awaria Posted August 27, 2010 Posted August 27, 2010 To i ja się podzielę moimi żalami i frustracjami ;) Barona (bokserek) mam od 3 miesięcy i do tej pory zdarzyły nam się 3 nieprzyjemne/dziwne sytuacje - statystycznie jedna na miesiąc ;] 1. Idziemy sobie na spacerek, lawirujemy między blokami w drodze do parku, z klatki wychodzi starsza Pani, a za nią (bez smyczy) wybiega przerośnięty jamior i szarżuje na nas z wrzaskiem. Baron wtedy miał 2 miesiące i był małym kluchem, poza tym był to jeden z naszych pierwszych spacerów i nie chciałam aby skojarzył "jamnik=zabić". Wzięłam więc psa na ręce i drę się, żeby Pani łaskawie swojego zabrała (pies dookoła mnie krąży i obszczekuje). W odpowiedzi usłyszałam, że ONA zawsze tutaj wychodzi i jak mi się coś nie podoba to mogę swojego potworka zabrać i sobie pójść O_o W tym momencie jamior podskoczył żeby dosięgnąć mojego zębami, odruchowo go kopnęłam ( a raczej odsunęłam kolanem). Grzmotnął o ziemię, narobił pisku, a właścicielka zaczęła mi policją grozić,a mojemu psu - schroniskiem. 2. Wracamy ze spaceru, idziemy chodnikiem, z jednej strony ulica, a z drugiej strony taki troszkę szerszy trawnik, na którym bawi się Pan ze sznaucerem. Sznaucer podlatuje, merda kikutkiem, obwąchują się z Baronem, ale mój maluch na smyczy, więc nici z zabawy (poza tym właśnie kierowaliśmy się do domu). - Pani go puści - niech się pobawią. - Nie puszczę psa przy samej ulicy, poza tym spieszy nam się. - Nędzne ma ten pies z Panią życie skoro mu Pani się z innymi psami bawić nie pozwala. Nie mogąc uwierzyć w to co słyszę O_O odpowiadam: - Mój pies ma swoje grono znajomych i nie musi bawić się z każdym byle kundlem. Żegnam. - SAMA MASZ KUNDLA! ! ! 3. Bawimy się w parku, Baron jest na lince, aportujemy, troszkę komendy wałkujemy. Podbiega do nas yorczek, przyjaźnie nastawiony, a kilkadziesiąt metrów za nim człapie się jego małoletnia właścicielka. Myślę sobie, że spoko, niech młody yoreczki też poznaje, w końcu dużo się tego kręci po okolicy. Chwilkę się poganiali, yoreczek się położył, a Baron zaczął go zaczepiać łapą. I w tym momencie rozległ się krzyk: - ZABIERZ TEGO PSA!!! Przecież on mojemu kręgi powybija (cokolwiek miałoby to znaczyć) ! Odpowiadam, że to ona może co najwyżej zabrać swojego, bo mój jest na smyczy i to jej pies do nas podbiegł. Oburzona, podniosła yorkasa za obrożę (to na pewno fenomenalnie wpływa na jego kręgosłup) odwróciła się i poszła ehhh ;) Quote
Martens Posted August 28, 2010 Posted August 28, 2010 [quote name='Erica'] http://www.dogomania.pl/threads/191666-Napady-agresji-do-konkretnych-domownik%C3%B3w :shake: Nie wiem czy powinnam tam odpisywać, jeszcze założycielka wątku rzucie we mnie flexi, a potem przyjdzie tu się zrelaksować. :roll: A ja przeczytalam wątek i nie znalazłam nic szokującego... Dziewczyna dobrze myśli, chce dobrze, ale współczuję jej takich a nie innych domowników, bo przez 10 lat posiadania psa miałam podobnie i wiem, że tak naprawdę przy takich osobach g***o da się zrobić z psem, choćby samemu miało się nie wiem jak dobre chęci... awaria, Darianna, pamiętajcie, że jak jakiś pies gryzie Waszego, możecie co najwyżej stać nad nimi i prosić żeby przestał :D jak ja zareagowałam podobnie do was, strąciłam gryzącego psa z grzbietu mojego, dostałam stek wyzwisk i gróźb karalnych od zdziadziałego sąsiada - że skopie moje psy i mnie tak, że z klatki wylecę (niedawno się wprowadziłam)... Więc radzilabym ostrożnie, bo jeszcze wpieprz dostaniecie, że swojego psa bronicie :evil_lol: Btw z sąsiadem mijamy się na klatce w morderczym milczeniu, jego żona przepraszała mnie i prosiła żebym nie szła na policję, a sam dziad wreszcie wyprowadza psa na smyczy i zaczął ostatnio go nią lać, kiedy ujada na moje... Quote
Erica Posted August 28, 2010 Posted August 28, 2010 Martens napisał(a):A ja przeczytalam wątek i nie znalazłam nic szokującego... Dziewczyna dobrze myśli, chce dobrze, ale współczuję jej takich a nie innych domowników, bo przez 10 lat posiadania psa miałam podobnie i wiem, że tak naprawdę przy takich osobach g***o da się zrobić z psem, choćby samemu miało się nie wiem jak dobre chęci... Zgodzę się co do jednego, że ona chce dobrze. Mnie zirytowało to jak się do tego wszystkiego zabrała :shake: Quote
gops Posted August 28, 2010 Posted August 28, 2010 ja mam sasiadow z suczka w tej samej klatce tylko pietro nizej jak tylko zamieszkala z nami suka zaczelo sie suki sie nie polubily mielismy doslwnie "kongo" przez pierwszy rok nie potarfilam sasiada wytlumaczyc do czego sluzy smycz albo chociaz kaganiec , moja wtedy miala 10kg (7 meisiecy ) tamtaz 20kg juz dorosla wiec omijalam ich , zanim wyszlam z domu otwieralam okno i patrzalam czy ich nie ma j,ak tylko widzialam ich musialam zmieniac kierunek, brac suke na rece ale to sie zmienilo jak tylko moja suka dorosla , majac juz te 16-17kg nie bralam jej na rece ze wzgledu ze nie dalabym rady z 16kg psem rzucajacuym sie na rekach wiec pozowalalam (nie mialam innego wybrou ) na sprzeczki na smyczy az wkoncu- moja zawsze na smyczy tamata zawsze bez moja po takiej awanturze wyszla z ranami na lapach tego bylo za wiele nastepnym razem gdy biegla na nas ta suka puscilam smycz ,reakcja tamtego psa byla dla mnie zaksoczeniem! jak zobaczyla ze moja jest bez smyczy zrobila szybki obrot i do swojego garazu . moja suka jest odowlywalna wiec wystarczylo jedno slowo i wrocila puscilam smycz jeszcze 3 razy . wystarczylo zeby sasiedzi zrozumieli do czego sluzy smycz :) a ja wkoncu mam spokoj , czasami zdarza sie z mojej lub ich winy ze sie spotkamy bez smyczy wiadomo ze jak sie mieszka w jednym bloku,klatce to to nieuniknione ale wtedy nie ma bojki , obwarcza sie z daleka i na tym sie konczy Quote
Litterka Posted August 29, 2010 Posted August 29, 2010 Ehhh... Nie ma to jak poranna dawka adrenaliny...:angryy: Poranne odsikiwanie Mikry. Trochę mi się zaspało, także na pierwszy spacer poszłyśmy ok. 9:30. Idziemy standardowo dookoła bloku, siusiu, kupka, sprzątanie... W pewnym miejscu jest wąski chodnik, bezpośrednio przy którym jest ogrodzone płotem boisko. Jest tam dość wąsko. Na nasze nieszczęście akurat była pora powrotu z porannej mszy. Głównie starsi ludzie. Nic to, ale że Mikra boi się wszystkiego, reaguje agresją była trochę spięta. Wchodzimy na wąski chodnik, z naprzeciwka idzie starsze małżeństwo. W związku z tym - pies skrócony, idzie