Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Mojej szelti dzisiaj jakaś baba przywaliła. Suka idzie zziajana, co prawda luzem ale człapie spokojnie. Opodal przechodzi kobieta z suczką na flexi rozciągniętej na kilka metrów. Suki chciały się obwąchać, nie były agresywne tylko ciekawe, zachowywały się spokojnie i przyjacielsko. W pewnym momencie ta kobieta zaczęła nerwowo wymachiwać smyczą, krzyczeć jakby niewiadomo co się stało. Suki dalej się spokojnie obwąchują, najmniejszych oznak agresji (jakby tamta chciała zaatakować to moja dałaby dyla). No więc idę po moją a ta baba łupnęła mi psa rączką od flexi aż odskoczył na metr. No i dostałam przy okazji "dogomaniacki" wykład, że mam prowadzać psa na smyczy. Tak jakby jej flexi rozciągnięte na 3 metry można nazwać smyczą.

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

badmasi napisał(a):

Uważam, że jeśli ma się agresywnego psa, który może zrobić krzywdę to niestety powinien on chodzić w kagańcu aż się nie nauczy prawidłowych zachowań. Ja zawsze zakładam kaganiec jak mam obawy co do reakcji psa.
Drugi mój pies nie reaguje na dzieci, co najwyżej szczeka ostrzegawczo co jest dla mnie dopuszczalne a zarazem zniechęca do głaskania.Jednak jakby się ktoś uparł to i tak ją może przytulić, nawet szczekającą.
Pies np. na wystawy musi być tak wychowany aby dawał się dotykać, ustawiać obcym osobom. Za okazanie agresji może być odesłany do domu.

Oczywiście, ale pies jest spokojny dopóki wokół nie ma zbyt wielu bodźców stresujących. Nie mówię o żywych wulkanach miłości, tylko o przeciętnych miejskich psach. Ja Chapsi w kagańcu nie będę prowadzić tylko dlatego, że nigdy nie wiem, czy jakieś dziecko jej nie zechce pogłaskać w czułym miejscu albo z zaskoczenia. Zazwyczaj sytuację kontroluję, ale no bez przesady. To, że bawię się z Chapsią i ćwiczę sztuczki na podwórku (przykładowo), to jeszcze nie znaczy, że można ją głaskać i próbować brać na ręce "bo taki śliczny pieseczek". "Śliczne pieseczki" też mają ograniczoną cierpliwość.
Zauważ, że wystawiając psa, wyrażam zgodę na jego obmacywanie, a dzieci ani niektórzy dorośli tej zgody ode mnie nie dostają ;). Agresywne psy faktycznie powinny być w kagańcu, ale i mały pudelek może dziabnąć.

Posted

mch napisał(a):
A skoro to narzekalnia to sobie z rana ponarzekam , w weekend wiecej czasu mialam na obserwacje okołobalkonowe.
No i jest b.blisko tego,ze bedę czatowac i opierd.....c ile wlezie , a kogo ? A 3-4 wlascicieli malych psow jazgotów , którym to absolutnie nie zabraniają ,nie korygują , doskakiwania ze szczekiem do naszego balkonu ( parter) .Zauwazylam ze nawet gdy nie ma tam moich psow ,psiaki te są juz przyzwyczajone ze do tego balkonu biegniemy pedem z pianą i szczekiem ,bedzie super zabawa . Nawet moja sąsiadka ( nie psiara) wczoraj zwrócila na to uwage . Takze mamy na celowniku trzy cosie kudlate i jajnika, a raczej ich wlascicieli . Najpierw będe pytac czy dobrze się bawią , potem czy sądzą ze moje psy mają nerwy ze stali ,a potem juz nie wiem , wiadro z wodą postawię na balkonie ?


