Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Cockermaniaczka napisał(a):
gdy mam wybor-usunac reka natreta i miec ja pogryziona przez obcego psa a odsunac psa noga w miare bezpiecznie...to chyba jasne ze zrobie to tak aby i pies nie ucierpial i moje nogi...
Nas wczoraj dopadly dwa szupy...Bez smyczy,bez obrozy a gosc sobie po prostu szedl dalej...
Dobrze ze negro jest w miare przyjazdy do psow i nie wszczyna awantur bo na 99 proc sznup mial na to ochote....
W takiej syt nie zastanawiala bym sie czy zasunac kopa sznupowi ktory atakuje mojego psa...
Chyba pomysle nad kupnem gazu kiedys bo beztroska wlascicieli innych psow mnie po prostu przeraza czasem;/

Nie bardzo rozumiem co znaczy "dopadły nas dwa sz(n)upy"... Tzn próbowały atakować, rzucały się zamiarem ugryzienia? Jakoś mi się nie wydaje. No i Negro przyjazny do psów...? Dziwne że przeglądając jego galerię przeczytałam że masz z nim spore problemy i w zw z tym byliście u szkoleniowca... No ale tak to jest chyba, że każdy przedstawiając sytuację próbuje przedstawić ją w sposób korzystny dla siebie.... I rzeczywiście- zamiast męczyć nogi kopaniem polecam kupno gazu ;)

A propos tego że ja "chwalę się" że przewróciłam kobietę (można tak powiedzieć, ja też jestem kobietą, a była w moim wieku, a incydent miał miejsce ponad 3 lata temu- a więc miałyśmy jeszcze dwadzieścia kilka lat) to tak, odpychając ją żeby nie wcelowała, zrobiłam to. Jednak się tym nie chwalę, bo napisałabym to jak zauważyła ...Motyleqq- jeszcze w pierwszej edycji. To nie jest powód do dumy, ale nie pozwolę żeby ktoś kopał jakiegokolwiek mojego psa, tym bardziej szczeniaka, który przechodząc obok "pudlicy" chciał ją powąchać, merdał ogonem- wd was zachowywał się jak podbiegacz- z tym, że "panie"- bo były dwie- córka z którą miałam spięcie i jej matka- zamiast kulturalnie powiedzieć "czy mogłaby pani zabrać psa?" od razu przeszła do kopania 3 m-cznego staffika- no cóż, nerwy mi puściły i można powiedzieć że zniżyłam się do poziomu podwórkowych awantur... I szczerze mówiąc nie interesuje mnie to że "zachowałam się jak dres" - bo dresy też zdarza mi się założyć :D To są jakieś małomiasteczkowe stereotypy- ten dres-to głupi, cham itd- i 100% agresywny. Ja miałam tego typu myślenie jakieś...15 lat temu. Jednak nie ma jak dresy na spacer z psem ;)

Nie będę się już wypowiadać a propos tego, co myślę o kopaniu psów (rozumiem- odsunięcie go nogą, ale "zasunięcie kopa"?)- i tak nic nie zmienię, bo z tego co widzę to coraz więcej osób "przyznaje się" czy też czytając takie wypowiedzi myśli że to OK, normalne- więc też napisze, że kiedyś tam kopnęło się psa... Jednak swoje myślę. Ciekawe jest czasami poczytać takie wypowiedzi ;)

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Ja raz prawie zostałam pobita przez parę, jak ich dwa laby i golden (wszystko luzem) radośnie zaszturmowały na szelciaka, którego miałam na smyczy, a który sobie tego wybitnie nie życzył (szturmu, nie smyczy :P), i do tego ma agresję lękową. Swoją puściłam, dwa ich psy udało mi się złapać za obroże, a jak czarny lab zaczął po szelciaku skakać, to go odsunęłam nogą. Że się o siebie bałam, to pół biedy, ale nie zdziwiłabym się, jakby Ci walnięci ludzie i psa mi skopali.

Na przyszłość mam wymyślone bajeczki w stylu pies jest po ciężkiej operacji bioder/ma świeżba/jest po ciężkiej chorobie i ma padmięty układ immunologiczny, więc nie może stykać się z psami.

