Igiełka Posted August 31, 2010 Posted August 31, 2010 Radości nie ma końca- a co tam kąpanie -najważniejsze że piesek chodzi z roześmianym pyszczkiem. Quote
Bogarka Posted August 31, 2010 Posted August 31, 2010 "Magda25" napisał(a):pana z rodezjanką"Magda25" napisał(a):powinnam ją puścić, troszkę sie pogryzą Ty masz labradora? Ciekawe, czy takie same rady udziela ten facet włascicielom małych psów. Quote
yamayka Posted August 31, 2010 Posted August 31, 2010 Jak myślicie, co zrobić jak na spacerze znów spotkamy starszą panią z małą grubą kundelką która jest zawsze bez smyczy i zawsze napada na mojego psa z wściekłym szczekiem i wyszczerzonymi zębami? Zatrzymuje się o 30 cm od nóg Sokera. Właścicielka - bez reakcji. Dwa razy już uczyniłam słowna uwagę. Nie chcę zrobić dwóch rzeczy, choć korci - dać kopniaczka suce albo wysłać psa żeby ją pogonił (wiem to niewychowawcze i nieodpowiedzialne ale chciałabym żeby właścicielka się wystraszyła o psa choć raz...) Quote
Darianna Posted August 31, 2010 Posted August 31, 2010 rzucić kundelce klucze pod nogi, nie na nią ale przed, żeby się wystraszyła... Albo plastikowa małą butelkę z monetami i kamieniami - tez przed. Coś co robi dużo hałasu. psa nie wysylaj, szkoda mu psychike psuc. Quote
bonsai_88 Posted August 31, 2010 Posted August 31, 2010 Dobrze działa też walnięcie z całej siły smyczą w ziemię tuż przed wkurzającym psem... swego czasu chodziłam nawet z palcatem na spacery, właśnie po to żeby mieć czym uderzyć [jak palcat śmignął na 5 cm przed pyskiem takiego wkurzającego malucha, to większość rezygnowała z doskakiwania na stałe, tylko niektóre nie pamiętały lekcji przy kolejnym spotkaniu]. Quote
gops Posted August 31, 2010 Posted August 31, 2010 ja zawsze mam w kieszeni dlawik :) rzucam w strone psa pod lapy dziala w 99% Quote
anorektyczna.nerka Posted August 31, 2010 Posted August 31, 2010 a jeszcze raz jak podbiegnie do nas szczekacz bez smyczy, to nie będę się szarpać z psem i w pyte puszczę smycz, niech właściciel pilnuje psa. Nie będę sobie rąk wyrywać, a ktoś stoi i rży jak baran, to ja dziękuję. Bym powiedziała babie co myślę, ale wolałam nie przeklinać na osiedlu. Quote
Darianna Posted August 31, 2010 Posted August 31, 2010 a po co przeklinać, dzwon na straż miejską. Quote
gops Posted August 31, 2010 Posted August 31, 2010 papillonek napisał(a):a co to jest dlawik??? psi lancuszek ktory sie zaciska link Quote
evel Posted August 31, 2010 Posted August 31, 2010 Magda25 napisał(a):Mnie zawsze zastanawia, dlaczego ludzie widząc mnie z daleka , pytają "pies czy suka", kiedy słyszą w odpowiedzi "mi to bez różnicy i tak bedzie afera" odpowiadają " ale mi robi różnice"... Gdzie tu sens ??? W sobote spotkałam po raz drugi pana z rodezjanką, dość leciwą. Za pierwszym razem miały spięcie z moją suką, choć pan usilnie mi tłumaczył, że ona wcale na siebie nie warczą, że jego suka wcale mojej nie próbuje ugryźć... Kiedy rzucił mi na odchodne, że mam puścić psa, odpowiedziałam żeby sam sie puści! Ubawił sie do łez. Sobotnie spotkanie przebiegło spokojniej, Pan chwycił swoją sukę za obrożę i nas minął, moja siedziała z boku i tylko lekko faflami ruszała - nie wyskoczyła - uznaję to za mały sukces. Szkoda tylko, że mijając nas Pan obdarzył mnie kilkoma radami jak to należy psa socjalizować, że powinnam ją puścić, troszkę sie pogryzą (łooo)... Dlaczego ludzie nie rozumieją, że JA wiem co robię! I znam swojego psa