Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='aleola']Wczoraj po południu szłam z moją Santą na spacer. Niedaleko mnie jest nowo pobudowany szpanerski dom, ludzie bogaci. Sprowadzili się i myślą, że są panami terenu. Na posesji 2 psy: ONek i duża suka-kundel, oba agresywne. A brama od posesji często otwarta. Idę sobie wczoraj, patrzę, a brama otwarta, przy bramie właściciel, a przy nim oba psy. Stanęłam i krzyczę z daleka (jeszcze uprzejmie): "proszę zamknąć psy". Trafiłam na faceta z przerośniętym ego. Zrobił się czerwony, zachłysnął się powietrzem i zaczął wrzeszczeć: "a co ty mi tu będziesz mówiła, że mam psy zamknąć? JAAAA MAM ZAMKNĄĆ PSY?!". Udałam, że nie słyszę. Stoję i czekam. Facet od niechcenia w końcu przymknął bramę. I nie zgadniecie, co zrobił... Gdy już byłam krok za jego posesją, otworzył bramę i wypuścił swoje psy!
Wracam z powrotem po paru godzinach. Brama znów otwarta, właściciel znów na podwórku. Znów proszę (szczyt grzeczności z mojej strony): "proszę zamknąć bramę!". Facet wlecze się noga za nogą. Przyszedł, zamknął i dalej mnie ochrzaniać! Co ja sobie myślę, że on ma się tutaj barykadować, bo ja mam takie widzimisię, ma mur wybudować, ja mam pecha, bo brama jest zamykana, tylko ja tak trafiam... Jak się na niego wydarłam, żeby go przekrzyczeć, że obowiązkiem właściciela jest zamykać psy na posesji i żeby się nie pieklił, bo zadzwonię po Straż Miejską, to zaczął się pruć, że czego chcę, czy jego psy wybiegły? No czy jego psy wybiegły i coś zrobiły mojemu psu? Opisałam mu wtedy sytuację, gdy już nie raz psy wybiegły i pogryzły innego psa (akurat nie mojego, tylko psa mojej przyjaciółki) i facet się zamknął, ale widać było, że ma pretensje do mnie i do całego świata, tylko nie do siebie. Ja nie wiem: dlaczego ludzie nie umieją zauważyć swojego błędu i zawsze szukają kozła ofiarnego, nawet gdy wina jest oczywista po ich stronie? Przecież tak mogło być miło, gdybym poprosiła o zamknięcie bramy, pan by zamknął bramę i powiedział "przepraszam". Ja bym była zadowolona i w dobrym humorze i on też.
Jak już ktoś tutaj wcześniej pisał, trzeba się zacząć zbroić na spacery jak na safari, chodzić z maczetą, albo strzelbą i w pierwszej kolejności strzelać do głupkowatych właścicieli psów. Praca z psem po przejściach jest w takich warunkach niemożliwa. Nie da się czegoś trwale wypracować, gdy na co drugim spacerze jest niweczone przez (przepraszam) idiotów z ich niewychowanymi psami.

Polecam gaz pieprzowy. To przykre, że za błędy własciciela zapłaci pies, ale psa to nie zabije a własciciel, jak popatrzy, to się nauczy, że trzymanie psów pod kontrolą lezy w jego interesie.

Próbowałaś po dobroci, ale nic to nie dało. Ja bym poinformowała straż miejską i kupiła gaz.

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

A u nas na osiedlu pojawił się nowy jazgot - chyba to maltańczyk. Na dodatek ku mojej radości jest wyprowadzany na dwór przez taką około 8 letnią dziewczynkę, która po pierwsze wciąga jazgota na siłę w kwiatową rabatkę, dzielnie uprawianą przez grono starszych sąsiadek i razem ją depczą, po drugie jak jej piesek zaczyna jazgotać na widok innego, to ona z radością i z jazgotem na smyczy biegnie za obszczekiwanym psem :crazyeye: No i pytanie za 100 punktów, gdzie są rodzice??? :mad:Nie toleruję sytuacji pt. dziecko samo z psem na spacerze :angryy:
Ale to dziecko około 8 letnie, no wiadomo różne ma pomysły, ale jeśli nastolatki z psem nie potrafią się zachować to :shake: Wczoraj ledwo wyszłam z psami z klatki, słyszę znajome ujadanie - jazgot york z sąsiedniej (podgryzający psy, już pisałam) ku mojej radości zobaczył inny obiekt zainteresownia i poleciał w drugą stronę podgryzać, coś w typie westa. Więc spokojnie skierowaliśmy się w odwrotnym kierunku, poszliśmy za róg bloku i stanęliśmy na trawie, na siku i wąchanko psich listów.Nie minęło parę sekund widzę lecą dwie nastolatki z ujadającym westem na smyczy, za nimi ujadający york jazgot, raczej to miała być jakaś chyba forma zabawy :roll: bo miały z tego radochę jak nie wiem. No ale pomyślałam zobaczą, że stoję z dwoma psami w tym Roki bez smyczy i w kagańcu to tu nie przylecą. Gdzie tam prosto na nas, zatrzymały się metr od nas i zaczęły drażnić z tym yorkiem, przy czym oba psy nadal jazgotały jak szalone. Roki nieco się zaniepokoił. Odeszliśmy dalej, stwierdziłam że lepiej zapnę Rokiego i odejdziemy. Jeszcze go przywołać nie zdążyłam, a panienki wyrwały i biegną z ujadającym westem prosto na Rokiego :mad:o nie tego było za dużo, Roki od razu się postawił, a ja widząc, że nie będzie gryzł, bo nie warczał tylko szczekał i straszył (zresztą był w kagańcu) nie odwołałam go tylko odeszłam parę kroków i powiedziałam do syna: najwyżej ich pogryzie :mad: panienki moment otrzeźwiały i zaczęły wycofywać, miny miały nietęgie, wtedy ja zawołałam Rokiego i sobie poszliśmy spokojnie :evil_lol:

