Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='Victoria']Miałam taki okres, że się chwilami własnych psów bałam (chodzi o sytuacje z pilnowaniem jedzenia). Teraz też mam takie chwile, ale zamykam oczy i wyobrażam sobie, że nie ma tam psa, wyciągam rękę i śmiałym ruchem zabieram to co chciałam. Jeszcze mnie pies (specjalnie) nie ugryzł. Raz się zdarzyło, że Lusia (york) się na mnie rzuciła, ale to była moja wina, bo podeszłam do niej od tyłu, kiedy jadła. Jak widzi, że ja to ja, to daje sobie w misce grzebać. tylko czasami ma takie fazy, że warknie, ale nie ugryzie. Innym razem pomyliła mój palec ze szmatką. Miała coś ok pół roku. Nawet moje wrzaski nie sprawiły, że puściła, a nawet lepiej - zaczęła szarpać ;] Miałam paznokieć przedziurawiony i cały fioletowy..
A z Naną to nie wiem jak jest, bo nie warczy, tylko tak staje nad 'zdobyczą', jakby ją sobą chciała zasłonić. W takich momentach mam obawy przed wyciągnięciem ręki po przedmiot. Natomiast z michy mogłabym jej wszystko zjeść ;p Ale tylko ja, nikomu innemu nie pozwala sobie w jedzeniu grzebać.[/QUOTE]

Dlaczego zabierasz psom rzeczy "na siłę", a nie nauczysz ich normalnie oddawać? Kiedyś któryś z nich może Ci naprawdę zrobić krzywdę, obrona zasobów jest u psów zazwyczaj bardzo rozwinięta...

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

[QUOTE]nie wyobrażam sobie jak można się bać swojego psa:roll:[/QUOTE]oj można... przykłady mam tuż obok - moja mama, panicznie bała się naszego ONka, zaczęła się go bać po kilku pogryzieniach.. moja siostra paniczny strach przed wyżłem niemieckim, którego ojciec pewnego dnia do domu przyprowadził - oba psy nie uznające kobiet, oba psy wyprowadzone przeze mnie i moich kochanych policmajstrów (nigdy żaden szkoleniowiec mi tak nie pomógł jak znajomi przewodnicy psów ;) ) oba psy oczywiście i mnie pogryzły, bo ja też kobieta ;) oba psy do tej pory są kochanymi miśkami, które już się nie rzucają na ludzi w ogóle, ale nadal budzą lekki respekt u mamy i siostry. Ale moja siostra bała się też Lennego jak zaczął bronić jedzenia (już nie broni, skutecznie mu ten pomysł z głowy wybiłam - oczywiście pracą a nie siłą! ).
Zabierać siłą nie ma co, to burzy zaufanie i może tylko psa zdopingować do skuteczniejszej obrony - dobrze wyćwiczyć polecenie "zostaw" i powoli zwiększać trudność, najpierw zostawia nudną zabawkę, później fajną zabawkę, później kosteczkę, później mięcho.. stopniowo ale od przodu ;) u nas wyszło :)
mój dureń cieszy się jak każe mu mięcho zostawić, bo ma nadzieję że skoro taki smakołyk zostawi to dostanie takie cudo w zamian (zawsze dostawał coś lepszego!) którego sobie wyobrazić nie może :D

Posted

Obie znają komendę puść. Zabawki dają sobie zabierać, gorzej z rzeczami które same sobie wzięły - na nie żadna komenda nie działa.
Nana 'broni' tylko takich rzeczy jak kość leżąca w legowisku, albo rolka po papierze toaletowym, a Lusia większości małych rzeczy które ukradnie.
Nie wiem jak mam je nauczyć oddawania dobrowolnie przedmiotów ukradzionych. U Nany działa smaczek, natomiast Lusi można podtykać pod nos kiełbasę, ale ona woli np. korek od butelki albo sreberko po kanapce..

Posted

Poszukaj w dziale wychowanie - agresja, tam na pewno znajdziesz coś o psach broniących np. kości. Zasady są zazwyczaj takie same w przypadku innych "cennych" łupów.

Posted

mój wszystko odda za kawałek sera :P tu nie chodzi o ich cenną rzecz, ale o to za co chcesz ją wykupić :P wszystko jest na sprzedaż :P trzeba tylko zaproponować odpowiednią zapłatę :P

Posted

Ja wczoraj na wieczornym spacerze osłupiałam.