Odsuwanie wszelkich, ale głównie małych psów, nogą to norma - ani się schylać nie zamierzam do agresywnego/natrętnego psa (a skąd mam wiedzieć, czy mi ręki/twarzy nie dziabnie?), a i porządnego kopa mam za sobą. Jack Russel wybiegł zza zakrętu i z pianą na pysku i warkotem szarżował mi na pseudoasta. Nie miałam czasu na przemyślenie sytuacji, a tym bardziej na ściągnięciu kagańca mojemu - pies w locie do pyska mojego oberwał z buta w szczękę. Rozstrzęsiona chodziłam przez tydzień (kocham psy i nie lubię im robić krzywdy, to chyba jasne), niemniej nigdy nie miałam do siebie o to pretensji. I dziwią mnie obiekcje niektórych i tańcowanie, podduszanie i cuda niewidy z własnym - dla mnie priorytetowa jest ochrona włąsnego psa.

Co do kopania agresywnego amstaffa - a co, miała zostawić własnego psa na pożarcie? No błagam.

Posted

evel napisał(a):
I jak to się skończyło, policja? Niektórzy ludzie to mają za przeproszeniem nasrane w głowie :roll:



Tak policja została wezwana. Atakujący pan bardzo szybk osie zmył i odjechał. Spisali nr rejestracyjne i podali na policji. Ale koncowego werdyktu nie znam ale to już raczej pod napaść chyba podchodzi hmmm wiec pewnie Pan zaatakowany załozy sprawę tak myslę.

Posted

[quote name='Szura']Co do kopania agresywnego amstaffa - a co, miała zostawić własnego psa na pożarcie? No błagam.
A że to niby do mnie??? :D :D Wiesz co, jeżeli tak- to najpierw przeczytaj kto został zaatakowany, jakiej rasy był pies, w jakim wieku, i na końcu czy 3 m-czne szczenię może być agresywne w sposób, by zagrażać dorosłemu pudlowi...:D
Chociaż czy to było do mnie to już chyba tylko autorka wie co miała na myśli...-mnie się skojarzyło bo pod moim postem...

Boże jak ja się cieszę że tylko raz spotkałam się z sytuacją jak ktoś próbował kopnąć mojego szczeniaka- czy jakiegokolwiek psa. I co, później, na Dogomanii wspomagacie pobite, skopane psy? To jakaś paranoja jest :D

Posted

arielka186 napisał(a):
A że to niby do mnie??? :D :D Wiesz co, jeżeli tak- to najpierw przeczytaj kto został zaatakowany, jakiej rasy był pies, w jakim wieku, i na końcu czy 3 m-czne szczenię może być agresywne w sposób, by zagrażać dorosłemu pudlowi...:D
Chociaż czy to było do mnie to już chyba tylko autorka wie co miała na myśli...-mnie się skojarzyło bo pod moim postem...



Osobiście mnie się wydaje, że Szura pisała do Gdarin :)

Posted

[quote name='arielka186']......................
Boże jak ja się cieszę że tylko raz spotkałam się z sytuacją jak ktoś próbował kopnąć mojego szczeniaka- czy jakiegokolwiek psa. I co, później, na Dogomanii wspomagacie pobite, skopane psy? To jakaś paranoja jest :D

Ja też nie, ale gdyby zaistniała taka sytuacja to myślisz, że ja, albo ktoś z autorów powyższych postów skopałby jakiegokolwiek psa tak,że trzeba by było założyć watek na dogomanii z prośbą o ratunek?