Ja bym się nie krępowała tylko polewała wodą wszystko jak leci :diabloti:

Ja mam od wczorajszego wieczora jakiś pakiet ulgowy, aż się boję, co to będzie jak się skończy ;) Pani z bloku obok ze swoim owczarkiem zawsze schodzi z drogi innym właścicielom psów, chyba kiedyś do niej pobiegnę i jej podziękuję, albo co... Wczoraj usadziłam suka na zadzie jak przechodził jakiś kudłacz na flexi, pani kudłacza ściągnęła, słysząc warczenie mojej suki ("siad" nie oznacza przecież "zamknij się", nie? :evil_lol:) zaczęła pieskowi tłumaczyć, że ten piesek chyba gryzie :eviltong: Rano pani odwołała swojego goldena i jakiegoś czarnuszka, zanim zdążyły do nas podbiec, normalnie jeszcze jestem w szoku :lol:

Wczoraj mijało nas też małżeństwo z dwójką małych dzieci, starsze się bało psa, ale matka wytłumaczyła, że to tylko pies a nie lew i ma śmieszny kubraczek, może mu zimno? ;) Wytłumaczyłam, że to po operacji i że nie trzeba się bać :) I o to chodzi - o zdrowy rozsądek rodziców a nie przeginanie w jedną (zje cię!) albo w drugą (idź pogłasiaj!) stronę ;)

Posted

Po wczorajszym szarpaniu się z buldożkiem i moją przestraszoną psicą (buldogów się boi, za to chrumkające staffiki kocha -dziwak mały ;)) mam bardzo gustownego siniaka na nodze, bo mnie młoda uderzyła jak odskoczyła. Gdyby to nie było blisko ulicy to bym Shinulca puściła i by sobie psy wyjaśniły co do siebie mają, ale przy ulicy psa nie puszczę więc się poszarpałam. Buldożek sobie poskakał po Shinie i po mnie i w końcu pan podszedł, zabrał psa, odwrócił się i poszedł. Przepraszam nie usłyszałam, więc rzuciłam "nie ma z co" i poszłam. Pan się nie domyślił, że wypada przeprosić :shake:.
Dzisiaj za to jak labka podbiegła to puściłam Shinę, bo ileż można zwiewać. Ćwiczę z młodą olewanie, ale jak ma olewać psa skaczącego po grzbiecie? Może kiedyś do tego dojdziemy, ale jak na razie nie da rady i mam wybór - szarpać się z odskakującą przed psem młodą albo ją puścić i w bezpiecznych miejscach wybieram opcję nr 2.

Posted

Merenwen napisał(a):
Oczywiście, ale pies jest spokojny dopóki wokół nie ma zbyt wielu bodźców stresujących. Nie mówię o żywych wulkanach miłości, tylko o przeciętnych miejskich psach. Ja Chapsi w kagańcu nie będę prowadzić tylko dlatego, że nigdy nie wiem, czy jakieś dziecko jej nie zechce pogłaskać w czułym miejscu albo z zaskoczenia. Zazwyczaj sytuację kontroluję, ale no bez przesady. To, że bawię się z Chapsią i ćwiczę sztuczki na podwórku (przykładowo), to jeszcze nie znaczy, że można ją głaskać i próbować brać na ręce "bo taki śliczny pieseczek". "Śliczne pieseczki" też mają ograniczoną cierpliwość.
Zauważ, że wystawiając psa, wyrażam zgodę na jego obmacywanie, a dzieci ani niektórzy dorośli tej zgody ode mnie nie dostają ;). Agresywne psy faktycznie powinny być w kagańcu, ale i mały pudelek może dziabnąć.

Dlatego psu trzeba zapewniać jak najwięcej bodźców stresujących-to też może nie sztuczka ale sztuka;)
Ja osobiście psy obserwuję i to na co są przewrażliwione próbuję korygować.
Pies zazwyczaj zanim ugryzie to ostrzega-szczekaniem lub kłapaniem paszczą, ewentualnie warczeniem jeśli reaguje natychmiast ugryzieniem to nie jest chyba zbyt dobrze?
Można sobie dywagować, jednak gdy pies ugryzie to będzie zawsze wina właściciela. Czy warto narażać się na nieprzyjemności, abstrahując od innych rzeczy?
Nawet psy uprawiające sporty nie mogą/nie powinny być agresywne, nie tylko te wystawowe. Ja też nie wystawiam psa ale słucham rad hodowców oraz szkoleniowców i pilnie odrabiam lekcje. Pies zrównoważony to przepustka do normalnego życia (czego i sobie również życzę).

