Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

dOgLoV napisał(a):
a jak koty chodza same to juz nie moja wina ja tez nie bede psa trzymala w domu zeby tylko na dworze kota nie zaatakowal ....

A koty dzikie?? Jak się taka kotka przestraszy, ucieknie i wpadnie pod auto, zostawiając kociaki, na śmierć głodową?? Moim zdaniem, jak ktoś nie panuje nad psem choćby fizycznie, to nie powinien go wyprowadzać, moze sobie nając wyprowadzacza, nauczyc psa robić do kibla, guzik mnie to obchodzi.

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

dOgLoV napisał(a):
Nigdzie nie napisałam że kociarze nie maja prawa chodzić z kotami , oczywiście że maja i nic do tego nie mam , bezmyslnością i brakiem wyobrażni skwitowałam owa panią która pokazywała kociakowi jaki to duży piesek tam stoi a to już niestety ale jest prowokacja

Oj tam, od razu prowokacja ;) Widziała człowieka z psem na smyczy (na ogół ludzie jednak zakładają, że właściciel psa panuje nad nim, zwłaszcza gdy trzyma smycz w ręku). Postawiła kota na ziemi i tyle (tego co powiedziała, pies nie zrozumiał) - gdyby szła z kotem na smyczy, to już nie byłaby prowokacja tylko fakt zastany.

Posted

Ja może opisze moje doświadczenia
jest tewian pan u mnie na osiedlu(mieszkam przy osiedlu)który chodzi z kundelkiem na spacer bez smyczy przeważnie. Jak przechodzi koło mojego domu to mój pies szału dostaje, ale to jeszcze nic.
Jak ide z moim na spacer, a go spotkam, to nawet swojego pupilka nie zapnie choć że mój pies i jego pies to nie jest dobre powiązanie...
Jego pies zawsze podchodzi do mojego i sie zaczynają gryzc. Oczywiście pan na to nawet nie reaguje. Platego ostatnio doszłam do wniosku że jak pan puszcze swojego to ja mojego też puszczem i specjalnie puszczam dopiero jak go widze. Przez to że mojego puszczam to tamten wkońcu przypomniał co to jest smycz:)i już sie nie gryzą bo mój Tobi jest madry i do takich psów nie podbiega:):)

Posted

[quote name='badmasi']U mnie wszystko zależy od sytuacji-jak jestem na terenie mojej suki czyli osiedlu (ona uważa że należy do niej) to zawsze trzymam ją na smyczy bo może zareagować niefajnie na psa zarówno luzem jak i na smyczy i nie ma to dla niej najmniejszego znaczenia w jakiej formie delikwent jest prowadzony. Ma kilka psów, które uwielbia i kilku wrogów no i tych wrogów muszę omijać szerokim kołem. Jednak poza jej terenem zachowuje się inaczej-wyluzowana, nie kłapie na psy, nie broni aportów, trzyma się blisko mnie. Jak psy podbiegają do nas w parku to odprawiają swój rytuał i szybko tracą sobą zainteresowanie. Pomijając mojego drugiego psa-szelciaka, który wprost uwielbia zabawy z psami i żaden pies bez smyczy nie odejdzie bez obowiązkowego kołowrotka wokół krzaka. Dzisiaj nakręcił ich chyba z tysiąc z uroczą spanielką.

Mój też na swoim terenie (czyli w miejsach gdzie chodzi najczęściej ;)) jest najbardziej cięty, w mniej znanych miejscach nie aż tak, ale niestety agresją reaguje zawsze na psy luzem. Dlatego nigdy go nie puszczam bez linki. Suczki zazwyczaj na psy leją, choć Luka też ma swoich wrogów, histeryczka z niej straszna i jak kiedyś dawno temu jakiś pies na nią kłapnął zębami to go nienawidzi i koniec :roll: Chibi jedyna pod tym względem normalna, ale ona miała bardzo fajny przymusowy socjal, bo z psami na działkach żyła do 3 miesiąca, potem DT też było zapsione no i u mnie pies już był ;) Chciałabym, żeby moje psiaki były takie jak Twój szelciak, zaoszczędziłoby mi to wiele wstydu i kłopotów... No ale wszystkiego mieć nie można :diabloti:

szachrajka - wydaje mi się, że puszczanie swojego psa, gdy drugi jest luzem i się nie znoszą, to proszenie się o kłopoty... Oczywiście często jest tak, że jak oba psy są luzem, to sobie pokażą zestaw sygnałów grożących i się rozejdą. Zwykle ten atakujący jest taki chojrak, bo drugi jest na smyczy - tak jak moja Luka, wyskakuje z pyskiem do swoich psów-wrogów tylko gdy te są zasmyczowane. A jak nie są... to nagle Lusi nie ma... jes taaakaaa malutka... I w ogóle bezbronna...:evil_lol: Ale tak nie jest zawsze, dlatego na przyszłość polecam jednak rozmowę z panem, ostatecznie groźby, że zadzwonisz na policję. Dobrze, że teraz wam się udało i nie macie problemów, albo mogłaś dużo wydać na szycie psa, jakby sprawy inaczej się potoczyły :roll:

Posted

Ja wczoraj myslałam ,że padnę na spacerze z Bingsem:angryy: Wracałam już do domu powolutku kiedy wyleciały dwa psy puszczone luzem (mniejsze od mojego) i ostro leciały pod łapy i rzucały się do pyska mojego psa z zamiarem gryzienia:mad: Kiedy już powoli opanowałam sytację przede mną wyszedł podchmielony facet z starszą wyżlicą ciągnie ją do mojego ''Żeby się poznały'' Ja krzyczę że mój ją pogryzie mimo iż to jest suka! A on swoje i jeszcze te psy wróciły i mój szału dostał:angryy: W końcu facet sobie poszedł ,a tamte psy uciekły i zostałam sama....:roll: Mój tak się wkurzył i darł ,że aż piana z pyska zakrywała mu oczy i musiałam chusteczkami doprowadzić go do porządku:roll: Ciężko będzie ćwiczyć z Bingsem normalnego zachowania kidy są tacy l;udzie jak owy facet i tacy co puszczają sobie z domu luźno psy:shake::angryy:

Posted

paulina2904 napisał(a):
Ja wczoraj myslałam ,że padnę na spacerze z Bingsem:angryy: Wracałam już do domu powolutku kiedy wyleciały dwa psy puszczone luzem (mniejsze od mojego) i ostro leciały pod łapy i rzucały się do pyska mojego psa z zamiarem gryzienia:mad: Kiedy już powoli opanowałam sytację przede mną wyszedł podchmielony facet z starszą wyżlicą ciągnie ją do mojego ''Żeby się poznały'' Ja krzyczę że mój ją pogryzie mimo iż to jest suka! A on swoje i jeszcze te psy wróciły i mój szału dostał:angryy: W końcu facet sobie poszedł ,a tamte psy uciekły i zostałam sama....:roll: Mój tak się wkurzył i darł ,że aż piana z pyska zakrywała mu oczy i musiałam chusteczkami doprowadzić go do porządku:roll: Ciężko będzie ćwiczyć z Bingsem normalnego zachowania kidy są tacy l;udzie jak owy facet i tacy co puszczają sobie z domu luźno psy:shake::angryy:


Obawiam się, że teraz będziesz miała dużo do odkręcania...:( Ja po takiej akcji (Frotka zaatakowało stado 3 agresorów) miałam przechlapane, pies dostawał piany na widok wszystkich psów. Nie mam słów na nieodpowiedzialność. Możesz ćwiczyć i pracować z psem, ale co z tego, jak takie sytuacje wszystko przekreślają? Ech...

Posted

No właśnie:placz: Ostatnio jeszcze go chwaliłam jak podbiegł do niego pies z daleka szczekając ,a on chwilę poszczekał i odwrócił się i poszedł dalej mimo iż tamten był z 5 m od niego za plecami:loveu: ,ale teraz znów ma padakę na psy ,a jak zakładam mu kaganiec to się tak strasznie telepie ze strachu jakby miał febrę:-( wie że w kagańcu się nie obroni i dlatego nie cierpi go mieć na pysku....

