Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

wiecie, tak czytam to i czytam i uważam, ze wiekszość ludzi nie powinna mieć psów a ci co mają powinni tez umieć czytać o rasie (jeśli decyduja się na rasowego) zwłaszcza to do czego ta rasa jest przeznaczona.
Bo ja już zaczynam sie bać - u mnie w okolicy pewna para kupila sobie fila brasileiro ( z pseudo, bo jakby inaczej)..... Maja innego psa - dość spory, ale łagodny - ledwo z nim sobie daja radę, nie mają czasu na niego a teraz jeszcze ten "gad". Już im zwiał, ugryzł człowieka ktory chciał mu dać jeść aby go złapać i oddać właścicielom. A to młody pies, kilkumiesięczny....

Posted

a_niusia napisał(a):
nie, nie...pozwolic mu biegac bez smyczki i jeszcze poglaskac, jak znowu kogos napadnie i dac smaczka. bo w koncu nic nie zrobi.
Jaja...


Jaja to mamy, kiedy odpowiedzialność za zachowanie zwierzęcia zdejmuje się z jego właściciela i składa na samo zwierzę.
Rozumiem kopa czy gaz w obronie swojego psa, nie rozumiem propozycji uśpienia psa, a pogłaskania po tępej główce jego właścicielki, "bo to nie ona się rzuciła"...

Posted

Martens napisał(a):
Jaja to mamy, kiedy odpowiedzialność za zachowanie zwierzęcia zdejmuje się z jego właściciela i składa na samo zwierzę.
Rozumiem kopa czy gaz w obronie swojego psa, nie rozumiem propozycji uśpienia psa, a pogłaskania po tępej główce jego właścicielki, "bo to nie ona się rzuciła"...


jaja to mamy, jesli popadamy ze skrajnosci w skrajnosc i czytamy miedzy wierszami, jesli sie tego nie potrafimy.


oczywiscie, ze to jest wina wlascicielki. jednak, nie ona sie rzucila na mojego psa i nie bezposrednio przez nia moja suka cierpi teraz psychicznie i fizycznie. gdyby ta gosciowa nie miala psa, nic takiego by sie nie stalo.

nie ma mozliwosci "uspienia baby"-chyba nie musze tlumaczyc dlaczego (a moze musze?)

Posted

[quote name='a_niusia']oczywiscie, ze to jest wina wlascicielki. jednak, nie ona sie rzucila na mojego psa i nie bezposrednio przez nia moja suka cierpi teraz psychicznie i fizycznie. gdyby ta gosciowa nie miala psa, nic takiego by sie nie stalo.

A moim zdaniem jak najbardziej przez nią. Jakby się wzięła za wychowanie, a jeśli już łaskawie nie za to, to choć za zabezpieczenie psa, to ta sytuacja nie miałaby miejsca.

Posted

a_niusia napisał(a):
ale sie nie wziela i juz sie nie wezmie.

w zwiazku z tym pies ten stanowi zagrozenie dla innych psow i ludzi.


To spoko, niech bierze kolejne psy, nie wychowuje, niech rzucają się na inne i igła. I w koło Macieju, a co tam :)

Posted

Generalnie zasada jest prosta: mam psa, więc JA za niego odpowiadam, również za jego ataki. To tak samo, jak z bronią. Nikt nie powie chyba "trzymałam w ręku, ale sama wystrzeliła te 6 razy :| ". Niestety, jak się ma psa, który ma szajbę, albo ma się psa, którego reakcji się nie zna, to się go pilnuje. Jak się go nie upilnuje, odpowiada się karnie za spowodowane przez swojego psa straty. Proste jak konstrukcja cepa i w sumie nie ma nad czym medytować. Pies pogryzł, ale pies nie był samoswój, tylko pani, która go nie upilnowała. Gdyby mój tak zrobił, na mnie by spadły konsekwencje i doskonale o tym wiem, bo mam kretyna-podbiegacza. Tak już ma, ja o tym wiem i moim psim obowiązkiem jest UNIKAĆ ataków. Pracuję nad nim, bo to też mój obowiązek.
Jeśli atak psa jest brutalny, niesprowokowany w żaden sposób, psa należy ocenić i uśpić (lub uśpić). Przykro mi, ale w moim schronisku w zeszłym tygodniu w ciągu jednego dnia przyjęto 89 psów (by było 90, ale pani od warzyw pękła i przygarnęła szczeniaka, którego miała zgłosić, bo dobra kobita jest).

