Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Tyle, że kastracja psa, który ma już nowotwór (we wczesnym, niewykrytym stadium) może dramatycznie przyspieszyć jego rozwój...
Poza tym czasem ciężko jest ustalić, czy przerost prostaty jest łagodny, czy złośliwy...


Taki mały OT... ;)

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Tak gdzieś kiedyś przeczytałam i nie brałam nawet tego pod uwagę ze względu na jego wiek.
Sunia mojej mamy była cięta w wieku ośmiu lat, ale z przymusu, bo miała zapalenie szyjki macicy i pamiętam, że weterynarz właśnie bał się komplikacji ze względu na jej wiek.

Ja jak najbardziej jestem za, ale jest jeszcze jeden problem.
Obawiam się, że kastracja będzie możliwa dopiero na początku przyszłego roku, bo dopiero wtedy będziemy mieli samochód.
Nie mam zaufania do żadnego ze stargardzkich lekarzy weterynarii, za to wujek mojego chłopaka nim jest. Niestety mieszka kilkadziesiąt kilometrów stąd i nie będzie teraz jak go przewieźć.

Posted

kiniaaa napisał(a):
Nie wiem gdzie napisać więc piszę tu.
Wy narzekacie na natarczywe yoreczki bez smyczy, a ja właścicielka yorka będącego zawsze na smyczy, który ma dużo psich kolegów też sobie ponarzekam :evil_lol:



ja nie narzekam już na joreczki luzem, tylko puszczam hamulec na 8 metrowej flexi i pozwalam swojemu porozganiać jazgoty:diabloti: i tylko czekam na jakieś "ale" od właścicieli, bo coś mam ostatnio chęć się spiąć z kimś ;) sama już się trochę uleczyłam z upierdliwości i nie awanturuję się jak jakieś małe przyjaźnie podbiega, bo to nie moje zadanie się martwić czy mojemu psu na pewno będzie odpowiadało takie spotkanie. ale jak krąży w odległości 5 metrów i ujada na mnie i psa to mnie coś trafia jednak.
a poważnie to on ma słabość do małych piesków i z uwielbieniem się by z prawie każdym przywitał, niestety wygląda na takiego potwora że są właściciele joreczków uciekający biegiem przed nami:roll:

Posted

kiniaaa napisał(a):
no bo skoro zaczął uciekać na widok mojego yorka to co zrobi jak spotka amstaffa? psa na ręce i sprintem do domu?!


hehe nie zdziwiłabym się :D bo na nasz widok , właścicielka szczeniaka yorka bierze go pod pache i oddala się w przeciwnym kierunku :D :D pojęcia nie mam dlaczego :D bo mój nigdy innemu psu nic nie zrobił a nawet bawił się z boston terrierką znajomej owej pani, która to widziała ale yorczek oczywiście na rączkach haha :D :D osobiście lubię yorki, to nie psy dla mnie, ale pies jak pies :) ale wkurzyłam się raz jak jeden york rzucił się z zębami na moją suke gdy była młoda i prawie ugryzł ją w doope ;[ oczyście guzik z flexi nie zadziałał, a właściciele w śmiech.. ha ha ha.. ciekawe co by się stało gdyby pies się odgryzł ? :o

Posted

[quote name='zaba14']hehe nie zdziwiłabym się :D bo na nasz widok , właścicielka szczeniaka yorka bierze go pod pache i oddala się w przeciwnym kierunku :D :D pojęcia nie mam dlaczego :D bo mój nigdy innemu psu nic nie zrobił a nawet bawił się z boston terrierką znajomej owej pani, która to widziała ale yorczek oczywiście na rączkach haha :D :D osobiście lubię yorki, to nie psy dla mnie, ale pies jak pies :) ale wkurzyłam się raz jak jeden york rzucił się z zębami na moją suke gdy była młoda i prawie ugryzł ją w doope ;[ oczyście guzik z flexi nie zadziałał, a właściciele w śmiech.. ha ha ha.. ciekawe co by się stało gdyby pies się odgryzł ? :o

Jak to co...?:)

Proszę zabrać tego agresywnego psa....

