Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Chyba, że to dla niego naruszenie jego przestrzeni osobistej i czuje się tym zagrożony, co jest jak najbardziej normalne, nie każdy pies musi być towarzyski i nie każdy ma dobre doświadczenia z przeszłości.

Posted

I kółko się zamyka, pies po przejściach z założenia nie ma normalnych zachowań socjalnych, czyli mówiąc skrótowo nie jest normalny...
Wiesz, moja suka też nie jest towarzyska, nie cierpi jak skaczą na nią szczeniaki, warczy, kłapie, ale nigdy poważnie nie zraniła, nie próbowała szczeniaka zagryźć.

Posted

Wrócę do tematu jak to wielkie i ogromne pseudo laby tratują mniejsze psy i są dla nich zagrożeniem... otóż mnie dotyka zupełnie inna sytuacja. Mojego 9-cio miesięcznego psa w typie labradora właśnie nękają małe psy i niestety nie tylko tym, że podbiegają itp. one go gryzą i to po pysku! Sytuacja z wczoraj idę z nim spokojnie nagle podbiega do nas york, najpierw wąchanko itp. i co robi? skacze mu do fafli i zaciekle gryzie- właściciel- max. 10-cio letni chłopiec z wielką radością patrzył na swojego dzielnego psa, który zaatakował dużo większego i cięższego psa. Następnie suka- mix jamnika tak się wczepiła w szyje, że paniusia która dobiegła dobre 5 min. po ataku nie mogła jej odczepić... i wiele innych takich przypadków.
Falko się nie broni- nie wiem dlaczego może ze względu na to, że to jeszcze jest szczeniak. Efekt jest taki, że zaczął się bać małych psów, omija je z podkulonym ogonem...
Inną sprawą jest jeszcze to, że małe pieski są przez właścicieli doprowadzane do mojego by się pobawiły- ja zawsze mówie, że nie bo on jest za duży, za ciężki i zbyt porywczy.... może się przebiec po takim psiaku, może na nim usiąść lub za mocno go pociągnąć na co zawsze słyszę- no co pani psy w zabawie sobie nic nie zrobią.... jeden pan nigdy nie słuchał moich ostrzeżeń i skończyło się źle- doprowadził swojego stareńkiego (16l.) kundelka wielkości max do połowy łydki do nas, kiedy tłumaczyłam, że nici z zabawy to się podśmiewywał i ten jego psiak stanął na tylnych łapkach do pyska Falka a ten tylko lekko! się poruszył i staruszek z hukiem na chodnik aż oczy mu na wierzch wyszły... nakrzyczałam strasznie na dziada bo mówiłam, uprzedzałam, żeby za nami nie łaził a ten swoje... zaproponowałam także ewentualną pomoc w leczeniu pieska bo mimo wszystko czułam się winna, zresztą mam straszny sentyment i szacunek dla starych psów.....

Posted

Martens, nie mam i nie miałam psa, który by innego chciał poważnie zranić, niemniej nie uważam za psa po przejściach osobnika, na którego się raz suka rzuciła. A to wystarczy, żeby nie lubił i sobie nie życzył.

Posted

Szura napisał(a):
Martens, nie mam i nie miałam psa, który by innego chciał poważnie zranić, niemniej nie uważam za psa po przejściach osobnika, na którego się raz suka rzuciła. A to wystarczy, żeby nie lubił i sobie nie życzył.


tylko że kiedy 'normalny' pies sobie nie życzy, to warczy czy kłapnie zębami, a nie się zajadle rzuci...

Posted

A to już moim zdaniem zależy od wielu czynników i pies, którego przestrzeń osobista jest naruszana bez jego zgody ma jak najbardziej prawi się rzucić i to normalne. Ale oczywiście nie musimy tego oceniać tak samo.

Posted

Szura jak dla mnie pies u którego naruszono przestrzeń osobistą na prawo wkurzyć się i pokazać zęby, ale nie od razu rzucić się i pogryźć innego psa.

Na podobnej zasadzie jak do mnie podejdzie obcy facet i będzie chciał mnie na "dzień dobry" przytulić, to go opieprzę, a nie skoczę na niego z nożem w ręce.

Posted

Szura, czyli uważasz, że sytuacja, którą ktoś tu opisał, kiedy to na jego małą suczkę rzucił się samiec- jamnik, bo przechodzili obok jego klatki schodowej- to jest normalne? Jeżeli tak- wybacz...

