Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Puszczać psy ze smyczy? Czemu nie...Moje psy od dłuższego czasu chodzą luzem. Dlaczego tak się dzieje? Dlatego, że nauczyłam je chodzić przy nodze, nie podbiegać do innych psów i ludzi, utrzymywać ze mną kontakt wzrokowy, siadać na komendę w każdych warunkach. Mają komendę "stój" i wróć" a co najważniejsze komenda jest wykonywana zawsze i nie ma przebacz. Ja nie liczę na to, że zdążę złapać psa on ma być tuż obok choćby się waliło i paliło. Jeśli pies jest luzem nie może gonić dzieci, kotów, rowerzystów. Jeżeli odbiega ta większą odległość to tylko za aportem i ma z nim wrócić a jeśli podbiegnie pies obcy pies czy dziecko aby podebrać piłkę ma ją zostawić i wrócić do mnie-niedozwolone jest zaciekłe bronienie piłki czy talerzyka. Psa można puszczać ze smyczy, ja nie mam nic przeciwko tylko niech ten pies ma wytrenowane komendy a nie leci jak głupi do wszystkiego co się rusza.
Czy mam jakieś błędy na sumieniu? Pewno sporo by się znalazło:roll: Jako istota myśląca wyciągnęłam wnioski i sporo rzeczy naprawiłam. Ucząc psa warto dostrzec niedoróbkę, wrócić o krok i naprawić to co się partoli. Dzięki temu mam fantastyczne psy i jestem szczęśliwa.
Nie zamierzam jednak odpowiadać za cudze psy-za ich agresję czy natrętne zachowania. Nie będę uciekać przed namolnymi szczeniakami choć wiem co je czeka po kilku głupich skokach na pysk większej suki (suka ma też komendę "puść" więc w razie czego wypluje). Stosuję blokady nogą co można uznać za kopnięcie choć nim nie jest, zazwyczaj właściciele rozochoconych psów podnoszą skowyta nie same psy, które nagle tracą rezon. Na agresory mam gaz i nie będę sobie psuła nogi czy ręki na zbędne machanie. Taki lajf:diabloti:

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

badmasi napisał(a):
Puszczać psy ze smyczy? Czemu nie...Moje psy od dłuższego czasu chodzą luzem. Dlaczego tak się dzieje? Dlatego, że nauczyłam je chodzić przy nodze, nie podbiegać do innych psów i ludzi, utrzymywać ze mną kontakt wzrokowy, siadać na komendę w każdych warunkach. Mają komendę "stój" i wróć" a co najważniejsze komenda jest wykonywana zawsze i nie ma przebacz. Ja nie liczę na to, że zdążę złapać psa on ma być tuż obok choćby się waliło i paliło. Jeśli pies jest luzem nie może gonić dzieci, kotów, rowerzystów. Jeżeli odbiega ta większą odległość to tylko za aportem i ma z nim wrócić a jeśli podbiegnie pies obcy pies czy dziecko aby podebrać piłkę ma ją zostawić i wrócić do mnie-niedozwolone jest zaciekłe bronienie piłki czy talerzyka. Psa można puszczać ze smyczy, ja nie mam nic przeciwko tylko niech ten pies ma wytrenowane komendy a nie leci jak głupi do wszystkiego co się rusza.
Czy mam jakieś błędy na sumieniu? Pewno sporo by się znalazło:roll: Jako istota myśląca wyciągnęłam wnioski i sporo rzeczy naprawiłam. Ucząc psa warto dostrzec niedoróbkę, wrócić o krok i naprawić to co się partoli. Dzięki temu mam fantastyczne psy i jestem szczęśliwa.
Nie zamierzam jednak odpowiadać za cudze psy-za ich agresję czy natrętne zachowania. Nie będę uciekać przed namolnymi szczeniakami choć wiem co je czeka po kilku głupich skokach na pysk większej suki (suka ma też komendę "puść" więc w razie czego wypluje). Stosuję blokady nogą co można uznać za kopnięcie choć nim nie jest, zazwyczaj właściciele rozochoconych psów podnoszą skowyta nie same psy, które nagle tracą rezon. Na agresory mam gaz i nie będę sobie psuła nogi czy ręki na zbędne machanie. Taki lajf:diabloti:


Uważaj, bo pies to pies i na 100% wierzyć mu nie można. Moja koleżanka tak wyszkoliła swojego, że niby nie zwracał uwagi na inne psy, szedł przy nodze itp. Aż razu pewnego do parku przyszedł nowy pies i jej ułożony psiak, przedmiot zazdrości sąsiadów, dostał małpiego rozumu. To byla suka. Podleciał do niej, chciał się witać. Suka miała koniec cieczki i humory. Złapała małego za fraki po czym wypluła. Pies był wielkości pinczerka a suka rottweilera. I pieska trzeba było uśpić. Suka była na smyczy.

