Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

A rowerzyści/stki?
Kiedyś nie wytrzymam i kij między szprychy właduję... I będę patrzeć jak leeeeeci i robi wielkie bolesne bum!

Gdzie człowiek ma oczy? Dwoje. Z przodu głowy, prawda? No to, do jasnej ciasnej, jakim cudem ma widzieć, że z tyłu rower jedzie? Rowerzysta/ka oczywiście nie czuje potrzeby ostrzeżenia człowieka dzwonkiem(1/1000 to margines błędu statystycznego).
Ostatnio opieprzyłam babcię...
Idziemy z psem wąską ścieżką w lasku, tak wąską, że gęsiego drepczemy i nagle słyszę: a ruszże Ty się, dziewczyno! Obracam się, a tam, na rowerku babcia pedałuje. Przywołałam psa do lewej, bez pośpiechu - czasu na reakcję mi kobieta nie dała, a ja się w krzaki rzucać NIE będę. Babcia musiała wyhamować i w efekcie zejść z roweru. Dramat. I oburzenie: no żebym ja musiała z roweru schodzić, bo jedna 'taka owaka' mi ustąpić nie może! Zeźliłam się i ostro odpyskowałam.
Miło i grzecznie to ja mogę, ale jak mi druga stronę szansę da!
Pies bez smyczy - źle.
Pies na smyczy - też źle, bo jak ktoś śmie mieć kilkumetrową?!

Za to wczoraj Pani labradora odłowiła na moją prośbę, nawet nam współczuła, że Pychol ma problemy. Goldena dziewczyna przytrzymała jak nas mijali, a Pan beagla na dłuuugiej lince opanował :). No da się jednak, da!

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

ja tylko podpowiadam to, co może usłyszeć od mamusi gdy poda wymienione przez Ciebie choroby ;)

Jak idę z dwoma chłopcami to zwykle nikt sie nie pcha do głaskania. Jak szłam tylko z młodszym, to jeszcze jakiś czas temu był las rąk... Teraz już tylko sporadycznie, bo młody urósł.

Ale i tak najbardziej mnie rozwalają sytuacje, jak ktoś podchodzi, bez pytania i z zaskoczenia pochyla się i głaszcze psa (najczęściej po głowie, a co...) po czym pyta - "a nie ugryzie?"

:mdleje:

od jakiegoś czasu odpowiadam - "Jakby miał ugryźć to zrobiłby to w momencie, gdy Pan/Pani położył/a mu rękę na głowie..."

Posted

Juliusz(ka) napisał(a):
Za to wczoraj Pani labradora odłowiła na moją prośbę, nawet nam współczuła, że Pychol ma problemy. Goldena dziewczyna przytrzymała jak nas mijali, a Pan beagla na dłuuugiej lince opanował :). No da się jednak, da!

Może czytają dogo ;)

Ja musiałam dzieci na swoim osiedlu wychować sama, bo nic nie dawały uwagi zwracane w obecności rodziców, że szczeniak boi się jak leci na niego z piskiem cała chmara różowych dziewczynek... Na początku starałam się dzieciom tłumaczyć, kulturalnie i z uśmiechem i niby przyjmowały do wiadomości, ale na drugi dzień sytuacja się powtarzała. Któregoś pięknego dnia nie wytrzymałam, pies już nauczony co zaraz będzie schował mi się za nogami, więc stwierdziłam, że dość tego. Jak ryknęłam na dzieciary, to w miejscu się zatrzymały, zrobiły duże oczy i zrezygnowały z głaskania. Suka niestety do teraz boi się dzieci (nie wszystkich na szczęście), ale przynajmniej mam spokój jak idę z młodą, na nią już nikt się nie rzuca z wrzaskiem :)

A co do titania... niestety mam taką rasę, że moje dziewczyny chyba będą je słyszeć na spacerach do końca swoich dni...

Posted

Darianna napisał(a):
Ale i tak najbardziej mnie rozwalają sytuacje, jak ktoś podchodzi, bez pytania i z zaskoczenia pochyla się i głaszcze psa (najczęściej po głowie, a co...) po czym pyta - "a nie ugryzie?"

