Asia&Kleo Posted August 26, 2011 Posted August 26, 2011 Soko napisał(a):Powinnaś robić karierę jako psycholog od psich właścicieli :D Niee, no aż tak dobrze nie zajdę ;) Niestety większości ludzisk nie da się czegokolwiek wytłumaczyć. Nawet jak nie mają swojej racji, to i tak będą robić dalej swoje.. :/ Quote
bonsai_88 Posted August 26, 2011 Posted August 26, 2011 Niestety zgadzam się z Asią... od pół roku walczę z pewnymi ludźmi, żeby albo zaczęli pilnować swojego spanielka, albo oddali go w dobre ręce. Niestety, nie pomaga nic. Średnio 2-3 razy w tygodniu mam przyjemny spacerek z spanielkiem i SM, za każdym razem zostawiany jest mandat. Wszystko jak grochem o ścianę, już powoli nie mam na to siły. Quote
Soko Posted August 26, 2011 Posted August 26, 2011 E tam, głowa do góry, jeśli pan sobie wziął słowa Asi do serca to nie pojawi się na świecie kilka szczeniąt i trzeba się cieszyć każdym uratowanym pieskiem - nawet, jeśli nienarodzonym ;) Quote
Martens Posted August 26, 2011 Posted August 26, 2011 Wqrw wieczorny zaliczony, poszłam wyjątkowo przez osiedle, bo musiałam zajrzeć do babci po kilka rzeczy - w połowie drogi wesoła gromadka dzieci 7-8 lat i moja ukochana labka :diabloti: Od razu chciała wyrwać się do Buca, dzieciak złapał ją milimetry przed przejeżdżającym jej przed nosem samochodem, drugi skomentował, że Dejzi już ostatnio raz prawie wpadła :roll: jednak złapanie labki w niczym nie pomogło, bo chwilę później przeholowała dziewczynkę na obroży jakieś 10 metrów do nas i radośnie pac Buca łapą w głowę - typowe dla niej labie powitanie. Buc się spiął i warczy, dzieciak się siłuje, wkurviłam się maksymalnie i owrzeszczałam dzieciaka, i kazałam pozdrowić mamusię, która też go na smyczy utrzymać nie umie (dlatego pewnie go puszczają, btw dzieciaki teraz nawet smyczy ze sobą nie miały...). Odciągnęli jakoś labkę, poszliśmy dalej, wracamy, a tu wesoła ferajna nas znów mija :mdleje: tym razem psa udało się jednak przypilnować dzięki dwójce dzieci uwieszonych do jego obroży niczym osobliwa wystawowa rozeta; inna sprawa że teraz się nie wyrywał, bo jakby chciał, to pewnie by i tą dwójkę po ziemi do nas przyciorał... No ale to lab, laby mogą wszystko, mogą biegać samopas, zaczepiać wszystkich, nie muszą nawet mieć smyczy, właścicieli labów nie dotyczą przepisy i obowiązki właścicieli psów :roll: przynajmniej takie odnoszę wrażenie u mnie na osiedlu. Quote
yamayka Posted August 26, 2011 Posted August 26, 2011 dzięki dwójce dzieci uwieszonych do jego obroży niczym osobliwa wystawowa rozeta Się uśmiałam... :) Quote
Klauzunka Posted August 26, 2011 Posted August 26, 2011 Tak, tak, tak No ale to lab, laby mogą wszystko, mogą biegać samopas, zaczepiać wszystkich, nie muszą nawet mieć smyczy, właścicieli labów nie dotyczą przepisy i obowiązki właścicieli psów przynajmniej takie odnoszę wrażenie u mnie na osiedlu Szkoda, że o tym nie wiedziałam, bo do dziś dnia zamiast dać się wyszaleć swoim psom przed blokiem ładuję swoje psy w samochód i jeździmy nad wodę za Wrocław albo chodzimy jakieś 1,5 km na łąki żeby wybiegać psiaki - sama przyjemność, bo ja serio to lubię. Ćwiczymy, psy aportują, szukają, bawimy się w chowanego, szukanie itp...Wracamy po takim spacerze zrąbane jak konie po westernie. Laby nie mogą wszystkiego, nie mogą biegać samopas, muszą chadzać na smyczy, właścicieli labradorów dotyczą te same przepisy co wszystkich innych właścicieli psów. Rażą mnie Martens czasami Twoje posty, bo mając na swoim osiedlu Dejzi piszesz o labradorach i ich właścicielach. Jedna wizyta u właścicieli, SM może załatwi sprawę? Przepraszam, napisałaś, że chodzi