Jeśli Twoja suka, na luzie, zrobi to innemu psu na np. flexi to w świetle prawa niestety odpowiadać będziesz Ty. W drugą stronę może wywiązać się walka. Psy tak mają, że raz na jakiś czas pojawia się osobnik, którego nie trawią. Zupełnie jak ludzie. ;)

Posted

filodendron napisał(a):
Wiecie, to jest takie rzucanie grochem o ścianę. Ja mam jednego pana z notorycznym podbiegaczem i to nieprzyjemnym. Straszyłam gazem pieprzowym, straszyłam policją - i nic. Nie dociera. Jego chyba smycz gryzie w rękę.


U mnie na osiedlu był taki "przyjemny pan" ze swoim psem ( baryłką na krótkich łapkach), który widząc suczkę w cieczce puszczał swojego pupila ze smyczy twierdząc, że "to takie naturalne". Na nic się zdały ucieczki przed nimi, zwracanie uwagi.Niestety moim sukom w tym czasie tylko chłopy w głowie ( w dobrym i złym znaczeniu ) Sposób był jeden i bardzo skuteczny. Kiedy baryłka poszedł "za mną" poczekałam aż właściciel będzie nas widział i wtedy zamachnęłam się w kierunku jego psa. Noga zatrzymała się tuż przed nosem pupila ( jego pańcio nie wiedział, że było dokładnie wymierzone, aby psu krzywdy nie zrobić, a wyglądało na celowy atak :) ) Po tym na mój widok pieska łapał na smycz, a wszystkim psiarzom na osiedlu skarżył się, min że "panoszę się ze swoimi psami";))

Posted

Ja ostatnimi czasy ciągle mam jakieś przeboje z ludźmi ;). Wczoraj to tak jakby los się przeciwko mnie sprzysiągł. Jestem na wieczornym spacerze z Tamlinem i Baldurem. Tami lata na 10-metrowej lince, a Baldur lata wolno z krótką linką, żebym w razie czego miała za co złapać. Widzę że idzie facet z pittbullem, znam ich z widzenia i raz nawet rozmawiała z facetem. Pies jest młodym około rocznym samcem, którego właściciel oddał bratu na ''przechowanie'' na czas wyjazdu i psisko zostało już na stałe. Pittbull jest grzeczny ale gdy jakiś pies do niego podbiega lubi bardzo dominować, nie lubi natomiast ''gwałtownych'' w uczuciach psów. Baldur ( wilczak ) ma 6 miesięcy ale jest już ciut większy od Tamlina ( husky ), który ma 2,5 roku. Jak to szczeniak, zachowuje się po ''szczeniacku'', lubi podszczypnąć po zadku itp. Widzę że Baldur się rozpędza więc chwyciłam za linkę i...zatrzask w obroży puścił :/. Odwołałam więc mojego szczyla, który zaraz do mnie wrócił. Mocuję mu obrożę na szyi, kiedy nagle patrzę a Tamlin biegnie w stronę pittbulla i biegnie, i dalej biegnie, a ja nie wiem o co chodzi. Linka ma co prawda 10 metrów ale już się powinna skończyć. Co się okazało ? Tamlin miał teraz okres grymaszenia przy jedzeniu + obfite linienie i...wyszedł z obroży :/. Miałam ochotę śmiać się i płakać jednocześnie. Tamlin dobiegł do pittbulla, obaj panowie chwilę się ścieli, po czym uznali że chyba nie warto i tyle. Podbiegłam, założyłam Tamiemu obrożę i zaczęłam przepraszać faceta, tłumaczyć co się stało. Facet okazał się być bardzo wyrozumiały i spokojny, stwierdził z lekkim rozbawieniem, że jemu też takie sytuacje się zdarzały. Uff...Dzisiaj kupiłam Baldiemu porządną skórzaną obrożę, a Tamlinowi w jego obroży dorobiłam dziurkę ;)