Posted

Sybel napisał(a):
Generalnie zasada jest prosta: mam psa, więc JA za niego odpowiadam, również za jego ataki. To tak samo, jak z bronią. Nikt nie powie chyba "trzymałam w ręku, ale sama wystrzeliła te 6 razy :| ". Niestety, jak się ma psa, który ma szajbę, albo ma się psa, którego reakcji się nie zna, to się go pilnuje. Jak się go nie upilnuje, odpowiada się karnie za spowodowane przez swojego psa straty. Proste jak konstrukcja cepa i w sumie nie ma nad czym medytować. Pies pogryzł, ale pies nie był samoswój, tylko pani, która go nie upilnowała. Gdyby mój tak zrobił, na mnie by spadły konsekwencje i doskonale o tym wiem, bo mam kretyna-podbiegacza. Tak już ma, ja o tym wiem i moim psim obowiązkiem jest UNIKAĆ ataków. Pracuję nad nim, bo to też mój obowiązek.
Jeśli atak psa jest brutalny, niesprowokowany w żaden sposób, psa należy ocenić i uśpić (lub uśpić). Przykro mi, ale w moim schronisku w zeszłym tygodniu w ciągu jednego dnia przyjęto 89 psów (by było 90, ale pani od warzyw pękła i przygarnęła szczeniaka, którego miała zgłosić, bo dobra kobita jest).

Popieram, trzeba być odpowiedzialnym za swojego psa. Konsekwencje czasem są przykre ale decydując się na psa trzeba to wiedzieć i brać pod uwagę.
Też jestem za usypianiem psów agresywnych jeśli nie ma szans na poprawę.
Tak się zastanawiam czy jakby uśpić wszystkie psy ze schronisk i wykastrować większość psów, które są obecnie to jak szybko ponownie zapełniłyby się schroniska.

Posted

zaginiona sara, pewnie jeszcze szybciej niż nam się wydaje...

Ja również jestem za usypianiem, ale wyłącznie tych beznadziejnych przypadków. Ten pies, który rzucił się na psa a_niusi mógł po prostu być źle zsocjalizowany, nie nauczony niczego przez właścicielkę-bezmózgowca. Sama mam psa, który jeszcze parę lat temu rzucał się na wszystko, co jest psiej płci męskiej i się rusza. I wcale nie uważam, ze nadawał się do uśpienia. Teraz, po długim czasie wspólnej pracy, nie sprowokowany nie zaatakuje nigdy. Jest odwoływalny. I odpowiadam za niego i jego ewentualną agresję. Zbyt długo działam przy pomocy zwierzętom, żeby nie dawać szansy tym, które na nią zasługują. Często agresja psa spowodowana jest strachem, siedzi w jego psychice i dzięki wspólnej pracy można ją stamtąd usunąć. To jest tylko pies, winny jest właściciel i moim zdaniem ZAWSZE przed igłą, o której zwłaszcza a_niusia wielokrotnie wspomina, należałoby dać szansę psu, choćby u psiego behawiorysty.

a_niusia, poza sądem masz jeszcze mnóstwo opcji do wykorzystania, bez znajomości imienia i nazwiska kobiety. Wystarczy, że wiesz mniej więcej, gdzie mieszka. Wiesz, o której wychodzi ze swoim psem. Jeden telefon na SM, policję. Równie dobrze możesz powiedzieć, że pies mógł zaatakować Ciebie. Muszą zareagować. Możesz zadzwonić po SM i pójść z nimi do kobiety z rachunkami od weta. I już masz prostą drogę do odszkodowania.
Kiedy parę lat temu na mojego psa rzucił się bokser, a kiedy chciałam psy rozdzielić rzucił się na mnie - tez nie było SM, a żałuję. Pojechałam na pogotowie, tam dostałam pismo dla właścicielki boksera, że mają z psem jeździć do weta na obserwacje przez 2 tyg., jeśli nie spełnią tego warunku - wkracza policja. Myślę, że podobne pismo mógłby wystawić Twój wet, jeśli masz chociaż mgliste pojęcie, gdzie spotkać drugi raz tą kobietę.
Po całej aferze z bokserem mój pies nienawidzi teraz bokserów. Tego nie udało mi się usunąć z jego psychiki. Zaatakowałby każdego. I co - mój pies również nadaje się do uśpienia?

