strix Posted June 2, 2011 Posted June 2, 2011 [quote name='zaba14']Niestety nie każdy człowiek kupuje psa patrząc na jego wymagania... :/ potem niestety biegają małe pieski które gryzą, szczekają, ciągną za nogawki :/ moi znajomi w PL mają 2 kg yorka :D ale ma kontakt z psami , fakt nie z każdym bo wiadomo że boją się o takie chuchro , ale gdy inny pies jest pod kontrolą to dlaczego nie? psich kumpli też ma.. :) uczony sztuczek... ma zajęcie ogólnie mówiąc :) także czasem trzeba się po prostu zastanowić czy chcemy psa.. :) Ja nie wykastrowałabym 9 letniego psa... bałabym się poddać psa narkozie, tym bardziej że rottek to duża rasa 9 lat to fajny wiek... dla młodego psa taki zabieg to spory wyczyn, nie wyobrażam sobie ile starszy pies musi dochodzić do siebie po tym zabiegu.. tym bardziej że to WIDZIMISIE aby to zrobić... co innego sytuacja zmuszająca nas do zabiegu a co innego "bo nastała moda na kastrowanie wszystkiego co się rusza" ja swoją wysterylizowałam z własnej wygody... tak samo jak suka może dostać ropomacicza tak samo może zejść przy operacji... wszystko niesie ryzyko... Każdy psi behawiorysta powie ci, że popęd seksualny to dla psa meczarnia, kiedy nie może mu dać ujścia. RSPCA traktuje brak kastracji u psów nieużywanych jako rozpłodowce jako 'questionnable handling', właśnie z powodu szkód, jakie to wyrządza w psychice. Co do ropomacicza a zejścia przy operacji, to poczytaj może statystyki. Ropomacicze w 98% prowadzi do śmierci, operacja niekoniecznie.... Pomijam wahania nastroju podczas cieczek, starcia z innymi sukami itp. Widać nie wszystkich obchodzi psychiczny dobrobyt zwierzęcia... . To, że Ty kierowałaś się swoją wygodą anie dobrem suki, nie znaczy, że dla każdego to właśnie wygoda jest argumentem. Quote
omry Posted June 2, 2011 Posted June 2, 2011 kiniaaa napisał(a):A znam takie przypadki co ludzie zamiast iść z psem na spacer, to wolą wypuścić go na pół dnia na ogród i mają gdzieś. Nawet moi sąsiedzi tak robią ;/ To chyba jeszcze gorsze od chodzenia z psem na smyczy... Pseudo owczarek niemiecki mojej koleżanki nigdy nie wystawił nosa poza ogród 'bo ciągnie', za to drugi jej pies peudo pinczerek miniatura biega po całej wsi samopas. Nie przekonało jej nawet to, że kilka miesięcy temu wsiowe burki zagryzły jej kundelka, który też biegał samopas. Teraz ma tego pseudo pinczerka 'w zamian' i też go puszcza. Gdy próbuję coś wytłumaczyć, to patrzy na mnie jak na nawiedzoną, 'bo na wsi to jest inaczej'. Sama, kurde, na wsi mieszkałam ale jakoś nie miałam problemów z wyprowadzaniem psa na smyczy.. Quote
Vesper Posted June 2, 2011 Posted June 2, 2011 [quote name='zaba14'] dzieci zdecydowanie nie powinny chodzić z psami na spacer.. dla przykładu powiem, że pracuje z węgierką która kupiła "swojej" córce psa.. JRT dziewczyna ma 13 lat więc w sumie powinna być odpowiedzialna, pies do 9 miesiąca życia załatwiał się w domu, ale co się dziwić jak dzieciak psa nawet na ogródek nie wypuścił... zdarzało się że pies w ogóle nie wychodził na dwór więc załatwial swoje potrzeby w domu... w jednym tygodniu potrącił im samochód kota, w drugim psa.. oba zwierzaki za TM.. i co? kupują nowego zwierzaka... super życie dla psa... Wd nich to z tego co rozumiem, nie jest żywa, czująca istota, tylko po prostu gadżet, zabawka- jakoś nie wyobrażam sobie takich ludzi w sytuacji gdyby pies ciężko zachorował, czy chociażby się zestarzał... Przestanie być "przydatny"? Żaba14, próbowałaś rozmawiać z tą Węgierką? Chociaż obawiam się, że to walenie głową w mur...:wallbash: Ale 13-sto letnia dziewczyna to już nie jest dziecko- w takim sensie, że nie zdaje sobie sprawy z odpowiedzialności. Odpowiedzialny dzieciak w tym wieku (podkreślam odpowiedzialny) spokojnie dbałby o swojego yorka a psiak mógłby być jego najlepszym przyjacielem (ja np pierwszego własnego psa- jamniczkę Tinkę- dostałam od Mamy właśnie w wieku 13-stu lat. Opiekowałam się nią sama- bo taka była umowa- wiem więc, że jest to wiek, kiedy można już być odpowiedzialnym za inne życie). W wypadku Twojej znajomej i jej córki najwyrażniej po prostu dziecko nie zostało nauczone miłości i szacunku do zwierząt.:evil: Quote