lepiej niż przechodzień ? Że wiem, że wyskoczy, że szkoleniowiec sugerował nam jak pracować... dlaczego muszę ciągle wysłuchiwać cudownych rad ? Co mnie one obchodzą? Człowiek chce być kulturalny,jednak wynika z tego że trzeba krzyknąć "zamknij sie człowieku" i tyle. No jak to po co, przecież wiadomo, że pies z suką się nigdy nie pogryzie. Szkoda tylko, że moja suka tego nie wie :evil_lol: i prędzej się dogada z suką niż z psem... No i szkoda, że nie wiedział tego pseudo-lab, który ją ugryzł. Hm. A może to był ten pan, który nas straszył na wakacjach? Też miał rodezjankę, i wrzeszczał z daleka, żeby trzymać psa (nie wiem, ja mam swojego trzymać, który patrzy zdziwiony na pana, czy jego, który zaczyna się pruć, czy czyjego? :hmmmm: ), bo jego wariatka to od razu się do gardła rzuca... Ja za to rzuciłam panu wiele mówiące spojrzenie, bo mi słów zabrakło... :roll: Quote
Werulkowa Posted August 31, 2010 Posted August 31, 2010 Zawsze uważa, że 99% spięć między psiakami bierze się z głupoty ludzi. Właśnie z takich poglądów, z takiego szufladkowania, że pies i suka się nie pogryzą, że pewne rasy to mordercy (mam sukę "prawie" amstaffkę, bywa agresywna, ale nie jest tak, że rzuca się na każdego przechodzącego obok psa), że inne to chodzące łagodności, znakomita większość psów to kochane zwierzaki, ale jednak zwierzaki więc nie do końca przewidywalne. Ale przecież ludzie też bywają nieprzewidywalni.. Quote
Migori Posted September 1, 2010 Posted September 1, 2010 Bogarka napisał(a):Ty masz labradora? Ciekawe, czy takie same rady udziela ten facet włascicielom małych psów. On jest z tych, co puszczają psa wolno i mają wsio w poważaniu! Bo on idzie z psem! Nie docierają prośby o zabranie psa, grzeczne czy niegrzeczne, bez znaczenia. Może dotrze jak suka oberwie łańcuchem po łbie. Tylko dlaczego za głupotę właściciela ma płacić pies? Właśnie czytam, że ten łańcuchowy sposób jest dość powszechny. I dobrze, może to czegoś ludzi nauczy. Że nie są sami na tym świecie i muszą dostosować się do życia w społeczeństwie. W historii był tylko jeden pępek świata i źle skończył. Quote
evel Posted September 1, 2010 Posted September 1, 2010 [quote name='Werulkowa'] [...] z takiego szufladkowania, że pies i suka się nie pogryzą, że pewne rasy to mordercy [...], że inne to chodzące łagodności [...] [/QUOTE] I że dorosły pies NIGDY, ale to przenigdy i pod żadnym pozorem nie zrobi krzywdy szczeniakowi :grins: Ale u mnie na osiedlu już zaczynają łapać, że to bujda :evil_lol: Quote
*Monia* Posted September 1, 2010 Posted September 1, 2010 A ja dzisiaj w końcu minęłam się z (wydawało mi się że niereformowalnym) facetem, który po raz pierwszy złapał psa zanim do nas podbiegł :multi:. Przez tego kolesia, a raczej przez jego psa wylądowałam w błocie z rozwścieczoną zacieczkowaną Shiną i zestresowaną Hexą, zniszczyłam sobie prawie nowe buty, zszarpałam nerwy i naszarpałam się z psami (to akurat nie raz). W tamtym tygodniu porzucałam kamyczkami dookoła moich suczy jak pies chciał je obwąchać (nie lubię się szarpać, a nie wiadomo co pies zrobi jak Shina go użre w pysk) i to w końcu chyba panu uświadomiło że moje psy sobie kontaktu z jego psem (wiecznie bez smyczy) nie życzą. Jak idę sama pies może nawet piruety pół metra ode mnie kręcić i tańczyć na dwóch łapach, jak idę z psami to ochoty nie mam na pokazy tańca. Tłumaczenie i moje nerwy nie pomogły, a kamyki zdziałały cuda :p. Dzisiaj miałam dławik, rękę trzymałam w kieszeni w razie czego, ale nie musiałam nic robić :razz:. Cela i tak nie mam, więc w psa bym nie trafiła :evil_lol:. Quote