Posted

sachma napisał(a):
dziecku powiedziałam bardzo grzecznie, że tak nie wolno i że jak aniołek zobaczy jak krzywdzi zwierzęta to będzie przychodził w nocy i bił po pupie takim patykiem aż będzie czerwona (tia... straszna ja.. ale opowieść o aniołku pomogła bo dzieciak był przerażony :diabloti: )

:evil_lol: Muszę sobie to zapamiętać...:D Ja mam problem z dziecmi, szczególnie kiedy jestem tylko z chihuahua- bo takie malutkie, właściwie nikt ich jak psa nie postrzega :roll: Nikt nie zapyta czy można pogłaskać ( może w ciągu 4 lat zdarzyło sie 5 osób), wd ogólnej oceny to takie zabawki- raz nawet banda dzieciaków zaczęła je podnosić, wyrywać sobie itp- musiałam wyrwac obie sunie, teraz jedna z nich nie lubi dzieci- nie wiem czy by nie ugryzła... I dlaczego to ona/ja mamy płacić konsekwencje za takie hipotetyczne pogryzienie? Kagańca dla niej nie kupię nigdzie- nie produkują takich rozmiarów. Ale czego tu sie bać- przecież to nie pies, to ciułała...:stupid:

Posted

[quote name='pinczerka_i_Gizmo']zaginiona sara, pewnie jeszcze szybciej niż nam się wydaje...

Ja również jestem za usypianiem, ale wyłącznie tych beznadziejnych przypadków. Ten pies, który rzucił się na psa a_niusi mógł po prostu być źle zsocjalizowany, nie nauczony niczego przez właścicielkę-bezmózgowca. Sama mam psa, który jeszcze parę lat temu rzucał się na wszystko, co jest psiej płci męskiej i się rusza. I wcale nie uważam, ze nadawał się do uśpienia. Teraz, po długim czasie wspólnej pracy, nie sprowokowany nie zaatakuje nigdy. Jest odwoływalny. I odpowiadam za niego i jego ewentualną agresję. Zbyt długo działam przy pomocy zwierzętom, żeby nie dawać szansy tym, które na nią zasługują. Często agresja psa spowodowana jest strachem, siedzi w jego psychice i dzięki wspólnej pracy można ją stamtąd usunąć. To jest tylko pies, winny jest właściciel i moim zdaniem ZAWSZE przed igłą, o której zwłaszcza a_niusia wielokrotnie wspomina, należałoby dać szansę psu, choćby u psiego behawiorysty.


Właśnie rzadko gdzieś ktoś pracuje z takimi psami.
Ale ciężko wydać wyrok...

Posted

Ja np. piszę z perspektywy osoby która na 6 psów miała 3 naprawdę z problemem agresji lękowej, z tendencją do atakowania wszystkiego, co się rusza. Piszę z perspektywy osoby, która rozważała uśpienie psa z powodu agresji, ale psa udało się naprawić. Tylko widzicie, te psy nie zaliczyły schroniska, zabrałam je na własną odpowiedzialność prosto z ulicy, nie szukałam im domów adopcyjnych (ewentualnie szukałam, ale szybko zrezygnowałam, bo uznałam, że nie są adopcyjne) i podjęłam decyzję, że odpowiadam za nie. Nigdy nie doszło do pogryzenia, bo cała rodzina pilnowała tych psów, puszcani byli tylko w warunkach ścisle kontrolowanych, nigdy po osiedlu.

Gdyby te psy trafiły do schroniska, uczciwie mówiąc powinny były zostać uśpione, szczególnie dalmatyńczyk, bo były nieadopcyjne, praca nad nimi trwała by lata, a ten czas wolontariusze czy behawioryści mogli by poświęcić na psy rokujące cokolwiek. Po prostu trzeba uczciwie oceniać swoje psy, patrzeć realnie, bo to nie są pitu pitu pimpusie, tylko zwierzęta z niezłym naciskiem szczęk i sporym uzębieniem bądź co bądź. Powinno się dawać szansę przede wszystkim psom adopcyjnym, bo jest jeszcze taki drobiazg: człowiek bierze psa ze schronu, pies okazuje sie agresywny (przejawiał jakieś tam oznaki w schronie, ale uznano, że warto spróbować). Pies albo dostaje czapę, albo ląduje gdzieś w lesie, albo wraca do schroniska, a co robi eks-adoptujacy? Np. kupuje na pocieszenie szczeniaczka z pseudo, bo ze schroniska już NIGDY nie weźmie, przejechał się i będzie to odradzał znajomym.