Posted

No to ja z innej beczki troszkę.
Wczoraj pojechałam ze znajomą i jej psem na tgz dzikie pola. Sa to pola wzdłóż wisły ogólnie ugór . Kożystając z okazji uczesałam moją psicę a znajoma swojego. I co? Ni z tego ni z owego zjawiła się babka z 4 dzieci ( wiek od 8-13 lat) i ze słowami już na wstępie do swoich pociech :
Uważajcie bo sierść fruwa. I do nas że już nie wiadomo gdzie trzeba czesać psy !!!!!!!
Nadmieniam puste pole na widnokrę gu nikogo nie ma a tu jak z pod ziemi ......
Może i źle zrobiłam ale :

1 mieszkam w dużym osiedlu ( psy wyprowadzane na smyczy )
2 Nie wolno psom po trawie chodzić ( płotki , tabliczki różne obwarowania murki.....)
3 Czesać też na osiedlu nie wypada ,na balkonie też nie bo wiadomo na balkonie suszą się rzeczy oraz część ludzi odpoczywa zwłaszcza ze jest weekend
4 więc się jedzie z psami w puste pola prawie wcale nie uczęszczane

A ta pani jeszcze do nas : no nie macie gdzie psów czesać ...... No to jej odpowiedziałąm jak się pani nie podoba to bardzo proszę jest chodnik i ulica 1 km dalej można tamtędy iść.......( Nadmieniam że jak przeszliśmy po 15 min w te miejsce sierści nie było)

Posted

*Monia* napisał(a):

Dzisiaj za to jak labka podbiegła to puściłam Shinę, bo ileż można zwiewać. Ćwiczę z młodą olewanie, ale jak ma olewać psa skaczącego po grzbiecie? Może kiedyś do tego dojdziemy, ale jak na razie nie da rady i mam wybór - szarpać się z odskakującą przed psem młodą albo ją puścić i w bezpiecznych miejscach wybieram opcję nr 2.


A ja nie mogę spuścić Zu, bo mi ją lab wtratuje w ziemię :placz:


A jak się psa wyczesuje to wypada posprzątać a nie zostawić kłęby fruwającej sierści. Dla mnie to obrzydliwe, wygląda jakby coś zdechłego się rozkładało w trawie :roll:

Posted

*Monia* napisał(a):

Dzisiaj za to jak labka podbiegła to puściłam Shinę, bo ileż można zwiewać. Ćwiczę z młodą olewanie, ale jak ma olewać psa skaczącego po grzbiecie? Może kiedyś do tego dojdziemy, ale jak na razie nie da rady i mam wybór - szarpać się z odskakującą przed psem młodą albo ją puścić i w bezpiecznych miejscach wybieram opcję nr 2.

Też tak robię z collie, co najwyżej przegoni delikwentkę i przyciśnie do gleby. Ona ma olewać psy przechodzące w spokoju lub agresywne, rozbawionych naskakiwaczy puszczonych luzem nie musi.

Posted

ja czeszę psy w domu, po czym sierśc wyrzucam do kosza... Ta latająca sierść po wyczesywaniu pieska na dworze napawa mnie obrzydzeniem... Spacer jest dla psa, zabawy z nim, szkolenia... Od higieny jest dom i groomer...

Posted

badmasi napisał(a):
Dlatego psu trzeba zapewniać jak najwięcej bodźców stresujących-to też może nie sztuczka ale sztuka;)
Ja osobiście psy obserwuję i to na co są przewrażliwione próbuję korygować.
Pies zazwyczaj zanim ugryzie to ostrzega-szczekaniem lub kłapaniem paszczą, ewentualnie warczeniem jeśli reaguje natychmiast ugryzieniem to nie jest chyba zbyt dobrze?
Można sobie dywagować, jednak gdy pies ugryzie to będzie zawsze wina właściciela. Czy warto narażać się na nieprzyjemności, abstrahując od innych rzeczy?
Nawet psy uprawiające sporty nie mogą/nie powinny być agresywne, nie tylko te wystawowe. Ja też nie wystawiam psa ale słucham rad hodowców oraz szkoleniowców i pilnie odrabiam lekcje. Pies zrównoważony to przepustka do normalnego życia (czego i sobie również życzę).

