sabusia Posted October 22, 2011 Posted October 22, 2011 Milka__ napisał(a):Cioteczki, a we mnie aż się gotuje... Na moim osiedlu łazi facet około 50 z przerośniętym bokserem i zawsze podchodzi, kiedy ktoś jest z psem i prowokuje. Dziś byłam z chłopakiem i psami na spacerze, on ma labradorkę (bardzo łagodną), a ja sznupka średniego (nie jest agresywny, nigdy psa nie zaatakował, ale bywa zadziorny - próbuje dominować wskakując na zad albo kładąc łeb na kark, więc unikam kontaktów z większymi od niego psami. Dodam też, że na smyczy szczeka na inne większe psy) stoimy i rozmawiamy ze znajomą na polu. Widzimy z daleka tego pana, on widzi nas i mimo że jest mnóstwo miejsca, to on idzie do nas. My psy mamy przy sobie, facet podchodzi na odległość 2m. Mój Bast już szczeka, a gościu stoi i się wpatruje. Nagle mówi: mam go spuścić? Mój chłopak na to: Proszę bardzo. Spuścił go. Pies podszedł, był spokojny, ja się ze swoim szczekającym odsunęłam. Mój chłopak na to: - Nie wiem co pan chce udowodnić, ale to, że pies szczeka, to nie znaczy, że jest agresywny. Poczytałby pan trochę o tym zamiast zaczepiać ludzi. Pies chce się przywitać albo jest podekscytowany i to jest jego normalne zachowanie. Gościu na to nic, patrzy na mojego psa i mówi: - niech go pani spuści, to zobaczymy. Ja na to: - Nie, bo nie potrzebuję nic nikomu udowadniać, a poza tym może być agresywny (powiedziałam tak specjalnie) w stosunku do pana psa i nie zrobię takiej głupoty. Jestem miłośnikiem zwierząt i żadnego nie narażę na krzywdę! - No dalej, niech go pani spuści to sie przekonamy. Zaczęła się kłótnia, pies podszedł, obwąchały się, obyło się bez jadki, facet zawołał psa, który nie chciał do niego podejść , potem go złapał i poszedł. Za 5 min wraca znów, mój znów szczeka i to samo pytanie: spuścić go??? (takim grożącym tonem). ja już nie wytrzymałam i mówię: - Niech mnie pan już nie denerwuje, jest pan jakiś niepoważny, mówię, że mój może być agresywny i po co pan tu znowu przychodzi? - tak? to spuść go, to zobaczymy który jest agresywny! (i łapie za karabinczyk) Mój chłopak dał znajomej psa, stanął przed gościem i mówi: - spróbuje pan go spuścić, tylko się rzuci, to ja wtedy wkroczę do akcji. Czy pan nie rozumie, że nikt tu nie szuka zaczepki? Po co pan przychodzi tu drugi raz? Już pan raz go puścił, było w porządku więc o co znów chodzi? - Bo mój pies jest grzeczny i dostojny, a nie tak jak tamten. Takie psy trzeba szczuć. Brzydki i niedobry. I szczeka. A mi to przeszkadza. Jakiś nienormalny. Nie to co mój. Powiedzieliśmy jeszcze parę słów, facet w koncu odpuścił... powiedzcie, czy ja moge w takiej sytuacji zadzwonic na SM? Spuścił psa, ale nie zaatakował naszych, natomiast mogłoby wyjść tak, że np. mój by go chciał dominować i zaczęłoby się... albo czy on ma prawo czepiać się o szczekanie mojego psa? Jak to wygląda waszym zdaniem? Bo ja się nieco zdenerwowałam... co za swir!! dobrze że byłas ze swoim facetem , o ten gosc mogł by tobie nawet cos zrobic :(( Quote
Soko Posted October 22, 2011 Posted October 22, 2011 Jezu, ludzie... przecież ona wcale nie chciała tam iść, tylko lazła na nas ZA swoim psem, co jest niejasne? Quote