Posted

Ja miałam nieprzyjemną sytuację jakieś dwa miesiące temu. Baldur miał wtedy 5 miesięcy ale jak na wilczaka przystało, na szczeniaka mimo wieku nie wyglądał. Mam z nim świetny kontakt, wystarczy że raz go zawołam i zaraz jest przy mnie, nie zdarzyło się żeby odwołany od razu nie wrócił. Byłam z Baldurem i Tamlinem na spacerze w parku. Baldur biegł luzem ze smyczą, a Tamlin był zapięty na 10-metrowej lince i trzymany przeze mnie. Nagle pojawił się mężczyzna z wolno puszczonym, średniej wielkości kundelkiem. Pies podszedł do Baldura i zaczęli się ze sobą bawić, biegać dookoła, skakać itp. Zatrzymałam się z Tamlinem i z uśmiechem obserwowałam jak psiska się bawią. Byłam tym bardziej szczęśliwa, ponieważ Baldur przez pierwsze tygodnie bał się wszystkich innych psów, nawet tych dużo mniejszych od niego i uciekał przed nimi. Wtedy na spacerze to były pierwsze dni kiedy Baldur ''otworzył'' się na obce psy. W pewnym momencie właściciel kundelka podszedł do bawiących się psów i ...zrobił wielki zamach nogą żeby kopnąć Baldura :angryy: Nie trafił tylko dlatego, że Baldur był w trakcie zabawy i nieświadomie uskoczył w momencie wymierzania kopnięcia :angryy: Stałam dwa kroki od tego mężczyzny i dosłownie mnie zamurowało. Myślałam że rozerwę tego faceta na strzępy i mam gdzieś co zrobi ze mną policja :angryy: Chwila osłupienia minęła, zawołałam Baldura, który zaraz zjawił się przy mojej nodze i tak zaczęłam bluzgać na faceta, że cały park słyszał. Przyznam że leciały najgorsze epitety i wiązanki jakie tylko znałam :angryy: Facet też wyrwał na mnie z ryjem, że mam trzymać tę ''hybrydę'' z dala od jego psa, że on wezwie straż miejską że nielegalnie trzymam w domu ''hybrydę'' itd. Po czym pognał ze swoim psem na drugą stronę parku. Przez kolejną godzinę nie umiałam się uspokoić. Cały czas myślałam o tym co by było gdyby kopniak trafił Baldura w oko, w głowę albo w ogóle w cokolwiek. Wilczaki nie ufają obcym, dużo czasu poświęcam żeby Baldur nie bał się ludzi, a tu taki idiota może wszystkie wysiłki przekreślić w jednej chwili :angryy: Gdyby jeszcze działo się coś złego ale facet musiał widzieć, że psy świetnie się bawiły ze sobą, przez myśl mi nie przeszło, że zaatakuje mojego psa, jeszcze w takiej sytuacji :angryy: Minęły dwa miesiące i tylko wciąż jeszcze czekam kiedy do moich drzwi zapuka policja, że hoduje nielegalnie ''hybrydę'' :diabloti:

Posted

arielka186 napisał(a):
I rzeczywiście- zamiast męczyć nogi kopaniem polecam kupno gazu ;)


Obawiam się, że przykre doznania "kopniętych" przeze mnie psów po użyciu gazu byłyby o wiele dłuższe i większe niż po tych moich strasznych kopach...
Dla mnie logiczne jest, że psu ważącemu 8 kilo nie zasadza się z całej siły kopa z glana, bo i pewnie by tego nie przeżył, a chyba nie o to chodzi?
I po co wyciągasz jakieś bzdety o PWP? Jakoś nie zauważyłam, żeby którykolwiek z tych psów doznał najmniejszego uszczerbku na zdrowiu czy psychice - ba, mam nawet wrażenie, że moje kopniaki były o wiele za słabe, bo owe psy bez najmniejszej obawy przede mną nadal usiłują napastować moje zwierzaki. Śladu obrażeń czy w późniejszym czasie lęku przede mną jakoś nie było :roll:

arielka186 napisał(a):
To są jakieś małomiasteczkowe stereotypy- ten dres-to głupi, cham itd- i 100% agresywny. Ja miałam tego typu myślenie jakieś...15 lat temu.


Więc zauważ, że użyłam tego określenia właśnie w ramach porównania do stereotypu, a nie samych bogu ducha winnych spodni dresowych czy ludzi noszących je z praktycznych pobudek. Poziom na którym rozumie się czym są stereotyp, wystarcza chyba też do zrozumienia tego typu środków językowych?
Naprawdę Twoja nadinterpretacja moich wypowiedzi robi się męcząca...

