Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Mi się wydaje, że ttb, a owczarek ma całkiem inny sposób gryzienia, zauważyłam, że owczarki kąsają (ale taka dziura np. w ręce też nie wygląda za fajnie, bo może się zdarzyć, że kły trafią w tętnicę)) a ttb dość dlugo trzymają w zębach daną zdobycz. Co nie zmienia aktu, że ugryzienie przez ONka jest bardziej prawdopodobne, bo np. u mnie w mieście niemal każdy toczy pianę z pyska na widok obcego człowieka czy psa. Znam kilka pseudo astów i pitow, ale tlyko jeden rzucał się z agresją, zapewne dlatego, że w jego mniemaniu był na swoim terenie.

Kilka dni temu miałam uroczą sytuację. Spacerowaliśmy w grupie, były dwa psy i kilka osób, poszliśmy o 21 na plac zabaw (a właściwe pod plac zabaw na ławkę, byliśmy dość daleko od rzeczy typu karuzele). Jka już przycupnęliśmy, to wkroczyły dwie hot trzynastki z jorkiem pod pachą, po czym majestatycznie usadowiły się na huśtawce. Oczywiście piesek musiał zacząc wściekle ujadać, po piętnastu minutach myślałam, ze mnie jasna cholera trafi i powiedziałam, żeby sobie poszły albo uspokoiły tego psa, bo nikt nie ma ochoty tego wysłuchiwać, na co usłyszałam, że to nasze psy denerwują ich jorka i mamy wypier... . Ostatecznie tak je uświadomiłyśmy, kto jest ważniejszy, że niemal z płaczem szły do domu.

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

jak bokser zagryzł małego kundelka i nie dało się go odciągnąć , złapał i trzymał i machał głową , tak samo robią ttb prawda?


Jest to charakterystyczne zachowanie terrierów, ale nie tylko, wiele psów tak robi, włącznie z moim kundelkiem pudlowatym podczas polowania na zabawki. ;)

Nie ma co się przepychać, które psy groźniejsze - tak naprawdę liczy się wielkość i chęci psa. Niemniej warto pamiętać, czego wymagało się od ras bojowych, a czego od obronnych czy stróżujących .

Posted

Kavala, no bez wątpienia jest to wina tego, że ludzie uważają, że psy wychowają się same, nie samych psów.

[quote name='kavala']Zauważyłam to przechodząc koło psów za ogrodzeniami, które wściekle ujadały, na co mój pies dalej merdał ogonem.

To dokładnie, jak mój Iwan. Z tym, że Iwan jeszcze piszczy - tak bardzo chce się z tymi psami bawić.
Z pewnym momencie myślałam, że to aż przesada. Bałam się, że w razie poważnego ataku Iwan dalej będzie się cieszył. Gdy psy go kąsały, on dalej merdał pozostałością ogonka. Na szczęście w nieszczęściu, gdy rzucił się na niego kundelek jego wielkości z raczej poważnymi zamiarami, Iwan się obronił.

Posted

HelloKally napisał(a):
Oczywiście piesek musiał zacząc wściekle ujadać, po piętnastu minutach myślałam, ze mnie jasna cholera trafi i powiedziałam, żeby sobie poszły albo uspokoiły tego psa, bo nikt nie ma ochoty tego wysłuchiwać, na co usłyszałam, że to nasze psy denerwują ich jorka i mamy wypier...


i przez takie dziwaczne zachowania właściceli jorków, reszta ludzi ma takie a nie inne opinie na temat tych psów i ogolnie posiadania tych psów...przez takie cos ja jako wlascicielka yorka spotykam sie z dziwacznymi hasłami na temat posiadania przeze mnie yorka (przeciez to nie jest pies nie) i to że on wraca na wołanie, chodzi na smyczy ładnie, nie szczeka, nie zaczepia innych psów (bez problemu przechodzi kolo nich nawet na nei nie patrzac) ba! zwarczany odchodzi po prostu - wszystko to wg ludzi oznacza ze on nie jest yorkiem:-) bo yorki jazgoczą, rzucają się do wiekszych,uciekaja itp itd...

Posted

omry napisał(a):

To dokładnie, jak mój Iwan. Z tym, że Iwan jeszcze piszczy - tak bardzo chce się z tymi psami bawić.
Z pewnym momencie myślałam, że to aż przesada. Bałam się, że w razie poważnego ataku Iwan dalej będzie się cieszył. Gdy psy go kąsały, on dalej merdał pozostałością ogonka. Na szczęście w nieszczęściu, gdy rzucił się na niego kundelek jego wielkości z raczej poważnymi zamiarami, Iwan się obronił.


