Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

zerduszko napisał(a):
Nie twierdzę, że u Twojego tak jest - ale chyba inne psy przyprawiają go o skrajne emocje? Jeśli myślisz, że moja ciągnie mnie w drugą stronę, to się mylisz. Ona jest ugotowana bardzo szybko, więc ja się trzymam z dala od ognia ;) No teraz już mogę w odl. 2 m przejść obok psa, ale kiedyś to dym z uszu i mocz z oczu :evil_lol:


Skrajne, fakt ;) Dlatego też pies na smyczy z naprzeciwka = moja ucieczka, bo te z naprzeciw wywołują największe emocje ("atakują", bo idą bezpośrednio i jeszcze mają czelność się patrzyć na hrabiego Frotysława :cool1:). Jee, dwa metry od psa to moje marzenie :evil_lol: Mam nadzieję, że do zrealizowania z tym wariatem :roll:

GameBoy - dzięki, na pewno takiej nie mam :evil_lol:

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

zmierzchnica napisał(a):
Skrajne, fakt ;) Dlatego też pies na smyczy z naprzeciwka = moja ucieczka, bo te z naprzeciw wywołują największe emocje ("atakują", bo idą bezpośrednio i jeszcze mają czelność się patrzyć na hrabiego Frotysława :cool1:). Jee, dwa metry od psa to moje marzenie :evil_lol: Mam nadzieję, że do zrealizowania z tym wariatem :roll:

Tak, jak śmiał się spojrzeć - znam to :eviltong: Mówisz sznaucer?? :evil_lol:

Posted

Taa, coś w typie :diabloti: Choć znam sznupki super zrównoważone, spokojne jeśli chodzi o kontakty z innymi psami, i to miniatury... Ale to moje to naprawdę nadpobudliwe zupełnie. Choć odkąd kliker poszedł w ruch jest lepiej :p

Posted

Byłam świadkiem pewnej sytuacji. Byłam z psem na spacerze. Obok mnie szedł facet z suką wielkości szkockiego collie. Suka szła luzem ale zachowywała się bardzo spokojnie. W momencie gdy przechodziliśmy obok chłopaków z ON kiem suka podeszła do psa. ONek się rzucił i zaczął gryźć sukę. Chłopak nie odwołał psa a wręcz popuścił flexi i zaczął go szczuć na sukę. Ona chciała odejść ale nie mogła, wydawała strasznie żałosne dźwięki a chłopak darł się do faceta, że psy trzeba prowadzać na smyczy. Powiecie, że miał rację ale tak mi sie zrobiło szkoda psicy że ja z kolei zaczęłam się drzeć aby odwołał psa. No i w tym momencie koleś poszczuł ONkiem mnie i mojego sheltie, puścił flexi tak że pies zatrzymał się dwa kroki ode mnie. Doprowadziło mnie to do furii no i zrobiłam awanturę. Dobrze, że nie dostałam w dziub.....Teoretycznie to właściciel suki powinien interweniować, nie zrobił tego.
Źle, że suka szła luzem, źle że podeszła do psa ale moim jeszcze gorsza była reakcja chłopaka-bardzo źle miec takiego sąsiada na osiedlu. Ciekawe jak pies szczuty na inne będzie się zachowywał w przyszłości?

Posted

Mój Boże :crazyeye: Biedna sunia... Wiadomo, że nie powinna luzem, nie powinna podchodzić, ale do jasnej anielki, nie rzuciła się z pyskiem :roll: koleś mógł zrobić awanturę właścicielowi, a nie karać ją za to, że jest psem i zachowała się jak pies, może niewychowany do życia wśród innych, ale jednak... A poza tym, skoro jego pies jest agresywny, to czemu nie nosi kagańca? Mój też mógłby na taką podchodzącą sukę zareagować agresją, ale kaganiec nosi. Właścicielowi pewnie bym wytłumaczyła to i owo, pewnie niezbyt spokojnie, ale nie poszczułabym moim, suczka nie byłaby winna, w dodatku po co sobie rozjuszać psa... Nie zazdroszczę sytuacji, badmasi :shake:

Posted

badmasi napisał(a):
Byłam świadkiem pewnej sytuacji. Byłam z psem na spacerze. Obok mnie szedł facet z suką wielkości szkockiego collie. Suka szła luzem ale zachowywała się bardzo spokojnie. W momencie gdy przechodziliśmy obok chłopaków z ON kiem suka podeszła do psa. ONek się rzucił i zaczął gryźć sukę. Chłopak nie odwołał psa a wręcz popuścił flexi i zaczął go szczuć na sukę. Ona chciała odejść ale nie mogła, wydawała strasznie żałosne dźwięki a chłopak darł się do faceta, że psy trzeba prowadzać na smyczy. Powiecie, że miał rację ale tak mi sie zrobiło szkoda psicy że ja z kolei zaczęłam się drzeć aby odwołał psa. No i w tym momencie koleś poszczuł ONkiem mnie i mojego sheltie, puścił flexi tak że pies zatrzymał się dwa kroki ode mnie. Doprowadziło mnie to do furii no i zrobiłam awanturę. Dobrze, że nie dostałam w dziub.....Teoretycznie to właściciel suki powinien interweniować, nie zrobił tego.
Źle, że suka szła luzem, źle że podeszła do psa ale moim jeszcze gorsza była reakcja chłopaka-bardzo źle miec takiego sąsiada na osiedlu. Ciekawe jak pies szczuty na inne będzie się zachowywał w przyszłości?


chlopak dziwnie sie zachowal
widocznie bawi go to ze jego pies zagryza inne i sam go szczuje:angryy:

ale mialam podobna sytuacje tylko oba psy byly bez smyczy ,bokser i kundelek z 7kg
kundelek chcial sie przywitac,bokser go zlapal z 3 min go trzymal na kark i szarpal
nie moglam psa odciagac bo bylam z moim i nie mialam jak podejsc
wlasciel boksera stal obok i powiedzial tylko "o jednego kundla mniej"
myslalm ze zabije gnojka , mial z 15 lat
kundelek byl bez wlascieli
ja wezwalam policje i powiedzialam gdzie chlopak mieszka bo to blisko mnie , nie dostal nawet mandatu :roll:
a kundelek tego nie przezyl niestety

Posted

Koleś z ONkiem i jego kumple, z którymi stał to okoliczni dresiarze-młoda gwardia. Stara gwardia prowadza się z amstaffami ale to świetnie ułożone psy, tylko pozazdrościć. Jak widać teraz wśród młodych moda na ONki nastała a te psy źle ułożone to bomba z opóźnionym zapłonem. Strasznie się rechotali jak ONek gryzł sukę. Właściciel suki pewno jak to się mówi "spękał" dlatego jej nie bronił, a ja taka głupia, porywcza jak zawsze muszę się postawić. W takich sytuacjach działam jak w amoku, dziwne że jeszcze żyję:roll: Narażałam też swojego psa na pogryzienie:shake:.
Ciekawa jestem czy kolesie byliby tacy mocni jakbym szła z koleżanką z pitem i tosą. Samotna laska z małym psem na ciemnej, pustej uliczce to jest dopiero wyzwanie dla "prawdziwych mężczyzn".

Posted

dramat
nienawidze jak podchodza do nas obce, duze psy gdy trzymam Mumina na smyczy ale w zyciu nie pozwolilabym jej nie gryzienie innego psa po to zeby dac nauczke wlascicielowi :shake:

Posted

Też mam czasami olbrzymią ochotę puścić smycz, mój pies sobie poradzi, ale za bardzo lubie zwierzęta, żebym świadomie narażała je na utratę zdrowia.

Chętnie poszczułabym psem bezmózgich właścicieli, ale wtedy znowu mógłby ucierpieć mój fifi.

Posted

moon_light napisał(a):
Też mam czasami olbrzymią ochotę puścić smycz, mój pies sobie poradzi, ale za bardzo lubie zwierzęta, żebym świadomie narażała je na utratę zdrowia.

