot wzmocniliśmy, dołożyliśmy przęsła podwójnie, bo zwyczajnie - nie fajnie jest kłocić się z sąsiadami i daliśmy spokój, nie ma sensu się ciągać po sądach. ja mam taki charakter, że sama bym pewnie z tym wyszła, gdyby sytuacja była odwrotna.
a co do 'dzieciaka', kurde, ja rozumiem, że ktoś może się bać psów, ale naprawdę - mieszkają tuz obok - i do nas przyjeżdżają równiez dzieci, również takie małe i chodzą sobie z wśród moich psów, nic im nie robiąc. dzeciaki po Elzie potrafią skakać, jeździć na niej jak leży, rzucać jej piłkę i aportuje.
inna akcja z tymi samymi ludźmi - Demon miał przed Nowym Rokiem operację, lata w kołnierzu, jest wygolony w kilku miejscach, ogólnie wygląda bardzo niewyjściowo. schowałam dumę do kieszeni i pochodziam po wszystkich sąsiadach z prośbą, żeby nie puszczali fajerwerek w pobliżu naszej posesji, poszli sobie gdzieś dalej, na pola, bo pies jest po operacji i może się przestraszyć, naderwać szwy, zresztą mnie nie będzie, mama z nim będzie wychodzić na smyczy i, żeby jej się nie zerwał. wszyscy się dostosowali, ale co znalazłam na swoim terenie obok tego nieszczęsnego płotu - zużyte fajerwerki. dziecko się strasznie boi psów, ale niestraszne mu napieprzanie petardami jak kilka metrów tuż za płotem jest pies, tak samo z 'kapiszonami' w lato.
pewnie, że nie każdy musi znać się na behawiorze psów, ale jak ktoś się ich boi to dla własnego bezpieczeństwa nie uskutecznia wystrzałów w pobliżu psa.
moim zdaniem tacy ludzie tak mają - najlepiej to wszystko im sprzed nóg zabierać - psy, dzieci, a samemu to najlepiej też się schować, bo może są aspołeczni lub mają jakąś fobię związaną z ludźmi. nie da się ukryć, że psy są obecne w społeczeństwie, w miastach na ulicach, na wsi to już w ogóle biegają samopas. jak mój pies się wbija na czyjąś posesje albo komuś pod nogi - to fakt, mój pies narusza jego przestrzeń, ale jeśli mój pies biega sobie spokojnie na wspólnym terenie, nikomu krzywdy nie robiąc i ktoś na mnie z tego powodu wrzeszczy - to narusza moją.

Posted

karolajn napisał(a):
jak mój pies się wbija na czyjąś posesje albo komuś pod nogi - to fakt, mój pies narusza jego przestrzeń, ale jeśli mój pies biega sobie spokojnie na wspólnym terenie, nikomu krzywdy nie robiąc i ktoś na mnie z tego powodu wrzeszczy - to narusza moją.

Na wspólnym terenie obowiązują przepisy - smycz albo smycz i kaganiec, zależy od gminy.
I nie ma co do tego dorabiać dodatkowych teorii.
Te same przepisy regulują sprawę zabezpieczenia terenu posesji w sposób uniemożliwiający wydostanie się psa na zewnątrz.

Posted

A u mnie w mieście nie jest powiedziane, że musi być smycz. Pies ma być pod kontrolą opiekuna, ale nie musi być na smyczy. Tylko w ścisłym centrum kaganiec i smycz, wyjątek stanowią rasy z listy niebezpiecznych.

Posted

[quote name='Sybel']A u mnie w mieście nie jest powiedziane, że musi być smycz. Pies ma być pod kontrolą opiekuna, ale nie musi być na smyczy. Tylko w ścisłym centrum kaganiec i smycz, wyjątek stanowią rasy z listy niebezpiecznych.
W Łodzi?
Regulamin utrzymania czystości i porządku na terenie Miasta Łodzi:
"w miejscach publicznych - prowadzenie psów na uwięzi oraz posiadanie torebki lub urządzenia do zbierania odchodów"
http://www.czystemiasto.uml.lodz.pl/files/Regulamin_2010.pdf

Posted

Owszem, ale pełna uchwała mówi tak:


UCHWAŁA Nr LXXIV/1431/06
RADY MIEJSKIEJ w ŁODZI
z dnia 13 września 2006 r.

