*Monia* Posted November 15, 2009 Posted November 15, 2009 Mi się kilka razy z pasów Hexa wypinała jakoś i też nie wiem jak to małpa robiła :roll:. Ale ja jestem przewrażliwiona i 100 razy sprawdzam czy trzymam dobrze smycz i czy Hexa mi nie wylezie gdzieś przy ulicy (wpadła kiedyś pod samochód i zawsze jestem ostrożna w pobliżu nawet osiedlowych uliczek :roll:). Quote
Gabi_Posh Posted November 15, 2009 Posted November 15, 2009 Nie wiem czy można to zaliczyć jako "chamstwo" ale przypomniałam sobie zabawną story zwiazana z Mattem (moim PON'em),który niestety już nie żyje:placz: [*]. Mianowicie zawiazalam Mattowi gumeczke z kwiatuszkiem :evil_lol: na glowce a raczej gloowie bo byl ogromny psem (typowy PON) i wyszlam z nim na nasz codzienny walking, przechodzila jakas babka:angryy: ze swoja suka husky (przepraszam jak zle napisalam) i zaczela sie na mnie wydzierac cytuje "weź JĄ!" :lol::lol::lol: oOo na maksa mnie to rozbawilo bo Matt czyli ON xd:p chciał sie tylko z nia przywitac z reszta ta sunia pierwsza do niego podeszla:crazyeye:. cóż niektorzy ludzie sa PRZEWRAŻLIWIENI na punkcie swoich czworonogów, a tak nawiasem to Matt może wygladal troszeczke grozne ze wzgledu na swoje gabaryty (chociaz mine mial zawsze pocieszna) to nawet z kotami był za pan brat ;) Quote
Luzia15 Posted November 15, 2009 Posted November 15, 2009 Gabi_Posh nie wszyscy to wiedzą :roll: ale chyba też by mi się chciało śmiać na Twoim miejscu :D Ty tu z psem na spokojnie, a babka z mordą wyskakuje :D Quote
zerduszko Posted November 15, 2009 Posted November 15, 2009 Ja mam zawsze odwrotną syt., moja sukę biorą za psa i puszczają inne suki. Nie zawsze miło się to kończy :roll: Także jak widze kolejną osobę z suką, idącą w naszą stronę, to do histerii mi wiele nie brakuje ;) Quote
Gabi_Posh Posted November 15, 2009 Posted November 15, 2009 [quote name='Luzia15']Gabi_Posh nie wszyscy to wiedzą :roll: ale chyba też by mi się chciało śmiać na Twoim miejscu :D Ty tu z psem na spokojnie, a babka z mordą wyskakuje :D racja,racja. babka nie wiedziala czy Matt jest "mile nastawiony do jej suni" ale zapomnialam dodac ze ja z MAttem stalam hymm jakby to okreslic ? "na poboczu";) kolo drzewka a ta sunia do nas podbiegla, a ogolnie to jeszcze czasem ja spotykam i ostanio np zaczela na mnie skakac a ze padaLo to pobrudzila mi kurtke!! a ta "bardzo mila pani" jakoś szczegolnie psa nie upominala:shake:, a szkoda gadać, pf! pozdro 4 all :razz: Quote
Luzia15 Posted November 15, 2009 Posted November 15, 2009 zerduszko napisał(a):Ja mam zawsze odwrotną syt., moja sukę biorą za psa i puszczają inne suki. Nie zawsze miło się to kończy :roll: Także jak widze kolejną osobę z suką, idącą w naszą stronę, to do histerii mi wiele nie brakuje ;) To u nas jest podobnie, jak u Ciebie z tym, że biorą Twoją sukę za psa. Tylko Martiego biorą za szczeniaka! :crazyeye: On ma już trzy latka i wygląda (według niektórych) jak szczeniak :evil_lol:. Quote
paulina2904 Posted November 15, 2009 Posted November 15, 2009 Mojego biorą za suczkę przeważnie ,bo jest drobny i na ''kobiecą'' mordkę ,ale jak przemówi do innego psa to zmów jest facetem:diabloti: Quote
Gabi_Posh Posted November 15, 2009 Posted November 15, 2009 paulina2904 napisał(a):Mojego biorą za suczkę przeważnie ,bo jest drobny i na ''kobiecą'' mordkę ,ale jak przemówi do innego psa to zmów jest facetem:diabloti: Twoj piesek to ten na avatar'ze?? eee tam typowy pies:p!! zadna suczka Quote