Chętnie poszczułabym psem bezmózgich właścicieli, ale wtedy znowu mógłby ucierpieć mój fifi.


ja w piatek mialam taka sytuacje, gdy szlam z muma po polach, stoja dwie baby, obie z psami, widza, ze ide, jedna odwoluje psa, druga nie
wzielam Mumina na smycz, seter idzie na nas, Mumin juz sie gotuje, na co tamten glupek wbiega w nia :shake: Mumin zaczal mnie szarpac a ze baba nie reagowala puscilam Mumine na tanczacego wokol na setera - tyle, ze suka miala kaganiec, przylozyla mu nim po plecach i pies odszedl

pretensje wlascicielki slyszalam jeszcze jak wchodzilam do lasu 300 metrow dalej :cool1: bo moja wyrwana ze stawu reka nie jest dla niej problemem, Mumin jest super odwolywalny, dlatego czasami wobec duzych psow na cos takiego sobie pozwalam

Posted

GameBoy napisał(a):
ja w piatek mialam taka sytuacje, gdy szlam z muma po polach, stoja dwie baby, obie z psami, widza, ze ide, jedna odwoluje psa, druga nie
wzielam Mumina na smycz, seter idzie na nas, Mumin juz sie gotuje, na co tamten glupek wbiega w nia :shake: Mumin zaczal mnie szarpac a ze baba nie reagowala puscilam Mumine na tanczacego wokol na setera - tyle, ze suka miala kaganiec, przylozyla mu nim po plecach i pies odszedl

pretensje wlascicielki slyszalam jeszcze jak wchodzilam do lasu 300 metrow dalej :cool1: bo moja wyrwana ze stawu reka nie jest dla niej problemem, Mumin jest super odwolywalny, dlatego czasami wobec duzych psow na cos takiego sobie pozwalam


Bo zazwyczaj jest tak, że ten typ właścicieli przypomina sobie o swoich pieseczkach dopiero jak ich pieseczek oberwie - a później standardowo awantura :razz:

Posted

Jest taki typ ludzi który uwaza ze jak jego pies nie jest agresywny to moze do kazdego innego psa podlatywac a jak własciciel drugiego psa bieze swojego psa na smycz to sie takiemu wydaje ze tamten sie jego psa boi ale do głowy mu nie przyjdzie ze drugi pies moze byc agresywny.
Niedawno taka pani z agresywnym buldogiem francuskim szła w tamta strone gdzie moja siostra i kazała jej zabrac Krasne a miała z tym swoim buldogiem gdzie pójsc nie musiała w ta sama strone

Posted

ja mam niestety codziennie utarczki z właścicielami psów, na nic nie dają tłumaczenia, że jak pies się nie słucha to na smyczy trzeba, że nie życzę sobie aby mój pies "bawił się" z ich psami (jest po operacji i przez najbliższe miesiące musi trochę spokojniej...)
mamy tylko jeden skwerek w najbliższej okolicy - taki mały park, może 200x200m i przychodzą tam różne elementy...

najciekawsze dwa przypadki - chłopak, element społeczny z zaniedbanym, małym, natarczywym kudelkiem, kundelek, pewnie fajny psiur, ale właściciel, no jakby to powiedzieć - inteligencja nie grzeszył, poprosiłam grzecznie, żeby dał mi 5 minut, bo ja sobie zaraz pójdę, wielkie oburzenie, jak psiak przyleciał drugi raz to nie wytrzymałam i wrzasnęłam, żeby sobie psa zabierał, trzeci raz przyleciał to facet już do mnie nie podszedł tylko jego lasencja, a on z daleka pokrzykiwał w moją stronę, że on też ma tu prawo, że co ja sobie wyobrażam, że on przecież nic mu nie zrobi, poleciało parę przekleństw - najpierw z jego storny, potem to ja juz nie wytrzymałam i wyjechałam na odległość z odpowiednim komentarzem opatrzonym mocno cenzurowanymi słowami, po czym zagroził mi - oczywiście z daleka - że mi kuku zrobi, nooo to tego było za wiele, agresja niekontrolowana - zaprosiłam do "współpracy", ale moje gabaryty go chyba zniechęciły - czasem opłaca się być "lekko przerośniętym" :diabloti:

a druga osoba, to starsza pani - posadaczka przepięknej, starszej suczki ONka, niestety suka nieodwoływalna, puszczona luzem, argument właścicielki, że to przecież łąka:crazyeye: i pies ma prawo biegać swobodnie zbił mnie z wszelkich argumentów - grzecznie odpowiedziałam, że to teren miejski zwany skwerem lub parkiem i obowiązują tu takie same zasady jak w centrum miasta...