Martens Posted June 2, 2011 Posted June 2, 2011 strix napisał(a):Każdy psi behawiorysta powie ci, że popęd seksualny to dla psa meczarnia, kiedy nie może mu dać ujścia. RSPCA traktuje brak kastracji u psów nieużywanych jako rozpłodowce jako 'questionnable handling', właśnie z powodu szkód, jakie to wyrządza w psychice. Co do ropomacicza a zejścia przy operacji, to poczytaj może statystyki. Ropomacicze w 98% prowadzi do śmierci, operacja niekoniecznie.... Psy samce są bardzo różne, jedne dostają szajby kiedy jakakolwiek suka w promieniu kilku km ma cieczkę, inne ledwo zauważają cieczkę u suki sąsiadów. Moim zdaniem bardziej męczy się kryjący reproduktor o rozbujanym popędzie, podczas gdy kryć może zwykle jakieś kilka razy do roku, niż niekastrowany samiec, który nigdy nie krył i cieczki za specjalnie go nie interesują. Mój poprzedni pies cieczkę u suki w tej samej klatce zauważał tylko w taki sposób, że po drodze na/ze spaceru obwąchiwał wycieraczkę pod drzwiami jej właścicieli. Nic poza tym, żadnego siedzenia pod drzwiami, płaczu, ucieczek, niejedzenia. A nie był staruszkiem. Obecny też nie interesuje się specjalnie sukami; jak już to bardziej nogami gości :cool1: A według jakiej to statystyki 98% przypadków ropomacicza kończy się śmiercią. Chyba tylko te nieleczone mają taką śmiertelność? :razz: Według danych, z którymi ja miałam styczność, ryzyko śmierci suki wskutek ropomacicza (śmierci, nie samego zachorowania) to ok. 1-2%. Identyczny odsetek mają śmierci suk podczas zabiegu operacyjnego, jakiegokolwiek. Quote
Szura Posted June 2, 2011 Posted June 2, 2011 Druga sytuacja- Arielka 4-ro m-czna może- idzie baba z pudlem. Pudel na szczeniackie zaczepki, w stylu trącania nosem i przewracania na się plecy zaczął warczeć. Co zrobiła pańcia? Zaczęła machać tłustą nogą, próbując trafić w mojego szczeniaka... Bardzo mało brakowało że nie skończyło się to rękoczynem z mojej strony. O co Ty się oburzasz? Twój pies podbiega do jakiegoś psa bez pytania, pies warczy (może ze strachu), a Ty się dziwisz, że właściciel odgania psa nogą? Z mojej strony mogło by Cię czekać dokładnie to samo. A raczej Twojego psa. Z Twojej winy. ;] Quote
motyleqq Posted June 2, 2011 Posted June 2, 2011 kiniaaa napisał(a):No nieźle :eviltong: Oby kiedyś się chociaż do linki przekonali. Mój na naszym ogrodzie i na dwóch działkach biega oczywiście sam, ale miejsca spacerowe mamy nieciekawe i blisko ulicę, więc wtedy tylko linka wchodzi w grę. A znam takie przypadki co ludzie zamiast iść z psem na spacer, to wolą wypuścić go na pół dnia na ogród i mają gdzieś. Nawet moi sąsiedzi tak robią ;/ To chyba jeszcze gorsze od chodzenia z psem na smyczy... no cóż, moi rodzice też kiedy przyjeżdżam najchętniej wywaliliby mojego psa na dwór, żeby spokój był ;) ale poniekąd wynika to z tego, że są tam 3 koty, które się chowają gdy jest pies, i w ogóle po domu nie chodzą:roll: aczkolwiek mój tata jest osobą świetnie pracującą z psem i to widać od razu, piesek grzeczny, żadnego skakania po jednym, krótkim 'nie', no i jemu oddaje patyk, a mi nie :diabloti: Quote