Też się boję, że Frodo się nie potrafi obronić przed psami, ale może się mylę bo do ludzi potrafi wyskoczyć z paszczą. Raczej jednak nie wolałabym się o tym przekonywać ;)

HelloKally napisał(a):
po piętnastu minutach myślałam, ze mnie jasna cholera trafi i powiedziałam, żeby sobie poszły albo uspokoiły tego psa, bo nikt nie ma ochoty tego wysłuchiwać, na co usłyszałam, że to nasze psy denerwują ich jorka i mamy wypier... . Ostatecznie tak je uświadomiłyśmy, kto jest ważniejszy, że niemal z płaczem szły do domu.

A kto jest ważniejszy? Osobiście nie popieram takiego rozwiązywania problemów. Zawsze się przecież można jakoś po dobroci dogadać, trzeba tylko chcieć.

Posted

Ostatnio to już wisi, co kto ma na smyczy, może mieć i nawet krokodyla, byleby nie ujadał i nie rzucał się na wszystko i wszystkich. Sama planuję kupno miniatury, chociaż kocham duże psy, ale to, że pies jest mniejszy nie oznacza, że u wszystko wolno.

Posted

ja miałam taka sytuacje kiedys z moim poprzednim yorkiem, Fila [*] ogólnie miała głeboko gdzies inne psy, nie bawiła się, nie zaczepiała, nie podchodziła...wisiały jej totalnie. Idziemy sobie ktoregos razu na spacer (moja suka na smyczy), leci na nas cos Onkowatego. Widze jakiegos kolesia ze smyczą w garsci, wiec krzycze czy to jego i czy moglby odwołać...a koles do mnie, że spokojnie przeciez on nie ruszy takiego malenstwa. Ja do kolesia, ze sorry ale wole nie ryzykowac i zeby go zabrał - koles w smiech, ze po co taki duzy pies miałby sie rzucac do takiego kurczaka...w miedzy czasie pies podlecial rzecz jasna zapieniony cały, zjeżony, warczący i skakał dookola mnie probujac dostac sie do Filki (ja ja trzymałam za sobą). Dodam, ze ja wtedy byłam w jakims chyba 8mym miesiącu ciązy z wielkim bębenkiem juz, w koncu sie wkurwilam podciegnalm moją suke na szelkach do gory(schylac to ja sie juz wtedy nie moglam hihi) wzielam ją na rece i krzyknelam do kolesia ze jak za sekunde nie zabierze psa to mu nakopie do tylka i wezwe SM ze ten pies zaatakował ciezarna...koles zabral psa i zwyzywal mnie od kur... z pierd...yoreczkiem

Posted

Szura napisał(a):
Jest to charakterystyczne zachowanie terrierów, ale nie tylko, wiele psów tak robi, włącznie z moim kundelkiem pudlowatym podczas polowania na zabawki. ;)


Kropka w kropkę robi mój owczarkowaty kundel :evil_lol: czym zbija z tropu mojego ttb w czasie zabawy w przeciąganie, bo on by się ładnie i grzecznie posiłował, a ta zaczyna szarpać jak dzika na boki :lol:
Ja w ogóle zauważyłam, że po prostu ogromna większość psów jako drapieżników w czasie ataku tak właśnie szarpie ofiarą, tylko terriery mają wyczulony instynkt myśliwski w stosunku do małych zwierząt.

A co do postu HelloKally, gówniarstwo w wieku gimnazjalnym bywa niestety paskudne; takich wyprowadzaczy miała dalmatka, która wiecznie rzucała się na moją sukę - nie raz mijała nas gromada 10-15 takich gówniarzy i gówniar, z wielkim fochem łapiąc swojego agresywnego dalmata za obrożę i komentując, że przez mojego kundla ich suka nie może pobiegać i tego mojego trzeba kiedyś zlikwidować :roll: A ja sama na kilkanaście dziewczyn i chłopaków zwyczajnie bałam się nawet skomentować ich werbalne popisy - oczywiście pojedynczo już tacy odważni nie byli i psa łapali migusiem uciekając czym prędzej z mojego zasięgu, żebym czegoś miłego im nie powiedziała...

Posted

Szura napisał(a):
Jest to charakterystyczne zachowanie terrierów, ale nie tylko, wiele psów tak robi, włącznie z moim kundelkiem pudlowatym podczas polowania na zabawki. ;)

.

tylko obstawiam że Twój psiak nawet gdyby zaatakował innego psa i zrobił to co piszesz to nie zabiłby go ;)
moje psy są inne bo ani pudel ani suka dla ludzi" wilczur" :evil_lol: nie wykazują takiego zachowania, oba przygniatają "ofiarę" czyt. zabawkę łapami i kąsają.

w ttb jest fajne to ,że właśnie przy odciąganiu od drugiego psa nie łapią bezmyślnie człowieka za ręce co np zawsze robi moja suka ale wiem że robi to nieświadomie .

co do gówniarzy z psami to u nas takich nie ma za to ostatnio opisywana duża pudlica nadal biega pod blokiem z 7letnią dziewczynką nie mając na sobie nawet obroży , tym razem wychodzę z kagańcem w ręku a nie na psie.