W okolicy swojego psa wyprowadza pani, na oko po 60tce, niska, nie wygląda na silną. Ma psa, gabarytów mojego, może nawet większego, mieszańca huskopodobnego ale większego, potężniejszego.
Często widywałam jak pani lata za psem na smyczy jak chorągiewka, pies oczywiście bez kagańca, na szelkach wyprowadza panią. Bardzo agresywny, atakuje wszystko co się rusza.
Wczoraj szłam ze swoimi psami i po drugiej stronie szła owa pani, mijała ją kobitka ze starszym pudelkiem, kompletnie nie zainteresowanym innymi psami. husky się wyrwał, dociągnął swoją panią do tego psa, złapał go i z rykiem zaczął szarpać tego psa, nie chciał go puścić. Pudelek piszczał strasznie, był przerażony, nie mogły tamtego psa odczepić, w końcu jakoś się udało. Kobieta od pudelka złapała go szybko na ręce, przytuliła, spojrzała strasznym wzrokiem na ową starszą panią i chyba miala jej coś powiedzieć, ale nie dała rady. Szybko uciekła tuląc psa. Pani od huskiego nie wyglądała na przejętą. Stałam jak wryta.

Posted

Victoria, to naucz psa nie tylko puszczać zabawek, ale właśnie ćwicz z Naną oddawanie rolki po papierze, a z Lusią oddawanie czegoś tam małego, prosta logika :) oddawanie zabawek macie opanowane, czas wejść na wyższy level, a nie zostawić to ot tak :)
Niech zobaczą, ze tak naprawdę nic nie mogą ukraść, bo na wzięcie wszystkiego mają pozwolenie, wszystko spotyka się z Twoją aprobatą, wszystko jest super. Co oznacza, że coś jest super? Oczywiście NAGRODĘ.

Ja walczę z ludźmi, którzy się właśnie wprowadzili i puszczają psa luzem albo trzymają na łańcuchu..

Posted

[quote name='lilk_a']
ale chodzi tu o coś zupełnie innego , chodzi o odpowiedzialność nas , ludzi mających zwierzęta , żeby zrobić wszystko by nie dopuszczać do takich sytuacji , żeby dzieci nie były pozostawione same żeby pies nie biegał luzem , żeby właśnie nie miał możliwości ucieczki z podwórka ,
ja nie wiem czy nie wiesz , czy nie chcesz wiedzieć że to od nas ludzi zależy czy stworzymy właśnie takie sytuacje
nikt , absolutnie nikt nie przekona mnie do tego że psu trzeba ufać .... widocznie dla mnie szklanka jest do połowy pusta
zastanów się ile mniej tragedii było by gdyby właściciele słodkich wielkich przytulanek , które tylko nieraz używają swoich zębów przewidzieli właśnie te nieliczne sytuacje , ile mniej pogryzionych dzieci , dorosłych , ile mniej pogryzionych lub zagryzionych psów
absolutnie nie obarczam winą psów , tylko ludzi, ludzi nieodpowiedzialnych , bez wyobraźni ,[/QUOTE]
I święta racja. Psy gryzą. Czasem stworzy się im ku temu warunki i łatwiej coś wytłumaczyć, a czasem spada to jak grom z jasnego nieba (nie każdy jest Mrzewińską, Caprą, Gałuszką, Millanem - niepotrzebne skreślić). Tak czy siak - każdy jeden pies może teoretycznie ugryźć.
Dogomania jest taka optymistyczna.
Chwilami chciałoby się ją skonfrontować z drugą stroną medalu, czyli z relacjami pracowników i pacjentów oddziałów traumatologii, szczególnie dziecięcej.
Jak coś się stanie, to nie jest to koniecznie jakieś niezwykłe zaniedbanie - czasem to jest tylko taka zadra, takie byle co, żeby nie powiedzieć - pierdoła. Pies to pies. Trzeba o tym pamiętać.

