Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Mi wcześniej takie małe podbiegacze przeszkadzały w sposób umiarkowany, ale moje psy robią się coraz większe, cięższe i, umówmy się, ani bokser ani cc nie należą do ras specjalnie delikatnych w zabawie. Kilka dni temu byłam sama z psami na spacerze w parku, psy na linkach, bawimy się jest miło, podbiega do nas jakiś taki mix ON i jamnika (kojarzycie ten typ z pewnością) i zaczyna ujadać. Podbiega, szczypie, odbiega, szczeka. Baron się rwie do niego, bo wg Barona absolutnie każdy pies nadaje się do zabawy, ale po Batalii widzę, że coraz bardziej ją nieproszony gość irytuje. Na ścieżce kilkanaście metrów dalej stała pancia i nieudolnie próbowała go odwołać. Poprosiłam, żeby zabrała psa i w odpowiedzi usłyszałam, że ONA w takie BŁOTO nie ma zamiaru wchodzić. Szczęka mi opadła, słów zabrakło, ale Batalia postanowiła wziąć sprawy w swoje łapy i raz, porządnie na pieska szczeknęła. Kolega się przestraszył i dał dyla w krzaki. Koniec końców chyba jednak pancia będzie musiała błotko zaliczyć.
Sama czasami mam problem z Baronem, który potrafi podbiec do jakiegoś psa, ale zawsze jeśli odwołanie nie skutkuje to po niego idę i zabieram, nie czekam aż ktoś mi każe to zrobić. Pracujemy nad tym cały czas, jest już dużo lepiej, zdarzają się wpadki,ale JEZU, nie kumam jak ktoś może nie pójść po psa bo błoto.

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

ladySwallow napisał(a):
Rozumiem i nadal uważam, że jeśli ktoś nie życzy sobie kontaktu swojego psa z innym dyszącym na smyczy (powód: praca był podany jako przykład), to mu zwisa, czy to pies, czy suka - po prostu ma nie podchodzić.



Dobrze, od początku...Pierwotna rozmowa dotyczyła potencjalnej agresji naszego pupila względem podchodzącego psa (danej płci). Stąd się wzięło moje pytanie...:p

Posted

jefta napisał(a):
"piesek czy suczka?" z tymi słowami przemili państwo weszli wczoraj ze swoim psem pomiędzy moją sukę a pozoranta :) :roll:

Buhahaha dobreeee!!! :evil_lol::evil_lol::evil_lol:

Dla mnie pytanie pies czy suka to totalna głupota szczególnie jeżeli osoba od razu puszcza swojego psa luzem. Kiedyś szłyśmy ze znajomą na łąki obie z suczkami (amstafka i bokserka) babka z dalmatyńczykiem pytanie "psy czy suki"? Nie wiele myśląc machinalnie odpowiedziałam, że suki, na co babka psa puściła... chyba nie trzeba tłumaczyć jakie było zamieszanie, troche mnie przestraszyło gdy samiec zaczął kłapać zębami przed pyskiem mojej suki mającej kaganiec, co za tym idzie nie mającej jak się bronić... czysta głupota:roll:

Posted

powiem wam że nie zawsze TO pytanie jest bez sensu, kiedy czasem zabieram Urwisa na dwór i już podejdzie do nas pies to pozwalam się witać tylko mojemu D dla niego to nie ma znaczenia ale Urwisowi pozwalam iść do psa dopiero kiedy dowiem się że to suka bo on nie toleruje innych psów (tylko D lubi) oczywiście moje psy na smyczach;)

Posted

evl napisał(a):
No jak dla mnie takie pytanie jest totalnie bez sensu, bo mojej suce to wszystko jedno jaką płeć reprezentuje ewentualny podbiegacz.

A dla mojego psa ma to sens głęboki. W związku z tym dla mnie również.
Biorąc pod uwagę, że ludzie tak czy siak podchodzą nieproszeni, puszczają psy bez kontroli, to pytanie i odpowiedź na nie pozwala w praktyce obniżyć poziom stresu.
Gdy podchodzi do nas pies cztery razy większy od mojego, a jego pańcia tradycyjnie stoi 20 metrów dalej i gapi się jak cielę w malowane wrota, to też zaglądam pod brzuch, żeby wiedzieć, czy mam się stresować bardziej czy mniej, bo statystycznie rzecz ujmując suka jednak chyba rzadziej przyatakuje psa niż drugi pies. Szczególnie, że mój pies też wysyła inne sygnały w zależności od płci, która go właśnie namierza.
I skoro już na nas włażą nieproszeni, to też wolę, gdy towarzyszy temu pytanie "suka czy pies", bo przynajmniej wiem, że jakiś problem jest na rzeczy i jeśli udzielę niewłaściwej odpowiedzi, to jest nadzieja, że druga strona się wycofa. Na co nigdy nadziei nie ma, gdy ktoś się pakuje ze swoim psem bez żadnego pytania.
Także dla mnie pytanie jest ok. To takie praktyczne podejście do tematu, bo teoretycznie to sobie można dywagować tylko na takich wątkach, a praktyka i tak sprowadzi nas do parteru.