Nie, nie jest dobrze, jeśli od razu gryzie.
Tak, trzeba psa uczyć panowania nad emocjami w nieprzewidzianych sytuacjach.
Ale nie zgadzam się, że wina zawsze będzie właściciela. Wyobraźmy sobie czysto teoretyczną sytuację - piesek po, dajmy na to, bolesnym szczepieniu, boli go przeraźliwie jedno miejsce, a tu nagle podbiega dziecko i ani chybi, tylko w ranę łapą chwyta. No to szlag może jasny trawić i mnie, i psa, i dziecko. Pies odruchem bezwarunkowym łapnie, bo go bolało i nie zapanował. I tu jest wina rodzica, nie właściciela psa.
Pies to nie anioł i nie ma obowiązku znosić tulenia, tarmoszenia, ściskania i czochrania. A rodzice często potrafią się rzucać o to, że pies zawarczał. De facto Chapsia jeszcze nigdy nikogo nie ugryzła, ale wystarczy, żeby szczeknęła z poirytowania, a już się odzywają rodzice, którzy nagle jak z pod ziemi wyrastają i dopiero teraz o dziecku sobie przypominają. Nie żebym kogoś obrażała, ale takich sytuacji moim zdaniem być nie powinno.
Ja również staram się uczyć psa panowania nad nerwami, ale są sytuacje, których nie da się przewidzieć. A czasami są to sceny jednorazowe, więcej najprawdopodobniej się nie powtórzą. Chapsia spokojnie postoi czy tam posiedzi i da się pogłaskać, w najgorszym wypadku ucieknie, ale tak jak ode mnie wymaga się tego, by dzieci nie zostały poorane chapsiowymi zębami, tak ja od ludzi wymagam, by chapsiowe nerwy pozostały w całości (bo czy nadmierne głaskanie, które nie jest ulubioną rozrywką mojego psa, nie może spowodować wstrętu do kontaktu z człowiekiem? a zalęknionego i nieśmiałego psa nie chciałabym mieć). I uważam, że mam do tego prawo. Głaskać można, ale przesada jest zła.
A na przykład terapie psów agresywnych - czasem kaganiec tylko wzmaga agresję, a jedna głaszcząca ręka może zniszczyć wiele dni pracy.
Sądzę, że mylisz agresję ze zwykłym podenerwowaniem. Jeśli pies jest agresywny, to na żaden ring dopuszczony być nie może, ale jeśli pies otoczony i zmiażdżony przez ludzi kłapnie zębami, bo żadne sygnały uspokajające ani ostrzeżenia nie działały, to jeszcze nie oznacza, że ten pies rzuci się na sędziego.

Posted

Merenwen napisał(a):
Pies odruchem bezwarunkowym łapnie, bo go bolało i nie zapanował. I tu jest wina rodzica, nie właściciela psa.
Pies to nie anioł i nie ma obowiązku znosić tulenia, tarmoszenia, ściskania i czochrania. A rodzice często potrafią się rzucać o to, że pies zawarczał. De facto Chapsia jeszcze nigdy nikogo nie ugryzła, ale wystarczy, żeby szczeknęła z poirytowania, a już się odzywają rodzice, którzy nagle jak z pod ziemi wyrastają i dopiero teraz o dziecku sobie przypominają. Nie żebym kogoś obrażała, ale takich sytuacji moim zdaniem być nie powinno.
Ja również staram się uczyć psa panowania nad nerwami, ale są sytuacje, których nie da się przewidzieć. A czasami są to sceny jednorazowe, więcej najprawdopodobniej się nie powtórzą. Chapsia spokojnie postoi czy tam posiedzi i da się pogłaskać, w najgorszym wypadku ucieknie, ale tak jak ode mnie wymaga się tego, by dzieci nie zostały poorane chapsiowymi zębami, tak ja od ludzi wymagam, by chapsiowe nerwy pozostały w całości (bo czy nadmierne głaskanie, które nie jest ulubioną rozrywką mojego psa, nie może spowodować wstrętu do kontaktu z człowiekiem? a zalęknionego i nieśmiałego psa nie chciałabym mieć). I uważam, że mam do tego prawo. Głaskać można, ale przesada jest zła.
A na przykład terapie psów agresywnych - czasem kaganiec tylko wzmaga agresję, a jedna głaszcząca ręka może zniszczyć wiele dni pracy.
Sądzę, że mylisz agresję ze zwykłym podenerwowaniem. Jeśli pies jest agresywny, to na żaden ring dopuszczony być nie może, ale jeśli pies otoczony i zmiażdżony przez ludzi kłapnie zębami, bo żadne sygnały uspokajające ani ostrzeżenia nie działały, to jeszcze nie oznacza, że ten pies rzuci się na sędziego.

