*Monia* Posted October 19, 2009 Posted October 19, 2009 Niektórzy powinni mieć kuwetki i jak by im w domu śmierdziało to by przynajmniej sprzątali :angryy:. Szłam ostatnio 5.30 rano, ciemno trawnik niedaleko ulicy, lekko pod górkę. Zobaczyłam kupę i postanowiłam ominąć, niestety niefartownie wdepnęłam w kolejną kupę, ledwo ręką ominęłam trzecią (podparłam się), a w czwartą bym wpadła twarzą :angryy:. Byłam tak wściekła, że miałam ochotę kogoś utłuc jak tylko zobaczę, że pies jego sra i ten się po to nie schyla. Kiedyś jak na tym trawniku sprzątałam po dwóch suczach to jeden pan z pieskiem patrzył na mnie z niesmakiem i aż się odwrócił żeby nie patrzeć :mad:. Quote
roots23 Posted October 19, 2009 Posted October 19, 2009 a później dziwic się, że inni narzekają na psiarzy. Ja osobiście chyba jestem jedyna, która sprzątam w mojej małej miejscowości-już słyszałam śmiechy i głupie komentarze na mój temat. Ale ja nie zamierzam potem iśc tą samą trasą i za każdym razem oglądac kupy mojej suczki. To że inni to lubią, to nie znaczy, że ja tez. Drażnią mnie głupie uśmieszki, spojrzenia ludzi i komentarze. Ten naród jest strasznie zacofany, lubi życ w odchodach, a później dziwic się, że tyle jest chorób, zwłaszcza u małych dzieci Quote
zerduszko Posted October 19, 2009 Posted October 19, 2009 roots23 napisał(a): lubi życ w odchodach Nawet jakby wszyscy sprzątali po psach, to i tak zylibysmy w goownach :p Quote
łamAga Posted October 19, 2009 Posted October 19, 2009 zerduszko napisał(a):Nawet jakby wszyscy sprzątali po psach, to i tak zylibysmy w goownach :p Ale wtedy idąc chodnikiem nie trzeba by było trenować slalomu :angryy: Quote
zmierzchnica Posted October 19, 2009 Posted October 19, 2009 Ale te psie dokładają do tego sporo :evil_lol: Ja już nawet się nie wściekam, gdy wchodząc na trawnik po kupę mojego psa wdeptuję w trzy inne...:roll: Quote
*Monia* Posted October 19, 2009 Posted October 19, 2009 zerduszko napisał(a):Nawet jakby wszyscy sprzątali po psach, to i tak zylibysmy w goownach :p Niestety masz rację, o tym zapomniałam :shake:. Na szczęście ostatnio moje psy zapomniały gdzie ludzie zostawiają po sobie g... :angryy:. Quote
łamAga Posted October 19, 2009 Posted October 19, 2009 *Monia* napisał(a):Niestety masz rację, o tym zapomniałam :shake:. Na szczęście ostatnio moje psy zapomniały gdzie ludzie zostawiają po sobie g... :angryy:. ....najczęściej wędkarze :angryy: .... Quote
an1a Posted October 19, 2009 Posted October 19, 2009 dOgLoV napisał(a):....najczęściej wędkarze :angryy: .... To zależy jacy wędkarze :evil_lol: u mnie chyba ci śmietnikowi :diabloti: Quote
vege* Posted October 19, 2009 Posted October 19, 2009 A teraz trochę z innej beczki chamstwa ludzi... Czy wy też często słyszycie, że jesteście nienormalni, głupi, debile itp. tylko dlatego, że kochacie własnego psa i o niego dbacie? Ja słyszę to cały czas :mad: Jak jeszcze miałam króliczka i się mnie w klasie pytali dlaczego mnie w szkole nie było i mówiłam, że z króliczkiem u weta w Wawie byłam to wszyscy od razu taki wzrok jakbym nie wiadomo co zrobiła i teksty w stylu 'a weź z królikiem do warszawy jeździć i tyle pieniędzy na niego wydawać, nie normalna ty jesteś, czy jak? to ile wydałaś na tego królika miałabyś 20 takich samych' :-o wtedy ja mówię, żeby się nie interesowali tym ile ja na własne zwierzę wydaję (tzn moi rodzice :evil_lol:) i nie kupiłabym sobie następnego a tamtego wyrzuciła tylko dlatego, ze chory był, bo wiem, że mojego kochanego Stefusia (*) nie zastąpi mi żaden inny króliczek :-( W szkole to chyba mnie tylko kilka osób rozumiało i moja wychowawczyni, że dbam o swoje zwierzaki i wiedzą jak bardzo są dla mnie ważne. jakie macie o tym zdanie? Quote