Vesper Posted June 2, 2011 Posted June 2, 2011 A ja Wam napiszę, że moje psy- kiedy jedziemy do rodziców mieszkających w domu z ogrodem (ogrodem, nie ogródkiem), są przeszczęśliwe- hasają do woli, do domu wracają wieczorem zmęczone, brudne i szczęśliwe. Po takim weekendzie psy śpią przez dwa dni ;) Quote
Vesper Posted June 2, 2011 Posted June 2, 2011 Szura napisał(a):O co Ty się oburzasz? Twój pies podbiega do jakiegoś psa bez pytania, pies warczy (może ze strachu), a Ty się dziwisz, że właściciel odgania psa nogą? Z mojej strony mogło by Cię czekać dokładnie to samo. A raczej Twojego psa. Z Twojej winy. ;] Po pierwsze- nie mówię o "odganianiu"- ale kopaniu w stronę mojego szczeniaka...:shake:I co jest złego w kontaktach psów? No chyba że Ty, jak niektórzy, na siłę odciągasz swojego psa od innych- tak jak wspomniana kobiecina, a efektem jest właśnie agresja w stosunku do szczeniaka-zarówno baby, jak i psa (nie było to warczenie ze strachu- dorosły, normalny pies nie boi się szczylka ok 4-ro m-cznego...).:roll:. Dobrze, że baba ze 100kg ważyła, to nie wcelowała, bo skończyło by się to o wiele bardziej niemiło. A moja wina jest jaka? Że szczeniak był spuszczony i podbiegł do innego psa? No ludzie, a które szczenięta tego nie robią? To min nazywa się socjalizacją, na której mi szczególnie zależało, mając małego staffika- żeby jako szczeniak poznała inne psy. No i jeszcze jedno- zamiast próbować kopnąć psa, wystarczyło powiedzieć, czy nie mogłabym jej wziąć na smycz...ja byłam tuż za moją suką. Ale to kwestia kultury... Quote
motyleqq Posted June 2, 2011 Posted June 2, 2011 arielka, tutaj na forum po prostu jest totalne ześwirowanie na punkcie podbiegania psów... ;) mnie tam nie przeszkadza, że jakiś pies idzie się przywitać z moim. gdyby był agresywny, to co innego, ale szczeniaczek przewracający się na trawie... bez przesady:roll: Quote
motyleqq Posted June 2, 2011 Posted June 2, 2011 arielka186 napisał(a):A ja Wam napiszę, że moje psy- kiedy jedziemy do rodziców mieszkających w domu z ogrodem (ogrodem, nie ogródkiem), są przeszczęśliwe- hasają do woli, do domu wracają wieczorem zmęczone, brudne i szczęśliwe. Po takim weekendzie psy śpią przez dwa dni ;) no tak, ale raz na jakiś czas, to co innego niż przez całe życie, wtedy staje się to dla psa nudne ;) Quote
Marta666 Posted June 2, 2011 Posted June 2, 2011 arielka186 napisał(a):Że szczeniak był spuszczony i podbiegł do innego psa? No ludzie, a które szczenięta tego nie robią? To min nazywa się socjalizacją, na której mi szczególnie zależało, mając małego staffika- żeby jako szczeniak poznała inne psy. A co jeśli pudel pogryzłby Twojego psa?to byłby element socjalizacji? arielka186 napisał(a):No i jeszcze jedno- zamiast próbować kopnąć psa, wystarczyło powiedzieć, czy nie mogłabym jej wziąć na smycz...ja byłam tuż za moją suką. Ale to kwestia kultury... Ty zawsze oczekujesz od innych właścicieli,że muszą Cię prosić o zapięcie psa? Ja ostatnio byłam z psem znajomej. Szedł puszczony luzem,ale gdy zobaczyłam,że z naprzeciwka idzie osoba z psem zapięłam go na smycz. Skoro nie znam psa,nie wiem czy przyjaźnie jest nastawiony to nie wyobrażam sobie puszczać "mojego" psa luzem pomimo tego,że on uwielbia inne psy. Równie dobrze ta kobieta może o Tobie powiedzieć,że to brak kultury chodzić z psem bez smyczy. Oczywiście psa nie powinna próbować kopnąć. arielka186 napisał(a):Ja cieszę się, że pomimo tej historii z pudlowatym nie ma urazu do tych psów- co innego psy w typie husky- na jednym z pierwszych spacerów została przewrócona na plecy przez sukę tej rasy i zdominowana "mimo woli"-zapamiętała to. wtedy też Twój szczeniak biegał luzem? motyleqq napisał(a):arielka, tutaj na forum po prostu jest totalne ześwirowanie na punkcie podbiegania psów... ;-) mnie tam nie przeszkadza, że jakiś pies idzie się przywitać z moim. gdyby był agresywny, to co innego, ale szczeniaczek przewracający się na trawie... bez przesady:roll: A skąd pewność,że pies z naprzeciwka idący na smyczy lubi inne psy?swojego psa znasz,ale innych nie. Jeden właściciel nałoży kaganiec,drugi uzna,że wystarczy smycz. Quote