Posted

strix napisał(a):
No, jesli jedynym wyjściem jest skulić ogon między nogi, to nic się nie zmieni, bo panowie dostają to, czego chcą. Na zasadzie pozytywnego wzmocnienia :P

I nie zgadzam się, że odpowiedź spokojnym głosem i odwołanie się do zasad wspołżycia sąsiedzkiego będzie odebrane jak pyskowanie. Myślę, że w strachu demonizujecie drechów, żeby usprawiedliwić własny brak jakiejkolwiek asertywności. Oczywiście, zdarzają się typki, na których nic nie podziała i na takich mam w kieszeni gaz.


nie interesuje mnie to, co oni myślą, czy są przekonani że dostali tego, czego chcą. interesuje mnie moje zdrowie i moje bezpieczeństwo, bo strach przed wyjściem z domu po zatargach z ludźmi takiego pokroju nie jest niczym przyjemnym. ja nie demonizuję, ja już mam to za sobą i wiem, jak to wygląda. uważam, że nie ma tu miejsca na myślenie, co jest asertywne, a co nie. jest wielu ludzi, którzy mają ochotę przywalić za sam fakt, że się do nich odezwałaś, obojętnie jakim tonem. myślisz, że człowieka, który tłucze swoją kobietę interesują zasady współżycia sąsiedzkiego?

Posted

strix napisał(a):

TTB maję jednak lepsze warunki do kontynuowania uścisku ze względu na szerokie szczeki. Poza tym, obie rasy są pobudliwe, z tym,ze ttb mają większą skłonność do przekierowywania agresji (dlatego w USA najwięcej ofiar śmiertelnych to ofiary łańcuchowych pitków, które agresję przekierowały na nieszczęśnika w pobliżu).


To chyba przede wszystkim zaniedbane wychowawczo TTB, bo mój nigdy takiego zachowania w najmniejszym stopniu nie wykazał - ani nie przekierowywał agresji na jakiś przedmiot, ani na ludzi - za to moje kundle tak, suka wkurzona moją ostrą zabawą z drugim psem idzie szarpać poduszkę albo gryźć piłkę; poprzedni kundelek
  • zamykany gdy ktoś pukał ze złością gryzł drzwi, jakby były żywe; za ścianą mam pekińczyka, który rzuca się na smyczy na moje psy i potrafi przy tym ugryźć kogoś, kto go wtedy bierze na ręce czy po prostu stoi obok niego...

  • Posted

    Aleola jasne że gościu zachował szczyt bezczelności, chamstwa i buractwa mając agresywne psy ,nie zamykając bramy, ale z mojego punktu widzenia nic złego nie zrobił i za co miał by Cię przepraszać ( za bezszczelną gatke owszem, ale za to że niema zamkniętej bramy to nie bardzo )

    Nie ma ( chyba ) obowiązku zamykania bramy ( gdy psy sa na posesji pod kontrolą właściciela ). Sama mam ogródek i gdy jestem na podwórku z psami zdarza się że brama jest otwarta ( przyjazd gości, wyjazd autem itp , nie zawsze wtedy biorę psy do domu, czy na wybieg ), gdy przechodzą ludzie, dzieci , jazgoczące psy etc.,moje potwory nie wybiegają po za bramę .
    Oczywiście staram się zamykać bramę, dla bezpieczeństwa, bo wiadomo pies to pies, nawet ten najbardziej "uschłuchany" może wybiec od tak za bramkę, z różnego powodu. Eystarczy chwila nie uwagi i nie szczęscie gotowe.
    Wiem, że inni mogą się stresować tym, ze dwa duże psy postawne i "groźnie" wyglądające są na posesji a brama jest otwarta i normalnie boją się o siebie, czy swoje dzieci i zwierzaki, ale dopóty moje psy nie ruszą się poza posesje niema w tym żadnej mojej winy. Wiadomo, lepiej nie kusić losu, to rozsądek mówi mi by zamknąć bramę i mieć święty spokój i sumienie, lepiej nie kusić losu i by ludzie się o siebie nie bali/martwili.
    Bezwzględnie zamykam bramę gdy psy zostają same na posesji ( bardzo rzadko ) lub gdy się gdzieś oddalam i tracę z nimi kontakt wzrokowy choćby.

    Wiadomo PO TO jest brama , by ją zamykać, lecz nadal nie widzę żadnej winy w tym gościu, jeśli chodzi o otwartą bramę.

    Z góry przepraszam, jeżeli się nieznam i jest taki paragraf o tym że psy na posesji powinny być zamknięte, czy trzymane na uwięzi.
    Pod kontrolą tak,ale co tzn w tym wypadku kontrola?

    Edit: znalazłam coś na temat :

    - gdy posesja jest oznakowana i właściwie zabezpieczona to właściciel mógłby zostać pociągnięty do odpowiedzialności w sytuacji, gdy będąc na miejscu mógł a nie zapobiegł atakowi psa
    -jeżeli pies wydostanie się z posesji i pogryzie poza własnym podwórkiem to jest to wina właściciela.


    Obydwie sprawy dotyczą ataku na człowieka.