:mdleje:

od jakiegoś czasu odpowiadam - "Jakby miał ugryźć to zrobiłby to w momencie, gdy Pan/Pani położył/a mu rękę na głowie..."


Hahaha taaa takie akcje mam często. Ostatnio pani nas mijała, rozmawiała przez telefon, moja suka wąchała trawę, to zasłoniłam ją od ludzia, bo tak najlepiej bez zbędnych ruchów i komend. Jakież było moje zdziwienie, jak ona Pani, podeszła do mojego psa od tyłu, wyczochrała po bokach i poszła... zatkało mnie...Zrobiłam wielkie oczy i nie zdążyłam zareagować...Suka o mało zawału nie dostała... Puściłam wiązankę, ale jedynie wzdrygnięcie ramionami otrzymałam w odpowiedzi...Takich mam właśnie mieszkańców osiedla.

Posted

No ba, bo piesek to w końcu taki element otoczenia jak rosnący kwiatek.. każdy może podejść, powąchać... ;) a potem krzyk... że skoczył, że warknął, że odwrócił się zadem i poszedł dalej... ;)

Posted

Juliusz(ka) napisał(a):
A rowerzyści/stki?
Kiedyś nie wytrzymam i kij między szprychy właduję... I będę patrzeć jak leeeeeci i robi wielkie bolesne bum!

Gdzie człowiek ma oczy? Dwoje. Z przodu głowy, prawda? No to, do jasnej ciasnej, jakim cudem ma widzieć, że z tyłu rower jedzie? Rowerzysta/ka oczywiście nie czuje potrzeby ostrzeżenia człowieka dzwonkiem(1/1000 to margines błędu statystycznego).
Ostatnio opieprzyłam babcię...
Idziemy z psem wąską ścieżką w lasku, tak wąską, że gęsiego drepczemy i nagle słyszę: a ruszże Ty się, dziewczyno! Obracam się, a tam, na rowerku babcia pedałuje. Przywołałam psa do lewej, bez pośpiechu - czasu na reakcję mi kobieta nie dała, a ja się w krzaki rzucać NIE będę. Babcia musiała wyhamować i w efekcie zejść z roweru. Dramat. I oburzenie: no żebym ja musiała z roweru schodzić, bo jedna 'taka owaka' mi ustąpić nie może! Zeźliłam się i ostro odpyskowałam.
Miło i grzecznie to ja mogę, ale jak mi druga stronę szansę da!
Pies bez smyczy - źle.
Pies na smyczy - też źle, bo jak ktoś śmie mieć kilkumetrową?!

Za to wczoraj Pani labradora odłowiła na moją prośbę, nawet nam współczuła, że Pychol ma problemy. Goldena dziewczyna przytrzymała jak nas mijali, a Pan beagla na dłuuugiej lince opanował :). No da się jednak, da!



oj z rowerzystami to ja sie mam nad zalewem . nie chodzimy scieżką która bylaby podpisana ,,rowerowa " , no ale sciezka lesna jest stalym miejscem rekreacji i wyczynu rowerzystów. co gorsza coraz czesciej sa tacy wyczynowcy którzy nie dotleniają sie ,ale chyba serio trenują ,wiec pędzą okrutnie a sciezka jak to lesna : zawijasy , krzaki - drzewa zaslaniają widok. dzwonkow nie mają przy rowerach , juz pare razy pytalam :cool3: . natomiast od rekreacyjnych rowerzystow czy biegaczy dostalam pare razy podziekowania za zejscie na bok , ja chetnie zejde, tylko trzeba mi dac szanse ;) i te pare sek na zorientowanie sie ze za plecami cos nam pędzi .

Posted

Tak, tacy rowerzyści bywają niebezpieczni. W lasku też pędzą na złamanie karku, właśnie tacy jak mówisz wyczynowcy, co chyba faktycznie trenują. Co jakiś czas spoglądam, czy nikt za nami nie idzie, nie jedzie, ale oni pojawiają sie znikąd dosłownie... przed sekundą ich nie było, a okazuje się że właśnie przemknęli mi koło ucha.
Też ustępuję miejsca rowerzystom, ale tak jak mówicie, trzeba mieć na to chwilkę, której rowerzyści nie dają.