evel Posted October 22, 2011 Posted October 22, 2011 Soko napisał(a):Jezu, ludzie... przecież ona wcale nie chciała tam iść, tylko lazła na nas ZA swoim psem, co jest niejasne? Ja też mam na osiedlu parę osób, które łażą za swoimi psami w dowolnym narzuconym kierunku, mimo że te psy zazwyczaj nie przekraczają wagi 15-20kg. Nie rozumiem takiej postawy, nie życzę sobie, żeby podłazili ze swoim psem do nas, żeby ten pies wsadzał nos mojej suce za przeproszeniem w d.pę, ale co ja mogę... :roll: Quote
Soko Posted October 22, 2011 Posted October 22, 2011 Dokładnie, a potem obrywa się właścicielom takim jak ja i evel, że mają psy po przejściach, nerwowe, ale to ICH wina, że podchodzi do nich inny pies... naprawdę po prostu w niektórych przypadkach smycz to są zwykle pozory bo właściciel wgapiony w telefon idzie tam gdzie pies chce... Dla jasności sytuacja była 5m od mojego domu, to co, ja z domu nie mam prawa wyjść, bo mam psa, który gryzie? Krzyczę z daleka, czy może pani przejść nie metr ode mnie, tylko 3 metry ode mnie, i jest na mnie? Łał... I dziwię się, że ludzie z dogo mają coś przeciw ludziom, którzy proszą o ominięcie ich dwa kroki dalej. Wolą iść prosto na agresywnego psa, bo mają dość zbaczania z drogi, chociaż widać, że ta właściciel agresora ćwiczy z nim komendy, robi wszystko, byleby się nie rzucił na drugiego psa, ale nie - kogo to obchodzi! http://img580.imageshack.us/img580/2044/unled1mua.jpg Rozrysowanie sytuacji :P pańcia szła drogą od lewej. Quote
sabusia Posted October 22, 2011 Posted October 22, 2011 a powiedzcie mi jezeli ja mam duzego psa na smyczy i przylatuje do mnie i gryzie z agresja mojego psa maly kurdupel wielkosci jorka i moj pies np go pogryzie to kto ma klopot? ja?przeciez moj pies sie broni. wczoraj mialam taka sytuacje,szlam z sara na smyczy nagle sasiadka otwierala brame i wylecial malutki kundel wielkosci jorka ktory od razu z dzikim jazgotem rzucil sie do sary, odganialam go smycza ten odskakiwal, dodam tylko ze wlasciciele nie mogli go zlapac, nawet gdy odchodzilam pies biegl za mna lapiac za nogi mnie i moja sare, o malo mnie szlag nie trafil klelam jak szewc, i jeszcze jajka rozbilam jak to wyglada prawnie? jest na forum ktos kto by mi powiedzial? Quote
panbazyl Posted October 22, 2011 Posted October 22, 2011 a mnie dzis też strzelilo - może to na Dzkim wschodzie jakiś dzis dzień idioty czy co????? musze coś z tym zrobic, pewnie wydre ryja na durnego sąsiada, tyle że to idiota jakich mało co zamiast mózgu ma płynną pryte. Otóż naskarżyl na moje psy sołtysce, ze moje psy wczoraj jak go nie było pożarły mu kaczkę!!!!!! (tylko czemu nie powoedzial tego mnie, czego się bał???) Moje psy i kaczka..... (one pod żadną postacią TEGO nie tkną) to raz a dwa - psy byly caly zcas ze mną w domu, bo to domowe psy choć mieszkają na wsi - co ciężko miejscowym tluczkom zrozumieć, ze psy w domu są. I nie ważne, ze na podwórku u tego bezmozga pseudohodowla pseudoonków i innych pólnocniaków co są wiecznie głodne. Quote
evel Posted October 22, 2011 Posted October 22, 2011 Sabusia, teoretycznie mogłabyś popuścić swojego psa, trzymając go jednak na smyczy. W razie jakichś obrażeń u małego psa, Ty jesteś "czysta", bo masz psa na smyczy a mały był luzem i zachowywał się agresywnie. W praktyce jednak dużo zależy od Twojej suki - jeśli wiesz, że nie zrobi maluchowi krzywdy, tylko go np. odgoni skutecznie albo np. przydusi do ziemi, żeby postraszyć, ale przy tym nie zrobi mu krzywdy - możesz popuścić smycz (i ja bym tak osobiście zrobiła, albo bym przyładowała małemu gryzoniowi kopniaka - nie mam ochoty być gryzakiem dla cudzego psa), jednak jeśli Twoja suka mogłaby poważnie uszkodzić malucha - no ja bym się zastanowiła jednak. Quote
