Patyś_ Posted August 21, 2010 Posted August 21, 2010 Szlag mnie dziś trafił! Ludzka bezmyślność i głupota nie znają granic. Wyszłam z sukami na spacer i gdy doszłam do skraju bloku musiałam biegiem wracać na klatkę. Na ulicy stała duża suka mieszkanka kaukaza z mała 5-6 letnią dziewczynką na drugim końcu smyczy. Pies pobiegł w naszą stronę a dziecko twarzą przejechało 20 metrów po kamieniach, którymi wysypany jest podjazd :/ Suki szybko zamknęłam w domu. Pies cały czas stał po klatką schodową, a dziecko razem z nią. Zapłakane i z cała buzią we krwi. Wzięłam jedno i drugie zaprowadziłam na ich podwóko. Jak dorwałam matkę zaczełam jej mówić co o niej myślę - to usłuyszałam, że "Dziecko chciało pieska na smycz!" Kurde, ręce mi opadły i słów zabrakło. Szczęście tego dziecka takie, że to ja wyszłam z moimi psami, a nie sąsiad, który swoje On wyprowadza bez smyczy. Bo psy by się za pewne skotłowały a i dziecko by na tym gorzej wyszło, ale wina była by moja/ tudzież jego. Przecież ona mogła stać bliżej, psy mogły się złapać! Dawno się tak nie naklełam jak dziś i tyle nerwów nie straciłam. Yhhh... Tylko szkoda dziecka, które płaci za głupotę rodziców. Quote
Borówka16 Posted August 21, 2010 Posted August 21, 2010 [quote name='Krystak']Borówka16-z czystej ciekawości-czy ten Amik jest w Zgierskim schronisku? Tak ;) <10zn.> Quote
Bogarka Posted August 22, 2010 Posted August 22, 2010 Jak dorwałam matkę zaczełam jej mówić co o niej myślę - to usłuyszałam, że "Dziecko chciało pieska na smycz!" A gdybys była na drugiej strony ruchliwej ulicy i pies by przeciagnał dziecko przez ulice i jechałby samochód? Dziwie sie ze ona o tym nie pomyslała Quote
Litterka Posted August 22, 2010 Posted August 22, 2010 Bogarka napisał(a):A gdybys była na drugiej strony ruchliwej ulicy i pies by przeciagnał dziecko przez ulice i jechałby samochód? Dziwie sie ze ona o tym nie pomyslała Po co myśleć? W końcu najważniejsze to święty spokój z dzieckiem i psem...:angryy: Quote
Patyś_ Posted August 22, 2010 Posted August 22, 2010 No właśnie o to chodzi, że mieszkam przy wielkim skrzyżowaniu, przy ruchliwej ulicy! Dlatego tak mnie to wkurzyło. Dorośli ludzie - kpina i tyle :/ Quote
Werulkowa Posted August 22, 2010 Posted August 22, 2010 Dziś raniutko, bladym świtek byłam z moją 9,5 letnią "prawie" amstaffką (niestety nietowarzyską) na spacerze, bulwary nadwiślańskie, cisza, spokój, paru wędkarzy nad sama wodą, jacyś biegacze, żadnych psiaków (specjalnie chodzę tam, a nie do parku, bo tu jest mało drzew i krzaków i z oddali widzę jak ktoś idzie), idziemy sobie spokojnie. Niuńka biega koło mnie, ale widzę, że idzie w oddali facet chwiejnym krokiem więc psa na smycz, bo nie wiadomo co taki zrobi, nagle zza faceta wylatuje pies i biegiem do nas, odwróciłam się żeby iść w bok, a do faceta wołam żeby zawołał psa, ale żadnej reakcji, moja szarpie się na smyczy, warczy, tamten taki w typie labka pcha jej łeb pod ogon, też zaczyna warczeć, już myślałam, że się pogryzą, a facet krokiem spacerowym idzie w naszą stronę, coś tam bełkocząc pod nosem, może imię psa?, nie wiem, po chwili (dla mnie to była wieczność) udało mu