Posted

Do Hadara tylko raz chciał ktos cmokac i to była dorosła osoba :crazyeye: a nie dziecko. Juz pisałam o tym w innym temacie, ze nie dało sie facetowi wytłumaczyc ze Hadar nie lubi tego on sie upierał przy tym, ze Hadar jest przyjazny :crazyeye::crazyeye:

Posted

Właśnie mijają trzy lata od momentu kiedy zaczęłam szkolić moją collie. Robię to całkowicie sama narażając się na możliwość wpadek, pomyłek, nieudanych eksperymentów. Początkowo też mnie denerwowały podbiegające dzieci, krzyczące, cmokający ludzie, osoby wywijające torbami nad głową suki. Całe szczęście poszłam po rozum do głowy i zamiast złościć się na cały świat, który przeciwko mnie przestałam się certolić z psem. Solidna dawka nieprzyjemnych bodźców połączona z klikerem, nagrodami za pozytywne zachowanie przyniosły niespodziewanie dobre efekty. Zniknęły reakcje lękowe, zminimalizował się strach, że suka pokaże zęby. Codziennie szastam jej nad głową foliową torbą, zabieram pod plac zabaw, moja córka z koleżankami robią wokół psicy slalomy na rolkach i deskach, nieoczekiwanie łapię kolaka za zadek, pozwalam na cmokanie, machanie kijkiem...Wszystko to przy bardzo dobrym odwołaniu z komendą siad i patrzeniem się w moje oczy. Cuda się zdarzają i mój pies zaczyna powoli przypominać cudowną Lassie z filmu a moje spacery coraz mniej stresowe.
Podbiegającym dzieciom zamiast głaskania proponuję pokaz sztuczek. Nawet banalne kręciołki i przybijanie piątki są zdecydowanie bardziej atrakcyjne od możliwości wyczochrania psa.
Bardzo mnie jedynie wyprowadzają z równowagi incydenty cieczkowe ale na to jak wiadomo jest ogólnie znany sposób. Choć nie podjęłam jeszcze decyzji to jestem bardziej za niż przeciw.
Co do szalonych rowerzystów to stanowią oni zagrożenie nie tylko w lesie ale i na chodnikach. Warszawiak, który próbował przejść chodnikiem wzdłuż Al. Niepodległości doskonale wie o co mi chodzi.

Posted

badmasi- oczywiscie ze napaleni na te piekne historie opetani wrecz politpoprawną bezstresowoscią przekombinowujemy czasem . we wszystkim jednak musi byc umiar po prostu . ja np po dobroci przypominam psu ze ten dywanik w przedpokoju jest po to by na nim usiąsc a nie zaaportowac , ale nie wyklikam mu pozytywnie ze nie gonimy kotów ;-))), tzn klikne go raz a dobrze ;-))) . Wszelkie psie zachowania uwazam ,ze mają swoja range . są te które są najwazniejsze i te na które czasem przymykamy oko, bo swiat sie od tego nie zawali .

Posted

Dzisiaj - o dziwo - pewien pan udowodnił, że nie wszyscy psiarze u mnie na osiedlu to beznadziejni kretyni :cool3: Panu sharpik uciekł i podleciał do mojej suki, więc go złapałam jedną ręką za szelki, w drugiej trzymając smycz z Zu, pan do mnie leci i mówi, że nic nie zrobi, na co ja, że no tak, tak, ale ona jest po operacji... Toteż pan zabrał swoją świnkę i mnie przeprosił... Ha! A jednak się da. Tylko dlaczego nie ma takich więcej w okolicy :shake:

Posted

evl napisał(a):
Dzisiaj - o dziwo - pewien pan udowodnił, że nie wszyscy psiarze u mnie na osiedlu to beznadziejni kretyni :cool3: Panu sharpik uciekł i podleciał do mojej suki, więc go złapałam jedną ręką za szelki, w drugiej trzymając smycz z Zu, pan do mnie leci i mówi, że nic nie zrobi, na co ja, że no tak, tak, ale ona jest po operacji... Toteż pan zabrał swoją świnkę i mnie przeprosił... Ha! A jednak się da. Tylko dlaczego nie ma takich więcej w okolicy :shake:

oo widze ze lubelszczyzna :-) zapewniam ,ze jak moj pies podejdzie do was jak sie nam sciezki skrzyzuja to tez przeprosze , i od razu uprzedzam ,on nic nie zrobi :)