Posted

Biedny jest... Frotek też nie znosi kagańca, na widok psów się o mnie ociera i próbuje go zdjąć. Pewnie też przez niego robi te swoje koncerty ryków, pisków i warknięć, bo czuje się osaczony, a jednocześnie niezdolny do obrony. I cóż zrobić, trzeba pracować dalej, tylko trudno o motywację po takich wydarzeniach.

Posted

Ludzie to dziwne stworzenia, wychodzę z klatki i widzę babę z dwoma sukami idzie prosto na nas. Starałam sie w miarę szybko ewakuować, a cofnąć sie nie miałam jak, musiałam ją minąć. Baba ściąga suki krótko, jedna zaczyna sie drzeć, ta do niej "zamknij się głupia" szarpie.... moja też zagulgotała, ale ciiii i się uspokoiła, ale baba idzie dalej prosto na nas :shake: Po co?? Kto tu jest głupi, ona tą sukę prowokuje do takiego zachowania i jeszcze ją za to obwinia... Ech :shake:

Posted

Ja zgadzam się z opinią że przy powitaniu dwóch obcych pdow zawsze lepiej jak są luzem bo nie wyczuwają napięcia właścicieli. Czasem wystarczy że niechcąco naonie się smycz i może dojść do walki. Ja też tak kiedyś miałem jednego dnia Max wital sie wieczortem, na smyczy z goldenem też zasmyczonym i doszło do sprzeczki, nasyępnego dnia wpadł na tego samego goldena luzem i zaczęli się bawić.

A wracając jeszcze do sprawy kotów to jasne że każdy ma prawo wyjść z pupilem na spacer. Ja nie mam problemów z utrzymaniem psa wrazie czego, pracuję z min i mam nadzieją że niedługo wogóle nie będę się musiał martwić kotami. Nigdy nie spuszczam psa w miejscach gdzie jest dużo kotów dzikich np. na blokowisku, bo nie chce ryzykować zdrowiem i życiem zarówno ich jak i mojego psa. Jednak sytuacja kiedy ktoś pokazuje kotu psa, po czym stawia go na ziemi i ochodzi 10 metrów dalej, czy taka kiedy włąścicielka idzie na spacer z 8 kotami luzem, a zwierzaki biegają po chodniku wzdłuż ulicy, w promieniu 300 metrów od niej to jak dla mnie zbędne kuszenie losu i nieodpowiedzialność. Jak ktoś bierze kota na spacer na smyczy to nie mam nic przeciwko, ale niech na niego uwarza. Wiem z doświadczenia że spacer z psem bywa czasem sportem ekstremalnym, podziwiam więc tych którzy decydują się spacerować z kotem...

Posted

mat33 - no, dlatego ja "podziwiam" rodziców, pozwalających wychodzić dzieciom z kotami na spacer. Jasne, kot nikogo nie pogryzie, ale w naszych warunkach - psy luzem, bez kagańców, bez smyczy, dzieciaki z dużymi psami, chętnie postraszą dziewczynkę z kotkiem, a potem psa nie utrzymają itd - to po prostu jest bezmyślność. Pewnie, że takie dziecko ma prawo wyjść z kotem, ze strony np. moich psów mu nic nie grozi. Ale realia są takie, że może bardzo szybko kotka nie mieć i byłoby to dość bolesne i traumatyczne... Tak jak był przypadek, że rotek wyrwał się kobiecie, rozszarpał kota na rękach i pogryzł dziewczynę. Straszne..