    Posted

    Martens napisał(a):
    To chyba przede wszystkim zaniedbane wychowawczo TTB, bo mój nigdy takiego zachowania w najmniejszym stopniu nie wykazał - ani nie przekierowywał agresji na jakiś przedmiot, ani na ludzi - za to moje kundle tak, suka wkurzona moją ostrą zabawą z drugim psem idzie szarpać poduszkę albo gryźć piłkę; poprzedni kundelek
  • zamykany gdy ktoś pukał ze złością gryzł drzwi, jakby były żywe; za ścianą mam pekińczyka, który rzuca się na smyczy na moje psy i potrafi przy tym ugryźć kogoś, kto go wtedy bierze na ręce czy po prostu stoi obok niego...


  • Jasne, że zaniedbane. Psy łańcuchowe są z definicji zaniedbane ;) Dobrze zsocjalizowany pies będzie się dobrze zachowywał, niezależnie od rasy. Natomiast brak socjalizacji i/lub złe traktowanie będzie miało różne skutki w zalezności od predyspozycji psa, czyli także rasy. :)

    Posted

    Kiedyś pisałam o gościu, który mie opieprzył, że Iwan nie ma kagańca, chociaż chwilę wcześniej widziałam jego wielkiego kundla spacerującego sobie bez kontroli. 'Wyprowadzałem samochód, to mi uciekł' - to było jego wytłumaczenie. Psy oczywiście (jeden ten duży i jeszcze kundelek do kolana) widuję, jak biegają sobie same praktycznie codziennie.
    Ostatnio jednak przegięcie.. Psy wybiegły i burcząc lecą oba na Torikę. Torika oczywiście na nich, bo ona myśli, że odwaga wystarczy. Dzieliło ich już chyba tylko kilka/kilkanaście metrów, ale gdy Iwan wyszedł ze strumyczka i zaczął biec w ich stronę okazało się, że zbyt odważne nie są, bo oba od razu pobiegły na swoją posesję.

    Jak tylko zobaczę tego gościa to mu nogi z dupy powyrywam. To psisko jakby wzięło Torikę w pysk, to chyba nic by z niej nie zostało, a my byśmy nie zdążyli..

    Posted

    drzalka, jeśli psy były luzem na terenie, a teren nie był zabezpieczony, psy natomiast mają niezbyt fajne charaktery, to psim obowiązkiem własciciela jest UNIEMOŻLIWIENIE psom wydostania się poza teren. Wypuszczenie agresywnych psów poza teren celowo podchodzi pod szczucie i drażnienie (choćby psa Aleola) i zdja się jest karalne. Wyobraź sobie, że idzie teraz babka w ciąży i z małym dzieckiem i yoraskiem na spacer, a facet nie zamyka psów, a wrecz je wypuszcza i psom odbija, więc zagryzają psa lub kaleczą dziecko. Niefajnie. To jest hipotetyczna sytuacja, ale w sumie może do niej dojśc przy takim właścicielu.

    Posted

    drzalka, według mnie zwykłe "przepraszam" jest bardzo miłym zachowaniem społecznym. Jeśli ja idę z psem na smyczy (zachowując wszelkie normy), nikomu nie wadząc i proszę o zamknięcie (tudzież upilnowanie) psów, to można zamknąć bramę i z uśmiechem powiedzieć "przepraszam", co byłoby dla mnie akcentem nadzwyczaj przyjemnym. Nikogo nic nie kosztuje zwykłe "przepraszam". Choćby za to, że sprawił mi problem, że nie dopilnował czegoś. Choć nie czepiam się i żadnego "przepraszam" mogę nie usłyszeć, tylko niech fecet zamknie bramę, wiedząc że nie ma żadnej kontroli nad psami przy otwartej bramie.
    Ja znalazłam z kolei takie przepisy:
    Art.77 Kodeksu wykroczeń
    Kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia, podlega karze grzywny do 250 zł albo karze nagany.

    W przepisie chodzi o panowanie nad zwierzęciem w stopniu gwarantującym bezpieczeństwo w miejscu publicznym.

    oraz:
    Osoby będące właścicielami lub opiekunami (zwane dalej właścicielami) psów i innych zwierząt domowych są zobowiązane do sprawowania właściwej opieki nad tymi zwierzętami, w szczególności sprawowania dozoru, jeżeli zwierzę nie jest należycie uwiązane lub nie znajduje się w pomieszczeniu zamkniętym bądź na terenie w taki sposób zabezpieczonym, aby uniemożliwiało to samodzielne przedostanie się zwierzęcia poza teren nieruchomości.


    A psy Pana Złego miały możliwość wydostania się poza posesję, z wściekłości aż im ślina kapała i wątpliwości nie mam co do tego, że facet nad nimi kontroli żadnej nie ma.
    Ja nie obwiniam tego pana, że miał otwartą bramę. Każdy może mieć otwartą bramę, ile tylko zechce. Rzecz w tym, żeby przy otwartej bramie jego zwierzęta domowe nie stwarzały zagrożenia i utrudnień. I jeśli proszę o dopilnowanie tego, to nie chcę być sponiewierana, a później jeszcze się bać, że zostanę psami poszczuta.
    Twoja brama spełnia swoją funkcję, mogłoby jej nie być, a twoje psy nie wyszłyby poza teren ;). Ja jednak nie czepiam się otwartej bramy, tylko bezpieczeństwa, które nie zostało mi zapewnione, a które mi się słusznie należy ;).
    Przepisy są faktycznie nie do końca jasne i gdybym faktycznie wezwała SM, to przypuszczam, że skończyłoby się na pouczeniu i pogrożeniu palcem, bo "przecież nic się nie stało".

    Ja te wszystkie przepisy odczytuję najbardziej ludzko, jak się da: każdy ma obowiązek podjąć takie środki kontroli nad psem, by nie stwarzać zagrożenia dla innych i móc nad nim zapanować.