paulina2904 Posted November 15, 2009 Posted November 15, 2009 No właśnie dla mnie wygląda jak facet ,a co drugi ludź pyta czy to suczka ,a kiedy mówię nie to mówią ,a wygląda jak dziewczynka:angryy: Ja i m dam babę:diabloti: Quote
Luzia15 Posted November 15, 2009 Posted November 15, 2009 paulina2904 napisał(a):No właśnie dla mnie wygląda jak facet ,a co drugi ludź pyta czy to suczka Dla mnie też wygląda jak pies o_O Quote
karola&gacek Posted November 15, 2009 Posted November 15, 2009 To u nas jest podobnie, jak u Ciebie z tym, że biorą Twoją sukę za psa. Tylko Martiego biorą za szczeniaka! :crazyeye: On ma już trzy latka i wygląda (według niektórych) jak szczeniak :evil_lol:. Mój od siedmiu lat jest szczeniaczkiem :cool3: No właśnie dla mnie wygląda jak facet No i jest krótkowłosy, co ułatwia identyfikacje płci:evil_lol: Quote
Luzia15 Posted November 15, 2009 Posted November 15, 2009 karola&gacek napisał(a):Mój od siedmiu lat jest szczeniaczkiem :cool3: Pozazdrościć :) Quote
paulina2904 Posted November 15, 2009 Posted November 15, 2009 karola&gacek napisał(a):Mój od siedmiu lat jest szczeniaczkiem :cool3: No i jest krótkowłosy, co ułatwia identyfikacje płci:evil_lol: Ale to z pewnej odległości oceniają(zanim Bingas rzuci się na innego psa-to z daleka) ,bo ludzie chyba tacy głupi nie są?:eviltong: Ale na początku jak Bingas był baaardzo chudy to wyglądał jak suczka od frontu(kiedy nie widać jajek) ,a teraz dostał masy mięśniowej to już znajomi mówią że ma posturę boksera lu amstaffa gdyby nie mordka:roll: (sami znawcy) ,a kiedyś miałam sytuację że spotkałam dwie dziewczyny z osiedla(po pijaku) i jedna mówi -ty ale dlaczego on ma długi ogon im się chyba ucina(:shake:) ja to bym ucieła przy samej dupie ....no comment ..... Quote
evel Posted November 15, 2009 Posted November 15, 2009 Hm. W klatce obok żyją sobie ludzie mający małego rozwydrzonego kundla. Kundel chodzi na flexi albo luzem. Zresztą, w sumie nie ma różnicy, bo właściciele mają jakieś porażenie mózgowe, które nie pozwala im w odpowiedniej chwili nacisnąć guziczka :cool1: Tak więc ostatnio wracam sobie wieczorem, zza zakrętu wylatuje kundel i z dzikim charkotem mi się rzuca do nóg :roll: Szczeka i pluje, ale cholernik jeden przy tym trzyma się na odległość kopniaka :diabloti: Więc ja w lekkiej konsternacji wyglądam właściciela... Idzie, z 10m za swoim burkiem. Słyszę: pani na niego tupnie, to on się przestraszy! :splat: opadło mi wszystko po prostu. Ja mam na jakiegoś psa tupać, bo właściciele nie są w stanie go trzymać na smyczy. A jak po tupnięciu pies mi się rzuci do nogawek (bo są takie typy) to co ja mam przepraszam zrobić? Psa tupnąć w mały pusty móżdżek czy właściciela? Swoją drogą, często noszę glany, więc przy bezpośredniej konfrontacji byłoby mi szkoda zrobić krzywdę psu, bo to nie jego wina ostatecznie, że ma właścicieli o rozumkach wielkości ziarnka groszku :roll: Co ja mam z nimi zrobić? Na tego dziadka się wydrzeć, że smyczy ma używać, bo nie każdy lubi jak go obcy pies opluwa z jazgotem? :roll: Quote
