Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Gops pracuje ze swoim psem i mozna to sledzic w mojej galeri , jestem sporo czasu na dogo i niektorzy zdazyli mnie poznac dlatego pisza w ten sposob a nie jak mowisz do kogos "obcego" :)
ja poswiecam mnostwo czasu mojemu psu , nie tylko na zabawy i zmeczenie psa ale tez na nauke , suka jest bardzo dobrze wyszkolona taki wypadek zdarzyl nam sie raz, nie podbiega do zadnych obcych psow ani ludzi , slucha sie mnie w kazdej sytuacji , ale sa rzeczy nad ktorymi nie da rady zapanowac np instykt

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Ja wiem, że Gops pracuje...:lol:
Wiem, że sytuacje w życiu są różne...
Wiem, ze pies może zareagować różnie...

Nie podobało mi się jedynie rzucanie z zębami na Dagę, która napisała dokładnie to, co napisalibyście każdemu innemu psiarzowi...
Nie lubię dzielenia ludzi na równych i równiejszych...
A tacy "adwokaci" czasem niosą więcej szkody, niż pożytku... ;)

Posted

[quote name='evel']Ja bym radziła wrzucić trochę na luz i czytać z przymrużeniem oka, bo długo tu nie wytrzymasz :evil_lol: [/QUOTE]
[quote name='DagaK']I vice versa[/QUOTE]

Ludzie z których epatuje nadmierna pewność siebie i przekonanie o własnej nieomylności oraz bez dystansu do pewnych spraw są zwykle drażniący. Tu raczej bym szukała źródła tego, dlaczego takie zbiorowe huzia na juzia sie zrobiło... Ale to moja osobista opinia, mogę się mylić.

Posted

[quote name='Arwilla']Radzę zapoznać się z sytuacją od początku....
Wyobraźni tu nie potrzeba...wystarczy przeczytać ze zrozumieniem...[/QUOTE]

Widać Twoje zrozumienie jest inne, niż moje :evil_lol:

Posted

[quote name='gops']to nie bylby moj problem tak jak z kotem , moj pies byl na smyczy , nie jest ani duzym psem ani wygladem nie przypomina "ttb " i innych "mordercow" nikt sie mnie nie czepia i nie boi jak ide z suka bez kaganca
jak inny pies podejdzie jej pod pysk i bd lagodnie nastawiony to jedynie bd chciala go zdominowac a jak podejdzie w celach awantury to gorzej , ja psa na rekach nie bd nosic bo ktos nie potrafi wychowac sowjego psa :)[/QUOTE]
A mnie przeraża nawet nie to CO piszesz, ale to JAK to ujmujesz. Kot stracił życie. Zagryzł go Twój pies. Ja w takiej sytuacji czułabym się bardzo, bardzo źle. Ty walisz w postach uchachane ikonki, piszesz brednie o "głupich" kotach... Nie mogę pojąć, jak można w takiej formie komentowac śmierć niczemu niewinnej, żyjącej istoty. To co się stało, stało się przez Twoją nieuwagę i niefrasobliwość. Kropka.

Posted

Gdzie tu niefrasobliwość? Pies był na smyczy, na kota nikt go nie szczuł... Jakby pies podbiegł i stracił życie, to też by nie była wina Gops, tylko właściciela, który nieodpowiedzialnie i niefrasobliwie dopuszcza do sytuacji, gdzie bez pozwolenia Gops jego pies leci do jej psa.

Jak miałam na DT amstaffa, to podlatywacze musiały się liczyć z tym, że na widok JAKIEGOKOLWIEK psa lecącego na psiaka pod moją opieką ściągałam mu kaganiec - od ewentualnej obrony psa jestem ja, ale jeśli ja zawiodę, to nie wyobrażam sobie, żeby zostawić psa bez możliwości obrony. Nawet przed yorkiem.

Posted

[quote name='filodendron']No i troszkę mi się smutno zrobiło.
Mam nadzieję, że Tonic nigdy nie urwie się ze smyczy i nie pobiegnie do pięć razy większego psa, któremu właściciel na widok Tonica zdejmie kaganiec.[/QUOTE]

Myślę, że jest różnica między psem, który zerwie się ze smyczy i za którym goni właściciel, próbując go zatrzymać, a psem chodzącym po prostu bez smyczy i podłażącym do każdego psa po kolei, bo właściciel jest zbyt leniwy, żeby sobie rączki męczyć smyczą, a usta wołaniem.