grzecznie przy nodze. A państwo... Pani niesie parasolkę typu kij, spokojnie przy nodze. Natomiast dziarski staruszek macha niewielkim parasolem na dość długim sznurku. Kiedy Państwo podeszli na jakieś 10 metrów, rozgrywa się akcja: - Przepraszam, czy mógłby pan przestać machać parasolką? - proszę. Chwila zastanowienia po przeciwnej stronie... - Bo co? - pada odpowiedź. W tym momencie Mikra prawie oberwała z wyżej opisanej parasolki, wkurzyła się (moim zdaniem, było nie było, słusznie). Rzuciła się na parasol i faceta na tyle, na ile pozwoliła jej smycz... I co zrobił dziadek? Do mnie z mordą... - Takie agresywne psy to się w kagańcu prowadzi, co to ma być, żeby normalny człowiek nie mógł spokojnie po ulicy chodzić! (bardzo spokojnie wymachiwać parasolką, tak?:angryy:) A przecież prosiłam... Następnym razem od razu chyba będę wrzeszczeć: "Zabierz pan ku&wa ten parasol!" Bo inaczej nie dotrze...:angryy: Quote
Martens Posted August 29, 2010 Posted August 29, 2010 A moi ulubieni sąsiedzi zza ściany, Ci od pekińczyka znowu zaczeli wyprowadzać go bez smyczy... Wiedzą, że pies na widok moich dosłownie wpada w szał, ale ciężko pomyśleć, że może będę chciała akurat wejść czy wyjść z klatki. Tak ciężko trzymać psa na smyczy na klatce schodowej, czy tuż przed, kiedy nawet nie widać, czy ktoś idzie. Cóż, widać pies potrzebuje następnego kopa albo może dla odmiany ugryzienia przez Baryłę - tylko że teraz jak pan się potem będzie do mnie rzucał, idę prosto do dzielnicowego :roll: bo prośbami widzę że g***o zdziałam. Odechciało mi się dbać o cudze psy, pilnować swoich niemal wsadzając je sobie na głowę, żeby nie zjadły biednego krwiożerczego Misia, schodzić z chodnika, żeby mogli przejść ze swoim wiecznie zaplutym z wściekłości futrzakiem... Quote
evel Posted August 29, 2010 Posted August 29, 2010 A ja napisałam wypasione podanie do wójta z wyliczeniem z dokładną lokalizacją wszelkich puszczanych luzem psów :cool3: Wójt wysłał powiadomienie do najbliższego komisariatu z prośbą o podjęcie interwencji i licznych kontroli z mandatami w pakiecie, bo to nie pierwszy tego typu wniosek... Mam nadzieję, że coś ruszy. Quote
Patyś_ Posted August 29, 2010 Posted August 29, 2010 Martens mnie dziś też szlag trafił przez małego pieska puszczonego bez smyczy. Wychodziłam z domu, sama bez psów, a sąsiadka szła na dół ze swoją Sarenką. Pies mały mieszaniec ratlera. Pies wpadłd o mojego mieszkania i wskoczył na Gaje. Poturbowany, ale bez krwi, suki zagoniły go pod rogówkę. A baba jeszcze na mnie z mordą wyskoczyła, że powinnam pilnować psów! Mnie szlag trafił, ale moje ojca bardziej. Sprawę załatwiła SM... Quote
Litterka Posted August 29, 2010 Posted August 29, 2010 A teraz dla odmiany - jestem mile zaskoczona. Spacerek popołudniowy. Idę laskiem, widzę, że siedzi kwiat dresiarstwa w liczbie 2 oraz bullowaty. Oczywiście, dresiarstwo z piwem. Podchodzę z lekką obawą, smycz skrócona, chcę przejść ścieżką. Właściciel psa (chyba) woła: "Bruno, siad". Pies posłuchał od razu, spokojnie siedział, aż przejdziemy. Co jeszcze fajniejsze, widać było, że polecenie wykonał z ochotą, a i nagrodę dostał. Bardzo wpatrzony i usłuchany psiak. I bardzo miła postawa właściciela. Fajnie, ze pozory nieraz mylą:) Quote
