dog193 Posted July 7, 2011 Posted July 7, 2011 [quote name='Gdarin']Mnie się te historie podobają. To jakby Dostojewski w reżyserii Tarantino. :)[/QUOTE] I jeszcze te pytania na końcu każdej historyjki, zmuszające czytelnika do zastanowienia się :evil_lol: A co do zoofilii, to nie jest to tylko seks z kozą/koniem/krową... Są różne "odmiany" zoofilii, niektóre wyjątkowo obrzydliwe... Gerbillofilia, chociażby... Quote
Gdarin Posted July 7, 2011 Posted July 7, 2011 [quote name='arielka186']:crazyeye: Sorry- mogłabyś mi napisać, gdzie dokładnie to wyczytałaś? Chodzi mi o to, że seks zoofila z kozą kozie sprawia przyjemność: Smhair2: Domyślam się że jest to jedna z teorii Singera- żałuję, że nie czytałam jego "dzieł"- proszę więc o podanie mi tytułów, chętnie poczytam sobie takie absurdy... Nie chcę wyjść na ignoranta, ale mnie nazwisko Singer kojarzy się jedynie z... maszyną do szycia:evil_lol: Czy mógłby ktoś mnie uświadomić kim był ten twórca "odlotowych" teorii?[/QUOTE] Widać nie chodzisz do teatru: [url]http://www.zyciewarszawy.pl/artykul/545708.html[/url] Quote
Sybel Posted July 7, 2011 Posted July 7, 2011 Ja się dowiedziałam, ze jestem złym człowiekiem i WIDAĆ, że nie mam psa, bo opieprzyłam dziadka, który codziennie wychodzi ze swoim małym pieskiem do dość popularnego parku w samym centrum miasta. Piesek mały, ale wiecznie rzuca się ludziom do nogawek, a jak przejeżdżam na rowerze, leci za mną przez pół parku. Nie wytrzymałam i mówię dziadowi, że skoro pies jest agresywny i rzuca się na ludzi, to pana psim obowiązkiem jest trzymać go na smyczy przynajmniej. Oczywiscie walnął mi "jakby pani była dobrym człowiekiem, to by na panią nie szczekał! widać, ze nie miała pani nigdy psa!". Walnęłam mu, że gdyby moje cztery psy się tak karygodnie zachowywały, umarła bym ze wstydu, a tak to mam poowód, zeby na pana straż miejską wezwać. Zatkało go i sobie potuptał hen za horyzont, a ja się spóźniłam do pracy :| Quote
Arwilla Posted July 7, 2011 Posted July 7, 2011 [quote name='arielka186']:crazyeye: Sorry- mogłabyś mi napisać, gdzie dokładnie to wyczytałaś? Chodzi mi o to, że seks zoofila z kozą kozie sprawia przyjemność: Smhair2: Domyślam się że jest to jedna z teorii Singera- żałuję, że nie czytałam jego "dzieł"- proszę więc o podanie mi tytułów, chętnie poczytam sobie takie absurdy... Nie chcę wyjść na ignoranta, ale mnie nazwisko Singer kojarzy się jedynie z... maszyną do szycia:evil_lol: Czy mógłby ktoś mnie uświadomić kim był ten twórca "odlotowych" teorii?[/QUOTE] Proszę... wikipedia nie jest może jakaś bardzo wiarygodna, ale najprościej ją znaleźć... Głębiej nie chce mi się szukać... zainteresowani na pewno sami znajdą... ;) [URL]http://pl.wikipedia.org/wiki/Peter_Singer[/URL] To ten od gatunkowego szowinizmu, który to zarzucano mi tutaj wielokrotnie... Poczytałam trochę i z dumą stwierdzam, że jestem 100% gatunkową szowinistką... :evil_lol: Kocham mojego psa, ale do łóżka z nim nie pójdę...:evil_lol: [quote name='arielka186'] A tak szczerze- czy naprawdę ratowałabyś zboczeńca? Bo ja chyba bym mu jeszcze pomogła w tym podtopieniu ;) A na pewno nie narażałabym swojego dzielnego psa, który mnie uratował, żeby uratować zdegenerowaną jednostkę (uznaję zasadę "ząb za ząb" itd). Przy tym hipotetycznym ratowaniu zboka raczej nie przysłużyłabyś się społeczeństwu- ratowałabyś go żeby zgwałcił inną kobietę/y- a może i dziewczynkę? Chcę wierzyć, że Twoja odpowiedź była jedynie ironią- czy wręcz kpiną.[/QUOTE] Wiesz... gdyby topił się Adolf Hitler, lub chociażby taki [B]Friedrich Haarmann[/B] , a ja miałabym 200% pewności, że to właśnie on, to pewnie przytrzymałabym mu głowę pod wodą... Choć pewnie niektórzy Haarmana nie utopiliby, bo czemu jego ofiary miałby być bardziej wartościowe, niż np. świnia... :evil_lol: Z drugiej strony przykład Zdzisława Marchwickiego daje do myślenia... Też chłopa zabili, a dzisiaj nie ma pewności, czy był winny... Niestety, kiedy dochodzi do wyboru człowiek, czy zwierze, zazwyczaj nie znasz dokładnej biografii człowieka... no i dochodzi jeszcze kwestia etyki - czy to właśnie ja jestem odpowiednią osobą, żeby oceniać tego człowieka? Może mój światopogląd po prostu rozmija się z jego? I dlaczego mam uważać, że to mój jest lepszy? :D Podstawowa zasada jaką się kieruję, to ratowanie najpierw życia ludzkiego... Podstawowa zasada jaką się kierują niektórzy, to ratowanie najpierw psa... Konfiguracje jakie tutaj padają to tylko próby udowodnienia drugiej stronie, że ta pierwsza ma rację... I nasuwa mi się znowu myśl, dlaczego z taką łatwości przychodzi wielu z Was podarowanie kolejnej szansy agresywnemu psu, jednocześnie nie wierząc w możliwość resocjalizacji człowieka... Może ten uratowany gwałciciel zmieni swoje życie? Nie takie "nawrócenia" historia zna... :lol: Quote
filodendron Posted July 7, 2011 Posted July 7, 2011 Ja Singera kojarzyłam wyłącznie z tą aferą na uniwerku warszawskim (jakoś w tamtym roku chyba) - teraz mi się trochę wiedza poszerzyła (kolejny plus wątku ;)). Ale, jak już wspomniałam wcześniej, chyba trzeba gościa poczytać, bo w necie jest strasznie emocjonalny szum informacyjny na jego temat. Krytyka tego szowinizmu gatunkowego w niektórych aspektach wydaje się całkiem do rzeczy (np. prawa człekokształtnych). W innych - np. właśnie zrównanie wartości życia/zdrowia człowieka z życiem/zdrowiem zwierzęcia na zasadzie wolności wyboru, gdy przed nim stajemy - jest dla mnie nie do przyjęcia. I z tego powodu mam pytanie - i to jest pytanie całkiem serio - czy przewodnicy psów dogoterapeutów przechodzą jakieś testy psychologiczne czy tylko ich psy? Quote