o labradory u Ciebie na osiedlu - zwracam honor Swoją drogą jako właścicielka psów "taranujących wszystko co stoi na ich drodze", "skaczących na plecy" itp. - zgadzam się, moje psy pewnie niejedną mrówkę czy konika polnego doprowadziły do śmierci! Niemniej jednak będąc w pełni władz umysłowych, a przynajmniej tak mi się wydawało (bo znam swoje psy) w pełni świadomie wzięłam na dt, psiaka tu z dogo (maleńtasa z niezdiagnozowaną chorobą - kości, stawów, generalnie z czymś na pierwszy rzut oka poważnym ). Proszę : http://www.dogomania.pl/threads/201567-Gizmulec-odnalazl-swoje-ds! Post 182 ( filmik zabawa z labradorem). Do dziś dnia nie wiem czemu moja Teq nie staranowała maleńtaska... No ale cóż, gdzieś to mam, może po postach ludzi nienawidzących laby i wiedzących do czego te psy są zdolne będę miała mniejszy problem z podbiegaczami i obszczekiwaczami. Bo może w końcu ktoś pierwszy złapie swojego psa na smycz i ustąpi mi miejsca. Bo jak na chwilę obecną robię to ja. Quote
omry Posted August 26, 2011 Posted August 26, 2011 Ja nie wiem, dlaczego właściciele yorków i labów, psów bardzo popularnych, tak bardzo oburzają się na takie komentarze, jak ten przykładowy Martens. Rany, rzeczywistość jest nieubłagana, tak jest w większości przypadków i nie ma się co oszukiwać i oburzać. Odpowiadając w ten sposób, Klauzunka, sama jakby wliczasz się w posiadaczy tych niewychowanych psów. Sama mam yorka, a nie przejmuję się tym, że większość ludzi nie darzy ich sympatią, ponieważ potrafię przyjąć do wiadomości jak zachowuje się większość psów pokrzywdzonych przez swoją popularność. Dla mnie ważne jest to, że mój pies 'działa' jak należy i nie ma się co spinać. Quote
Merrick Posted August 27, 2011 Posted August 27, 2011 No i ja właśnie miałam dzisiaj takie spięcie z labem :roll: ( bez urazy ). Idę z psami jak zawszę na nocny spacer o 23. Tamlina prowadzę na 10 metrowej smyczy, zwiniętej na krótko, żeby ją rozwinąć dopiero na łące, w lewej dłoni. Baldura trzymam na zwykłej smyczy w prawej dłoni, z którą zawszę go na tej łące w nocy puszczam ( Baldur jest bowiem stuprocentowo odwoływalny :) w przeciwieństwie do Tamiego ). Trzymam ich więc i idę dróżką, gdy nagle na jej końcu widzę grupę 5 ludzi, elegancko ubrani, w średnim wieku, wyglądali jakby wracali od kogoś i właśnie się żegnali. Nagle przystanęłam bo Tamlin się ''usztywnił''. Patrzę, a zza nóg ludzi wychodzi wolno puszczony biszkoptowy, ewidentnie utyty labrador. Stałam jakieś 10 metrów od nich. Miałam zablokowaną drogę wprzód. Ludziska mnie zauważyli więc pomyślałam ( ach ta naiwność :roll: ), że zapną labka. Skąd. Labek radośnie ruszył w naszym kierunku, równie radośnie poszczekując . Tamlin szczeknął, na co Baldurowi uruchomiła się lampka ''aha Tami daje głos, znaczy trzeba go obronić przed obiektem z przodu'', zjeżył się więc i zaczął swoje odstraszające woofanie. Labek przestał być radosny i zaczął powarkiwać, dalej zmierzając ku nam. Nagle przystanął, po czym skoczył w naszym kierunku, wprost pod moje nogi :angryy:. Moje psy zaczęły wówczas szarpać jak szalone. Gdybym miała obie na krótkich smyczach to pewnie bym sobie jakoś poradziła ( nie takie sytuacje się zdarzały ), ale ciężko operowało się tą 10-metrową. Psy się skotłowały, próbowałam cofać w tył, ale labek zaraz przyskakiwał ponownie. Ludzie odwrócili się i ...zaczęli się śmiać, jak zabawnie wyglądam ( komentarze były głośne :angryy: ). Zaczęłam wołać, żeby zabrali psa, a oni ... w jeszcze większy ryk :mad:. Jeden z tych ''eleganckich'' panów, zawołał nawet ''dalej Nitro, pobaw się z pieskami'' :mad::mad:. Ale się wkur...am. Dawno nie