    Posted

    a tych przepisów każda gmina sobie nie ustala? u mnie jest jak wół napisane, ze psy luzem mogą biegać tylko po zamkniętej, oznakowanej posesji.
    31. Do obowiązków osób utrzymujących zwierzęta domowe należy:
    1) prowadzenie psa na uwięzi, a psa rasy uznawanej za agresywną lub w
    inny sposób zagrażającemu otoczeniu w nałożonym kagańcu, zwolnienie
    psa ze smyczy oraz nie zakładanie kagańca na terenie nieruchomości
    może mieć miejsce w sytuacji, gdy nieruchomość jest ogrodzona w
    sposób uniemożliwiający jej opuszczenie przez psa i wykluczający dostęp
    osób trzecich, odpowiednio oznakowana tabliczką ze stosownym
    ostrzeżeniem,

    Posted

    tak, te przepisy są zależne od ustaleń gminy. w Wawie można puścić psa jeśli ma kaganiec, lub bez w miejscu mało uczęszczanym przez ludzi. natomiast w moim mieście rodzinnym można 'w miejscach wyraźnie oznaczonych' czyli nigdzie ;)

    Posted

    u nas brama jest czasem otwarta, po terenie firmowym biega ONek, po naszej posesji biega pudliszon - w obu przypadkach nie widzę potrzeby zamykania bramy kiedy JA jestem z psem na dworze - nad tymi psami mam 100% kontrolę jeśli chodzi o wychodzenie po za teren - oba są nauczone że istnieje "niewidzialna granica" ich bytowania w czasie kiedy brama jest otwarta, dla obu ta granica to około 5m i nie mają prawa podejść bliżej, nawet nie próbują. Kiedy ktoś przechodzi wołam psa do siebie i go usadzam, kiedy ktoś znika pies zostaje odwołany z komendy.
    Nie widzę powodu, żeby ten facet miał przepraszać - bo niby za co? ty też przepraszasz kiedy masz spuszczonego psa i ktoś nagle ci wyłazi zza zakrętu i prosi o zapięcie psa? (zakładając że Twój pies nie podleciał do nikogo, nawet nie zdążył zwrócić na tego kogoś uwagi).

    Dziś nie wiem co mi strzeliło.. ale postanowiłam Leona trochę odchamić (swoją drogą chyba muszę go zaprzyjaźnić z ONkiem rodziców...) pojechaliśmy do miasta.. do parku.. najpierw byliśmy śledzeni przez jakieś wielkie bydle, które próbowało Lennemu wepchnąć nos w d.. (Lenny oczywiście ucieszony straszliwie bo PIES! PIES się chce z nim bawić!) tylko że pies mało przyjazny bo nastroszony.. kiedy w końcu się wkurzyłam i próbowałam bydle odgonić a to zaczęło się na mnie szczerzyć wyciągnęłam gaz (dzięki dziewczyny! to przez wasze opowieści go kupiłam! :) ) myślę sobie że jak podejdzie bliżej to mu psiknę, bo nie chcę wylądować w szpitalu, więc wymierzyłam... i nagle znalazł się właściciel! 15min pies za nami lazł i nikt nie zareagował (było trochę ludzi..) oczywiście babcia moher z wielkim halo, że jej psa chce zabić! poprosiłam żeby zapięła psa na smycz.. babcia nie miała, a wydzierała się na mnie coraz głośniej, że co ja w ogóle sobie myślę - ja, jako że dziś kompletnie siły i ochoty na pyskówki nie miałam grzecznie odpowiedziałam, że nie mam zamiaru się z nią wykłócać że to jej obowiązek mieć smycz i że mandat za brak smyczy to 500zł (przesadziłam jak zawsze ;) ) i że kłócić to ona się bardzie z policjantami - telefon w rękę i udaję że dzwonię - NAGLE! znalazła się smycz :) i babcia czym prędzej zniknęła z psiakiem, a pani która obserwowała całą sytuację (miała BOSKIEGO szczeniaka husky! dawno tak pięknego szczenięcia nie widziałam!) podeszła do mnie zanosząc się śmiechem, i powiedziała, że walczy z tą babą już kilka tygodni, bo jakiś czas temu ten bydlaczek rzucił się na jej szczyla i jestem chyba pierwszą osobą która sprawiła że smycz się wreszcie znalazła i że chyba też musi babcię straszyć policją, bo inne sposoby nie działają - dzięki temu Lenny miał super zabawę z bardzo miły szczylem, wylatali się na łączce, a ja od pani dowiedziałam się jakich miejsc w okolicy się wystrzegać, bo "z małym psem to ciężko tutaj".

    Posted

    [quote name='strix']Poza tym, że to stwierdzeni ejest wybitnie seksistowskie, jest też nieprawdziwe.
    Seksistowskie? Może... Ale jako kobieta jestem słabsza od 90% mężczyzn- więc jeżeli ktoś zagraża mi fizycznie, chce użyć siły- dlaczego nie mam dzwonić po narzeczonego czy brata? Ja nie mówię o przepychankach osiedlowych- bo wszystkich osiedlowych "dresiarzy" :D znam i wielu z nich to moi koledzy z podstawówki- ich się nie boję, chodzi mi o sytuacje poważne i zagrażające mi realnie- a z takimi się zetknęłam, żeby nie było że jestem gołosłowna. Policja ma na to odpowiedź- "zgłasza pani popełnienie przestępstwa? Zapraszamy na komendę, spiszemy protokół". Przynajmniej w W-wie, gdzie mają co robić.

    Przemoc rodzi przemoc. Jeśli Ty wyślesz jakiegoś pana,żeby załatwił porachunki z burakiem,to nie tylko narazasz się na eskalację rpzemocy, ale wysyłasz jasny komunikat, że z Tobą liczyć się nie trzeba. No bo przecież sama sobie nie ufasz ani nie wierzysz w swoje możliwości, skoro posługujesz się znajomą para spodni.