*Monia* Posted July 7, 2011 Posted July 7, 2011 Do offa: Mój pies się topił kilka razy, bo to sierota z małym móżdżkiem i podczas jej wyciągania nie myślałam że narażam się na spadnięcie do wody i uderzenie się w głowę o betonowy słupek czy drewniany bal jakiś - spontaniczna reakcja bez udziału rozumu ;). Gdy byłam z dzieckiem (nie moim) i psem na spacerze i do dziecka wyskoczył z pyskiem pies to swojemu psu poluzowałam smycz żeby obce psisko nie ugryzło dziecka. Psy się spięły, ledwo udało się tamtego oderwać i właściciel mnie za to obwiniał, ale dla mnie bezpieczeństwo dziecka było wtedy priorytetem. Gdy moją suńkę zaatakował pies to go złapałam za fraki i mi się oberwało ale moja suńka wyszła z tego cało, i to ją najpierw obejrzałam. W sytuacjach podbramkowych zwykle działa się instynktownie nie myśląc o konsekwencjach, decyzje podejmowane w takim momencie mogą być zupełnie inne niż się deklaruje. Do tematu (nie)chamstwa: Moja sucz ma cieczkę już prawie 2 tygodnie, miała jednego adoratora i o dziwo od razu pan mnie przeprosił za to że pies wybiegł do nas. Pies nie był tego pana tylko jego siostry i tym bardziej byłam pozytywnie zaskoczona jego postawą :lol: Quote
Bogarka Posted July 7, 2011 Posted July 7, 2011 Niedwno wróciłam ze spaceru. Stalismy sobie na chodniku, Hadar wachał trawe, nagle usłyszałam szczekanie i juz leciał na nas jakis pies na dodatek tez samiec. Własciciela nie było nigdzie widac. Krzyknełam do psa "Wracaj!" nie słyszałam zeby własiciel go wołał. Stałam z Hadarem koło ulicy, ja go ucze ze sie przed przejsciem przez ulice zatrzymuje ale teraz przeszlismy bez zatrzymania sie bo inaczej nie wiem, czy ten pies by do nas nie dobiegł, i czy by sie nie pogryzły. Kiedy zobaczyłam, ze pies odbiegł w strone bloku (dobrze ze nie przebiegł za nami przez ulice widocznie jednak ktos go zawołał tylko ja nie słyszałam?) wróciłam sie z Hadarem na tamta strone przez ulice zeby było zatrzymanie sie przed jezdnia ale tak, zebysmy byli po drugiej stronie tego bloku a nie po tamtej gdzie jak mi sie wydawało . jest ten pies. a pies własnie przeszedł na ta strone bloku po której myslałam ze go nie ma ale na szczescie był daleko, ale luzem, i własciciela nadal nie widziałam. Zdazyłam przejsc spowrotem na dtuga sztrone ulicy tak ze sie zatrzymalismy przed przejsciem. Quote
Abrakadabra Posted July 7, 2011 Posted July 7, 2011 [quote name='awaria'] :D :D :D Kobiety mocno się zdziwiły i chyba dotarło do nich, że jedna może kawałek podjechać i zrobić mi przejście między wózkami. Śmiałam się całą drogę do domu :D[/QUOTE] Cieszymy się razem z Tobą :)))) Jesteś zajebista:)!!! Ps. A propo's - daleko miałaś do domu? Uśmiech dobrze robi na zmarszczki. Quote
omry Posted July 7, 2011 Posted July 7, 2011 [quote name='Abrakadabra']Cieszymy się razem z Tobą :)))) Jesteś zajebista:)!!! Ps. A propo's - daleko miałaś do domu? Uśmiech dobrze robi na zmarszczki.[/QUOTE] Abrakadabro, masz w swoim życiu cokolwiek, co Cię uszczęśliwia? Jeśli tak, to skup się na tym. Zrób coś dla siebie, proszę. Wydajesz się być cholernie sflustrowana, a chamstwo i prostactwo wprost od Ciebie kipi. Co gorsza - z niewiadomych przyczyn. Quote
behemotka Posted July 8, 2011 Posted July 8, 2011 [quote name='filodendron']Hmmm, nie wiem dlaczego ale mam wrażenie, że chyba trochę nadinterpretujesz ;-)[/QUOTE]To podaj [U]racjonalny[/U] powód, dla którego mój światopogląd jest taki przerażający. [quote name='filodendron']Dla przypomnienia - prawo niczego nie nakazuje, jednak karze za nieudzielenie pomocy jeśli jej udzielenie było możliwe i nie wiązało się z narażeniem życia lub poważnym uszczerbkiem na zdrowiu osoby, która jej udziela.[/QUOTE]Nakazuje, nakazuje ;-), choć akurat rzeczywiście raczej w ustawach i uchwałach. Kodeks karny czy wykroczeń - tu masz rację - faktycznie określa same konsekwencje. To proszę: Ręka do góry, kto nie wie, że ratowanie tonącego JEST narażaniem własnego zdrowia i życia? Przecież tonący może mnie w panice wciągnąć pod wodę, udusić, zranić... Czyim zdaniem to jest bezpieczne przedsięwzięcie? :roll: [quote name='filodendron']A możesz mnie zacytować w tej sprawie, bo znów mam wrażenie, że doszło do jakiegoś nieporozumienia.[/QUOTE]Proszę uprzejmie: post nr 6113. [quote name='filodendron']Ale jaka podkładka? Bo jeśli chodzi o samochody i przygazowanie na przejściu to porównanie jest moje własne - mnie się wydaje adekwatne do psa rzucającego się na smyczy. Tekst jest o psach agresywnych (i przypomnę - zainspirowany stanowiskiem dogomaniaków)[/QUOTE]Nie, chodzi o samochód po prostu. Nie gazujący, nie trąbiący. Ot, po prostu samochód z odpalonym silnikiem i ludziem za kierownicą. Już pomijam takie chamstwo jak pojazd z zepsutym tłumikiem :-P; ja nie muszę być mechanikiem i wiedzieć, że to defekt, może mi się wydawać, że ktoś gazuje i chce mnie przejechać, tak? Tekst nie jest w całości o psach agresywnych. Choćby nauka okazywania sympatii w odpowiedzi na zaczepki - to nie dotyczy psów agresywnych, tylko wszystkich. [QUOTE]A jeśli chodnik jest rzeczywiście za wąski, to my z psem mamy obowiązek zatrzymać się z boku i przepuścić tego, kto [B]z jakichkolwiek powodów[/B] obawia się zwierzęcia.