Posted

mch napisał(a):
badmasi- oczywiscie ze napaleni na te piekne historie opetani wrecz politpoprawną bezstresowoscią przekombinowujemy czasem . we wszystkim jednak musi byc umiar po prostu . ja np po dobroci przypominam psu ze ten dywanik w przedpokoju jest po to by na nim usiąsc a nie zaaportowac , ale nie wyklikam mu pozytywnie ze nie gonimy kotów ;-))), tzn klikne go raz a dobrze ;-))) . Wszelkie psie zachowania uwazam ,ze mają swoja range . są te które są najwazniejsze i te na które czasem przymykamy oko, bo swiat sie od tego nie zawali .

Ja stosuję metody "mieszane"-mam cały program rzeczy, które chcę uzyskać i kilka sposobów na osiągnięcie sukcesu, kliker to tylko jedna z metod, jest ich całkiem sporo i stosowane są w zależności od sytuacji, kondycji psychicznej psa w danym dniu itd.
Dla mnie najważniejszą rzeczą jest aby spacery z psem były bezstresowe. Nie chcę się denerwować, zamartwiać, stresować. Efekt uboczny tych działań to oczywiście także zabawa i szkolenie sportowe. Rok temu agility czy frisbee w grupie były rzeczą niemożliwą do zrealizowania z collie, obecnie myślę że niebawem nadejdzie moment że będzie można spróbować.
Mój pies doprowadzał mnie do obłędu, myślałam nawet nad zwróceniem go poprzednim właścicielom. Jednak zawzięłam się na zasadzie "a co ja sobie nie poradzę?" . Dla mnie i psa to był "wóz albo przewóz" i o odpuszczaniu nie było mowy. Zanim pojawiła się miłość to pierwsza odezwała się ambicja.

Posted

mch napisał(a):
oo widze ze lubelszczyzna :-) zapewniam ,ze jak moj pies podejdzie do was jak sie nam sciezki skrzyzuja to tez przeprosze , i od razu uprzedzam ,on nic nie zrobi :)


Hehe, nie sądze, żeby chciał podejść, bo suk niestety bardzo się boi dużych psów i usiłuje drzeć paszczę, nie znosi zwłaszcza labów (które ją wgniatają w ziemię) i ONków (które na nią - co tu dużo mówić - polują) - niestety, ich właściciele w mojej okolicy mają mało wspólnego z rozumnymi istotami... Ale może kiedyś się spotkamy, jak opanuję lęki mojej małpki ;)

Posted

Mnie też denerwuje jak ktoś mi cmoka i tituje na Nukę :angryy:jak była mała to pamiętam pojechałam z nią do warszawy moi rodzice poszli na chwilę do TESCO a ja zostałam z Nuką w samochodzie (wtedy jeszcze malutka ok 2,5-3 mies czarno biała kuleczka) ciepło było Nuka leży mi na kolanach a tu mi jakaś baba biegnie i do samochodu prawie włazi bo ona musi zobaczyć takiego ślicznego pieska, oczywiście wtedy mi to nie przeszkadzało (miałam ponad 13 lat), wręcz cieszyło, że Nuka się komuś podoba, ale teraz to raczej mało osób do niej titituje, bo Nuka nie podbiega do obcych, a jak ktoś dorosły wyciągnie rękę to zaczyna szczekać, ale do dzieci to co innego, u mnie na osiedlu są dzieci dobrze wychowane i każdy zawsze się pyta czy może pogłaskać, a do dzieci nie mam nic przeciwko bo widzę, że i Nuce i dzieciakowi sprawia radość głaszcząc przytulaśnego psiaka :loveu:

Posted

badmasi napisał(a):
Mój pies doprowadzał mnie do obłędu, myślałam nawet nad zwróceniem go poprzednim właścicielom. Jednak zawzięłam się na zasadzie "a co ja sobie nie poradzę?" . Dla mnie i psa to był "wóz albo przewóz" i o odpuszczaniu nie było mowy. Zanim pojawiła się miłość to pierwsza odezwała się ambicja.