    Wysyłam komunikat że sama sobie nie ufam? A ja myślałam że mierzę siły na zamiary... I dlaczego mam dać sobie wejść na głowę jakiemuś obcemu chamowi, skoro ten jeżeli tylko słyszy, że proszę kogoś, żeby po mnie wyszedł- zazwyczaj po prostu się zawija? Co nie znaczy, że nie potrafię sobie sama radzić- po prostu jak już pisałam- każda sytuacja jest inna, w wypadku opisywanych dresiarzy z łatwością bym ich zgasiła pierwszym lepszym tekstem- boję się tylko nieprzewidywalnych świrów, psychopatów itp... Po Twoich słowach widzę, że chyba nigdy nie byłaś zaatakowana, straszona nożem w celu zgwałcenia itd- i kto wtedy mi pomógł? Nie policja, bo nie wyciągnęłabym telefomu nawet- tylko darcie się "Suchy! (wymyślona ksywka) Tu jest jakiś zboczeniec!" Po czym wybiegłam na środek ulicy i próbowałam zatrzymać jakikolwiek samochód- niestety,, nikt się nie zatrzymał. Szłam w stronę przystanku gdzie stali ludzie, typ-zboczeniec krzakami równolegle, ale podejść już się bał, bo nie wiedział czy ten mój kolega w końcu jest czy nie- w końcu doszłam do przystanku- i wydarłam się do 20-stu osób że przed chwilą ten oto typ- przeszedł za mną- chciał mnie zgwałcić. Nikt nic nie zrobił, oprócz dwóch dziewczyn, po naszych krzykach wsiadł do pierwszego autobusu który przyjechał. Dodam, że miałam wtedy jakieś 17 lat...
    Z własnego doświadczenia wiem, że nic tak nie działa na chamów jak dobra gadka. Zdecydowana, odważna kobieta po prostu zbija ich z pantałyku. Zaś przejmując ich zasady gry i uciekając się do siły fizycznej, nie jesteś w niczym lepsza od nich. No i oczywiście jest szansa, że ich kolega będzie dużo wiekszy i silniejszy od Twojego.

    Same nie mamy szans uciekając się do przemocy- no chyba że nazywamy się Agnieszka Rylik... Co do "zdecydowanej i odważnej" nie bardzo rozumiem co dokładnie masz na myśli- stawianie się? Dyskusję? Jest takie przysłowie:"wchodząc między wrony musisz krakać jak one"- i jest to prawda. Ja nie piszę, że dzwonię po kolegę, brata, narzeczonego, żeby oprawili typka który do mnie startował- po prostu samo przekonanie że nie jestem sama, na ogół odstrasza zawodnika- właściwie to innej reakcji nie spotkałam...

    Posted

    Aleola Nadal sadze że w tym wypadku niema żadnej winy tego gościa.
    Może, nie doczytałam, ale myślałam że psy nie wybiegły, tylko stały z właścicielem na jego terenie.
    Choć moim zdaniem ten człowiek nie ma za grosz wyobraźni i "poczucia " swoich psów, jeżeli sa agresywne a sam jakby wabi ich do tego by kiedyś wreszcie wybiegły za ta brame i będzie pan miał wielkie kuku o.

    Sahma i o to mi chodziło. Choć trzeba mieć tez ludzki rozsądek i głowę na karku. Często jest tak , że ma się niby 100 %odwoływanego psa, lecz przypadki chodzą po ludziach i pies zobaczy kota czy swojego największego psiego wroga i "wypadek" gotowy. Staram się zamykać bramę choćby dlatego że na moim wioskowym osiedlu biegają luźno jazgoczące podrostki, które często właśnie wybiegają z nie zamkniętej bramy , czy nurkuja pod rozkopanym płotem.

    ...

    Mam do Was pytanie, miałam ost. taką sytuację z listonoszem. Jestem sobie w ogródku , bawię się z małym chłopcem ,dzieckiem mojej kuzynki , a psy leżały i biegały woku nas.
    Nagle przyjeżdża listonosz i bach bez pardonu otwiera bramkę i próbuje wejść na nasz teren ( przypuszczam, że przyzwyczajony do Leny która jest łagodna, i szczeka ostrzegawczo - jedynie dlatego bo została tego nauczona na komendę - Omara jeszcze nigdy nie widział u nas.)
    Omar przez swą przeszłość jest bardzo terytorialny oraz ma zapędy obronne. Gdy zobaczył Listonosza który wkracza do Nas popędził w stronę furtki i zaczął wzorowo rewirować przy listonoszu ( żadnych warknięć, parę razy szczeknął, potem pilnował i czekał tylko siedząc przy listonoszu, aż ja podejdę ).
    Ten narobił barabanu ( nie dziwię się ) i zaczął krzyczeć , żeby wziąć psa, jak można trzymać tak agresywna bestie itp. Ja od razu gdy zobaczyłam go, poszłam w stronę furtki .
    Ten zaczął pluć mi w twarz, żebym się pośpieszyła, że to karygodne i już mi wypisuje awizo.
    Ja mu grzecznie mówię :
    "Proszę na mnie nie krzyczeć, ja też potrafię.
    Ma pan wywieszoną tabliczkę UWAGA Psy,
    więc proszę się zastanowić nad wejściem, jeżeli Panu życie miłe.
    Pies pana nie drasnął , ba ani nie dotkną, a ja jestem w pobliżu, więc jakie awizo ?"
    Zatkało go na chwilę i tylko wymruczał : " Ja tylko emeryturę dla babci przyniosłem"


    Wzięłam Omara, posadziłam go, pies odpuścił swoje bronienie, i poszłam dalej do chłopca.