[/QUOTE]Jeśli pies rzuca się na smyczy, szczerzy i ryczy, to chyba jasne, z jakiego powodu dany ktoś się boi? :roll: Natomiast napisano wyraźnie o [U]jakichkolwiek[/U] powodach. Czyli na przykład, bo pies ma zęby. Albo się patrzy dziwnie. Albo jest czarny. I jeżeli ktoś z powodu spojrzenia albo koloru boi się, dajmy na to, spokojnego, ułożonego psa, to zdaniem pani Mrzewińskiej też mamy [U]obowiązek[/U] zatrzymać się z boku i przepuścić daną osobę. Ponawiam więc: Czy wobec zaakceptowanej analogii między "posiadaczami psów, wyprowadzanych w publiczne miejsca" [nie tylko agresywnych, ale wszystkich] a "kierowcami na publicznych drogach" wszyscy kierowcy mają [U]obowiązek[/U] zatrzymać się z boku i przepuścić mnie, która z jakichkolwiek powodów obawia się kierowcy/samochodu? [quote name='filodendron']Z troski o własny portfel? Gdyby częściej padały takie wyroki, jak w sprawie Noemi pogryzionej w Krakowie, to okazałoby się, że da się nauczyć tolerancji albo założyć kaganiec[/QUOTE]A gdzie utożsamiam brak tolerancji z pogryzieniem? Powtarzam: w mojej opinii pies znienacka pogłaskany, choćby i przez tego nieszczęsnego listonosza na rowerze wygrywającym kuranty, nie może ugryźć. Ale też nie musi tolerować - bo i [U]dlaczego[/U]? Piszesz: Z troski o własny portfel. Znaczy ze strachu przed zapłatą odszkodowania za to, że pomacany pies warknął albo się zjeżył? :-? No fajnie... [quote name='filodendron']Może jednak może? Burknięcie, zjeżenie, warknięcie to jeszcze nie ugryzienie. Z powodu warknięcia nikt nie żąda zaświadczenia o szczepieniu przeciw wściekliźnie[/QUOTE]Napisano wyraźnie: [QUOTE]Nie mamy stuprocentowej pewności, czy przypadkowy przechodzień nie zechce bez pytania pogłaskać naszego psa? No to [U]trzeba nauczyć zwierzę okazywania w odpowiedzi sympatii lub obojętnego ignorowania zaczepek[/U].[/QUOTE]Mocno wątpię, by autorka uznała warczenie i stawianie jeża za objawy sympatii lub obojętności :-P [quote name='filodendron']Nie, to są moje poglądy. Moje własne - na szczęście niezbyt oryginalne. Człowieka ratuje się najpierw.[/QUOTE]Dookreślenie. TY człowieka ratujesz najpierw. Wiele innych osób człowieka ratuje najpierw. JA ratuję najpierw bliską istotę. Też nie jestem sama. Z jakiej racji zakładasz, że Twoje poglądy są tymi "właściwszymi"? Bo większość tak myśli? Wracając do Twojego przykładu, swego czasu większość spartiatów myślała, że właściwą drogą postępowania jest zrzucanie słabych niemowląt ze skały w ramach doboru "naturalnego". Co nie znaczy, że mieli rację... [quote name='filodendron']Jeśli nie dżihad, to także nie kital (bo ten ma węższe znaczenie). Ale przyznaję, że nie zgłębiłam problemu. Czy to ma coś zmienić w moim stosunku do terroryzmu, którego podstawą jest system moralny namawiający do stania się męczennikiem?[/QUOTE]A co ma terroryzm (jak najsłuszniej potępiany... i ponadkulturowy, zapewniam :eviltong:) do islamu? To samo, co Ku Klux Klan do chrześcijaństwa :shake:. Terroryzm jest zły, ale nie wiń religii za wypaczenia w jej interpretacji. [quote name='filodendron']To nie jest kwestia analogii/podobieństwa lecz hipotetycznej sytuacji, w której z powodu ratowania psa [B]uśmiercasz człowieka[/B] - zakładając, że narażasz swoje życie dla ratowania psa, a nie narażasz go dla człowieka (bo jest obcy).[/QUOTE]Uśmiercam? :roll: [I]Z lekka[/I] się zagalopowałaś. W owej hipotetycznej sytuacji nie robię człowiekowi żadnej krzywdy, nie przyczyniam się do powstania dramatycznej sytuacji, nie pogarszam jej w żaden sposób. [U]Mogę[/U] narażać życie, dla kogo mi się podoba. Natomiast [U]nie muszę[/U] tego robić dla nikogo. Ani prawnie, ani moralnie. [quote name='filodendron']A ile ludzkich ran zadanych przez psy miałaś okazję widzieć lub/i leczyć? I tych na ciele, i tych na duszy? Tak z ciekawości i abstrahując od tematu, kto kogo ratuje w pierwszej kolejności. Ile pogryzionych dzieci trzeba zobaczyć, żeby to miało wpływ na perspektywę? Albo jak długo trzeba mieć z tym kontakt? To działa w dwie strony - są ludzie, którzy ratują zwierzęta przed ludźmi. I są tacy, którzy muszą pozbierać do kupy to, co zrobiły czyjeś nieupilnowane psy - o ile jest co zbierać. W jednym masz rację - poglądy nigdy nie egzystują w oderwaniu od rzeczywistości. W każdym razie rzadko.[/QUOTE]Poszerzę do ran zadanych ogólnie przez zwierzęta. A choćby kilka moich własnych. Prawie dostałam zakażenia krwi po pogryzieniu przez kota :diabloti:. Mojego osobistego zresztą. Tak, jeszcze żyje. Nie, nie chodzi w kagańcu :evil_lol:, choć kontakt z różnymi ludźmi ma. Nie miałam bezpośrednio do czynienia z poważnym pogryzieniem człowieka przez psa (w jakimkolwiek wieku). Może głównie dlatego, że nie ma ich jakoś specjalnie dużo. Rany na duszy? Hmm, mój brat został jako dziecko nastraszony przez podwórkowca marki wilczur i od tamtej pory nie szaleje za psami. To się kwalifikuje jako rana? Nie spotkałam człowieka, który po traumie zadanej przez psa próbowałby na przykład zagłodzić się na śmierć w depresji. Kota (po traumie z rąk człowieka) - tak. Skala krzywdy zadanej ludziom przez psy i zadanej psom przez ludzi to niebo a ziemia. Albo piekło. Dla psów. Ile osób w zeszłym roku zginęło w Polsce z powodu pogryzienia przez psa? [Pytanie dodatkowe: Ile osób w tym czasie zginęło z powodu ran zadanych przez ludzi?] Ile psów zginęło w tym okresie z rąk ludzi? Dla ustalenia skali agresji gatunkowej najlepiej brać pod uwagę same morderstwa, bez wypadków samochodowych, uśpień etc. Wystarczy porównać te wyniki z szacowaną liczebnością populacji - i wyjdzie, kto jest statystycznie bardziej niebezpieczny, skłonny do przemocy kończącej się śmiercią. Ja wiem kto. Analizowałam policyjne statystyki + doniesienia prasowe. Czytałam też kiedyś badania (amerykańskie, więc realia trochę inne, ale mimo wszystko jest się na czym oprzeć), z których wynikało, że dziecko ma sto razy większą szansę zginąć bezpośrednio z ręki rodzica lub prawnego opiekuna niż w zębach domowego psa. No i kto tu jest groźniejszy?... Przypominam po raz kolejny, że [B]nie bronię agresywnych psów[/B], więc nie mam pojęcia, po co przytaczasz takie obrazki :roll:. Gdybym wiedziała, że hipotetyczny [U]obcy[/U] topiący się pies jest niebezpieczny, agresywny, a człowiek nie - zapewne ratowałabym człowieka. I odwrotnie. Quote