Ale czyja będzie wina jak pies ugryzie to nie decyduje właściciel psa
Kaganiec prawidłowo dobrany i nakładany nie powinien wzmagać agresji psa.
Przeciż nie musisz znosić "nadmiernego" głaskania, zawsze można poprosić o odejście od psa.
A co to jest poddenerwowanie? Pies wystawiany nie powinien być nerwowy, musi być oswojony z tłumem. Nie zawsze tak jest ale powinno być. Psy na wystawach muszą znosić dużo nieprzyjemnych bodźców.
Między psem nerwowym, lękliwym a agresywnym jest różnica ale w efekcie niewielka.
Co do terapii psów agresywnych to się nie wypowiem bo się nie znam.

Posted

Moim zdaniem tak samo, jak pies nie powinien podbiegać do ludzi i innych psów, tak i człowiek czy dziecko nie powinno podchodzić do psa. Po prostu, tego wymaga kultura - nie można wymagać od psiarzy, żeby znosili podbiegające z łapkami (nierzadko brudnymi od lodów) i klepiące psy dzieci, tak samo, jak nie można wymagać od rodziców, żeby spokojnie znosili podbiegające do dzieci psy. Jednej i stronie należy się szacunek - dziecko chce podejść? Nie widzę problemu, jeśli tylko właściciel psa na to pozwoli. I tutaj nie chodzi o agresję -dziecko potrafi psa zaskoczyć, boleśnie złapać, nawet kopnąć (sama widziałam) - i co, pies nie może się odwinąć, bo dziecku wolno?

Posted

[quote name='evl']A ja nie mogę spuścić Zu, bo mi ją lab wtratuje w ziemię :placz:
Moje małe szybkie i zwrotne jest, więc lab zwykle nie nadąży za nią ;).
A jak się sunia czuje? Lepiej już?

[quote name='badmasi']Też tak robię z collie, co najwyżej przegoni delikwentkę i przyciśnie do gleby. Ona ma olewać psy przechodzące w spokoju lub agresywne, rozbawionych naskakiwaczy puszczonych luzem nie musi.
Mnie najbardziej denerwują te rozbawione podbiegacze, bo to przez nie ja się muszę szarpać z młodą i czasem wychodzę z tego pokancerowana (paznokcie połamane, a takie piękne i długie były :placz:, siniaki na nogach, ręce poobcierane od smyczy, bo młoda się wyrywa jak najdalej od psa, itp.).

[quote name='Merenwen']A na przykład terapie psów agresywnych - czasem kaganiec tylko wzmaga agresję, a jedna głaszcząca ręka może zniszczyć wiele dni pracy.
Czasem nie dni a miesięcy :shake:. Dzisiaj kolega nagle dotykał Shinę po tyłku (co na początku mnie zirytowało), ale tak miała okazję się przekonać, że nagłe dotknięcia nie są straszne bo to może być znajoma ręka. Młoda tylko go oblizywała po rękach, a pierwszą reakcją był odskok i sprawdzenie co to. Ja ją czasem łapię za ogon jak idzie przede mną i nie patrzy w moją stronę i to już zupełnie olewa ;).