Posted

[quote name='lilk_a']no widzisz , to nie o to chodzi , podałam przykłady z mojego życia , które nauczyły mnie nie ufać psom , tak z założenia
nie , faktycznie , nikt nie kazał mi podchodzić do psa ,który mnie ugryzł w twarz , masz rację , ale też nikt mnie nie pilnował , nieważne zresztą
i oczywiście masz rację że pies biegnący w naszą stronę również chciał się tylko przywitać , polizać po twarzy , pobawić i co tam jeszcze pies robi z radości .......
ale chodzi tu o coś zupełnie innego , chodzi o odpowiedzialność nas , ludzi mających zwierzęta , żeby zrobić wszystko by nie dopuszczać do takich sytuacji , żeby dzieci nie były pozostawione same żeby pies nie biegał luzem , żeby właśnie nie miał możliwości ucieczki z podwórka ,
ja nie wiem czy nie wiesz , czy nie chcesz wiedzieć że to od nas ludzi zależy czy stworzymy właśnie takie sytuacje
nikt , absolutnie nikt nie przekona mnie do tego że psu trzeba ufać .... widocznie dla mnie szklanka jest do połowy pusta
zastanów się ile mniej tragedii było by gdyby właściciele słodkich wielkich przytulanek , które tylko nieraz używają swoich zębów przewidzieli właśnie te nieliczne sytuacje , ile mniej pogryzionych dzieci , dorosłych , ile mniej pogryzionych lub zagryzionych psów
absolutnie nie obarczam winą psów , tylko ludzi, ludzi nieodpowiedzialnych , bez wyobraźni ,[/QUOTE]
ależ ja Ci nie każę ufać psom, to jest sprawa każdego z nas, naszych przeżyć i doświadczeń. mówię tylko, że ja swojemu ufam i wolałabym zaufać obcemu psu niż obcemu człowiekowi. z ostatnim zdaniem zgadzam się całkowicie, tylko teraz kwestia co zrobić, by poprawić bezpieczeństwo ludzi i psów? bo każdej sytuacji nikt nie jest w stanie przewidzieć, tak jak ani moja ciocia, ani moja babcia, ani moja mama, ani mój wujek nie przewidzieli tego, ze ja polezę do jedzącego psa mimo iż mi tłumaczyli nie raz nie dwa, że tego robić nie wolno, a ja kiwałam głową, że tak tak, nie podejdę. tak samo jak ten pies co biegł do was mógł wyjść z podwórka, bo zamek się zepsuł i furtka sama się otworzyła. co innego sytuacje, które zdarzają się notorycznie a człowiek i tak nic z nimi nie robi. tylko jak przekonać takiego kogoś do zmiany myślenia? albo do wzięcia odpowiedzialności za swoje zwierzątko? słowa nie wystarczą. doświadczenia? czasem też. miałam sąsiadów, którzy mieli samowyprowadzacza. pies średniego wzrostu, puszczany rano wracał w południe i puszczany był po południu i wracał na wieczór. tłumaczyłam ich córce nie raz nie dwa, że mu się coś może stać, że ktoś go otruje, pobije, pogryzą go psy. nic nie trafiało, bo on przecież mądry jest, przyzwyczajony i umie sobie poradzić. nawet jak wrócił pogryziony, kulawy, z naderwanym uchem to nic ich to nie nauczyło. i co z takimi ludźmi zrobić?

Posted

to ja mam chyba porzadne psy - wystarczy, ze im powiem 'fe" albo coś w tym stylu, wypuszczą wszystko, nawet najlepszy smakolyk. Oczywiście same z siebie do tego nie doszly, tylko ja musialam je tego nauczyć. tak samo jak nie rzucają się do miski z żarciem, tylko czekaja az im pozwolę podejść.
A pies ma zęby - o tym zapominamy czesto. A najbardziej mnie wkurza, ze większośc ogółu spoleczeństwa ma labradory za takie mile i kochane pieski.... A one tez maja zęby i gryźć potrafia.

Posted

panbazyl i czasami to całe szczęście, bo terapeutyczny labek, anioł nie pies, jakoś się wygryzł razem z panem dwóm amstaffom razem i się poratował...
Ale to tylko przykład na to, że o ile ten pies nie gryzie ludzi, to wie, co to zęby w sytuacji zagrożenia, a co dopiero przeciętny pies-włóczykij.