Ja ostanio na wybiegu będąc miałam sytuację cudowną wręcz.

West zaczepiał mojego psa baaaaaardzo mocno... podszczypywał ogólnie do zabawy zaczepiał. tazzman w koncu da się skusić i zaczał się bawić z psem ( nie mylic proszez Bawić psem:))
Ale to już się właścicielce westa nie podobało wiec zwróciła mi uwagę w dość uszczypliwy sposób zresztą. Ogólnie nie ta klasa wagowa itd. Grzecznie zwróciłam jej uwagę, ze mogla interweniować wcześniej. Jak jej pies zaczepiał mojego. Tazz niestety nie jest górą lodową tudzież inna skalą i on na zaproszenia do zabawy odpowiada.

Pani stwierdziła, że on nie zaczepiał do zabawy tylko się bał go i dlatego go podszczypywał :o
Pacłam ogólnie o ziemię, zawołałam psa...

Po jakiś 20 minutach (a należało by nadmienić, że pani siedziała ławkę obok i po całym incydencie przeniosła się dalej :evil_lol:) zobaczyłam jak jej piesek z "wyraźną agresją" odgania owczarka niemieckiego :mdleje:
Ale to jeszcze nic... Pani właścicielka śmiała się tak głośno, że ją słyszałam jak również jej komentarz :alez on słodki"...


Uroczy wręcz :mdleje:

Posted

Saththa napisał(a):


Pani stwierdziła, że on nie zaczepiał do zabawy tylko się bał go i dlatego go podszczypywał :o
Pacłam ogólnie o ziemię, zawołałam psa...


A takie teksty to są najlepsze, co tam jakiś psi język, mowa ciała, właściciel i tak wie swoje :lol:

Wychodzi na to, że ja jakaś dziwna jestem, trzymam mojego na krótkiej smyczy, nie spuszczam luzem. Mój pies też jak na yorka dziwny, nie jazgocze (nigdy nie zdarzyło się!), nie podgryza, nie podbiega. Ba, nawet bawi się z amstaffami, labkami, sznaucerami, spanielami, z kundelkami dużymi i małymi. Nie no naprawdę dziwni jesteśmy :evil_lol:

Posted

zaba14 napisał(a):
hehe nie zdziwiłabym się :D bo na nasz widok , właścicielka szczeniaka yorka bierze go pod pache i oddala się w przeciwnym kierunku :D :D


my mamy taką sąsiadkę z yorkiem, co go od razu bierze na ręce jak idziemy, bo 'on się boi', a tak naprawdę, to z radością by się pobawił, zawsze jak na smyczy jest to się rwie do zabawy, no ale cóż, Etna za duża, zbyt intensywnie się bawi itd... a nawet nie spróbowała ;)
ale mamy drugą, lepszą. york wymuskany, postawa piękna, ogólnie widać że kobieta nie żałowała i nadal nie żałuje kasy na psa. no i jedzie z tym psem i moim facetem windą, i pies jak to zwykle pies, obwąchuje buty mojego Piotra. babka w panice psa zabiera, Piotr mówi, że nic się nie stało przecież, a ona na to 'panu nic się nie stało, ale ja potem będę musiała po weterynarzach jeździć, wie pan ile zarazków na takich butach jest' :razz: jednak ogólnie kobieta traktuje swojego psa jak normalnego psa, nie nosi go na rękach non stop, piesek biega, bawi się z innymi, więc spoko :)

Posted

motyleqq napisał(a):
no i jedzie z tym psem i moim facetem windą, i pies jak to zwykle pies, obwąchuje buty mojego Piotra. babka w panice psa zabiera, Piotr mówi, że nic się nie stało przecież, a ona na to 'panu nic się nie stało, ale ja potem będę musiała po weterynarzach jeździć, wie pan ile zarazków na takich butach jest' :razz: jednak ogólnie kobieta traktuje swojego psa jak normalnego psa, nie nosi go na rękach non stop, piesek biega, bawi się z innymi, więc spoko :)

Biega, bawi się, ale obwąchiwać własnych łapek mu nie wolno? :D

Posted

filodendron napisał(a):
Biega, bawi się, ale obwąchiwać własnych łapek mu nie wolno? :D


tak :D no cóż, to i tak lepsze życie niż te ciągle na rękach :roll:

Posted

[quote name='omry']strix, Iwan ma już minimum dziewięć lat, nie wiadomo dokładnie. Podobno za późno już na kastrację.