Ewa&Duffel Posted October 19, 2009 Posted October 19, 2009 vege* napisał(a):A teraz trochę z innej beczki chamstwa ludzi... Czy wy też często słyszycie, że jesteście nienormalni, głupi, debile itp. tylko dlatego, że kochacie własnego psa i o niego dbacie? Ja słyszę to cały czas :mad: Jak jeszcze miałam króliczka i się mnie w klasie pytali dlaczego mnie w szkole nie było i mówiłam, że z króliczkiem u weta w Wawie byłam to wszyscy od razu taki wzrok jakbym nie wiadomo co zrobiła i teksty w stylu 'a weź z królikiem do warszawy jeździć i tyle pieniędzy na niego wydawać, nie normalna ty jesteś, czy jak? to ile wydałaś na tego królika miałabyś 20 takich samych' :-o wtedy ja mówię, żeby się nie interesowali tym ile ja na własne zwierzę wydaję (tzn moi rodzice :evil_lol:) i nie kupiłabym sobie następnego a tamtego wyrzuciła tylko dlatego, ze chory był, bo wiem, że mojego kochanego Stefusia (*) nie zastąpi mi żaden inny króliczek :-( W szkole to chyba mnie tylko kilka osób rozumiało i moja wychowawczyni, że dbam o swoje zwierzaki i wiedzą jak bardzo są dla mnie ważne. jakie macie o tym zdanie? Daj spokój... U mnie w szkole jest podobnie, niby dobre LO, a wszyscy maja taki dziwny stosunek do zwierzat...Jedna dziewczyna mieszka w domu, a jej pies ma na ogrodzie budę + łańcuch, karmiony jest odpadkami...a ona zamiast się nim zająć to mówi, że labradora by chciała :angryy: Inna ma yorka i niby to jest jej pies, ale ostatnio śmiała się, że strasznie unika wychodzenia z nim, a jak już wyjdzie, to na parę minut i do domu. Jak ja mówię o kilkugodzinnych spacerach, to patrzą na mnie jak na idiotkę...A już kupować psu karmę za 200 zł, to szczyt debilizmu przecież:angryy: Quote
*Monia* Posted October 19, 2009 Posted October 19, 2009 [quote name='an1a']u mnie chyba ci śmietnikowi :diabloti: Śmietnikowe to nurki :evil_lol:. vege* u mnie znajomi z uczelni jak się dowiedzieli, że wzięłam szczeniaka na tymczas to się dziwnie patrzyli i twierdzili, że to tylko problem. Jak oświadczyłam, ze mała zostaje to stwierdzili, że nienormalna jestem i takie przypadki się leczy :evil_lol:. Co by było jak by poznali osoby posiadające więcej psów w bloku :diabloti:. Moje trenowanie z Hexą agility było dzisiaj głównym przykładem podawanym przez panią na zajęciach :razz:. I to nie było złośliwe, tylko pani stwierdziła, że oryginalne pomysły jej się bardzo podobają i jest ciekawa jak mi moja magisterka o trenowaniu psów w różnych językach wyjdzie ;) (studiuję anglistykę :)). Quote