Posted

Badmasi, A kto ma decydować?
Niby nie, a jednak wiele psów noszenie kagańca traktuje jako pracę - tak jak na przykład zostawanie w miejscu - i reaguje nerwowo na każdą próbę przeszkodzenia mu w tym.
Oczywiście, że można, tu się zgadzam. Ale jak podchodzi jeden człowiek, drugi, trzeci, każdy przeszkadza nam w szkoleniu i niepotrzebnie rozprasza (cmokanie na psa w komendzie "zostań" to coś, za co mogłabym zabić!), to piątego już nie zdążysz poprosić o odejście, bo nie powiesz psu "tego nie rusz, bo ten dopiero podszedł".
Poddenerwowanie? No właśnie, pamiętam taką jedną sytuację (już ją opisywałam wcześniej) - skwar ponad trzydzieści coś stopni, tłum ludzi na plaży, hałas, obce miejsce, ludzie antypsiarze na jednym kocu z nami i Chapsia wciśnięta gdzieś pod leżak (w jedyne wolne zacienione miejsce). Nagle podbiega dziewczynka i próbuje się wcisnąć pod JEJ psi, własny kawałek spokoju. Nawet mi by nerwy puściły, chociaż dużo mogę znieść. Pomijam fakt, że nawet nie zdążyłam powiedzieć "nie głaskać psa!"... (dla jasności: nie ugryzła, ale skutecznie natręta odgoniła ;))
A mój pies jest kundlem i nie bywa na wystawach, ani nie jest - jak to ujęłaś - oswojony z tłumem. Znaczy dopóki ma względnie jasną sytuację, to jest okej, ale jak robi się właśnie tak, jak wyżej opisałam, to trudno wymagać od niej opanowania. Najlepiej takich sytuacji unikać, ale nie zawsze jest to możliwe i naprawdę nie trzeba być aż tak znowu wykształconym, by nie domyślić się, że lepiej takiego psa nie zaczepiać. Są psy i psy - niektóre z radością dadzą się przytulić, inne będą uciekać, a jeszcze inne się zdenerwują. No i cóż, zamiast przystosowywać psa do naszych zwyczajów i uczyć je reagować pokojowo na wszelkie zaczepki, lepiej do takowych zaczepek nie dopuszczać. A przyzwyczajanie do wszelkiego chaosu wokół może chyba doprowadzić do jakiejś frustracji, nagromadzenia emocji czy coś...? Tak mi się przynajmniej zdaje. Jak już mówiłam - pytanie o zgodę nie boli.

Proponuję rozejm, bo widać żadna z nas poglądów nie zmieni :D. Ja jestem przy tym, by ludzie wykazali minimum szacunku i zrozumienia dla zwierzęcia, Ty dbasz o to, by pies znosił wszystko cierpliwie i o ile żadna z metod nie spowoduje szkód, o tyle każda z nich jest w porządku, tak sądzę.

ladySwallow - zgadzam się całkowicie :D

Posted

A my dzisiaj mielismy nadspodziewanie mile spacerki:) Tylko ze 3 razy sie zirytowalismy wiec prawie w ogole:)

Z rotkiem spotkalismy dalmatynke i goldena - obu wlascicieli zlapalo psy i udalo sie bez awantury minac mimo ze nasz agresor. Potem juz prawie pod klatka czekalam na corke - obok stanela pani tak ok 60 lat i patrzy - ocho, mysle sobie, bedzie draka ze pies morderca (czyli standardowa sytuacja) - a tu niespodziewanie pani zaczela ze sliczny, ze ona lubi rottki i zna itd. Zatkalo mnie z wrazenia, na odchodnym podziekowalam;)
Przy rottku nikt nie probuje podchodzic i glaskac, psy zazwyczaj tez sa szybko zabierane (inna sprawa ze jak widze podbiegacza to kategorycznie zabrania zadam a po moim widac ze poluje).