Posted

A ja uważam, że to pytanie nie ma sensu z jednego, prostego powodu. Po prostu nie życzę sobie, żeby inne psy podchodziły do mojego i już. Kiedy z nią pracuję, naprawdę nie jest pomocne to, że ktoś wydziera się "pies czy suka", a później jakiś kudłacz podbiega i robi dookoła wiele ruchu i hałasu. Zupełnie inaczej sytuacja wygląda, gdy kontakt psów odbywa się za obopólną zgodą właścicieli.
Moja suka potrafi się zapienić na widok zarówno psa i suki i naprawdę w jej przypadku loterią jest, na którego psa jak zareaguje. W 80% przypadków jest łagodna, ale zawsze pozostaje 20% ryzyko niezależne od płci drugiego psa. I podejrzewam, że gdyby ugryzła innego psa (będąc na smyczy) to do mnie byłyby pretensje. A ja nie lubię konfliktów i tłumaczenia się ;) Ogólnie w kwestii psa (i ogólnie w życiu) staram się trzymać zasady "zachowuj się tak, jakbyś chciała , aby inni się zachowywali wobec ciebie"... szkda tylko, że ciężko oczekiwać tego samego od innych.

Posted

Dla kogoś ma, dla kogoś innego nie ma.

Ja proszę o zabranie od moich psów zarówno szczeniąt, suk, jak i samców. Jeśli moje psy pracują, to pracują i w tej pracy ja ustalam przerwy i granice. Od jakiegoś czasu pozbawiłam oba psy 'bezmyślnego' biegania, w czasie którego ewentualne obce psy mi nie przeszkadzały, o ile nie były agresywne, i widzę ogromną różnicę na plus, jeśli chodzi o wyciszenie i reakcje na różne sprawy, które kiedyś były problemowe. Psy mają dużo ruchu, ale ze mną. Z tego właśnie tytułu pytanie zaczęło mnie irytować, ale zazwyczaj, zanim ktoś zapyta, już słyszy: Proszę odejść/nie podchodzić, mój pies pracuje. Sama staram się być z boku, nie wpychać się ludziom pod nogi, żeby nie prowokować idiotycznych sytuacji.

Posted

W zeszłym tygodniu byłysmy na wyspie. Szłysmy sobie chodnikiem, na przeciwko nas jacys ludzie z wyzłem. Wyzeł biegał luzem podleciał do nas z na przeciwka prosto do Ajty. Nic sie nie stało bo była z nami tylko Ajta, która chciała sie z nim bawic z Hadarem musiałabym robic duze koło bo to był pies. Nie słyszałam zeby włäsciciele tego wyzła go odwoływali.
A w lipcu jak byłam na wystaqwie klubowej ktos spuscił swojego psa ze smyczy koło ringów.

Posted

Hm, metoda zdartej płyty potrafi zdziałać cuda, jednak w międzyczasie polecam ćwiczenie medytacji.

Nie zdziwiłam się za bardzo, gdy spotkałyśmy wczoraj wieczorem spasioną spanielkę wiecznie biegającą luzem tym razem... po ulicy. Wzięłam Zu na ręce (spanielka ma paskudny zwyczaj tratowania innych psów) i poprosiłam, żeby zabrać psa. Co na to do mnie pańcia? Ano, że nie trzeeeeba się baaaaaać. No tak, na pewno ja i mój pies boimy się cocker spaniela, zwłaszcza, że Zu ryczy z rąk jak opętana, co prawda na średnim poziomie głośności, bo ją hamuję.

Powtarzam więc - proszę zabrać psa. Pańcia stwierdziła, że już, no już zabiera, hahaha, Nelcia, wracaj, Nelcia miała ją akurat w zadzie, bo wlazła mi pod kurtkę (mam płaszcz niemal do ziemi) i zaczęła mi obśliniać spodnie, więc miałam ochotę jej zasadzić zdrowego kopniaka, ale się powstrzymałam. Jestem mistrzem zen :roll:

Posted

to ja sobie też ulże - własnie wróciłam ze spacer, na którym suka wiecznie latająca bez smyczy zaatakowała moją Wegę. A dziad który z nią wychodzi nawet sie nie obejrzał na odgłos psiej bójki!!! Zaczełam się wydzierać, żeby ją zabrał a ten nic, spojrzał się i szedł dalej!! Idiota normalnie, ta suka juz kilka psów tak zaatakowała a ten nic sobie z tego nie robi!

