Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Mnie dobijają sytuacje, kiedy idę z moimi psami taką ścieżką, że jeśli z przeciwka ktoś idzie, to musze zawrócić i dziko galopować do najbliższej ściezki alternatywnej. Zwykle się udaje, ale ostatnio szła baba z duzym labkowatym mieszańcem. Na jej widok zrobilismy szybkie w tył zwrot i w nogi, bo byłam z trzema psami. Filip nie cierpi innych psów poza swoimi, Felek się wita, ale jest niezbyt odważny i panikuje, a Tyfus strasznie się cieszy na widok innych psów, ale jest tak nieporadny, że wywołuje agresję... No więc holuje moją trójcę ku najbliższej trasie ucieczki co jakiś zcas kontrolując, gdzie jest pańcia z piesiem. A pańcia co? Jak nas zobaczyła, puściła pieseczka, żeby się pobawił... Oczywiście zrobił się rozgardiasz, ja w paru niewybrednych słowach poinformowałam, co o niej i jej yntelygencji myslę, a ona nawet psa złapała. Bo myslała, że jak są trzy, to czwarty się może dołączyć... Otóż nie, nie może! Dawno nie byłam tak wściekła...

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Ja się zastanawiam czasem... jakbym zamiast mojego żurka miała, powiedzmy, dobermankę, to czy pańcie od yorasków by też je tak chętnie do niej puszczały? :hmmmm: Jeden już się chowa po krzakach, bo dostał w łeb od Zuzy, ale drugi jej niemal wchodzi w zadek za każdym razem, a ja nie mogę się wydrzeć na właścicielkę, bo moja suka uznaje, że jak ja krzyczę, to trzeba urwać wesołemu yoraskowi łeb. Chyba jej muszę wyćwierkać słodko, co o takim zachowaniu myślę :evil_lol:

Posted

@evl
Obawiam się, że tak ;). Mam dobermana, co prawda szczyla 8 miesięcznego, ale ma już swoje gabaryty więc jesteśmy na etapie, że ludzie schodzą nam z chodnika ;). Niestety szczekaczy nic nie dotyczy. Ogólnie one dzielą się na kilka grup ;) ale o ile nie są na smyczy to mają jedną wspólną cechę - są nieodwoływalne. Tak więc to nawet nie od właściciela zależy do którego psa go puszcza, one przecież lecą do każdego. Mój "morderca" chce się bawić z takimi podbiegaczami, co jest nieco niebezpieczne dla nich, bo jego "łapka" lekka nie jest. Poza tym rozwala nam to spacer, bo np. york nie jest odpowiednim kompanem do zabaw z młodym dobermanem. Kuriozalnie takie sytuacje są fajne do ćwiczeń w rozproszeniu, oczywiście jeśli ktoś ma zrównoważonego psa (ja mam), więc zazwyczaj jak szczekacz drze japę tańcząc wokół nas, to ćwiczę z młodym komendę siad. Najlepsze są spojrzenia właścicieli owych podbiegaczy na tę scenkę, "ojej jaki on mądry i się słucha" :lol: wtedy nawet z podziwu szybciej swojego psa zabierają ;).

Posted

A mnie się wydaje, że nie - łapali by pieseczki.
Już tu kiedyś opisywałam sytuację, gdy myślałam, że stał się prawdziwy cud - dwie panie na nasz widok zapięły swoje laby na smycz - jak miło. No ale potem obejrzałam się do tyłu i zobaczyłam, że za mną podąża pan z amstafem i to on zrobił takie wrażenie.

Posted

Bo inna sprawa, że właściciele większych psów (nawet spokojnych tylko po prostu bez smyczy), jakoś zawsze lepiej reagują. Wiadomo, większy pies to większe zagrożenie więc chwała im za to. Szczekasz, nawet kąsający nic poważnego nie zrobi, najwyżej dostanie łapą lub psykiem i poleci ze skowytem, natomiast duży, agresywny pies może narobić kłopotów.