Posted

Dokładnie i dlatego należy rozważyć czy pies jest adopocyjny czy nie.
Taki pies jeśli nie trafi na właściwego człowieka też cierpi.
Także obawiam się, że usypianie jest konieczne, ale jak miałam informację, że agresywny pies może by uśpiony to szukałam mu domu ale wśród ludzi świadomych że jest to pies trudny.
I znalazł się sąsiad poprzednich właścicieli i jest z psa bardzo zadowolony podobno.
A pies już miał być do uśpienia bo agresywny.
Ale niestety psów jest za dużo, gdyby każdy dom wziął chociaż jednego :) byłoby inaczej, ale nie każdy chce i lubi psy.

Posted

Sybel napisał(a):

Gdyby te psy trafiły do schroniska, uczciwie mówiąc powinny były zostać uśpione, szczególnie dalmatyńczyk, bo były nieadopcyjne, praca nad nimi trwała by lata, a ten czas wolontariusze czy behawioryści mogli by poświęcić na psy rokujące cokolwiek. Po prostu trzeba uczciwie oceniać swoje psy, patrzeć realnie, bo to nie są pitu pitu pimpusie, tylko zwierzęta z niezłym naciskiem szczęk i sporym uzębieniem bądź co bądź. Powinno się dawać szansę przede wszystkim psom adopcyjnym, bo jest jeszcze taki drobiazg: człowiek bierze psa ze schronu, pies okazuje sie agresywny (przejawiał jakieś tam oznaki w schronie, ale uznano, że warto spróbować). Pies albo dostaje czapę, albo ląduje gdzieś w lesie, albo wraca do schroniska, a co robi eks-adoptujacy? Np. kupuje na pocieszenie szczeniaczka z pseudo, bo ze schroniska już NIGDY nie weźmie, przejechał się i będzie to odradzał znajomym.

AMEN. Popieram w całej rozciągłości.

Posted

wiecie co...jedno mnie zastanawia: moj pies jest chory i go boli. to, ze baba zaplaci za jej leczenie, nie poprawi jej samopuczucia. to, ze wyjdziemy na dzielnie na poszukiwanie baby z rachunkami w lapie, nie sprawi, ze moj pies poczuje sie lepiej.
tu w ogole nie chodzi o kase, naprawde stac mnie, zeby mojego psa wyleczyc.

moze ktos majac chorego psa w domu ma czas i przede wszystkim ochote, zeby lazic za durna baba i jej owczarkiem. ja nie mam na to ochoty.

moze komus to daloby satysfakcje. mi nieszczegolnie.

poza tym jesli ktos z was wierzy, ze nawet jednorazowy mandat od strazy miejskiej cos by zmienil, to chyba zyjemy w innym spoleczenstwie.

poza tym...jeszcze nie widzialam, zeby straz miejska robila sobie wycieczki za waly przeciwpowodziowe. watpie, czy bez gps udaloby im sie tego psa i gosciowe namierzyc.

dla mnie teraz nie ma czasu na *******y. teraz musze wyleczyc psa.


jesli zas chodzi o schroniska...ostatnio zdarzylo mi sie wyslac tam jednego psa. pierwszy raz w zyciu. wczesniej albo czekaly u mnie w domu, u znajomych lub u rodzicow az przyjdzie wlasciciel. tym razem bylo to niemozliwe.
wiecie, co powiedzial kierowca?
ze u nas jest za duzo stowarzyszen od ochrony zwierzat. psow w schroniskach sie nie usypia, bo "to nieludzkie". wiekszosc z nich spedza w nich cale zycie i sa "cwelowane jak w prawdziwym pierdlu".

Posted

Mam psa ze schroniska, wykastrowany, około 1,5 roku mix amstaffa. Jest z nami od 6 miesięcy i cały czas z nim pracujemy. Uwielbia ludzi, bawi się z suczkami i kilkoma psami. Chodzę z nim na smyczy (przy nodze) i bardzo pilnuję żeby nie rzucał się na inne psy. Został zaatakowany przez labradora (lab luzem, rudy na smyczy) i bardzo się wtedy cieszyłam, że nie miał kagańca. Od tego czasu nie jest do niego ustosunkowany pozytywnie. Szczeka na sznaucera, który jest nerwowy, ale pracujemy nad tym. Tak samo reaguje na spaniela starszych państwa, ale dlatego, że Oni na jego widok reagują paniką. Rudy nigdy nic złego nie zrobił ich psu, ale oni go po prostu nie lubią. Nie jestem w stanie nic z tym zrobić więc omijam ich szerokim łukiem. Czy w związku z tym rudy jest agresywny? Moim zdaniem nie. Jeśli na 20 psów nerwowo reaguje na 3 i ciągle nad tym pracujemy to chyba nie jest tak źle.