Posted

gops napisał(a):
tylko obstawiam że Twój psiak nawet gdyby zaatakował innego psa i zrobił to co piszesz to nie zabiłby go ;)
moje psy są inne bo ani pudel ani suka dla ludzi" wilczur" :evil_lol: nie wykazują takiego zachowania, oba przygniatają "ofiarę" czyt. zabawkę łapami i kąsają.


No nie wiem, czy gdyby pies porównywalnej wielkości do ttb czy to kundel, czy owczarek, łapiąc małego psa za kark i szarpiąc by go nie zabił, w przeciwieństwie do tego złego strasznego demonicznego ttb.
Byle wyżeł szorstkowłosy cięty na szkodniki ma bardzo silnie rozwinięty ten instynkt trzymania i machania ofiarą - nie wiem czemu jego atak na małego psa miałby się skończyć lepiej niż ttb tylko dlatego, że to "tylko wyżeł" a nie medialny pies morderca :roll:
Ale wyżły niemieckie szorstkowłose to u nas obecnie rarytas, praktycznie tylko w rękach myśliwych - gdyby były tak modne jak ttb i były w podobnych rękach, populacja yorków na osiedlach byłaby prawdopodobnie znacznie bardziej przerzedzana niż jest obecnie przez bulle.

Przygniatanie łapami i kąsanie wydaje mi się o wiele bardziej niebezpiecznym zachowaniem niż to szarpanie głową, bo pies gryzie na oślep, co sama potwierdzasz przy odciąganiu go. Moja suka często kiedy bawię się z młodym i jest podminowana, że gówniarz rozrabia, idzie na łóżko, bierze jaśka w zęby i "łamie mu kręgosłup" :evil_lol: w ramach rozładowania napięcia; robi to na każdej szmatowatej zabawce - i widzę, że wie co chwyta, wie co szarpie i się kontroluje, bo nigdy nie przeniosła tego zachowania na człowieka, psa, nawet na kurę (którą kiedyś pogoniła powolutku, bo jak zorientowała się, że dogoni bez problemu, to nie będzie wiedziała co z nią zrobić :lol:).
Jedyny pies który kąsał na oślep, leciał i chlastał zębami co mu się nie podobało, to był mały kundelek którego miałam lata temu - niestety to był pies bardzo agresywny i nieprzewidywalny, bez porównania do jakiegokolwiek spotkanego przeze mnie ttb.

Posted

Martens napisał(a):
Lab i rott są bardzo zbliżone wielkościowo i jeśli oba atakowałyby na serio to nie widzę specjalnie wielkiej różnicy w potencjalnych obrażeniach.Rosły samiec laba jest nawet sporo większy od przeciętnej suni rottka...


Nie, nie wbrew pozorom nie chodziło mi o wielkość. Molosy mają to do siebie, ze trudno je sprowokować, ale kiedy to się już uda to pies przechodzi natychmiastowo w tryb walki na poważnie. Bo tak naprawdę, większość starć, to krótkie szybkie bójki, gdzie bardziej chodzi o udowodnienie swej pozycji, niż zrobienie krzywdy na serio drugiemu psu. Te "agresywne" labki najczęściej atakują psy mniejsze, które mogą zdominować, jeżeli trafią na psa, który się nie przestraszy i odeprze atak z reguły od razu uciekają z podkulonym ogonem. Rottek, czy inny molos tego nie zrobi, wręcz odwrotnie, nawet mając doczynienia z potężniejszym psem, raczej będzie walczył do końca, niż sie podda.

Posted

Martens napisał(a):
No nie wiem, czy gdyby pies porównywalnej wielkości do ttb czy to kundel, czy owczarek, łapiąc małego psa za kark i szarpiąc by go nie zabił, w przeciwieństwie do tego złego strasznego demonicznego ttb.
Byle wyżeł szorstkowłosy cięty na szkodniki ma bardzo silnie rozwinięty ten instynkt trzymania i machania ofiarą - nie wiem czemu jego atak na małego psa miałby się skończyć lepiej niż ttb tylko dlatego, że to "tylko wyżeł" a nie medialny pies morderca :roll:

Przygniatanie łapami i kąsanie wydaje mi się o wiele bardziej niebezpiecznym zachowaniem niż to szarpanie głową, bo pies gryzie na oślep, co sama potwierdzasz przy odciąganiu go. Moja suka często kiedy bawię się z młodym i jest podminowana, że gówniarz rozrabia, idzie na łóżko, bierze jaśka w zęby i "łamie mu kręgosłup" :evil_lol: w ramach rozładowania napięcia; robi to na każdej szmatowatej zabawce - i widzę, że wie co chwyta, wie co szarpie i się kontroluje, bo nigdy nie przeniosła tego zachowania na człowieka, psa, nawet na kurę (którą kiedyś pogoniła powolutku, bo jak zorientowała się, że dogoni bez problemu, to nie będzie wiedziała co z nią zrobić :lol:).
Jedyny pies który kąsał na oślep, leciał i chlastał zębami co mu się nie podobało, to był mały kundelek którego miałam lata temu - niestety to był pies bardzo agresywny i nieprzewidywalny, bez porównania do jakiegokolwiek spotkanego przeze mnie ttb.

ale ja nie powiedziałam że jeśli byłby podobnej wielkości i zrobił to samo to by nie zabił , napisałam że jej pies by nie dał rady a ttb tak .
zwyczajnie większość psów które znam kąsają i kotłują się a nie łapią i szarpią również są to duże psy , według mnie kotłując się i kąsając robią mniejszą krzywdę (może więcej ran ale nie tak groźnych) , moja suka tak robi i o ile pies nie byłby dużo mniejszy to nie miała by szans go zabić jedynie pogryźć.
nie uważam że ttb to mordercy mimo że może po moich postach tak się wydaję, za 2-3 lata sama będę posiadaczką staffika i naprawdę zdążyłam sporo poczytać , porozmawiać z właścicielami tych psów , nie będę się bała że zagryzie mi sukę ;)
mam dość agresywnego psa nie bronię się przed tym nie wmawiam innym że tak nie jest , i cieszę się że nie urosła większa :evil_lol:

Posted

Może się nie znam zbyt dobrze na ttb, ale uważam, że w dużej mierze zależy od charakteru psa. Przecież zdarzają się pity bądź asty, które są bardzo łagodne (albo i nawet uległe) i wątpię, żeby u takiego psa włączył się nagle instynkt mordercy podczas sprzeczki z innym psem. I to nie dotyczy tylko i wyłącznie ttb, ale wszystkich ras.

Posted

Brezyl napisał(a):
Nie, nie wbrew pozorom nie chodziło mi o wielkość. Molosy mają to do siebie, ze trudno je sprowokować, ale kiedy to się już uda to pies przechodzi natychmiastowo w tryb walki na poważnie. Bo tak naprawdę, większość starć, to krótkie szybkie bójki, gdzie bardziej chodzi o udowodnienie swej pozycji, niż zrobienie krzywdy na serio drugiemu psu. Te "agresywne" labki najczęściej atakują psy mniejsze, które mogą zdominować, jeżeli trafią na psa, który się nie przestraszy i odeprze atak z reguły od razu uciekają z podkulonym ogonem. Rottek, czy inny molos tego nie zrobi, wręcz odwrotnie, nawet mając doczynienia z potężniejszym psem, raczej będzie walczył do końca, niż sie podda.


Tylko że cały czas mówimy o ataku na serio, czyli nie małej przepychance dla ustalenia czyje na wierzchu. Uważam, że fizycznie lab i rottek mają bardzo zbliżone możliwości, a biorąc pod uwagę sodomę i gomorę dziejącą się w hodowlach i pseudo labów pod kątem selekcji na psychikę, spotkanie laba gryzącego na serio niedługo nie będzie trudne...

gops napisał(a):

nie uważam że ttb to mordercy mimo że może po moich postach tak się wydaję, za 2-3 lata sama będę posiadaczką staffika i naprawdę zdążyłam sporo poczytać , porozmawiać z właścicielami tych psów , nie będę się bała że zagryzie mi sukę ;-)
mam dość agresywnego psa nie bronię się przed tym nie wmawiam innym że tak nie jest , i cieszę się że nie urosła większa :evil_lol:


Ty się zlituj i NIE bierz tego staffika :-o przynajmniej dopóki nie wychowasz swojej suki/będziesz ją w ogóle miała/nie zmienisz podejścia do spięć na spacerach.
Problemem absolutnie nie będzie to, że staffik zagryzie Ci sukę, tylko to, że TTB bardzo niewiele potrzeba, żeby nakręcić się na agresję wobec innych psów. Wystarczy JEDEN spacer ze stafficzym podrostkiem i Twoją agresywną suką, i będziesz miała tandem "psich łowców głów".
Jak ma się TTB, trzeba stanąć na uszach, żeby nie dopuścić do jakiegokolwiek spięcia z innym psem, bo niezależnie od wieku psa, w którym to nastąpi, oznacza to zwykle koniec idylli w kontaktach z innymi psami. Jak Ty piszesz, że leci na Was pudlica, a Ty puszczasz na nią sukę, żeby sobie poradziła, zamiast wziąć psa za siebie i nie dopuścić do starcia, to jak Ty sobie to wyobrażasz z tą suką i dodatkowo TTB w komplecie?! Puścisz je oba? Wiedz, że jak dopuścisz do walki i staffik z Twoją suką potarza jakiegoś psa, na każdym kolejnym spacerze będą tylko wypatrywać kolejnej ofiary do stłamszenia, bo ttb kocha pokazywać innym psom gdzie raki zimują i jak tego zasmakuje, bardzo chętnie będzie szukał zwady z każdym większym czy jego zdaniem nie dość podporządkowanym napotkanym psem. A nie trzeba wcale ttb żeby wiedzieć, że jakiekolwiek dwa psy tworzą stado i za świetne zajęcie uważają obsesyjne bronienie tegoż stada przed napotkanymi psami, a opanowanie takiej nawzajem nakręcającej się parki jest znacznie trudniejsze niż jednego zaczepnego psiaka.
Piszesz zresztą, że Twoja suka ma siłę i potrafi mocno pociągnąć - wiesz jaką parę ma staffik, taki 19-20 kilowy samiec? Możesz zwyczajnie nie dać rady nawet utrzymać ich obu na smyczy.

Najpierw dojdź do ładu ze swoją suką, zacznij zapobiegać spięciom na spacerach zamiast puszczać swojego psa do boju (mimo że wiesz że to źle i nakręca agresję, tylko chyba zwyczajnie nie chce Ci się inaczej) - potem dopiero w ogóle myśl o drugim psie, szczególnie takiej rasy...

Asia&Luna napisał(a):
Może się nie znam zbyt dobrze na ttb, ale uważam, że w dużej mierze zależy od charakteru psa. Przecież zdarzają się pity bądź asty, które są bardzo łagodne (albo i nawet uległe) i wątpię, żeby u takiego psa włączył się nagle instynkt mordercy podczas sprzeczki z innym psem. I to nie dotyczy tylko i wyłącznie ttb, ale wszystkich ras.


Tylko u ttb uległość wobec innych psów to równie nietypowa cecha co agresja u labradora - szczególnie u samców... Ttb może się bardzo fajnie witać i bawić z innym psem - dopóki ten w jego mniemaniu nie pozwoli sobie na za wiele, nie będzie próbował zachowań dominacyjnych czy nie wzbudzi zazdrości o przewodnika. I owszem, wtedy nagle może przestawić się pstryczek :diabloti:

Posted

Martens napisał(a):

Ty się zlituj i NIE bierz tego staffika :-o przynajmniej dopóki nie wychowasz swojej suki/będziesz ją w ogóle miała/nie zmienisz podejścia do spięć na spacerach.
Problemem absolutnie nie będzie to, że staffik zagryzie Ci sukę, tylko to, że TTB bardzo niewiele potrzeba, żeby nakręcić się na agresję wobec innych psów. Wystarczy JEDEN spacer ze stafficzym podrostkiem i Twoją agresywną suką, i będziesz miała tandem "psich łowców głów".
Jak ma się TTB, trzeba stanąć na uszach, żeby nie dopuścić do jakiegokolwiek spięcia z innym psem, bo niezależnie od wieku psa, w którym to nastąpi, oznacza to zwykle koniec idylli w kontaktach z innymi psami. Jak Ty piszesz, że leci na Was pudlica, a Ty puszczasz na nią sukę, żeby sobie poradziła, zamiast wziąć psa za siebie i nie dopuścić do starcia, to jak Ty sobie to wyobrażasz z tą suką i dodatkowo TTB w komplecie?! Puścisz je oba? Wiedz, że jak dopuścisz do walki i staffik z Twoją suką potarza jakiegoś psa, na każdym kolejnym spacerze będą tylko wypatrywać kolejnej ofiary do stłamszenia, bo ttb kocha pokazywać innym psom gdzie raki zimują i jak tego zasmakuje, bardzo chętnie będzie szukał zwady z każdym większym czy jego zdaniem nie dość podporządkowanym napotkanym psem. A nie trzeba wcale ttb żeby wiedzieć, że jakiekolwiek dwa psy tworzą stado i za świetne zajęcie uważają obsesyjne bronienie tegoż stada przed napotkanymi psami, a opanowanie takiej nawzajem nakręcającej się parki jest znacznie trudniejsze niż jednego zaczepnego psiaka.
Piszesz zresztą, że Twoja suka ma siłę i potrafi mocno pociągnąć - wiesz jaką parę ma staffik, taki 19-20 kilowy samiec? Możesz zwyczajnie nie dać rady nawet utrzymać ich obu na smyczy.
Najpierw dojdź do ładu ze swoją suką, zacznij zapobiegać spięciom na spacerach zamiast puszczać swojego psa do boju (mimo że wiesz że to źle i nakręca agresję, tylko chyba zwyczajnie nie chce Ci się inaczej) - potem dopiero w ogóle myśl o drugim psie, szczególnie takiej rasy...