Natomiast zirytowalam sie na spacerku z corka i jej mopsikiem. Nasza mopsia jest strasznie malutka - ledwie 4kg mimo ze dorosla. I budzi niesamowita chec tiutania, glaskania, podbiegania itd - do tego boi sie gwaltownie wyciagnietej nad glowe dloni (niewazne dziecko czy dorosly) i obcych psow.
Najpierw wpadlismy na ppseudojamnika (duuuzy byl) lecacego do nas pelnym pedem - mopsia malo mi sie nie zabila o nogi.
Potem corka poszla na plac zabaw a ja sobie siedzialam z psem na trawniku ok 20 m dalej (z psem na plac nie wchodzimy) - trawnik baaaaaaardzo duzy, siedze daleko od chodnika, teoretycznie nikomu nie wadze:/
Najpierw przybieglo dziecko na oko 2 lata i lapki do psa, mala sie boi i uchyla - babcia spacerkiem za dzieckiem:/ Powiedzialam ze pies ma grzybice - odeszli.
Nie minelo 5 minut - mloda mama z dzieckiem, zobaczyli nas i co? I prosto na nas poglaskac:( Bez pytania czy mozna dziecko podlatuje i wyciaga lapki a mama nic:/Ja psa na kolana i znowu - grzybica, zabrala. Przy czym wydawala sie oburzona ze wychodze na spacer z chorym psem;)

Moja corka (9lat) NIGDY nie podchodzi do obcych psow - jesli juz jakis wywrze na niej wrazenie to podchodzi do wlasciciela, pyta czy mozna, i delikatnie poglaszcze. Nie lubie podbiegajacych dzieci, tiutiajacych doroslych itd

Moj pies, moja wlasnosc - wypadaloby sie chociaz zapytac.

Posted

A tak apropo dzieci głaszczących/ dotykających psy.
Mam nieco inne zdanie niż większość tu zgromadzonych, Uważam, że moja w tym głowa by nauczyć psa tak, że w żadnym wypadku nie powinien reagować agresją.
Powiem że wręcz lubię chodzić w skupiska ludzi, żeby moje psy były głaskane, dotykane. Starsza suka już tak jest nauczona, że po prostu siada, a każdy może jej zajrzeć dosłownie wszędzie. Mały cały czas się jeszcze uczy, ale postępy są, co prawda nie wszyscy mu się jeszcze podobają, niektórych się trochę boi, ale myślę, że przyjdzie z czasem, ze i tą całą resztę pokocha.

Posted

Iza. napisał(a):
A tak apropo dzieci głaszczących/ dotykających psy.
Mam nieco inne zdanie niż większość tu zgromadzonych, Uważam, że moja w tym głowa by nauczyć psa tak, że w żadnym wypadku nie powinien reagować agresją.
Powiem że wręcz lubię chodzić w skupiska ludzi, żeby moje psy były głaskane, dotykane. Starsza suka już tak jest nauczona, że po prostu siada, a każdy może jej zajrzeć dosłownie wszędzie. Mały cały czas się jeszcze uczy, ale postępy są, co prawda nie wszyscy mu się jeszcze podobają, niektórych się trochę boi, ale myślę, że przyjdzie z czasem, ze i tą całą resztę pokocha.


Tutaj nie chodzi o agresję. Tutaj chodzi o podstawy wychowania - nikt nie ma nic przeciw głaszczącym psy dzieciom i dorosłym, o ile właściciel psa jest zapytany o zdanie przed faktem, a nie po.

Posted

Merenwen napisał(a):
To chyba piesek do dogoterapii. Według mnie nie wszystkie psy muszą kochać cały świat.


A no właśnie nie do dogoteriapii ;) Ani jeden pies ani drugi raczej w tym brać udziału nie będzie.
No widzisz, ja mam inne zdanie na ten temat. Pies nie musi kochać wszystkich innych psów - moja suka gdy puszczana jest luzem lata w kagańcu, bo zdarza jej się innych suk, nie tolerować, jestem w stanie odwołac ją od każdego psa, ale dla własnego komfortu psychicznego nakładam. Ale jeśli żyjemy wśród ludzi, pies powinien lubić kontakt z człowiekiem.

Posted

Iza. napisał(a):
A tak apropo dzieci głaszczących/ dotykających psy.
Mam nieco inne zdanie niż większość tu zgromadzonych, Uważam, że moja w tym głowa by nauczyć psa tak, że w żadnym wypadku nie powinien reagować agresją.
Powiem że wręcz lubię chodzić w skupiska ludzi, żeby moje psy były głaskane, dotykane. Starsza suka już tak jest nauczona, że po prostu siada, a każdy może jej zajrzeć dosłownie wszędzie. Mały cały czas się jeszcze uczy, ale postępy są, co prawda nie wszyscy mu się jeszcze podobają, niektórych się trochę boi, ale myślę, że przyjdzie z czasem, ze i tą całą resztę pokocha.