    Byłam lekko zestresowana cała sytuacja, sadze że listonosz srał w pory, więc nawet przez myśl nie przyszło mi powiedzieć " przepraszam za zaistniałą sytuację".
    Może to głupio zabrzmi, ale byłam dumna z psa, za tą aktywność ( nigdy nie był uczony nawet sportowego rewirowania ) i że nic nie zrobił temu listonoszowi.
    Ciężko pracuję nad zachowaniem Omara ( pies był przez parę lat trzymany w ala kojcu , głodzony i bity czym popadnie) , która na początku zachowywał się jak pies stróżujący, a nie obronny.

    Głupio mi było jak cholera, długo myślałam o tej sytuacji. W tej chwili listonosz , czeka przed bramką . Już nie odważy się wejść. Przeprosiłam go za całokształt i oznajmiłam, że domofon jest w trakcie realizacji ;)
    Omar wyluzował się już przed nim, często biorę go na smycz i idę po przesyłki. Sam listonosz jest pełen podziwu jakie pies robi postępy.

    Pytanie do Was :
    Czy jest taki paragraf, pod którym mogłabym być posądzona przez listonosza ? Po prostu nie daje mi to spokoju ;)

    Tak jak napisałam, to nie była żadna aktywna obrona, pies nawet nie dotknął Listonosza.
    Na bramie widnieje tabliczka " UWAGA Psy" a Listonosz, był na naszym terytorium.

    Posted

    drzalka, nie ma takiego paragrafu, na który powołując się, listonosz mógłby Cie posądzić ;). Zresztą uważam, że tego nie zrobi. Listonosze są przyzwyczajeni do psów. Dziwi mnie, że wszedł. Zwykle listonosze są zachowawczy, wiedząc, jak psy ich nie lubią.

    Powtarzam po raz kolejny, że nie czepiam się otwartej bramy, tylko agresywnych psów. Już dwa razy przy mnie te psy wybiegły z otwartej bramy i zaatakowały innego psa. Właściciel, gdy psy gryzły innego psa, wołał je, ale psy nie słuchały. Mało tego- nie umiał zareagować, nie umiał zmusić ich, żeby puściły ofiarę. Zresztą: dwa duże rozwścieczone psy nawet bez obroży. Jak zapanować nad nimi? Nie ma nawet za co przytrzymać.

    sachma, nie wiem, czemu ludziom "przepraszam" już nie przechodzi przez gardło. Widzę, że to awangarda w dzisiejszych czasach, ale tak, ja przepraszam, gdy mój pies jest spuszczony ze smyczy, a ktoś wychodzi zza zakrętu i prosi o jego zapięcie. Bo według przepisów mój pies powinien być zapięty na smyczy, a ten ktoś wcale nie powinien prosić o jego zapięcie. Wołam psa, zapinam na smycz, mijając człowieka mówię zwykłe "przepraszam". Korona mi z głowy, gwarantuję, nie spada. ;)
    Facet powinien mnie przeprosić: za to, jak zareagował, za to, że musiałam stać i czekać, za to, że to JA muszę troszczyć się o to, żeby jego psy nie pogryzły mnie i mojego psa, co nie jest moim, tylko JEGO obowiązkiem.
    Zrozum, gdybym przechodziła koło Twojej bramy, byłaby otwarta, Twój pies by był na posesji, a ja nic bym nie wiedziała na Wasz temat, to przeszłabym spokojnie obok, bez strachu i nie kazałabym Ci się przepraszać za otwartą bramę. Bo ja nie chcę być przepraszana za otwartą bramę, bo mnie nie chodzi o otwartą bramę.

    Ja widzę winę faceta, bo nie troszczy się o innych ludzi. Uważa, że to problem przechodniów ulicznych, jak sobie poradzą z jego agresywnymi psami. Jest przy tym chamski i ordynarny. Na dodatek, gdy minęłam jego posesję, otworzył bramę, a psy wybiegły i jedyne, co mogłam zrobić w tej sytuacji, to puścić smycz mojej Santy, żeby uciekała, bo wiedziałam, że jej nie obronię, że ona sama tego nie zrobi, a ten facet- tym bardziej. Jeszcze cieszyłby się, że dał nauczkę "natrętnej babie". Gdy wracałam po kilku godzinach brama znów była otwarta, znów musiałam prosić o zamknięcie psów i gdybym tego nie zrobiła, psy znów by wybiegły, by zaatakować mojego. Mój pies dostaje już drgawek, gdy przechodzimy tylko w pobliżu tej posesji.

    Posted

    Zgadzam się teraz z Tobą aleola. Po prostu odnosiłam się do tego co napisałaś w pieszym poście.


    Zwykłe przepraszam sprawi ludziom straszny problem w dzisiejszych czasach.
    Sama gdy jadę rowerem, przykładowo chodnikiem, nie tylko dzwonie dzwonkiem, ale i przepraszam i dziękuje za usunięcie się, zrobienie miejsca na sfobodny przejazd ;)
    Gdy mój pies niewiem przejdzie koło kogoś i go muśnie , czy oślini - przepraszam za jego zachowanie.

    Nienawidzę buractw i chamstwa.
    To jest po prostu kultura, aż miło się robi i uśmiech jawi się na twarzach przechodniów.
    Chyba o to chodzi, żeby wszyscy jakoś razem egzystowali na tym świecie, anie tylko szerzyli złość i na siebie nawzajem naskakiwali.
    Problem jest największy w tym, że są tacy, którzy mają poprzerastane ego i mniemanie o sobie oraz nie potrafią się przyznać do tego że mają przykładowo agresywnego, nie wychowanego psa, który robi problemy.
    Próbują to zatuszować lub nawet obrócić to w zaletę, szczując i lekceważąc zachowanie swojego psa.