1.1. Osoby utrzymujące lub sprawujące opiekę nad psami i innymi zwierzętami domowymi są zobowiązane do zachowania środków ostrożności, mających na celu ochronę zdrowia i życia ludzi oraz zwierząt a także dołożenia starań, by zwierzęta te były jak najmniej uciążliwe dla otoczenia.

§ 2.1. Do obowiązków osób utrzymujących lub sprawujących opiekę nad psami i innymi zwierzętami domowymi należy:
1) stały i skuteczny dozór nad psami i innymi zwierzętami domowymi; zwolnienie
od tego obowiązku może nastąpić tylko wówczas, gdy zwierzęta te znajdują się
na terenie ogrodzonym, w sposób uniemożliwiający jego opuszczenie;
2) w miejscach publicznych – prowadzenie psów na uwięzi;
3) prowadzenie psów agresywnych - w tym wszystkich psów ras wymienionych w rozporządzeniu Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 28 kwietnia 2003 r. w sprawie wykazu ras psów uznawanych za agresywne (Dz. U. Nr 77, poz. 687) - oraz mieszańców tych ras, a także psów uznawanych ze względu na ich wielkość za niebezpieczne dla otoczenia wyłącznie przez osoby pełnoletnie - na uwięzi oraz w założonych kagańcach;
4) podczas wyprowadzania psów poza centralny rejon miasta ograniczony ulicami: Gdańską, Radwańską, Brzeźną, Abramowskiego, Kilińskiego, Północną i Ogrodową, w miejscach, gdzie nie stwarza to zagrożenia, dopuszcza się czasowe uwolnienie psa z uwięzi, gdy opiekun psa ma możliwość sprawowania bezpośredniej kontroli nad jego zachowaniem; wyjątek ten nie dotyczy psów wymienionych w pkt 3;
5) nie wprowadzanie psów i innych zwierząt domowych do odpowiednio oznaczonych obiektów użyteczności publicznej, do których zakazano wprowadzania zwierząt (wzór oznaczenia stanowi załącznik do niniejszej uchwały);
6) nie wprowadzanie psów i innych zwierząt domowych na tereny placów gier i zabaw oraz piaskownic;
7) niedopuszczanie do zakłócania spokoju domowego przez zwierzęta domowe.
2. Obowiązki określone w ust. 1 nie dotyczą osób utrzymujących zwierzęta wykorzystywane do celów specjalnych tzn. których profesjonalna tresura oraz używanie odbywa się na podstawie odrębnych przepisów, regulujących szczegółowe zasady działania jednostek Polskich Sił Zbrojnych, Policji, Straży Granicznej i innych formacji podległych Ministrowi Spraw Wewnętrznych i Administracji, służb kontroli celnej, ratownictwa oraz regulujących zasady szkolenia i wykorzystania psów – przewodników osób ociemniałych.


Uważam, ze właśnie tak można zinterpretować ten paragraf.

Posted

No tak, tylko jak w takim razie traktować parki, na przykłąd bardzo lubiany przez spacerowiczów i psiarzy Park na Zdrowiu? Bo to jest teren publiczny, ale nie centralny rejon miasta. Dla mnie niejasne i można interpretować dowolnie. Oczywiście na ulicy puszczanie absolutnie zabronione, ale w parkach?