Działam na tej zasadzie, kiedy zawodzi już moja miłość i cierpliwość do Frotka :diabloti:

Jak ja się cieszę, że mam pospolite, średnio urodziwe kundle i mam spokój z tititaczami, dziećmi, ojakiślicznypieseczekowaczami i innymi irytującymi ludźmi :evil_lol: choć kiedyś dziewczynka chciała koniecznie prowadzić Frotka na smyczy, a koleś chciał go od mojej mamy kupić :diabloti:

Ja ostatnio głównie chodzę do lasu, na łąki, opuszczone kopalnie wapienia itd i mam święty spokój z chamstwem psiarzy :cool1: Cieszę się, że koło mnie są takie tereny i szczerze współczuję tym, co codziennie muszą się zamartwiać, czy ich psu na głowę nie wejdzie jakiś labkowaty samobójca...

Posted

Dzisiaj kolejny sukces. Bodbiegła do nas sporych rozmiarów suka zadymiara, cała najeżona i chętna do bitki. Nie okazałam strachu, zdenerwowania, puściłam collie luzem i wykorzystałam radę pewnej forumowiczki (rada nie była dla mnie ale się przydała). Usadziłam collie bokiem do suki, tak aby nie było kontaktu wzrokowego. O dziwo suka odpuściła i choć ciągle z irokezem na grzbiecie to również wykonała ładny siad obok mojej. Spytałam się właścicielki, która już spanikowała że będzie dym czy jej sukę też mogę nagrodzić. Obie dostały po kawałku sera z kiełbasą i rozeszło się po kościach.
Wogóle zaczęłam uchodzić w okolicznym parku za zaklinaczkę psów, wszystkie do mnie biegną, ładnie wykonują komendy, których nawet wcześniej nie znały. Właściciele nie mogą wyjść z podziwu myśląc, że jestem cudotwórcą. Nie znają mojej tajemnicy-to kieszeń pełna kabanosów, których aromat pewnie się niesie na kilka kilometrów:evil_lol: (ale nie będę wyprowadzać ich z błędu a co tam).
No i jedna rzecz, która mnie przygnębiła. Kobieta z młodym amstaffem. Pies odratowany z lasu, cały wylękniony, nie chodzi normalnie tylko się czołga i cały drży. Oczywiście ubrany już w kolczatkę i izolowany od ludzi i psów bo "problemowy". Teraz jeszcze młody i pozbawiony agresji (choć irokeza już stawia), za kilka miesięcy to nawet nie chcę myśleć jak się to skończy. Może uda mi się nakłonić właścicielkę do pracy z psem, choć szczerze wątpię. Myślę, że ona nie zdaje sobie sprawy z powagi sytuacji.
zmierzchnica-walcz dalej, sama wiesz jak cieszą chociaż najmniejsze sukcesy w pracy z problemowym psem, moim zdaniem dają one dużo więcej radości niż tysiąc sukcesów z "normalnym" . Mojej euforii jak coś się uda nawet TZ nie rozumie, cóż jestem sama ze swoją radością:roll:

Posted

[quote name='Juliusz(ka)']mart14 - poczekaj, aż Ci OŚ dojrzeje psychicznie i przestanie cały świat kochać, wtedy pogadamy;).


Ta....no tak...przecież Azjata jak i Kaukaz....napewno będzie "zjadał ludzi":):):):):)
I wybacz ale biorąc pod uwagę swoje doświadczenie z obydwiema rasami mam odmienne zdanie..... mój pies nie musi kochac całego świata ale musi umieć funkcjonować w tym świecie jak "TY" czy "JA"!!!!
Super, że musisz poczuć potrzebę żeby wprowadzić psa na plac zabaw....może nigdy ona nie nastąpi....;)
Jako matka też najchętniej bym swojej córce świat pod nogami położyła...:)A PRZEŚWIADCZENIE MATEK ZOSTAW DLA MATEK:)
POGADAMY JAK NIĄ ZOSTANIESZ;)


Wcale się nie dziwię innym matkom....