Posted

Sytuacja sprzed paru dni - mój wilczak na krótkiej smyczy, załatwia potrzeby na trawniku w okolicy bloku. Mój M. schyla się, żeby posprzątać, w tej chwili między tylne łapy Baaja wbiega malutki york. York na flexi, przyjazny, ale właścicielka nie zadała sobie trudu, żeby spytać, skrócić flexi, cokolwiek. Baaj jak to on, merda, cieszy się, bardzo delikatnie wącha yorka, york radosny, zabieramy wilczaka, bo już musimy jechać do weterynarza...

A co, gdyby Baaj nie był tak przyjazny? Pies bez uprzedzenia przebiegł pod nim i wylądował mu tuż pod pyskiem. Baaj mógłby go choćby zdeptać w ferworze witania i to też moja wina? Bo mam dużego psa, który może być potencjalnie niebezpieczny? Może, dlatego chodzi na smyczy. Czasem ma linkę, kaganiec, kantarek albo jakikolwiek inny, adekwatny do danego momentu sprzęt. Czy jestem zobowiązana myśleć za wszystkich? A może po prostu myślenie obowiązuje tylko wtedy, kiedy pies jest większy niż to magiczne "do kolana"?

Posted

Filodendron - moja w tym głowa, że tak się nie stanie. Od tego jest właściciel.

Może i smutno, ale jakoś przez pół roku jakie u mnie spędził Diego, żadnemu psu NIC się nie stało, bo go nauczyłam, że podbiegającymi psami zajmuje się przewodnik, czyli ja. Jestem odpowiedzialnym właścicielem i ostatnie czego chcę, to krzywda jakiegokolwiek psa. Niemniej priorytetem jest dla mnie pies pod moją opieką i zrobię wszystko, aby nic go nie skrzywidziło. ;]

Posted

[quote name='Szura']Gdzie tu niefrasobliwość? Pies był na smyczy, na kota nikt go nie szczuł... Jakby pies podbiegł i stracił życie, to też by nie była wina Gops, tylko właściciela, który nieodpowiedzialnie i niefrasobliwie dopuszcza do sytuacji, gdzie bez pozwolenia Gops jego pies leci do jej psa.

Jak miałam na DT amstaffa, to podlatywacze musiały się liczyć z tym, że [B]na widok JAKIEGOKOLWIEK psa lecącego na psiaka pod moją opieką ściągałam mu kaganiec - od ewentualnej obrony psa jestem ja, ale jeśli ja zawiodę, to nie wyobrażam sobie, żeby zostawić psa bez możliwości obrony. Nawet przed yorkiem.[/B][/QUOTE]
A to to już w ogóle nie wiem jak skomentować. Czy Ty jesteś - za przeproszeniem - zupełnie normalna, dziewczyno? Przepisy w Polsce są takie, że jak się ma psa potencjalnie agresywnego w stosunku do ludzi i/lub innych zwierząt, to sie go prowadza w kagańcu.

Posted

[quote name='Zofia.Sasza']A to to już w ogóle nie wiem jak skomentować. Czy Ty jesteś - za przeproszeniem - zupełnie normalna, dziewczyno? Przepisy w Polsce są takie, że jak się ma psa potencjalnie agresywnego w stosunku do ludzi i/lub innych zwierząt, to sie go prowadza w kagańcu.[/QUOTE]

Ale skąd wiesz, że był agresywny? Szura napisała, że zdejmowała kaganiec psu, żeby sam rozwiązał konflitk, czy że uczyła go, że ona jest od rozwiązywania konfliktu, a na wszelki wypadek, jeśli podbiegacz jest agresywny, daje psu możliwość obrony?