Posted

strix napisał(a):
Uważaj, bo pies to pies i na 100% wierzyć mu nie można. Moja koleżanka tak wyszkoliła swojego, że niby nie zwracał uwagi na inne psy, szedł przy nodze itp. Aż razu pewnego do parku przyszedł nowy pies i jej ułożony psiak, przedmiot zazdrości sąsiadów, dostał małpiego rozumu. To byla suka. Podleciał do niej, chciał się witać. Suka miała koniec cieczki i humory. Złapała małego za fraki po czym wypluła. Pies był wielkości pinczerka a suka rottweilera. I pieska trzeba było uśpić. Suka była na smyczy.

Jeśli Twoja suka, na luzie, zrobi to innemu psu na np. flexi to w świetle prawa niestety odpowiadać będziesz Ty. W drugą stronę może wywiązać się walka. Psy tak mają, że raz na jakiś czas pojawia się osobnik, którego nie trawią. Zupełnie jak ludzie. ;)

Tak to straszna historia. Tylko jak się ma to do mojego psa bo nie wiem. Ani nie jest wielkości rotteweilera, nie zagryza psów ani innych stworzeń (a wybór ma spory bo w domu mam niezły inwentarz łącznie z małym psem, kotem, myszami hodowlanymi,świnkami morskimi, kaczkami, przygarniętym miotem kociąt itd) a także nie chodzi luzem w trakcie mijanek z innymi psami na smyczy.
Walka także się nie rozegra bo mój pies nie walczy tylko w razie niebezpieczeństwa się poddaje (raczej obawiałabym się, że to ona może być zagryziona). Nie zwraca uwagi na małe psy-nawet agresywne.
To, że dyscyplinuje podrostki skaczące jej na pysk czy plecy czy potencjalnych gwałcicieli uważam za całkowicie naturalne bo pies też ma swoją cierpliwość a jeśli moje słowne prośby nie działają (kierowane do właścicieli) to cóż pozostaje...
Jeśli pies twojej koleżanki zagryzł to moim zdaniem nie był wyszkolony a tylko tak się jego właścicielce wydawało. Tak zachowują się raczej agresywne psy gdzie szkolenie było źle przeprowadzone, jest niepełne lub nie jest kontynuowane (psa szkolimy przez całe życie a nie tylko na kursie). Właściciel psa o agresywnych zachowaniach musi niestety pracować dwa razy bardziej oraz mieć "zestaw pomocniczy" na wypadek ataku co świadczy o tym że właścicielce też brakowało wyszkolenia.
Historia, którą opisujesz jest dowodem na to, że nie należy puszczać swoich psów do "witania" bo może się to skończyć różnie i raczej powinna być ostrzeżeniem dla właścicieli "witaczy" a nie tych, którzy mają szkolone psy, grzecznie wędrujące przy nodze bo możemy popaść w paranoję i wszystkie psy zakuć w kagańce.

Posted

[quote name='badmasi']Tak to straszna historia. Tylko jak się ma to do mojego psa bo nie wiem. Ani nie jest wielkości rotteweilera, nie zagryza psów ani innych stworzeń (a wybór ma spory bo w domu mam niezły inwentarz łącznie z małym psem, kotem, myszami hodowlanymi,świnkami morskimi, kaczkami, przygarniętym miotem kociąt itd) a także nie chodzi luzem w trakcie mijanek z innymi psami na smyczy.
Walka także się nie rozegra bo mój pies nie walczy tylko w razie niebezpieczeństwa się poddaje (raczej obawiałabym się, że to ona może być zagryziona). Nie zwraca uwagi na małe psy-nawet agresywne.
To, że dyscyplinuje podrostki skaczące jej na pysk czy plecy czy potencjalnych gwałcicieli uważam za całkowicie naturalne bo pies też ma swoją cierpliwość a jeśli moje słowne prośby nie działają (kierowane do właścicieli) to cóż pozostaje...
Jeśli pies twojej koleżanki zagryzł to moim zdaniem nie był wyszkolony a tylko tak się jego właścicielce wydawało. Tak zachowują się raczej agresywne psy gdzie szkolenie było źle przeprowadzone, jest niepełne lub nie jest kontynuowane (psa szkolimy przez całe życie a nie tylko na kursie). Właściciel psa o agresywnych zachowaniach musi niestety pracować dwa razy bardziej oraz mieć "zestaw pomocniczy" na wypadek ataku co świadczy o tym że właścicielce też brakowało wyszkolenia.
Historia, którą opisujesz jest dowodem na to, że nie należy puszczać swoich psów do "witania" bo może się to skończyć różnie i raczej powinna być ostrzeżeniem dla właścicieli "witaczy" a nie tych, którzy mają szkolone psy, grzecznie wędrujące przy nodze bo możemy popaść w paranoję i wszystkie psy zakuć w kagańce.