było jeszce parę utarczek przedsklepowych, ja zostawałam z psem przed sklepem...ale to później... bo teraz upragniony powrót do domu ;)

Posted

mnie zawsze zastanawia skad w ludziach przeswiadczenie, ze pieski najbardziej na swiecie lubia sobie skakac po glowach? moj tak nie ma :evil_lol: woli sie bawic ze mna :eviltong:

Posted

Mnie sporo nerwów kosztował spacer po rybaczówce, teren prawie leśny.Fajne miejsce, cicho, spokojnie, mało spacerowiczów czy to z psami czy bez - ogólnie fajne miejsce na wybieganie się psa luzem - niestety jak się okazało nie wolne od "myślących inaczej"

Spacerek rodziny, także troje dorosłych ludków i pies.
Nagle słychać histeryczne ujadanie, więc futrzak poszedł na smycz - z ostrożności zwykłej.
Idziemy dalej i widzimy na ścieżce starszą panią z małą czarną suczką przeraźliwie ujadającą na ONka z właścicielem. Cóż trzeba się jakoś minąć więc psiak krótko przy nodze bo i ścieżka wąska była. I o ile suczka znajoma to ONek nie.

Właściciel Onka uzbrojony w smycz, pies w kolczatke ubrany ale po co pieska zapiąć na smycz, lepiej objąć za szyje i udawać że ciężko utzymać - Onek się wyrywa, futrzak się denerwuje ale grzecznie mija i co się dzieje LEDWO FUTO MINĘŁO ONKA PAN PUŚCIŁ PIESKA TŁUMACZĄC ŻE NIE MOŻE UTRZYMAĆ. Pies wagowo jak mój więc skoro ja jestem w stanie utrzymać swojego psa, a jestem drobną osobą to dorosły facet z 1,80 m chyba też nie powinien mieć problemu.
Futrzak powędrował w ręce rodzinki ja złapałam Onka i z odpowiednim komentarzem oddałam właścicielowi. Tłumaczenia właściciela Onka:

- on nic nie zrobi
- on chce się bawić bo jest młody
- on jest grzeczny
- on mu się wyrwał
Poszliśmy dalej nie wdając się w dalsze utarczki słowne.

Troche czasu minęło zanim się nerwy uspokoiły i znów było miło. Aż tu nagle słyszymy krzyk"Stój!!!" odwracam się i widze galopującego w naszą stronę Onka.
Futrzak zdenerwowany, niepewny, my nie wiemy co robić ale zachowujemy zimną krew, za to grzeczny Onek dolatuje i o dziwo nie chce się bawić tylko z miejsca zjeżony kładzie łeb na karku futrzaka, że nie miałam innego pomysłu powoli próbuje wejść między psy bo draka w powietrzu wisi, w między czasie trwały negocjacje z właścicielem Onka

- na prośbe odwołania psa pan stwierdził, że jego pies chce się bawić

- na moje stwierdzenie, że mój pies ani ja nie życze sobie kontaktu z jego psem
usłyszałam, że jego pies przeszedł szkolenie w szkółce policyjnej i jest posłuszny i grzeczny

- kiedy powiedziałm panu że właśnie widać jak go pies słucha i jaki jest szkolony pan stwierdził, że to pies jego syna, a on tylko od czasu do czasu go wyprowadza

- na moje stwierdzenie by do jasnej cho.... zabrał w końcu swojego psa bo psy się zaraz pogryzą usłyszałam, że jego pies był szczepiony na wścieklizne

Nie wytrzymałam, newry mi puściły, sytuacja też była sprzyjająca bo udało mi się sobą psy odgrodzić, rykłam na futrzaka że ma zostać i ani drgąć, a Onka za kolczate i przespacerowałam pieska na dwóch łapkach do właściciela. Oburzenie było wielgaśne bo pieskowi krzywde robiłam. Oddałam pieska i powiedziałm panu, że ma se pieska synalka trzymać na smyczy bo trzeci raz już tak miło nie będzie, na co pan mi wykrzyczał, że:
"Tacy jak wy psów w ogóle nie powinni mieć bo jestem nienormalna, a on po to psa do lasu prowadza żeby się mu pies mógł swobodnie wybiegać".
Więc panu uświdomiłam, że jego pies może nawet fruwać, grunt żeby mi w droge nie wchodził.