wpadłam w taką furię. Pomyślałam : mam dwa wyjścia, albo kopnąć psa, żeby go odgonić, ale puścić moje psiska, któe urywały mi ręce. Stwierdziłam, że to pier...le i jak tym ludziom tak zależy, to niech Tamlin z Baldurem zeżreją labka, jeśli mają na to ochotę. Puściłam je i już :diabloti:. Labek okazał się na tyle inteligentnym psem, że zorientował się iż przeciwnicy są wolni, i zrobił taktyczny odwrót. Tamlin dopadł go sekundę później, przywalił do ziemi całym ciałem i rozpoczął zabiegi mające na celu pokazanie labkowi gdzie jest jego miejsce ( zapewniam, że bez użycia zębów, choć wyglądało oczywiście jakby było inaczej :p). Baldur stanął obok i jak prawdziwy bodyguard pilnował, żeby nikt Tamlinowi nie przeszkodził, groźnie woofając :diabloti:. Ludziska nagle postanowili zareagować :diabloti: Jedna z kobiet zaczęła krzyczeć do jednego z mężczyzn, że ''te kundle zaraz zagryzą Nitra''. Facet zaczął z paniką w głosie krzyczeć, żebym złapała psy. Ja stałam i teraz to ja się śmiałam ( tyle, że w duchu ). Stwierdziłam, że przecież Nitro miał się ''pobawić z pieskami''. Minęły jakieś 3 minuty. Ludziska krzyczeli, ja dalej stałam, jedna kobieta płakała, podejść i rozdzielić się bali, mimo wszystko wilczak i haszczak budzą pewien respekt :p. W pewnym momencie, labek poddał się totalnie Tamlinowi, zaczął lizać go po sznupie itp. Tamlin chwilę jeszcze go przytrzymał, po czym usatysfakcjonowany wypuścił labradora spod siebie. Labek z podkulonym ogonem dalej lizał go po sznupie, po czym chwilę postał przed Tamim, i powoli, spokojnie ruszył do właścicieli. Ci drżącymi rękami zapieli go na smycz, kobieta upewniła się, że pies naprawdę żyje i nie jest ranny :diabloti: po czym o dziwo w milczeniu ludziska poszły dalej. Spokojnie zwinęłam smycz Tamlina, zawołałam Baldura i dalej ruszyłam w kierunku łąki. Mam nadzieję, że ci Deb..le czegoś się nauczyli. Chociażby tego, że ten się śmieje kto się śmieje ostatni :evil_lol: Quote
Klauzunka Posted August 27, 2011 Posted August 27, 2011 omry - ale o co kaman...? Jaka rzeczywistość - labradory i yorki to odsetek psów. Nie wierzę, że na świecie tylko laby i yorki sieją zamęt. Jaka nieubłagalna rzeczywistość? Nieubłagalną rzeczywistością jest fakt, że niestety większość psów - podbiegaczy, obszczekiwaczy, agresorów - to kundelki. Jeśli dochodzi do pogryzienia przez jakąś rasę to od razu leca komentarze, że na bank pies był w typie. Do czego zmierzam. Ogólnie się pisze o labradorach więc ja ogólnie odpowiadam. Czy fakt, że ktoś pisze o labradorach a ja podważam jego opinię stawia mnie na równi z wszystkimi podbiegaczami, obszczekiwaczami i agresorami na świecie? Zastanów się co napisałaś. Poczytaj moje posty, zobacz co piszę o swoich i innych psach, zobacz jak podchodzę do sprawy a dopiero potem komentuj. Mało razy pisałaś, że Twój rotek jest do rany przyłóż i nie skrzywdzi muchy a ludzie odciągali swoje psy, bo niby masz psiego mordercę itd... Ja się nigdzie nie wliczam i z niczym nie utożsamiam, ale uogólnienie: labrador - to zło koniecznie a ich właściciele to odrębna grupa wśród psiarzy. Daje mi do myślenia. To nie są komentarze wymierzone we mnie. Ja się nie denerwuję z ich powodu, wiem na co stać moje psy i argumentuję. Ty się śmiejesz jak ludzie reagują na rotki, podając przykład swojego psa -ja robię to samo podając własne przykłady. Normalna wymiana postów. Tak do tego podchodzę. Quote