motyleqq Posted June 2, 2011 Posted June 2, 2011 Marta666 napisał(a): A skąd pewność,że pies z naprzeciwka idący na smyczy lubi inne psy?swojego psa znasz,ale innych nie. Jeden właściciel nałoży kaganiec,drugi uzna,że wystarczy smycz. znaczy ja akurat nie mam takiego problemu, mojemu psu tylko raz jak dotąd zdarzyło się podbiec do innego psa ;) poza tym, może po prostu tak się trafiło, że nie spotykam nieodpowiedzialnych ludzi, kilkakrotnie zostałam uprzedzona, że drugi pies nie jest przyjazny. chodzi mi po prostu o to, że jest tu straszna nagonka, a ja uważam, że się zdarza i tyle Quote
Vesper Posted June 2, 2011 Posted June 2, 2011 Sorry, idący z naprzeciwka nieduży - chyba średni, pudel, nie wydawał mi się zagrożeniem. I jak już pisałam, szłam za moim psem, w takiej odległości, w jakiej szłabym na średnio długiej smyczy... Co do historii z huskym- wtedy Ariel była na smyczy- mijałyśmy się z wolno biegającą dorosłą suką husky- i ta bez powodu przewróciła szczeniaka na plecy, co jest oznaką zdominowania. Odnoszę wrażenie, że jesteście zdania, że z psem to tylko na smyczy! Ciekawa jestem, jak to wygląda w praktyce- bo jeżeli te psy nie mają się gdzie wybiegać, to im współczuję... A jak były szczeniakami to też zawsze tak idealnie się zachowywały (tzn nie podchodziły do innych psów :D?) Brak kultury chodzenie z psem bez smyczy? Napiszę tylko- Marto666, że szkoda mi psów Twoich- a już jeżeli masz dalmatyńczyka i go nie spuszczasz nigdzie- wiesz chyba że były to psy które biegały obok powozu? Tzn że potrzebują dużo ruchu (są to psy gończe-gr VI FCI)... Motyleqq, właśnie zauważam taką tendencję o której pisałaś. Jestem ciekawa, czy wszystkie psy tych, którzy tak krzyczą o niespuszczaniu psów itd, rzeczywiście są tak dobrze ułożone (co ja mówię- jeżeli chodzą na smyczy, to po co im nauka chodzenia przy nodze?) Quote
Vesper Posted June 2, 2011 Posted June 2, 2011 motyleqq napisał(a):no tak, ale raz na jakiś czas, to co innego niż przez całe życie, wtedy staje się to dla psa nudne ;) Nie, jasne- zależy to też od ogrodu-jego powierzchni... Sąsiedzi rodziców mają goldenkę, która pomimo wielkiego placu cały czas siedzi w kojcu :(- już nie mówiąc o tym, że nigdy nie widziałam jej na spacerze- poza bramą... Niektórzy z podwarszawskich "nowobogackich" traktują psy jako gadżet przy domu- siedzi taka psina w kojcu, dużo szczęścia ma jak biega po posesji... A po co im był pies? Chyba zastępował alarm... Quote
Vesper Posted June 2, 2011 Posted June 2, 2011 Marta666 napisał(a):A skąd pewność,że pies z naprzeciwka idący na smyczy lubi inne psy?swojego psa znasz,ale innych nie. Jeden właściciel nałoży kaganiec,drugi uzna,że wystarczy smycz. Widzę, że już nie chodzi tylko o smycz- ale i o kagańce! Nie no, sorry, ja kagańce zakładam tylko w środkach lokomocji- i jakoś mandatu nie dostałam... Czy aż tak jesteście niepewni swoich psów, że na co dzień chodzą w kagańcu? Aha, i nie mam na myśli chihuahua z bannerka- dla nich kagańce musiałabym chyba na szydełku wydziergać... Quote