Posted

Zgadzam się z bonsai - może sobie pokazać zęby i kłapnąc, ale nie gryźć czy się rzucać.
Moja tych zainteresowanych jej.. tylna częścią nie lubi i zjeżona odgania właśnie warcząc, szczekając i kłapiąc zębami. Tak samo odgania inne psy od swojej piłki czy obgryzanego patyka - warczy, jeży się i spina. bo do tego ma pełne prawo.
Samiec powinien ustąpić suce. Powinien i koniec, bo to jest suka i ma większe prawa. Niech się odsunie, to ta normalna suka tez da sobie spokój. Ze szczeniakami jest różnie, ale suka jest święta. Jeśli ona sobie nie życzy - samiec nie powinien się odgryzać.

Posted

netheter napisał(a):
Zgadzam się z bonsai - może sobie pokazać zęby i kłapnąc, ale nie gryźć czy się rzucać.
Moja tych zainteresowanych jej.. tylna częścią nie lubi i zjeżona odgania właśnie warcząc, szczekając i kłapiąc zębami. Tak samo odgania inne psy od swojej piłki czy obgryzanego patyka - warczy, jeży się i spina. bo do tego ma pełne prawo.
Samiec powinien ustąpić suce. Powinien i koniec, bo to jest suka i ma większe prawa. Niech się odsunie, to ta normalna suka tez da sobie spokój. Ze szczeniakami jest różnie, ale suka jest święta. Jeśli ona sobie nie życzy - samiec nie powinien się odgryzać.


trochę tego nie rozumiem. ok, jeśli suka odgania, bo on ją wącha, to on powinien odejść, co moim zdaniem działa w dwie strony. ale jeśli ona się na niego rzuca, to wcale nie jest święta i pies ma prawo się odgryźć..

Posted

Mówię tu tylko i wyłącznie o sytuacji przy odganianiu od czegokolwiek. Jedzenia, dobierania się, piłki czy innej zabawki.
Jak suka jest agresywna i chamska z zupełnie innych powodów - to pewnie, że nie może sobie za dużo pozwalać i samiec ma prawo się odgryźć.

Posted

Arielka, nie jest to normalne nie dlatego, że samiec bronił terenu, który uważał za swój, tylko dlatego, że samiec z takimi zapędami, który atakuje nie zaczepiające go psy, był bez smyczy. Co jest absolutnie niedopuszczalne.

Posted

A ja dalej będę bezczelnie do ludzi porównywać ;).

Jeśli obcy facet złapie mnie nagle za tyłek to dam w zęby, a czuję się raczej normalna ;). Dla odmiany jakby jakiś facet zostanie nagle złapany za tyłek przez obcą kobietę to raczej aż tak nie zareaguje, ale może powiedzieć lasce w dość niewybredych słowach co o niej myśli... i na TYM właśnie polegają różnice w reakcjach różnych płci.
Jeżeli zaś kobieta sama rzuca się z pięściami do faceta to ma on prawo jej oddać w samoobronie.

Posted

Szura moim zdaniem jest to reakcja trochę przesadzona, ale jakby nie patrzeć kobieta sama się o to prosiła. Mogłabym mieć później przez jakiś czas pewien niesmak do takiego mężczyzny, ale na pewno nie twierdziłabym, że "to on zaczął". Został do tego sprowokowany przez wyjątkową bezczelność kobiety.

Posted

Ale mimo wszystko żyjemy w społeczeństwie, a uważam, że facet nie powinien uderzyć kobiety, czy to słodka idiotka czy to waleczna feministka. Mój kolega sam powiedział, że nie musi bić dziewczyny, żeby ta dała spokój (a są takie, które wszczynają bójki z facetami), przecież można stanowczo wykręcić rękę etc.

Posted

HelloKally dla mnie między uderzeniem dziewczyny, a celowym wykręceniem jej ręki nie ma żadnej różnicy - jedno i drugie sprawia ból.

Swoją drogą miałam na myśli raczej odruchowe uderzenie kogoś, kto nagle z nienacka chwyci nas za tyłek, bez zakontaktowania faktu że to kobieta ;)... i bynajmniej nie mówię o praniu jej aż spuchnie.

Posted

Zależy w jakim stopniu ową rąsię się wykręca, jak leciutko, to jedynie dyskomfort, a są tacy co mogliby i złamać ową rękę.
Dobrze, że żyjemy w Polsce, a nie w Japonii czy Korei, gdzie ocieractwo jest na porzadku dziennym i tworzą specjalne przejazdy metrem tylko dla kobiet.