Bogarka Posted August 29, 2010 Posted August 29, 2010 Koło nas mieszka taki duzy rudy pies wczesniej wyprowadzała go młoda dziewczyna, pies sie jej bardzo słuchał, szedł luzem i w ogóle nie reagował na inne psy. Ale od pewnego czasu wychodzi z nim facet, ida na smyczy pies na widok Hadara ciagnie i sie drze Quote
malajka Posted August 29, 2010 Posted August 29, 2010 ja zawsze patrze z radością jak na smyczy idzie spokojnie, zazwyczaj owczarek niemiecki, te małe go obszczekują z każdej strony, mega jazgot byle tylko go sprowokować, a taki idzie na luzie i nawet się nie obejrzy:) Quote
Guest papillonek Posted August 30, 2010 Posted August 30, 2010 ,,ja zawsze patrze z radością jak na smyczy idzie spokojnie, zazwyczaj owczarek niemiecki, te małe go obszczekują z każdej strony, mega jazgot byle tylko go sprowokować, a taki idzie na luzie i nawet się nie obejrzy '' a co będzie na obsrywki reagował :) Quote
Iza. Posted August 30, 2010 Posted August 30, 2010 malajka napisał(a):ja zawsze patrze z radością jak na smyczy idzie spokojnie, zazwyczaj owczarek niemiecki, te małe go obszczekują z każdej strony, mega jazgot byle tylko go sprowokować, a taki idzie na luzie i nawet się nie obejrzy:) Owczarek spokojnie na smyczy ? Hahahaha powiedz mi gdzie, bo ja jeszcze nie widziałam :diabloti: Quote
zmierzchnica Posted August 30, 2010 Posted August 30, 2010 Iza. napisał(a):Owczarek spokojnie na smyczy ? Hahahaha powiedz mi gdzie, bo ja jeszcze nie widziałam :diabloti: Ja też nie :cool1: Już nie mówiąc o owczarkach za płotem - te to dopiero plują jadem na odległość... Mój pies bardzo poczwarki lubi (ze względu na swoją ukochaną suczkę) i tylko patrzy ze zdziwieniem, czemu te "Misie" tak się drą wniebogłosy :roll: Quote
LadyS Posted August 30, 2010 Posted August 30, 2010 Ja widziałam, ja! Na wakacjach! U andzi69 :evil_lol: Jej Frodo jest absolutną ostoją spokoju, zero szczekania, zero wyrywania się do psów, zero reakcji na ludzi i psy. Przytulanka taka. Quote
evel Posted August 30, 2010 Posted August 30, 2010 ladySwallow napisał(a):Ja widziałam, ja! Na wakacjach! U andzi69 :evil_lol: Jej Frodo jest absolutną ostoją spokoju, zero szczekania, zero wyrywania się do psów, zero reakcji na ludzi i psy. Przytulanka taka. No... Zuzuol go obszczekiwał zawsze na wszystkie strony :oops: a biedny Henio tylko stał i patrzył, jak to małe drze japę, z wyrazem pyska "aleosochozi?"... Cud prawdziwy wśród owczarków. To drugi taki egzemplarz, jaki spotkałam z swoim życiu ;) Quote
Martens Posted August 30, 2010 Posted August 30, 2010 Ja znam takiego DONka ;) Znałam właściwie, bo w zeszłym roku odszedł na raka... Quote
Guest papillonek Posted August 30, 2010 Posted August 30, 2010 przykre ta baardzo... :( No ,ale Martiens szukaj dalej moze znowu jakiegoś poznasz :) Quote
malajka Posted August 30, 2010 Posted August 30, 2010 Iza. napisał(a):Owczarek spokojnie na smyczy ? Hahahaha powiedz mi gdzie, bo ja jeszcze nie widziałam :diabloti: jak sie chce psa wychowac to widac można. nie ma co wydziwiać że jak ON-ek to od razu oszołom:diabloti: czasem spotykam ich, właścicielka i on-pies cudo, człapie sobie na luzaku, łepek obraca na wszystkie strony i sobie zwiedza okolice:) za nim zazwyczaj słychac jazgot nadaktywnych yorków a on ma to gdzieś.super psina:) Quote