się psa zapiąć, moja już troche odpuściła, zaczęła kaszleć po tym szarpaniu się w obroży, pies i tak go dalej ciągnie w naszą stronę (facet prawie jechał na butach za nim), mówię do niego, że jak psa nie można przywołać do siebie to niech go nie spuszcza ze smyczy, a on mi na to, że jest 5 więc co jak chcę, no to spytałam czy o 5 wyłącza myślenie, rozum. Powiedzcie co robicie w takiej sytuacji? Wiem, ze moja absolutnie nie jest aniołem, ale nie jest też tak, że na każdego przechodzącego obok się rzuca, wiem, że jest to pies rasy będącej na indeksie i jeśli nie daj Boże coś się by stało to i tak będę winna ja i mój pies, bo to taka rasa. Zawsze jak widzę psa biegającego luzem, to proszę o wzięcie na smycz i spokojnie przechodzimy (skupiam jej uwagę na sobie i na ogół jest OK), zresztą większość ludzi raczej psa pilnuje i jak widzi coś większego, podobnego do "psa mordercy", to bierze swojego na smycz, choć są też tacy, którzy wychodząc z klatki nie raczą zapiąć psa i pies przelatuje przez jezdnię widząc innego psa, umarłabym ze strachu, jakby mi tak śmignęła przez jezdnię. Wydaje mi się, że naprawdę pilnuję jej i uważam, żeby coś się nie stało, zresztą przez całej życie nie pogryzła żadnego psa, owszem były spięcia, ale kończyło się na warczeniu, szczekaniu, szarpaniu. Quote
engelina_88 Posted August 22, 2010 Posted August 22, 2010 Zdaje się, że amstafów nie ma na liście. Co nie zmienia faktu, że uchodzą, za maszynki do zabijania :shake: Quote
Patyś_ Posted August 22, 2010 Posted August 22, 2010 Astów na liście nie ma, są pitty. ale co z tego, skoro dla ludzi Asty, pitty, stafiki i bulle to jedno i to samo = pies morderca! ( nie ma serca :D) Nie wiem czy dasz rade coś na to poradzić. Ja kiedy wyprowadzam schroniskowe Asty nie raz nasłuchałam się na ich temat. Najlepsza była propozycja jedne kobiety z jamniorem żeby wyprowadzać ja na drucie kolczasym zamiast obroży, bo wtedy na pewno będą się bardziej słuchać... Litości... Quote
Werulkowa Posted August 22, 2010 Posted August 22, 2010 Wg krakowskich przepisów rasy tzw. agresywne i kaganiec i smycz. Kaganiec noszę ze sobą skórzany, bo mogę go szybciej założyć niż metalowy. Ale tak bladym świtem jak idziemy to jej nie zakładam, lubi gonić z plastikowymi butelkami, pomemłać trawkę. Dla porażająca jest bezmyślność, głupota i brak odpowiedzialności właścicieli. Dziś na wieczornym spacerze idziemy spokojnie, niuńka przymierza się żeby uwalić kupsko, ja szykuję woreczek, po drugiej stronie ulicy ida ludzie z jakims mały psiakiem, oczywiście luzem, nagle pisk hamulców, psisko leciało w naszą stronę, na szczęście kierowca zdążył zahamować, psiak chyba się przestraszył i popędził, a państwo wdali się w pyskówkę z kierowcą, że im psa przestraszył. Pewni ludzie sę niereformowalni i tyle. Quote
Bogarka Posted August 23, 2010 Posted August 23, 2010 Dzisiaj rano wracałam z Hadarem z wybiegu, schodziłam z wiaduktu a pod wiaduktem była dziewwczyna z westikiem na flexi. Jak westik zbaczył Hadara postanowił go zjesc, wystartował na niego z jazgotem, a panienka nawet nie zahamował flexi. Pies po wyciagnieciu flexi znajdował sie jakis metr od Hadara a dziewczyna go nie odciagneła nie powiedziała mu nawet "fuj". Zaczełam odwracac Hadara uwage i spojrzałam na włascicielke westa a ta zaczełasie...usmiechac do mnie, jakby chciała powiedziec: "słodkiego mam pieska prawda?" Quote
