Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Merrick napisał(a):
Byłam, zostałam przeproszona i zapewniona że to się więcej nie powtórzy. Teraz poczekam i zobaczę jak będzie. Co do dużego psa w bloku to dużo zależy od tego jak się z psem postępuje. Ja mam huskiego, który jest wyprowadzany 3 ( czasem 4) razy na spacer dziennie. Są to długie spacery, mam 10-metrową linkę więc jeśli chcę żeby poszalał z kolegami puszczam go z nią. Tamlin wraca do mieszkania by zjeść i odpocząć :), mieszkanie jest dla niego rodzajem budy. Znam niestety wiele osób, które mają dom z ogrodem i nie chce im się wychodzić z psem na dłuższy spacer no bo mogą puścić psa do ogrodu. Problem w tym że pies jest tam sam, przez ogrodzenie widzi inne psy latające wolno i zaczyna być zazdrosny=agresywny. Teraz kiedy będę miała dodatkowo wilczaka ludzie też pytają jak mogę dwa duże psy trzymać w bloku. Ale jak już pisałam wybiegany, zmęczony porządnie na spacerze pies, nie ma powodu aby szaleć w domu. Tamlin przychodzi ze spaceru, idzie do miski, kładzie się spać, wstanie na chwilę żeby się z nim chwilę pobawić sznurkiem a potem to już kolejny spacer :D


vege* napisał(a):
no właśnie, z tym ogrodem to się zgadzam, moja koleżanka mieszkająca ode mnie ok 200m ma ogród i dom i pseudobernardynkę całe życie mieszkającą na dworze bez budy :O (pies ma już ponad 7 lat i uwaga!!! był szczepiony ostatni raz w wieku 10 mies)
pies był w swoim życiu max 5 do 10 razy na 30 min spacerze, bo to ja Martę wyciągnęłam by ruszyła w końcu doopę sprzed kompa, wzięła psa i poszła na łąki ze mną, a pies chociaż rozprostuje kości i obejrzy trochę świata, niestety radość psa długo nie potrwała, bo dalej siedzi w ogrodzie i ma zakaz wchodzenia do domu. :/ A mnie Marty rodzice uważali za tą z tych "głupich" co z psami na spacer chodzi


Ja nic nie mam do trzymania psa w bloku, ale jeżeli ma być to pies do szeroko rozumianego w Polsce towarzystwa (czytaj trzy spacerki dziennie na smyczy po dwadzieścia minut, jak się uda dzieciaka od kompa odciągnąć) to branie setera czy owczarka to pomyłka. Do mnie niedługo przybywa border - ile to ja się naczytałam, że tych psów nie można trzymać w blokach, tylko dom z ogrodem. I tak się zastanawiam... Mieszkam w dużym domu z ogrodem na wsi. Border będzie w moim pokoju i tylko w moim pokoju. I z góry wiem, że on i tak nie będzie chodził gdzie indziej :D Prawda jest taka, że kiedy ja jestem w pokoju, psy ze mną. Jakoś im nie w głowach zwiedzanie wszystkich pokoi i bieganie po korytarzach. Z podwórza korzystają, kiedy chcą na kogoś poszczekać, chociaż kiedy nas nie ma głównie śpią i nie interesują je przejeżdżające samochody i przechodzący ludzie. Rano wychodzę z nimi na spacer do lasu, po obiedzie na dłuższy, często jadę do miasta, chodzimy po parkach, albo jakiś innych ciekawych terenach, wieczorem wychodzimy jeszcze na dłuższą chwilę pobiegać. Pomiędzy tymi spacerami moje psy siedzą w pokoju, ewentualnie od czasu do czasu rzucę im tam piłeczkę, coś poćwiczę. Jeżeli mają do wyboru łażenie bez sensu od płotu do płotu i nudzenie się ze mną, wybierają mnie. Z podwórka korzystam tylko jak idę porzucać frisbee, ale równie dobrze mogłabym iść pod blok, nawet pod blokiem miałabym więcej miejsca, wielokrotnie jeżdżę do parków albo na jakieś boiska, bo w lesie nie mam jak. Szczerze? Wolałabym mieszkać w bloku i moje psy chyba też by wolały, bo nie musiałaby się tłuc autobusami, żeby dojechać do cywilizacji, a mi byłoby wygodniej i wszyscy by na tym skorzystali :D