Posted

[quote name='Zofia.Sasza']A mnie przeraża nawet nie to CO piszesz, ale to JAK to ujmujesz. Kot stracił życie. Zagryzł go Twój pies. Ja w takiej sytuacji czułabym się bardzo, bardzo źle. Ty walisz w postach uchachane ikonki, piszesz brednie o "głupich" kotach... Nie mogę pojąć, jak można w takiej formie komentowac śmierć niczemu niewinnej, żyjącej istoty. To co się stało, stało się przez Twoją nieuwagę i niefrasobliwość. Kropka.[/QUOTE]
gdzie tu jest moja wina?
znam swojego psa wiem jak reaguje dlatego chodzi na smyczy ;)
kot stracil zycie bo podszedl , mialam wziac 17kg psa na rece?
ja nie czuje sie z tym komfortowo, ale nie widze powodu zeby rozpaczac , gdyby nie podszedl to by zyl
sytuacja ta miala miejsce rok temu , oprocz tego suka zabila 2 wroble ( bedac na smyczy) i tez z tego powodu nie plakalam

powiem jeszcze ze moja suka byla 2 razy powaznie pogryzona i nie przez 5kg szczekacze tylko raz przez amstafa a raz przez szar peia i skonczylo sie to u weta na szyciu a raz na kroplowce , nie uslyszalam nawet przepraszam , moj pies mogl juz nie zyc , co by bylo gdyby miala wtedy kaganiec? nie byloby mojego psa

[B]filodendron[/B] moj pies nie rozroznia ktory pies na niego leci w zlych intecjach czy on sie zerwal 1 raz ze smyczy czy moze lata po podworku caly dzien i podlatuje do wszystkich
kazdy pies ktory podleci w zlych zamaiarach moze byc zaatkowany

Posted

Tak, jestem na tyle normalna, że zauważyłam znaczącą różnicę w reakcji psa gdy miał/nie miał kagańca. W kagańcu czuł się niepewnie, nakręcało go to, czuł się zagrożony. Bez kagańca za to był dużo bardziej wyluzowany, przez co mogłam nawiązać z nim lepszy kontakt i pokierować jego zachowaniem. A pies z takiej 'konfrontacji' wychodził dużo mniej znerwicowany, nakręcony i niepewny. I to dla mnie najważniejsze.

Do przepisów nawiązujesz? No super - nie musiałabym ich łamać, gdyby psy ZGODNIE Z PRZEPISAMI były na smyczach, pod kontrolą właścicieli. Średnio fajnie jest intensywnie pracować nad skupieniem i wyciszeniem psa po przejściach, gdy np. atakuje go biegający luzem psiak jego wielkości, a na prośbę żeby go zapiąć słyszę 'proszę poszczuć swoim, to mój się nauczy'. Jeżeli amstaff bez kagańca jest bardziej współpracujący, to ja nie mam wątpliwości, że ten kaganiec w sytuacji konfrontacji warto zdjąć. Dodatkowym plusem DLA MNIE jest to, że jeśli (JEŚLI) bym nawaliła - pies może się bronić. Ja jestem odpowiedzialna za swojego psa: za inne psy i ich bezpieczeństwo odpowiadają ICH właściciele.

Posted

[quote name='gops']Gops pracuje ze swoim psem i mozna to sledzic w mojej galeri , jestem sporo czasu na dogo i niektorzy zdazyli mnie poznac dlatego pisza w ten sposob a nie jak mowisz do kogos "obcego" :)
ja poswiecam mnostwo czasu mojemu psu , nie tylko na zabawy i zmeczenie psa ale tez na nauke , suka jest bardzo dobrze wyszkolona taki wypadek zdarzyl nam sie raz, nie podbiega do zadnych obcych psow ani ludzi , slucha sie mnie w kazdej sytuacji , ale [B]sa rzeczy nad ktorymi nie da rady zapanowac np instykt[/B][/QUOTE]
Mój pies ma taki instynkt, że rozprułby tętnicę każdemu napotkanemu psu (dla równowagi ma świetny kontakt z kotami i ptactwem- uczestniczył w odratowywaniu małego wróbelka). Rozumiem, że gdyby hipotetycznie doszło do wypadku z udziałem mojego i Twojego psa, to przyjęłabyś argument "bo to taki instynkt"?


Pamiętaj, każdy kij ma dwa końce...

Posted

[quote name='Saite']Mój pies ma taki instynkt, że rozprułby tętnicę każdemu napotkanemu psu (dla równowagi ma świetny kontakt z kotami i ptactwem- uczestniczył w odratowywaniu małego wróbelka). Rozumiem, że gdyby hipotetycznie doszło do wypadku z udziałem mojego i Twojego psa, to przyjęłabyś argument "bo to taki instynkt"?