Chyba źle zrozumiałaś, badmasi ;) Pies koleżanki strix to był mały samiec, mimo dobrego szkolenia podleciał do suki na smyczy, która tak go sponiewierała, że psiaka trzeba było uśpić. Morał historii: nawet najlepiej wyszkolony pies może złamać komendę i może mu się coś stać.

Ale popieram badmasi, nie popadajmy w paranoję. Jeśli ktoś ufa swojemu psu, szkoli go i pracuje z nim, to nie ma powodu, żeby obwieszał go kagańcami, kolcami, dławikami i prowadził wyłącznie na smyczy itp. bo "to tylko pies, może mu coś odbić" (celowa hiperbola ;)). "Odbić" też może jadącemu kierowcy, który nagle wjedzie na chodnik i kogoś potrąci, dziecku, które nagle kopnie psa, przechodniowi, który ni z tego ni z owego zacznie wrzeszczeć (ja tak miałam dzisiaj - kobita rozmawia przez telefon, moje psy idą na lajcie koło mnie, nagle ona ze spokojnego monologu wygłaszanego do słuchawki, ryczy "WEŹ PANI TE PSY!" i idzie dalej, rozmawiając tym samym, spokojnym tonem - wmurowało mnie, psy chyba nawet nie zajarzyły, że o nie chodzi ;) ). Żyjemy w nieprzewidywalnym świecie, pełnym hałasu i niebezpieczeństw, bo taka jest jego natura i nie ma sensu z tym walczyć. Wiem, że brzmi to filozoficznie, ale po prostu nie lubię tej mani kontrolowania wszystkiego do granic możliwości i braku zaufania do każdego. Ja mojej najstarszej suce ufam - nie podbiegnie do psa, nie zaatakuje człowieka, jest odwoływalna na te 99,9% (bo przecież, jak to psu, może jej "odbić), chodzi więc luzem tam, gdzie tylko może. I nie ma problemu. Najmłodsza suka to durny szczyl i może jej coś strzelić do głowy. Obecnie walczę z piskami w stronę każdego "kosianego pieseczka", więc puszczam ją na taśmie i ciągle ćwiczymy. Jej, można powiedzieć, że nie ufam, więc ją pilnuję. Działa zasada zdrowego rozsądku i złotego środka :)

Posted

zmierzchnica napisał(a):
Chyba źle zrozumiałaś, badmasi ;)

Tak, wydaje mi się, że źle zrozumiałam. Pozostaje mi więc tylko "odszczekać" .
Jeszcze tylko dodam, że jeśli bym miała psa, który może zabić innego bądź zaatakować człowieka to mimo szkolenia nosiłby kaganiec. Ja kaganiec na stanie posiadam, choć rzadko używany to jednak jest i na dłuższe spacery między ludzi i psy zabieram.

Posted

Eh. A u mnie znowu spięcie na linii pies-dziecko. Idę z Mikrą na spacer "sikalny", więc tylko dookoła bloku. Niedzielne późne popołudnie, przed chwilą w sumie. Mikra grzecznie na smyczy. Przy moim bloku jest ogrodzone wysokim płotem boisko, między tym boiskiem a trawnikiem jest chodnik szerokości 4 płyt. Truptamy sobie więc, a tu przy boisku od naszej strony matka lub babcia z dwójką dzieci - chłopczyk ok. lat 3 i dziewczynka ok. lat 4. Chłopczyk wyciągnął rękę do Mikry, a ona się wystraszyła i rozdarła japę. Zabrałam ją szybko i przeprosiłam matkę i dziecko. W odpowiedzi usłyszałam:
- Nie widzisz, głupia, że tu się dzieci bawią? A jak by ugryzł ten kundel, to co?
- Wie pani co? - odpowiedziałam. - Ta sytuacja do nie do końca moja wina. Dziecko należy nauczyć, że nie wyciąga się ręki do każdego napotkanego psa. A co, gdyby to był amstaff też by mu pani pozwoliła? To, że pies jest mały, nie znaczy, że na pewno się ucieszy.
Babka dalej stała z głupią miną... Naprawdę, nie mam siły na użeranie się z ludźmi... Czy to tak ciężko ruszyć mózgiem i zauważyć, że coś się może wydarzyć?