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Wczoraj ok 22 wyszłam z Hadarem na spacer. Kilka klatek dalej mieszka pies który jak zobaczy Hadara to leci do niego szczekajac (chyba do innych psów tak samo). Wczoraj tez tak zrobił.( nie mogłam przez niego sprzatnac koopy, bo sie bałam ze do nas dobiegnie i sie pogryza) Słyszałam, ze własciciel do niego gwizdnał, zaczełam wołac Hadara i odchodzic (Hadar był na smyczy) po jakims czasie zatrzymałam sie myslac ze mam juz spokój a tu nagle usłyszałam ciche szczekniecie ale jakby z przeciwnej strony. Juz pomyslałam ze pewnie cos innego usłyszałam kiedy Hadar zesztywniał i zaczał patrzec w ta strone slad biegł do nas pies. Chciałam zobaczac na co patrzy i zobaczyłam ze pies jest jakies 10 m od nas! Na szczescie wkoncu wrócił.

Posted

Ja trochę z innej beczki, nie chamstwie psiarzy, ale o braku zrozumienia i empatii.
Pracuję w szkole i pezrprowadzilam zbiorkę karmy dla schroniska. Zaproponowalam uczniom, aby zbierali w klasach po 2 zlote. Udalo się zebrac prawie 700 zl, za co kupilam (wraz z samorzadem uczniowskim) 170 kg karmy. Karmę dowieźli nam w czwartek, a schronisko mialo ja odebrac w piatek lub poniedzialek. trzeba bylo to gdzies przechowac i dyrekcja zgodzila się, aby zostawic ja w szatni nauczycielskiej. Tego samego dnia (czyli w czwartek) jedna z "koleżanek" (polonistka) zaczyna do mnie taką gadkę:
Ona-Pani Agato czy pani miala jakis udzial w tej zbiorce dla schroniska?
Ja- tak, zorgonizowal ją.
Ona- a kiedy oni ja zabiora, bo smierdzi w tej naszej szatni karmą, a tam przecież wietrzyć nie można, bo nie okien.
Ja- zabiorą ją jutro lub w poniedzialek, a ma Pani lepszy pomysł, że ją gdzieś przechować?
Ona- no moze na korytarzu?
Ja- a będzie pani stala na kazdej przerwie i pilnowala, aby uczniowie nie przedziurawili worków (mogli by miec i takie pomysly, wierzcie mi).
I tu się zamknęla i juz nic nie powiedziala, z chęcia przywaliłabym jej jakiś tekst, ale nie będę z nią walczyć. Kobita starsza ode mnie o prawie 30 lat.
Najbardziej wkurzające jest to, ze starałam się, aby zebrac to wszystko, prowadze z uczniami godz.wych. dot. wlasciwej opieki nad zwierzetami, zachęcam do adopcji, ostrzegam przed pseudohodowlami, itp. Nie czekam na oklaski, bo nie robię tego dla uznania tylko dla zwierzat, cieszę się, ze uczniowie się spręzyli i zawsze licze na to, że moze w ich glowach coś zostanie po takich akcjach i sami zainicjuja podobne, może zostana wolontariuszami w schronie, itp.A tu masz, dorosla wyksztalcona kobieta i wyjezdza z takimi tekstami.