omry Posted August 27, 2011 Posted August 27, 2011 Merrick, też bym tak zrobiła, gdybym tylko mogła. :D Do mnie jak podbiegają 'podbiegacze', to mam trochę problem. Nie wkurzam się, jak znam wolno biegającego burka, albo jak pies jest pod opieką, ale jak podbiegnie jakiś obcy pies bez kontroli to mi się to nie uśmiecha. Torika nie lubi natrętów, toleruje tylko kilka psów (psy chłopaka, kilka psów sąsiadów i kilka osiedlowych wolno biegających), a tak to nie życzy sobie kontaktów i gdy pies nachalnie ją obwąchuje to w ruch idą jej ostre ząbki. Co wtedy zrobić? Torikę na ręce, co może potęgować jej niechęć do psów, czy pozwolić jej działać? Różnie, bo trochę boję się jej pozwolić działać, gdy podbiegacz jest sporych rozmiarów. Wtedy nie mam wyjścia i hop na rączki. A co do Iwana.. Ten to kocha wszystkie psy. Czasem na spacerze jakiś się przypałęta i idzie za nami. Nie znam psa, właścicieli brak, więc nie bardzo chcę, by Iwan jakoś bardziej z nim się zaprzyjaźniał. Odganianie nic nie daje, a na Iwana nie mam co liczyć. No cóż.. Quote
omry Posted August 27, 2011 Posted August 27, 2011 Klauzunka napisał(a):omry - ale o co kaman...? Jaka rzeczywistość - labradory i yorki to odsetek psów. Nie wierzę, że na świecie tylko laby i yorki sieją zamęt. Jaka nieubłagalna rzeczywistość? Nieubłagalną rzeczywistością jest fakt, że niestety większość psów - podbiegaczy, obszczekiwaczy, agresorów - to kundelki. Jeśli dochodzi do pogryzienia przez jakąś rasę to od razu leca komentarze, że na bank pies był w typie. Do czego zmierzam. Ogólnie się pisze o labradorach więc ja ogólnie odpowiadam. Czy fakt, że ktoś pisze o labradorach a ja podważam jego opinię stawia mnie na równi z wszystkimi podbiegaczami, obszczekiwaczami i agresorami na świecie? Zastanów się co napisałaś. Poczytaj moje posty, zobacz co piszę o swoich i innych psach, zobacz jak podchodzę do sprawy a dopiero potem komentuj. Mało razy pisałaś, że Twój rotek jest do rany przyłóż i nie skrzywdzi muchy a ludzie odciągali swoje psy, bo niby masz psiego mordercę itd... Ja się nigdzie nie wliczam i z niczym nie utożsamiam, ale uogólnienie: labrador - to zło koniecznie a ich właściciele to odrębna grupa wśród psiarzy. Daje mi do myślenia. To nie są komentarze wymierzone we mnie. Ja się nie denerwuję z ich powodu, wiem na co stać moje psy i argumentuję. Ty się śmiejesz jak ludzie reagują na rotki, podając przykład swojego psa -ja robię to samo podając własne przykłady. Normalna wymiana postów. Tak do tego podchodzę. Przeczytałam wszystko bardzo dokładnie i nie mam nic więcej do dodania :) Co do ostatniego, to tak jest z małą różnicą, że rottki w większości nie są agresywne, więc śmieję się ze stereotypów, a rzeczywistość jest nieubłagana w tym, że chcąc nie chcąc - większość (moim zdaniem) labów i yorków przykładowych wychowana nie jest i o to tu się rozchodzi. :) Quote
Klauzunka Posted August 27, 2011 Posted August 27, 2011 no i zobacz Merrick ja właścicielka dwóch labradorów uważam, że zrobiłaś słusznie. Mało tego uważam, że posiadacze podbiegacza, kiedy Ty miałaś swoje psy na smyczy powinni po całej akcji podejść i Cię przeprosić. Fajnie się Twoje psy zachowały - szacunek . Ja nie miałam takiego szczęścia jak dopadł nas luzem pseudo onek na osiedlu. Właściciel nie pojawił się na horyzoncie przez dobre 20 minut a ja zabarykadowałam się z psami na placu zabaw i nie mogłam wyjść - bo ten pies nas pilnował. Omry - no to się nie dogadamy. Znając swoje psy, wolę na swojej drodze spotkać niewychowanego laba czy yorka aniżeli rottka luzem. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia:) Dla Ciebie rottki nie są agresywne, ale mnie laby nie są niewychowane (oczywiście mogą być niewychowane laby, tak jak i rotki agresywne). Myślę, że dalsza dyskusja nie ma sensu. Quote