Posted

[quote name='Amber']Bo inna sprawa, że właściciele większych psów (nawet spokojnych tylko po prostu bez smyczy), jakoś zawsze lepiej reagują. Wiadomo, większy pies to większe zagrożenie więc chwała im za to. Szczekasz, nawet kąsający nic poważnego nie zrobi, najwyżej dostanie łapą lub psykiem i poleci ze skowytem, natomiast duży, agresywny pies może narobić kłopotów.[/QUOTE]
czuję się obrażona ;) Mój pies do dużych nie należy, do małych yoreczków też nie, ale zawsze stosuję metodę ograniczonego zaufania do obcych psów. Najczęściej odchodzę w drugą stronę. Inna sprawa, że w miejscach zaludnionych i zapsionych moja psica zawsze jest na smyczy. Natomiast inni ludzie- psy latają luzem (centrum miasta, dla psa dostępny kawałeczek parku), mają gdzieś co właściciel mówi i przylatują poszczekać albo zaczepić. Ciekawe do kogo by były pretensje, gdyby moja w końcu któregoś poturbowała (duża nie jest, ale silna owszem). Nie mam nic przeciwko psom chodzącym bez smyczy, ale tylko w takich przypadkach, gdy właściciel ma nad nimi kontrolę. A najczęściej tak nie jest. Ale ogólnie staram się być kulturalną oazą spokoju ;) Chociaż racją jest, że 90% psów bez smyczy to psy małe i (w wyobrażeniu właścicieli) nieszkodliwe, niestety również najbardziej upierdliwe :D

Posted

[quote name='Fauka']Prawda jest taka, że labrador dogada się z innym labradorem lub innym psem, który lubi podobnie brutalne zabawy jak on, świetnie bawią się też z amstaffami i pit bullami ponieważ ich zabawy są równie ostre. Jednak psy mniejsze lub delikatniejsze nie przepadają za specyficznymi zabawami labradorów bo przyznam, są bolesne. Border collie, yorki i inne właśnie delikatne w obyciu psy nie będą akceptowały silnego, niedelikatnego i nadgorliwego laba. To powinien wiedzieć każdy właściciel tej rasy i to szanować.[/QUOTE]
No dokładnie;) Mój pies tez lubi się bawić z yorkami i innymi maluchami a szczególnie białymi(nie wiem skąd mu się to wzięło:shake:).Potrafi oczywiście za zgoda właściciela 15 minut męczyć znudzonego pudelka aż do skutku,a jak widzi grzywacza to wogóle ogon odpada;)Także nie jest jakimś jazgotem, warczącym na wszystkie psy no ale dziwne żeby mu się podobało jak labek zrównuje go z ziemią :roll:

Posted

Mi zajęło trochę czasu,zeby moje nie reagowały entuzjastycznie na inne psy i ludzi.Ale za to teraz mam spokój,bo duża i potrafi sie dupskiem do takiego atakanta obrócić i udaje,że go nie widzi:)Wystarczy,ze zaobserwuję jakiś cień zainteresowania ze strony jednej,albo drugiej suki w stosunku do innego psa i wystarczy moje syknięcie,a one udają,że ich nic nie interesuje:)Tu np.niechcący uchwycona sytuacja z zoo.Bigiel szczekał ,jęczał,wyrywał się ,a moje koniny udawały,że go nie widzą.No może mniejsza łypnęła.Ale na pewno nie rozdarła japy i nie wyrywała sie do niego ani w złych,ani w dobrych zamiarach,bo wie,ze jej nie wolno:)