behemotka Posted July 8, 2011 Posted July 8, 2011 [quote name='lazanka']Przykro mi ale dla mnie to zwykla nietolerancja i brak poszanowania [B]uczuc[/B] (juz nawet nie pogaladow) innych ludzi - bo brak zrozumienia nie daje nikomu prawa do potepiania czy umniejszania wagi/wartosci tychze.[/QUOTE]Uczuć, poglądów, systemu wartości - wszystkiego, co się nie zgadza z Jedyną Słuszną Prawdą. Przykre. I niebezpieczne. [quote name='Beatrx']w takim razie po co Ci pies? pieniądze, które wydajesz na jedzenie dla niego powinnaś wydawać na jedzenie na głodujących dzieci. już nie mówiąc o tym, co idzie co roku na szczepienia. A gdzie pieniądze za zakupioną smycz, obrożę, kaganiec? że już nie wspomnę o kwocie, jaką na niego wydałaś biorąc go do siebie. tyle pieniędzy "marnujesz" na psa choć tyle głodnych dzieci jest w koło. skąd wiesz, czy któreś nie umiera z głodu?[/QUOTE]Ciekawy kąt, nie pomyślałam :) Rzeczywiście zgodnie z logiką "nie pomagasz = szkodzisz"* wychodzi na to, że zamiast ratować życie ludzkie, [B]Arwilla[/B] woli ubrać i ukołysać do snu psa (ile wody, jedzenia dla głodujących można kupić za kasę wydaną choćby na smycze, obroże, szelki, legowiska i tym podobne akcesoria!). A ja jestem zła, że zamiast nowej smyczy stawiam na szali przeciw życiu ludzkiemu życie mojego psa :diabloti: [SIZE=1]* NIE zgodnie z moim zdaniem. To jest ironia - dla niedomyślnych.[/SIZE] [quote name='kavala']W sytuacjach hipotetycznych jest mowa o psie kontra człowiek, ale wyobraźcie sobie podobna sytuację gdzie zwierzęciem nie jest tak wam bliski pies (uwaga, tu znów będzie bajka :evil_lol:): Mężczyzna bohatersko wbiega do płonącego budynku gdzie została jeszcze dwójka dzieci. Po chwili wybiega z niego i niesie... swoje ulubione myszki/pająki/patyczaki (do wyboru) z którymi jest bardzo związany, bo ich hodowlę prowadzi od trzech lat. Co sobie o nim myślicie?[/QUOTE]Że miał odwagę narazić własne życie, by uratować stworzenia dla niego bliskie, ważne. I, jak napisała [B]omry[/B], to naprawdę nie ma znaczenia, które zwierzęta są [U]mi[/U] bliskie, a które nie. Bo on wbiega do płonącego budynku, powodowany swoimi wartościami czy emocjami, nie moimi. Szanuję. [quote name='kavala']Wydaje mi się to biologicznie normalne, że każdy gatunek najbardziej identyfikuje się ze swoim gatunkiem, z nim się rozmnaża, tworzy rodziny i więzy krwi. Dla niektórych to może nie wydawać się tak oczywiste, być może dla ludzi. którzy kiedyś od innych ludzi doznali wiele złego, dlatego też mamy przepisy prawne, żeby uniknąć takich dylematów.[/QUOTE]Biologiczną normalność [I]homo sapiens sapiens[/I] można z pewnym uzasadnieniem podważać, obawiam się ;-). Jesteśmy chyba jedynym dotąd odkrytym gatunkiem zwierząt wysoko zorganizowanych społecznie, w którym członkowie tej samej populacji zabijają się dla zabawy, dla zaimponowania znajomym, za twarz, za preferencje seksualne... Oj, można by wyliczać do upojenia. Solidarność gatunkowa jakoś kuleje w takich sprawach. Polecam książkę "Ludzkie zoo" Desmonda Morrisa. Poczynił tam pewne fantastyczne spostrzeżenie. I przypomnę po raz kolejny, że przepisy prawne [U]nie[/U] nakazują ratowania kogoś z narażeniem zdrowia lub życia. I nie każą za odstąpienie od takowego ratunku. [quote name='kavala']To może inaczej. [U]Każdy tu się zgodził, ze gdyby miał wybierać między swoim zwierzęciem a bliskim mu człowiekiem, to wybrałby człowieka.[/U] Czyli zgadzamy się, że człowiek jest ważniejszy niż zwierzę. Jeśli zaś chodzi o ratowanie obcego człowieka, który równie bliski nade wszystko jest innym osobom, to naprawdę potrzeba do tego wiele empatii i wielkiego serca i zdaję sobie sprawę, że nie każdy to posiada i nie każdy jest do tego zdolny. Nie każdy jest w stanie poświęcić coś swojego dla innych.[/QUOTE]Ja nic podobnego nie mówiłam... I parę innych osób chyba też nie. Sprowadzasz teraz decyzję ratowania istoty kochanej przez nas przed istotą kochaną przez kogoś innego do braku empatii (czy też empatii "niewystarczającej"). A można mieć po prostu empatię skierowaną w inną stronę ;-) [quote name='omry']I myślisz, że prawo taką mnie, czy taką behemotkę powstrzyma przed uratowaniem istoty, którą kocham?[/QUOTE]Mnie tam nie powstrzyma :) Zresztą dobrze, że powstrzymać wcale nie usiłuje - skoro [B]karalne jest nieudzielenie pomocy [U]tylko i wyłącznie w wypadku, gdy ta pomoc nie naraża nas na utratę życia lub uszczerbek na zdrowiu[/U].[/B] Quote
behemotka Posted July 8, 2011 Posted July 8, 2011 Czasem mi się chce wysłośliwiać w odpowiedzi na wycieczki osobiste. Teraz akurat nie. Więc olewam, niekiedy można po prostu "być mądrzejszym" i odpuścić przepychanki :lol:. Może łatwiej się będzie rozmówcy skupić na konkretach - dla odmiany. [quote name='Arwilla']Czy odpowiesz więc na pytanie Kavali szczerze i uczciwie?[/QUOTE]Że niby na które, na to ze złodziejem? Odpowiedziałam szczerze i uczciwie już dawno, kilkakrotnie nawet :roll: [quote name='Arwilla']Nie... Ty tylko patrzysz jak się topi... no, ale rączki masz czyste... a sumienie?[/QUOTE]Nic podobnego, że patrzę, jak się topi. Zajęta jestem. [U]Ratowaniem życia.