Posted

Szura napisał(a):
Arielka, nie jest to normalne nie dlatego, że samiec bronił terenu, który uważał za swój, tylko dlatego, że samiec z takimi zapędami, który atakuje nie zaczepiające go psy, był bez smyczy. Co jest absolutnie niedopuszczalne.

Taaak, tyle to ja wiem ;) Ale z Twoich wypowiedzi zrozumiałam jakby coś innego...
Szura napisał(a):
A to już moim zdaniem zależy od wielu czynników i pies, którego przestrzeń osobista jest naruszana bez jego zgody ma jak najbardziej prawi się rzucić i to normalne. Ale oczywiście nie musimy tego oceniać tak samo.

Chodzi mi np o ten fragment. Jakby każdy z naszych psów uważał chodnik przed klatką za swój, to byłoby niezłe piekiełko... Ale można się zgodzić- że wszystko jest winą właścicieli, w końcu każdy normalny człowiek zna swojego psa i wie, na co go stać, czy jest agresywny itd.

Posted

Szura napisał(a):
Martens, nie mam i nie miałam psa, który by innego chciał poważnie zranić, niemniej nie uważam za psa po przejściach osobnika, na którego się raz suka rzuciła. A to wystarczy, żeby nie lubił i sobie nie życzył.


Od nielubienia i nieżyczenia sobie i okazania tego, do rzucenia się, starzania po ziemi i pogryzienia (a nie np. kłapnięcia zębami w powietrzu) daleka droga. Tylko mam wrażenie, że Ty nie możesz albo nie chcesz załapać różnicy, bo wydaje Ci się, że to co piszę w jakiś sposób obraża Ciebie/Twojego psa.
Dodam tylko jeszcze, pewnie dolewając oliwy do ognia, że pies, który od jednego niemiłego spotkania z niemiłą suką nabywa urazu do suk wszystkich jak leci i reaguje potem na ich zbliżanie się gwałtowną agresją, ma bardzo słabą psychikę plus pewnie zaniedbany w młodości socjal, więc tym dalej mu do "normalności".

Szura napisał(a):
Arielka, nie jest to normalne nie dlatego, że samiec bronił terenu, który uważał za swój, tylko dlatego, że samiec z takimi zapędami, który atakuje nie zaczepiające go psy, był bez smyczy. Co jest absolutnie niedopuszczalne.


Ale chyba mówimy teraz o tym w kontekście normalności zachowania psa, a nie tego, co powinna, a czego nie powinna jego właścicielka.

Szura napisał(a):
bonsai, a jak facet da w zęby za to złapanie za tyłek to można mieć do niego pretensje?


Ręce mi powoli opadają :evil_lol:
A jak facet zostanie złapany za tyłek przez jakąś dziewczynę, odwróci się, zobaczy, że to kobieta, prawdopodobnie słabsza od niego, powali na ziemię i skopie do utraty przytomności, to będzie to normalne?
Cały czas w kwestii psiej mówimy właśnie o czymś takim - normalne będzie jak na nią nawrzeszczy, od biedy normalne jak ją odruchowo odepchnie (choć złapanie za tyłek zwykle nie jest bolesne ani fizycznie krzywdzące, stąd normalna osoba raczej powinna odruchy opanować zanim nie oceni sytuacji, bo może to ktoś znajomy zrobił kawał albo małe dziecko tak się zachowało), ale nie będzie normalne uderzenie jej.
Tak samo normalne nie jest, kiedy do psa podchodzi suka, a ten sobie tego nie życzy i zamiast warknąć, odsunąć się, kłapnąć zębami w powietrzu, rzuca ją o glebę i gryzie na serio.

Posted

Nie obrażasz ani mnie, ani mojego psa, który w razie czego albo od razu próbuje zwiać przed natrętem, albo wcześniej warknie i kłapnie, ale jeśli to nie skutkuje, nie ma pojęcia, jak się zachować. ;)

Chyba po prostu mamy inną granicę 'normalnego' psa.

Ale chyba mówimy teraz o tym w kontekście normalności zachowania psa, a nie tego, co powinna, a czego nie powinna jego właścicielka.


Tak, i moim zdanie normalnym jest, że pies broni terenu, który uważa za swój. Oczywiście nie każdy pies to robi, nie każdy w ten sam sposób, niemniej jest to normalne.