Pamiętaj, każdy kij ma dwa końce...[/QUOTE]
mozesz mi uwierzyc ze moja suka by nie podeszla sama do Twojego psa ani Ciebie
, do psow i ludzi nie podchodzi chyba ze ja podejde i jej pozwole
, chyba ze to Twoj pies podbiega atakujac do obcych psow to niestety jest problem ;)
i dla mnie nie bylby to argument , ten amstaf ktory pogryzl moja suke zostal uspiony , nie mial wlasciela (nie bylo go przy nim) i policjant ktory przyjechal widizal w jakim stanie jest moj pies , odrazu mi powiedzial ze to zalatwia , inaczej jakby byl wlasciciel wtedy napewno rzadalabym pieniedzy za weterynarza

dla mnie jest roznica miedzy "moj pies zagryzl innego psa" i moj pies zagryzl kota ;)
wiele psow od samego szczeniaka nie lubi kotow , tak jest poprostu
nie wiem czy moja suka zanim do mnie trafila nie byla szczuta, ale u mnie nie , a agresywna do psow stala sie dopiero po 2 pogryzieniach , mysle ze ona uznaje zasade "najlepsza obrona jest atak"

Posted

[quote name='ladySwallow']Myślę, że jest różnica między psem, który zerwie się ze smyczy i za którym goni właściciel, próbując go zatrzymać, a psem chodzącym po prostu bez smyczy i podłażącym do każdego psa po kolei, bo właściciel jest zbyt leniwy, żeby sobie rączki męczyć smyczą, a usta wołaniem.[/QUOTE]

Różnica jest, owszem, ale co ona ma do potencjalnego pogryzienia?
Chyba faktycznie rozmijamy się w zrozumieniu...
No, chyba, że chodzi Ci o to, że w pierwszym wypadku będziesz się czuła winna, a w drugim nie... na zasadzie "należało mu się"?

Chamstwa nie zwalcza się chamstwem, a godnością i kulturą osobistą...:evil_lol:
Choć wiem z autopsji jakie to bywa trudne... ;)

Posted

[quote name='gops'](...) niektore sa tak "glupie" ze podchodza pod pysk mojego psa ktory dostaje szalu jak je widzi (nie uczylam jej tego !) jednego zdazyla zlapac i niestety zginal a byla na smyczy[/QUOTE]
Jak kot mógł być GŁUPI?
On był po prostu UFNY i NIEOSTROŻNY.

Deprecjonując tego kota i jego śmierć (no bo przecież głupi był, sam się prosił, co nie?) chcesz usprawiedliwić siebie i swojego psa, czy po prostu lepiej się poczuć? A może nie widzisz nic złego w zlikwidowaniu przez psa "głupiego" kota? Ofiary gwałtów też się deprecjonuje i obarcza winą za to, co zaszło - bo przecież jedna z drugą mogła nie ubierać się tak wyzywająco, nie iść przez ciemny park... Głuuuupia dziewucha!


[quote name='gops']dla mnie jest roznica miedzy "moj pies zagryzl innego psa" i moj pies zagryzl kota ;)[/QUOTE]
Nie mam zwyczaju cytowania z emotami, ale po tej wypowiedzi okraszonej blinkiem, wszystko mi opadło.
Idę się zrestartować.

Posted

[quote name='gops']

dla mnie jest roznica miedzy "moj pies zagryzl innego psa" i moj pies zagryzl kota ;)
wiele psow od samego szczeniaka nie lubi kotow , tak jest poprostu
[/QUOTE]

Gops...z całym szacunkiem... nie rozumiem takiego podejścia....
Jaka to różnica?

Posted

[quote name='Greven']Jak kot mógł być GŁUPI?
On był po prostu UFNY i NIEOSTROŻNY.

[B]dlatego slowo glupi zostalo wsadzone w "" ;) wiem ze kot nie byl glupi tylko nie ostrozny [/B]

Deprecjonując tego kota i jego śmierć (no bo przecież głupi był, sam się prosił, co nie?) chcesz usprawiedliwić siebie i swojego psa, czy po prostu lepiej się poczuć? A może nie widzisz nic złego w zlikwidowaniu przez psa "głupiego" kota? Ofiary gwałtów też się deprecjonuje i obarcza winą za to, co zaszło - bo przecież jedna z drugą mogła nie ubierać się tak wyzywająco, nie iść przez ciemny park... Głuuuupia dziewucha!