Posted

A ja dzisiaj się spotkałam nie tyle z chamstwem psiarzy co kociarzy. szłam sobie rano z Frankiem no i weszliśmy w alejkę a tam przed drzewem stoi jakaś babcia i cimcia, ciumcia ogólnie -wydaje z siebie bardzo dziwne dzwięki. Myslę sobie-jakaś wariatka-ciumcia do drzewa...No i idziemy z Frankiem patrzę w stronę tego drzewa a tam siedzi kot. Idziemy dalej a baba nagle wysunęła swój podziurawiony kapeć i kopnęła Frankowego w pyszczek. Mały zaczął warczeć i próbował ją ugryźć.. Tak sie wkurzyłam no bo bez przesady...powyzywałam ją nieźle ale miałam rację... Franek do końca spaceru warczał na wszystkie starsze panie...

Posted

[quote name='Balbina12']A ja dzisiaj się spotkałam nie tyle z chamstwem psiarzy co kociarzy. szłam sobie rano z Frankiem no i weszliśmy w alejkę a tam przed drzewem stoi jakaś babcia i cimcia, ciumcia ogólnie -wydaje z siebie bardzo dziwne dzwięki. Myslę sobie-jakaś wariatka-ciumcia do drzewa...No i idziemy z Frankiem patrzę w stronę tego drzewa a tam siedzi kot. Idziemy dalej a baba nagle wysunęła swój podziurawiony kapeć i kopnęła Frankowego w pyszczek. Mały zaczął warczeć i próbował ją ugryźć.. Tak sie wkurzyłam no bo bez przesady...powyzywałam ją nieźle ale miałam rację... Franek do końca spaceru warczał na wszystkie starsze panie...[/QUOTE]
w moja suke jak robila siusiu na smyczy przed blokami jakas babka rzucila butem z okna , oczywiscie tez ja nawyzywalam i rzucilam ja tym samym butem ,dostala w glowe az mi sie troche szkoda zrobilo ale mam nadizeje ze drugi raz pomysli zanim cos takiego zrobi

te wszystkie starsze panie zawziecie bronia swoich kotow , ale rozmnazanie sie co chwila pol dizkich kotow to juz im nie przeszdza

Posted

Balbina, to tak blisko niej przechodziliście czy Franek do niej podbiegł, czy jak? Ja zawsze staram się omijać takich dziwnych ludzi; najzwyczajniej w świecie boję się o psy, bo różne rzeczy strzelają szurniętym osobnikom do głowy - a to ktoś tupnie, a to wrzaśnie, a to tak jak u Was - kopnie...

gops, w nas kiedyś jakiś dziad rzucił z okna kartoflem, co prawda nie trafił, za to ja podniosłam kartofla i spytałam, czy teraz mam mu go wrzucić przez szybę :razz:

Posted

[quote name='gops']
te wszystkie starsze panie zawziecie bronia swoich kotow , ale rozmnazanie sie co chwila pol dizkich kotow to juz im nie przeszdza[/QUOTE]

Prawda? U mnie jest jedna kobieta, która oprócz karmienia te koty wozi na zastrzyki, szuka domów, usypia ślepe mioty - reszta tylko karmi i złorzeczy na cały świat, że ludzie podli, bo nie lubią wchodzić w gówna na klatce schodowej :razz:

Ostatnio zresztą miałam tego typu sytuację; przy ulicy za moim osiedlem na chodniku mieszkał pies, w każdej chwili mógł go zabić samochód, założyłam mu wątek na dogo, znalazł się hotelik - a baby, które przy tej ulicy go dokarmiały, zrobiły ze mnie potwora, że chcę go wywieźć do "więzienia", że nigdzie mu nie będzie tak dobrze jak z kochającym panem, że znajdą mu dom, zrobią ogłoszenia, że jedna na razie weźmie go do siebie, bla bla bla, bylebym tylko ja wstrętna zła baba się odczepiła. Pies faktycznie z ulicy zniknął, myślałam, że zajęły się nim jak należy, miejsce w hoteliku przepadło, a po miesiacu pies znalazł się znowu na ulicy - jedna z bab jak się okazało trzyma go na klatce schodowej w bloku i karmi, i zabrać nikomu nie daje ani przygarnąć nie zamierza (zwierząt nie ma), za to pies biega w dzień na mrozie po osiedlu i czeka aż mieszkańcy go wypędzą, otrują, albo pojedzie w podróż do schronu do Ostrowi, do którego nigdy żywy nie dojedzie jak większość psów z Makowa. Mam ochotę babsztyle ze skóry obedrzeć, pseudomiłośniczki psów zasr*ne...