Posted

[quote name='badmasi']Dzisiaj kolejny sukces. Bodbiegła do nas sporych rozmiarów suka zadymiara, cała najeżona i chętna do bitki. Nie okazałam strachu, zdenerwowania, puściłam collie luzem i wykorzystałam radę pewnej forumowiczki (rada nie była dla mnie ale się przydała). Usadziłam collie bokiem do suki, tak aby nie było kontaktu wzrokowego. O dziwo suka odpuściła i choć ciągle z irokezem na grzbiecie to również wykonała ładny siad obok mojej. Spytałam się właścicielki, która już spanikowała że będzie dym czy jej sukę też mogę nagrodzić. Obie dostały po kawałku sera z kiełbasą i rozeszło się po kościach.

Gratuluję :) Ja miałam kiepską sytuację wczoraj (a tak się chwaliłam, że brak chamstwa itd) i myślałam, że dostanę cholery. Podbiegł do nas spaniel luzem. Frotka usadzam na tyłku. Ślicznie siedzi, patrzy na mnie. W tym momencie spaniel podchodzi. Frotek warczy. Spaniel dalej podchodzi. Frotek wyłamuje komendę i skacze, warcząc grożąco. Spaniel robi kółko i wsadza Frotkowi pysk pod ogon... No i dostał po pysku.
Ma ktoś na to pomysł? Naprawdę nie wiem co robić. Z jednej strony, jeśli usadzę psa - ten drugi podejdzie. Jeśli pozwolę odganiać to Fro nauczy się takiej reakcji (plus - durny pies i tak podejdzie). Jeśli zacznę szybko odchodzić kundel pójdzie ze nami i będzie wsadzał nos mojemu pod ogon. Nie mogę kundla odgonić, tupać, wołać - bo Fro bierze to za sygnał do zadymy :roll: Poza tym, mój pies ma pełne prawo, żeby nie życzyć sobie napalonego spaniela na swoim grzbiecie. Trudno mi wymagać, żeby nie reagował, jak taki podniecony kundel do niego podłazi i ma gdzieś sygnały grożące...

zmierzchnica-walcz dalej, sama wiesz jak cieszą chociaż najmniejsze sukcesy w pracy z problemowym psem, moim zdaniem dają one dużo więcej radości niż tysiąc sukcesów z "normalnym" . Mojej euforii jak coś się uda nawet TZ nie rozumie, cóż jestem sama ze swoją radością:roll:


Znam to ;) Wczoraj właśnie, jak podszedł ten spaniel, szłam z mamą. Mijałyśmy sporo psów, a mimo to Frotek szybko się uspokajał, jeżeli psy były na smyczy, dało się spokojnie odwrócić jego uwagę smakami. Nawet jak wyłamał się i wyrwał w stronę drącej się labradorki za płotem to szybko udało mi się go usadzić i uspokoić. Moja mama miała nietęgą minę i stwierdziła, że "szkoda, że on nie jest normalny", a przecież jak na niego to był ogromny sukces - wcześniej po zobaczeniu takiego psa przez całą resztę spaceru chodził niezdrowo pobudzony, wyszukując okazji do zadymy...:roll:

Posted

marti14 napisał(a):
Ta....no tak...przecież Azjata jak i Kaukaz....napewno będzie "zjadał ludzi":):):):):)
I wybacz ale biorąc pod uwagę swoje doświadczenie z obydwiema rasami mam odmienne zdanie..... mój pies nie musi kochac całego świata ale musi umieć funkcjonować w tym świecie jak "TY" czy "JA"!!!!
Super, że musisz poczuć potrzebę żeby wprowadzić psa na plac zabaw....może nigdy ona nie nastąpi....;)
Jako matka też najchętniej bym swojej córce świat pod nogami położyła...:)A PRZEŚWIADCZENIE MATEK ZOSTAW DLA MATEK:)
POGADAMY JAK NIĄ ZOSTANIESZ;)


Wcale się nie dziwię innym matkom....



Gdzie ja napisałam, że będzie zjadać ludzi?:crazyeye:
Wyraźnie stoi, że przestanie kochać cały świat.
Tak jak 90% wszystkich psów, kiedy dojrzeją psychicznie.
A jak OŚ raz - podkreślam - RAZ się nadmiernie rozeomocjonuje w publicznym miejscu, szczeknie choćby, to masz pozamiatane. Wielkie to, 'agresywne'(no bo szczeka), ktoś sobie rasę skojarzy... WTEDY pogadamy;).