Brezyl, niestety nie mogę, ponieważ nie zarabiam i nie mam na to funduszy. Mój chłopak też nie.
'Przejęliśmy' Iwana i wydajemy pieniądze na jego jedzenie, na weterynarza, na pielęgnacje, na akcesoria, aczkolwiek na tresurę już nie mamy.
Iwan jest bardzo pojętnym psem i nauczyliśmy go, że w domu się nie załatwia, że na zawołanie się przychodzi, że autobus nie groźny, samochód także itd. Jak na razie miałam tylko dwie sytuacje, że Iwan się nie odwołał, a tak to zawsze bez problemu.

Polecisz mi jakiegoś stargardzkiego tresera?

Na kastrację nigdy nie jest za późno. Kastracja nie oduczy 9-letniego psa zachowań, które stały się nawykowe (np. agresja wobec innych psów), ale zmniejszy ilość hormonów płciowych we krwi i pies będzie mniej sfrustrowany, a więc mniej rozkojarzony.

Co do szkolenia to dobry pomysł.

Posted

Omry - mój Bąbel ( szpic) był tydzień temu kastrowany.Ma ok 8 lat.Kilka dobrych miesięcy temu dzieliłem się wątpliwościami na ten temat.Zdecydowanie za była m-dzy inn.Sybel.Pies zniósł zabieg bdb.Był oczywiście poprzedzony badaniami moczu i morfologią.
Kamień mi spadł z serca.Bardzo bałem się raka prostaty.Mogę powiedzieć że polecam.

Posted

Ja już sama nie wiem co niektórzy ludzie mają w głowach :shake: na moim osiedlu pewna kobieta ma baaaardzo agresywną sukę, mieszanca amstaffa z pitbullem. Kobieta ledwo ja na smyczy utrzymuje bo suka tak sie szarpie, szczeka i wyrywa z wyszczerzonymi klami jak zobaczy jakiegokolwiek psa :shake: ostatnio wyszłam z moja mała koło 23 pochodzić między blokami i spotkalysmy ta kobiete. W jednej chwili byla 4 metry od nas a ani sie obejrzalam,a baba podprowadzila swoja suke w jednej sekundzie do Neli :angryy::angryy: nie wiem co ona sobie myslala,ze sie grzecznie powachaja i pobawia czy co?! oczywiscie suka sie rzucila na moja, szczescie,ze zdarzylam ja odciagnac. Bylam w takim szoku,ze nawet nic babie nie nagadalam :shake: i zaluje. Niektorzy ludzie absolutnie nie powinni miec takich psow. Nie zebym miala cos przeciw amstaffom czy pitbullom, najepsza kolezanka mojej malej to roczna amstaffka, skarb nie pies :p

Posted

byłam wczoraj z moim psem nad takim alutkim stawikem w którym pływają se rybeczki kiedyś nawet ludzie się tam kąpali ale teraz jest cały zarośnięty jakimś badziewiem a o czystości tej wody już nie wspomnę. Słyszę plusk czyżby kogoś wrzucili do wody? :diabloti: po chwili się dopiero zorientowałam kogo kiedy usłyszałam pisk pieska wrzucili, już pomijając to że nie wyobrażam sobie żeby rzucić psem to jeszcze w miejscu w którym nie miał jak wyjść:shake: takie płytki na brzegu i dosyć stromo płakał tak dłuższą chwilkę w końcu ktoś go wyciągnął ale właściciel miał niezły ubaw:mad:

Posted

Yorkomanka napisał(a):
byłam wczoraj z moim psem nad takim alutkim stawikem w którym pływają se rybeczki kiedyś nawet ludzie się tam kąpali ale teraz jest cały zarośnięty jakimś badziewiem a o czystości tej wody już nie wspomnę. Słyszę plusk czyżby kogoś wrzucili do wody? :diabloti: po chwili się dopiero zorientowałam kogo kiedy usłyszałam pisk pieska wrzucili, już pomijając to że nie wyobrażam sobie żeby rzucić psem to jeszcze w miejscu w którym nie miał jak wyjść:shake: takie płytki na brzegu i dosyć stromo płakał tak dłuższą chwilkę w końcu ktoś go wyciągnął ale właściciel miał niezły ubaw:mad:




:mdleje: zatukłabym....

Posted

kiniaaa napisał(a):
A takie teksty to są najlepsze, co tam jakiś psi język, mowa ciała, właściciel i tak wie swoje :lol:

Wychodzi na to, że ja jakaś dziwna jestem, trzymam mojego na krótkiej smyczy, nie spuszczam luzem. Mój pies też jak na yorka dziwny, nie jazgocze (nigdy nie zdarzyło się!), nie podgryza, nie podbiega. Ba, nawet bawi się z amstaffami, labkami, sznaucerami, spanielami, z kundelkami dużymi i małymi. Nie no naprawdę dziwni jesteśmy :evil_lol:


Niestety nie każdy człowiek kupuje psa patrząc na jego wymagania... :/ potem niestety biegają małe pieski które gryzą, szczekają, ciągną za nogawki :/ moi znajomi w PL mają 2 kg yorka :D ale ma kontakt z psami , fakt nie z każdym bo wiadomo że boją się o takie chuchro , ale gdy inny pies jest pod kontrolą to dlaczego nie? psich kumpli też ma.. :) uczony sztuczek... ma zajęcie ogólnie mówiąc :) także czasem trzeba się po prostu zastanowić czy chcemy psa.. :)

Ja nie wykastrowałabym 9 letniego psa... bałabym się poddać psa narkozie, tym bardziej że rottek to duża rasa 9 lat to fajny wiek... dla młodego psa taki zabieg to spory wyczyn, nie wyobrażam sobie ile starszy pies musi dochodzić do siebie po tym zabiegu.. tym bardziej że to WIDZIMISIE aby to zrobić... co innego sytuacja zmuszająca nas do zabiegu a co innego "bo nastała moda na kastrowanie wszystkiego co się rusza" ja swoją wysterylizowałam z własnej wygody... tak samo jak suka może dostać ropomacicza tak samo może zejść przy operacji... wszystko niesie ryzyko...

Posted

Jak kiedyś byłam z Dufflem nad wodą, to z drugiej strony do wody podchodził mały kundelek. Łapki zamoczył, trochę się napił, ale raczej nie zamierzał do niej wchodzić. No i co zrobiła jego mądra pańcia ? Podniosła go do góry, pokręciła nim kilka razy, zamachnęła i rzuciła na środek wody :roll: Śmiejąc się przy tym tak, jakby to było coś bardzo zabawnego :shake: A biedny, przerażony psiak rozpaczliwie przebierał łapkami, żeby jak najszybciej dopłynąć do brzegu :shake:

Posted

Ewa&Duffel napisał(a):
Jak kiedyś byłam z Dufflem nad wodą, to z drugiej strony do wody podchodził mały kundelek. Łapki zamoczył, trochę się napił, ale raczej nie zamierzał do niej wchodzić. No i co zrobiła jego mądra pańcia ? Podniosła go do góry, pokręciła nim kilka razy, zamachnęła i rzuciła na środek wody :roll: Śmiejąc się przy tym tak, jakby to było coś bardzo zabawnego :shake: A biedny, przerażony psiak rozpaczliwie przebierał łapkami, żeby jak najszybciej dopłynąć do brzegu :shake:



co za kretyni :/ :/ mojego Mikiego poprzedni właściciele urządzili dokładnie w taki sam sposób... pies do końca życia nie chciał wejść dalej jak do "kostek" :/ :/ kretynizm...