Posted

Moje psy są nauczone, że mogą podbiec do obcego psa się przywitać, gdy im na to pozwolimy. Jak są luzem a podlatuje obcy - patrzą się najpierw w naszą stronę, czy im wolno. Potrafią zrobić w tył zwrot i przybiec do nas zamiast leciec do nawet najukochańszego znajomego psa. Nawet bokserka - narwaniec pięknie się odwołuje. Oczywiście jest potem nagroda.
Nauczone są, że nie muszą się z każdym psem nochem trącać na przywitanie, gdy idą na smyczy. Dlatego wkurza mnie, gdy ściągam moje psy idąc na spacer, co wskazywałoby na to, że nie chcę by psy się witały, a obcy i tak rusza w naszą stronę ze swoim pieseczkiem. Albo wręcz staje na chodniku, zagradzając drogę i czeka aż podejdziemy.

Posted

zmierzchnica napisał(a):
mat33 - no, dlatego ja "podziwiam" rodziców, pozwalających wychodzić dzieciom z kotami na spacer. Jasne, kot nikogo nie pogryzie, ale w naszych warunkach - psy luzem, bez kagańców, bez smyczy, dzieciaki z dużymi psami, chętnie postraszą dziewczynkę z kotkiem, a potem psa nie utrzymają itd - to po prostu jest bezmyślność. Pewnie, że takie dziecko ma prawo wyjść z kotem, ze strony np. moich psów mu nic nie grozi. Ale realia są takie, że może bardzo szybko kotka nie mieć i byłoby to dość bolesne i traumatyczne... Tak jak był przypadek, że rotek wyrwał się kobiecie, rozszarpał kota na rękach i pogryzł dziewczynę. Straszne..

Szczerze mówiąc w polskich warunkach, to ja "podziwiam" zarówno tych rodziców, którzy pozwalają wychodzić dzieciom z kotami, jak i tych, którzy pozwalają wychodzić z psami. Tudzież ze świnkami morskimi i fretkami. Generalnie najbezpieczniej byłoby pozamykać dzieci w domach. Przykre, chamskie realia ale prawdziwe.

Posted

Wczoraj nad rzeką iedy byłam wybiegać Bingasa to było totalne przegięcie pały!:mad: Zacznę od początku ,a mianowicie od tego że fajnie sobe biegaliśmy i tak dalej no i kiedy już Bingas poleciał napić się wody to niedaleko brzegu były dwie dziwne kobiety i młody pies w typie ONka-ok.6-7 m-c :???: Kiedy Bingas pił wodę to czekałam a niego wyżej ,bo wiedzałam że nie podbiegnie go psa większego od siebie ,a dodatkowo był z jakieś 20m ode mnie.... Ale jak zobaczyłam co te baby robią to aż mnie zatrzęsło:angryy:-próbowały nauczyć psiaka ''siad'' bijąc go kijem z wierzby:angryy: ten pies skamlał:angryy:. mój kiedy skończył pić to biegał wokół mnie i kiedy był za mną coś tam wąchał to nagle usłyszałam świst i warknięcie:???: Odwracam się ,a jedna z bab podeszła za mną i uderzyła mojego psa tym kijkiem!!! Bingas uciekł i szybko zwyzywałam baby i musiałam za nim biegnąć ,bo tak się wystraszył ,że nawet do mnie bał się przez chwilę podejść:angryy: Ale jak baba tłmaczyła to zajście-''Ten pies chciał zaatakować naszego i wogóle jest niebezpieczy!'' (miał kaganiec i nawet nie zbliżył/popatrzył się na tamtego:roll:) Jeszcze raz je spotkam to pożałują -teraz będę nosić przy sobie podobny kijek i jeśli jeszcze raz to się zdarzy to ją uderzę tym kijkiem ,a nie psa i zobaczy jaki to ból!:angryy: Bingas miał cały dzień różową pręgę a żebrach:angryy: nie wiem jak takie coś mogę zgłosić ,bo one cały czas biły tego psiaka tym ijkiem żeby wykoał komendę i to jest jawne znęcanie się nad psem:angryy::mad:

Posted

Wczoraj nad rzeką iedy byłam wybiegać Bingasa to było totalne przegięcie pały! Zacznę od początku ,a mianowicie od tego że fajnie sobe biegaliśmy i tak dalej no i kiedy już Bingas poleciał napić się wody to niedaleko brzegu były dwie dziwne kobiety i młody pies w typie ONka-ok.6-7 m-c Kiedy Bingas pił wodę to czekałam a niego wyżej ,bo wiedzałam że nie podbiegnie go psa większego od siebie ,a dodatkowo był z jakieś 20m ode mnie.... Ale jak zobaczyłam co te baby robią to aż mnie zatrzęsło-próbowały nauczyć psiaka ''siad'' bijąc go kijem z wierzby ten pies skamlał. mój kiedy skończył pić to biegał wokół mnie i kiedy był za mną coś tam wąchał to nagle usłyszałam świst i warknięcie Odwracam się ,a jedna z bab podeszła za mną i uderzyła mojego psa tym kijkiem!!! Bingas uciekł i szybko zwyzywałam baby i musiałam za nim biegnąć ,bo tak się wystraszył ,że nawet do mnie bał się przez chwilę podejść Ale jak baba tłmaczyła to zajście-''Ten pies chciał zaatakować naszego i wogóle jest niebezpieczy!'' (miał kaganiec i nawet nie zbliżył/popatrzył się na tamtego) Jeszcze raz je spotkam to pożałują -teraz będę nosić przy sobie podobny kijek i jeśli jeszcze raz to się zdarzy to ją uderzę tym kijkiem ,a nie psa i zobaczy jaki to ból! Bingas miał cały dzień różową pręgę a żebrach nie wiem jak takie coś mogę zgłosić ,bo one cały czas biły tego psiaka tym ijkiem żeby wykoał komendę i to jest jawne znęcanie się nad psem

:shocked!::shocked!::shocked!::shocked!:
Nie no, ja bym zadzwoniła/kitowała że na policje dzwonie :shake::shake: Że nagrałam jak psa swojego leje itp. :shake: A jakby wiała to bym za nią lazła.... no bez przesady to jest kompletny idiotyzm! I w dodatku na pewno wpłynie na Bingsa psychike co do obcych.

Posted

Mówiłam ,żeby spodziewała się tego ,że tak łatwo jej nie odpuszczę i jeszcze parę ''słów'' i pobiegłam za Bingasem ,bo on mógł niezłą głupotę zbobić ze strachu:-( mama mówiła mi ,żebym o podobnej porze pokręciła się z koleżanką i kiedy z ukrycia zrobiła bym zdjęcia i wogóle lepiej się temu wszystkiemu przyjrzała i zadzwoniła z miejsca na policję...Wogóle wczoraj Bingas nie miał humoru po tej ''przygodzie':mad: Ja jej tak łatwo tego nie daruję:mad: nikt nie będzie się znęcał nad moim psem i każdym innym:angryy: żałuję ,że nie wróciłam się tam po złapaniu Bingasa ,ale on i tak się telepał ze strachu i jak go złapałam to miał aż wygięty kaganiec ,bo próbował go zdjąć do obrony.... ,a dzisiaj ich nie było ,a już kijek znalazłam......:angryy:

Posted

Masz komórkę z kamerą? Albo ktoś znajomy? Zdjęcia to mało, najlepiej, jakbyś wszystko nagrała. Ja tak załatwiam każdą sprawę, ludzie widząc tylko że nagrywam, to naaagleeee się mili robią, psy na smycz biorą, przepraszają. W waszym przypadku to byłoby niezbędne. Może w tym miejscu są jacyś stali spacerowicze, którzy zawsze o podobnej porze wychodzą z psami? Warto ich zapytać, czy spotkali te wariatki i czy je znają... Makabra, przykro mi z powodu Bingsa, a jeszcze bardziej tego psa, co te kobiety ma za "właścicielki" na co dzień :(

Posted

Nie no to jakaś masakra!!! Jak je jeszcze spotkasz to zrób tak jak radzi zmierzchnica i szybko na policję. Dobrz by bylo się jeszcze dowiedzieć gdzie mieszkają wrazie czego. Żal mi tego biednego psa który ma na codzień takie tortury, przecież nauka komendy siad jest taka łatwa, 5 minut i juz psiak umie. Po prostu brak mi słów na wyrażenie ich kretynizmu...
Jeszcze na dodatek uderzyły twojecg psa, przecież to chore!!! Takich ludzi powinni zamykać w wariatkowie.