Posted

Szura napisał(a):
Na przyszłość mam wymyślone bajeczki w stylu pies jest po ciężkiej operacji bioder/ma świeżba/jest po ciężkiej chorobie i ma padmięty układ immunologiczny, więc nie może stykać się z psami.

Odsuwanie wszelkich, ale głównie małych psów, nogą to norma - ani się schylać nie zamierzam do agresywnego/natrętnego psa (a skąd mam wiedzieć, czy mi ręki/twarzy nie dziabnie?), a i porządnego kopa mam za sobą. Jack Russel wybiegł zza zakrętu i z pianą na pysku i warkotem szarżował mi na pseudoasta. Nie miałam czasu na przemyślenie sytuacji, a tym bardziej na ściągnięciu kagańca mojemu - pies w locie do pyska mojego oberwał z buta w szczękę. Rozstrzęsiona chodziłam przez tydzień (kocham psy i nie lubię im robić krzywdy, to chyba jasne), niemniej nigdy nie miałam do siebie o to pretensji. I dziwią mnie obiekcje niektórych i tańcowanie, podduszanie i cuda niewidy z własnym - dla mnie priorytetowa jest ochrona włąsnego psa.

Co do kopania agresywnego amstaffa - a co, miała zostawić własnego psa na pożarcie? No błagam.



taaa mloda jak miala kontuzje miesnia i wybitnie nie bylo wskazane, zeby bawila sie z pieskami i to szczegolnie ciezszymi od siebie, miala bliskie spotkanie z mlodocianym dogiem-waga moze z 70 kg. mloda wazy 21.

i mimo ze glosno i dobitnie powiedzialam wlascicielce doga, ze moj pies nie moze bawic sie z jej psem, bo ma chora lape, mimo ze moj pies zostal na widok doga natychmiast odwolany i zapiety...babka trzymala doga za obroze (lancuszek), pies pocharczal troche...po czym stwierdzila, ze on nic nie zrobi i sie pobawia i...puscila go, bo juz nie mogla go utrzymac.

zareagowalam chlodno lecz grzecznie. mloda posadzilam, a doga zlapalam zanim dobral sie do niej z lapami. ale szczerze mowiac...czekalam w gotowosci z kopem. niezbyt mi sie usmiechalo faszerowanie mlodej kolejna porcja tabletek, bo "on chce sie pobawic".

ostatecznie gosciowa zabrala swoje bydlatko.

ale...zaczela isc za nami i znowu go puscila.
byl jednak na tyle natarczywy, ze moj gremlin poradzil soibie jakos sam i po prostu go wygonila.

Posted

motyleqq napisał(a):
bo to trzeba powiedzieć, że pies choruje na coś, czym ten drugi może się zarazić, wtedy dopiero właściciel w pośpiechu zabierze pupila ;)

Tylko to jest takie smutne, że trzeba kłamać, kręcić, przygotowywać kopy, nosić w kieszeni gaz pieprzowy. Widać po tych wszystkich historiach, że psiarze zasłużenie mają taką opinię, jaką mają - czyli kiepską.

Posted

[quote name='arielka186']A że to niby do mnie??? :D :D Wiesz co, jeżeli tak- to najpierw przeczytaj kto został zaatakowany, jakiej rasy był pies, w jakim wieku, i na końcu czy 3 m-czne szczenię może być agresywne w sposób, by zagrażać dorosłemu pudlowi...:D
Chociaż czy to było do mnie to już chyba tylko autorka wie co miała na myśli...-mnie się skojarzyło bo pod moim postem...

Boże jak ja się cieszę że tylko raz spotkałam się z sytuacją jak ktoś próbował kopnąć mojego szczeniaka- czy jakiegokolwiek psa. I co, później, na Dogomanii wspomagacie pobite, skopane psy? To jakaś paranoja jest :D

Dziewczyno, wyluzuj, to było w odpowiedzi na post Gdarin

No nie wiem czy kopanie rozjuszonych amstaffów bez zastanowienia to taki świetny pomysł... No chyba, że ktoś ma naturę kamikadze.