Posted

motyleqq napisał(a):
my mamy taką sąsiadkę z yorkiem, co go od razu bierze na ręce jak idziemy, bo 'on się boi', a tak naprawdę, to z radością by się pobawił, zawsze jak na smyczy jest to się rwie do zabawy, no ale cóż, Etna za duża, zbyt intensywnie się bawi itd... a nawet nie spróbowała ;)
ale mamy drugą, lepszą. york wymuskany, postawa piękna, ogólnie widać że kobieta nie żałowała i nadal nie żałuje kasy na psa. no i jedzie z tym psem i moim facetem windą, i pies jak to zwykle pies, obwąchuje buty mojego Piotra. babka w panice psa zabiera, Piotr mówi, że nic się nie stało przecież, a ona na to 'panu nic się nie stało, ale ja potem będę musiała po weterynarzach jeździć, wie pan ile zarazków na takich butach jest' :razz: jednak ogólnie kobieta traktuje swojego psa jak normalnego psa, nie nosi go na rękach non stop, piesek biega, bawi się z innymi, więc spoko :)


Dzięki czytaniu tego wątku, zaczęłam zwracać uwagę na zachowanie właścicieli psów york lub generalnie malizn. Ku mojemu zaskoczeniu większość nich na widok, że idę z dwoma psami - chyc swojego na ręce. A oba moje na smyczy, przy czym Zuzia raptem 6 kg waży. Obserwacja nie dotyczy tylko mnie, tzn nie tylko moje psy wzbudzają taki efekt. Jakaś dziwna prawidłowość tym rządzi.

Posted

Mój poprzedni psiak miał 6kg mały był, jak dla mnie przynajmniej... :) raz w życiu wziełam go na ręce bo biegł na nas rozwścieczony pies... skończyło się tak że skoczył mi na plecy, przewrócił, ugryzł i podrapał przy okazji.... ale ja dzielna dziewczynka ratowałam swojego pieska :)) dzieci zdecydowanie nie powinny chodzić z psami na spacer.. dla przykładu powiem, że pracuje z węgierką która kupiła "swojej" córce psa.. JRT dziewczyna ma 13 lat więc w sumie powinna być odpowiedzialna, pies do 9 miesiąca życia załatwiał się w domu, ale co się dziwić jak dzieciak psa nawet na ogródek nie wypuścił... zdarzało się że pies w ogóle nie wychodził na dwór więc załatwial swoje potrzeby w domu... w jednym tygodniu potrącił im samochód kota, w drugim psa.. oba zwierzaki za TM.. i co? kupują nowego zwierzaka... super życie dla psa...

Posted

zaba14 napisał(a):
Niestety nie każdy człowiek kupuje psa patrząc na jego wymagania... :/ potem niestety biegają małe pieski które gryzą, szczekają, ciągną za nogawki :/ moi znajomi w PL mają 2 kg yorka :D ale ma kontakt z psami , fakt nie z każdym bo wiadomo że boją się o takie chuchro , ale gdy inny pies jest pod kontrolą to dlaczego nie? psich kumpli też ma.. :) uczony sztuczek... ma zajęcie ogólnie mówiąc :) także czasem trzeba się po prostu zastanowić czy chcemy psa.. :)


Mały pies to też pies, szkoda że większość właścicieli zapomina o tym i traktuje jak laleczkę;/
Ja rzecz jasna też nie pozwalam mojemu na kontakt z wszystkimi napotkanymi psami, wiadomo że do rzucającego się agresora nie podejdę... ale bez przesady, dajmy psu trochę kontaktu z innymi, przecież to dla niego też frajda obwąchać się z innymi, troszkę pobawić się.
I zgadzam się z Tobą, że niektórzy chyba nie wiedzą na co się decydują kupując psa. Przykładowo, na yorki większość ludzi patrzy przez pryzmat wyglądu, a całkowicie zapomina że to terier. Mały, ale cały czas terier ;)

No i później wszyscy właściciele yorków są wsadzani do jednego worka, dzięki takim ludziom.