Posted

Agata, właśnie dlatego dobrze robisz ucząc dzieci i wyczulając ich na problemy oraz cierpienia braci mniejszych. Czym skorupka za młodu nasiąknie....
A koleżanka być może miała zły dzień albo po prostu lubi się czepiać o wszystko co się nadaje do narzekania. Chociaż ja bym się powstrzymała przed podobnym komentarzem, bo tak naprawdę to nikt nie zrobił z pokoju nauczycielskiego przytuliska tylko położono karmę w szatni na kilka dni. Smutne, że niektórzy troszczą się tylko o własny nos (dosłownie) nie myśląc nawet ile taka karma może uratować żyć... :shake:

Posted

Edukacja od najmłodszych lat jest bardzo ważna, ja teraz przygotowuję tematyczny cykl zajęć (bardzo uproszczonych, co prawda) dla przedszkolaków ;) Nie wiem czy mi się uda i zostanie to zaakceptowane przez "władze zwierzchnie" ale zobaczymy :)

A ja dzisiaj przed chwilą spotkałam się z chamstwem pewnie nie-psiarza, ale normalnie mi się na wymioty zebrało... Otóż ktoś wyrzucił w środku pola (właściwie dużego terenu "niczyjego", nieużytków), gdzie wychodzi duża część osiedlowych psiaków - śnięte ryby, śmierdzące straszliwie, z sześć sztuk, takie wiecie, z oczka wodnego, srebrno-zielone z pomarańczowymi płetwami... A tak się zastanawiałam, dlaczego mój pies wypluł nagle piłkę i poszedł jak po sznurku w krzaki :roll: Nie wiem co to miało być, dla ptaszków? Zajączków? Sarenek? A może komuś przeszkadzają psy i ryby są ze stosownym dodatkiem? :shake:

Posted

evel napisał(a):
Otóż ktoś wyrzucił w środku pola (właściwie dużego terenu "niczyjego", nieużytków), gdzie wychodzi duża część osiedlowych psiaków - śnięte ryby, śmierdzące straszliwie, z sześć sztuk, takie wiecie, z oczka wodnego, srebrno-zielone z pomarańczowymi płetwami... A tak się zastanawiałam, dlaczego mój pies wypluł nagle piłkę i poszedł jak po sznurku w krzaki :roll: Nie wiem co to miało być, dla ptaszków? Zajączków? Sarenek? A może komuś przeszkadzają psy i ryby są ze stosownym dodatkiem? :shake:


Wiem, co czujesz. U mnie prócz ryb oraz starego mięsa kochane starsze sąsiadki wyrzucają, uwaga, zupę na trawnik. Dla kotków. Ostatnio widziałam krupnik, ale moje psy jakoś się nie zainteresowały. Następnym razem niestety była zupa (a w zasadzie jej resztki, bo woda z potrawy zasiliła trawnik) nieznanego mi pochodzenia, ale psy za to jak w amoku prosto do tego miejsca. :angryy: Ludzie chcą pomóc ale - albo nie wiedzą jak, albo są kompletnie bez wyobraźni, bo jeszcze mięso mogę zrozumieć ale zupy? Paranoja. A ryby to już w ogóle nie wiem dla kogo... :shake:

Posted

"nattis" napisał(a):
Ludzie chcą pomóc ale - albo nie wiedzą jak, albo są kompletnie bez wyobraźni

Idac na wybieg mijam restauracje. Wczesniej na miejscu restauracji była przechowalnia czy wypozyczalnia łodzi, ona miała podwórko i były tam psy. Jakas pani te psy zawsze dokarmiała...ciastkami (a sama miała psa)
A jakis pan z restauracji zawsze wykładał w wiadrze kosci z zup dla psów. Inni psiarze pozwalali swoim psom wyjadac te kosci z wiadra, i chyba mnie uwazali za nienormalna, ze ja Bogarowi nie pozwalam. Po pierwsze Bogar jadł kosci tak łapczywie ze łykał tak, ze nie pogryzł dobrze, a potem je zwracał, dlatego nie dawalismy mu kosci w ogóle. A po drugie czemu ma sie pies uczyc, ze jak stoi na ziemi jakies wiadro czy torba z jedzeniem to mozna to zjesc?