vege* Posted October 19, 2009 Posted October 19, 2009 A według moich 'mądrych znajomych' wydać 6-7 tys. na leczenie przez pól roku króliczka którego dało się wyleczyć to już w ogóle mówią na mnie, że ja pier*****ta jestem :angryy: a np. mojej koleżance nie da się przetłumaczyć, żeby poszła ze swoim psem do weta :angryy: kasy ma tyle, że hohohoh :shake: a o psa wgl nie dba ani ona ani jej rodzina :shake: ten pies to pseudo bernardyn suczka, mieszka całym rokiem na dworzu, dostaje odpady z obiadu, skoro mieszka już na tym dworze to chociaż powinna mieć jakąś ciepłą budę, a ma tylko podarte w nic "posłanie" :angryy: i ciągle się trzęsie z zimna. No to powiedziałam ostatnio Marcie, żeby poszła z nią do weta a ona, że nie bo ona weta nie lubi i go pogryzie, nie no ręce opadają :placz: ostatnio jej rodzice kupili sobie kolejny samochód terenowy, łódkę itp, a na psa szkoda im kurde 50 zł czy tam 100zł :angryy: :placz: Lora (ta suczka) ma teraz chyba 7 lat już a była ostatni raz szczepiona od chorób jak miała 10 msc. :-o Quote
łamAga Posted October 19, 2009 Posted October 19, 2009 [quote name='an1a']To zależy jacy wędkarze :evil_lol: u mnie chyba ci śmietnikowi :diabloti: Hihihihih śmietnikowi wędkarze , dobre :cool3: A teraz trochę z innej beczki chamstwa ludzi... Czy wy też często słyszycie, że jesteście nienormalni, głupi, debile itp. tylko dlatego, że kochacie własnego psa i o niego dbacie? Ja słyszę to cały czas :mad: Jak jeszcze miałam króliczka i się mnie w klasie pytali dlaczego mnie w szkole nie było i mówiłam, że z króliczkiem u weta w Wawie byłam to wszyscy od razu taki wzrok jakbym nie wiadomo co zrobiła i teksty w stylu 'a weź z królikiem do warszawy jeździć i tyle pieniędzy na niego wydawać, nie normalna ty jesteś, czy jak? to ile wydałaś na tego królika miałabyś 20 takich samych' :-o wtedy ja mówię, żeby się nie interesowali tym ile ja na własne zwierzę wydaję (tzn moi rodzice :evil_lol:) i nie kupiłabym sobie następnego a tamtego wyrzuciła tylko dlatego, ze chory był, bo wiem, że mojego kochanego Stefusia (*) nie zastąpi mi żaden inny króliczek :-( W szkole to chyba mnie tylko kilka osób rozumiało i moja wychowawczyni, że dbam o swoje zwierzaki i wiedzą jak bardzo są dla mnie ważne. jakie macie o tym zdanie? Nio u mnie w pracy jest taka sama znieczulica , jak slysza że z psem chodze na spacery 5 godzinne to sie pytają czy ja w domu nie mam co tobić , jak ide z nim do weta to też od razu że pies sam się wyliże a nie kase wydawać :angryy: no a koleżanke to mam dopiero głupią :mad: ma dom jednorodzinny psa trzyma w kojcu 2 na 2 a pies duzy , wiekszy od Onka i zawsze mowi ze chce go uspić i kupić sobie nowego bo ten jest agresywny i w ogóle już stary :placz: no jak tak można :-( Quote
vege* Posted October 19, 2009 Posted October 19, 2009 No niestety i takie osoby żyją na tym świecie :angryy: ja uważam, ze jak sie już pod swój dach bierze jakie kolwiek zwierze, nie ważne czy to myszka, czy chomik, czy kot czy też pies powinno żyć już u tego właściciela do końca, powinno być kochane i odpowiednio powinno się opiekować danym zwierzakiem ;) a nie, tak jak zrobiła mama właśnie tej Marty, kupiła sobie pseudobernardynkę, bo od zawsze chciała bernardyna, jak Lora była mała to każdy 'ojej Lorcia chodź, chodź dostaniesz szyneczkę, chodź pogłaszczę cię i przytulę' a teraz co? doopa :angryy: pies jest ogólnie agresywny do każdego napotkanego psa, nie jest w ogóle zsocjalizowana, nie wychowana itp :shake: Quote
