Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

*Monia* napisał(a):
Właśnie większości tych psów w zimę nie widziałam, a teraz powróciły. Niestety znajome psy gdzieś indziej chyba spacerują, bo dawno ich nie widziałam

No właśnie i to jest ciekawe, chyba pouciekali przed stonką. Pytanie tylko gdzie ?
Najlepiej spaceruje sie jak pada deszcz, albo jest pochmurnie, wtedy te wszystkie yoraski siedzą w domciu i siusiają do kuwet.

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Mnie się zachciało do parku w niedzielę. Więcej nie pójdę, obiecuję-i to wcale nie psy były najgorsze...Tłumy gawiedzi, większość pijana, koszmar jakiś.

Posted

Magda25 napisał(a):
No właśnie i to jest ciekawe, chyba pouciekali przed stonką. Pytanie tylko gdzie ?
Najlepiej spaceruje sie jak pada deszcz, albo jest pochmurnie, wtedy te wszystkie yoraski siedzą w domciu i siusiają do kuwet.

Nasze znajome psiaki chyba wiem gdzie się wyniosły, ale mi trochę nie po drodze w tamte rejony. Ostatnio poznałam pana z fajnym 1,5-rocznym beaglem, do tego psiak wykastrowany co mnie zdziwiło bo rzadko się z tym spotykam.
U nas akurat yorki wśród tych dużych podbiegaczy nie biegają, yorki tylko przed blokiem bez smyczy śmigają ale Shina niedelikatna jest więc nie podchodzą. Najczęściej większe psy są beztrosko puszczane. Chociaż i tak z tego co widzę dużo ludzi tu z psami pracuje.
Na tym spacerze tylko goldenka chciała się przywitać, ale udało się uniknąć zdeptania ;). Reszta psów pilnowana albo skracana na flexi :razz:. Chyba jakoś dziwnie wyglądam jak na widok każdego psa faszeruję młodą smakami żeby się nie gapiła i nie prowokowała do podejścia albo te obsmarowane pasztetem palce ludzi odstraszają, bo jeszcze ich psa dotknę i ubrudzę :evil_lol:.

Posted

Wrrr jak ja nie cierpię psów na flexi... -.-
Wracam ze spaceru z sukowcami. Obie na smyczach, przy nodze. Idzie kobieta z pudlem mini na fliexi, rozciągnięte 5 metrów, pies raz na trawniku, raz pędzi po ulicy. Mówie kurde... Nie ryzykuje, zejdę z moimi na bok. Zeszłyśmy komenda siad. Pudel podlatuje i ujada przy obu sukach ile sił w małych płuckach.
-Pani ściągnie psa!
- On się tak tylko bawi i zaczepia! - szery uśmiech na twarzy, moja irytacja sięga zenitu. Moja starsza suka nie bardzo lubi takie zaczepki.
- Moja sie nie lubi bawić! ściągnij psa! -
Kobieta nie posłuchała i z psem jeszcze bliżej podeszła. Za blisko. Pudel wpadł w moją sukę, chciał ją obłapić za nogę, i niestety posmakował pyska mojej suni. Na szarpnięcie smyczy puściła ( dośc usłuchane bydlątko)Kobieta krzyk pisk i płacz - że z mordercą na dwór wychodzę. Usmiechnęłam się szeroko.
- Prosiłam żeby ściągnąć psa. Moja sunia nie lubi krzykliwego towarzystwa. Następnym razem pani to uszanuje. - Kobieta się obraziła, a pudel dalej zawzięcie ujadał na jej rękach.
Yhhh. Do używania flexi powinień być test! Kto zda może kupić -.- Bo inaczej to zmora...

Posted

Patyś_ napisał(a):
Do używania flexi powinień być test! Kto zda może kupić -.- Bo inaczej to zmora...


Tak, a jak ktoś ma zamiar używać flexi i kolczatki to sam powinien przejść miesięczny test chodząc w takim zestawie z nieprzewidywalnym pańciem, który znienacka przyciska stopujący guzik :razz:

Posted

Flexi i kolczatka?:-o Toż to barbarzyństwo... Przy okazji powiem, niech mnie ktoś wyprowadzi z błędu, jeśli się mylę, ale wydaje mi się, że flexi mają jedną podstawową wadę - uczą psa ciągnąć. Ale z kolczatką przy rozpędzonym psie naciskać guzik? Brak mi słów...:angryy:

Posted

O, my też mieliśmy dziś przygodę z flexi, dość dziwną...
Idziemy sobie z Dufflem chodnikiem przy blokach, z naprzeciwka nadchodzą państwo z jamnikiem na flexi. Pies oczywiście podbiega do Duffla, co już mnie trochę wkurzyło, ale myślałam, że się obwąchają i tyle. A tu nagle ten jamnik zaczyna przeraźliwie piszczeć i rzucać się. Nie wiem, co mu się stało, Duffel tak się tego wystraszył, że myślałam, że zaraz z obroży mi się wyślizgnie i ucieknie. Na szczęście w końcu pańcia, przy pokrzykiwaniach pana, ściągnęła smycz, i oczywiście nie mówiąc ani słowa, odeszła...
Nie mam pojęcia, czemu ten jamnik tak zaregował...Wyglądało to jak jakiś atak...

