Obama Posted August 9, 2010 Posted August 9, 2010 Pomysł świetny,tylko znając nasz kraj wykonanie będzie pozostawiało wiele do życzenia. Pewnie wysłaliby do szkół "starych"szkoleniowców,którzy za główne narzędzie pracy uznają kolczatki,rękę na tyłku psa,a ich mantrą jest "teoria dominacji". :diabloti: Quote
engelina_88 Posted August 12, 2010 Posted August 12, 2010 Kolejna opowieść z serii szczekacz- podbiegacz. Byłam z kotem u weta. Kot zamknięty w transporterze, zestresowany strasznie, bo przed podróżą. Czekamy w kolejce, wszystkie pieski grzeczne, wchodzi starszy pan z jorkiem, który już od kilkunastu metrów informował, że wesoło nie będzie. Smyczy oczywiście brak. Na szczęście akurat przyszła moja kolej więc zanim zdążyła r5ozwinąć się akcja zniknęłam z transporterem za drzwiami gabinetu. Gdy już wychodziłam z lecznicy, ta mała szczotka wyleciała za mną z jazgotem a za nim ucieszony właściciel. Proszę, żeby zapiął psa na smycz - on smyczy ni mo, bo to takie małe, to szkoda na sznurku trzymoć... Ja biegiem do auta a to małe za nami i drze sie ile fabryka dała. Bidne kocie już prawie zemdlało ze strachu, więc znów do pancia, żeby zabrał tego psa, bo straszy mojego kota. Na co słyszę błyskotliwą uwagę- no pani, no i co jo go zapne o łon dalij bedzie szczekoł... Brakło mi słó, więc za telefon, wybieram numer i udaję, że ze strażą miejską rozmawiam- i nie uwierzycie: nagle, znikąd pojawiła się smycz i jakoś udało się jazgocza dotargać spowrotem do lecznicy. Współczułam potem tylko ludziom, którzy dalej tam czekali w kolejce... Quote
Guest papillonek Posted August 12, 2010 Posted August 12, 2010 CZYTAJĄC WYPOWIEDZ MOJEGO PRZEDMÓWCY PRZYPOMNIAŁA MI SIĘ SYTUACJA Z PRZED 10 LAT.WIEJSKI PIES JESZCZE MOJEJ BABCI DOSTAŁ NOSÓWKI .WIĘC WSIADAM W CZERWONIAKA I JADĘ DO NAJBLIŻSZEJ LECZNICY.W AUTOBUSIE PEŁNO WIEŚNIAKÓW ,A PIES NAJWYRAŻNIEJ ŻLE SIĘ POCZUŁ.MÓWIĘ DO NIEGO"NO JUŻ CICHO MUSZKA BĘDZIE DOBRZE".NAGLE ZZA SWOICH PLECÓW SŁYSZĘ ŚMIECH.ODWRACAM SIĘ,A BABKA MÓWI DO BABKI "CHYBA MIASTOWA ,BO GADA Z PSEM I JESZCZE NA RĘCE BIERZE":angryy:MIAŁAM WTEDY KILKANAŚCIE LAT,ALE ZROBIŁO MI SIĘ PRZYKRO I NIE UKRYWAM,ŻE KILKA ŁEZ MI POLECIAŁO...:-( Quote
Bogarka Posted August 12, 2010 Posted August 12, 2010 Niedawno byłam na spacerze z Hadarem i podbiegł do nas mały piesek wielkosci hawanczyka. Hadar był na smyczy. Włascicieli sie pytam o płec okazało sie ze pies. Poprosiłam zeby go odwołali. Hadar patrzył na niego z podniesionymi uszami i nastroszony, moze nie powinnam była go odciagnac, ale nie byłam na 100%pewna ze sie nie rzuci na tego pieska wiec wolałam byc ostrozna. Wtedy sie prawie pogryzły a jak odciagałam Hadara mały piesek go atakował dalej. Wtedy przyszedł własciciel i go zabrał mówiac przy tym nie zrozumiałam dobrze co, albo ze dotad nie gryzł innych psów albo ze jego inne psy nie gryza. Nie wiedziałam czy mu nie powiedziec grzecznie zeby nie pozwalał swojemu psu podbiegac do psa którego nie zna. Ale jakos sie bałam ze sie zacznie ze mna kłócic. Quote