Marta666 Posted June 2, 2011 Posted June 2, 2011 [quote name='motyleqq']poza tym, może po prostu tak się trafiło, że nie spotykam nieodpowiedzialnych ludzi, kilkakrotnie zostałam uprzedzona, że drugi pies nie jest przyjazny. chodzi mi po prostu o to, że jest tu straszna nagonka, a ja uważam, że się zdarza i tyle Ale znajdź się teraz na miejscu tych osób,których psy nerwowo reagują na inne. Widzą z daleka psa bez smyczy i teraz zastanawiają się czy ten pies podbiegnie czy jednak właściciel go zapnie. Widziałam raz sytuację gdy owczarek na smyczy i w metalowym kagańcu uderzył pyskiem mniejszego psiaka,który chciał się z nim bawić. ON nie przepadał za towarzystwem więc był zabezpieczony,a mimo to "skrzywdził" innego psa. Czasami naprawdę mimo tego,że nasz pies jest przyjazny trzeba pomyśleć czy to właśnie pies idący z naprzeciwka go nie skrzywdzi. [quote name='arielka186']Napiszę tylko- Marto666, że szkoda mi psów Twoich- a już jeżeli masz dalmatyńczyka i go nie spuszczasz nigdzie- wiesz chyba że były to psy które biegały obok powozu? Tzn że potrzebują dużo ruchu (są to psy gończe-gr VI FCI)... Skąd wniosek,że go nie spuszczam ze smyczy?pisałam coś o swoim psie na tym wątku?a może na dodatek używałam liczby mnogiej?i teraz jestem właścicielką kilku psów?szybko na tym forum wyciąga się wnioski nie wiadomo skąd. Historii rasy wyjaśniać mi nie musisz i zapewniam,że mój prywatny pies jest wybiegany :cool3: Dla mnie nie jest problemem zapiąć psa na smycz gdy widzę innego psa idącego z naprzeciwka. Przecież mogą się minąć,powąchać i potem go odepnę. To jakiś problem? Mogę też go puścić luzem jeśli drugiemu właścicielowi nie będzie przeszkadzała zabawa psów (bo takich co zabawa psów jest nie na rękę też spotkałam). Pomijam oczywiście psie place itp. miejsca gdzie wiadomo,że psy są po to,żeby się bawić,poszaleć itd. [quote name='arielka186']A skąd pewność,że pies z naprzeciwka idący na smyczy lubi inne psy?swojego psa znasz,ale innych nie. Jeden właściciel nałoży kaganiec,drugi uzna,że wystarczy smycz.Widzę, że już nie chodzi tylko o smycz- ale i o kagańce! Nie no, sorry, ja kagańce zakładam tylko w środkach lokomocji- i jakoś mandatu nie dostałam... Czy aż tak jesteście niepewni swoich psów, że na co dzień chodzą w kagańcu Proszę czytaj ze zrozumieniem. Napisałam o psie z naprzeciwka. Obcym dla Ciebie psie,którego nie znasz. I ten właśnie pies może być agresywny,a właściciel mu kagańca nie założy. I dla wyjaśnienia - mój pies też nie chodzi w kagańcu. Quote
motyleqq Posted June 2, 2011 Posted June 2, 2011 Marta666 napisał(a):Ale znajdź się teraz na miejscu tych osób,których psy nerwowo reagują na inne. Widzą z daleka psa bez smyczy i teraz zastanawiają się czy ten pies podbiegnie czy jednak właściciel go zapnie. Widziałam raz sytuację gdy owczarek na smyczy i w metalowym kagańcu uderzył pyskiem mniejszego psiaka,który chciał się z nim bawić. ON nie przepadał za towarzystwem więc był zabezpieczony,a mimo to "skrzywdził" innego psa. Czasami naprawdę mimo tego,że nasz pies jest przyjazny trzeba pomyśleć czy to właśnie pies idący z naprzeciwka go nie skrzywdzi. rozumiem to i dlatego mój pies na osiedlu zwykle jest na smyczy, chyba że puszczam ją do zabawy z psami lub do ćwiczeń. ale nie rozumiem popadania w paranoję, a wydaje mi się, że niektórzy tutaj tak mają ;) Quote
Marta666 Posted June 2, 2011 Posted June 2, 2011 Ja paranoi nie mam. Po prostu są sytuację gdy uważam,że psa należy na smycz zapiąć ;-) Quote