Posted

a_niusia, wiesz, jak się reaguje na zasadzie "i tak to nic nie zmieni, i tak nie zadziała, to bez sensu", to faktycznie NIC się nie zmieni. Należy działać, owszem, nie zdołałać zapobiec skrzywdzeniu swojego psa, ale możesz zapobiec po pierwsze ponownym atakom, po drugie zmniejszyć zagrożenie dla innych psiarzy.
My mieliśmy gościa, który psiarzom groził bronia, aż trafił na mnie. Nie musiałam nikogo wzywac, to był starszy facet, ale tak go opier*oliłam, że uciekł i z tego, co wiem, żadnego psiarza więcej nie atakował. Broń chyba była gazowa, nie wiem, nie sprawdzałam, ale zagroziłam mu policja i wyciagnęłam telefon tylko udając, że wzywam pomoc. Ilekroć go teraz mijam, kłania mi się, nie stanowi zagrożenia (albo takie sprawia wrażenie). W każdym razie przekazałam to innym znajomym psiarzom, których też napastował - tak na wszelki wypadek.

Zadziwiające, jak wiele jest w stanie zmienić zagrożenie policją lub gazem pieprzowym, (ewentualnie jednorazowe danie psu gazem w pysk). I to jest solidna nauczka dla psa i właściciela.

Posted

ok-ty poszlabys szukac babki po osiedlu.
ja nie, bo nie mam na to ani czasu ani ochoty.

oczywiscie nastepnym razem, jesli bede miec taka mozliwosc, wezwe na nia z przyjemnoscia straz miejska.
mam jednak nadzieje, ze jej juz nigdy nie spotkam.

z doswiadczenia wiem, ze nawet jesli wlasciciela "owczarka, co nic nie zrobi"-a to sa glownie owczarki i ich pochodne, opierd*lisz to to nic nie da, bo debile ci zyja w przeswiadczeniu, ze "owczarki tak maja".

Posted

Przytulisko oraz jego mieszkańcy w Rachowie Starym, są pozostawieni na pastwę losu. Wszystkimi zwierzętami zajmują się dwie bezrobotne osoby, które cały swój czas poświęcają tylko im.Zwierzęta pochłaniają ogromne ilości jedzenia. Jednorazowo trzeba przygotować im ok. 12 olbrzymich garów mięsa i makaronu. Samo nakarmienie ich zajmuje prawie pół dnia, a za moment trzeba już przygotowywać jedzenie na kolejne karmienie. Wymaga to ogromnej determinacji i siły fizycznej. Bardzo często Pani Renata musi martwić się również o to, czy będzie miała czym nakarmić taką ilość zwierząt.

Dlatego postanowiliśmy zawalczyć i pomóc im wygrać w konkursie sklepu Krakvet.www.krakvet.pl/forum ---> pomoc dla schronisk---> głosowanie na schronisko listopad 2011. Do wygrania jest duża suma pieniędzy za którą kupuje się karmę, dzięki której psiaki miałyby zapewnione jedzenie na zimę. Wystarczy że każdy z Państwa odda jeden głos. To niewiele, a dla nich to ciepła miska każdego dnia.

Zdjęcia:
https://plus.google.com/u/0/photos/107274905493768446998/albums/5672694563698791361
Strona i historia przytuliska tutaj: http://www.przytuliskorachow.hsms.pl/

Instrukcja głosowania na forum KrakVet:
1. Proszę wejść na stronę http://www.krakvet.pl/forum
2. Następnie na górze strony wcisnąć link Zarejestruj się
3. Proszę zaakceptować warunki rejestracji
4. Teraz trzeba wypełnić pola wymagane do rejestracji: Pole "użytkownik", "email", "hasło", "powtórz hasło" oraz wpisać kod z obrazka, następnie nacisnąć "wyślij"
5. Otrzymacie Państwo e-mail aktywujący konto (który może być w zakładce spam)
6. Logujecie się na Forum Krakvetu http://www.krakvet.pl/forum wpisując nazwę użytkownika i hasło
7. Następnie prosimy wybrać dział "Pomoc dla schronisk" oraz wybieramy temat "Głosowanie na schronisko, które otrzyma pomoc - listopad 2011"
8. W ankiecie która się pojawi, prosimy zaznaczyć "Przytulisko w Rachowie Starym" i zagłosować

Bardzo dziękujemy. Każdy głos jest na wagę złota!