Posted

[quote name='Soko']panbazyl i czasami to całe szczęście, bo terapeutyczny labek, anioł nie pies, jakoś się wygryzł razem z panem dwóm amstaffom razem i się poratował...
Ale to tylko przykład na to, że o ile ten pies nie gryzie ludzi, to wie, co to zęby w sytuacji zagrożenia, a co dopiero przeciętny pies-włóczykij.[/QUOTE]
jeden z moich ma fobie na rasy pierwotne - typu malamut, haszczak czy nawet te miniaturki, bo kiedyś malamut go zaatakował i on to pamieta. Więc wiem, ze musze z nim uważać przy "pierwotniakach" bo on ma pamięć jak słoń.
Człowieka nigdy nie ugryzł żaden (i mam nadzieję, z enigdy do tego nie dojdzie), choć młody bardzo lubi szczypać dziewczyny po tyłkach, ale nie w celu gryzienia bynajmniej :diabloti:

Posted

[quote name='panbazyl']jeden z moich ma fobie na rasy pierwotne - typu malamut, haszczak czy nawet te miniaturki, bo kiedyś malamut go zaatakował i on to pamieta. Więc wiem, ze musze z nim uważać przy "pierwotniakach" bo on ma pamięć jak słoń.
Człowieka nigdy nie ugryzł żaden (i mam nadzieję, z enigdy do tego nie dojdzie), choć młody bardzo lubi szczypać dziewczyny po tyłkach, ale nie w celu gryzienia bynajmniej :diabloti:[/QUOTE]
Ale to są aby ludzkie dziewczyny? :diabloti:

Posted

Dobre xD

Soko, one oddadzą wszystko, jeśli wiedzą że jest czas na ćwiczenia
Na to, że wszystko jest super w życiu bym sama nie wpadła ;p
Od jutra zaczynamy - pomysł genialny :)

Posted

[quote name='panbazyl']jeden z moich ma fobie na rasy pierwotne - typu malamut, haszczak czy nawet te miniaturki, bo kiedyś malamut go zaatakował i on to pamieta. Więc wiem, ze musze z nim uważać przy "pierwotniakach" bo on ma pamięć jak słoń.
Człowieka nigdy nie ugryzł żaden (i mam nadzieję, z enigdy do tego nie dojdzie), choć młody bardzo lubi szczypać dziewczyny po tyłkach, ale nie w celu gryzienia bynajmniej :diabloti:[/QUOTE]
moja suka , wyżeł , nienawidzi labradorki sąsiada , z wzajemnością oczywiście :)nienawidzą się od początku nasza Fiśka jest młodsza od tamtej , i myślę że suka sąsiada nieźle musiała jej kiedyś "nagadać" , nigdy się nie pogryzły ale szczekają na siebie jak wściekłe :) pyskówka na całą ulicę :)

Posted

[quote name='Victoria']Miałam taki okres, że się chwilami własnych psów bałam (chodzi o sytuacje z pilnowaniem jedzenia). Teraz też mam takie chwile, ale zamykam oczy i wyobrażam sobie, że nie ma tam psa, wyciągam rękę i śmiałym ruchem zabieram to co chciałam. Jeszcze mnie pies (specjalnie) nie ugryzł. Raz się zdarzyło, że Lusia (york) się na mnie rzuciła, ale to była moja wina, bo podeszłam do niej od tyłu, kiedy jadła. Jak widzi, że ja to ja, to daje sobie w misce grzebać. tylko czasami ma takie fazy, że warknie, ale nie ugryzie. Innym razem pomyliła mój palec ze szmatką. Miała coś ok pół roku. Nawet moje wrzaski nie sprawiły, że puściła, a nawet lepiej - zaczęła szarpać ;] Miałam paznokieć przedziurawiony i cały fioletowy..
A z Naną to nie wiem jak jest, bo nie warczy, tylko tak staje nad 'zdobyczą', jakby ją sobą chciała zasłonić. W takich momentach mam obawy przed wyciągnięciem ręki po przedmiot. Natomiast z michy mogłabym jej wszystko zjeść ;p Ale tylko ja, nikomu innemu nie pozwala sobie w jedzeniu grzebać.[/QUOTE]
Mój znajduś był tak wystraszony jak go dostałam, że cały drżał po jeździe autem, zaślinił się i mnie obsikał jak tylko wzięłam na ręce tego małego wychudzonego kołtunka.
Ma do tej pory jazdy z pilnowaniem jedzenia (tzn. kości) ale nie gryzie mnie tylko czasem jeszcze warczy, przy tym macha często ogonkiem.
Teraz do auta wskakuje tylko jak otwieram drzwi, ale popiskuje w czasie jazdy jeszcze.
Teraz wypróbuję Wasz sposób wymiany na coś lepszego.
Poza tym, że ten pies warczy przy jedzeniu to tak naprawdę, chyba nie jest w stanie ugryźć.
To taka kochana laleczka, co tylko by siedziała na kolanach albo chociaż na fotelu i patrzyła co ktoś robi.