zmierzchnica Posted November 16, 2009 Posted November 16, 2009 Cóż, może bez darcia się, ale powiedzieć, że puszczanie psa luzem, szczególnie takiego agresywnego szczekacza, może źle się skończyć. Przecież on wyskakuje na ludzi :shake: U mnie też był taki jeden, ale nie darł się, tylko łaził za psami, namolny i nieodwoływalny. Kilka razy zwróciłam uwagę właścicielowi, że lata luzem, to pluł się, że jak ja se swoje psy trzymam na smyczy to "se mam trzymać". Cóż, w pewnym momencie naszej "konwersacji" jego pies zaczął robić kupę na trawniku, co wykorzystałam, wołając do pana (nagle oddalającego się! ciekawe czemu :diabloti:), żeby to posprzątał. Od teraz pan swojego psa na mój widok bierze na ręce. Może smyczy nadal nie używa, ale mi to wsio, dopóki nie muszę się martwić, że mój pies przerobi tego kundelka na pasztet. Quote
kendo-lee Posted November 16, 2009 Posted November 16, 2009 Też mam takiego milego pieseczka obok w klatce.Zawsze latał luzem,taki puchaty,łaciaty śliczny kundelek:diabloti:Pierwsza jego czynność po wybiegnięciu za drzwi to było łapanie za nogawkę najbliższego przechodnia:angryy:.Raz trafiło na sąsiada,ten wypłacił kopa pieskowi,piesek się nie zraził.Potem trafiło na mojego męża,ktory też go potraktował obuwiem,na szczęście był bez naszej suczy,bo inaczej piesek zakończył by pewnie swoj żywot. Następna była sąsiadka i tu poszło gorzej,bo pieseczek przegryzł jej kozaczek za 400zł,zadzwoniła po SM,dostali mandacik i musieli zapłacić za kozaczki.Teraz puchatek chodzi tylko na smyczy i w dodatku w kagańcu. Quote
Bogarka Posted November 19, 2009 Posted November 19, 2009 Mama kiedys znalazła na klatce niesprzatniete psie odchody, sprzatneła i napisała kartke tam gdzie znalazła ze sprzaneła ale to nie nasz pies zrobił. a ja wczoraj chciałam wyrzucic smiecie, a w zsypiebyły...ludzkie odchody. Nie na podłodze w pomieszczeniu tylko w samym zsypie. Zastanawiałam sie czy nie napisac kartki na drzwi zsypu ze to nie ja sprzatam w ten sposób po swoim psie Quote
Soema Posted November 19, 2009 Posted November 19, 2009 Zaczynam odczuwać dyskryminację:p większych psów.. Mam na DT boksera 3letniego, chuuudy niemiłosiernie. Chodzi na taki wybieg między blokami. Mnie tu sąsiadki znają, wszystkie psy zawsze wymiziane miałam, zero problemu. Denis jest w 100% odwoływalny, liczy się tylko zabawka/piłka/patyk. Kot biegnie, zero reakcji, ludzie się biją - to samo. Psy się gryzły niedaleko, wołam i jest. No i nikt nigdy mi nic nie powiedział, ani dozorczyni, ani ludzie z osiedla. Nawet przy policjantach (których wezwałam, bo ktoś rzucał petardami) spuściłam psa i chodził obok nas, nikt mi nie zwrócił uwagi, że mam go zapiąć, bo pies jest przy mnie, albo leci po zabawkę. No i dziś.. wyszliśmy, Deni ma piłkę w pysku, wychodzimy z windy i zaczepia nas starsza pani. Mówi, że "jakaś pani z bloku obok wybiegu, złożyła na mnie skargę, że puszczam psa bez kagańca". Ja mówię, że tajemnicą nie jest, że psa puszczam, bo wszyscy to widzą. Nie wiem do kogo ta skarga. Czy do SM, czy gdzie indziej. Z dozorczynią rozmawiałam nic mi nie mówiła. Ta pani dodała jeszcze "My wiemy, że psy są kochane, ale nie każdy to rozumie.." Wiem, że ma rację. Więc się kłócić nie będę. Ale podczas, gdy my rozmawiałyśmy obok nas przeszły dwa psy bez smyczy, jeden nawet obroży nie miał. No ale one ważą, 3-10 kilo, nie 30... Potem spotkałam 3 kolejne.. bez smyczy/kagańca. No i z Denim siłujemy się sznurem w domu, żeby się trochę poruszał, ale on jest szczęśliwy z piłką w faflach.. Przykre to, że te pimpusie latają, ujadają, ścigają koty.. a Deni patrzy mi w oczy i tylko wzdycha... Mamy linkę, będziemy tak biegać. W takich momentach przeklina się miasta i brak zielonych terenów.:roll: Quote