Posted

Bogarka napisał(a):
A po drugie czemu ma sie pies uczyc, ze jak stoi na ziemi jakies wiadro czy torba z jedzeniem to mozna to zjesc?


Zaoszczędzisz sobie tym samym dużo kłopotów, naprawdę. Ile ja bym dała, żeby moje psiska nie ruszały wszystkiego co zobaczą. Piesek jeszcze jakoś czasami ominie, zignoruje jakieś cuda wianki na trawie. Ale sunia to istna mistrzyni - jak czegoś nie ma to ona to znajdzie :)

Posted

Bogarka napisał(a):
Idac na wybieg mijam restauracje. Wczesniej na miejscu restauracji była przechowalnia czy wypozyczalnia łodzi, ona miała podwórko i były tam psy. Jakas pani te psy zawsze dokarmiała...ciastkami (a sama miała psa)
A jakis pan z restauracji zawsze wykładał w wiadrze kosci z zup dla psów. Inni psiarze pozwalali swoim psom wyjadac te kosci z wiadra, i chyba mnie uwazali za nienormalna, ze ja Bogarowi nie pozwalam. Po pierwsze Bogar jadł kosci tak łapczywie ze łykał tak, ze nie pogryzł dobrze, a potem je zwracał, dlatego nie dawalismy mu kosci w ogóle. A po drugie czemu ma sie pies uczyc, ze jak stoi na ziemi jakies wiadro czy torba z jedzeniem to mozna to zjesc?


W życiu nie pozwoliłabym psu zjeść resztek niewiadomego pochodzenia... Nie wiadomo z czego to jest, co było do tego dodawane itp. O tym, jakie psy z tego jadły już nie wspominając.

Posted

Paulix napisał(a):
W życiu nie pozwoliłabym psu zjeść resztek niewiadomego pochodzenia... Nie wiadomo z czego to jest, co było do tego dodawane itp. O tym, jakie psy z tego jadły już nie wspominając.


uwierz że pies potrafi zjeść byle jakie świństwo i kończy się to ewentualnie niestrawnością ;) mówię rzecz jasna o rzeczach jadalnych .. i nie rozumię stwierdzenia - jakie psy z tego jadły - :D że niby co załapie jakieś pryszczaki? :D żart oczywiście, dziwnie to zabrzmiało, jak pies zacznie jeść to z reguły zje wszystko ;] a nie że je i wypluwa,a potem inny to zje :D

Posted

Paulix napisał(a):
W życiu nie pozwoliłabym psu zjeść resztek niewiadomego pochodzenia... Nie wiadomo z czego to jest, co było do tego dodawane itp. O tym, jakie psy z tego jadły już nie wspominając.

Rozumiem to podejście. Sama dbam o zdrowie mojego psa, odrobaczam, szczepię, pies ze mną spi, leży na kanapie... Nie każdy dba o czystość czy zdrowie swojego psa jak my.
A odnoście wytłuszonego tekstu, mogły jeść psy zarobaczone, chore na choroby wirusowe, poza tym taka brudna micha/wiadro to siedlisko bakterii. O niestrawność nietrudno.

Posted

[quote name='Migori']Rozumiem to podejście. Sama dbam o zdrowie mojego psa, odrobaczam, szczepię, pies ze mną spi, leży na kanapie... Nie każdy dba o czystość czy zdrowie swojego psa jak my.
A odnoście wytłuszonego tekstu, mogły jeść psy zarobaczone, chore na choroby wirusowe, poza tym taka brudna micha/wiadro to siedlisko bakterii. O niestrawność nietrudno.[/QUOTE]

Właśnie o tym mówię - mogły to jest psy chore, które to przeniosą, np. psy bezpańskie, o których zdrowie i czystość nikt nie dba.
zaba14 ale psy generalnie się ślinią przy jedzeniu, bakterie się przenoszą itp. a na trawniczku są śmieci wyrzucone przez ludzi, zazwyczaj jedzenie, więc to jest mniej szkodliwe.