Może i mam naturę kamikadze, ale jak doberman zaatakował szetlanda przyjaciółki, to nie miałam nawet przez chwilę wątpliwości, czy zareagować, czy pozwolić na atak na psa.

Co nie zmienia faktu, że gdyby 3miesięczny staffik - czy jakakolwiek inna rasa... - podleciał mi (nawet zabawowo) do mojego pundla na etapie, kiedy tamten panicznie bał się wszelkich psów, to zostałby odgoniony - i to nie tupaniem czy krzykiem, bo nie o to chodzi, żeby Tonica nauczyć, że psy są be, tylko właśnie nogą, żeby utrzymać dystans.

Dzięki temu, że biorę na siebie agresywne przypadki, jak również te nadmiernie zabawowe, mój pies się szybko resocjalizuje. To ja jestem od tego, żeby zdecydować, czy jakiś pies nie jest jeszcze zbyt dużym wyzwaniem dla mojego. Dzięki temu, cierpliwości i masie pracy możliwym stało się, że Tonic zaprasza psy do zabawy, zamiast je panicznie oszczekiwać, a zamiast trzęsawki na widok yorka, był w stanie zakumplować się z CTR.

Posted

Szura napisał(a):

Co nie zmienia faktu, że gdyby 3miesięczny staffik - czy jakakolwiek inna rasa... - podleciał mi (nawet zabawowo) do mojego pundla na etapie, kiedy tamten panicznie bał się wszelkich psów, to zostałby odgoniony - i to nie tupaniem czy krzykiem, bo nie o to chodzi, żeby Tonica nauczyć, że psy są be, tylko właśnie nogą, żeby utrzymać dystans.


arielka, tak się teraz zastanawiam...
Moja suka nie lubi szczeniaków. Większość traktuje nieprzyjaźnie; co prawda nie gryzie, ale jeśli wchodzą w bezpośredni kontakt, skaczą, liżą ją, to bardzo ostro atakuje bez użycia zębów, odpędza. Dla malucha to może być trauma.
Co mam robić w chwili, kiedy podbiega do nas hipotetyczny szczeniak taki jak Twój? Do tej pory pewnie odsunęłabym go nogą (absolutnie nie boleśnie), ale po tym co pisałaś i zrobiłaś tamtej kobiecie stwierdziłam, że chyba będę pozostawiać sprawy własnemu losowi. Co prawda szczeniak pewnie wolałby być odsunięty nogą niż przyciśnięty z rykiem do gleby przez dużego psa, no ale ja też nie mam ochoty być napadnięta za rzekome kopanie psów, a suki 25 kg sobie na głowę nie wsadzę :p
Dałaś mi do myślenia; teraz będę bardziej dbać o bezpieczeństwo własne niż cudzych niedopilnowanych szczeniąt.

Posted

Martens napisał(a):
arielka, tak się teraz zastanawiam...
Moja suka nie lubi szczeniaków. Większość traktuje nieprzyjaźnie; co prawda nie gryzie, ale jeśli wchodzą w bezpośredni kontakt, skaczą, liżą ją, to bardzo ostro atakuje bez użycia zębów, odpędza. Dla malucha to może być trauma.

...

Co prawda szczeniak pewnie wolałby być odsunięty nogą niż przyciśnięty z rykiem do gleby przez dużego psa, no ale ja też nie mam ochoty być napadnięta za rzekome kopanie psów, a suki 25 kg sobie na głowę nie wsadzę :p
Dałaś mi do myślenia; teraz będę bardziej dbać o bezpieczeństwo własne niż cudzych niedopilnowanych szczeniąt.


Mnie się wydaje, jeśli suka faktycznie nie jest agresywna, to w takim wypadku lepiej pozostawić sytuację w łapach psów. Będzie to element socjalizacji szczeniaka, który prędzej zrozumie, żeby nie podchodzić językiem członka swojej rasy niż gestem człowieka. Dorosły pies, to co innego, ale szczeniak może się w takiej sytuacji nauczyć czegoś cennego.