Szura Posted June 2, 2011 Posted June 2, 2011 Jest coś takiego jak kultura. I zdrowy rozsądek. To pierwsze wymaga, aby spytać właściciela psa, czy nasz pies może podejść do jego. To drugie - niespuszczania luzem psa, który nie ma odwołania. Jeśli pies ma odwołanie, to znika problem 'gdzie spuścić psa'. Już pomijam, co mogło się stać Twojemu szczeniakowi, ale: 1) najpierw problem podbiegaczy poznałam jako DT dla agresywnego amstaffa. Przez pół roku pracowałam nad ignorowaniem psów, a wystarczył jeden podbiegacz za dużo na spacerze, żeby kilka miesięcy ciężkiej pracy szlag trafił. Nie obchodzi mnie, czy Twój to suczka, piesek, agresywny, łagodny - NIE ŻYCZĘ sobie podchodzenia do psa i tyle. Chyba jasne w takiej sytuacji. 2) obecnie jestem właścicielką małego kundelka po przejściach, pies lękowy. Psy owszem, lubi, ale nie wszystkie, nie zawsze, nie wszędzie. Większość szczeniaków, szczególnie większych od niego (a waży 5 kilo...), go po prostu przeraża swoją nachalnością i energią skierowaną na niego. Uczę go zaufania do ludzi i psów, i znowu - jeśli ktoś spyta, czy psy się mogą przywitać, mogę ocenić sytuację i wyrazić zgodę lub odmówić. Podbiegacze sprawiają, że pies dużo wolniej się resocjalizuje. Wystarczy spojrzeć poza czubek własnego nosa, żeby zsocjalizować psa nie trzeba być chamskim psiarzem. Quote
anorektyczna.nerka Posted June 2, 2011 Posted June 2, 2011 Brak kultury chodzenie z psem bez smyczy? Napiszę tylko- Marto666, że szkoda mi psów Twoich- a już jeżeli masz dalmatyńczyka i go nie spuszczasz nigdzie- wiesz chyba że były to psy które biegały obok powozu? Tzn że potrzebują dużo ruchu (są to psy gończe-gr VI FCI)... Ojapierdziele. Jak Ci się nie chce ruszać, to trzeba było sobie kupić kota albo chomika. Psa się da wybiegać bez spuszczania ze smyczy i często jets to skuteczniejsze niż w przypadku latania luzem, przykład: Ben jest codziennie spuszczany na tych samych polach. Kiedyś adał biegał, a w chwili obecnej obsika kilka krzaczków i kępek trawy po czym trochę się pobawwimy w chowanego, a równie dobrze mogłabym go wziąc na smycz i przebiec z nim powiedzmy 5 km i gwarantuję Ci, że w drugiej sytuacji byłby bardziej wybiegany. Ogółem, to za przeproszeniem gdzieniegdzie Ci się poprzewracało. Ja na miejscu paniusi skopałabym dodatkowo Ciebie. Bo nie życzę sobie nachalności jakiegoś psa, po którym moge się spodziewać niewiadomoczego. Chcesz swojego socjalizować ? Proszę bardzo. Zapiszcie się do psiego przedszkola albo cokolwiek, ale nie oczekuj, że każdy się będzie cieszyć z tego, że na spacerze przyczepił się jakiś pies i nie daje chwili wytchnienia, bo ciągle zaczepia. Ja nie wyobrażam sobie sutyacji, kiedy mój pies podbiega do inneog obcego psa i wiem jak mogłaby się czuć osoba, dla której mój husky jest wielki (bo są ludzie, którzy się boją większych psów), wygląda groźnie. Quote
motyleqq Posted June 2, 2011 Posted June 2, 2011 HelloKally napisał(a):Ojapierdziele. Jak Ci się nie chce ruszać, to trzeba było sobie kupić kota albo chomika. Psa się da wybiegać bez spuszczania ze smyczy i często jets to skuteczniejsze niż w przypadku latania luzem, przykład: Ben jest codziennie spuszczany na tych samych polach. Kiedyś adał biegał, a w chwili obecnej obsika kilka krzaczków i kępek trawy po czym trochę się pobawwimy w chowanego, a równie dobrze mogłabym go wziąc na smycz i przebiec z nim powiedzmy 5 km i gwarantuję Ci, że w drugiej sytuacji byłby bardziej wybiegany. Ogółem, to za przeproszeniem gdzieniegdzie Ci się poprzewracało. Ja na miejscu paniusi skopałabym dodatkowo Ciebie. Bo nie życzę sobie nachalności jakiegoś psa, po którym moge się spodziewać niewiadomoczego. Chcesz swojego socjalizować ? Proszę bardzo. Zapiszcie się do psiego przedszkola albo cokolwiek, ale nie oczekuj, że każdy się będzie cieszyć z tego, że na spacerze przyczepił się jakiś pies i nie daje chwili wytchnienia, bo