Szura Posted August 27, 2011 Posted August 27, 2011 Merrick, jak normalnie nie pochwalam, jak psy same rozwiązują poważniejszy konflikt, tak tutaj w ogóle Ci się nie dziwię, zareagowałabym tak samo. :angryy: Naprawdę, jak czytam ten wątek, jak obserwuję, co się dzieje dookoła mnie na moich spacerach, to coraz silniej we mnie dojrzewa myśl, że kolejny pies jednak powinien być większy. Tak dla jego bezpieczeństwa i mojego spokoju. Ostatnio wściekłam się na ciotkę, zaprosiła mnie razem z moim psem, z jej psiakiem miały się zapoznać na neutralnym terenie. Nie dość, że gdy wysiadłam, okazało się, że wg. niej 'neutralny teren' to tuż przed jej bramą, to do tego nie utrzymała swojego 30-35 kilowego psa, który wgniótł moją kruszynę w glebę. Ani mi nie powiedziała, że jej pies bywa agresywny, ani nie wspomniała ani słowem, że nie jest w stanie go utrzymać na smyczy. :angryy: Fizycznie mojemu nic się nie stało, ale to pies lękowy, teraz na nowo będę musiała go odkręcać na duże psy. Tak spanikował, że narobił pod siebie... A gdyby mój ważył 20 kilo więcej, to ta sytuacja nie byłaby tak stresująca ani dla mnie, ani pewnie dla niego (jednak co innego pies podobnych rozmiarów, a co innego dużo większy). Quote
kavala Posted August 27, 2011 Posted August 27, 2011 omry napisał(a):rzeczywistość jest nieubłagana w tym, że chcąc nie chcąc - większość (moim zdaniem) labów i yorków przykładowych wychowana nie jest i o to tu się rozchodzi. :) Jeśli chodzi o laby i pewnie też goldeny (jak mój) to nie jestem pewna czy tu chodzi o wychowanie psa czy o samą świadomość (a raczej nieświadomość) właścicieli. Obserwując mojego psa widzę, że niezależnie od jego wychowania/wyszkolenia ma on przemożną chęć kontaktu z innymi psami i niestety czasami nie zauważa, że inne psy są do niego wrogo nastawione. Zauważyłam to przechodząc koło psów za ogrodzeniami, które wściekle ujadały, na co mój pies dalej merdał ogonem. Taki to charakter. Problem w tym, że właściciele powinni o tym wiedzieć. Ja mojego staram zapinać jak tylko widzę innego psa na horyzoncie, nie dlatego, że jest agresywny, ale właśnie dlatego, że jest nadmiernie przyjazny i wiem na stówę, że będzie dążył do kontaktu z innym psem. Quote
Brezyl Posted August 27, 2011 Posted August 27, 2011 kavala napisał(a):Jeśli chodzi o laby i pewnie też goldeny (jak mój) to nie jestem pewna czy tu chodzi o wychowanie psa czy o samą świadomość (a raczej nieświadomość) właścicieli. Obserwując mojego psa widzę, że niezależnie od jego wychowania/wyszkolenia ma on przemożną chęć kontaktu z innymi psami i niestety czasami nie zauważa, że inne psy są do niego wrogo nastawione. Zauważyłam to przechodząc koło psów za ogrodzeniami, które wściekle ujadały, na co mój pies dalej merdał ogonem. Taki to charakter. I masz tu dużą rację. Znaczna część psów jest zniesmaczona ich zachowaniem, wysyła sygnał za sygnałem, że nie chce tych "nachalnych" powitań, mój szczególnie nie lubi jak laby twardo dążą do wylizania mu pyska. No ale cóż, wiele ras ma szczególne roszaje zabaw, np: terriery i innym psom to nie zawsze odpowiada. Quote
Brezyl Posted August 27, 2011 Posted August 27, 2011 Klauzunka napisał(a): Omry - no to się nie dogadamy. Znając swoje psy, wolę na swojej drodze spotkać niewychowanego laba czy yorka aniżeli rottka luzem. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia:) Dla Ciebie rottki nie są agresywne, ale mnie laby nie są niewychowane (oczywiście mogą być niewychowane laby, tak jak i rotki agresywne). Myślę, że dalsza dyskusja nie ma sensu. W pewien sposób macie oboje racje. Moda na rottki minęła, znów trafiają w ręce miłosników rasy, w przeciwieństwie do ras modnych - stąd mniej problemów, w porównaniu do lat 80-tych (gdy były w czołówce sprawców pogryzień), ale w przypadku rzeczywistego ataku labka i rottka, to ten drugi jest w stanie poczynić znacznie większe szkody (dotyczy psów jak i ludzi). Quote