Posted

No nie wiem, dla mnie to nie byłby pożądany element socjalu - 3 miesięczny szczeniak w pełnej uległości podchodzący do psa i liżący mu pysk, w nagrodę potarzany po ziemi prawdopodobnie do posikania się pod siebie... Ale jak kto woli ;)

Posted

ja tam nie wiem, jak kto postrzega socjalizacje, ale dla mnie jesli chodzi o kontakt z doroslymi psami, to przede wszyskim pozwalanie szczeniakowi na kontakt ze zrownowaznymi psami, ktore nic do szczeniat nie maja i to pod kontrola wlasciciela.

moj pies pochodzi z hodowli, w ktorej jest kilka doroslych psow, ktore do szczeniat nic nie maja. mloda na poczatku myslala, ze na kazdego pieska mozna dowolnie skakac, bo nikt jej nic nie zrobi. to my musielismy jej pokazac, ze niekoniecznie. to MY wychowujemy naszego psa, nie INNE psy.

dla szczeniaka to nie jest przyjemne a przede wszystkim nie jest tez zdrowe, kiedy jest glebiony przez obcego, duzo ciezszego od siebie psa za to, zepodbiegl.

a wiadomo, ze wiele doroslych psow nie przepada za szczenietami.
i nawet jesli nic nie zrobia, to spotkanie dla gnojka nie bedzie mile.

zanim pozwolimy szczeniakowi na kontakt z doroslym psem, trzeba zapytac. i juz: zwykla kultura.
a jesli juz podbiegnie, to jest to siara, ze pies nam uciekl, a nie powod do radosci, ze pieseczek zwiedza swiat i wtedy trzeba przeprosic.

Posted

Ja już kiedyś pisałam, że byliśmy w odwiedzinach u rodziny i Frodo musiał dwa dni przebywać ze starszym psem, który nie dość, że nie chciał się z nim bawić, to go do siebie nawet nie dopuszczał. Obwarczał go ze dwa razy przy próbie podejścia i od tej pory szczeniak trzymał się z daleka. Ja nie mówię tu o znęcaniu się nad szczeniakiem, powalaniem go na ziemię aż do posikania, na to też bym nie pozwoliła. Gdy psy "rozmawiały" cały czas byłam w pobliżu gotowa do interwencji, na szczęście nie była potrzebna. Wydaje mi się, że gdyby szczeniak był przez nas chroniony przed każdymi negatywnymi bodźcami pochodzącymi od innych psów to pewnych sygnałów mógłby później jako dorosły pies nie rozpoznawać aż do momentu kiedy dostałby kiedyś porządnie w skórę.

Posted

[quote name='a_niusia']
zanim pozwolimy szczeniakowi na kontakt z doroslym psem, trzeba zapytac. i juz: zwykla kultura.
[/QUOTE]

Ja bym wtedy uprzejmie odpowiadała czym to może się skończyć, ale zazwyczaj nikt mnie nie pyta o zdanie - przybiega słodki szczeniak, pada na ziemię liżąc mojej pysk, ona po psiemu do niego "wy****aj", a wtedy budzą się właściciele szczeniaka i wyskakują z mordą, że mój pies jest agresywny :roll:
Stąd zazwyczaj starałam się szczeniaków unikać odpychając je czy po prostu łapiąc za obrożę, ale arielka oświeciła mnie niechcący, że za swoją uprzejmość może mi się oberwać :evil_lol: więc chyba wolę już te pretensje :p

I ok, normalne, że szczeniak może dostać w czapę, jak skacze starszemu psu na łeb, ale moja suka jest niechętna szczeniakom nieco ponad program i sądzę, że nie przysłużyłaby się socjalizacji niczyjego malucha.