anorektyczna.nerka Posted August 23, 2010 Posted August 23, 2010 a mnie jasny k... kaktus strzela jak idę z Benem na miasto i spotykamy takich ludzi z sharpeiem i chyba dogiem argentyńskim. Te oba psy są na smyczy, ale mały kundelek sobie lata, a ja nie wiem co mam robić, bo pies podbiega, a ja nawet nie mogę pójść dalej bo pies za mną i Ben się do niego rwie, aby go powąchać. Czy oni się cholera kundelka wstydzą, że tylko rasowce na smyczach mają? Quote
bonsai_88 Posted August 23, 2010 Posted August 23, 2010 HelloKally a masz pewność, że to był ich pies? Bo ja kiedyś, z daleka, dostałam opieprz że psa złapać na smycz nie umiem - przyczepił się do mnie wtedy przepiękny husky. Żeby było ciekawiej - opieprzyła mnie moja własna, prywatna i osobista ciotka, która nie wiedziała, że przyjechałam i z daleka mnie nie poznała :D. Quote
gops Posted August 23, 2010 Posted August 23, 2010 mi tez sie raz dostalo za nie mojego psa przyczepil sie do nas pies kundelek chyba jakis uciekinier , lazil za nami dosc dlugo az w aprku wyczail inna suczke i polecial do niej , a mi sie dostalo ze psa nie pilnuje :) i nie chcieli mi Ci ludzie wierzyc ze to nie moj pies Quote
bonsai_88 Posted August 23, 2010 Posted August 23, 2010 Gops mi ciotka na szczęście uwierzyła :d... A pies został odczepiony dopiero jak dowiedziałam, gdzie mieszka, poszłam do właścicieli i powiedziałam, że albo go pilnują, albo rano go zabieram na Śląsk... Quote
zmierzchnica Posted August 23, 2010 Posted August 23, 2010 Szczyt ludzkiego chamstwa wobec psiary (czyt. mnie) wczoraj mnie powalił tak bardzo, że nawet mi się nie chciało denerwować....:cool1: Jestem z Fro nad stawami - dwa sztuczne zbiorniki połączone wartkim strumykiem, nad którym są dwa mostki. Gorąco, Fro więc włazi do wody, pije ją, potem ja mu wrzucam kamyki czy patyki do wody, a on człapie za nimi i zagląda, czy przypadkiem nie zostały na powierzchni (:roll::cool3:). Zaraz obok są dwie huśtawki, ludzie z dziećmi od 3-5 lat. Jedna dziewczynka przyszła oglądać jak Fro pije, babcia jej wyjaśniła, że pieski jak ludzie też się muszą chłodzić, no atmosferka milutka... ...Do momentu kiedy pomysłowy facet wziął dzieciaka na ręce, ściągnął mu majtki, i trzymał nad wodą, żeby dzieciak się wysikał. Strumień płynął prosto w stronę mojego psa w wodzie, a koleś widział, że w niej brodzi, bo dzieciaki mu pokazywały pieska. Mam mnóstwo komentarzy na temat ludzi z dziećmi i ich pomysłów, ale szczerze mówiąc... Szkoda mi słów :p Quote
anorektyczna.nerka Posted August 23, 2010 Posted August 23, 2010 gops, bonsai mam pewność, że to ich pies, bo spotykam ich na każdym spacerze kiedy jestem w rejonach, zalew-rezerwat-stadion. Poza tym ten pies się gryzł z psem mojego znajomego i tenpan go wołał po imieniu. raz gdy oni szli z naprzeciwko wąskim chodnikiem, to weszłam w taką bramę, żeby nie było spięć i czekałam aż oni sobie przejdą, a ta z oddali "zobacz, jaka poje... ku..." specjalnie tam czeka. Zagotowało się we mnie i musiałam sobie ulżyć werbalnie. zmierzchnica heh po części Cię rozumiem, do tej pory myślałam, że kupy na obrzerzach placu zabaw to sprawka jorkusi i latlelków b. mądrych ludzi, ale okazało się dzisiaj, jak byłam z małym kuzynem, że "mamo, kupa" i pędzimy w stronę krzaczków. Quote