Posted

Litterka napisał(a):
Flexi i kolczatka?:-o Toż to barbarzyństwo... Przy okazji powiem, niech mnie ktoś wyprowadzi z błędu, jeśli się mylę, ale wydaje mi się, że flexi mają jedną podstawową wadę - uczą psa ciągnąć. Ale z kolczatką przy rozpędzonym psie naciskać guzik? Brak mi słów...:angryy:


Masz rację. No a u mnie tak chadza większość labradorów i huskych :roll:

Posted

Patyś_ napisał(a):
Yhhh. Do używania flexi powinień być test! Kto zda może kupić -.- Bo inaczej to zmora...

Jestem za. Sama flexi używam dla jednej psicy, ale jakoś potrafię ją kontrolować i skrócić, kiedy trzeba. Tylko co z tego, kiedy obcy pies idący na flexi potrafi w nas wpaść, bo właściciel ma spóźniony refleks? :roll:

Posted

"Aha"?! Dam sobie mały palec uciąć, że jakby się szczeniakowi coś stało, to kobieta by Ci awanturę zrobiła na całe osiedle :/ I nie wytłumaczysz, że to ona ma pilnować psa... I tak nie dotrze!

Posted

Co do flexi, ja mam charta, któreg nie spuszcza sie przy ulicy ale wiekszosc psów - wsród nich te, z którymi Hadar by sie bawił - sa wyprowadzane tylko pod blok na trawnik koło którego jest ruchliwa ulica (i plac zabaw). Tak tez było jak miałam poőprzedniego psa, tez charta. Zaczełam Bogara wyprowadzac na flexi bo chciałam zeby sie jednak pobawił, ale okazało sie ze Bogar sie we flexi zaplatuje wiec go zaczełam znowu wyprowadzac na normalnej smyczy. (Spuszczany i Bogar był i Hadar jest na wybiegu)

Posted

Gabryjella napisał(a):
Na moją odpowiedź, że moja może usłyszałam "aha".

Ja też w takich momentach słyszę 'aha' bądź też 'oj chyba nieee...' Mowa akurat o mojej pinczerce, która jest trochę 'anty' na inne psy i jak jakiś jej zbyt bezczelnie za tyłkiem latał to nie raz już na faflach takiemu zawisła. Oczywiście ona zawsze była wtedy zasmyczona i na moją komendę olewająca... do czasu.

Posted

rosa napisał(a):
A ja wczoraj widziałam laba na flexi w kolcach odwróconych do góry, którego dzieci tarmosiły. Jak powiedziałam synkowi, że nie wolno do pieska podchodzić to właścicielka wypaliła "on nic nie zrobi". Pomyślałam pies może nie ale kolce na pewno, ale grzecznie odpowiedziałam, że niech się młody uczy, że nie wolno.

Z Shiną chciał się kiedyś przywitać golden z odwróconymi kolcami i jak jej powiedziałma że nie wolno bo krzywdę może jej zrobić tymi kolcami to właściciel zrobił dziwną minę i odszedł urażony 8) (niby czym? tym że bałam się o szczeniaka?).

*kleo* napisał(a):
Oczywiście ona zawsze była wtedy zasmyczona i na moją komendę olewająca... do czasu.

No właśnie, ile czasu można olewać zaczepki i wsadzanie nosa pod ogon/skakanie po grzbiecie. Nie każdy pies ma tyle cierpliwości, żeby dłużej wytrzymać. Shina akurat jest po cieczce i jest przewrażliwiona na puncie swojego zadka, więc większość podchodzących do tyłka psów od razu łapie za pysk :roll: (fory mają tylko dobrze znane psiaki).

Posted

Mnie ludzie prowadzący psy na flexi (zwłaszcza tej linkowej) przerażają. Staram sie omijać psy na flexi, małe/duże, bez znaczenia. Znakomita większość właścicieli, nie potrafi obsługiwać sie tą smyczą, nie wie do czego służy guzik blokujący smycz i kiedy go należy użyć. Nie raz moja suka, biegająca w lesie spotkała się z psem na flexi... toż to normalnie o zgrozo zagrożenie dla otoczenia taki pies... plącze w smycz wszystko i wszystkich, moja suka wiesza sie na rozciągniętej do granic możliwości flexi tego psa... Dlaczego ludzie nie używają tego guziczka? Tylko ja musze kombinować, żeby nie dać sie zaplątać w to paskudztwo.