dlatego nie biorę go teraz mimo że mogę, mam zamiar przez te 2-3 lata doprowadzić moją suke do jako takiego porządku , z drugiej strony nie róbmy z mojego psa mordercy , sama nie podlatuję do psów, gdy pies ją spokojnie mija ona także potrafi się zachować ,problemy się zaczynają gdy pies do niej podbiegnie, nie uważam żeby staffik nauczył się od niej agresji gdy będzie od małego dobrze prowadzony a za każdą oznakę agresji karcony , nie musisz mi mówić jakim psem jest staffik bo zanim podjęłam taką a nie inną decyzję wzięłam wszystko pod uwagę, a charter tej rasy pierwsze co . co do sytuacji z pudlem pisałam że na tego psa kopy nie działają bo wypróbowane już dawno , a nie pozowlę na pogryzienie mojego psa.
moja suka jest bardzo silna między innymi dlatego że trochę trenujemy wp (po wymęczeniu jej problem agresji znika przynajmniej na jakiś czas) , i wiem że ttb są silne , gdybym nie miała pewnośći że sobie dam radę w ogóle bym nie myślała o tej rasie. a pies to byłby 3 a nie 2 ;)
myślę że błędnie oceniasz mojego psa , to nie jest killer trzęsący całym osiedlem a ja jakimś dresem stojącym pod blokiem .

edit: temat mojej suki można ciągnąć w naszej galeri , to nie odpowiednie miejsce na to . tam również możesz o niej poczytać , i poznać opinie innych którzy nas spotkali w realu , mimo że moja suka to nieźle ziółko to jest bardzo usłuchanym psem i panuję nad nią bardzo dobrze .

Posted

gops napisał(a):
z drugiej strony nie róbmy z mojego psa mordercy , sama nie podlatuję do psów, gdy pies ją spokojnie mija ona także potrafi się zachować ,problemy się zaczynają gdy pies do niej podbiegnie, nie uważam żeby staffik nauczył się od niej agresji gdy będzie od małego dobrze prowadzony a za każdą oznakę agresji karcony , nie musisz mi mówić jakim psem jest staffik bo zanim podjęłam taką a nie inną decyzję wzięłam wszystko pod uwagę, a charter tej rasy pierwsze co . co do sytuacji z pudlem pisałam że na tego psa kopy nie działają bo wypróbowane już dawno , a nie pozowlę na pogryzienie mojego psa.


Ja właśnie widzę, że nie wiesz, jakim psem jest staffik, skoro myślisz, że zapobiegniesz jego agresji wobec innych psów karcąc wszelkie jej przejawy (świetny sposób, żeby jeszcze ją zaostrzyć) albo że staffik nie przejmie od Twojej suki agresywnego zachowania wobec podchodzących do niej psów.
U mnie szczeknięcie mojej suki choćby na obcego psa zza płotu działki jest dla staffika sygnałem "ojciec, prać!!" - dlatego praktycznie całą jego młodość wychodziły na spacer oddzielnie, żeby przypadkiem nie podłapał od niej nieprzyjaznych zachowań do podbiegaczy, tudzież ja pacyfikowałam takowe na odległość zanim zdążyły zaczepić moje psy. Wpatrzony jest w nią jak w obrazek i wiem, że gdyby problem z jej agresją był większy, staffik pięknie przejąłby od niej takie zachowanie, bo papuguje ją ile wlezie i ma ostrą fazę na bronienie jej.
Nie wiem, skąd Ci się wzięło, że uważam Twojego psa za killera - po prostu nie rozumiem; problem agresji macie nie od dziś, a Ty nawet nie masz gazu pieprzowego (jakieś 15 zł) żeby móc zapobiegać atakom innych psów na Twojego, a przecież chyba wiesz, że każda bójka z innym psem daje Twojemu psu solidnego kopa do dalszej agresji... Jak poczekasz jeszcze trochę, pies przeżyje jeszcze parę owocnych dla niego bójek to w ogóle będzie nie do opanowania, chyba że ze szkoleniowcem i obrożą elektryczną...