bonsai_88 Posted August 23, 2010 Posted August 23, 2010 HelloKally jeżeli masz pewność, że to ich psiak to co innego ;). A jeżeli chodzi o małe dzieci... no cóż, sama mam małego synka, właśnie uczy się nie noszenia pieluszki w dzień. Jak chce się załatwić to mam max 5 minut, albo narobi w majtki. Na szczęście jeszcze nigdy nie zażądał kupki na spacerku, ale odsikiwać go już musiałam nie raz [mimo, że sama tego nie znoszę i wolę np. wejść do sklepu i pytać czy dziecko może się załatwić]. Niestety, takie są realia życia przy małym dziecku i na to się nic poradzić nie może :(. Quote
Litterka Posted August 23, 2010 Posted August 23, 2010 Bonsai, rozumiem, sama swego czasu chodziłam z małymi dziećmi na spacer i nie było zmiłuj - albo szybko w krzaki, albo pędem do domu na przebranie :cool3: Natomiast uważam, że należy tą sprawę załatwiać w miarę kulturalnie i nie na widoku publicznym. Nie wspominając o tym, że po koopie, także dziecięcej, wypadałoby posprzątać. Quote
ewtos Posted August 23, 2010 Posted August 23, 2010 zmierzchnica napisał(a):.......... facet wziął dzieciaka na ręce, ściągnął mu majtki, i trzymał nad wodą, żeby dzieciak się wysikał. .. Szkoda mi słów :p Znam to z codziennych spacerów, w upalne dni jestem nad jeziorami z psem niemal codziennie( mieszkam na Warmii ). Taki obrazek jaki opisujesz jest mi dobrze znany. np. Synek do tatusia woła - siku! tatus na to nie podnosząc głowy z koca -idz i zrób do jeziora. Ale pies nad wodą to zagrożenie epidemiologiczne dla miasta! Quote
anorektyczna.nerka Posted August 23, 2010 Posted August 23, 2010 Taa. Jak niektóre klatki cuchną sikami i innymi miłymi zapaszkami to wszyscy są cicho, ale jak do bloku wprowadza się psiarz, to od razu afera, że pies to i tamto. Quote
bonsai_88 Posted August 23, 2010 Posted August 23, 2010 HelloKally jeżeli chodzi o klatki to częściej sikają tam psy czy dorośli ludzie [zazwyczaj - różne pijaczki]... o to akurat dzieci szkalować nie pozwolę ;). Quote
Bogarka Posted August 24, 2010 Posted August 24, 2010 @page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } P { margin-bottom: 0.21cm } -->[quote name='"Paty[FONT=DejaVu Sans, sans-serif']ś[/FONT][FONT=Nimbus Roman No9 L, serif]_[/FONT]"] Strzeliła bym słodko tą właścicielkę ... Gdybym sie zachowywała tak samo jak ona z westikiem by było nieciekawie Szczyt ludzkiego chamstwa wobec psiary (czyt. mnie) wczoraj mnie powalił tak bardzo, że nawet mi się nie chciało denerwować....:cool1: Jestem z Fro nad stawami - dwa sztuczne zbiorniki połączone wartkim strumykiem, nad którym są dwa mostki. Gorąco, Fro więc włazi do wody, pije ją, potem ja mu wrzucam kamyki czy patyki do wody, a on człapie za nimi i zagląda, czy przypadkiem nie zostały na powierzchni (:roll::cool3:). Zaraz obok są dwie