Bogarka Posted November 19, 2009 Posted November 19, 2009 Moze juz to pisałam tutaj, ale jak byłam dzieckiem mielismy gonczego (35 kg) i kiedys spacerowałam razem z kolezanka która wyprowadziła jamniczke znajomej pani. Spotkałysmy jakas starsza pania, która sie mile przywitała z jamniczka a jak zobaczyła mojego psa - łagodnego do ludzi - to powiedziała ze sie go boi i mnie objechała ze powinien w kagancu chodzic. Quote
łamAga Posted November 19, 2009 Posted November 19, 2009 Soema napisał(a):Zaczynam odczuwać dyskryminację:p większych psów.. Mam na DT boksera 3letniego, chuuudy niemiłosiernie. Chodzi na taki wybieg między blokami. Mnie tu sąsiadki znają, wszystkie psy zawsze wymiziane miałam, zero problemu. Denis jest w 100% odwoływalny, liczy się tylko zabawka/piłka/patyk. Kot biegnie, zero reakcji, ludzie się biją - to samo. Psy się gryzły niedaleko, wołam i jest. No i nikt nigdy mi nic nie powiedział, ani dozorczyni, ani ludzie z osiedla. Nawet przy policjantach (których wezwałam, bo ktoś rzucał petardami) spuściłam psa i chodził obok nas, nikt mi nie zwrócił uwagi, że mam go zapiąć, bo pies jest przy mnie, albo leci po zabawkę. No i dziś.. wyszliśmy, Deni ma piłkę w pysku, wychodzimy z windy i zaczepia nas starsza pani. Mówi, że "jakaś pani z bloku obok wybiegu, złożyła na mnie skargę, że puszczam psa bez kagańca". Ja mówię, że tajemnicą nie jest, że psa puszczam, bo wszyscy to widzą. Nie wiem do kogo ta skarga. Czy do SM, czy gdzie indziej. Z dozorczynią rozmawiałam nic mi nie mówiła. Ta pani dodała jeszcze "My wiemy, że psy są kochane, ale nie każdy to rozumie.." Wiem, że ma rację. Więc się kłócić nie będę. Ale podczas, gdy my rozmawiałyśmy obok nas przeszły dwa psy bez smyczy, jeden nawet obroży nie miał. No ale one ważą, 3-10 kilo, nie 30... Potem spotkałam 3 kolejne.. bez smyczy/kagańca. No i z Denim siłujemy się sznurem w domu, żeby się trochę poruszał, ale on jest szczęśliwy z piłką w faflach.. Przykre to, że te pimpusie latają, ujadają, ścigają koty.. a Deni patrzy mi w oczy i tylko wzdycha... Mamy linkę, będziemy tak biegać. W takich momentach przeklina się miasta i brak zielonych terenów.:roll: Dokładnie ja mam to samo , nikt nie ma pretesji do wlascicieli psów latających nawet samopas po osiedlu , zalatwiajacych sie po klatkach schodowych ale jak juz zobaczą psa wielkich rozmiarów na smyczy bez kagańca to mają wielkie pretensje :/ ostatnio jak już wspomiałam sąsiadka która puszcza psa samego na dwór który sika i nie tylko po klatce , miała do mnie pretesje gdzie mój pies ma kaganiec , normalnie ręce opadają .... Quote
Soema Posted November 19, 2009 Posted November 19, 2009 Ja nie mam pretensji.. takie przepisy, Denisa mi tylko szkoda. Byliśmy teraz w parku, wybiegał się, bez kagańca.. Panie z wózkami ze mną stały i dzieci Denis rozbawiał, bo wariował z piłką.. ludzie z szarpiącymi się na smyczach psami, patrzyli na nas złowrogo. A on - tylko piłka. Ja wiem, że niektórzy nie lubią psów, staram się to akceptować. Szkoda, że mi tego nikt w twarz nie potrafi powiedzieć, że nie życzy sobie mnie z psem gdzieś. Jeśli ma racjonalne argumenty, to przecież nie będę się kłócić. Znajdziemy inne miejsce, dalej... ale znajdziemy. Quote