LadyS Posted August 27, 2011 Posted August 27, 2011 Brezyl napisał(a):W pewien sposób macie oboje racje. Moda na rottki minęła, znów trafiają w ręce miłosników rasy, w przeciwieństwie do ras modnych - stąd mniej problemów, w porównaniu do lat 80-tych (gdy były w czołówce sprawców pogryzień), ale w przypadku rzeczywistego ataku labka i rottka, to ten drugi jest w stanie poczynić znacznie większe szkody (dotyczy psów jak i ludzi). A z jakiego powodu? To tak, jak TTB może poczynić większe szkody niż owczarek niemiecki? Quote
gops Posted August 27, 2011 Posted August 27, 2011 ladySwallow napisał(a):A z jakiego powodu? To tak, jak TTB może poczynić większe szkody niż owczarek niemiecki? ponieważ rottek jest większy i silniejszy . według mnie. co do ttb i owczarków były przeprowadzone badania że mają prawie identyczny uścisk szczęk i nadal uważam że ttb może zrobić większą krzywdę bo specyficznie łapie przy ataku , bardziej boję się owczarków (boję się o siebie) ale jak mam minąć luzem biegającego asta a idę z moją suką to wole się cofnąć i zmienić kierunek . co do yorków i labów , yorków mi nie przeszkadzają nawet jak są niewychowane , mam pewność że nie zrobią krzywdy mojemu psu , jedynie muszę uważać żeby to moja nie zrobiła krzywydy im , a laby niestety to moja udręka na spacerach po parku najczęściej , szczególnie jeden , mijąjąc nas zapinają go na smycz a 10m za nami puszczają ale pies do nas wraca, moja suka zawsze w kagańcu atakuję go a on nadal chcę się bawić, dorosły samiec, mimo że zdarzyło się to jakieś 20razy już właściciele nadal robią to samo . Quote
evel Posted August 27, 2011 Posted August 27, 2011 [quote name='Klauzunka']omry - ale o co kaman...? Jaka rzeczywistość - labradory i yorki to odsetek psów. Nie wierzę, że na świecie tylko laby i yorki sieją zamęt. Jaka nieubłagalna rzeczywistość? Nieubłagalną rzeczywistością jest fakt, że niestety większość psów - podbiegaczy, obszczekiwaczy, agresorów - to kundelki. Tu się absolutnie nie zgodzę. W mojej okolicy spacerowej - czyli w Lublinie i okolicach - raczej bezpowrotnie minęły czasy, że większość psów spacerujących po ulicach stanowiły wszelkiej maści kundle - teraz przeważają "rasowe bez rodowodu". Część właścicieli po fakcie (czyli po zakupie w pseudo zazwyczaj) się orientuje o wymogach rasy i postanawia swojego psa wychować, coś z nim robić, może nawet zahaczając o użytkowość rasy. Niestety, przytłaczająca większość ma to w d*pie i swojego "rasowego" pieska traktuje jak posiadane dotąd kundle, czyli zazwyczaj nie wychowuje wcale, bo pies ma się słuchać sam z siebie i basta. Jeszcze pół biedy, kiedy właściciele ignoranci posiadają psa, który niezbyt dąży do kontaktów z innymi psami, nie wdaje się w bójki, nie jest bardzo terytorialny albo nie jest bardzo żywiołowy. Gorzej, kiedy jest. Stąd właśnie, moim zdaniem, wywodzi się "urodzaj" na rozbestwione labradory i yorki. Chcesz dużego psa? Leć na targ po labradora za trzy stówki. Marzy Ci się mały piesek do torebusi? Na pewno znajdziesz na allegro yoraska za pięć stówek. Reklamy, popularność bardzo niszczą te rasy i opinię o nich, bo większość spotykanych labów i yorków to psy w typie, niewiele mające wspólnego z prawidłowym pod względem charakteru i wyglądu przedstawicielem którejś z tych ras. Prawidłowo wychowane labradory, yorki czy jakiekolwiek inne psy są niewątpliwie cudownymi psami. Szkoda tylko, że spotykanie psów wychowanych jest taką rzadkością. Porozmawiałam dzisiaj rano z właścicielką tej suki, co się parę razy rzucała na Zu. Pani wydawała się rozumieć, w czym rzecz, powiedziała, że zwróci też uwagę córce (bo to przy niej miało miejsce więcej incydentów). Mam nadzieję, że córka naprawdę sobie weźmie do serca to, że mój chory pies się śmiertelnie boi, jak coś kilka razy większego się do niej skrada od tyłu wcale nie z zamiarem zawarcia przyjaźni :roll: Quote