Posted

Tu się nie ma co śmiać. Ja też nie umiem tego diabelstwa obsługiwać! Kiedyś wyprowadzałam "moją" (schroniskową) bokserkę i dostałam do tego celu właśnie to rozciągane ustrojstwo. Nie zdążyłyśmy dobrze wyjśc za bramę schronu a smycza się poplątała, nie chciała sie skrócić, a na koniec się zacięła i zerwała. Nigdy więcej tego dziadostwa.

Posted

No cóż, są takie psy, jak np. mój, którym niestety tylko flexi zapewnia swobodę. Nie mogę niewidomego psa z uszkodzonym móżdżkiem i błędnikiem puszczać samopas, bo albo wpadnie w coś albo na coś, albo pójdzie prosto na jezdnię. Jak był zdrowszy, biegał na 8m flexi w koło jak koń na lonży, teraz niestety już tylko chodzi, ale i tak może odchodzić swobodnie pod kontrolą. Poza tym jemu też jest potrzebna świadomość, że ma kotwicę podrugiej stronie smyczy...

Posted

Ja też używam flexi na spacery na których nie puszczam Shiny, a chcę żeby miała trochę swobody (nie uśmiecha mi się ganiać po zasranych trawnikach bo ona coś chce iść powąchać). Tylko jak widzę psa to wołam i blokuję smycz, żeby w razie podbiegnięcia psiaka się nie poplątały. Podczas cieczki flexi było jedyną możliwością żeby sobie mogła trochę pobiegać, tylko przy adoratorach była trochę mało poręczna. Nasza flexi jest do 50 kg, Shina ma jakieś 19 kg, więc ryzyko zerwania się smyczy jest bardzo małe ;).

Na spacerze malo zawału nie dostałam jak zza krzaka wyszedł rottweiler i podszedł do Shinuli. Na szczęście był pokojowo nastawiony i nawet nie zareagował jak młoda próbowała go kłapnąć w pysk (nos chciał jej pod ogon wsadzić).
A hitem spaceru był chłopiec z jakimś goldenopodobnym psiakiem, który go ciągał jak chciał i tylko czekałam kiedy go przewróci :shake:. My się ustawiłyśmy kilka metrów od ścieżki i młodą faszerowałam mięchem, żeby psa nie zachęcała do podejścia. Dwa razy ostrzegawczo szczeknęła i psiak w końcu zrezygnował z ciągnięcia do nas. Pies był na flexi, ale chłopiec wiedział do czego służy blokada ;).

Posted

Ja tam Chapsię wolę w ogóle bez smyczy, bo ze smyczą to taki nijaki spacer ;). Takie zło konieczne. Tyle że jak psica moja jest bez smyczy, to mogę nad nią zapanować. A najbardziej lubię wszystkie psy z osiedla latające luzem i właścicieli ospale kroczących jakieś trzy kilometry dalej... Ustawiam sobie załóżmy na osiedlu słupki do slalomu, chcę poćwiczyć, a tu podbiegnie taki jeden z drugim i ani chybi, tylko mi słupki podlewać zaczyna :/ Nerwicy można dostać. Chapsia już kompletnie rozproszona, zirytowana, desperacko kłapie zębami, a właściciel jedynie raczy ze dwa razy psa zawołać (bez odzewu, oczywiście). Najlepszy jest taki jeden chłopak. Wygląda przekomicznie, jak lata za tym psem, drze się, smyczą straszy, a pies ma świetną zabawę :D

Posted

Sylwia i Ares napisał(a):
Wiecie co, czasami się zastanawiam co lepsze - pies luzem czy na flexi? Efekt raczej podobny.

Nie do końca, bo we flexi dodatkowo można się fajnie poplątać albo mieć ciekawe ślady jak linka przejedzie np. po nodze :razz:.

Posted

Przy dwóch na flexi już jest tłok, a więcej to już pogrom :evil_lol:. Swoje suńki wzięłam raz obydwie na flexi i jak podbiegł jakiś pies to nie wiedziałam gdzie uciekać żeby towarzystwo ogarnąć (dwie ręce zajęte smyczami, a na smaki już miejsca nie było :shake:). Ale... właśnie gdyby nie podbiegacz to by nie było źle ;).

Posted

[quote name='*Monia*']Nie do końca, bo we flexi dodatkowo można się fajnie poplątać albo mieć ciekawe ślady jak linka przejedzie np. po nodze :razz:.
O taaak, linka z flexi tnie niemal z chirurgiczną precyzją i dogłębnie.;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...