Posted

filodendron napisał(a):
Na wspólnym terenie obowiązują przepisy - smycz albo smycz i kaganiec, zależy od gminy.
I nie ma co do tego dorabiać dodatkowych teorii.
Te same przepisy regulują sprawę zabezpieczenia terenu posesji w sposób uniemożliwiający wydostanie się psa na zewnątrz.


mi raczej chodziło o mentalność niektórych ludzi, bo ja mam obowiązek zabezpieczyć swoje psy, oni mają prawny obowiązek mi się do tego ogrodzenia dołożyć, bo jest wspólne, no i sorry - to oni się boją psów. ale ogrodzenie postawiłam, nie dla świętego spokoju, swoich sąsiadów szczerze mam w głębokim poważaniu bardziej się boję o bezpieczeństwo swoich psów i prowadzić wojny otwartej z sąsiadami też nie zamierzam, bo to jednak sąsiedzi i niefajnie byłoby wyjść sobie na ogród i zamiast się relaksować mierzyć się wzrokiem z sąsiadem:) z tego samego powodu nie rzuce im zużytymi fajerwerkami w twarz, chociaż mam ochotę.

nie wyobrażam sobie też, żeby dosłownie wszystkie psy chodziły w kagańcu, najlepiej jeszcze w klatce na kółkach - po co w takim razie mieć psa?
moje psy w terenie zabudowanym są na smyczy, a że obecnie mieszkam na wsi to wszyscy się patrzą na mnie na psychopatkę, Demon dodatkowo ma halti dla bezpieczeństwa, bo jak by mnie pociągnął to w sumie nic mi po tej smyczy. jak idą dzieci to przechodzę na 2 stronę, albo ludzie przechodzą widząc, że idę z nim. w mieście to byłoby trudne do zrobienia, dlatego nawet jak ja się wyprowadzę to on zostanie z rodzicami na wsi, gdzie może bezpiecznie wyjść na spacer, polatać po łące. myślę, że to jest ok.
nie jestem pewna czy tutaj w ogóle jest obowiązek posiadania smyczy, zresztą ja uważam, że najważniejsza jest kontrola nad psem, jak pies idzie przy nodze, slucha komend, jest łagodny, nie zaczepia sam z siebie przechodniów i innych psów to czemu zakladac mu kaganiec?
myślę, że najważniejsza jest świadomość tego, że jesteśmy odpowiedzialni za swoje psy. jeśli zdarzy się, że mój pies pogryzie innego to jest dla mnie jasne, że będę musiała zapłacić mandat i ponieść koszty leczenia tego psa, dlatego staram się nie dopuszczać do takich sytuacji. ale też nie jestem za tym, żeby wszystkie psy wychodziły tylko i wyłącznie na siku i koniecznie w kagańcu.
jak ja mieszkałam w bloku to z grubsza znałam wszystkie psy w mojej okolicy - wiedziałam, kiedy trzeba zmienić trasę spaceru, kiedy mogę pozwolić mojemu psu podejść do innego, bo się lubią, a którego nie znam i lepiej może byłoby go ominąć. kagańca nawet nie miałam w domu, a smycz zawsze w pogotowiu. wydaje mi się, że to jest zdrowe podejście.

Posted

Sybel napisał(a):
No tak, tylko jak w takim razie traktować parki, na przykłąd bardzo lubiany przez spacerowiczów i psiarzy Park na Zdrowiu? Bo to jest teren publiczny, ale nie centralny rejon miasta. Dla mnie niejasne i można interpretować dowolnie. Oczywiście na ulicy puszczanie absolutnie zabronione, ale w parkach?

Jeśli przepis wymaga interpretacji, to pewnie zależy na jakiego strażaka się trafi - pro czy antypsiego.
U nas policja przymyka oko, a straż ciacha równo po 250 zł - nawet jak jest tylko jeden rowerzysta w dalekim zasięgu wzroku, to ich zdaniem pies bez smyczy stwarza zagrożenie. W ten sposób dochodzimy do definicji zagrożenia ;)
Jak ktoś na widok psa wrzeszczy, to raczej czuje się zagrożony ;)