[/U] A sumienie? Tak samo czyste, jak u strażaka, który uratował jednego człowieka z pożaru, ale drugiego nie zdążył. Jasne, pewnie żałuję (chyba że wiem, że to był dręczyciel zwierząt, morderca, pedofil etc. - wtedy spływa po mnie jak po kaczce). Ale czasem nie da się uratować wszystkich. Poznałam tę prawdę, tymczasując bezdomniaki... A jak tam Twoje sumienie, jeśli uratujesz pedofila, który następnie zgwałci i zabije Twoje dziecko? Jeśli nie uratujesz psa-ratownika, a Twoje dziecko zginie pod gruzami budynku, bo pies utonął? Tak mi wpadło do głowy, może to istotne. [B]Arwilla[/B], znasz z autopsji uczucie uratowania komuś życia? [quote name='Arwilla']Po raz piąty... (...) Człowiek kontra człowiek, to zupełnie coś innego, niż człowiek kontra pies... Po kolei - dziecko, matka, kuzynka - odpowiadam, żeby nie było, że robię uniki... :lol: [/QUOTE]Po raz piąty: Dla mnie to NIE JEST coś innego. Ani zupełnie, ani nawet trochę. Po raz siedemnasty: Inni ludzie mogą mieć inne zdanie. Zaakceptuj. [quote name='Arwilla']Podziały wzięły się z dyskusji... Ktoś napisał - nie wiem, czy nie Filodendron - że kiedy będziemy już w takiej sytuacji, może zachowamy się zupełnie inaczej, ale nasza deklaracja przed to zupełnie coś innego... Dlatego dalej nie rozumiem, jak można wybrać psa...[/QUOTE]Podziały w stylu "zawsze i nieważne" są po jednej stronie (nie u wszystkich, rzecz jasna). Kto z drugiej napisał, że zawsze i wszędzie trzeba koniecznie ratować psa, ratowanie człowieka w tej sytuacji jest chore, a kto to robi, ma wypaczony system wartości? Ja nie rozumiem, jak można wybrać gwałciciela zamiast istoty, która broni Cię z narażeniem życia. No nie rozumiem. Ale akceptuję wybór inny niż mój, nawet jeżeli nie pojmuję jego źródeł. I tym się różnimy. [quote name='Arwilla']A osobom, które deklarowały odwrotnie zarzucano brak miłości do zwierzaka... Już pisałam - nie porozumiemy się, bo żeby się porozumieć, trzeba mieć jakieś podstawy... nasze się rozmijają w kwestii najbardziej istotnej...[/QUOTE]Nie zarzuciłam nikomu braku miłości do zwierzaka :roll:. W niektórych przypadkach wydaje mi się to nieco dziwną miłością... ale nie mnie oceniać czyjeś uczucia. Może się nie porozumiemy. Nie ma nakazu i, szczerze mówiąc, wcale mi nie zależy, bo nie sądzę, abyśmy wzajemnie uznały siebie za wartościowe jednostki. Ale tolerancja polega na tym, że akceptujemy czyjeś podstawy, nawet jeżeli są zupełnie inne. [quote name='Arwilla']Spróbuję się wbić w klimat... Miotam się zapewne od brzegu do brzegu (załóżmy, że mam na nogach raki alpinistyczne i nie wpadnę jak poprzednicy), wyciągam w błagalnym geście ręce do nieba (załóżmy, że jestem wierząca), histeryzuję (hipotetycznie), następnie rozdarta między psem a człowiekiem wybieram człowieka, ten wyciągnięty na brzeg (przyjmijmy, że moje 50 kg da radę wywlec z wody nasiąknięte 120 - olbrzymi był, tak?) okazuje się być lunatykiem, który podczas snu wyszedł z domu i teraz nie wie co się dzieje... Odwożę go więc do domu (załóżmy, że nie doznał szoku i pamięta gdzie mieszka), gdzie czeka na niego roztrzęsiona żona i gromadka dzieciaczków... Hipotetycznych, oczywiście... :-D[/QUOTE]Rozumiem. Znaczy wróć, nie rozumiem (zwłaszcza zabawnej części :roll:), ale to przecież Twój wybór. Dla dopełnienia obrazu ponowię pytanie: Czy to samo zrobisz, jeżeli tenże lunatyk* zgwałcił właśnie Twoje dziecko? [SIZE=1]* Nie wiem, czy to takie śmieszne. Czytałam w zeszłym tygodniu artykuł prasowy o facecie, który się tłumaczy, że nie zgwałcił żony... Bo spał i lunatykował.[/SIZE] [quote name='Arwilla']Podstawowa zasada jaką się kieruję, to ratowanie najpierw życia ludzkiego... Podstawowa zasada jaką się kierują niektórzy, to ratowanie najpierw psa... Konfiguracje jakie tutaj padają to tylko próby udowodnienia drugiej stronie, że ta pierwsza ma rację...[/QUOTE][U]Nikt[/U] nie napisał, że zawsze, w każdej sytuacji, niezależnie od okoliczności i uczuć trzeba ratować psa, a kto tego nie robi, jest chory, ma wypaczony system wartości etc. A Jedyna Słuszna Racja wciąż nie chce dać się udowodnić. Quote
sleepingbyday Posted July 8, 2011 Posted July 8, 2011 ech, myślałam, ze już się skończyło, ale kilka rzeczy podniosło mi ciśnienie... a powinnam się oszczędzać, wszakże chorobą złożonam i gniję w łóżku... [B]behemotka, otóż to - jedna strona cały czas trąbi, że sa sytuacje, w kórych ratuje najpierw psa, a nie człowieka, a druga strona nie tylko trąbi, że zawsze ratuje człowieka, co więcej [I]amputuje[/I] drugiej stronie, że tamta jakoby zawsze ratuje najpierw psa! a my nic takiego nie twierdzimy (tzn ja). [/B] to ciekawa manipulacja - jak z singerem, że skoro nie potępia zoofilii, to genetyczny rasim, o którym pisał, musi być takoż podejrzany... ech, cwaniaczki (tego bym nie napisała głupkowi - inteligencja to duża etyczna odpowiedzialność...) a kto z was przeczytał w tej wikipedii, co dokładnie singer pisał o zoofilii. doczytaliście, że uważa iż powinna być nielegalna? i inne jego uwagi? czy to jest propagowanie? poza tym, olać wiki - tu bezpośrednio o równości zwierząt, by singer. [URL]http://www.animal-rights-library.com/texts-m/singer02.htm[/URL] tak, nie jem mięsa, ale nie z powodu, że zabijanie w celu jedzenia jest złe. nie jem, bowiem sposób, w jaki zabijamy i co się dzieje przed zabiciem - jest bardzo złe. zjadłabym krowę, świnię, kurę, hodowaną jak to drzewiej bywało. łaziła sobie taka po łące i jak nadszedł czas, szybko była zabijana. i nic z niej się nie marnowało. niektórzy indianie to nawet dziękowali zwierzynie przed zabiciem za danie mięsa i futra na zimę. takie romantyczne głupki. ponieważ takie sposoby sa teraz trudno dostępne, musze zrezygnować z mięsa. niestety nie jestem w stanie zrezygnować z nabiału, być może kiedys mi sie uda, ale łatwe nie jest. jeśli to czyni ze mnie kalego, to łaska boska, ze jestem agnostyczką :diabloti: ale ostatnio jadłam jajka od kur, które niosa sie, kiedy chcą i sa regularnie karmione kozim serem. takie buty, prosze pań (aha, ta koza też sobie zyje, jak w puchu). Quote