ulvhedinn Posted August 12, 2010 Posted August 12, 2010 Wracajac do szczekania, pies szczeka, bo taka jego natura, własciciela natomiast sprawa, zeby szczekał w garnicach rozsadku i żeby nie był uciążliwy dla otoczenia. Bo to normalne, ze pies reaguje szczekaniem na dzwonek do drzwi, ale wielogodzinne ujadanie rzeczywiscie może doprowadzić do szału. P.S. w tej chwili w domu mam owczarka, dwa pinczerki i foksa i.... jest cicho, z wyjątkiem krótkich, uzasadnionych momentów :diabloti: Quote
sachma Posted August 13, 2010 Posted August 13, 2010 byłam ostatnio u weta.. Lenny znów coś zjadł.. w sumie to się nie dziwię, został sam z babcią na weekend, bo ja nie mogłam go ze sobą zabrać, a babcia starsza kobieta, mimo moich zapewnień, że na 10m smyczy może siedzieć, nie miała serca go na niej trzymać i puszczała go wolno po podwórku.. a tam i gołębie i koty i wróble.. i karma dla wróbli i dla jej psów i martwe wróble zaciukane przez kota, a nie odnalezione przez babcię.. dziwne żeby wrócił bez sensacji.. no i oczywiście pani z pieskiem.. jej pies ujada na Lennego.. rwie się na tej smyczy.. Lenny obolały leży.. pierwsze 10min wytrzymał.. kolejne 10min próbował się oddalić za moje nogi, ale to nic nie dało.. i w końcu nie wytrzymał, wstał i zaczął szczekać.. no i oczywiście wielkie oburzenie! bo pies szczeka! o.O bo jej pies może drzeć mordę przez 20min.. a mój nie może wydać z siebie kilka warków i dwa szczeki o.O zdenerwowało mnie to strasznie i powiedziałam pani, że mój pies nie lubi wypłoszów które są na tyle durne żeby drzeć jape non stop. pani oczywiście że on się boi bo mój pies jest większy! powiedziałam jej że jak jej pies się boi to niech z nim wyjdzie, bo wszyscy mają już serdecznie dość tego darcia się. pan z labem mnie poparł i pani zrobiła się nagle taka malutka - bo młodej dziewczynie to można nagadać, ale dużemu facetowi już lepiej nie odpowiadać.. i o dziwo nagle udało jej się uspokoić psa.. i nastała taka błoga cisza, że Lenny dał radę się przekimać.. Ja też nie rozumiem jeszcze jednego - jak Lenny zarzygał lecznicę to potrafiłam posprzątać.. poszłam do wc wzięłam papier i posprzątałam, ale jak szczyl zlał się na pół poczekalni to właścicielka udawała że nie widzi o.O' a jak jej pan zwrócił uwagę że szczenie się zlało, to powiedziała że tam już było mokro i ona nie ma zamiaru sprzątać - i wepchnęła się w kolejkę o.O a później szybko oddaliła z lecznicy o.O Quote
engelina_88 Posted August 13, 2010 Posted August 13, 2010 Taa... te lecznicowe przygody :) Nawiązując do szczekania, to ja też uważam, że jest to sprawa naturalna. Mój pies też szczeka, jak widzi kogoś za płotem i mój sąsiad często mi się dziwi, że na to nie reaguję. Zawsze mu odpowiadam wtedy, że nie mogę karcić psa za to, że broni mnie i własnego ogródka. Będąc jeszcze dzieckiem mieszkałam w bloku. Obok nas w domu z ogrodem mieszkał starszy pan z onkopodobnym kundelkiem Szarikiem. Uwielbialam bawić się z nim przez płot. No ale jak to pies- szczekał na przechodniów. Codziennie przechodził tam jeden facet, któremu strasznie to przeszkadzało. Sąsiad odpowiadał, że "szczeka bo jest psem, jakby był kotem to by miałczał". Po jakimś czasie Szarik został otruty :( Sąsiad wziął wtedy ze schronu drugiego psa, coś w typie Akity. Niestety sytuacja się powtórzyła. Sąsiad zadzwonił na policję i razem tłumaczyliśmy policjantom zachowanie tego faceta, ale podobno nic nie mogli zrobić :( Za to Szarika i Bacę pamiętam jak dziś. Quote