LadyS Posted October 22, 2011 Posted October 22, 2011 Czasem czytając posty na forum i obserwując ludzi, gdy jestem na wschodzie naszym pięknym, dochodzę do wniosku, że tutaj mieszka dużo idiotów, więc nie zdziwiłabym się, gdyby mieli swoje święto :evil_lol: Ale nie martwcie się - na zachodzie nie jest wiele lepiej, gdy np. nie da się wysikać psa, bo skacze po nim pięć innych kilkukrotnie większych. Quote
sabusia Posted October 22, 2011 Posted October 22, 2011 evel napisał(a):Sabusia, teoretycznie mogłabyś popuścić swojego psa, trzymając go jednak na smyczy. W razie jakichś obrażeń u małego psa, Ty jesteś "czysta", bo masz psa na smyczy a mały był luzem i zachowywał się agresywnie. W praktyce jednak dużo zależy od Twojej suki - jeśli wiesz, że nie zrobi maluchowi krzywdy, tylko go np. odgoni skutecznie albo np. przydusi do ziemi, żeby postraszyć, ale przy tym nie zrobi mu krzywdy - możesz popuścić smycz (i ja bym tak osobiście zrobiła, albo bym przyładowała małemu gryzoniowi kopniaka - nie mam ochoty być gryzakiem dla cudzego psa), jednak jeśli Twoja suka mogłaby poważnie uszkodzić malucha - no ja bym się zastanowiła jednak. nie potrafie odpowiedziec czy sara by mu cos zrobila? nigdy takiej sytuacji nie mialam podbiegaja do mnie przyjazne psy raczej my psiarze z naszego osiedla sie znamy, to byl przypadek z tym kundlem. kurcze jak ja nie cierpie wlascicieli ktorzy nie umieja agresora odwolac owszem ja tez mam suczke(mam 4 psy0kaciałę jak mi poleci do psa to se moge wołac i wołać ale ona nic nie zrobi jej by raczej zrobiono,sara jest w pelni odwoalna Quote
panbazyl Posted October 22, 2011 Posted October 22, 2011 i tak by było na Sarę, bo bez kagańca.... zawsze winien jest poszkodowany, nie wiecie o tym jeszcze? Quote
sabusia Posted October 22, 2011 Posted October 22, 2011 no to w takim razie jak ten zasr.kurdupel jeszcze raz mnie zatakuje pojde wlascicielom powiem ze jak jeszcze raz go zobacze na ulicy zglosze na policje!!! Quote
Soko Posted October 22, 2011 Posted October 22, 2011 sabusia pewnie inaczej niż nastraszyć policją się nie dogadasz ;) Co do zjedzenia kaczki, to ja bym wyśmiała, bo Happy umiera ze strachu na widok kaczki XD Quote
Ty$ka Posted October 22, 2011 Posted October 22, 2011 sabusia, ja w takich sytuacjach straszę SM i robię zdjęcie [zazwyczaj tylko udaję ;) ]. Większość właścicieli boi się/nie chce płacić mandatu, więc szybko ich psy lądują na smyczach ;). Podejrzewam, że jakbym miała większego psa na smyczy niż mam to tak chętnie to by ludzie nie spuszczali swoich psów na widok naszej dwójki... No, ale nie wiem :P. Nigdy nie byłam właścicielką dużego psa :). Quote
panbazyl Posted October 22, 2011 Posted October 22, 2011 [quote name='Soko']sabusia pewnie inaczej niż nastraszyć policją się nie dogadasz ;) Co do zjedzenia kaczki, to ja bym wyśmiała, bo Happy umiera ze strachu na widok kaczki XD a ja nie. Bo moje psy potrafią zlapac kurę na wlasnym podwórku (my nie trzymamy żadnych pierzaków, ale czasem jakaś zaraza przyjdzie) i zadusić. Ale to jest ich podwórko i każdy niech sobie pilnuje swojego dobytku. I choc nie pochwalam takiego zachowania i tępię na ile potrafię, to one kaczki nie ruszą. Wiem, bo kiedyś im dałam taką wlaśnie wiejską. Nie ruszą i już. choć jedzą surowe mięso, ale kaczki do ryjów nie wezmą. A to jest zwykla chamska prowokacja idioty co mózgu juz nie ma. Tak samo jak przerzucanie na nasze podwórko zdechłych gołębi (w Italii było by to równoznaczne z jakimiś dzialaniami mafii,a le tu to zwykle wiejskie chamstwo). oj. szkoda gadać. Dorwę typa gdzieś na szosie i nawtykam mu, tylko ile z tego zrozumie? Quote