Posted

A ja trochę nie rozumiem przepraszania w takiej sytuacji. Jeżeli nasz pies podbiegnie do kogoś i rozedrze japę - jasne. Ale jeśli ktoś go zaczepia?

Naprawdę nie zamierzam przepraszać za to, że w ogóle mam psa. Owszem, ma swoje za uszami, nie jest idealny, ale pilnuję, by nie zawadzał otoczeniu. Natomiast jeżeli ktoś pcha do niego ręce bez zaproszenia, to przykro mi, na własne ryzyko, i proszę nie mieć pretensji, jeżeli nie zareaguje jak pluszowa zabawka...

Posted

Oj, u mnie pies i dzieci to temat rzeka :roll: nawet ludzie dorośli wyciagają w jej kierunku ręce bez pytania. Rozumiem,że szczeniak i że słodki...ale mała czasem swoje humory miewa i rozedrze swój pyszczek na tego kogoś, a potem tylko oburzone spojrzenia w moją stronę. No i ostatnio próbuję małej nauczyć ignorowania innych ludzi, idę i ćwiczę z Nelly a tu mi co trzecia osoba zaczyna na nią cmokać i wyciagać ręce do głaskania. nie wspominając o pewnym osobniku z osiedla który jest w stanie rozedrzeć się z drugiej strony ulicy " Nelly! Nelly! " :roll:

Posted

- Nie widzisz, głupia, że tu się dzieci bawią? A jak by ugryzł ten kundel, to co?

Nie wiem ile masz lat, ale jakby babsko zasadziło taki tekst w moją stronę, bo by było baaardzo nieprzyjemnie :diabloti: Niektórym się wydaje, że jak idą z dziećmi, to cały świat ma wstrzymywać oddech :p

Posted

Amber napisał(a):
Nie wiem ile masz lat, ale jakby babsko zasadziło taki tekst w moją stronę, bo by było baaardzo nieprzyjemnie :diabloti: Niektórym się wydaje, że jak idą z dziećmi, to cały świat ma wstrzymywać oddech :p


A najbardziej dobijają mnie ludzie, którzy idąc z dziećmi widząć psa mówią " uważaj ! pies idzie ' i odciagają dzieci :roll:potem te dzieci wyrastają na dorosłych z psią fobią . nawet mi się to zdarza, rzadko bo rzadko, ale zdarza. Faktycznie, psa to mam bojowego :lol:

Posted

Amber napisał(a):
Nie wiem ile masz lat, ale jakby babsko zasadziło taki tekst w moją stronę, bo by było baaardzo nieprzyjemnie :diabloti: Niektórym się wydaje, że jak idą z dziećmi, to cały świat ma wstrzymywać oddech :p

Wiesz co? Jestem dorosła, już dawno ;), ale nie chce mi się z głupim babskiem użerać. Ale wkurza mnie to, że ja, idąc z psem, mam oczy dookoła głowy, kombinuję, przewiduję, a inni mają to w doopie. I dopiero, jak się coś dzieje, to jest tragedia, piski i oburzenie. Narodzie, myśl, do cholery!

A swoją drogą, ciekawe, czy do Jariego też by tak chętnie baba dzieciaka puściła... :diabloti:

Posted

behemotka napisał(a):
A ja trochę nie rozumiem przepraszania w takiej sytuacji. Jeżeli nasz pies podbiegnie do kogoś i rozedrze japę - jasne. Ale jeśli ktoś go zaczepia?

Naprawdę nie zamierzam przepraszać za to, że w ogóle mam psa. Owszem, ma swoje za uszami, nie jest idealny, ale pilnuję, by nie zawadzał otoczeniu. Natomiast jeżeli ktoś pcha do niego ręce bez zaproszenia, to przykro mi, na własne ryzyko, i proszę nie mieć pretensji, jeżeli nie zareaguje jak pluszowa zabawka...


no tak, nie było za co przepraszać, ale niektórzy po prostu się do tego poczuwają :) też bym pewnie przeprosiła, ale z drugiej strony, pewnie po tych przeprosinach kobieta się poczuła pewniej i wyleciała z tym swoim tekstem...