Posted

Wczoraj szłam na spacer z psem i koleżanką. Nagle z za zakrętu wychodzi koleś z psem maltańczykowato-shitzowatym, na flexi. Ja mojego też miałam na flexi ale tylko zobaczyłam, że idzie pies to przyciągnęłam mojego do siebie i złapałam za szelki bo niestety on mi się wyrywa do innych psów w niekoniecznie dobrych zamiarach. No a pan dalej idzie ze swoim prosto na nas puszczając psa pod pysk Lastiego. A dobrze widział, że stoję i trzymam psa za szelki, a ten się rwie do gryzienia tego małego. Po chwili powiedziałam do koleżanki głośno tak żeby ten kolo to słyszał: czy niektórzy są naprawdę tak tępi i nie umieją wcisnąć guzika na flexi? A jeśli nie wiedzą jak to zrobić to do tych smyczy dołączona jest instrukcja! I poszłam targając psa ze sobą i uważając żeby krzywdy małemu nie zrobił. Ja kocham wszystkie psy i nie lubię czegoś takiego, że skoro właściciel psa mi zalazł za skórę to dam mojemu psu pogryźć jego podopiecznego itp. To ludzie są głupi i nie pilnują swoich psów. Psy kierują się instynktem. Tak samo nie toleruję kopniaków i żadnej przemocy wobec psów ;]

Posted

ja 2 dni temu spotkałam się z głupotą psiarzy:
Szłam z moimi 2 psami i patrze dwóch kolesi po 50-tce 1 trzyma smycz automatyczną(pies nie przypięty) i obok starszy pies. Przeszłam obok, psy się przywitały i idziemy dalej.
Po chwili słyszę :patrz jeszcze trzeci (chyba o psa chodziło ale się nie odwracałam)
na to drugi: to mój
a po paru sekundach : To jednak nie jest mój:shake:
Myślałam że padne na chodniku

Posted

Ja też nie mogłabym(chyba)psu kopa zapalić ,albo pozwolić żeby mój pies tamtego pogryzł,czy potarmosił,ale skoro moje wyuczyłam,że nie wolno skakać(a kosztowało mnie to trochę pracy i wysiłku),kłapać zębami,gryźć, rzucać się na inne psy w ferworze zabawy,to czuję się odpowiedzialna za ich bezpieczeństwo.I parę razy miałam sytuację,że musiałam "zastawić"moje koniny własnym ciałem i wrzasnąć:"WOOON",tupnąć,czy też machnąć łapą.Generalnie fajnie by było gdyby wszystkie psy były przyjazne i spokojne,ale niestety jest to niemożliwe.Mam to szczęście,że moje akurat takie są.Im naprawdę wystarczy moje spojrzenie,albo syknięcie i już wiedzą co jest grane.Ale np.z dużą sunią miałam wiele pracy odnośnie skakania i witania się z każdym.Do tej pory jak widzę,że zaczyna się ekscytować widząc dzieci(bo dzieci to ona kocha)Muszę jej przypominać stanowczym:"Nie witamy się!" i Lila grzecznie udaje,że dziecka nie widzi:)Zawsze pilnowałam żeby nie skakała i nie oblizywała każdej napotkanej osoby,bo ktoś może sobie tego nie życzyć.

Posted

marta9494 napisał(a):
Ja też nie mogłabym(chyba)psu kopa zapalić


Też myślałam kiedyś, że bym nie mogła. Jednak pseudodobermanka na gigancie, która chciała spożyć Zu w ramach obiadu i ostatnio mega-natrętny pseudolabrador bez właściciela, miotający się między blokami i gwałcący wszystkie psy, nie reagujący ani na sygnały wysyłane przez psa ani na moje wyraźne groźby, szybko i skutecznie mnie przekonały, że są sytuacje, kiedy nie ma wyjścia :roll:

Posted

No właśnie dlatego napisałam chyba.Bo gdyby jakiś pies zaczął gryźć którąś z moich suk,to pewnikiem bym nie wytrzymała i w obronie moich koninek może i bym kopa zapaliła.Na szczęście nie miałam takiej sytuacji.Ale skoro nauczyłam je żeby nie szczerzyły zębów i były łagodne,nie mogę pozwolić żeby stała im się krzywda przez to,że ich pani zachciało się mieć grzeczne psy:)Ja często stosuję metodę na udawanie,ze podnoszę kamień i rzucam.Wtedy większość napadaczy zawraca,albo przynajmniej sie zatrzymuje:)