Iza. Posted August 13, 2010 Posted August 13, 2010 engelina_88 napisał(a): Mój pies też szczeka, jak widzi kogoś za płotem i mój sąsiad często mi się dziwi, że na to nie reaguję. Zawsze mu odpowiadam wtedy, że nie mogę karcić psa za to, że broni mnie i własnego ogródka. Ja też się dziwię szczerze mówiąc ;) No chyba że masz psa stróża to co innego. Nie pozwalam moim psom szczekać a już szczególnie przy płocie, doprowadza mnie to do szału. Nie wspominając już o bronieniu, ja nie jestem własnośći psa, w razie potrzeby obronie się sama. Nie widzi mi się żeby mój pies zaatakował kiedyś kogoś kto mnie np przypadkowo dotknie. Quote
Karmi Posted August 13, 2010 Posted August 13, 2010 [quote name='Obama']Pomysł świetny,tylko znając nasz kraj wykonanie będzie pozostawiało wiele do życzenia. Jeśli byłoby jakieś wykonanie. :roll: Po aferze z hodowlą działaczki ZKwP w Łodzi Paweł Suski, poseł PO, członek Parlamentarnej Grupy Przyjaciół Zwierząt http://zespoldlazwierzat.pl/?page_id=15 obiecywał: http://wyborcza.pl/1,76842,7021529,Producenci_rodowodow.html?as=2&startsz=x My, posłowie i miłośnicy zwierząt, mamy inny pomysł. Przygotowujemy teraz pisma do Ministerstwa Edukacji, by już w przedszkolach lub w klasach I-III szkół podstawowych ruszyć z programem edukacyjnym dla najmłodszych, jak traktować zwierzęta. Musimy kształtować taką świadomość od najwcześniejszych lat. Minął rok i....??? Quote
Martens Posted August 13, 2010 Posted August 13, 2010 Iza. napisał(a):Ja też się dziwię szczerze mówiąc ;) Ja też - w sumie zależy jeszcze ile razy dziennie ktoś przechodzi, bo jeśli pies szczeka x razy w ciagu godziny to naprawdę jest to uciążliwe... Z miauczeniem może i racja - ale jeśli komuś bardzo przeszkadza ujadanie psa, to ja bym go uciszała dla własnego bezpieczeństwa, zeby nie skończył otruty jak wspomniane zwierzaki - bo co mi z mojej racji jak pies będzie martwy. Quote
Borówka16 Posted August 13, 2010 Posted August 13, 2010 Wczorajszy spacer ze schronowym psiakiem. Amik nie ma oka , jest cały w starych złamaniach ,kuleje na tylną łapę i ma jeszcze świeżą ranę - ochoty na zabawy z innymi psami ni cholery ni ma :diabloti: Wyszłam z nim , Amik idzie , właściwie wlecze się powolutku ,a ja z nim... Nagle leci jakiś żywotny labek w paniusią ,którą jak piesek by mocnej pociągnął to by jej się obcasy połamały ,a co dopiero ona biegać może :diabloti: Labek sunął do Amika , Amik momentalnie położył się na plecach i prosi na rączki. Ja się dre do babki ,żeby wzięła psa,a ona na to : -"no przecież on nic nie zrobi, chce się tylko przywitać" Ja na to ,że niestety Amik nie chce ,a ona pod nosem : -"co za ludzie , już nie chcą żeby łagodne psy nawet do nich podchodziły" :diabloti::diabloti::diabloti: Quote