    Posted

    Wy tu o psach wylatujących z bramy, a ja miałam zupełnie inną sytuacje gdzie mi babsztyl psy zamknięte na podwórku kazał uwiązywać :evil_lol: Mało, że przełazi prywatnym dojazdem, psy zamknięte na podwórku to to się jeszcze piekli czemu psa nie uwiąże:evil_lol::evil_lol: śmiechu warte:evil_lol: Tak mi się przypomniało ;)

    Posted

    A ten facet u mnie od koszmarnego dueciku zrobił sobie bramę :shock: Co prawda składa się ona z jakichś pordzewiałych skrzydeł, ledwo stoi, ale jest! Chyba się przestraszył, że ktoś mu jego "hehe agresora" w końcu uszkodzi... :roll:

    Posted

    Evel- dobre i to- oby tylko brama nie była zwykłą prowizorką :razz:... Widziałam na własne oczy, jak skoczne potrafią być owczarki, nie mówiąc np o dobermanie którym przez jakiś czas się opiekowałam- ten skakał za moim ojcem przez bramę o wysokości 180cm.

    Aleola, nie daj się zastraszyć temu facetowi- chociaż z drugiej strony, czytając że Twoja Santa już dostaje drgawek kiedy tam podchodzicie, to świadczy o jej dużym stresie... Może po prostu na jakiś czas- chociaż kilka dni, zmieńcie trasę spacerów? Chodzi mi o to, żeby suczka nie nabawiła się urazu z którym później zostaniecie same, i może być ciężko ją wyprowadzić "na prostą" (nie wiem nic o Twojej suczce, tak więc nic Ci więcej nie doradzę, ale jeżeli to sunia po jakichś przejściach, naprawdę nie warto ryzykować następnej rysy na jej psychice :sad:). Mam nadzieję, że facet w końcu się opamięta, bo np wleci mu jakiś rottek czy bullowaty i wtedy to on będzie się bał o swoje psy... A czy SM jest poinformowana o tym fakcie? Jakby nie było- duże, niezamknięte i niepilnowane psy (w sensie że robią co chcą, na co dowodem jest to, że musiałaś puścić psa, żeby uciekał, bo zostałybyście zaatakowane) są zagrożeniem dla przechodniów... Jeden mandat. drugi, trzeci, w końcu zacznie mieć lżejszą kieszeń i może będzie bardziej myślał nt zamykania bramy... Dzwoniąc na sm bierz zawsze dane osoby przyjmującej zgłoszenie. Życzę powodzenia.

    Posted

    To mi się dwie sprawy z listonoszami przypomniały :)

    Listonoszka, która przynosi listy do domu mojego chłopaka miała zwyczaj zwyczajnie otwierać sobie furtkę, drzwi do domu i sama, bezpośrednio sobie do niego wchodzić. Zdarzało się, że gdy nie było nikogo na dole, to wchodziła na górę i np. budziła śpiącego dziadka chłopaka, by podpisał odbiór. Upominanie te milsze i te mniej nie pomagało. Od wielu lat to samo.
    Mój chłopak miał dość i postanowił coś z tym zrobić. Siedział sobie z Iwanem na podwórku, gdy usłyszał skuter listonoszki. Skuter ten bzyczy tak, że słychać ją długo długo przed tym, zanim ktokolwiek ją zobaczy. Poleciał do domu i zostawił Iwana na podwórku. Zamknął drzwi od domu, żeby Iwan stwierdził, że jest sam i stanął przy oknie za zasłoną.
    Listonoszka oczywiście wchodzi jak do siebie i co? Widzi idącego na nią Iwana ze spuszczonym łbem. Podobno wybiegła jak oparzona i szok! nagle odnalazła domofon i nauczyła się dzwonić :) Chłopak wyszedł i oczywiście dostał zyebkę, że takich psów się nie wypuszcza, na co została oczywiście wyśmiana i chłopak uświadomił jej, że na swoim terenie może robić co chce, tabliczka wisi i że ma nadzieję, że na następny raz się zastanowi, zanim wejdzie do kogoś jak do siebie.
    Od wtedy zawsze dzwoni.

    Do mnie kilka miesięcy temu przyszedł listonosz, ja podpisuję i widzę jego wielkie gały. Wymamrotał coś, ale nie zrozumiałam. to było coś w rodzaju 'Szcz.. szcz.. sz.. cz.. szczcz.. u..'. Odwracam się i widzę moje trzy szkodniki próbujące dostać się do śmietnika w kuchni :)
    Gdy mu powiedziałam, że to moje szczury, to nie mógł uwierzyć. Powiedział, że wyglądają jak te dzikie, bo takie ciemne są, a nie takie z białym jak w zoologicznych i że był w szoku a jednocześnie głupio my było mnie uświadomić, że mam takie stwory w domu. Aż musiał wejść i zobaczyć ich klatkę, ale gdy zawołałam chłopaków, bo pomyślałam, że może chce przyjrzeć się bliżej, to zwiał :D Teraz czasem się pyta jak tam szczurki, ale widzieć ich już nie chce :)