ciągle zaczepia. Ja nie wyobrażam sobie sutyacji, kiedy mój pies podbiega do inneog obcego psa i wiem jak mogłaby się czuć osoba, dla której mój husky jest wielki (bo są ludzie, którzy się boją większych psów), wygląda groźnie. no i właśnie o tym mówiłam. nie rozumiem tej agresji i nie zazdroszczę ludziom, których spotykasz. skoro tarzanie się na trawie jest nachalnością, to czym jest skakanie po plecach drugiego psa? sory, ale agresja w postaci skopania psa bo podbiegł jest DUŻO gorsza od zachowania psa... ale cóż, każdy ma swój system wartości. aha, i nie oceniaj tak od razu ludzi, że się komuś nie chce ruszać... ja np choćbym nie wiem jak chciała nie jestem w stanie biegać z psem ;] Quote
Sybel Posted June 2, 2011 Posted June 2, 2011 Jako właścicielka psa z problemem agresji wobec innych powiem tak: to mój psi obowiązek pilnować mojego psa, nawet, kiedy inny podbiegnie. Od tego mam buzię, by powiedzieć, głośno i wyraźnie, że nie życzę sobie, by pies podchodził. Zresztą jak widzę, ze obcy pies kieruje się ku nam, staram się całą sobą dać do zrozumienia, że to mi nie pasuje - biorę psa na krótką smycz, cofamy się, jeśli się da, a jak nie, to pies ma nakazane siadać na zadzie. Szlag mnie ostatnio trafił co prawda, jak wielki owczarek niemiecki zaczął dosłownie włazić na mojego ważącego 14 kg psa, bo chciał go powąchać, a potem usiłował bawić się moim drugim, mniejszym, bo dziesięciokilowym, niskopodwoziowym Felkiem, który był luzem, bo nie zdążyłam go zapiąć. Właściciel wyłonił się po jakimś czasie z komentarzem do mojego psa "oooo... niegrzeczny", a ja była tak wściekła, ze nie mogłam wyartykułować zdania. Jednak to mój obowiązek dopilnować, by mój agresywny pies nie zrobił krzywdy. Jeśli pies jest łagodny, ma prawo latac luzem i jest to zgodne z przepisami. Akurat z tamtym owczarkiem problemy mamy co rusz, bo pan absolutnie niereformowalny, ale inne psy są zwykle łapane, jak pojawimy się na horyzoncie i generalnie kulturalnie się mijamy. Mój Felek na przykład przez 90% czasu chodzi luzem, bo nie oddala się na więcej, niż 5 metrów, nigdy nie podchodzi do obcych psów, osiedlowe koty mają go gdzieś, a jedyny problem z nim jest taki, ze jeże nie chcą sie z nim bawić (stoi, patrzy na nie i robi "mmmm.... mmmmmmmmmmmmm..." jak na piłkę), więc zaczął je olewać dosłownie, jak krzaki. Na to musimy faktycznie uważać, więc wieczorne spacery są pod kontrolą, ale luzem. Quote
Vesper Posted June 2, 2011 Posted June 2, 2011 [quote name='HelloKally']Ojapierdziele. Jak Ci się nie chce ruszać, to trzeba było sobie kupić kota albo chomika. Psa się da wybiegać bez spuszczania ze smyczy i często jets to skuteczniejsze niż w przypadku latania luzem, przykład: Ben jest codziennie spuszczany na tych samych polach. Kiedyś adał biegał, a w chwili obecnej obsika kilka krzaczków i kępek trawy po czym trochę się pobawwimy w chowanego, a równie dobrze mogłabym go wziąc na smycz i przebiec z nim powiedzmy 5 km i gwarantuję Ci, że w drugiej sytuacji byłby bardziej wybiegany. Ogółem, to za przeproszeniem gdzieniegdzie Ci się poprzewracało. Ja na miejscu paniusi skopałabym dodatkowo Ciebie. Bo nie życzę sobie nachalności jakiegoś psa, po którym moge się spodziewać niewiadomoczego. Chcesz swojego socjalizować ? Proszę bardzo. Zapiszcie się do psiego przedszkola albo cokolwiek, ale nie oczekuj, że każdy się będzie cieszyć z tego, że na spacerze przyczepił się jakiś pies i nie daje chwili wytchnienia, bo ciągle zaczepia. Słońce to chyba Tobie się poprzewracało tu i tam, jeżeli nawet ze zrozumieniem nie potrafisz przeczytać, tego, co napisałam... Czy ja pisałam o swoich