zaba14 Posted July 8, 2011 Posted July 8, 2011 Co do matek z wózkami to tu gdzie teraz mieszkam, praktycznie zawsze schodzę z chodnika gdy idę z psem, po pierwsze są bardzo wąskie prawie wszędzie, więc raczej głupio aby matka z dzieckiem w wózku wędrowała ulicą.. gdy jadą samochody to zazwyczaj jak i ja tak i kobieta z wózkiem zatrzymujemy się i gdy samochody przejadą schodzę na drogę, a ona może jechać dalej, nigdy nie spotkałam się z głupim tekstem, a zawsze słyszę słowo "dziękuje" co innego gdy jest błoto czy coś, skracam psa i jakoś da się na ścisłość przejść, ale gdy pogoda jest normalna, nie lubie się "cisnąć" na jednym chodniku... a tak swoją drogą raz idąc z wózkiem po mieście z małym bobmlem wśrodku, pewna rodzina nawet nie myślała, aby zejść mi z drogi, szli w 4 obok siebie (w mieście już troszkę fajniejsze chodniki ;) ) więc ja sobie pomyślałam "no chyba sobie śnią, że ja z niemowlakiem będę miedzy samochodami balansować a dwójka dorosłych ludzi z dzieciakami w wieku ponad 14 lat będą szli chodnikiem" stanełam i czekałam aż ustawią się gęsiego... nie mój problem, że niktórzy nie używają mózgu, bo i po co... :/ w takich sytuacjach to ja nawet z psem nie schodzę... z matkami nie ma jakich kolwiek problemów, bo rozumię, że wypadałoby jej ustąpić, ale dorośli ludzie czy młodziez.. to jakas masakra, czy ide z psem, czy sama to nie raz juz sie o kogos zaczepiłam ;) przecież chodnik jest dla wszystkich.... Quote
Martens Posted July 8, 2011 Posted July 8, 2011 A do mnie wczoraj dzwoniła moja matka, żebym znalazła jej w necie numer do komendy wojewódzkiej... Jakiś miesiąc przed moją wyprowadzką do jej bloku wprowadził się facecik znany skądinąd swego czasu jako dilerek narkotyków, z żoneczką i trójką dzieci. I z DONką. Wcześniej mieszkali w mniej ciekawej okolicy i pies był cały czas samowyprowadzający się, wędrował po całej ulicy i połowie rynku, i robił co chciał. Jak jeszcze tam mieszkałam, suka parę razy lazła za Baryłą, żoneczka-lola się za nią bez efektu darła, a że ja się zatrzymywałam i patrzyłam na nią znacząco, w końcu ruszała zadek i brała psa. Odkąd się wyniosłam zrobiło się dużo weselej, bo DONka poczuła się jak u siebie w domu, co rano o 6 jest wypuszczana samopas na szczanie i drze ryj bite pół godziny, goni z rykiem rowerzystów, obszczekuje ludzi, próbuje łapać za torby z zakupami, ludzie się jej boją i chodzą naokoło... Wielu sąsiadów zwracało im uwagę, wielu dzwoniło na policję, moja matka też kilka razy dzwoniła - anonimowo, bo się bała, nie tylko owego dilerka, ale przy okazji jego matka zarządza Urzędem Pracy :roll: więc strach się narazić... Policjant powiedział jej, że... jak się przedstawi, to ewentualnie mogą wszcząć postępowanie :razz: Moją matkę wkurw ogarnął i chce skarżyć do wojewódzkiej, tylko nie wiem, czy to coś da. Wszystkie te interwencje dały tylko taki efekt, że DONka jest teraz co jakiś czas wystawiana na pokaz na "wietrzenie" - uwiązywana do płotu posesji domku jednorodzinnego koło bloku, nawet z miseczką wody :roll: poza tym dalej lata samopas i atakuje ludzi. Nawet jak już cudem wychodzą z nią na smyczy, wygląda to tak, że pies z rykiem wylatuje sam z klatki, obszczekuje co się napatoczy, a pańciostwo wychodzi leniwie ze smyczą chwilę później i woła pieseczka, po czym idzie za blok i tam znów go puszcza... Rodzinka jest chamska i pod innymi względami; pod ich oknem przez zimę urósł niemal skalniak wybudowany z petów, a bachory radośnie obrzucają kamieniami psy przychodzące pod blok, kiedy ich suka ma cieczkę :roll: I w tym momencie ręce opadają. Po co ja się przejmuję i sprzątam jak mój pies zrobi kupkę czy mam psy na smyczy, nie pozwalam im podbiegać do ludzi nawet w przyjaznych zamiarach, nie daję szczekać po nocach, skoro jak widać można bezkarnie wypuszczać po osiedlu agresywnego dużego psa, który rzuca się na ludzi i sra gdzie popadnie, a policja powiadamiana dziesiątki razy nie jest w stanie nic z tym zrobić, wyegzekwować pilnowania psa? Od x czasu nie chodzę tamtędy z psami, boję się iść do mojej matki z psem, bo nie wiem jak ta suka teraz zareaguje na obcego psa. Po prostu trzeba poczekać, aż suka pogoni dziecko na rowerze, które przewrócone spanikuje i zostanie ciężko pogryzione albo i zagryzione jak tamten 5-letni chłopiec; może wtedy policja łaskawie ruszy dupsko i cokolwiek wyegzekwuje... Quote
Arwilla Posted July 8, 2011 Posted July 8, 2011 [quote name='sleepingbyday'] tak, nie jem mięsa, ale nie z powodu, że zabijanie w celu jedzenia jest złe. [/QUOTE] W takim razie, jak możesz zarzucać komukolwiek szowinizm gatunkowy (strasznie mnie bawi to określenie...), skoro sama uważasz, że jedno zwierzę można zabić, żeby wykarmić drugie... Dlaczego Twój pies ma większe prawo do życia, niż np. krowa? Też jesteś szowinistką gatunkową? Zdrowia życzę... :) [quote name='behemotka'] Że niby na które, na to ze złodziejem? Odpowiedziałam szczerze i uczciwie już dawno, kilkakrotnie nawet :roll:[/QUOTE] Więc skoro odpowiedź Twoja była szczera, to dlaczego na moje pytanie radzisz mi zapoznać się ze słowem "ironia"? Może jednak odpowiesz więc szczerze i na moje? Kavala pytała o złodzieja, ja pytałam o zabicie psa... dla przypomnienia... I zanim powielisz swoją wypowiedź o znęcaniu się, przypominam Ci o genetycznym szowinizmie... No, chyba, że Twój pies też żywi się sałatą... :D [quote]Nic podobnego, że patrzę, jak się topi. Zajęta jestem. [U]Ratowaniem życia.