    • Upvote 1
    Posted

    SM w moim mieście to porażka. Najczęściej po prostu nie odbierają telefonów, a żeby zainteresować ich faktem "jakiegoś psa", trzeba zmówić się w kilku sąsiadów i zadzwonić w tej samej sprawie jednego dnia.
    Generalnie w rejon, gdzie ten facet mieszka, zapuszczam się stosunkowo rzadko, omijam jak mogę. Ale czasem przejście tamtędy jest koniecznością. Męczące jest nadrabianie trasy (ok. 1 km), gdy pod nosem ma się prostą drogę do celu. Na razie obieram taktykę, że będę często tamtędy chodziła i jeździła bez psa, a jak psy tego człowieka będą miały dostęp do ulicy, to będę zwracała uwagę i groziła telefonem na Straż. Jak nie poskutkuje, to zacznę dzwonić ze skargami. Myślę, że w końcu uda się nauczyć tego pana zasad współegzystencji społecznej ;).
    Cieszę się, że nie tylko ja używam magicznych słów ;). To zwyczajnie miłe, gdy ludzie odnoszą się do siebie z szacunkiem i uśmiechem, zamiast szarpać się o byle co.
    P.S. Zwykle to mężczyźni mają przerośnięte ego, a "męska duma" może być uznana spokojnie za plagę narodową ;)

    Posted

    Cioteczki, a we mnie aż się gotuje...

    Na moim osiedlu łazi facet około 50 z przerośniętym bokserem i zawsze podchodzi, kiedy ktoś jest z psem i prowokuje.
    Dziś byłam z chłopakiem i psami na spacerze, on ma labradorkę (bardzo łagodną), a ja sznupka średniego (nie jest agresywny, nigdy psa nie zaatakował, ale bywa zadziorny - próbuje dominować wskakując na zad albo kładąc łeb na kark, więc unikam kontaktów z większymi od niego psami. Dodam też, że na smyczy szczeka na inne większe psy) stoimy i rozmawiamy ze znajomą na polu. Widzimy z daleka tego pana, on widzi nas i mimo że jest mnóstwo miejsca, to on idzie do nas. My psy mamy przy sobie, facet podchodzi na odległość 2m. Mój Bast już szczeka, a gościu stoi i się wpatruje. Nagle mówi: mam go spuścić? Mój chłopak na to: Proszę bardzo. Spuścił go. Pies podszedł, był spokojny, ja się ze swoim szczekającym odsunęłam.
    Mój chłopak na to:
    - Nie wiem co pan chce udowodnić, ale to, że pies szczeka, to nie znaczy, że jest agresywny. Poczytałby pan trochę o tym zamiast zaczepiać ludzi. Pies chce się przywitać albo jest podekscytowany i to jest jego normalne zachowanie.
    Gościu na to nic, patrzy na mojego psa i mówi:
    - niech go pani spuści, to zobaczymy. Ja na to:
    - Nie, bo nie potrzebuję nic nikomu udowadniać, a poza tym może być agresywny (powiedziałam tak specjalnie) w stosunku do pana psa i nie zrobię takiej głupoty. Jestem miłośnikiem zwierząt i żadnego nie narażę na krzywdę!
    - No dalej, niech go pani spuści to sie przekonamy.
    Zaczęła się kłótnia, pies podszedł, obwąchały się, obyło się bez jadki, facet zawołał psa, który nie chciał do niego podejść , potem go złapał i poszedł. Za 5 min wraca znów, mój znów szczeka i to samo pytanie: spuścić go??? (takim grożącym tonem). ja już nie wytrzymałam i mówię:
    - Niech mnie pan już nie denerwuje, jest pan jakiś niepoważny, mówię, że mój może być agresywny i po co pan tu znowu przychodzi?
    - tak? to spuść go, to zobaczymy który jest agresywny! (i łapie za karabinczyk)
    Mój chłopak dał znajomej psa, stanął przed gościem i mówi:
    - spróbuje pan go spuścić, tylko się rzuci, to ja wtedy wkroczę do akcji. Czy pan nie rozumie, że nikt tu nie szuka zaczepki? Po co pan przychodzi tu drugi raz? Już pan raz go puścił, było w porządku więc o co znów chodzi?
    - Bo mój pies jest grzeczny i dostojny, a nie tak jak tamten. Takie psy trzeba szczuć. Brzydki i niedobry. I szczeka. A mi to przeszkadza. Jakiś nienormalny. Nie to co mój.
    Powiedzieliśmy jeszcze parę słów, facet w koncu odpuścił...

    powiedzcie, czy ja moge w takiej sytuacji zadzwonic na SM? Spuścił psa, ale nie zaatakował naszych, natomiast mogłoby wyjść tak, że np. mój by go chciał dominować i zaczęłoby się...
    albo czy on ma prawo czepiać się o szczekanie mojego psa? Jak to wygląda waszym zdaniem? Bo ja się nieco zdenerwowałam...

    Posted

    Jak dla mnie to się kwalifikuje do zgłoszenia na policję :roll: Facet ewidentnie ma ze sobą jakiś problem... Podchodzi i agresywnie Was zaczepia, Twój pies jest pod bezpośrednią kontrolą (smycz) więc Waszej winy nie ma żadnej. A że pies szczeka, no bywa, a co ma robić, muczeć?

    Posted

    Oczywiście, że masz prawo dzwonić, nie tylko na SM, ale tak jak ktoś wspomniał wyżej - nawet na policję. Facet po prostu Was zastrasza i szczuje swoim psem. Jeśli Twój pies by zaatakował i tak wina jest po stronie faceta bo to jego pies był bez smyczy i podbiegł do Twojego. Bezczelny burak, ja bym od razu postraszyła go telefonem do SM, może by się uspokoił...

    Join the conversation

    You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

    Guest
    Reply to this topic...

    ×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

      Only 75 emoji are allowed.

    ×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

    ×   Your previous content has been restored.   Clear editor

    ×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


    • Popular Contributors

      Nobody has received reputation this week.

    • Forum Statistics

      • Total Topics
        87.9k
      • Total Posts
        13m
    ×
    ×
    • Create New...