Posted

Martens napisał(a):
Ja właśnie widzę, że nie wiesz, jakim psem jest staffik, skoro myślisz, że zapobiegniesz jego agresji wobec innych psów karcąc wszelkie jej przejawy (świetny sposób, żeby jeszcze ją zaostrzyć) albo że staffik nie przejmie od Twojej suki agresywnego zachowania wobec podchodzących do niej psów.
U mnie szczeknięcie mojej suki choćby na obcego psa zza płotu działki jest dla staffika sygnałem "ojciec, prać!!" - dlatego praktycznie całą jego młodość wychodziły na spacer oddzielnie, żeby przypadkiem nie podłapał od niej nieprzyjaznych zachowań do podbiegaczy, tudzież ja pacyfikowałam takowe na odległość zanim zdążyły zaczepić moje psy. Wpatrzony jest w nią jak w obrazek i wiem, że gdyby problem z jej agresją był większy, staffik pięknie przejąłby od niej takie zachowanie, bo papuguje ją ile wlezie i ma ostrą fazę na bronienie jej.
Nie wiem, skąd Ci się wzięło, że uważam Twojego psa za killera - po prostu nie rozumiem; problem agresji macie nie od dziś, a Ty nawet nie masz gazu pieprzowego (jakieś 15 zł) żeby móc zapobiegać atakom innych psów na Twojego, a przecież chyba wiesz, że każda bójka z innym psem daje Twojemu psu solidnego kopa do dalszej agresji... Jak poczekasz jeszcze trochę, pies przeżyje jeszcze parę owocnych dla niego bójek to w ogóle będzie nie do opanowania, chyba że ze szkoleniowcem i obrożą elektryczną...

zrobię wszystko żeby nie było tak jak mówisz , jeśli będę musiała chodzić z psami jakiś czas osobno to tak zrobię , myślę że nie tylko ttb podłapię takie zachowanie ale większość ras a innych niż teriery nie biorę pod uwagę bo to one mi odpowiadają najbardziej .
karcić nie znaczy bić ;) dla mnie uderzenie psa to ostateczność oznaka totalnej bezsilności.
nie mam gazu , ale noszę dławik którym rzucam, jeśli mam możliwość to kopie psa , nigdy nie pozwalam suce samej załatwiać takich spraw jeśli nie jest to konieczne.
a bójki zdarzają się bardzo rzadko bo pies chodzi w kagańcu i na smyczy i rzadko jaki podbiegacz leci do nas żeby się gryźć raczej biegną się witać moja na warczy i odchodzą . naprawdę nie będę się rozpisywać o moim psie bo to nieodpowiedni do tego temat , ale radzę sobie , i nie zamierzam zrezygnować z kupna staffika.
jeśli chcesz porozmawiać o naszych problemach zapraszam do galeri .

Posted

Wracając do labradorów :diabloti:

Wychodzę dzisiaj z plecakiem i psami na radosną wycieczkę na łąki, idziemy sobie chodniczkiem pod naszym blokiem - a po drugiej stronie uliczki paniusia z moją nową ulubioną młodą czarną labką. Pańcia z dwoma dużymi worami śmieci, piesek hasa luzem wokół niej. Widać mini-spięcie z Baryłą niczego pani nie nauczyło. Zgodnie z moimi przewidywaniami labisia na nasz widok natychmiast wycięła w długą do moich psów, i patataj Baryle do pyska. Baryła warknęła ostro, Buc się dołączył i też ruszył na labkę z warczeniem, labka się odsunęła... Usadziłam psy i drę się do paniusi, gdzie ma smycz.
- Nie mam - obrażonym tonem...
W międzyczasie labisia swoim zwyczajem wio do moich psów, tym razem z tyłka strony, bo tak może bezpieczniej, ale im niekoniecznie bardziej się to spodobało, znowu warczenie i plątanina. Paniusia tymczasem po bezskutecznym wołaniu psa ruszyła w naszą stronę, nie bez trudu złapała psa i do mnie z tekstem:
- A gdzie pani ma kagańce...
Cóż, tam gdzie pani smycz... Wspomniałam jeszcze coś, żeby wreszcie zaczęła pilnować psa albo używać smyczy, a ona z ryjem, że ona mnie gdzieś zgłosi, że skargę na mnie napisze :razz: Moje psy natychmiast się uspokoiły i przystąpiły do sikania, a pani z suką za obrożę i worami ze śmieciami sterczała 2 metry dalej (wszak nawet smyczy nie miała) - i chyba za wygodnie jej takiej zgiętej z piesuńciem nie było, bo nagle z ryjem:
- No niech pani idzie wreszcie!
Nosz kur....!!!

Cóż, zaraz mam rozmowę z dzielnicowym na temat rozbisurmanionych po osiedlu labów i ich właścicieli, bo mam serdecznie dość. Nie robiłabym tragedii, bo pies nie był agresywny - za to jego bezczelna paniusia wkurviła mnie do czerwoności...