łamAga Posted November 19, 2009 Posted November 19, 2009 Bo my psiarze kesteśmy traktowani jak podgatunek :| niestety ale ja to tak odbieram .... Quote
badmasi Posted November 19, 2009 Posted November 19, 2009 dOgLoV napisał(a):Bo my psiarze kesteśmy traktowani jak podgatunek :| niestety ale ja to tak odbieram .... Ja też i ostatnio coraz dobitniej. Moje psy chodzą na smyczach, omijam dzieci, panie z wózkami, staruszki, jak ktoś się boi to zakładam kaganiec, sprzątam odchody a i tak ciągle słyszę komentarze. Codziennie mam przygody z paniami wysiadującymi w oknach i krzyczącymi, że mój pies ma tutaj nie robić kupy, nie sikać a przecież wiedzą że sprzątam.....Straszą, że zrobią krzywdę mnie lub psom.Ostatnio też, że mam nie przechodzić chodnikiem pod oknami bo ich psy szczekają w domach i jest hałas. Jedna z sasiadek na blokowisku, mieszka na pierwszym piętrze zamyka rotka i jego kumpla na balkonie o wielkości 1m na 2m. Ten rotek jak widzi przechodzące psy to wpada w szał i tłucze się o pręty, szczeka. Nauczyłam suki aby nie reagowały, są tak wytrenowane, że jak widzą rotka to robią siad i czekają na nagrody. Ludzie z tego bloku i właścicielka psa robią mi ciągle awantury, że mam tam nie chodzić, nie stać bo rotek się pobudza. Jak ja mam to zrobić w końcu tam mieszkam i to jedyna droga do szkoły mojej córki po którą chodzę jak późno kończy zajęcia. No i to nie moje psy szczekają. Właścicielka tego psa choć ma z 60 lat jest strasznie wulgarna i wyzywa mnie od k..... Czasami mam dość tego wszystkiego i myślę sobie, że zrobiłam wielki błąd biorąc psy. Powoli puszczają mi nerwy, nie wiem czy mieszkam w takim miejscu czy rzeczywiście mamy do czynienia z eskalacją nienawiści do psów. Quote
Bogarka Posted November 20, 2009 Posted November 20, 2009 Kiedys dawno czytałam o psie co wyskoczył przez okno zeby upolowac jakiegos ptaka i o drugim który wyskoczył z dziesiatego pietra bo usłyszał na dworze szczekanie psa. Ta baba nie powinna miec psów skoro jej przeszkadza ich obecnosc w mieszkaniu. Quote
Diora Posted November 20, 2009 Posted November 20, 2009 U mnie na szczęście nie ma takich ludzi w pobliżu (albo odpukać jeszcze na nich nie trafiłam). Najśmieszniejsze jest to, że faktycznie, jak ktoś już się czepia, to jest to staruszka. Zauważyłam taką zależność - one się czepiają, ale kobiet, facetowi nigdy, przenigdy nie zwrócą uwagi nawet jeżeli miałyby rację... Ludziom naprawdę czasem brakuje pomyślunku. Jakiś czas temu spacerowałam późnym wieczorem z suczką. Była na smyczy i w kagańcu. Dzikim pędem podbiegła do nas inna suka, równie duża jak moja (mix ON) - a właścicielka jakieś 30m dalej próbowała ją przywołać. Oczywiście bezskutecznie. Tamta akurat miała przyjazne zamiary, ale skakała dookoła mojej, zachęcała do zabawy - a moja bardzo chciała ją pogonić. Rozejrzałam się dookoła, wszędzie pusto, więc puściłam psa ze smyczy. Ganiały się chwilę (bawiąc się oczywiście) po czym słyszę lament tamtej pani - " łooo Boszzzzzee, pani pies uderzył tym metalowym kagańcem mojegoooo". Ręce opadają... Dodam tylko,że owe "uderzenie" zauważyła tylko tamta pani, psy się bawiły i żaden nawet nie pisnął Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.