Nie mogłabym mieszkać pod jednym dachem z psem, którego się boję.

Posted

[quote name='Litterka']Ale to są aby ludzkie dziewczyny? :diabloti:[/QUOTE]
jak najbardziej.
[quote name='lilk_a']moja suka , wyżeł , nienawidzi labradorki sąsiada , z wzajemnością oczywiście :)nienawidzą się od początku nasza Fiśka jest młodsza od tamtej , i myślę że suka sąsiada nieźle musiała jej kiedyś "nagadać" , nigdy się nie pogryzły ale szczekają na siebie jak wściekłe :) pyskówka na całą ulicę :)[/QUOTE]
psy jak ludzie - też mają swoje fobie na innego, co tu się dziwić.

[quote name='zaginiona sara']Mój znajduś był tak wystraszony jak go dostałam, że cały drżał po jeździe autem, zaślinił się i mnie obsikał jak tylko wzięłam na ręce tego małego wychudzonego kołtunka.
Ma do tej pory jazdy z pilnowaniem jedzenia (tzn. kości) ale nie gryzie mnie tylko czasem jeszcze warczy, przy tym macha często ogonkiem.
Teraz do auta wskakuje tylko jak otwieram drzwi, ale popiskuje w czasie jazdy jeszcze.
Teraz wypróbuję Wasz sposób wymiany na coś lepszego.
Poza tym, że ten pies warczy przy jedzeniu to tak naprawdę, chyba nie jest w stanie ugryźć.
To taka kochana laleczka, co tylko by siedziała na kolanach albo chociaż na fotelu i patrzyła co ktoś robi.

Nie mogłabym mieszkać pod jednym dachem z psem, którego się boję.[/QUOTE]
jak kiedys bedziesz u mnie, weź go ze sobą, zrobię mu sesję na oduczanie warczenia przy jedzeniu i oduczanie na rzucanie sie na jedzenie. Już kilka psów tego oduczyłam. niedaje w 100% pewności, ze się uda, ale spróbowac mogę.
W środę całkiem przez przypadek zaskoczylam koleżanke tym, że jak bylam u mniej jej labradorka nic nie wysępila ode mnie a w dodatku nawet nie skoczyła na mnie. Nie mam częstego kontaktu z tą labradorką, ot tak raz na pol roku, ale bez slów zrozumiala o co mi chodzi, koleżanka byla w szoku, ze jej pies moze być grzeczny (pomijam fakt, że grzeczna byla tylko przy mnie....)

Posted

Dobrze, tylko niech Twoje maluszki ich nie stratują :).
Jak to robisz? Ona ma postępy ale nie tak łatwo wyplenić z psa złe zachowanie.
Miała pewnie nieciekawą przeszłość.
Jest taka słodziutka no i sępi, ale wie, że jak pani nie chce to nie da i nie ma co udawać surykatki :)

Posted

[quote name='panbazyl']częstego kontaktu z tą labradorką, ot tak raz na pol roku, ale bez slów zrozumiala o co mi chodzi, koleżanka byla w szoku, ze jej pies moze być grzeczny (pomijam fakt, że grzeczna byla tylko przy mnie....)[/QUOTE]

to tak jak moja sunia jest grzeczna tylko przy moim tacie:evil_lol: nigdy na niego nie skoczyła, chociaż chyba odbija to sobie na mojej mamie, obskakując ją niemiłosiernie :roll:

Posted

Ciężko mi opowiedzieć na piśmie jak to robię. o prostu to się "samo" robi. Nie dąsie tego opisać. Bo wyjdzie jak z programu Czarka zupełnie :evil_lol:. W każdym razie na moich psach przetestowałam, tyle ze wszyscy w domu musza sie stosowac do zasad, nawet dzieci i goście, przerobiłam też na psach chwilowych tymczasach i na psach gościach. U jednych szybciej są efekty u innych wolniej, najwolniej przyswajają wedze jednak wlaściciele psów :eviltong:

Posted

Pies, który akceptuje przewodnictwo człowieka nie rzuca się na niego podczas jedzenia ani nie warczy tylko zerka i ewentualnie odchodzi od miski.

Inna sprawa, że grzebanie psom w miskach jak jedzą to głupota. Żaden przewodnik stada tak nie robi, bo go nie interesuje, co z żarciem robią inne psy jak już się sam naje. Znam ludzi, którzy uważają, że grzebanie w miskach czegoś dowodzi, ale to jest totalne nieporozumienie i najprostrza droga do utraty autorytetu oczach psa.