łamAga Posted October 19, 2009 Posted October 19, 2009 vege* napisał(a):No niestety i takie osoby żyją na tym świecie :angryy: ja uważam, ze jak sie już pod swój dach bierze jakie kolwiek zwierze, nie ważne czy to myszka, czy chomik, czy kot czy też pies powinno żyć już u tego właściciela do końca, powinno być kochane i odpowiednio powinno się opiekować danym zwierzakiem ;) a nie, tak jak zrobiła mama właśnie tej Marty, kupiła sobie pseudobernardynkę, bo od zawsze chciała bernardyna, jak Lora była mała to każdy 'ojej Lorcia chodź, chodź dostaniesz szyneczkę, chodź pogłaszczę cię i przytulę' a teraz co? doopa :angryy: pies jest ogólnie agresywny do każdego napotkanego psa, nie jest w ogóle zsocjalizowana, nie wychowana itp :shake: Takim ludziom powinno sie tego psa odebrać i ich zostawić na mrozie pare dni niech zobaczą jak się biedna Lora czuje :-o Quote
vege* Posted October 19, 2009 Posted October 19, 2009 A ostatnio jeszcze mama Marty wpadła na tak 'genialny' pomysł, że słów brak :shake: chciała kupić następnego małego pieska do domu :-o ja od razu jak to usłyszałam, powiedziałam Marcie, zeby nie kupowali takiego, bo Lora ma już swój wiek i może psa nie zaakceptować i coś tam, zaczęłam wymyślać, żeby tylko psa nie brali (a że oni we wszystko wierzą to i głupoty wymyślałam) i przyznali mi rację, że jednak Lora może nie zaakceptować drugiego domownika Quote
karola&gacek Posted October 19, 2009 Posted October 19, 2009 Może nie powiem o psach, ale znieczulicy ludzi :razz: Mam wujka który pracuje na sadzie i mu pracodawca wynajął mieszkanie obok sadu (mieszkają na tym samym podwórku). Ta rodzina strasznie prozwierzęca jest :loveu: dwa rasowe sznaucerki mają. Kiedyś znaleźli młodego bociana i coś tam chyba z nogą mu było, więc pojechali z nim do Warszawy do kliniki (1,5 godz drogi), to do dzisiaj moja kochana rodzinka która tam mieszka się z nich wyśmiewa :mad: Jacy to oni głupi byli, niepotrzebny wysiłek itp. Fakt, bocian umarł podczas drogi (stres?) no ale dobrze wydają tą kase którą zarobili... Quote
boksereczkaa Posted October 19, 2009 Posted October 19, 2009 Ze mnie nawet rodzina czasem się śmieje... Mimo, że w większości są to osoby, które zwierzaka by nie skrzywdziły, o swoje własne dbają, jeżdżą do wetów, gdy jest taka potrzeba itd., to już zupełnie nie są w stanie pojąć dlaczego i po co staram się pomagać również tym bezdomnym lub innych ludzi. Co do ilości moich zwierząt o to zawsze były w domu kłutnie. Od dziecka ciągle coś do domu znosiłam, a to ptaszek, który wypadł z gniazda, a to kot z piwnicy, czy szczeniak ze śmietnika. Gdy już w domu był, rodzice co prawda nie potrafili wyrzucić czy pozwolić umrzeć, ale zawsze miałam stanowczy zakaz znoszenia kolejnych, co i tak w żaden sposób nie skutkowało. Teraz sytuacji powtarza się z TZ... Quote
filodendron Posted October 20, 2009 Posted October 20, 2009 Idę sobie dzisiaj z moim 9-kilogramowym psem na labradory i widzę z daleka dwie "znajome" panie, jak zwykle pogrążone w rozmowie, jak zwykle ich psy bez smyczy kotłują się po trawie i w przeciwieństwie do swoich pań zaraz nas zauważą i przybiegną się "witać" i "zaprzyjaźniać". Więc obmyślam strategię - wycofać się czy skręcić za krzaki. Nagle panie nas zobaczyły i - o cudzie! - podeszły do swoich psów biorąc je na smycz. Rozpromieniłam się od ucha do ucha i o mało nie wyrwałam do przodu z podziękowaniami, ale pies mnie szarpnął, więc odwróciłam się do tyłu i co zobaczyłam? Paręnaście metrów za nami szedł mężczyzna z ogromnym amstafem. A ja naiwna myślałam, że się kobiety nawróciły... Quote