[B]ale ja nadal nie rozumiem czego odemnie oczekujesz?
mialam wziac psa na rece i uciekac przed kotem ? [/B]
[B]ja sie nie usparwiedliwiam poprostu nie czuje sie winna [/B]



Nie mam zwyczaju cytowania z emotami, ale po tej wypowiedzi okraszonej blinkiem, wszystko mi opadło.
Idę się zrestartować.[/QUOTE]

dla mnie jest roznica , pies to zwierze ktore ma instynkt , nie zawsze "mysli" czasami poprostu robi cos , wiekszasc psow ma instynkt pogoni dlatego atakuja koty ktore uciekaja .
nie znam psa ktory bylby po super rodzicach , wychowywany bez agresji ,bez zadnych przykrych doswiadczen i bylby agresywny do innych psow.
dla mnie agresja zawsze ma jakies podloze , moja atakuje bo stala jej sie krzywda wczesniej
a ten sam pies moze koty gonic bo tak mu kaze instynkt
jak pies jest agresywny do innych psow to wina jakas jest w wychowaniu , w przeszlosci , a jak pies atakuje koty to nie musi byc "niczyja" wina ;)

[quote name='Arwilla']Gops...z całym szacunkiem... nie rozumiem takiego podejścia....
Jaka to różnica?[/QUOTE]
j.w

Posted

Ja szczerze mówiąc, też nie widzę wielkiej różnicy... Piszesz, że wiele psów od szczeniaka nie lubi kotów - niektóre psy nie lubią innych psów, i tak też jest po prostu. I też instynkt im tak każe.

Nasza jednak w tym głowa, jako właścicieli, żeby upilnować swoich podopiecznych, żeby dbać o ich bezpieczeństwo, ale również o to, żeby nie stwarzali zagrożenia dla otoczenia. Wypadek może zdarzyć się każdemu, czasami nie mamy na to wpływu, ale beztroskie "pfff, to tylko kot, a nie pies" jest trochę nie na miejscu.

Posted

[quote name='corrida']Ja szczerze mówiąc, też nie widzę wielkiej różnicy... Piszesz, że wiele psów od szczeniaka nie lubi kotów - niektóre psy nie lubią innych psów, i tak też jest po prostu. I też instynkt im tak każe.

Nasza jednak w tym głowa, jako właścicieli, żeby upilnować swoich podopiecznych, żeby dbać o ich bezpieczeństwo, ale również o to, żeby nie stwarzali zagrożenia dla otoczenia. Wypadek może zdarzyć się każdemu, czasami nie mamy na to wpływu, ale beztroskie "pfff, to tylko kot, a nie pies" jest trochę nie na miejscu.[/QUOTE]
a ile moja suka zabila kotow/psow?
jednego ;) to byl przypadek ktory sie wiecej nie powtorzyl
ja nie bd chodzic z psem cale zycie wszedzie w kagancu bo ktos nie potrafi przypilnowac swojego psa lub bo kot chce sie przywitac z rzucajacym sie psem
suka chodzi w kagancu jak jest bez smyczy ale tez czesto sciagam jak idzie na nia w nieokreslonym celu pies tymbardziej wiekszy , nie mam ochoty na nasteopne pogryzienie mojego psa, wizyt u weterynarza, stresu i rachunku ;)
nie twierdze ze kot jest gorszy od psa jak niektorzy probuja mi wmowic
nie lubie kotow , ale to nie znaczy ze bd chodzic z moim psem po podworku i puszczac zeby je pozagryzala

Posted

[quote name='Zofia.Sasza']A to to już w ogóle nie wiem jak skomentować. Czy Ty jesteś - za przeproszeniem - zupełnie normalna, dziewczyno? Przepisy w Polsce są takie, że jak się ma psa potencjalnie agresywnego w stosunku do ludzi i/lub innych zwierząt, to sie go prowadza w kagańcu.[/QUOTE]

Dopóki są psy, które biegają bez żadnego nadzoru bez nikogo w pobliżu, albo biegają sobie bez smyczy a właściciel się smutno snuje jakieś X metrów dalej, nie uważam, że moim obowiązkiem jest usmyczowienie, zakagańcowanie i bóg-wie-jeszcze-co mojego psa, bo zdarza mu się szurnąć do przedstawicieli swojego gatunku. Może w kołnierzu weterynaryjnym, kolcach, dławiku i OE, w klatce na kółkach mam ją wozić, żeby wszystkie luzem puszczane labradorki mogły sobie ją spokojnie napastować? Bo powoli zaczynamy się zbliżać do granic absurdu - odpowiedzialni właściciele, którym jak każdemu zdarzają się wpadki, ale jednak znający swoje psy i ich reakcje, przewidujący wcześniej, co może się stać są stawiani na równi z idiotami, którzy mają gdzieś np. to, że ich pies podbiega do innego i go napastuje.