Z mojego doświadczenia wynika, że ludzie, na których ich własne psy warczą podczas jedzenia mają porządnie powywracane relacje w swoim psio-ludzkim stadzie, tzn najczęściej nie stawiają psom żadnych granic. No i, co ciekawe, jak mały piesek się jeży to jest słodkie, ale jak zrobi to rotek, to wypisują do mnie maile w środku nocy (telefonu już nie podaję, bo nie prowadzę pogotowia behawiorystycznego 24/7, czego niektórzy nie mogli zrozumieć ;) )

W moim wypadku mam, że tak powiem, naturalny autorytet. Moje psy (w tym te, które miały poprzednio problemy z agresją wobec ludzi) przepuszczają mnie w drzwiach, jedzą na komendę, nie kradną z podłogi, jak mi spadnie kawałek mojego jedzenia, mogę im obcinać pazury i opatrywac rany nie narażając się na jakiekolwiek nieprzyjemności. Nigdy nie uderzyłam ani w inny sposób nie nadużyłam zaufania żadnego psa. W moim przypadku asertywność, jasne granice i dobra komunikacja (także mową ciała i CS) to jest to, co działa.

Może tak po prostu jest, że 'aura' niektórych osób lepiej działa na psu niż innych. Podobnie jak niektórzy łapią kontakt z dziećmi a inni nie. Sporo też zależy od psa. Rasy bojowe i obronne mają zazwyczaj dużą potrzebę ustalenia hierarchii i jeśli człowiek tego nie zaspokaja, one przejmują 'dowodzenie'. Nie dlatego, że są wredne ale dlatego, że to jest instynkt podtrzymywany przez wieki hodowli.

Dodam też, że obydwa śpią ze mną w łóżku od czasu do czasu, a nawet codzienie, jak pogoda jest zła i im się chce poprzytulać. Ale mamy na tyle jasne relacje, że ani im w głowie uznać, że ten przywilej świadczy o czymkolwiek innym niż o tym, że mają fajną przewodniczkę i powinny być wdzięczne ;) Jak mam ich dość, to wydaję komendę i idą do swoich 'łóżek'. ;)

Posted

motyleqq napisał(a):
to tak jak moja sunia jest grzeczna tylko przy moim tacie:evil_lol: nigdy na niego nie skoczyła, chociaż chyba odbija to sobie na mojej mamie, obskakując ją niemiłosiernie :roll:

Ja mam to samo z Arielką- jest ojciec, Arielka grzeczna- wzór psa (jest też jego ulubionym psem z pośród moich 5-ciu psów ;)). A dlaczego Ojciec tak ją lubi? Bo taka grzeczna :evil_lol:...
Szkoda że tylko przy nim- normalnie to diablę wcielone...:roll:

Posted

a mi się zdarza grzebać w misce z żarciem, nie po to, żeby coś pokazywać, tylko jak mam powód. dodaję coś, albo zabieram kawałeczek, bo mi się za duzo nasypało itp. psy jedzą dalej nie wyglądają na załamane, złe, czy jakiekolwiek inne. jednocześnie nie pamiętam sytuacji, żebym musiała to wkładanie rąk do miski jakoś ćwiczyć. a żeby było śmieszniej, jednocześnie nie jest tak, że mam mega posłuch, więc jeden nawyk nie oznacza od razu że w innych sprawach jest miodzio idealnie ;-)

Posted

ja moim moge w miskach i z miskami robic co tylko mnie sie podoba, tak samo jak tylko ja moge im pozwolic jeść z misek (no inni też, nawet dzieci, psy bez pozwolenie nie rusza nic z miski, tym bardziej ze stołu). zazwyczaj nie mam potrzeby grzebania w miskach, ale czasem musze odsunąc miche dalej, bo mi przeszkadza i psy bez żadnych oporów godzą się na moje czynności.

Posted

U moich psów to kwestia zaufania. Jeszcze rok temu Iwan mi nie ufał tak bardzo, jak dziś. Nie mogłam mu grzebać w misce, zabierać czegoś z pyska czy dotykać po łapach czy brzuchu. Dzisiaj mogę wszystko, choć nie uczyliśmy się tego. Iwan po prostu mi zaufał i wie, że nic złego mu nie zrobię, czy nie zabiorę jedzenia.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...