mijakimi Posted October 20, 2009 Posted October 20, 2009 my mamy miejsce gdzie spotykają się psy oraz ich właściciele. I podeszłą pani do nas z dzieckiem z wrzaskiem abyśmy z tego miejsca się ruszyli bo ona chce w piłkę pograć z dzieckiem. My na to że jest tyle miejsca no i zwróciliśmy uwagę że są doły wkoło aby dziecko nie wpadło w nie . No to usłyszeliśmy że sralnica ( przepraszam za wyrażenie) to w lesie ( do lasu mamy 500 m las = rezerwat).Nadmieniam iż spotykamy się w tym miejscu 2 lata to jest jedyne takie miejsce aby wieczorem spóścić psa w celu wybiegania się ...... no Quote
mijakimi Posted October 20, 2009 Posted October 20, 2009 my mamy miejsce gdzie spotykają się psy oraz ich właściciele. I podeszłą pani do nas z dzieckiem z wrzaskiem abyśmy z tego miejsca się ruszyli bo ona chce w piłkę pograć z dzieckiem. My na to że jest tyle miejsca no i zwróciliśmy uwagę że są doły wkoło aby dziecko nie wpadło w nie . No to usłyszeliśmy że sralnica ( przepraszam za wyrażenie) to w lesie ( do lasu mamy 500 m las = rezerwat).Nadmieniam iż spotykamy się w tym miejscu 2 lata to jest jedyne takie miejsce aby wieczorem spóścić psa w celu wybiegania się ...... no nic ona sobie my sobie nie ruszylismy się ....... Quote
GameBoy Posted October 20, 2009 Posted October 20, 2009 mijakimi napisał(a):my mamy miejsce gdzie spotykają się psy oraz ich właściciele. I podeszłą pani do nas z dzieckiem z wrzaskiem abyśmy z tego miejsca się ruszyli bo ona chce w piłkę pograć z dzieckiem. My na to że jest tyle miejsca no i zwróciliśmy uwagę że są doły wkoło aby dziecko nie wpadło w nie . No to usłyszeliśmy że sralnica ( przepraszam za wyrażenie) to w lesie ( do lasu mamy 500 m las = rezerwat).Nadmieniam iż spotykamy się w tym miejscu 2 lata to jest jedyne takie miejsce aby wieczorem spóścić psa w celu wybiegania się ...... no nic ona sobie my sobie nie ruszylismy się ....... skad jestes? Quote
*kleo* Posted October 20, 2009 Posted October 20, 2009 vege*Co by było jak by poznali osoby posiadające więcej psów w bloku :diabloti:. Pewnie to, co ja często słyszę - żem wariatka jest :eviltong: Jak ludzie słyszą, że mam 3 koty, 2 psy i planuję następnego, to pukają się w czoło. Stałe są teksty typu "Fuuuj, przecież koty śmierdzą!". Mój sąsiad z dołu natomiast twierdzi, że moje psy sikają na środku naszego salonu i - uwaga - sufit mu przecieka. Litości!! Po pierwsze salon ostatnio nie jest używany z powodu remontu, a po drugie psy w domu nie sikają, tzn. Tina w ogóle, a Gracja ma w razie czego podkład koło drzwi. A kiedyś idąc na spacer z Gracją usłyszałam "Zobacz, ta poje**** znowu z tym psem zapier****, tej to się musi nudzić". Quote
zerduszko Posted October 20, 2009 Posted October 20, 2009 [quote name='*kleo*']A kiedyś idąc na spacer z Gracją usłyszałam "Zobacz, ta poje**** znowu z tym psem zapier****, tej to się musi nudzić". A poczemu innemu masz psy?? Nudzi się jak nic, albo nie masz jeszcze dzieci, albo już urosły ;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.