Super ze taka ci sie trafila, ale co zrobic jesli pies tak jak nasza mopsia boi sie, uchyla i chowa?? Nie ugryzie, co to to nie, ale w imie czego mam pozwalac na takie stresowanie psa??Nie zycze sobie , mam prawo - to moj pies i moja wlasnosc i jak w przypadku kazdej wlasnosci prywatnej trzeba zapytac jesli chce sie dotknac.

Drugi pies - rottweiler tez dziecka nie ruszy, jest z dzieckiem wychowany (ok, dzieckiem nauczonym ze psa sie nie szturcha, nie szarpie itd, ale jednak dzieckiem ktore biega krzyczy i ma glupie pomysly) lubi dzieci i nie wykazuje agresji, ale... Kiedys pozwalalismy na podejscie tyle ze poglaskanie w wykonaniu niektorych dzieci bylo wsadzeniem palca w oko, pociagnieciem za uszy itp szturchniecie patykiem tez sie zdarzylo - wiec wolimy do tego nie dopuszczac bo w koncu, kiedys moze sie zdarzyc ze psa na tyle zaboli ze zareaguje. Moze nie ugryzie, ale warknie i wtedy to bedzie MOJA wina a nie tego kto szarpnal, szturchnal itd.

Kolejna sprawa, jak jeszcze pozwalalismy podchodzic zdarzylo sie ze podbiegl chlopiec na oko 8 letni. Poglaskal, poklepal - ok, super. I zaczal skakac:) A jak on to i pies bo sie rozbawil (ot 10 miesieczny szczeniak) Zachaczyl lapa o ramie dziecka i zadrapal - awantura byla taka ze glowa mala - bo uszkodzil dziecko:/

Wiec powtorze - wole w ogole nie pozwolic podejsc niz stresowac siebie i psy. To nie sa zabawki i tyle.

Posted

Ale weź pod uwagę, że pies NIE musi kochać całego świata, jeżeli chcesz żeby tak było to twoja sprawa, ale pies może w pewnym momencie (mimo przyzwyczajenia) nie wytrzymać napięcia. Ty też nie musisz tulić się z każdym na około. Zgadzam się z poprzedniczkami, szacunek i odpowiednie zachowanie powinna wykazać każda ze stron i właściciel psa ostrzegając o tym, że jest nieprzyjazny i człowiek który powinien zapytać.

Posted

[quote name='ladySwallow']Tutaj nie chodzi o agresję. Tutaj chodzi o podstawy wychowania - nikt nie ma nic przeciw głaszczącym psy dzieciom i dorosłym, o ile właściciel psa jest zapytany o zdanie przed faktem, a nie po.

Oczywiście, że podstawy wychowania powinny być zachowane, ale jak jest to każdy z nas widzi ;) Ja w sumie dzieci rozumiem, nie każdy rodzić wychowuje tak jak powinien, choć i ciekawość świata u dziecka jest tak wielka, że najpierw robi, a później myśli.
Mam 5 letniego brata. któremu z milion raz powtarzałam, że obcych psów bez pytania głaskać nie można, ale i tak czasem mu się to zdarza.
Nie jestem w stanie zareagować od razu, przecież wrzeszczeć nie będę, bo to może tylko tego psa przestraszyć.
Choć u mnie głaskanie bez pytania zdecydowanie częściej zdarza się u dorosłych, a nie dzieci.

CarolineS, jeśli wiem, że ide gdzieś gdzie będzie duzo bodźców, suka dostaje kaganiec. To jednak pies nie mozna być za niego pewnym w 100%.

Posted

Dokładnie,nie każdy pies kocha cały świat.Moje psy,ja decyduję o tym kto je dotyka.Na szczęście dzieci i większość psów mamy z głowy,są łapane przez właścicieli i rodziców w locie.Podchodzą do nas tylko ci co mają ttb lub znają te psy.I pieseczki,które latają luzem a właściciel 3km dalej gada przez komórkę.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...