engelina_88 Posted August 13, 2010 Posted August 13, 2010 Mieszkam w takim miejscu, że jakiś ktoś za płotem pojawia się 3-4 razy dziennie. Nie jest to jakiś jazgot- hau hau hau- i po wszystkim ;) Często siedzę przed domem a pies ze mną. Problem w tym, że pies tego sąsiada to mały kundelek, który jazgocze jak tylko mucha zabzyczy- jest karcony, i co? nico. Przeszkadza mu to, bo jego pies nic nie potrafi, ciągle siedzi sam w ogródku i kompletnie go nie słucha. Nie ma tu też mowy o ataku jakimkolwiek, bo jak tylko przywitam się z kimś za płotem to mój pies milknie i wraca do swoich zajęć, albo cieszy się z przybycia gości. Mam kundla, mieszanka wszystkiego co po świecie chodzi. Jest u siebie, więc próbuje odstraszyć potencjalnego intruza- to naturalne chyba psie zachowanie, prawda? (jesli jestem w błedzie, to proszę o wyprowadzenie mnie z niego) ;) Quote
vege* Posted August 13, 2010 Posted August 13, 2010 Ja akurat mam sukę baaardzo terytorialną i myśli, że musi mnie i domu przed wszystkimi bronić po jednej takiej niemiłej sytuacji, ale już się rozpisywać nie będę. Więc moja Nuka też zaszczeka jak np, ktoś zapuka do drzwi, czy jak po schodach idzie ktoś obcy (jak sąsiedzi to nie szczeka bo chyba czuje, że to oni idą), a tak to cały czas śpi lub jak szczeka to na spacerze jak się z nią bawię na łąkach, a taki sznaucer mini sąsiadów z bloku obok to jak oni z nim wychodzą to normalnie szczeka dosłownie na wszystko idzie i szczeka, idzie człowiek szczeka, leci mucha szczeka, leci ptaszek również szczeka it o jeszcze tak piskliwie, że głowa boli :shake: Quote
Krystak Posted August 15, 2010 Posted August 15, 2010 Borówka16-z czystej ciekawości-czy ten Amik jest w Zgierskim schronisku? Quote
Martens Posted August 19, 2010 Posted August 19, 2010 Na dzień dobry, wracam od babci i dochodzę z Baryłą do rogu budynku. Zza owego rogu nagle wyłania się cocker spaniel, na oko 3-4 miesięczny, a za nim ciągnie się smycz. Pierwsze co robi cocker, to włazi pod ryj mojej suce, liże ją i zadziera łapami. Ona jako że "kocha" namolne szczeniaki, szczypie go boleśnie w pysk - nawet nie miałam jak temu zapobiec, to były sekundy, ona była przy nodze, a pies dosłownie na nią wlazł... Maluch w pisk, w tym samym momencie zza rogu wylania się ciągnąca się za rozwiniętą niemal na maxa flexi mała dziewczynka z mamusią... Rozczulają się nad pieskiem, i komentują mnie i mojego psa nieżyczliwie :evil_lol: Nawet odzywać mi się nie chciało, bo moje uwagi i tak nie pomogą jak ktoś jest idiotą bez wyobraźni... Quote
Saite Posted August 19, 2010 Posted August 19, 2010 Może nauczka na przyszłość będzie, że za rogiem może czyhać "bestia". ;) Quote
Martens Posted August 19, 2010 Posted August 19, 2010 Ja od biedy kumam, że ktoś kto pierwszy raz ma psa, może nie przewidzieć takiej sytuacji ;) tylko trochę nie rozumiem tych pretensji do mnie. Quote
Saite Posted August 19, 2010 Posted August 19, 2010 Przecież jak mieć pretensje, to nie do siebie. Wielu ludzi uzurpuje sobie prawo do przestrzeni dla swojej głupoty i nieodpowiedzialności, czyli ja ci wpuszczę swojego pieska pod nogi, a twoja w tym głowa, by twój "agresor" go nie zjadł. Niech inni przewidują za mnie, a co! A jak nie to z pyskiem i obarczyć winą. Quote