[/U][/quote]Psa... [quote]A sumienie? Tak samo czyste, jak u strażaka, który uratował jednego człowieka z pożaru, ale drugiego nie zdążył. [/quote]Gdyby strażak ratował zamiast człowieka psa - poszedłby siedzieć... Widzisz, takie paskudne, niesprawiedliwe Twoim zdaniem prawo, które życie ludzkie traktuje priorytetowo... Skoro tak Ci to przeszkadza, to może pora zmienić społeczeństwo?... na psie?... ;) [quote]A jak tam Twoje sumienie, jeśli uratujesz pedofila, który następnie zgwałci i zabije Twoje dziecko? Jeśli nie uratujesz psa-ratownika, a Twoje dziecko zginie pod gruzami budynku, bo pies utonął?[/quote]O pedofilu gwałcącym moje dziecko też było? Przepraszam, wśród ilości tych scenariuszy dziwnej treści, gdzieś mi umknęło... :D [quote]Tak mi wpadło do głowy, może to istotne. [B]Arwilla[/B], znasz z autopsji uczucie uratowania komuś życia?[/quote]Ludzkiego nie miałam na szczęście okazji ratować... To nie kwestia doświadczeń, tylko podejścia do ludzkiego życia... [quote]Po raz piąty: Dla mnie to NIE JEST coś innego. Ani zupełnie, ani nawet trochę.[/quote]Napisałam to już wcześniej, nie musisz tak tego podkreślać... Nawet nie musisz odpowiadać na moje posty, skoro obie doszłyśmy do wspólnego wniosku, że nie warto... [quote] Inni ludzie mogą mieć inne zdanie. [/quote] Serio? Niesamowite... :D [quote]Ja nie rozumiem, jak można wybrać gwałciciela zamiast istoty, która broni Cię z narażeniem życia. No nie rozumiem.[/quote]Hallo... człowiek kontra zwierzę... Wróćmy do sedna, nie twórzmy scenariuszy... [quote]Ale akceptuję wybór inny niż mój, nawet jeżeli nie pojmuję jego źródeł. I tym się różnimy.[/quote]Twoja postawa jest niebezpieczna... Moja nie... i tym się różnimy... Już Filodendron o tym pisała, Omry nie zrozumiała, więc sądzę, że i Ty również nie pojmiesz dlaczego ... [quote]Nie zarzuciłam nikomu braku miłości do zwierzaka :roll:. W niektórych przypadkach wydaje mi się to nieco dziwną miłością... ale nie mnie oceniać czyjeś uczucia.[/quote]Tu się mogę zgodzić... :D [quote]Może się nie porozumiemy. Nie ma nakazu i, szczerze mówiąc, wcale mi nie zależy, bo nie sądzę, abyśmy wzajemnie uznały siebie za wartościowe jednostki. Ale tolerancja polega na tym, że akceptujemy czyjeś podstawy, nawet jeżeli są zupełnie inne.[/quote]Widać jesteś bardziej tolerancyjna ode mnie... zaakceptuj więc również mój brak akceptacji... ;) [quote]Rozumiem. Znaczy wróć, nie rozumiem (zwłaszcza zabawnej części :roll:), ale to przecież Twój wybór. Dla dopełnienia obrazu ponowię pytanie: Czy to samo zrobisz, jeżeli tenże lunatyk* zgwałcił właśnie Twoje dziecko?[/quote]Jak widać nawet ironia różne ma oblicza, a moja nie dla wszystkich zrozumiała... Powtórzę może... odrzuć scenariusze, odpowiedź na pytanie - pies, czy człowiek?... [quote][U]Nikt[/U] nie napisał, że zawsze, w każdej sytuacji, niezależnie od okoliczności i uczuć trzeba ratować psa, a kto tego nie robi, jest chory, ma wypaczony system wartości etc.[/quote]Jak wyżej...Podstawowe pytanie pies czy człowiek... Znowu odpowiesz tak samo, więc może daruj już sobie... ;) Quote
Sybel Posted July 8, 2011 Posted July 8, 2011 sbd - chyba imputuje. Amputuje się rękę z gangreną ;) To taki offtop osoby, która dziś co 3 godziny przez całą noc latała z psami po dworze, bo MUSZĄ. Czymś mi się cholery struły i nifuroksazyd poszedł w ruch. Quote
Arwilla Posted July 8, 2011 Posted July 8, 2011 [quote name='Martens'] Policjant powiedział jej, że... [B]jak się przedstawi, to ewentualnie mogą wszcząć postępowanie[/B] :razz: Moją matkę wkurw ogarnął i chce skarżyć do wojewódzkiej, tylko nie wiem, czy to coś da.[/QUOTE] Nie wiem, jak z postępowaniem, ale na interwencję mają zakichany obowiązek przyjechać, nawet jeśli dzwoni osoba anonimowa... Inaczej jest to odmowa przyjęcia interwencji...zgłosiłabym to wyżej... Quote
awaria Posted July 8, 2011 Posted July 8, 2011 [quote name='Abrakadabra']Cieszymy się razem z Tobą :)))) Jesteś zajebista:)!!! Ps. A propo's - daleko miałaś do domu? Uśmiech dobrze robi na zmarszczki.[/QUOTE] Ogarnij się :roll: Quote
Arwilla Posted July 8, 2011 Posted July 8, 2011 [quote name='behemotka']Uczuć, poglądów, systemu wartości - wszystkiego, co się nie zgadza z Jedyną Słuszną Prawdą. Przykre. I niebezpieczne. Ciekawy kąt, nie pomyślałam :) Rzeczywiście zgodnie z logiką "nie pomagasz = szkodzisz"* wychodzi na to, że zamiast ratować życie ludzkie, [B]Arwilla[/B] woli ubrać i ukołysać do snu psa (ile wody, jedzenia dla głodujących można kupić za kasę wydaną choćby na smycze, obroże, szelki, legowiska i tym podobne akcesoria!). A ja jestem zła, że zamiast nowej smyczy stawiam na szali przeciw życiu ludzkiemu życie mojego psa :diabloti:[/QUOTE] Miałam sobie darować, ale odpowiem pytaniem na pytanie... Dlaczego opłacasz internet, skoro za te pieniądze możesz uratować więcej zwierzaków? Dlaczego kupujesz sobie ubrania, skoro możesz się skórami okryć (choćby z bananów) a zaoszczędzone pieniądze wydać na karmę dla bezdomnych kotów? Dlaczego wydajesz pieniądze na edukację, skoro kotom obojętne w jakim języku się do nich zwracasz i jaki masz poziom wykształcenia? Dlaczego kupujesz nową smycz dla tymczasa, skoro psu obojętne czy chodzi na skórze, czy na sznurku? Głupie pytania? No, na Twoim poziomie... ;) Tak na marginesie - psa ani nie ubieram, ani do snu nie układam, ale rozumiem, że każdy mierzy własną miarą... :D Quote
Fauka Posted July 8, 2011 Posted July 8, 2011 Ja powinnam podziękować temu drechowi o którym jakiś czas temu pisałam, co jego amstaff tak obszczekuje moje psy. Wczoraj sobie przećwiczyłam z Larym posłuszeńtwo wykorzystujac z tym celu jego niezrównoważonego psa, on zaczął się rzucać a Lary skupił się na mnie, spokojnie obok niego przeszedł i usiadł przy pasach, jestem dumna :D Quote