Posted

Z różnymi reakcjami się już spotykałam, ale po raz pierwszy ktoś wyzwał mnie od pań lekkich obyczajów i kazał mi zdechnąć, tylko dlatego, że mój pies siedział i warował zamiast bawić się z cudzym, biegającym luzem psem. Niebiosa, aż tak ludzi w oczy i uszy (poprosiłam, żeby człowiek nie podchodził, ponieważ mój pies pracuje i nie będzie się bawił) kole, że pies pracuje?

Posted

Angel cóż, ja już nie raz zostawałam damą negocjowalnej cnoty jak opieprzałam właścicieli za radosne spuszczanie psów do Birmy... jakąś nie potrafili przyswoić sobie, że puchaty pies może pogryźć - najwyraźniej takie puchate powinny mieć wbudowany zakaz używania paszczy ;).

Posted

Hoho, aż tak? No to nieźle...

A ja wczoraj uznałam, że do tej pory się nie odzywałam tylko przeczekiwałam większość sytuacji, ewentualnie wydzierając się na podbiegającego pieska zamiast na właściciela (który, co tu kryć, zazwyczaj gdzieś tam sobie majaczył, 100m dalej) ale dość tego. Wczoraj, w drodze od jednego weta do drugiego, natknęliśmy się z TŻtem i suczem na pana, który ma dwa psy, coś a'la amstaff, zawsze na smyczy (jak wychodzi z nim pani to go przywiązuje do barierki jak idzie inny pies, bo inaczej amstaffek ją przeciąga twarzą po glebie) oraz urocza jamniczka. Pan stał w krzakach z astem, urocza jamniczka podleciała do nas i zaczęła napastować Zuzola, więc ta zaczęła się szczerzyć, warczeć i pokazywać jej zęby. Urocza jamniczka się nie bardzo przejęła i dalej kontynuowała przegląd. A pańcio jęczał z krzaków: "Tekilka, chodź, Tekilka, no już, idziemy na boisko, słyszysz, Tekilka, na boisko" a Tekilka ani myślała iść na boisko :roll: Poczekałam chwilę, aż Tekilka zajmie się swoimi sprawami i wywarczałam w stronę pana, że może jak ma się dwa psy to trzeba sobie sprawić drugą smycz...? Na co pan wgapiał się w nas i dopiero jak znikaliśmy za zakrętem coś tam powiedział, co zaczynało się od: "A jak się ma jednego psa...". To ciekawe co, jak się ma jednego posłusznego psa, zawsze na smyczy. Może następnym razem spytam, co pan miał na myśli :diabloti:

Posted

U mnie na osiedlu była podobna parka - najpierw jamnik luzem na okrągło, posłuszny jak wszyscy diabli :evil_lol: a potem do kompletu dołączyła rottka - i tak wychodzili: rottka rzucająca się i rycząca na smyczy na widok psów i próbująca skakać na przechodniów i łapać ich za ręce (!) i straż przednia w postaci jamnika ujadającego na wszystkie psy... Wnioskując z wyglądu właścicielki i psów, zostały zatuczone na śmierć... bo zniknęły o wiele za wcześnie jak na zdrowe psy, a pani chadza teraz z miksem jamnika długowłosego, jakimś cudem nieagresywnym i w miarę wychowanym.