Posted

[quote name='Martens']Ja bym wtedy uprzejmie odpowiadała czym to może się skończyć, ale zazwyczaj nikt mnie nie pyta o zdanie - przybiega słodki szczeniak, pada na ziemię liżąc mojej pysk, ona po psiemu do niego "wy****aj", a wtedy budzą się właściciele szczeniaka i wyskakują z mordą, że mój pies jest agresywny :roll:
Stąd zazwyczaj starałam się szczeniaków unikać odpychając je czy po prostu łapiąc za obrożę, ale arielka oświeciła mnie niechcący, że za swoją uprzejmość może mi się oberwać :evil_lol: więc chyba wolę już te pretensje :p

I ok, normalne, że szczeniak może dostać w czapę, jak skacze starszemu psu na łeb, ale moja suka jest niechętna szczeniakom nieco ponad program i sądzę, że nie przysłużyłaby się socjalizacji niczyjego malucha.[/QUOTE]

to jest oczywiste, ze szczeniak CHCE podbiegac.
moj pies nie jest juz szczeniakiem, a nadal ma dzika ochote witac sie ze wszystkim, co nie przypomina owczarka niemieckiego.
ja jej czasem pozwalam, ale zawsze pytam, czy moze sie przywitac i mloda biegnie dopiero jak powiem "lec, mozesz sie przywitac". to jest dla mnie elementarna spacerowa kultura.

a juz szczegolnie jak drugi pies jest na smyczy.
wtedy to natychmiast swojego odwoluje-nie ma opcji podbiegania.
nawet jak widze psa na smyczy z daleka, a mloda zajeta bazantami, to i tak ja odwoluje mimo ze istnieja praktycznie zerowe szanse, ze podbiegnie.
nie wiem, dlaczego pies jest na smyczy-proste.

ale chcialabym, zeby to dzialalo w dwie strony: nie zycze sobie, zeby ony podbiegaly do niej z warkotem, co jest niezwykle czeste-mloda nie przepada za owczarkami. wiele zlego juz ja od nich spotkalo i bynajmniej nie nazwalabym tego socjalizacja.

Posted

[quote name='a_niusia']to jest oczywiste, ze szczeniak CHCE podbiegac.
moj pies nie jest juz szczeniakiem, a nadal ma dzika ochote witac sie ze wszystkim, co nie przypomina owczarka niemieckiego.
ja jej czasem pozwalam, ale zawsze pytam, czy moze sie przywitac i mloda biegnie dopiero jak powiem "lec, mozesz sie przywitac". to jest dla mnie elementarna spacerowa kultura.

a juz szczegolnie jak drugi pies jest na smyczy.
wtedy to natychmiast swojego odwoluje-nie ma opcji podbiegania.
nawet jak widze psa na smyczy z daleka, a mloda zajeta bazantami, to i tak ja odwoluje mimo ze istnieja praktycznie zerowe szanse, ze podbiegnie.
nie wiem, dlaczego pies jest na smyczy-proste.

ale chcialabym, zeby to dzialalo w dwie strony: nie zycze sobie, zeby ony podbiegaly do niej z warkotem, co jest niezwykle czeste-mloda nie przepada za owczarkami. wiele zlego juz ja od nich spotkalo i bynajmniej nie nazwalabym tego socjalizacja.[/QUOTE]
Ja chcę ludzi z takim podejściem spotykać na spacerach!

Posted

arielko negro nigdy do psow nie byl agresywny:) Cos nie doczytalas...ale ok...
Nw co chcesz nam udowodnic,ze kazdy pies moze bezkarnie podbiegac,gryzc mojego,zaczepiac nas i robic co mu sie podoba?A ja mam patrzec i jeszcze nie reagowac???;/

Posted

Dziś szłam z koleżanką i psiakami (dwa spanielowate :D) na psi wybieg.
Była tam babka z owczarkopodobnym i zaczęła gadać żebyśmy teraz nie wchodziły bo jej pies musi się wyhasać a ,,takie małe to się mogą w domu wybiegać, a ona go w domu puszcza ale się nie wybiega" :roll:
To ja jej a to że one w domu się nie wybiegają bo to spaniele i też mają dużo energii...
To babka powiedziała że ona wyjdzie to wtedy wejdziemy... Minęły ok.2 minuty i babka poszła :P