ojasia Posted July 8, 2011 Posted July 8, 2011 [quote name='Arwilla']Nie wiem, jak z postępowaniem, ale na interwencję mają zakichany obowiązek przyjechać, nawet jeśli dzwoni osoba anonimowa... Inaczej jest to odmowa przyjęcia interwencji...zgłosiłabym to wyżej...[/QUOTE] Nie jest konieczne przedstawienie się przy zgłoszeniu. Dyżurny ma obowiązek zgłoszenie przyjąć, wysłać patrol, który (w porozumieniu z oficerem dyżurnym) zdecyduje, co dalej robić. Skargę należy złożyć na piśmie, koniecznie z podaniem daty i najlepiej godziny zgłoszenia. Ja bym nie odopuszczała. Quote
motyleqq Posted July 8, 2011 Posted July 8, 2011 [quote name='Fauka']Ja powinnam podziękować temu drechowi o którym jakiś czas temu pisałam, co jego amstaff tak obszczekuje moje psy. Wczoraj sobie przećwiczyłam z Larym posłuszeńtwo wykorzystujac z tym celu jego niezrównoważonego psa, on zaczął się rzucać a Lary skupił się na mnie, spokojnie obok niego przeszedł i usiadł przy pasach, jestem dumna :D[/QUOTE] dobrze, że to amstaff, a nie york, bo Abrakadabra zaraz by napisała coś takiego: [quote name='Abrakadabra']Cieszymy się razem z Tobą :smile:))) Jesteś zajebista:smile:!!! Ps. A propo's - daleko miałaś do domu? Uśmiech dobrze robi na zmarszczki. [/QUOTE] doskonała esencja wątku o chamstwie innych psiarzy ;) w głowie mi się nie mieści, ile jadu i złośliwości jest w innych ludziach. a moja mała mieścina ma swoje plusy jeśli chodzi o spacery z psem, nikt tu nie chodzi :D spotkaliśmy tylko obszczekiwaczy, których zresztą było mi szkoda, siedziały zamknięte przy jakieś graciarni samochodów, jeden ze strasznie zaropiałymi oczami... Quote
filodendron Posted July 8, 2011 Posted July 8, 2011 [quote name='behemotka'] Proszę uprzejmie: post nr 6113. [/QUOTE] Post 6113 został napisany w ramach wymiany zdań na temat zacytowanych przeze mnie fragmentów książki Jona Katza. Min. "Dużo, o wiele za dużo psiarzy bagatelizuje fakty - [B]albo oskarżając ofiary, albo szukając usprawiedliwienia w okolicznościach[/B]". Twoje wypowiedzi postrzegam w tych kategoriach - odnoszę wrażenie, że to że dziecko zginęło/zostało poważnie pogryzione ma dla Ciebie znacznie drugorzędne. Przede wszystkim liczą się okoliczności i ewentualna wina ofiary, bo jeśli pies był agresywny, to pewnie ktoś go katował, głodził, więził na łańcuchu i dlatego. Jeśli nie był agresywny, to może polował i upolował. A jeśli ani nie był agresywny, ani nie polował, to znaczy, że pewnie dziecko włożyło mu palec do oka. A nawet jeśli nie włożyło, to w ogóle tam było - a więc wina matki. Winne są okoliczności - jakby okoliczności nie nastąpiły, to może by nie zabił/pogryzł. I zdecydowanie mniej ważne, że tego psa tam po prostu nie powinno być, ale był - hipotetycznie na przykład wprowadzony w samosiewny obieg przez dogomaniaków - liczy się to, że świat zaatakował psa okolicznościami. Tak to widzę - jako pewną trudną dla mnie do przyjęcia hierarchię ważności (wpisuje się w nią także bagatelizowanie liczby zagryzień/pogryzień w zestawieniu z zabójstwami ludzi przez ludzi -może zamiast statystyk policyjnych należałoby się przyjrzeć dokumentacji dziecięcych oddziałów traumatologii) a nie jako oskarżenie, że w zasadzie jest Ci to całkowicie obojętne, czy ktoś zginie czy nie (to jednak nie jedno i to samo). A dla mnie rzecz wygląda inaczej - przede wszystkim liczy się to, że zginęło lub zostało pogryzione dziecko. Okoliczności są mniej istotne, bo niezależnie od nich taki pies nie powinien się znaleźć na ulicy. I niezależnie od nich nie powinien być drugi raz wprowadzony do obiegu, bo żaden najlepszy behawiorysta świata nie da stuprocentowej pewności, że w podobnych okolicznościach lub innych ten pies nie będzie usiłował zabić ponownie. (Oczywiście znów hipotetyczny pies, bo te akurat miały zostać uśpione, ale już ten, który zmasakrował Noemi w Krakowie został zwrócony właścicielce.) A to, że przeraża mnie stawianie życia/zdrowia zwierzęcia nad życie człowieka to już wałkowałyśmy przez tyle stron, że nie będę się powtarzać. Gdyby moja córka wyciągnęła z samochodowej kraksy naszego psa i pognałaby z nim do weta zamiast udzielić pomocy koleżance z klasy, której nawet nie lubi, to uznałabym to za swoją wychowawczą i przerażającą porażkę. Raz jeszcze zacytuję Katza: "Straciliśmy dystans moralny, jeżeli nie widzimy, że prawa i dobro dzieci mają pierwszeństwo nawet przed najukochańszymi czworonożnymi pupilami.". Że system wartości, w którym życie/zdrowie zwierzęcia można stawiać nad ludzkie może być powszechny, to się dowiedziałam z tego wątku - dlatego zaczęłam pytać o kompetencje i testy psychiczne dogoterapeutów. Wcześniej nie przyszłoby mi do głowy, żeby się tym martwić w takim kontekście. Myślę też, że to kolejny powód, dla którego ogół nieupsionego społeczeństwa wyraża się o psiarzach z brakiem szacunku, a nawet podstawowego zrozumienia - bo to trudno zrozumieć. Resztę, jeśli pozwolisz, daruję sobie, bo już wszyscy są zmęczeni (a pogoda się poprawia). Artykuł pani Mrzewińskiej i tak lubię i lubić nie przestanę. Pamiętam wątek, który go zainspirował. Pamiętam też wątek, w trakcie trwania którego Pani Mrzewińska oficjalnie wycofała się z dogomanii, co było czytelnym znakiem protestu przeciw panującej tu moralności (to był wątek o drastycznym pogryzieniu). Stało się to z wielką szkodą dla działu "wychowanie". Quote
Agnieszka Stopa Posted July 8, 2011 Posted July 8, 2011 ludzie nie potrafią wychować własnych dzieci, nie potrafią się nimi opiekować, patologia na każdym kroku, zamiast kochać ot tak za to że jesteś... wolimy nauczać i pouczać innych... to jak mamy dbać o zwierzęta? jak mamy je kochać skoro zatraciliśmy się w biegu po kasę? po nitce do kłębka... na wszystko jest logika... i to taka prosta. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.