psach? Nie... Nie ja mam dalmatyńczyka, za to widzę mnóstwo takich psów z "nadwagą". A jeżeli masz ochotę mnie skopać...no cóż- zapraszam:D Jak dla mnie możecie sobie biegać te 5 km dziennie ze swoimi psami- ja nie widzę takiej potrzeby- na szczęście. Szkoda tylko, że dużo osób tak pisze, a jakoś rzadko jest to widziane w realu :D A tak w ogóle, bo chyba ciężko Ci zrozumieć co piszę- gdzie ja napisałam, że ciężko mi się ruszać z moimi psami? A za rady :razz:Twoje dziękuję, moja suka-ta, o której piałam, ma już prawie 4 lata, więc też nie trafiłaś. I dlaczego przyczepiłaś się do mnie- skoro sama piszesz że puszczasz swojego psa? Można to robić różnie- siedząc na doopie i popijając piwo np, a można też iść z psem np do parku, gdzie na pewno lepiej się wybiega bez smyczy, niż nawet na lince. Więcej komentarzy że "byś mnie skopała" sobie po prostu nie życzę.- i to jest właśnie to, o czym mowa w tytule, wspomniana cecha charakteru... Quote
filodendron Posted June 2, 2011 Posted June 2, 2011 arielka186 napisał(a): No i jeszcze jedno- zamiast próbować kopnąć psa, wystarczyło powiedzieć, czy nie mogłabym jej wziąć na smycz...ja byłam tuż za moją suką. Ale to kwestia kultury... Kultura to jest wtedy, gdy się pyta, czy nasz pies może podejść do innego i się przywitać. Wtedy nie trzeba nasłuchiwać, czy ktoś coś powie, abo patrzeć czy nie zacznie machać nogą, czy jeszcze coś innego - i jest pięknie. Tylko - holender - mało ludzi o to pyta. Quote
Martens Posted June 3, 2011 Posted June 3, 2011 No niestety, Polacy chorują na ciężki brak wyobraźni. Nie przyjdzie im do głowy, że czyjś pies może nie lubić szczeniaków i zamiast socjalizacji zafunduje maluchowi uraz na pół życia; że czyjś pies jest chory (być może zakaźnie, ma jakąś chorobę skóry), że... milion innych powodów, dla których powinniśmy NAJPIERW zapytać, a potem puszczać do kogoś naszego psa. I to, że pies wygląda sympatycznie, nie znaczy że taki jest - moja suka ma miłą mordkę, jest kremowa niczym goldenek/labradorek, a na podbiegające i obskakujące ją szczeniaki reaguje rykiem i wywalaniem zębów. Kończy się płaczem szczeniaka i pretensjami jego właścicieli, którzy ani nie raczyli spytać czy pieski mogą się pobawić, ani nawet często nie interesowali się, co robi ich pies, dopóki nie dostał po łbie od mojego. No proszę Was, socjalizacja chyba nie polega na obserwowaniu okiem naukowca jak pies podlatuje do wszystkiego co się rusza i co się stanie, czy będzie zabawa czy oberwie zębami. Po takiej "socjalizacji" można się dochować prędzej psa z agresją lękową... Teraz mam w sąsiednim bloku trzymiesięcznego "labradora", które po południu prawie non stop biega po okolicy, a gdzieś przy okazji biegają dzieci, które rzekomo go pilnują. Podbiega do psów, skacze na obce małe dzieciaki... Teraz jest słodko, gorzej będzie za kilka miesięcy jak piesek będzie ważył 40 kilo - a właścicielom tym bardziej nie zachce się używać smyczy, bo nie uczą go niczego, więc będzie ciągnął jak parowóz. I nie rozumiem - jak niepozwalanie na podbieganie musi się koniecznie równać z prowadzaniem psa na smyczy? A co komu przeszkadza, że nasz pies bez smyczy bawi się z nami gdzieś na skwerku? Aaa, bo nie potrafimy pieska odwołać, jak drugiego zwierzaczka zobaczy :diabloti: to trzeba tak od razu; dawno już zresztą zauważyłam, że największy problem z akceptacją dla tego zwyczaju pytania czy psy mogą sie przywitać, mają właściciele psów niewychowanych, dla których po prostu niewykonalne jest zapytanie o zgodę wcześniej, bo ich pies ma ich gdzieś i leci do wszystkiego co się rusza :roll: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.