_ogonek_ Posted August 30, 2010 Posted August 30, 2010 Przepraszam za offtopa, ale taki cudny bazar mamy: Quote
asiunia Posted August 30, 2010 Posted August 30, 2010 Iza. napisał(a):Owczarek spokojnie na smyczy ? Hahahaha powiedz mi gdzie, bo ja jeszcze nie widziałam :diabloti: Zapraszam do siebie,adres na PW:eviltong: Quote
malajka Posted August 30, 2010 Posted August 30, 2010 asiunia napisał(a):Zapraszam do siebie,adres na PW:eviltong: dokadnie, jak się chce to można:) pewnie jak idziesz ulicą to sie na ciebie patrza jakbyś prowadziła conajmniej dinozaura, przecież takie spokojne to chyba niemożliwe.stoją i przecierają oczy ze zdziwienia:) Quote
asiunia Posted August 30, 2010 Posted August 30, 2010 malajka napisał(a):dokadnie, jak się chce to można:) Pewnie,troche pracy to kosztowało,codziennych ćwiczeń,ale nie wyobrażam sobie żeby 40 kg pies robił ze mną co mu się podoba:shake: Quote
Migori Posted August 30, 2010 Posted August 30, 2010 Juliusz(ka) napisał(a): Pan od beagla, który na całą długość smyczy, przez ścieżkę, puścił swojego psa do mojego, 'bo to suka jest' i NIE rozumiał: TO NIE MA ZNACZENIA!!! + Pani od wyżła, który na dwóch łapach przed moim paradował, bo za trudno na przeciwny skraj ścieżki zejść - to pikusie są! I co, że ja z moim na brzeżku? Pies siedzi, jak kazałam, ale wiem, że wystrzeli jeśli pies na bliżej niż metr podejdzie. Wypracowaliśmy bardzo dużo. Mój pies NIE musi znosić takich akcji! O matko, owy ast w lasku biega ?? Mnie zawsze zastanawia, dlaczego ludzie widząc mnie z daleka , pytają "pies czy suka", kiedy słyszą w odpowiedzi "mi to bez różnicy i tak bedzie afera" odpowiadają " ale mi robi różnice"... Gdzie tu sens ??? W sobote spotkałam po raz drugi pana z rodezjanką, dość leciwą. Za pierwszym razem miały spięcie z moją suką, choć pan usilnie mi tłumaczył, że ona wcale na siebie nie warczą, że jego suka wcale mojej nie próbuje ugryźć... Kiedy rzucił mi na odchodne, że mam puścić psa, odpowiedziałam żeby sam sie puści! Ubawił sie do łez. Sobotnie spotkanie przebiegło spokojniej, Pan chwycił swoją sukę za obrożę i nas minął, moja siedziała z boku i tylko lekko faflami ruszała - nie wyskoczyła - uznaję to za mały sukces. Szkoda tylko, że mijając nas Pan obdarzył mnie kilkoma radami jak to należy psa socjalizować, że powinnam ją puścić, troszkę sie pogryzą (łooo)... Dlaczego ludzie nie rozumieją, że JA wiem co robię! I znam swojego psa lepiej niż przechodzień ? Że wiem, że wyskoczy, że szkoleniowiec sugerował nam jak pracować... dlaczego muszę ciągle wysłuchiwać cudownych rad ? Co mnie one obchodzą? Człowiek chce być kulturalny,jednak wynika z tego że trzeba krzyknąć "zamknij sie człowieku" i tyle. Quote
Gosia9712P Posted August 30, 2010 Posted August 30, 2010 Sachma, genialne ;D Jak już raz na kilka miesięcy uda mi się mamę wyciągnąć na spacer, to zawsze się wkurza, że nasz biały, kiedyś czysty piesek tapla się w kałużach. Ale jak mu nie pozwolić, jak ma z tego tyle frajdy? ;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.