Patsi Posted September 2, 2010 Posted September 2, 2010 A ja mam już gaz (na wieczór) i pałkę teleskopową (na dzień) i kolejny pies bez smyczy, który się rzuci do mojego (zawsze na smyczy) oberwie. A jeśli pan albo paniusia będzie pyskować, to jeszcze potem na straż zadzwonię, żeby mandacik wlepili. Moja frustracja osiągnęła szczyt, chodzę na spacery wyposażona jak Rambo, dobrze mi z tym nie jest ale wyjścia nie mam, skoro głupi ludzie mają niewychowane psy :( Quote
sachma Posted September 2, 2010 Posted September 2, 2010 a my wczoraj mijaliśmy dziadka.. z psiakiem.. o dziwo pies na sznurku, sznurek puszczony, dziadek na rowerze, pies przed nim.. już myślałam że będzie nieciekawie, ale okazało się że pies ma nawet jako takie przywołanie i kiedy dziadek nas zauważył zaraz się zatrzymał, psa za sznur złapał i przeprosił - w sumie to nie wiem za co? chyba za to że pies zdołał jednak podejść do nas na 2-3m.. niestety za drugim razem (szliśmy dookoła jeziora i oni też tylko w przeciwną stronę :P ) już dziadek nas nie zdążył zauważyć - jego psiak wyszedł z za zakrętu i zanim dziadek zszedł z roweru pies już był przy nas - jako że za pierwszym razem psiak już z tych 2m warknął, wolałam nie ryzykować i wzięłam malucha na ręce.. może i nie powinnam.. ale nie chciałam bójki.. dziadek się trochę przestraszył.. aż zadyszki dostał kiedy podbiegał po psa.. i oczywiście znów przeprosił.. o dziwo do jamnika który szedł trochę za nami pies się nie pluł.. wręcz przeciwnie - witali się jak starzy znajomi - widać Lenny mu nie pod pasował :P Quote
bonsai_88 Posted September 2, 2010 Posted September 2, 2010 Ze szczytem chamstwa to ja się spotkałam dzisiaj rano - mieszkam w domku, w którym jest 6 kawalerek... do naszej dyspozycji jest też ogród [ale jest to teren prywatny]. Ze względu na to, że większość sąsiadów pracuje na zmiany i wraca o różnych dziwnych porach [np. 4 rano :roll:] brawa wjazdowa jest cały czas otwarta. Dzisiaj rano jak szykowałam dziecko do przedszkola [jeszcze 7 nie było] zobaczyłam przez okno, jak jakaś babka podeszła do bramy, spuściła swojego psa, który wbiegł radośnie i pewnie [tak więc to nie pierwszy raz] do NASZEGO ogródka... psiak się radośnie załatwił, po czy pobiegł do właścicielki, która zapięła go na smycz i poszła dalej :crazyeye:. W tym czasie ja stałam przy oknie i zbierałam szczękę z podłogi. Obiecuję, że następnym razem zejdę i opie*dolę babkę z góry na dół :angryy:. W okolicy są miejsca, gdzie można wyprowadzić psa, a nie iść z nim do obcych ludzi żeby im w ogródku robił :angryy:. Zwłaszcza, że później ja chodzę i sprzątam kupy [Birma jest nauczona, że załatwia się jak tylko wyjdzie - wszyscy wiedzą, że po niej sprzątam raz dziennie i nikomu to nie przeszkadza] :angryy:. Quote
Martens Posted September 2, 2010 Posted September 2, 2010 Szok... Oczywiście babka nie posprzątała? :cool1: Quote