Soko Posted October 22, 2011 Posted October 22, 2011 No właśnie pytanie czy nawtykanie mu nie sprowokuje go do innych działań tego typu. Quote
panbazyl Posted October 22, 2011 Posted October 22, 2011 Soko napisał(a):No właśnie pytanie czy nawtykanie mu nie sprowokuje go do innych działań tego typu. i tak i nie. dzialania takie mam non stop, więc czy nawtykam gadowi czy nie i tak bede mieć co jakiś czas akcje. A tak zrobię sobie ulgę na duszy przynajmniej. Dla zdrowia psychicznego jest to bardzo pożądane :) choc tego nie lubię. ale tu ani po dobroci, ani po złości. jedynie co by pomogło to kilo drożdży do sracza mu wrzucć (ma taki kilbelek na podwórku), ale teraz nie czas na to, bo nie urosną tak jak powinny do rana :evil_lol: Quote
panbazyl Posted October 22, 2011 Posted October 22, 2011 Soko napisał(a)::D rozumiem, że to taki Kargul :P Kargul przy tej rodzinie to pikuś, łagodny stworek. To jest gorzej niż Adamsi, nawet szanowna policja jak slyszy o kogo chodzi to nie przyjeżdża.... Tu panuje prawo Kalego. Kali moze zrobić wszystko Kalemu nie można zrobić nic. Kiedys moze książke napiszę, będzie na pewno poczytna :) Quote
ulvhedinn Posted October 22, 2011 Posted October 22, 2011 Pomysł z drożdżami - pięęękne.... zrób tak na wiosnę, pliss.... Quote
strix Posted October 22, 2011 Posted October 22, 2011 -A po co ta agresja? To jest LABRADOR - rasę powtarza głośno i wyraźnie, jakbym nie dosłyszała - one nic nie zrobią. Są łagodne. Ludzka ciemnota nie zna granic. Labki nie są łagodne tylko wylewne i to względem ludzi. Wobec innych psów różnie bywa. Trafiły mi się do tej pory dwa albo trzy wyjątkowo agresywne. A owa wylewność względem ludzi też może się skończyć przewróceniem dziecka albo kogoś starszego. A ostatnio pracuję z właścicielką Dogo Canario, której to pewien labek odgryzł kawałek przedramienia kiedy próbowała odgonić go od swojego wtedy szczeniaka (labek nie miał przyjacielskich zamiarów i był luzem). Nota bene właśnie dzisiaj na spacerze z moim szczeniakiem ON dowalił się jakiś kolo z mieszancem labka i mówi 'oooo! szczeniak! to się pobawią!'. Zanim zdążyłam zareagować (a jego pies był wyjatkowo nieusłuchany i wiało od niego złą energią, więc miałam zamiar odmówić), spuścił swoje zwierzę ze smyczy! Ten się dowalił do mojego szczeniaka, dosłownie na niego wpadł i próbuje na niego włazić! Wku*wiłam się, o mało nie dostał z buta (nigdy wcześniej nie kopnęłam psa), ale w pobliżu były dzieci, więc chciałam im oszczędzić drastycznych widoków. Puściłam smycz, żeby Bruno się nie dusił (tamten pies nie był agresywny, ale absolutnie zbyt nahalny i mogło się to skończyć pogryzieniem). Bruno zwiał, ja opieprzyłam gościa, kóry z mojej gadki nic a nic nie zrozumiał. On się oddalił w dobrym samopoczuciu myśląc, że to ja jestem jakąs nawiedzoną debilką, bo przeciez jego pies chciał się bawić (taka zabawa w dominację w przypadku dorosłego psa skończyłaby się walką, tamten pies nie miał żadnych psich manier, po prosu napadł na mojego). A ja do teraz mam wyrzuty sumienia, że zawiodłam swojego psa. I ludzie potem się dziwią, że ON-ki mają opinię taką a nie inną. Duża część to wina złego postępowania właścicieli,ale ja siebie nie uważam za złego właściciela, nawet studiuję psią behawiorystykę. Problem w tym, że jak takie incydenty z psami luzem będą się powtarzać, to nie ma siły,żeby mój pies nie zaczął innych psów nie lubić. Bo nikt nie lubi być osaczany i przestraszany. Quote