Na co dzień spotykam ciągle i ciągle te same psy, puszczane do nas luzem, wbiegające we mnie i mojego psa, tratujące, drące ryje, wciąż i wciąż proszę, żeby zabrać psa, ale chyba trzeba będzie podjąć jakieś radykalniejsze środki, bo nie zamierzam przez całe życie zwiewać z psem na rękach, bo ktoś akurat uznał, że jego bigiel czy inny spaniel musi sobie zażyć swobody. Jak mam mieć psa, który olewa inne psy, skoro ciągle jakieś mu się ładują w paszczę z jazgotem albo próbują go wgnieść w ziemię? Nieustannie nad tym pracuję i szlag mnie trafia na bezmózgowie większości właścicieli, a niektórzy tutaj uważają, że tacy ludzie jak ja, mający nie do końca normalnego psa, powinni go wyprowadzać na spacer w zbroi, żeby przypadkiem jakiegoś pieseczka nie uszkodził. Przykre to dość.

[quote name='gops']a ile moja suka zabila kotow/psow?[/QUOTE]

Sto! :diabloti:

Posted

Rozumiem Gops, co masz na myśli. Ja jednak piszę z perspektywy osoby lekko przewrażliwionej. "Moja rasa", tak się składa, jest rasą, która pierwsza idzie do odstrzału w przypadku spięcia np. z innym psem, dlatego za wszelką cenę starałabym się żeby mój pies nie zrobił krzywdy innemu zwierzęciu. Ludzie i tak mają niezbyt dobrą opinię o ttb.

Pamiętam, jak może ze dwa lata temu w lokalnej gazecie był opisany przypadek, że amstaff pogryzł jakiegoś fafika. Oczywiście fafik w ostatecznym rozrachunku był zupełnie bez winy, bo on tylko podleciał jazgocząc i skacząc z zębami do asta (przyjmijmy, że to był ast, nie wnikając w kwestię r=r), który był na smyczy, aczkolwiek bez kagańca (pomińmy również to, że ast fafika nawet w kagańcu mógł nieźle zmasakrować). Z tego, co kojarzę ast powiększył grono aniołków, bo to przecie zły pies był. Fafik natomiaststał się prawie że osiedlowym bohaterem, bo przeżył atak bestii.

Nie chciałabym żeby mój pies przez debilizm innych właścicieli trafił pod igłę. Wiedząc, że mój innych psów nie toleruje, że może je poharatać i znając stosunek sporej części społeczeństwa do psów morderców, zrobiłabym wszystko, co w mojej mocy (w ostateczności chyba nawet łącznie z niepoprawnym pedagogicznie wzięciem 20+ kg niunieczka na ręce)żeby małego agresora nie zeżarł lub nie roztrzaskał kagańcem. Tyle, że tak jak pisałam - ja jestem bardzo na to wyczulona, bo jest duże prawdopodobieństwo, że w razie wypadku, bez względu na okoliczności tym "złym" byłby mój pies. Nosił wilk razy kilka, ponieśli pita.

Co do kagańców mam mocno mieszane uczucia. Po pierwsze kagańcem pies może zrobić duże kuku, czasami dużo większe niż bez. Po drugie, w Lublinie, jak się ostatnio dowiedziałam, wg. prawa kaganiec ma nosić każdy pies. Wszystko pięknie ładnie, tyle że na moim osiedlu przez kilkanaście lat widziałam tyle psów w kagańcach, że mogłabym je zliczyć na palcach jednej ręki. A reszta? Sporo z tej reszty biega sobie radośnie luzem, choć nie wszystkie należą do najmilszych zwierząt świata. I nie mam tu na myśli tylko małych ujadaczy. Więc sorry bardzo, zakagańcowanie mojego psa pozbawia go możliwości obrony.W imię czego mam go narażać? W imię przepisów, które inni mają głęboko w... poważaniu?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...