zmierzchnica Posted September 2, 2010 Posted September 2, 2010 [quote name='bonsai_88']Ze szczytem chamstwa to ja się spotkałam dzisiaj rano - mieszkam w domku, w którym jest 6 kawalerek... do naszej dyspozycji jest też ogród [ale jest to teren prywatny]. Ze względu na to, że większość sąsiadów pracuje na zmiany i wraca o różnych dziwnych porach [np. 4 rano :roll:] brawa wjazdowa jest cały czas otwarta. Dzisiaj rano jak szykowałam dziecko do przedszkola [jeszcze 7 nie było] zobaczyłam przez okno, jak jakaś babka podeszła do bramy, spuściła swojego psa, który wbiegł radośnie i pewnie [tak więc to nie pierwszy raz] do NASZEGO ogródka... psiak się radośnie załatwił, po czy pobiegł do właścicielki, która zapięła go na smycz i poszła dalej :crazyeye:. W tym czasie ja stałam przy oknie i zbierałam szczękę z podłogi. Obiecuję, że następnym razem zejdę i opie*dolę babkę z góry na dół :angryy:. W okolicy są miejsca, gdzie można wyprowadzić psa, a nie iść z nim do obcych ludzi żeby im w ogródku robił :angryy:. Zwłaszcza, że później ja chodzę i sprzątam kupy [Birma jest nauczona, że załatwia się jak tylko wyjdzie - wszyscy wiedzą, że po niej sprzątam raz dziennie i nikomu to nie przeszkadza] :angryy:.[/QUOTE] :mdleje:Nie mam słów. Cycki opadają. Quote
bonsai_88 Posted September 2, 2010 Posted September 2, 2010 Martens baba nawet nie zrobiła kroku za bramę... tak więc o sprzątnięciu nie ma w ogóle mowy... Zmierzchnica na szczęście mi opadła tylko szczęka - cycki przytrzymał stanik ;). A swoją drogą już wiem, gdzie baba mieszka - wypatrzyłam jej psa w.... OGRODZIE. Mieszka przy uliczce obok [mam mieszkanie na samej górze "najwyższego" budynku w okolicy - to aż 2 piętro], dużo bliżej by miała jakby poszła z psiakiem w stronę działek. Sama tam chodzę z Birmą, bo to najbliższe miejsce gdzie można bezpiecznie psa spuścić. Koło siebie nie mogę, bo mieszkam na rogu skrzyżowania 2 bardzo ruchliwych ulic... Quote
anorektyczna.nerka Posted September 2, 2010 Posted September 2, 2010 Ta kobieta powinna się cieszyć, że to nie działo się na moim ogródku, bo bym ją chyba zaszlachtowała a w najlepszym wypadku bym jej tą mądrą łepetynę wsadziła w niespodziankę po psiaku. Ja nie rozumiem, to że pies się załatwia na kawałku czyjejś posesji, to już nie chodnik i sprzątać nie trzeba? Quote
Saththa Posted September 2, 2010 Posted September 2, 2010 [quote name='HelloKally']e pies się załatwia na kawałku czyjejś posesji, to już nie chodnik i sprzątać nie trzeba?[/QUOTE] Nie mój teren nie moja sprawa :P Jakieś4 lata temu, wychodziłam z moim staruszkiem jamnikiem kochanym na dwór to zawsze musiałam uważać na sąsiada z ulicy obok który był właścicielem pięknego białego boksera, który był tak agresywny, że głowa mała. Pan prowadzał go zawsze dumnie na długiej smyczy nie przejmując się nikim ani niczym. Zazwyczaj jak go widziałam na "mojej alejce" gdzie zawsze uskuteczniałyśmy z mama spacery z psem, to zmieniałam trase spaceru. Niestety kiedyś miałam ta wątpliwa nieprzyjemność, że musiałam się z nim minąć. Pan radośnie jeszcze bardziej poluzował smycz swojego pupila, a ten piesek ruszył na nas "radośnie" szczerząc zęby i powarkując... Tamiego mego pociągnęłam za siebie i z użyciem jednego niekulturalnego słowa powiedziałam Panu co o tym myślę. Pan był nierefolmowalny i do każdego małego psa na osiedlu doprowadzał swojego, ehhh. Właśnie wtedy w mojej głowie urodził się plan, że następny pies będzie z dużej rasy (mam sznupa olbrzyma w tej chwili). Inny pan z koleji kiedys chciał abym mu oddała rzeczonego jamnika a jak grzecznie odmówiłam to zagroził, że jego doberman mi go zje :angryy: Ludzie są super ehhh Quote
Darianna Posted September 2, 2010 Posted September 2, 2010 Nie rozumiem. Dlaczego miałabyś komukolwiek oddawać swojego psa? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.