Posted

Ja z kolei wychodzę na spacery w takim składzie: stafficzka, westik, i jedna albo dwie chihuahua. Jedna chi chodzi na smyczy, bo się nie słucha:diabloti: i zaczepia inne psy- patrząc przy tym na Ariel-stafficzkę-kumpelę, która przecież "obroni maleństwo"- taki chyba sobie Milusia układ wymyśliła.;) Druga- aniołek- chodzi przy nodze, grzeczna, nie szczekliwa. Ta chodzi bez smyczy- wiem że nie zaczepi żadnego psa. I chociaż znam swoje psy, często słyszę "To ta czarna (stafficzka) jeszcze nie zagryzła tych małych?"- na szczęście ludzie z najbliższego otoczenia dzięki takiej parze zobaczyli, że i bullowate mogą być łagodne dla innych psów. Co nie znaczy że puszczam Ariel do obcych psów- tu jeden jej podpasuje, drugi już nie...
Kiedy była młodsza, szczeniak, biegała czasem luzem po osiedlu- wieczorem głównie. Miałam dwa b. przykre zdarzenia- raz pan-właściciel dwóch shih-tzu, powiedział mi :"jeszcze raz tą k...ę tu zobaczę to zastrzelę". Druga sytuacja- Arielka 4-ro m-czna może- idzie baba z pudlem. Pudel na szczeniackie zaczepki, w stylu trącania nosem i przewracania na się plecy zaczął warczeć. Co zrobiła pańcia? Zaczęła machać tłustą nogą, próbując trafić w mojego szczeniaka... Bardzo mało brakowało że nie skończyło się to rękoczynem z mojej strony. Ograniczyłam się jednak do ratowania psa- Dzisiaj czasem spotykam babsko- ucieka z tym pudelkiem jakbym to ja chciała zrobić jej krzywdę:shake: A Arielka spuszczana jest tylko na terenach "pewnych"- tam, gdzie nikt się do nas nie przyczepi...Ja cieszę się, że pomimo tej historii z pudlowatym nie ma urazu do tych psów- co innego psy w typie husky- na jednym z pierwszych spacerów została przewrócona na plecy przez sukę tej rasy i zdominowana "mimo woli"-zapamiętała to.

Posted

a jeśli chodzi o psa mordercę, to u mnie na osiedlu mieszka taka jedna czarna suka, w wieku mniej więcej Etny(7-8 miesięcy). z początku rozumiałam, że babka nie puszcza psa ze smyczy, bo jeszcze nie usłuchany, bo może uciec, bo coś tam. wczoraj ją spotkałam, a nie widziałam ze 3 miesiące. pies urósł, piękny jest i co... kobieta ANI RAZU nie spuściła jej ze smyczy, a do tego prowadza ją na kolczatce, pies rwie się do zabawy i już widać poranioną szyję...

Posted

Koło mnie mieszkają młodzi ludzi - jedni mają psuedo bajgielka, a drudzy pseudo TTB. Psy mają ok roku i NIGDY nie były spuszczane ze smyczy, bo się nie słuchają :p Kiedy napomykałam o lince, szkoleniu, smaczkach czymkolwiek to się dowiadywałam, że to bez sensu, bo te rasy już tak mają, że się ich nie spuszcza:cool3:
Efekt jest taki, że bajgielek wygląda jak otłuszczony klops na krótkich nóżkach, a amstaf to istny predator próbujący dosiegnąć paszczą każdego napotkanego psa :diabloti:

Posted

awaria napisał(a):
bo te rasy już tak mają, że się ich nie spuszcza:cool3:

No nieźle :eviltong:
Oby kiedyś się chociaż do linki przekonali.

Mój na naszym ogrodzie i na dwóch działkach biega oczywiście sam, ale miejsca spacerowe mamy nieciekawe i blisko ulicę, więc wtedy tylko linka wchodzi w grę.

A znam takie przypadki co ludzie zamiast iść z psem na spacer, to wolą wypuścić go na pół dnia na ogród i mają gdzieś. Nawet moi sąsiedzi tak robią ;/
To chyba jeszcze gorsze od chodzenia z psem na smyczy...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...