Posted

Przed chwilą w progu zoologa 'zderzyłam się' z jakimś facetem z pseudoyorkiem. Torika z tym psem się wąchają, po pięciu sekundach przestają, a nagle facet:
- Widziałeś, (tu jakieś imię na F, którego niestety nie usłyszałam), jaki śmieszny york?
Może nie miało to brzmieć chamsko, ale cholera, jego pies miał uszy wielkie, zgięte do przodu w trójkąty, nieziemsko długie łapy, a głowię wielką jak arbuz, więc nie wytrzymałam.
- Proszę pana, to jest właśnie prawdziwy, rodowodowy york.
Skłamałam, oczywiście, ale musiałam :lol: Facet nie odpowiedział już nic i wszedł do sklepu.

Posted

Mnie tez zawsze rozwalało jak ojciec znajomego sam mający pseudo jamnika, nie mógł się nadziwić jaka "dziwna" jest Cortina i nazywał ją kosmitką... Cortina jest Mł.Ch.PL i Ch.PL :evil_lol: Takie przyszły czasy, gdzie rasowe psy są kundlami, a kundle rasowcami, bo przecież rodowód to tylko papierek :p

Posted

Niedawno pod sklepem wraz z rodzicami natknęliśmy się na babę, która wypchanymi po brzegi torbami tłukła małego beagla! Kiedy przechodząca obok kobitka zwróciła jej uwagę by tego nie robiła, ona głosem rozpieszczonego do granic dziecka: Będę go biła...!
Mój tata do niej podszedł i zaczął tłumaczyć, że to młody psiak <miał 6 m.>, że ona go musi uczyć i być cierpliwa, powiedział jej jeszcze, że zostawianie tak małego pieska pod dużym sklepem <kaufland> to nie najlepszy pomysł- paniusia była bardzo niezadowolona, że obcy zwracają jej uwagę...

Wczoraj razem z narzeczonym poszliśmy z Falkiem nad Wisłę by oddał się swojej miłości do wody, kiedy tak rzucaliśmy mu aporty nie zauważyliśmy kiedy dołączył do nas sympatyczny jamnik <o dziwo nie rzucał się F. na fafle i nie żarł go po łapach:)> Kiedy patyk został rzucony jamnik za nim pobiegł- było głęboko, patyk poleciał daleko, ja spanikowałam oczywiście, że się utopi itp. Miałam wrażenie, że jest mu ciężko płynąć, stresowałam się też tym, że F. zacznie się w tej wodzie dopominać o swój patyk- na szczęście był zbyt mocno zdziwiony zaistaniałą syt. Gdy jamnik zmęczony dopłynął, po czym na brzegu dalej szalał z naszym zaczęliśmy poszukiwać właściciela, którego ani widu a ni słychu..., zaczęłam się denerwować ale patrzę jamniś gdzieś pędzi- otóż właściciel się odnalazł- siedział ciągle na wzgórzu tyłem do lustra wody! Zatem nie wiedział co dzieje się z jego psem- skąd pewność, że mój jest taki łagodny? <swoją drogą to uważam, że jest zbyt łagodny!> Totalny ignorant! Pewnie gdyby jamniolkowi się coś stało to by była nasza wina i naszego bydlaka który zdaniem mojej sąsiadki małe pieski połyka....helllo

Posted

A ja wróciłam od dzielnicowego bardzo zadowolona - pan pouczy panią, że to ona ma mieć psa na smyczy, a nie wymagać ode mnie kagańców tudzież pędzać mnie po chodniku bo ona chce puścić pieseczka, i dał do siebie numer żeby dzwonić, gdyby pani nie raczyła się do pouczenia zastosować :)

Posted

omry napisał(a):
Przed chwilą w progu zoologa 'zderzyłam się' z jakimś facetem z pseudoyorkiem. Torika z tym psem się wąchają, po pięciu sekundach przestają, a nagle facet:
- Widziałeś, (tu jakieś imię na F, którego niestety nie usłyszałam), jaki śmieszny york?
Może nie miało to brzmieć chamsko, ale cholera, jego pies miał uszy wielkie, zgięte do przodu w trójkąty, nieziemsko długie łapy, a głowię wielką jak arbuz, więc nie wytrzymałam.
- Proszę pana, to jest właśnie prawdziwy, rodowodowy york.
Skłamałam, oczywiście, ale musiałam :lol: Facet nie odpowiedział już nic i wszedł do sklepu.

Urzekła mnie Twoja historia.....

Posted

Abrakadabra napisał(a):
Urzekła mnie Twoja historia.....

Na cóż, prawda jest taka, że pies bez rodowodu może być sto razy bardziej 'rasowy' niż pies z rodowodem ;) Tu nie ma reguły, dla mnie r=r to totalna bzdura, koleżanka kupiła chińskiego grzywacza pp z rodowodem, a wyrósł szorstkowłosy, miniaturowy, kwadratowy i długonogi kundelek :) Rodowód nie daje 100-procentowej gwarancji że pies jest rasowy. Chyba że wykonywałoby się badania genetyczne :evil_lol:

Dodam że mam psa rodowodem :evil_lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...