Posted

Biedny ten pies, i biedny Bings :(
Jak mozna psa uczyc jakiejkolwiek komendy bijac go? Mi sie wydaje ze ten pies sie nauczy ze jak usłyszy słowo "siad" to potem nastapi uderzenie, i na komende "siadł" bedzie uciekał a nie siadał. Jesli nie dziabnie tej baby.

Posted

Dzisiaj ich nie spotkałam i nikogo nie było nad rzeką kto widzałby te babsztyle :( Będę tak do skutku chodziła ,bo nie pozwolę by te %$&*%^ krzywdziły biednego psa już kij z moim ,bo dostał raz (o jeden raz za dużo) ,ale tamten musi mieć koszmar z życia :placz:

Posted

Dzisiaj miałam straszną przygodę. Zaatakował mnie i zasmyczone psy rottweiler. Pies był bez smyczy i kagańca. Wypatrzył lub wywąchał nas z dużej odległości (nie był w zasięgu mojego wzroku), przebiegł przez ulicę, przeskoczył przez barierki i rzucił się na psy. Właściciel wołał go ale bez skutku. Pies gryzł moją collie, która położyła się na chodniku i potwornie skowyczała, ja się przewróciłam próbując wyciagnąć swojego psa zanim tamten wgryzie się w szyję suki. Facet przebiegł przez ulicę, szybko zapiął psa i bez słowa uciekł, gdy był już dalej zaczął mi wygrażać. Kilkakrotnie pisałam o tym psie, jest on zamykany na małym balkonie na pierwszym piętrze i ujada widzac przechodzące psy i ludzi. Balam się, że kiedyś dojdzie do ataku ale nie spodziewalam się że ten pies będzie atakowal aż z takiej odległości. Kiedyś był wyprowadzany na smyczy i w kagańcu, od pół roku biega luzem.Cieszę się, że to ja byłam na spacerze a nie córka, która wychodzi z małym szelciakiem. Mogłoby się skończyć tragicznie. Ten pies atakował nawet moją szelti, gdy była szczeniakiem ale wtedy miał kaganiec i był na smyczy. Ale nawet wtedy nie ma się pewności co się stanie bo wychodzi z nim też starsza kobieta, która nie może utrzymać psa. Zamierzam złożyć doniesienie na komendzie. Straż nie chciała przyjechać, bo powiedziałam że nie odniosłam obrażeń, psom też nic poważnego się nie stało więc nie przyjeli wezwania. Tylko co się musi stać? Czy ten pies ma kogość pogryźć albo zagryźć innego psa?
Moja collie starsznie to przeżyła, doznała szoku. W domu wpadła w dziwny letarg. Leży na podłodze i się nie rusza. Tyle wkładam pracy w naukę tego psa, wyprowadziłam go z nieufności, lękliwości i agresji lękowej-trzy lata ciężkiej pracy. Ze zanjomymi przeprowadzaliśmy terapię na odczulanie na inne psy, zaczęla się świetnie z psami komunikować i nie wykazywac reakcji lękowych czy agresywnych. I co teraz....?

Posted

Boże, badmasi, tak Ci współczuję :( A gdybyś ściemniła, że blisko były dzieci, a pies wykazywał też agresję do ludzi, mimo że nie zadał żadnych obrażeń, też by nie przyjechali? Co za idioci! Przecież rotki są na liście ras niebezpiecznych, a ten jest makabrycznie agresywny... Szkoda, że to stało się tak szybko, nie mogłaś nagrać ani zrobić zdjęć, koleś pewnie będzie się wypierał... Cholera... Szczyt chamstwa i okrucieństwa :( I tyle pracy zmarnowanej...

Btw. czy sunia ma jakieś rany? W razie czego pamiętaj, że po pogryzieniu martwica może się błyskawicznie rozwinąć...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...