Posted

Ja się znowu czepie pekińczyków do których mam uprzedzenia bo mnie kiedyś jeden ugryzł.
W bliskim sąsiedztwie mieszka stara suka pekińczyka. Widać że to już psia emerytka ale na widok moich suk młodnieje o dobre kilka lat i biegnie z dzikim warkotem i szczekiem. Z suką bardzo często wychodzi nastolatka która siedzi i plotkuję z koleżankami pod moją klatką a suka chodzi luzem. Jak akurat wychodziłam z moimi psami to na moje grzeczne prośby zabrania suki nie było reakcji tylko śmiech że ona tylko obszczeka. Teraz jestem wredniejsza bo luzuje smycz jednej z moich psin i wołam do właścicielki żeby zabierała swoją bo zaraz pióra z niej polecą. Reakcja jest szybka, dziewczę bierze swoją sucz na ręce i czeka aż przejdziemy. Wiem że z mojej strony to też chamstwo no ale prośby nie podziałały a wyjście z klatki mam tylko jedno, psów na rękach wynosić nie będę a teleportować się nie umiem;)

Posted

[quote name='Litterka']Amstaffy są psami obronnymi, walecznymi. Dobrze prowadzone są wspaniałymi przyjaciółmi.[/QUOTE]Małe sprostowanie: bojowymi, nie obronnymi ;)
Zupełnie inne skłonności, psy bojowe mają tendencję do agresji wobec innych psów, a obronne (jak ONki czy belgi) wobec obcych - niezależnie od gatunku.

Posted

[quote name='Martens']arielka, tak się teraz zastanawiam...
Moja suka nie lubi szczeniaków. Większość traktuje nieprzyjaźnie; co prawda nie gryzie, ale jeśli wchodzą w bezpośredni kontakt, skaczą, liżą ją, to bardzo ostro atakuje bez użycia zębów, odpędza. Dla malucha to może być trauma.
Co mam robić w chwili, kiedy podbiega do nas hipotetyczny szczeniak taki jak Twój? Do tej pory pewnie odsunęłabym go nogą (absolutnie nie boleśnie), ale po tym co pisałaś i zrobiłaś tamtej kobiecie stwierdziłam, że chyba będę pozostawiać sprawy własnemu losowi. Co prawda szczeniak pewnie wolałby być odsunięty nogą niż przyciśnięty z rykiem do gleby przez dużego psa, no ale ja też nie mam ochoty być napadnięta za rzekome kopanie psów, a suki 25 kg sobie na głowę nie wsadzę :p
Dałaś mi do myślenia; teraz będę bardziej dbać o bezpieczeństwo własne niż cudzych niedopilnowanych szczeniąt.[/QUOTE]
Brzmi to tak, jak gdybym to "kobietę" przeciĄgnęła po ziemi, skopała, i co tam jeszcze. Nie- ona po prostu została odepchnięta- fakt że mocno ale ważyła swoje więc musiałam siły użyć... A że się potknęła- no cóż...
Jeszcze raz napiszę- ona nie zasłaniał nogą, odsuwała, czy odpychała Ariel- po prostu cenralnie próbowała jej zapodać kopa w nos:shake:... To chyba przekracza ochronę pudelka- który swoją drogą był zadowolony z towarzystwa... Moj reakcja była taka, jak podejrzewam większości z was, gdyby chciano SKOPAĆ- nie odsunąc, nie odgonić nogą- Waszego psa, szczeniaka w dodatku. Jest duża różnica pomiędzy odsunięciem nogą psa-bez używania podeszw-a tym drugim.
Czytałam że masz staffika- więc wiesz, że nie powinno się tych psów uczyć agresji- a nie wiem jak Ariel by reagowała po kopniaku- mogła by mieć np agresję lękową...
Fakt że po tamtym incydencie Ariel już nie wyszła na osiedle bez smyczy. A co do pierwszego zdania w Twoim poście- masz rację, szczenię zapamiętuje takie przypadki- moja właśnie po takim brutalnym przeturlaniu przez alaskankę bodajże nienawidzi tych psów do dzisiaj. I tym razem to moja była na smyczy- alaskanka nie.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...