O dzieciach, jak mamusia z mamusią, nie pogadamy nigdy.
Dzieci nie planuję, a jeśli zmienię zdanie, to będzie zimny chów.
Dość rozpuszczonych jak dziadowski bicz dzieciaczków się ostatnimi czasy po świecie rozłazi.

Posted

[quote name='Juliusz(ka)']Gdzie ja napisałam, że będzie zjadać ludzi?:crazyeye:
Wyraźnie stoi, że przestanie kochać cały świat.
Tak jak 90% wszystkich psów, kiedy dojrzeją psychicznie.
A jak OŚ raz - podkreślam - RAZ się nadmiernie rozeomocjonuje w publicznym miejscu, szczeknie choćby, to masz pozamiatane. Wielkie to, 'agresywne'(no bo szczeka), ktoś sobie rasę skojarzy... WTEDY pogadamy;).

O dzieciach, jak mamusia z mamusią, nie pogadamy nigdy.
Dzieci nie planuję, a jeśli zmienię zdanie, to będzie zimny chów.
Dość rozpuszczonych jak dziadowski bicz dzieciaczków się ostatnimi czasy po świecie rozłazi.

Zimny chów...nie planuj...szkoda dziecka...;)
Na szczęście w mojej okolicy mieszkają ludzie którzy lubią duże rasy...i dziwnym trafem moja suki jest chyba wiecznie 'rozemocjonowana'..ale wywołuję to raczej uśmiech innych psiarzy...a wielka juz jest...i nikt po za znawcą rasy nie dojrzy w niej szczeniaka...także już bym miała pozamiatane...jak to ładnie ujęłaś...
Tylko widzisz różnica pomiędzy nami jest taka...że ja swoją sukę zabieram na spacery po za osiedle...gdzie może się spokojnie wybiegać,wyszczekać etc.etc ,
nie 'socjalizuję' jej z 'placem zabaw' ,po pierwsze z tego są tylko konflikty...po drugie mam ciszę i czas żeby zająć się psami...i wolną przestrzeń bez zbędnych nerwów...a zapewniam cię że psy sa fantastycznymi odbiornikami naszych emocji....ale zapewne to też już wiesz;)
Przytoczenie słów"zjadał" ludzi...było metaforą...taką malutką przenośnią:)....90% psów w momencie dojrzewania psychicznego przestaje kochać świat....ciekawe...a nie jest tak że psy jak i dzieci wychowujemy my ludzie...i tak jak dziecku kształtujesz charakter to i psu....myślę że jest....i tak naprawdę to my jesteśmy w bardzo dużej mierze odpowiedzialni za to jaki będzie nasz pies...czy będzie towarzyszem,agresorem...itp.:)
W momencie tzw.dojrzewania psychicznego wystarczy prawidłowo pokierować psem...i tyle...
A szczerze mówiąc zastanowiło mnie to co napisałaś...90%...ciekawa statystyka...to ja chyba żyję na innej planecie(na szczęście:))bo większość psów ,które znam i znałam wyglądały na bardzo kochające świat...:):)
..... psy ze schronisk...po tylu cierpieniach jakie przeszły i przechodzą nadal kochają ludzi....a ludzie to też Świat??Prawda...??
Dość rozpuszczonych jak dziadowski bicz dzieciaczków się ostatnimi czasy po świecie rozłazi.... grubo przesadzasz i myślę że nie powinnaś wyrażać sie w ten sposób....obrażasz wiele osób...podejrzewam że także na tym forum...
Pamietaj o jednym ty także bylaś dzieckiem mniej czy bardziej rozpieszczanym nie ma znaczenia...ale twoja mama także się o ciebie denerwowała...Ludzki odruch....
Ja z wielką przyjemnością będę dalej rozpieszczała swoją córkę i wychowywała na mądrego i dobrego człowieka...żeby Broń Boże...nigdy nie miała w sobie tyle złości co ty...i żeby nigdy w życiu z jej ust nie wyszły słowa...Zimny Chów...brrrrrr...nigdy w życiu takiego określenia nie użyłabym mówiąc o wychowywaniu psów..a co dopiero do dziecka....
Gratuluję 'podejścia' do świata...już wiem skąd masz te 90%...;)