Posted

A we mnie właśnie jakiś debil, kretyn, czy jak mu tam, bo mi słów brakuje, rzucił petardą. Szczęście w nieszczęściu, że Mikra była bez smyczy i zwiała... Oczywiście do domu ;) I nawet nie ma co dzwonić na policję. Zanim się zjawią sku*wiel będzie siedział dawno w domu:angryy:

Guest Elżbieta481
Posted

Pisałam już kiedyś o babie,która ma dwa psy,a jedną smycz..Dostanę kiedyś zawału przez jej Berneńczyka-to nie jest malusieńkie psiątko..
To nie był dziś I raz jak chciał się zaprzyjażnić ze mną-wpycha łeb mi pod pachę..Ona się śmieje-to nie jest wcale śmieszne-ja tego psa nie znam na tyle,by się nie niepokoić tym łbem pod pachą..Dobrze,że chociaż szlam bez Gucia,bo co jak co,ale w konfrontacji nie miałby szans..
Dojdzie kiedyś do tragedii z tym basztylem..
E/W

Posted

(nie czytałam innych postów!)

Mój poprzedni psiak, kundelek uciekł nam kiedyś zza furtki i wyjechał z pyskiem na jakąś jędzowatą babe. To ja biegne zeby go zabrać a ta czarownica do mnie:

"CO TO MA BYĆ?! NIE WOLNO SPUSZCZAĆ PSA" etc etc
ja na to z głupim uśmiechem

"uciekł nam" (obok mnie był mój mlodszy kuzyn)

baba: "UCIEKŁ?! TAK NIE POWINNO BYĆ! A GDZIE ŁAŃCUCH?! GDZIE KAGANIEC!?"

i tak sie na nas darła że sie cała czerwona zrobiła ;DD

jak usłyszałam o łańcuchu to myślałam że wrzasne do niej zeby sama sie na łańcuch przypięła i posiedziała tam

cudem sie powstrzymałam ale mój kuzynek to już nie :>> pokazał babsku język xD

Posted

Luna_Lab napisał(a):
(nie czytałam innych postów!)

Mój poprzedni psiak, kundelek uciekł nam kiedyś zza furtki i wyjechał z pyskiem na jakąś jędzowatą babe. To ja biegne zeby go zabrać a ta czarownica do mnie:

"CO TO MA BYĆ?! NIE WOLNO SPUSZCZAĆ PSA" etc etc
ja na to z głupim uśmiechem

"uciekł nam" (obok mnie był mój mlodszy kuzyn)

baba: "UCIEKŁ?! TAK NIE POWINNO BYĆ! A GDZIE ŁAŃCUCH?! GDZIE KAGANIEC!?"

i tak sie na nas darła że sie cała czerwona zrobiła ;DD

jak usłyszałam o łańcuchu to myślałam że wrzasne do niej zeby sama sie na łańcuch przypięła i posiedziała tam

cudem sie powstrzymałam ale mój kuzynek to już nie :>> pokazał babsku język xD

No to sweetaśnie, ale pilnuj psa, żeby nie wybiegał luzem.
A jak wybiegnie, podbiegnie... to po prostu przeproś, uśmiechnij się, zabierz psa.

Posted

Ja na dzisiejszym wieczornym spacerze miałam... hm... dość dziwną i średnio przyjemną sytuację. Spacerowaliśmy z Baronem po parku, z daleka zobaczyłam kobietę z bernardynem, więc zapięłam młodego i idziemy sobie dalej. Bernardyn, bez smyczy, podszedł do nas, ale nie wyglądał na nastawionego wyjątkowo przyjaźnie, był spięty, aż sztywny. Po chwili doczłapała się starsza Pani, właścicielka, wiec zapytałam:
- Czy nie ugryzie?
- Aha.
Powtórzyłam pytanie:
- Czy nie ugryzie?
- Pies czy suka?
- Pies.
- Aha.
W tym momencie bernardyn warknął na Barona i kłapnął dziobem. Mnie wmurowało, bałam się, że zaraz zaatakuje na poważnie.
A kobieta na to:
- Aha.
... i poszła. Bez słowa. Zostawiając mnie z Baronem i najeżonym bernardynem. Dzięki Bogu pies zabrał się i poszedł za nią.
Nie muszę mówić, że miałam przed oczami wizję dorosłego bernardyna odgryzającego łeb mojemu 6-miesięcznemu bokserowi;/

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...