Posted

karolajn napisał(a):
mi raczej chodziło o mentalność niektórych ludzi, bo ja mam obowiązek zabezpieczyć swoje psy, oni mają prawny obowiązek mi się do tego ogrodzenia dołożyć, bo jest wspólne, no i sorry - to oni się boją psów. ale ogrodzenie postawiłam, nie dla świętego spokoju, swoich sąsiadów szczerze mam w głębokim poważaniu bardziej się boję o bezpieczeństwo swoich psów i prowadzić wojny otwartej z sąsiadami też nie zamierzam, bo to jednak sąsiedzi i niefajnie byłoby wyjść sobie na ogród i zamiast się relaksować mierzyć się wzrokiem z sąsiadem:) z tego samego powodu nie rzuce im zużytymi fajerwerkami w twarz, chociaż mam ochotę.

nie wyobrażam sobie też, żeby dosłownie wszystkie psy chodziły w kagańcu, najlepiej jeszcze w klatce na kółkach - po co w takim razie mieć psa?

Wiesz co? Nie rozumie, Twój pies wdziera się na cudze podwórko a Ty się dziwisz, że komuś się to nie podoba?
Mimo, że jest zasada dokładania do konserwacji ogrodzenia to ja się nie spotkałam z tym w praktyce.
Masz psa to Twój obowiązek żeby nie latał gdzie popadnie. I ja sama bym myślała o ogrodzeniu jakbym chciała psa puszczać, nie chciałabym żeby ktoś musiał bać się moich psów, że zaraz wyjdą.

Dziecko drze się jak zarzynane prosie??? Co ma do tego ile dziecko waży?
Powinnaś dostać mandat za niezabezpieczenie psów skoro zamiast przeprosić sąsiadów i od razu po pierwszym razie uszczelnić płot to wysuwasz jakieś żądania.
Dla mnie to chore, mam psa i on może do sąsiadów na podwórko latać dzieci straszyć a ja leję na to i jeszcze twierdzę, że jak można się bać mojego pieseczka....

Posted

filodendron napisał(a):
pies bez smyczy stwarza zagrożenie

No ale bez przesady, pies nie będzie całe życie na smyczy chodził, czytałam gdzieś że taki policjant wkleił mandat czy coś za psa bez smyczy, znaczy właściciel miał smycz ale pies nie był uwiązany, bo za piłką ganiał i to było gdzieś na łączce za blokami:eviltong:

Posted

karolajn jakbyś miała sąsiadów jak mój facet to na 1000% byłaby policja i solidnie byś za to zapłaciła.
To babsko rzucało mi w psy piachem i powiedziałam, żeby słyszała że nagram ją i dostanie 1000zł mandatu za drażnienie i się zakończyło.
Masz szczęście, że Twój pies jest w jednym kawałku.
Znam przypadek, że na posesję wdarł się pies i zagryzł psa, który tam mieszkał.... Ale co tam się stało, że po cudzym podwórku pobiegał... Zagryzł tylko przy okazji..

Posted

czulimordercy napisał(a):
no dobra, ale oni też powinni się dołożyć do płotu bo jest wspólny. wszystko jedno kto ma psa

Ja bym się na nikogo nie oglądała tylko ja mam psa ja mam płot.
Mój problem skoro mój pies.
Wiem jakie jest prawo, ale u nas nie słyszałam, żeby ktoś się dokładał. Co najwyżej jak stary płot się rozpada to nowy sąsiedzi mieli robić ale dla swojej wygody m.in. bo mają psy i nie chcą, żeby biegały do sąsiadów. Z własnej inicjatywy a nie ktoś ich nagabywał.
To ja mam się troszczyć czy mój pies nie opuści podwórka.

Posted

bez przesady, przecież i sąsiadom zależy na płocie, nie tylko tym co maja psa. to takie trudne chociaż dołożyć się do tego płota? już nie mówię o pokryciu połowy kosztów, tylko chociaż część sfinansować. prawo prawem, ale trochę życzliwości i zrozumienia by się czasem przydało...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...