Feigned Posted August 19, 2010 Posted August 19, 2010 wczoraj u weterynarza była pani z pieskiem.. jakiś mieszaniec foxterriera, niesamowicie przestraszony przy każdej okazji leciał do wyjścia. A że drzwi były otwarte i piesek był na flexi miał bardzo ułatwione zadanie, bo pani zamiast smycz zablokować wolała się z psem szarpać.. raz wypruł na zew, a przerażona pani zobaczywszy, że chodzi tam jakiś pies, poderwała się z siedzenia, wypuściła rączkę (która przy okazji prawie trzepnęła mnie w głowę) i zaczęła ciągnąć za taśmę smyczy.. pies jak sparaliżowany, a pani ciągnie go do środka, biedak przywalił głową o futrynę drzwi a ta się jeszcze na niego drze.. Quote
Martens Posted August 19, 2010 Posted August 19, 2010 W sumie podchodzi pod to trochę moja wczorajsza przygoda - wychodzę z suczem z klatki, widzę kawałek dalej pana z panią i ciągnącego się za nimi czarnego pekińczyka. Poszłam w drugą stronę, bo psa nie znałam. Piesek pobiegł za nami po czym wsadził mojej suce głowę w krok, kiedy sikała. Zachwycona nie była, oburczała go solidnie, ja popatrzyłam na domniemanego pana - stal tam gdzie go widziałam wcześniej, na moje natarczywe spojrzenie zareagował odwróceniem głowy. Idę dalej, pies za nami, facet zero reakcji. Pomyślałam, że może to nie jego zwierzak? Poszłam w trasę spacerową za osiedle, mini-amant za nami, i o dziwo odkryłam, że kilkanaście metrów za nim ciągnie się ów facet. Nadal nie byłam pewna czy to jego pies, nie wołał go, ani nic, tylko szedł zajęty swoimi sprawami. W końcu nas minął, wyciągnął komórkę i pogrążył się w rozmowie idąc kilka metrów przed nami. Pies poszedł do niego, a ten go pogłaskał i idą dalej. Postanowiłam zawrócić, bo w sumie spacer miał być tylko fizjologiczny przed moim wyjściem, a z podjaranym pieskiem motającym się dookoła Baryłowi nie w głowie pewne czynności :lol: Zawróciłam, piesek, oczywiście nadal bez smyczy, poszedł za nami :evil_lol: A facet co? Też zawrócił i za nami podreptał rzucając mi zniesmaczone spojrzenie i mamrocząc coś, jakby wkurzało go, że tak się motam i on też za swoim psem musi... No witki mi opadły. Przez cały czas nawet psa nie zawołał, smyczy też nie miał, tylko tak plątał się za nami jak cień, przypatrując się, jak moja sucz zamiast załatwić się przed zostaniem na dłużej w domu, nakręca się na pieska. Ciekawe co by było, gdyby piesek był kamikadze i poleciał z jazgotem albo w ogole ją zaczepial i skończyłoby się przykro. Pewnie nagle by się okazało, że piesek jest jego, on go och ach pilnuje, a mój potwór chciał mu krzywdę zrobić... :roll: Moje najgorsze wspomnienie to chyba paniusia z labkiem, która rzucał nią jak worem kartofli ciągnąc najpierw do mojego tymczasa, a później do Baryły. Kiedy przywlókł ją do psiaka, który swoją drogą się wystraszył, był raptem kilka dni wcześniej zgarnięty z ulicy, zwróciłam pani uwagę, że nie powinna wychodzić z psem sama na spacer, jeśli nie umie nad nim zapanować. Oburzenie bylo ogromne, i usłyszałam coś o mądrzeniu się :roll: Ok. pół godziny później idę z Baryłem, pańcia z labem wraca ze sklepu. Przeszłam na drugą stronę ulicy, żeby nie było cyrku - a ku mojemu zdumieniu pies przewlókł ją jak chorągiewkę przez ulicę i patataj na Baryła. Barył z zębami, zrobiło