strix Posted October 22, 2011 Posted October 22, 2011 dodam, że mój drugi pies to jest mieszaniec labka dodatkowo z dużymi problemami wynikającymi z błędów poprzednich właścicieli. temat znam więc z 'obu stron'. pomimo, że agresja jest już wyeliminowana, nigdy, ale to nigdy nie pozwalam mu podejść do innego psa bez wcześniejszego obgadania z właścicielem, bo mój mix zwyczajnie nie ma manier i musi się ich uczyć (w dodatku był za wczesnie oddzielony od matki). generalnie bawi się tylko z kolegami i koleżankami większymi od siebie, bo te umieją poskromić jego narzucanie się w sposób asertywny. małe się go boją i chcą go gryźć, więc na małe ma bana aż się uporamy z problemem. Quote
strix Posted October 22, 2011 Posted October 22, 2011 Soko napisał(a):Wczoraj moja mama ćwiczyła z Happy koty (siedzimy i jemy nagrody, a koty są tak przyzwyczajone u nas do psów, że psy się na nie rzucają a one sobie leżą, więc są ekstra :D) i podeszła do niej jakaś pani i powiedziała, że może jeszcze kwiatki posadzi, żeby się lepiej pieskowi kupkę robiło.. A jeszcze kilka dni wcześniej idziemy i spotykamy jakiegoś obcego psa, moja i tamten na smyczy. Ja się zatrzymuję, faszeruję Happy nagrodami, zajmuję jej uwagę, a pańcia leci prosto na mnie z psem - i to nie to, że nie mogła go utrzymać, bo mogła, tylko sama spokojnie szła w naszą stronę. Twarz bez wyrazu, jakby nas tutaj w ogóle nie było na ich drodze, nie zdziwiłabym się gdyby w nas wpadła i tego nie zauważyła.. oczywiście Happy tego nie wytrzymała i wyleciała ze szczekaniem, a pańcia dalej spokojnie idzie do nas, tylko pies mądrzejszy bo się zatrzymał i zaczął iść w drugą stronę, to pańcia wzruszyła ramionami i podążyła za nim. Soko, nie chcę się madrzyć, ale faszerowanie smakołykami działa na psy z agresją lekową, bo zmienia percepcję i obcy pies zaczyna byc kojarzony z czymś miłym. Ale ten smakołyk trzeba podac w odpowiednim momencie, bo inaczej nagradzasz psi lęk. Jeśli Twój pies nie jest lękowy tylko jest agresywny, bo ma silną potrzebę ustalenia hierarchii (i swojego w niej miejsca) to faszerowanie smakołykami nic nie da. Quote
Soko Posted October 22, 2011 Posted October 22, 2011 Przepraszam, ale ćwiczymy ponad rok i możemy normalnie przejść po ulicy i dać się obwąchać obcym psom przez pół minuty, więc akurat tu muszę ja się wymądrzyć, że wiem, co robię. Faszerowanie to może było po prostu złe słowo. Poza tym cała jej agresja wynika z lęku nabytego w okresie szczenięctwa. Quote
pinczerka_i_Gizmo Posted October 22, 2011 Posted October 22, 2011 strix, ale jeśli nagrodzisz zainteresowanie - choćby ignorancję wobec drugiego psa, kontakt wzrokowy - to pies nie traktuje tego, jako nagrodę za agresję. Również mam psa, który ma problem w kontaktach z innymi psami, reaguje agresją i takie skupianie uwagi na sobie bardzo pomaga. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.