Posted

Nawyk przepraszania za darcie japy i rzucanie się na nogi przez Mikrę mam już odruchowy... Niestety, pies mocno lękliwy, poschroniskowa trauma mimo prawie 2 lat ćwiczeń i pracy minąć za bardzo nie chce, więc niestety, przepraszam dość często. Fakt, że nieraz nie Mikra jest winna, tylko człowiek. Ale to już inna bajeczka;)

Chociaż się pochwalę, że na początku sunia rzucała się na wszystkich, którzy nas mijali, teraz zdarza jej się sporadycznie :)

Posted

Litterka napisał(a):
Wiesz co? Jestem dorosła, już dawno ;), ale nie chce mi się z głupim babskiem użerać. Ale wkurza mnie to, że ja, idąc z psem, mam oczy dookoła głowy, kombinuję, przewiduję, a inni mają to w doopie. I dopiero, jak się coś dzieje, to jest tragedia, piski i oburzenie. Narodzie, myśl, do cholery!

A swoją drogą, ciekawe, czy do Jariego też by tak chętnie baba dzieciaka puściła... :diabloti:

Mnie wkurza taki prymitywny brak kultury, żeby do obcego człowieka zwracać się raz na ty, a dwa jeszcze wulgarnie. Masakra :shake:

Do Jariego jak dzieci się pchają to są zabierane z prędkością światła nierzadko z tekstem "nie podchodź bo cię ugryzie" albo "to nie jest łagodny piesek" ciekawe skąd to wiedzą? ;) Z drugiej strony mi to nie przeszkadza, Jari olewa ludzi, czy są to dzieci czy dorośli, więc jeszcze jakiś dzieciak by mi się rozryczał, że "piesek się nie cieszy" :evil_lol:

Posted

Ostatnio jak kupowałam bilet w kiosku a pies stał za moimi plecami to inteligentna matka przystawiła takiego utuczonego niemowlaka-uczącego się chodzić do mojego psa. Dzieciak z dzikim rykiem wrzepił się w sierść na głowie suki i nie chciał puścić tylko ciągnął i skowyczał. Ta kobieta nie stała w kolejce, to nie był przypadek ona zrobiła to specjalnie aby dać rozrywkę dziecku. Gnojek był silny i zacięty, ciągnął psa za uszy-trochę kudłów się posypało a pies ma długie włosy. Suka stała jak oniemiała i ani drgnęła. Order z sera dla tej pani za wyjątkowy poziom głupoty.

Posted

badmasi napisał(a):
Ostatnio jak kupowałam bilet w kiosku a pies stał za moimi plecami to inteligentna matka przystawiła takiego utuczonego niemowlaka-uczącego się chodzić do mojego psa. Dzieciak z dzikim rykiem wrzepił się w sierść na głowie suki i nie chciał puścić tylko ciągnął i skowyczał. Ta kobieta nie stała w kolejce, to nie był przypadek ona zrobiła to specjalnie aby dać rozrywkę dziecku. Gnojek był silny i zacięty, ciągnął psa za uszy-trochę kudłów się posypało a pies ma długie włosy. Suka stała jak oniemiała i ani drgnęła. Order z sera dla tej pani za wyjątkowy poziom głupoty.


Ja bym powiedział w takiej sytuacji: "proszę uważać, mój pies ma świerzb i wszy", to skuteczny sposób mojego ojca na niechcianych psiarzy. Po takiej wypowiedzi KAŻDY oddala się z prędkością światła i później ZAWSZE omija psa z daleka. Zero pyskówki, zero nerwów a skuteczne. Polecam.