Posted

My latem też miałyśmy przygodę ze śniętymi rybami. Idziemy na wieczorny spacer nad staw, z resztą często tam chodziłyśmy. Nie pozwoliłam spanielowi pływać, za późno było. Stałam i robiłam zdjęcia, a spaniel wyrywał się na smyczy, patrzę, do czego ona się tak wyrywa, a tu widzę... rybę, jakieś 5 m od brzegu. Smycz nie pozwoliła jej ruszyć ryby. Spojrzałam z obrzydzeniem, zebrało mi się na wymioty (ryba zbyt świeża nie była), wracamy, po drodze kawałki rozszarpanych ryb. Spaniel jednej dosięgnął, próbował zjeść, nie dałam. Od tego czasu bez komendy pies nigdy nie zjada nic z ziemi, a stawu już nie odwiedzamy (czego spaniel na pewno żałuje, bo uwielbiał tam pływać).

Posted

ZOBACZCIE CO SIĘ STAŁO W KANADZIE !!!

[URL]http://wiadomosci.onet.pl/swiat/masakra-psow-po-igrzyskach-kanada-w-szoku,1,4160949,wiadomosc.html[/URL]

Facet jeszcze poszedł po odszkodowanie (I DOSTAŁ JE !!!!!!!!!!!!!) za szkody moralne

[URL="http://www.czina.be/"]www.czina.be[/URL]

Posted

Pracownik pracownikiem - ja bym szefa powiesiła za pewne narządy, bo to raczej nie pracownik wydał dyspozycje, żeby psy poszły do dołka.

Powala bezduszność; nie mówiąc o oddaniu psów do adopcji, nawet na uśpienie było sk**wielom żal kasy...

Posted

[quote name='Martens']Pracownik pracownikiem - ja bym szefa powiesiła za pewne narządy, bo to raczej nie pracownik wydał dyspozycje, żeby psy poszły do dołka.

Powala bezduszność; nie mówiąc o oddaniu psów do adopcji, nawet na uśpienie było sk**wielom żal kasy...

Wiesz co, nie wiem, czy czasem pracownik i szef to nie jedna osoba? Muszę wsłuchać się w filmik, który jest tam dołączony.
Ale nie zmienia to faktu, że ja bym go powiesiła za to samo co Ty.
Kolejna sprawa, "Fajne" mają tam firmy ubezpieczeniowe. Jak można komuś wypłacić pieniądze za dokonanie przestępstwa ?????? To tak jakby, ktoś okradł bank, a agencja ubezpieczeniowa wypłaca mu jeszcze odszkodowanie, za to, że podczas napadu koleś się stresował, czy mu się uda !!! Totalny absurd !!!!!

www.czina.be

Posted

[quote name='kasia_owczarzak']Wiesz co, nie wiem, czy czasem pracownik i szef to nie jedna osoba? Muszę wsłuchać się w filmik, który jest tam dołączony.
Ale nie zmienia to faktu, że ja bym go powiesiła za to samo co Ty.
Kolejna sprawa, "Fajne" mają tam firmy ubezpieczeniowe. Jak można komuś wypłacić pieniądze za dokonanie przestępstwa ?????? To tak jakby, ktoś okradł bank, a agencja ubezpieczeniowa wypłaca mu jeszcze odszkodowanie, za to, że podczas napadu koleś się stresował, czy mu się uda !!! Totalny absurd !!!!!

www.czina.be
to nie firma ubezpieczeniowa, to rzad ma takie przepisy....