Martens Posted August 27, 2011 Posted August 27, 2011 [quote name='Klauzunka']Rażą mnie Martens czasami Twoje posty, bo mając na swoim osiedlu Dejzi piszesz o labradorach i ich właścicielach. Jedna wizyta u właścicieli, SM może załatwi sprawę? SM u mnie nie ma, jest tylko policja. Policja owa mimo wielokrotnych zgłoszeń od prawie 2 lat nie może poradzić sobie z puszczaną blok dalej agresywną wobec ludzi DONką. Na ente zgłoszenie mojej matki zareagowali, żeby se założyła sprawę w sądzie... (więcej tu: http://www.dogomania.pl/threads/148015-UBEZPIECZENIA-czyli-jak-unikn%C4%85%C4%87-rekompensowania-szk%C3%B3d-wyrz%C4%85dzonych-przez-psa-czy-kota?p=17521528&viewfull=1#post17521528) Jak myślisz, co mi powiedzą, jak zgłoszę, że na spacerach podchodzi do mnie nieagresywny labrador i problemem jest to, że skacze radośnie na mojego pieska...? [quote name='Brezyl']I masz tu dużą rację. Znaczna część psów jest zniesmaczona ich zachowaniem, wysyła sygnał za sygnałem, że nie chce tych "nachalnych" powitań, mój szczególnie nie lubi jak laby twardo dążą do wylizania mu pyska. No ale cóż, wiele ras ma szczególne roszaje zabaw, np: terriery i innym psom to nie zawsze odpowiada. Znam to, mój staffik np. specyficznie się bawi z psami, wręcz bardzo brutalnie - tylko ja nie narażam na znoszenie specyfiki jego rasy przypadkowych przechodniów z psami na smyczy, i to chyba sedno całej sytuacji i niechęci do labów. [quote name='Brezyl']w przypadku rzeczywistego ataku labka i rottka, to ten drugi jest w stanie poczynić znacznie większe szkody (dotyczy psów jak i ludzi). Lab i rott są bardzo zbliżone wielkościowo i jeśli oba atakowałyby na serio to nie widzę specjalnie wielkiej różnicy w potencjalnych obrażeniach. Rosły samiec laba jest nawet sporo większy od przeciętnej suni rottka. [quote name='gops'] co do ttb i owczarków były przeprowadzone badania że mają prawie identyczny uścisk szczęk i nadal uważam że ttb może zrobić większą krzywdę bo specyficznie łapie przy ataku Mój sąsiad kilka lat temu został ugryziony przez asta przy rozdzielaniu bójki - pies go chwycił naprawdę mocno i nie chciał puścić, facet, miał potem raptem 4 szwy, dziś prawie nie ma śladu. Koleżankę 8 lat temu zaatakował ONek, miała poszarpaną rękę od ramienia do dłoni, zmiażdżony zegarek (który prawdopodobnie uchronił ją od złamania przez psa jej nadgarstka), do dziś ma widoczne ślady. Żeby było śmieszniej ast obcy, pół zdziczały bo wychowany w kojcu przy firmie, bóg wie jak traktowany; ON domowy (jej rodziców!), nigdy nie bity, etc. Cóż, ttb specyficznie łapie, owczarki specyficznie rozszarpują ciało... Quote