A jak facet zostanie złapany za tyłek przez jakąś dziewczynę, odwróci się, zobaczy, że to kobieta, prawdopodobnie słabsza od niego, powali na ziemię i skopie do utraty przytomności, to będzie to normalne?


Jednak lepszym porównaniem (choć nie lubię tych 'ludzkich') jest danie w zęby - przy psich sporach zazwyczaj dzieje się dużo mniej, niż na to wygląda. Przyduszenie do ziemi, ugryzienie nawet raz czy drugi nie byłoby dla mnie niczym 'dziwnym'. Zgodzić się mogę, że jeśli pies specjalnie (bo jeśli jest większy, to czasem ta różnica jest niebezpieczna, a nie intencje psa) rzuca się z zamiarem nie puszczenia, aż drugi nie umrze, to to nienormalne, ALE - niezależnie, czy to pies atakuję sukę, suka psa, pies psa czy suka sukę, lub ktokolwiek z nich szczenię. ;)

Posted

Ja mam taką sukę... Boksia odebrana przez ciotki z dogo (wątek Shary i Omara: http://www.dogomania.pl/threads/206691-2-boxie-ju%C5%BC-na-zawsze-w-DS-teraz-SHARA-i-OMAR) właścicielom, którzy całe życie trzymali ją w kojcu z boksiem -samcem, szczeniaki co cieczka, zero socjalizacji. Na spacerach jest grzeczna dopóki jej nie odbije. Na smyczy wyrywa się do innych psów (szczególnie do dużych), puszczona atakuje: zatrzymuje się, wgapia w przeciwnika, atakuje, jeśli przeciwnik się podda, w niej narasta mordercza pasja - atakuje jeszcze bardziej. Chodzi w kagańcu, ale to baba 30kg, więc może uszkodzić. Na małe pieski poluje - goni, dopada, pisk pieska i zdwojony atak. W domu ideał, z drugim boksiem zero problemów, zaadoptowała małego kociaka, zajmuje się nim jak swoim dzieckiem. Pracujemy nad nią, ale to bardzo trudne, wygląda na to, że ona albo nie czyta albo nie rozumie CSów. Jedno jest pewne, nie zmierzam jej puszczać luzem i bez kagańca :eviltong:

Posted

no tak z tym bronieniem terenu to ja rozumiem, że pies może bronić swojego terenu, czyli na przykład ogródka przed domem jednorodzinnym, gdzie można założyć obcy na codzień się nie kręcą, bo jest to teren ogrodzony. Ale tu nie chodzi o teren prywatny, tylko o teren wspólny wszystkich mieszkańców, co oznacza, że normalny pies który na codzień spotyka na tym terenie inne psy, a także ludzi nie powinien reagować w ten sposób. Bo jeśliby to było normalne, to ja nawet nie chcę myśleć co działoby się na klatkach schodowych, gdzie często psy się mijają podczas wychodzenia czy wracania z dworu. A u mnie w jednej klatce schodowej w bloku czteropiętrowym jest np. 6 psów, to chyba musielibyśmy przed wyjściem na spacer dzwonić do siebie i uzgadniać kolejność wyprowadzania ;)

Posted

Chociaż taki przypadek też mieliśmy i to w naszej klatce schodowej, owczarek niemiecki, który nie tylko rzucał się na moje psy (także w razie przypadkowego spotkania na klatce musieliśmy po prostu uciekać, bo chłopak nie miał siły utrzymać psa i raz mu się wyrwał, chciał capnąć Mikę, ale w tej chwili podbiegł Roki i odwrócił uwagę owczarka, który na szczęście tylko drasnął go na udzie, bo Roki jest skoczny jak koza ;) i udało mu się wyczmychnąć) ale i w niedługim czasie zaczął agresywnie reagować na mnie. Na szczęście ludzie porządnie wzięli się za pracę nad nim i co prawda pies zawsze chodzi w kagańcu i w większości na smyczy (chociaż ostatnio widziałam jak na łące biegał z chłopakiem bez smyczy, ale na nasz widok natychmiast został odwołany i zapięty na smycz). I już nie boimy się go mijać na dworze, ani na klatce, bo nawet na nas nie warknie. I moje psy też na szczęście po tych poprzednich akcjach nie mają do niego urazu, Roki tradycyjnie ignoruje zajęty wąchaniem swoich krzaczków, a Mika nawet ostatnio wyraziła chęć podejścia i powąchania go, ale na takie poufałości nie pozwoliłam, bo mógłby ją nagle wystraszyć.
Także wszystko skończyło się ok :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...