Posted

Długo miałam spokój z psami atakującymi Cerbera. Dzisiaj niestety rzucił się na niego bokser (bez smyczy oczywiście!). Zaczął gryźć mojemu dupsko, mój był na smyczy, więc "powiesiłam" boksera za kolczatkę i czekałam sobie tak z tym bokserem w jednej, a Cerberem w drugiej ręce na właściciela. Facetowi było głupio, bo jego bokser zawsze dostawał szału na widok mojego psa ale zaczął mi głupstwa gadać, że on go spuszcza jak nikogo nie ma itp. Terefere - park przy blokach, godziny popołudniowe, nie trzeba być Buddą, żeby wiedzieć, że psiarze chodzą. Oglądnęłam Cerbera, widocznych ran nie było, więc sobie poszłam. Gdyby bokser zranił mi psa albo choćby wyszarpał mu futro, na pogaduszce by się nie skończyło. Psy nie muszą się lubić ale czy do jasnej ciasnej, facet tego boksera nie może puszczać w kagańcu? :angryy:

Posted

[quote name='gops']a ja wczoraj wracajac z parku spotkalam znajomego labradora...
jakies pol roku temu dzwonilam na schronisko zeby go zabrali bo biega od kilku dni po ulicy , zabrali go ale najwidoczniej na krotko wlasciele odebrali , potem widzialam go jeszcze raz ale na smyczy , a wczoraj znowu biegal w najlepsze po ulicach , odprowadzil mnie do domu kilka ulic dalej ..zastanawialam sie czy jak zadzwonie znowu na schronisko to sie wlasciele czegos naucza? ale chyba nie skoro robia ciagle to samo
nie zadzwonilam ale jak go spotkam dzisiaj to chyba to zrobie .
problemu by nie bylo gdyby pies byl grzeczny i nie podchodzil , a on podbiega skacze na psy , probuje je gwalcic , agresywny nie jest ale nie jest przyjemne wyciaganie wlasnego psa spod 40kg laba i szarpanie sie z wlasnym psem ktory probuje sie bronic
gdybym wiedziala gdzie dokladnie mieszka to bym go odprowadizla albo zadzownila na policje moze mandat by cos dal[/QUOTE]


Goops,ja miałam identyczną sytuację z beaglem.Latał całymi dniami samopas po osiedlu i molestował suki,do ludzi nie podchodził.Za którymś razem udało mi się go złapać.Zadzwoniłam po SM,przyjechali,wezwali schronisko i pieska zabrali.Po 2 dniach spotkałam tych strażników i powiedzieli mi,że właścicielka odebrała psa ze schronu.Wylądował tam już 3 raz,dostała mandat i nakaz wykastrowania psa.Pani była w zaawansowanej ciąży i nie miała siły szarpać się z nadpobudliwym pieskiem na smyczy,to go wypuszczała rano do parku a wieczorem szła ze smyczką po pieska:-oOd tego czasu nie widziałam tego psa luzem a to było 2 lata temu.I pies jest wykastrowany.

Posted

[quote name='kendo-lee']Goops,ja miałam identyczną sytuację z beaglem.Latał całymi dniami samopas po osiedlu i molestował suki,do ludzi nie podchodził.Za którymś razem udało mi się go złapać.Zadzwoniłam po SM,przyjechali,wezwali schronisko i pieska zabrali.Po 2 dniach spotkałam tych strażników i powiedzieli mi,że właścicielka odebrała psa ze schronu.Wylądował tam już 3 raz,dostała mandat i nakaz wykastrowania psa.Pani była w zaawansowanej ciąży i nie miała siły szarpać się z nadpobudliwym pieskiem na smyczy,to go wypuszczała rano do parku a wieczorem szła ze smyczką po pieska:-oOd tego czasu nie widziałam tego psa luzem a to było 2 lata temu.I pies jest wykastrowany.[/QUOTE]
tego naszego labka juz nie spotkalam , ale wydaje mi sie ze wiem gdzie mieszka bo widzialam podobnego psa w ogrodku
to pies z domku i widocznie ludzie maja zle ogrodzona dzialke i pies zwiewa tak mi sie wydaje
w kazdym razie teraz jak go spotkam i bd na nas skakal to zlapie go i zaniose pod ten domek zobaczymy czy tam mieszka a pod domkiem zadzwonie na schronisko lub policje , mysle ze jak dostana mandat odrazu zalataja dziure w plocie :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...