Posted

[quote name='marti14']Zimny chów...nie planuj...szkoda dziecka...;)
Na szczęście w mojej okolicy mieszkają ludzie którzy lubią duże rasy...i dziwnym trafem moja suki jest chyba wiecznie 'rozemocjonowana'..ale wywołuję to raczej uśmiech innych psiarzy...a wielka juz jest...i nikt po za znawcą rasy nie dojrzy w niej szczeniaka...także już bym miała pozamiatane...jak to ładnie ujęłaś...
Tylko widzisz różnica pomiędzy nami jest taka...że ja swoją sukę zabieram na spacery po za osiedle...gdzie może się spokojnie wybiegać,wyszczekać etc.etc ,
nie 'socjalizuję' jej z 'placem zabaw' ,po pierwsze z tego są tylko konflikty...po drugie mam ciszę i czas żeby zająć się psami...i wolną przestrzeń bez zbędnych nerwów...a zapewniam cię że psy sa fantastycznymi odbiornikami naszych emocji....ale zapewne to też już wiesz;)
Przytoczenie słów"zjadał" ludzi...było metaforą...taką malutką przenośnią:)....90% psów w momencie dojrzewania psychicznego przestaje kochać świat....ciekawe...a nie jest tak że psy jak i dzieci wychowujemy my ludzie...i tak jak dziecku kształtujesz charakter to i psu....myślę że jest....i tak naprawdę to my jesteśmy w bardzo dużej mierze odpowiedzialni za to jaki będzie nasz pies...czy będzie towarzyszem,agresorem...itp.:)
W momencie tzw.dojrzewania psychicznego wystarczy prawidłowo pokierować psem...i tyle...
A szczerze mówiąc zastanowiło mnie to co napisałaś...90%...ciekawa statystyka...to ja chyba żyję na innej planecie(na szczęście:))bo większość psów ,które znam i znałam wyglądały na bardzo kochające świat...:):)
..... psy ze schronisk...po tylu cierpieniach jakie przeszły i przechodzą nadal kochają ludzi....a ludzie to też Świat??Prawda...??
Dość rozpuszczonych jak dziadowski bicz dzieciaczków się ostatnimi czasy po świecie rozłazi.... grubo przesadzasz i myślę że nie powinnaś wyrażać sie w ten sposób....obrażasz wiele osób...podejrzewam że także na tym forum...
Pamietaj o jednym ty także bylaś dzieckiem mniej czy bardziej rozpieszczanym nie ma znaczenia...ale twoja mama także się o ciebie denerwowała...Ludzki odruch....
Ja z wielką przyjemnością będę dalej rozpieszczała swoją córkę i wychowywała na mądrego i dobrego człowieka...żeby Broń Boże...nigdy nie miała w sobie tyle złości co ty...i żeby nigdy w życiu z jej ust nie wyszły słowa...Zimny Chów...brrrrrr...nigdy w życiu takiego określenia nie użyłabym mówiąc o wychowywaniu psów..a co dopiero do dziecka....
Gratuluję 'podejścia' do świata...już wiem skąd masz te 90%...;)

i jeszcze jedno...wystarczająco już powiedziałas jak dla mnie...i wybacz;)ale...napewno..nie chyba...napewno nie skierowałabym się do Ciebie żeby 'pogadać' o swoich czy jakiś innych psach...;)

Posted

Marti, chyba bierzesz za bardzo na serio to wszystko ;) Owszem, dzieci są coraz bardziej rozwydrzone, czy tego chcesz czy nie, "bezstresowe wychowanie" robi swoje...

Posted

Z tym 90% przestających kochać świat to nie chodzi, że nie lubią ludzi, innych psów itp... A jedynie że nie lecą w radosnych podskokach "przywitać się" jak zobaczą coś żywego na horyzoncie... Z utęsnieniem czekam, aż mój 8miesięczniak w końcu zmądrzeje i w te 90% trafi ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...