Posted

a_niusia napisał(a):

oczywiscie nastepnym razem, jesli bede miec taka mozliwosc, wezwe na nia z przyjemnoscia straz miejska.

chyba, ze nie zdążysz, bo znowu Ci pogryzie psa. albo tym razem zagryzie. no ale Twój wybór.

Posted

a_niusia napisał(a):
wiecie co...jedno mnie zastanawia: moj pies jest chory i go boli. to, ze baba zaplaci za jej leczenie, nie poprawi jej samopuczucia. to, ze wyjdziemy na dzielnie na poszukiwanie baby z rachunkami w lapie, nie sprawi, ze moj pies poczuje sie lepiej.
tu w ogole nie chodzi o kase, naprawde stac mnie, zeby mojego psa wyleczyc.

moze ktos majac chorego psa w domu ma czas i przede wszystkim ochote, zeby lazic za durna baba i jej owczarkiem. ja nie mam na to ochoty.

moze komus to daloby satysfakcje. mi nieszczegolnie.

poza tym jesli ktos z was wierzy, ze nawet jednorazowy mandat od strazy miejskiej cos by zmienil, to chyba zyjemy w innym spoleczenstwie.

poza tym...jeszcze nie widzialam, zeby straz miejska robila sobie wycieczki za waly przeciwpowodziowe. watpie, czy bez gps udaloby im sie tego psa i gosciowe namierzyc.

dla mnie teraz nie ma czasu na *******y. teraz musze wyleczyc psa.


jesli zas chodzi o schroniska...ostatnio zdarzylo mi sie wyslac tam jednego psa. pierwszy raz w zyciu. wczesniej albo czekaly u mnie w domu, u znajomych lub u rodzicow az przyjdzie wlasciciel. tym razem bylo to niemozliwe.
wiecie, co powiedzial kierowca?
ze u nas jest za duzo stowarzyszen od ochrony zwierzat. psow w schroniskach sie nie usypia, bo "to nieludzkie". wiekszosc z nich spedza w nich cale zycie i sa "cwelowane jak w prawdziwym pierdlu".


I przez takie podejście debile z agresorami czują się bezkarni.Nie o satysfakcje chodzi, tylko zeby "zabolało", bo obawiam się że jedynie dotkliwa kara zmusi do myślenia.

Otóż własnie tak, powinno się maksymalnie jak to możliwe udupiać ludzi, których psy są zagrożeniem. Nie psy. Ludzi. A najlepsze formy udupienia to finansowe. Mandat, a jeszcze lepiej dodatkowo poniesienie wszelkich kosztów wet. Bo nawet jeśli się takiej osobie zabrałoby psa, to nie czując konsekwencji- wychowa następnego potworka i następnego... Mam na podwórku taką rodzinę. Nie wiem, co oni robią, nigdy nie widziałam, żeby psa bili? ale mają już trzeciego z kolei psa (w ciagu wielu lat, psy dożywają u nich starości), który zachowuje się jak psychol, z wściekłym rykiem startując do wszystkiego co sie rusza. Fakt, że jest na smyczy mnie nie uspokaja.... psy to kolejne kundelki, takie nijakie, nikt mi kurna nie powie, ze im się trafiły po kolei trzy agresywne z natury psy.

Owszem, pies powinien byc oceniony- fachowo- i uśpiony, jesli stanowi zagrożenie. Jeśli, bo to bardzo różnie z tym bywa. Ostatnio był u mnie spaniel, oddany przez właścicieli z opinią potwór, agresor, do uśpienia wyłącznie!!! Guzik prawda. Cholernie inteligentny, uważny obserwator, do tego pies z silnymi popędami i potrzebą pracy, który po prostu trafił na idiotów.


P.S. A usypianie (bądź inna metoda eksterminacji) jako sposób na ograniczenie liczby psów bezdomnych nie sprawdziła się w żadnym kraju w którym była, bądź jest stosowana....

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...