huśtawki, ludzie z dziećmi od 3-5 lat. Jedna dziewczynka przyszła oglądać jak Fro pije, babcia jej wyjaśniła, że pieski jak ludzie też się muszą chłodzić, no atmosferka milutka... ...Do momentu kiedy pomysłowy facet wziął dzieciaka na ręce, ściągnął mu majtki, i trzymał nad wodą, żeby dzieciak się wysikał. Strumień płynął prosto w stronę mojego psa w wodzie, a koleś widział, że w niej brodzi, bo dzieciaki mu pokazywały pieska. Mam mnóstwo komentarzy na temat ludzi z dziećmi i ich pomysłów, ale szczerze mówiąc... Szkoda mi słów My mamy wybieg nad woda i mnóstwo nie- psiarzy go uzywa jako miejsce do spaceru dla samych siebie jako plaze jako miejsce do wybiegiwania dzieci randek itd. Najgorzej jest w lecie kiedy jest ładnie to sie ludzie tam opalaja, zamiast przejsc sie do mostu i przejsc na wyspe Małgorzaty nie jest ona od nas tak daleko. I od czasu do czasu zamieszkuja na wybiegu bezdomni. A po Sylwestrze Hadar sobie skaleczył łape na wybiegu. Quote
evel Posted August 24, 2010 Posted August 24, 2010 Hm, co do zachowania ludzi nad wodą - jesteśmy obecnie nad morzem i chodzimy z psem na plażę. Nie jesteśmy jedyni, ludzie wchodzą na niestrzeżoną część plaży z psami od jamnika do podrostka berneńczyka - nie widziałam ani jednej psiej kupy, ani jednego sikającego w piasek czy do wody psa a ludzi, którzy zachowują się jak bezmózgie bydło całkiem sporo. Mimo ogromnej ilości śmietników (tutaj wielki szacun dla władz - więcej śmietników jest pewnie na tej plaży niż w moim mieście) wszędzie walają się niedojedzone resztki (ostatnio suka chciała wepchnąć w kaganiec... kość z kurczaka!), miliony papierków po cukierkach, opakowania po prezerwatywach i góry niedopałków papierosów. I to by było na tyle na temat kultury psiarzy i nie-psiarzy :) Quote
zmierzchnica Posted August 24, 2010 Posted August 24, 2010 [quote name='bonsai_88'] A jeżeli chodzi o małe dzieci... no cóż, sama mam małego synka, właśnie uczy się nie noszenia pieluszki w dzień. Jak chce się załatwić to mam max 5 minut, albo narobi w majtki. Na szczęście jeszcze nigdy nie zażądał kupki na spacerku, ale odsikiwać go już musiałam nie raz [mimo, że sama tego nie znoszę i wolę np. wejść do sklepu i pytać czy dziecko może się załatwić]. Niestety, takie są realia życia przy małym dziecku i na to się nic poradzić nie może :(. Ja nie mam nic do ludzi z dziećmi i do "załatwiania ich" :) Ale na litość boską - nie do strumienia, gdzie bawią się inne dzieci i w którym zaraz obok brodzi mój pies! Jeśli dziecku zdarza się często, że ma potrzebę na spacerze, to można brać saperkę i zaraz zakopywać to, co "wyprodukuje" ;) Siusiu też można w krzaki (notabene, tam gdzie byłam jest ich naprawdę mnóstwo), a nie prosto do wody... Wydaje mi się, że pan po prostu chciał być... No nie wiem, taki śmieszny, wyluzowany? Był z kumplem, też z dzieckiem, może chciał się popisać... Głupotą. Niektórzy tak mają :cool1: evl - u mnie to norma wszędzie :shake: Najlepsze, że śmieci walają się koło pustych śmietników! :roll: Nawet się nie chce ludziom przejść metr, żeby wywalić swoje puszki czy tam butelki. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.