A i trzeci raz podczas tego spaceru też się spotkaliśmy i o dziwo Onek był na smyczy.

O kurka ale mi elaborat wyszedł :crazyeye:

Posted

NATKA napisał(a):

- na prośbe odwołania psa pan stwierdził, że jego pies chce się bawić

To uwielbiam, jak ktos nie potrafi rozróznic agresji od zabawy tez spotkałam kilka takich madrych

Posted

Mnie za to rozłożyło na łopatki przekonanie, że jak pies szczepiony na wścieklizne to może gryść inne, poza tym jak pies był szkolony na szkółce policyjnej to mu zresztą wszystko wolno :cool1:

Posted

Ja mam starą bokserkę, z którą sobie często spaceruję po parczku na naszym osiedlu.
Niestety co jakiś czas regularnie ,,udaje'' sie nam spotkać szanowną Panią z dwoma malutkimi (dorosłymi znaczy sie ale malymi) pieseczkami, ZAWSZE bez smyczy, ujadającymi z daleka, podbiegającymi, zjeżonymi, warczącymi i co tylko. Moja sunia jest spokojna, nie odpowiada na te zaczepki, ale nastrój spaceru pryska, widze po niej, że jest to dla niej stresujące, czasami mam wrażenie, że gdyby była bez smyczy, jednak by je pogonila :( Oczywiście pani na żadne prośby nie reaguje, uważa, że pieski smyczy nie potrzebują, i za nic ma sobie fakt, że za każdym razem to ja z psem na smyczy dla świętego spokoju MUSZĘ zmieniać trasę spaceru. Nie ręczę za siebie jak kiedys pieski odważą się podbiec mi pod nogi :angryy:

A tak przy okazji: Ta pani razem z koleżanką - właścicielką pseudoyorka całe lato wysiadywały na ławkach przy parku ze szczeniakami na kocyku chwaląc sie jakie sliczności im wyszly a raczej ich słodkiej parce. Żałosne i żałosny poziom intelektualny ludzi tego typu.

Posted

"talita" napisał(a):
A tak przy okazji: Ta pani razem z koleżanką - właścicielką pseudoyorka całe lato wysiadywały na ławkach przy parku ze szczeniakami na kocyku chwaląc sie jakie sliczności im wyszly a raczej ich słodkiej parce. Żałosne i żałosny poziom intelektualny ludzi tego typu.

Tylko sie chwaliły czy chciały sprzedawac w ten sposób te szczeniaki?
Siostra opowiadała ze jest taka pani z mała suczka, która ciagle podlatywała do Vértesa, szczekała i szczypała go od tyłu a włascicielka nic. A gdyby Vértes nie był na s,myczy i by ja pogonił a ona uciekłaby na ulice to pewnie winna była by moja siostra. Inna pani ma puli który na kazdego psa głosno ujada a jej włascicielka tez mojej siostrze powiedziała zeby zabrała swoje psy bo psy szczekaja na siebie. a Krasna i Vértes grzecznie siedziały i nie "odzwywały sie"

Posted

Nie wiem, byc może sprzedawały, zawsze jestem zmuszona omijac je z daleka :onfire:
Ale pewnie masz rację, zainteresowanym przechodniom z dziećmi na pewno oferowały szczeniaczki. Może własnie dlatego przesiadywały z nimi na ławce cały dzień. Wiadomo, ktoś podejdzie z dziećmi pogłaskac pieski to może przy okazji kupi :angryy:

Posted

Co do pseudo yorków to muszę pomóc koleżance w znalezieniu yorka do 500zł :shake: oczywiście ją uswiadomiłam ,że za takie pieniądzew nie kupi prawdziwego yorka i namówiłam ją na adopcję yorka w potrzebie. Teraz pozostaje mi znaleźc takiego i podsunąc jej go:cool3: czy ktoś się orientuje w takim temacie??? Zaznaczam ,że pies nie będzie słuzył w celach pozerstwa itp. to dla jej mamy która przebąkiwała że chce pieska długo żyjącego i małego któremu może robić kitki:lol: to tylko tak w skrócie piszę i przepraszam za offa:oops:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...