gops Posted August 27, 2011 Posted August 27, 2011 [ Martens napisał(a): Mój sąsiad kilka lat temu został ugryziony przez asta przy rozdzielaniu bójki - pies go chwycił naprawdę mocno i nie chciał puścić, facet, miał potem raptem 4 szwy, dziś prawie nie ma śladu. Koleżankę 8 lat temu zaatakował ONek, miała poszarpaną rękę od ramienia do dłoni, zmiażdżony zegarek (który prawdopodobnie uchronił ją od złamania przez psa jej nadgarstka), do dziś ma widoczne ślady. Żeby było śmieszniej ast obcy, pół zdziczały bo wychowany w kojcu przy firmie, bóg wie jak traktowany; ON domowy (jej rodziców!), nigdy nie bity, etc. Cóż, ttb specyficznie łapie, owczarki specyficznie rozszarpują ciało... mojego kuzyna pogryzł ast wypuszczony luzem pod blokiem przez jakiegoś pseudo właściciela chłopak był w strasznym stanie ,psa nie mogli odciągnąć, szwów kilkadziesiąt , problemy z ręką ma do dziś mimo że minęło dobre 8lat, miał wtedy koło 14lat. oprócz tego uraz psychiczny i zastrzyki bolesne bo pies oczywiście nie był szczepiony , sam ma dziś boksera i mimo że jego pies ma 50kg (pseudo) to widząc asty cofa się . za to owczarek wujka raz zaatakował listonosza który chyba nie zauważył psa na podwórku , prócz kilku ran na ręku pies nie zaatakował innych części ciała , tylko rękę którą listonosz się bronił . każdy ma inne doświadczenie, dla mnie to ttb jest wstanie zrobić większą krzywdę i obojętnie czy człowiekowi czy psu, mimo że bardzo lubię te psy to tak uważam . Quote
Martens Posted August 27, 2011 Posted August 27, 2011 gops napisał(a): za to owczarek wujka raz zaatakował listonosza który chyba nie zauważył psa na podwórku , prócz kilku ran na ręku pies nie zaatakował innych części ciała , tylko rękę którą listonosz się bronił . każdy ma inne doświadczenie, dla mnie to ttb jest wstanie zrobić większą krzywdę i obojętnie czy człowiekowi czy psu, mimo że bardzo lubię te psy to tak uważam . Ale sama piszesz, że pies nie zaatakował innych części ciała - czyli nie chciał zrobić większej krzywdy a nie nie był w stanie. To dwie zupełnie różne kwestie. Jeśli chodzi o ataki na ludzi to znam niestety masę przypadków w wykonaniu owczarków i owczarkopodobnych - w wykonaniu bullowatych tylko ten jeden, który opisałam. Byłam nawet przy rozdzielaniu bójki ONki z nowoprzybyłym do domu astem - suka będąca w domu 6 czy 8 lat dotkliwie pogryzła przy tym swojego właściciela; ast nikogo nawet nie zadrasnął, nawet obcej osoby, która go odciągała - trzymał rzucającą się i gryzącą wszystkich na oślep ONkę i... merdał ogonem, kiedy się do niego mówiło :evil_lol: Dlatego nie demonizowałabym ani że ttb częściej atakują ludzi, ani że fizycznie mogą zrobić większą krzywdę... Quote
gops Posted August 27, 2011 Posted August 27, 2011 nie twierdzę że częściej atakują , tylko że mogą zrobić większą krzywdę . przypadków ataku asta na człowieka znam tylko ten jeden, owczarka również jeden , resztę znam jedynie z gazet/tv . a ataki na inne psy ? na własne oczy widziałam jak bokser zagryzł małego kundelka i nie dało się go odciągnąć , złapał i trzymał i machał głową , tak samo robią ttb prawda? wiem że tak robią bo właśnie raz moją suke próbowałam wyjąć z pyska ttb i gdyby była mniejsza i się poddała to by już jej nie było ,to że walczyła uratowało jej życie . naprawdę nie mam żadnych uprzedźeń do ttb jeśli widzę że taki pies jest łagodny to nie panikuję , nie uciekam , ale swoje widziałam i bardziej bym się bała pędzącego na mnie ttb w niewiadomym celu niż owczarka. Quote
Martens Posted August 27, 2011 Posted August 27, 2011 gops napisał(a):nie twierdzę że częściej atakują , tylko że mogą zrobić większą krzywdę . Mogą, bo będą bardziej chciały, czy przy tej samej determinacji zadadzą większe obrażenia niż owczarek? Quote
gops Posted August 27, 2011 Posted August 27, 2011 Martens napisał(a):Mogą, bo będą bardziej chciały, czy przy tej samej determinacji zadadzą większe obrażenia niż owczarek? jeśli obie rasy by tak samo chciały to pewnie wyrządziły by podobną krzywdę, tylko zazwyczaj to ttb mocniej chce , jest bardziej uparty w walce z mojego doświadczenia ;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.