Posted

Apropo mamusiek z dziećmi :razz:
Stoję wczoraj z psami przed cukiernią, TŻ wszedł do środka po lody. Psy zziajane po spacerze siedzą z otwartymi pyskami, dumnie prezentując swoje rekinie uzębienie :evil_lol: Obok cukierni jest taka "rodzinna" pizzeria (kupa rozdartych bachorów i olewający wszystko rodzice ;) ). Mała dziewczynka wyszła z ogródka pizzerii i dzielnie idzie w stronę moich psów, mówię więc "Kochanie, nie podchodź, bo pieski skaczą i Cię przewrócą", dziecko bardzo rezolutnie powiedziało "Aha" i się odwróciło, aby wrócić do rodziców (którzy nota bene nawet nie zauważyli zniknięcia pociechy). W tym momencie matka spojrzała w naszą stroną i się zaczeło :evil_lol::evil_lol::evil_lol: Najpierw uderzyła w histeryczny pisk (O boże o jezu aaaaa chodź tutaj, natychmiast, aaaa!!!!!!!!! ), później, przepychając się między stolikami przeskoczyła przez płot ogródka, podbiegła do dziecka i zaczeła je obmacywać pytając: - Nic Ci nie jest? Nic Ci psy nie zrobiły?!
Wzięła dziecko na ręce i przytuliła w mega dramatycznym geście, normalnie jakby je spod kosy kostusze wyrwała :diabloti:
Całość obserwował starszy Pan, który popukał się w głowę i powiedział:
- Na drzewo to dziecko jeszcze wsadź, głupia babo :shake: !

Posted

A propos agresywnych psów, podbiegających lub nie. Ostatnio ciągle zastanawiam się nad taką hipotetyczną sytuacją. Często spaceruję z psem wiejskimi uliczkami, oczywiście zza każdego ogrodzenia wściekle ujada pies. Co by się stało gdyby gdzieś niechcący uchyliła się bramka i zza ogrodzenia wybiegł taki rozwścieczony pies. Czy poza ogrodzeniem, na neutralnym terenie też będzie agresywny, czy zmieni swoje zachowanie? Pytam tak z ciekawości.


A bardziej na temat.

waldi481 napisał(a):
================================================
Podpisuje się pod tymi wypowiedziami.Mamy psa,który nie lubi innych psów i nie ma takiego obowiązku.Jest psem starym i chorym i powinien miec prawo spokojnie przynajmniej się załatwić.W momencie kiedy to robi leci do niego np.wyrosnięty Bulli.Właścicielka krzyczy,że on się chce przywitać.A ja nie chce by skakał,podbiegał,przypadał do ziemi itp.I Gucio nie chce.
To jest takie trudne do zrozumienia?


Tak się zastanawiam czy w takiej sytuacji psy same nie dadzą sobie do zrozumienia, czy chcą się przywitać czy nie, czy nawiążą kontakt czy nie. Przecież one też potrafią dać sobie wiele do zrozumienia i nie zawsze muszą ich właściciele wyręczać. Oczywiście wyjątkiem są tu psy agresywne.
Miałam taki przypadek ostatnio właśnie. Tak się złożyło, że na dwudniowym spotkaniu rodzinnym był mój jeszcze mały i skory do zabawy szczeniak i starszy już sznaucer. Frodo oczywiście z radością podbiegł do niego i zaczął się wygłupiać, packać go łapą itd. Tamten starszy i mniejszy od niego sobie tego nie życzył. Od razu go obwarczał. Nie izolowaliśmy psów, ufałam że starszy szczeniaka nie pogryzie i tak się stało. Reszta pobytu była zgodna. Frodo trzymał się na dystans z rezerwą, a tamten na niego już nie warczał. Ustaliła się hierarchia. Nie wiem czy tak by było gdybyśmy izolowali psy od siebie.

Posted

Kavala, wszystko zależy od psa. Zapłotowy burek może na neutralnym terenie okazać się totalnym tchórzem i uciec gdzie pieprz rośnie, ale może też zaatakować. Taka loteria :evil_lol:

Co do dogadywania się psów, to owszem, mogą ustalić między sobą zasady, ale inaczej to ustalanie będzie wyglądało w przypadku : dorosły samiec-dorosły samiec, samiec-suka, samiec-szczeniak, suka-suka, suka-szczeniak. W przypadku psa agresywnego, well, lepiej nie wiedzieć :cool3:

Posted

a co do szczekania zza płotu... Etna wczoraj poczuła jakiś instynkt terytorialny i obszczekała wołającą ją sąsiadkę :o potem jak ją z okna zobaczyła to jeszcze burczała, ale zawołałam ją, bo nikt nie chciał tego słuchać ;) swoją drogą, ta właśnie sąsiadka ma psa szczekającego bez przerwy i bez sensu ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...