się nieprzyjemnie, ja zabiłam babsko wzrokiem, bo po poprzednim spotkaniu chyba nie miałam już nic do dodania, a ona, śmiertelnie obrażona, z marnym skutkiem próbowała odciągnąć swoje "bydlątko", mówiąc do niego, żeby szedł, bo z tym psem coś jest nie tak, i z tą panią (w domyśle mną) chyba też... Po prostu ludzka bezczelność mnie czasami powala, szkoda, że jeszcze nie miała pretensji, że tam idę i jej pies ją przeze mnie ciągnie - bo i tacy się zdarzają, co potrafią z ryjem wyskoczyć, dlaczego idę dalej, skoro ich Pimpuś za nami biegnie :roll: Quote
sachma Posted August 19, 2010 Posted August 19, 2010 my wczoraj byliśmy nad jeziorkiem - nasza rzeka wyłączona z użytku bo bakterie coli znaleźli (o dziwo mamusie z dziećmi mimo wielkich czerwonych tablic nadal się tam taplają o.O' ) idziemy sobie do wody :) trochę się popluskaliśmy, Lenny próbował apotrować ( uczymy się ostatnio aportu z wody, ale na razie marnie nam idzie..) i idzie jakaś dziewczyna z psem.. coś małego białego (ja mam jakiegoś pecha do psów w typie maltańczyka :/ ) oczywiście pies bez smyczy.. Lennego zapięłam na 10m linkę i dalej aport tym razem z ziemi.. psiak nas zauważył i biegiem do Lennego.. Lenny cały mokry.. obłocony bo biegał po plaży.. zawołałam Lennego i trzymałam go na około 1m długości.. stał przy mnie.. psiak oczywiście nieodwoływalny.. w sumie też bym do takiej właścicielki nie wróciła - jedno ciche, niezdecydowane i jakby od niechcenia "wracaj miśku".. tia.. misiek miał panią gdzieś.. podleciał do Lennego.. Lenny jak to Lenny - KOCHA psy.. więc zaczął po małym skakać, przewracać go i o zgrozo BRUDZIĆ! Panienka z ryjem na mnie, że mój pies brudzi jej psa.. ja trochę wkurzona, uśmiechnęłam się i wrzuciłam aport do wody :D Lenny oczywiście pach do wody a maltan za nim :D Baba z jeszcze większymi pretensjami - bardzo miło zapytałam się czy wie do czego służy smycz i że mnie G obchodzi czy jej piesek się wybrudzi czy zamoczy, jak jej się nie podoba to niech go zabiera.. uh.. oczywiście jak zabrać psa jak mój stwierdził że aportu nie odda! bo to jego, więc zaczął w wodzie uciekać przed maltanem :D ... pani go woła, a ja do kolegi - patrz jaki posłuszny! takie posłuszne to smyczy nie potrzebują! w końcu zlitowałam się nad kobitą.. zawołałam Lennego.. więc i maltan do mnie podbiegł.. podniosłam go i przekazałam właścicielce mówiąc, że jak się nad psem nie panuje to trzeba mieć smycz, a nie drzeć ryja z pretensjami do całego świata.. Pani się bardzo szybko zmyła z kompletnie mokrym psem :D może i byłam chamska, ale nie lubię jak właściciele podbiegaczy mają pretensje do całego świata że w ogóle jest.. a tak... powiem wam szczerze - złość przeszła momentalnie jak widziałam jak maltan tapla się w wodzie, a pani boi się do niej wejść żeby psa wyciągnąć - psy biegały po płyciźnie, było tam max 15-20cm wody.. Quote
Saite Posted August 19, 2010 Posted August 19, 2010 Sachma, Ty chamska? Przecież wymytego pieska pańci oddałaś.:evil_lol: Quote
MaDi Posted August 19, 2010 Posted August 19, 2010 Sachma ale się uśmiałam z twojej opowieści:lol::lol::lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.