Posted

[quote name='gops']te wszystkie starsze panie zawziecie bronia swoich kotow , ale rozmnazanie sie co chwila pol dizkich kotow to juz im nie przeszdza[/QUOTE]
Być może "ich" koty wcale się nie rozmnażają. W Szczecinie nadpopulacja kotów wolnożyjących została skutecznie zredukowana przez współpracę karmicielek z TOZem. One karmią i stawiają budki, a TOZ za darmo sterylizuje i pomaga w leczeniu. Kotów jest widocznie mniej, są zadbane i zdrowo wyglądają. Oczywiście zdażają się karmicielki - rozmnażaczki i wciąż za dużo niewyłapanych kocic ma małe, a część tych małych choruje i pada, ale nie ma już plagi kotów na osiedlach i kamienicznych podwórzach, a czym kotów jest mniej i czym mniej "włażą ludzią w oczy", tym ich egzystencja jest łatwiejsza i bezpieczniejsza.

Ja się nie dziwię karmicielkom ich niechęci do psów (co oczywiście nie usprawiedliwia chamskiego, czy agresywnego zachowania, o którym piszecie), bo psy biegające luzem, lub celowo szczute, zagrażają życiu i zdrowiu "ich" kotów, niszczą i obsikują budki, wyjadają karmę, na którą niejednokrotnie te starsze kobiety wydają połowę emerytury, albo renciny.

Posted

Greven ja akurat wiem ze to TE konkretne koty sie rozmnazaja bo to zaraz kolo mojego bloku , i mamy conajmiej 5 miotow w roku ! oczywiscie malych kociakow tez nie ma komu uspic i gina pod kolami samochodow , i zagryzione przez psy , zostaje moze kilka kotkow ktore tez sie potem rozmnazaja...
naprawde mamy ich mysle kolo 40 teraz, maja pootwierane okna od piwnic i zarcie w miseczkach , nie sa sczepione ani sterylizowane
a niektore sa tak "glupie" ze podchodza pod pysk mojego psa ktory dostaje szalu jak je widzi (nie uczylam jej tego !) jednego zdazyla zlapac i niestety zginal a byla na smyczy

Posted

mam już dosyć tych wszystkich kotecków które łażą sobie po dworze bez żadnego celu i są agresywne w stosunku stosunku do mojego psa, którego niejednokrotnie muszę brać w takiej sytuacji na ręce bo boje się że słodka kicia mu zrobi kuku:-( [SIZE=1]on jest mniejszy od większości kotów[/SIZE]:roll: jak ostatnio takiego kotecka pogoniłam to kochająca pańcia wyleciała do mnie z mordą:angryy:, powiedziałam jej co sądze o jej koffanym kotecku i poszłam sobie dalej:roll:

Posted

[quote name='Yorkomanka']mam już dosyć tych wszystkich kotecków które łażą sobie po dworze bez żadnego celu i są agresywne w stosunku stosunku do mojego psa, którego niejednokrotnie muszę brać w takiej sytuacji na ręce bo boje się że słodka kicia mu zrobi kuku:-( [SIZE=1]on jest mniejszy od większości kotów[/SIZE]:roll: jak ostatnio takiego kotecka pogoniłam to kochająca pańcia wyleciała do mnie z mordą:angryy:, powiedziałam jej co sądze o jej koffanym kotecku i poszłam sobie dalej:roll:[/QUOTE]

A może miej dość tych paniuś, które wypuszczają tak koty? Bo same koty nic tutaj nie są winne. Jest doskonała recepta na takie chodzące luzem koty i ich panie - powiedz pani, że zgłosiłaś do schroniska, iż po terenie osiedla chodzą bez opieki nieoznakowane koty, co jest podstawą do sądzenia, że są bezdomne i ich odłowienia. Albo skontaktuj się z działającym wolontariuszami kocimi w swoim terenie - zajmą się tym, postarają się odłowić i wykastrować.

Posted

[quote name='Yorkomanka']paniuś oczywiście też mam dość i to bardziej niż kić a groźby ich nie ruszają:shake:[/QUOTE]

No to czas wprowadzić je w życie tak, aby koty nie ucierpiały, zamiast pomstować na forum...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...